profil:
glowice
mężczyzna,
29 lat,
Warszawa, mazowieckie,
w serwisie od 9 Kwietnia, 2008
statystyki użytkownika:
liczba opinii: 17w tym 3 jako pierwszy recenzent obserwowany przez: 0 dodaj do obserwowanych
ulubione kuchnie:
- śródziemnomorska
- fusion
- ryby i owoce morza
przyznane nagrody:
brakopinie glowice (17)
-
Pizzeria Bella Napoli
miejscowość: Warszawa, dodana 15.07.2009, 10:38Bardzo udane miejsce!
Zdecydowanie fajne miejsce i bardzo dobra pizza. Lubimy lokale tego typu, niewielkie, choć miejsca wystarczająco, bez zadęcia, przyjemnie, ładnie pachnie, Włoch - właściciel czasem zagadujący coś wesoło do klientów. Ogólnie atmosfera naprawdę bardzo luźna i czas spędza się się tu spokojnie. Niektóre dziewczyny z obsługi mają swoją filozofię miłej obsługi - i bardzo dobrze - tak trzymać! Odwiedziliśmy Bella Napoli już dwukrotnie - próbując w sumie 5 różnych pizz. Wszystkie bez wyjątku po prostu włoskie - naprawdę bardzo dobre. Polecam quattro formaggi. Cen szczerze mówiąc nie pamiętam jakoś specjalnie tzn., że nie odbiegają od jakiejś normy 20-30 zł w zależności od zachcianki. Wino przy stoliku otworzył nam manager - miło. Piwo też jest. Tak jak mówiłem. Lubimy takie miejsca.
Opinia dnia z 19.07.2009 r.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Niestety nie
Muszę przyznać, że jestem mocno rozczarowany. Zazwyczaj polecane przez gastronautów miejsca są naprawdę niezłe natomiast tutaj kulinarnie zdecydowanie się zawiodłem. Barki tego typu mają swój urok i zdecydowałem, że będąc z jednodniową wizytą w Radomiu podskoczę i posmakuję tak wychwalanych zapiekanek. Moje odczucia jednak są zupełnie odwrotne. Pani w okienku miła i z uśmiechem zaserwowała zapiekankę i tyle dobrego. Od zamówienia do jedzenia mijają 3 sekundy, gdyż zapiekanki leżą w podgrzewaczu co każdemu zostawiam pod indywidualną rozwagę. Niestety bardzo słabo wypadła całość smakowo tzn. - była to dość szeroka bułka bardzo, bardzo obficie posypana serem - całość była gumiasta i każdy kęs trzeba było żuć i żuć i żuć - ani skrawek bułki nie był oczywiście chrupiący, ani ser nie był przyrumieniony. Sam ser też bez smaku - malutkie kawałeczki pieczarek ginęły gdzieś w tym wszystkim, a jedynym mającym jakikolwiek posmak okazał się ketchup. Pozostanę wierny warszawskim "zapieksom spod patyka", mają dużo więcej charakteru - zarówno te klasyczne, które wolę, jak i te obładowane dodatkami w postaci surówek i cebulki prażonej.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
La Terrazza
miejscowość: Grójec, dodana 03.07.2009, 14:25Bravissimo!
Trafiliśmy do tego lokalu wracając z południa Polski do Warszawy krajową "7" W Grójcu trzeba co prawda troszkę odbić i kilka razy poskręcać kierownicą, ale naprawdę warto. Restauracja i hotel położone są bowiem trochę na uboczu przy niewielkiej uliczce.
