profil:
smakoszka
kobieta,
44 lat,
Warszawa, mazowieckie,
w serwisie od 20 Marca, 2007
statystyki użytkownika:
liczba opinii: 23w tym 9 jako pierwszy recenzent obserwowany przez: 1 dodaj do obserwowanych
ulubione kuchnie:
- śródziemnomorska
- tajska
- grill
przyznane nagrody:
brakopinie smakoszka (23)
-
Restauracja i Klub Mandala
miejscowość: Warszawa, dodana 30.03.2007, 09:14Miejsce na nieformalne spotkanie z przyjaciółmi
W klubokawiarni „Mandala” byłam na początku stycznia 2007 wraz z kilkuosobową grupą znajomych. Lokal jest 2-poziomowy – na parterze jest część kawiarniano-restauracyjna, na pierwszym piętrze część klubowa.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po wejściu do sali na parterze to oszczędnościowy wystrój wnętrza . Widać, że wybrano najbardziej ekonomiczne opcje zastawy stołowej, mebli, wyposażenia toalet, lokalizacji lokalu (pomieszczenia po dawnej drukarni, mieszczącej się w starym budynku, otoczonym rozsypującymi się, przedwojennymi kamienicami). Stwierdziliśmy, że nie widzieliśmy jeszcze w Warszawie restauracji urządzonej po tak niskich kosztach.
W „Mandali” oszczędza się też na wielkości porcji – nie są one może głodowe, ale do obfitych też nie należą. W daniach typu „pakora” (panierowane kurczaki, warzywa, ryba – 12 zł) też daje o sobie znać oszczędzanie na kliencie, bo proporcje ilości panierki do jej zawartości są odwrotne do tych, jakich oczekiwałby konsument – za dużo ciasta. Najbardziej treściwe były kurczaki „pakora” przyrządzone na bazie piersi kurczaka, warzywa czy ryba były już trochę mniej satysfakcjonujące pod tym względem. Z przekąsek spróbowaliśmy także samosy wegetariańskiej (10 zł) – były to dwa nieduże pierożki wypełnione pikantnym farszem. Ta przekąska najbardziej przypadła nam do gustu ze względu na wyrazisty smak nadzienia. Jedliśmy też skrzydełka „lolipop” (15 zł) – były to skrzydełka kurczaka w pikantnej panierce, przyrządzone podobnie jak kurczaki „pakora” – niektórym z uczestników spotkania wydały się one podobne do skrzydełek z KFC.
Z dań głównych skusiłam się na kaczkę z orzechami nerkowca (30 zł). Pierwsze wrażenie po spróbowaniu tego dania było takie, że przypomina mi ono w smaku przeciętną „chińszczyznę”. Zdecydowanie za mało orientalnych akcentów w postaci wyrazistych w smaku przypraw. Nieco bardziej wyrazisty smak miała kaczka z tajską bazylią, którą zamówił jeden ze znajomych. Jeśli chodzi o moje danie to trzeba docenić, że było w nim sporo orzeszków nerkowca, kawałki mięsa też były całkiem spore. Ryż i surówka nie są skalkulowane w cenie dania, więc trzeba je zamówić dodatkowo, aby skomponować pełne danie. Do kaczki zamówiłam surówkę indyjską (4 zł), która była bardzo smaczna – były to kawałki białej kapusty, ogórka, pomidora i papryki przyprawione na słodko-kwaśno. Ryż basmati (4 zł), który zamówiły niektóre osoby był fachowo ugotowany na sypko.
Na deser zamówiałam „gulab jaman” – specjalność szefa kuchni. Były to dwie kulki ciasta podane w niskiej, pękatej szklance wypełnionej ciepłym, dość słodkim sosem na bazie mocnej herbaty. Wrażenia po degustacji – spróbowałam czegoś nowego, ale niekoniecznie wyrafinowanego w smaku. Po prostu kawałki ciasta namoczone w słodkim sosie.
Godnym polecenia deserem jest lassi – napój z mango i jogurtu przyrządzanego samodzielenie przez szefa kuchni (10 zł). Dostępne są też wesje lassi z bananem, lassi słodki z cukrem i lassi słony.
Ogólne wrażenie z pobytu podniosło z pewnością pojawienie się na chwilę przy naszym stoliku sympatycznego i uśmiechniętego szefa kuchni rodem z Nepalu, który jest w Polsce od 9 lat i wcześniej pracował w restauracjach Maharaja (indyjskiej przy Marszałkowskiej i tajskiej na Starym Mieście). Niespodzianką dla nas było, że szef kuchni przyrządza samodzielnie sosy będące dodatkiem/składnikiem potraw - zanim nam o tym powiedział, podejrzewaliśmy, że są one gotowe, ze słoika.