Zastaliśmy pustą salę - przyjemnie urządzoną, przestronną i z wyjściem na patio. Kelnerka zauważyła i przywitała nas już przy wejściu, więc zajmując miejsca od razu otrzymaliśmy karty. Menu proste i niespecjalnie rozbudowane - ale jest naszym zdaniem to co być powinno. Nie ma pizzy - ale to akurat nie ma dla nas znaczenia. Zamówiliśmy makaron tagliatelle z szynką i grzybami oraz pieczony filet z pstrąga, a do tego warzywa z grilla i sałatkę ze świeżych warzyw. Zanim otrzymaliśmy dania główne jako czekadełko wystąpiła bruschetta z doskonale wręcz przyprawionymi pomidorami. Makaron był bardzo dobrze ugotowany + gęsty esencjonalny grzybowy sos i kawałki szynki. Filet ryby 100% bez ości - mięsisty z chrupiącą skórką i kawałkami pieczonej i świeżej cytryny. Dodatki w postaci warzyw również bardzo smaczne. Wypiłem dwa kieliszki białego domowego wina, które również mogę śmiało polecić. Generalnie jesteśmy bardzo zadowoleni, że trafiliśmy do La Terrazza. Miło, cichutko, spokojnie, bardzo przyjemna i kulturalna obsługa, a co najważniejsze - naprawdę smacznie. Czuć, że kuchnie prowadzi rodowity Włoch. Dziękujemy!Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Pub i Restauracja Manekin
miejscowość: Toruń, dodana 24.03.2009, 15:01W porządku
Na początek kilka słów zachwytu nad samym miastem. Super! Piękne, klimatyczne, przytulne, zadbane miasto - wspaniała Starówka - pełna najróżniejszych zakamarków i uliczek. Mapa gastronomiczna również bogata: od kawiarenek, poprzez "szybkie" bary po najrozmaitsze restauracje, puby i knajpki - zdecydowana większość na solidnym poziomie. Nic dziwnego, że ludzie tam jacyś spokojni, przyjemni i życzliwi. Urodziłem się i mieszkam w Warszawie (tak jak Kicia) i może właśnie dlatego za parę lat jak już wszyscy przyjadą mieszkać w stolicy my przeprowadzimy się właśnie tam. Toruń naprawdę nam się spodobał. Tyle. Teraz o Manekinie. Naleśniki chodziły za nami od jakiegoś czasu i bardzo dobrze się złożyło, że przeglądając opinie na stronie zauważyłem, iż właściwie w Toruniu obok pierników należy jeść naleśniki. Zamówiliśmy: 1. - łosoś, twarożek + extra szpinak - na sosie pomidorowym 2. - kurczak, warzywa, grzyby mung + extra mięso - na sosie pikantnym. Oraz sałatkę z krewetkami i piwko w buteleczkach. Krótko mówiąc: naleśniki smaczne +, sałatka smaczna +, piwo zimne, dziewczyny z obsługi sprawne, rzeczowe, kompetentne i pomimo mega dużego ruchu (niedziela godz. 14) dostrzec można było uśmiechy na twarzach. Ten naprawdę duży ruch powodował może mały dyskomfort (bieganie, ludzie nad głową), ale to tak naprawdę niczyja przecież wina. Za całokształt odczuć - duże podziękowania! Acha, i piąta gwiazdka (które rozdajemy wyjątkowo skromnie) dla obsługi za wyciśnięty świeży sok z pomarańczy.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Nieprzyjemnie!
Wpadłem do lokalu przy Żwirki i Wigury wraz z rodzicami. Chcieliśmy porozmawiać i miło, niezobowiązująco spędzić poniedziałkowy wieczór. Nie chce mi się nawet odnosić do poszczególnych dań, bo wszystkie bez wyjątku były naprawdę bardzo słabe! W gruncie rzeczy jak wspomniałem nawet nie to jest istotne, bo nie spodziewaliśmy się tam specjalnych fajerwerków smakowych, ale obsługa, i sposób postępowania jakby nie było z klientami był po prostu nieładny. Żebyśmy się dobrze zrozumieli - my absolutnie nie wymagamy od ludzi skakania przy stoliku tylko zwykłego rzeczowego normalnego serwisu. Na stoliku frytka po poprzednikach - spoko - sprzątnięta bez komentarza, czas oczekiwania na kogoś - dłuuugooo - trzy panie kelnerki zaśmiewają się na patio w tym czasie - to już nie było takie sympatyczne, ale trudno. Zamawiamy przystawki, dania