Ogólne wrażenie z wizyty w Mandali jest takie, że jest to miejsce na nieformalne spotkanie z przyjaciółmi, ale z pewnością nie nadaje się na kolację z kontrahentami ze względu na zbyt skromne wnętrze, niewyględną okolicę itp. Surowość wnętrz odróżnia ten lokal od innych, ale nie współgra to z charakterem serwowanej kuchni, gdyż w przypadku restauracji orientalnych ich klimat tworzą w znaczącym stopniu wystrój wnętrza, egzotyczne gadżety, nakryciami stołu, intensywny zapach przypraw itp. W „Mandali” mi tego brakowało.
Podobała mi się natomiast muzyka świata, której można posłuchać w „Mandali”.
To, co należy wymienić jeszcze jako negatywny punkt, to fakt doliczenia do rachunku dopłaty za serwis, podczas gdy w menu nie było żadnej wzmianki, że należy się przygotować na tego typu doliczenie. Rozumiem, że warszawscy restauratorzy przyzwyczaili się do naciągania w ten sposób klientów, ale wypadałoby chociaż zamieścić stosowną informację na ten temat w karcie.
Do pomieszczenia klubowego na 1-szym piętrze tylko zajrzeliśmy. Wystrój przyjemniejszy niż na parterze, ale odstraszył nas panujący tam zaduch.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Popularna kawiarenka słynąca z wyśmienitych tortów, ciast i pierogów
MISIANKA to niewielka samoobsługowa kawiarenka zlokalizowana w Parku Skaryszewskim. Mieści się w niedużym, pomalowanym na biało budynku wolnostojącym, znajdującym się niedaleko ul. Waszyngtona. Wchodząc wejściem od strony Ronda Waszyngtona z głównej alei należy skręcić w prawo, w przecinającą ją szeroką aleję - kawiarnia znajduje się po prawej stronie tej alei. Łatwo można też dojść do Misianki wchodząc do parku alejką przy przystanku tramwajowym "Berezyńska" - kawiarenka znajduje po lewej stronie tej alejki, niedaleko od wejścia do parku.
Misianka jest bardzo popularną kawiarenką. Najbardziej tłoczno jest w niej w weekendy, szczególnie, gdy jest ładna pogoda. W dni powszednie jest mniejszy ruch. Najlepiej wybrać się tam właśnie w sobotę lub niedzielę, bo wtedy jest największy wybór tortów i ciast, z których Misianka jest najbardziej znana i wtedy właśnie specjały są najświeższe. W dni powszednie zdarza się, że torty i ciasta czekają na klientów nieco dłużej, więc warto im się dokładniej przyjrzeć, czy wyglądają na świeże. Torty są w cenie 6 - 7 zł za porcję, tarty 5 zł, ciasta 5 zł. Oprócz słodkości można zjeść w Misiance także pierogi - z mięsem za 11 zł/porcja, pierogi ruskie, z kapustą i grzybami za 9,5 zł, ravioli ze szpinakiem również za 9,5 zł albo lasagne z mięsem lub szpinakiem za 10 zł/porcja. Kawa z ekspresu z mleczkiem kosztuje 5 zł, czekolada na gorąco 5 zł, herbata 2 zł. Wśród dzieci popularnością cieszą się różnokolorowe galaretki w małych, przezroczystych, plastikowych kubeczkach oraz lody Grycan.
Do Parku Skaryszewskiego chodzę często na spacery. Ilekroć tam jestem, nie potrafię oprzeć się wyśmienitym, misiankowym słodkościom. Moje ulubione torty to: Macedoński - tort śmietanowy z dodatkiem kremu waniliowego i orzechowego (7 zł), tort Amaretto - na bazie bezy z dwoma rodzajami kremu, migdałami i kandyzowaną skórką pomarańczową (7 zł), tort bananowy - na bazie bezy orzechowej z kawałkami bananów, kremem bananowym i bitą śmietaną (7 zł) a także tarta z owocami (wiśniami, truskawkami lub owocami leśnymi) i galaretką (5 zł). Dobry jest też tort Ormański - bezowo-bakaliowy polany czekoladą, choć rzadko go zamawiam, bo jest bardzo słodki. Od czasu do czasu pojawiają się też nowości, np. ostatnio tort Majorka z dodatkiem suszonej, kandyzowanej żurawiny.
Specjały można zjeść na miejscu albo kupić na wynos, na porcje lub w postaci całego tortu. Można też składać zamówienia na wyroby.
Lokal jest mały - kilka stolików w środku i kilka na zewnątrz. Od tak niewielkiego miejsca trudno wymagać ciekawego wystroju, mimo to są miłe elementy, jak np. zdjęcia psiaków na ścianach. Jest sporo czasopism do poczytania na miejscu.
Obsługa jest sprawna, choć panie bywają czasem roztargnione - raz podano mi zamiast kawy samą wodę przepuszczoną przez ekspres z dodatkiem mleczka (pani zapomniała wsypać do ekspresu kawy). Innym razem, w sobotni poranek dostałam bardzo nieświeży tort. Mimo tych nielicznych wpadek, nie zniechęciłam się do odwiedzania Misianki - wręcz przeciwnie, jest to miejsce, które bardzo lubię, przede wszystkim ze względu na smak wyrobów oraz lokalizację pozwalającą połączyć wizytę w kawiarence ze spacerem po pięknym parku. Gorąco polecam odwiedzenie tego miejsca!Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Il Caminetto
miejscowość: Warszawa, dodana 20.03.2007, 15:52Zaskakująco dobra kuchnia w nieciekawym miejscu
W restauracji IL CAMINETTO, mieszczącej się w nieciekawym pawilonie handlowym na Saskiej Kępie, przy ul. Zwycięzców byłam na kolacji w 7-osobowym gronie znajomych w poniedziałek, na początku marca 2007.
Jeśli chodzi o wybór dań, to długo studiowaliśmy kartę, zanim podjęliśmy decyzję, gdyż możliwości są niemałe - w menu można znaleźć makarony w najróżniejszych wersjach, m. in. spaghetti, wstążki, a także makarony nadziewane w 3 wersjach (ravioli, tortellini i fagottini). Są też dania mięsne, rybne, z owocami morza i oczywiście pizza. Jak dowiedzieliśmy się od menedżera restauracji, w IL CAMINETTO serwowane są danie i wina z rejonu Włoch UMBRIA.
Przed spotkaniem zastanawiałam się, czy makarony serwowane w restauracji są wyrabiane na miejscu czy też pochodzą z masowej produkcji. Okazało się, że są przygotowywane na miejscu. Na szczególną pochwałę zasługują włoskie kopytka 'gnocchi', a także pierożki 'fagottini' przypominające kształtem nasze, polskie pierogi, ale znacznie mniejsze od nich. Do tej pory byłam nastawiona bardzo sceptycznie do gnocchi, ale po wizycie w IL CAMINETTO przekonałam się do nich, bo smakowały wyśmienicie. Gnocchi jedliśmy w wersji z sosem pesto (22 zł). Jako czekadełko spożyliśmy włoskie podpłomyki o nazwie focaccia z rozmarynem i oliwami smakowymi m.in. z dodatkiem ostrych papryczek (ta była najlepsza) i kaparów.
Jeśli chodzi o dania główne, to większość z nas zdecydowała się na cielęcinę w różnych wersjach - w sosie z białym winem (mało wyczuwalnym w smaku), w sosie marsala i w sosie jabłkowym a także schab w sosie borowikowym z orzechami włoskimi. Najlepsza okazała się cielęcina w sosie z dodatkiem tartych jabłek. Ceny ww. dań są na poziomie, przy czy nie obejmują dodatków, które trzeba zamawiać za dodatkową opłatą. To minus, bo po pierwsze podraża to znacząco całość dania głównego, a poza tym nie daje pola do popisu szefowi kuchni w skomponowaniu dania jako całości. Za wspomnianą powyżej cenę dania otrzymujemy na talerzu np. trzy nieduże, płaskie kawałki mięsa w sosie. Wśród zamówionych dodatków przeważały grillowane warzywa (cukinia, bakłażan, papryka, pomidor), które były wyśmienite (17 zł). Zdecydowanie bardziej ekonomicznym rozwiązaniem jest zamówienie dań z makaronu - porcje są solidne i sycące. Będąc większą grupą można zamówić paterę różnych dań mącznych i do degustacji z każdego po trochu, do czego zostaliśmy zachęceni przez sympatyczną panią kelnerkę. Zdegustowaliśmy 4 różne dania z makaronu: "wstążki" w sosie śmietanowym z orzechami i borowikami, kopytka z sosem pesto, spaghetti z owocami morza a także wyśmienite "fagottini" w ostrym sosie warzywnym. Ta ostatnia propozycja najbardziej przypadła mi do gustu - gorąco polecam spróbować.
Odradzam makaron z krewetkami i kurkami - trudno doszukać się w tym daniu krewetek i są to krewetki koktajlowe, najmniejsze z możliwych. O wiele smaczniejsze i bardziej urozmaicone jest spaghetti z owocami morza.
Duży jest wybór win - są niestety dość drogie. Najtańsze wino "domowe" kosztuje 42 zł za karafkę 1 l. Mały wybór piw - z beczkowych jest tylko Carlsberg w cenie 6 zł/0.4 l. W porównaniu do innych restauracji rozsądna jest cena wody mineralnej, dzbanek 1 l kosztuje 8 zł. Ukoronowaniem posiłku był wyśmienity likier limoncello, który zaserwowano na koniec posiłku jako bonus od restauracji. Trzeba przyznać, że obsługa lokalu jest fachowa i czujna, w szczególności bardzo sympatyczny menedżer. Obawy związane z długim oczekiwaniem na dania w związku z większą liczebnością grupy były zupełnie niepotrzebne - zamówienie zostało zrealizowane dość szybko. Widać, że restauracja ma swoich zwolenników, bo mimo, że byliśmy tam w poniedziałek, oprócz naszego było zajętych jeszcze kilka innych stolików. Wystrój restauracji jest przyjemny, choć może trochę brakuje mu klimatu przez zbyt jasne oświetlenie. Mimo kilku wspomnianych minusów restauracja jest godna polecenia i można w niej spędzić miły wieczór.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?