główne i napoje. Czekamy, czekamy, czekamy... są... gorące placki do dań głównych i sosy (śmietana - bez przypraw, tarty żółty ser?!, dwa identyczne sosy pomidorowe bez przypraw oraz guacamole) podano też wino i drinki. OK... rozstawiliśmy wszystko i czekamy na przystawki... czekamy, czekamy, czekamy, są - zimniutkie - to mnie już zezłościło poważnie, ale zupełnie nie chciało mi się psuć naszej rozmowy, więc zaaplikowałem sobie pełny kieliszek wina. Przyszły drugie dania i następne drinki i wino. Mało smaczne, chłodne. Na stole do pomocy tylko sos chili, wolę tabasco, ale nie ma. Nie było też ketchupu ani nic co można byłoby wspomnieć z przyjemnością. Nie wiem czemu, tak nas potraktowano, mam podejrzenie: w poniedziałki jest tam taka promocja, że zamawiając 1 szt. alkoholu dostaje się drugą za free, no więc pewnie kelnerzy nie bardzo lubią takich "cwaniaków", bo to i rachunek słaby i podwójna robota - samo zło! Wychodząc zostawiłem kelnerce za to totalne olewanie mnie i moich rodziców 50 zł napiwku (rachunek dwieście coś), bo po pierwsze do tej pory pewnie nie może ona tego zrozumieć, a po drugie mnie stać. No i może po trzecie - może następnych po nas potraktuje już odrobinę lepiej.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Pizza Marzano
miejscowość: Warszawa, dodana 04.09.2008, 15:24Dramat
Wielka pomyłka. To knajpa, która w żadnym swoim elemencie nie przypomina włoskiej kuchni czy włoskiego klimatu. Lunch to tłum krawaciarzy, którzy muszą się napełnić w parę wolnych minut bodajże za 20zł o ile dobrze pamiętam. Ja wpadłem całkiem przypadkiem ze spotkanym na ulicy kumplem. Jedyny prawdziwy plus to dziewczyna z obsługi - przynajmniej potrafiła się uśmiechać. Zamówiliśmy przystawki - chlebek czosnkowy - jedna kromka z czarnym bąblem na środku - jak się dobrze wkręcić miała posmak czosnkowy. Ja wziąłem pomidory z mozzarellą - dostałem jakiś wielki bałagan na talerzu - ciekawe kto to wymyślił?! Acha i to jest jedyne miejsce na świecie gdzie taka sałatka nie nazywa się caprese... caprese to jest tutaj zupełnie coś innego - wybaczcie, ale nie pamiętam co. Zamówionej pizzy już nie jadłem, bo apetyt skutecznie odbierał smród w toalecie - koszmar. Zapłaciliśmy grzecznie, aby szybciej udać się w przyjemniejsze miejsce.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Kawiarnia Restauracja Maszoperia
miejscowość: Hel, dodana 04.09.2008, 14:45Ryba! ! !
Któregoś sierpniowego dnia, barddzo nabraliśmy ochotę na rybkę. To wtorek był jak mnie pamięć nie myli. Gdzie są najlepsze ryby? Nad morzem! Wpadliśmy na Gastronautów i dzięki komentarzom wytypowaliśmy Maszoperie. Z Warszawy na Hel jest kawałek, ale nie lubimy kompromisów no i miałem ogromne ciśnienie na te flaki z kalmarów. Wpakowaliśmy się w samochód i jazda... i już za 6 godzin byliśmy na miejscu. Na początek były w/w flaczki kalmarowe, i carpaccio z łososia - jedno i drugie naprawdę godne polecenia. Jako danie główne zamówiliśmy sandacza z grilla z warzywami i łososia w jabłkach i winogronach. Super, mówiąc krótko. Warto było jechać, ryby kozackie. Ja wypiłem winko tak więc z powrotem, jechało mi się krócej. Obsługa przemiła i jak na takie przyjemności - tanio. Z pozdrowieniami.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Oliwka Restauracja Rodzinna
miejscowość: Warszawa, dodana 12.07.2008, 09:15Przyjemne miejsce
Poszliśmy ostatnio do Oliwki, żeby zjeść coś przed wizytą w kinie. Muszę przyznać, że zawsze wcześniej zerkam na opinie gastronautów zanim się gdzieś wybiorę. Trochę się obawiałem, że będzie tam sporo rozwrzeszczanej dziatwy, ale już na wstępie okazało się, że zajęty jest raptem jeden stolik (lato, piątek godz 19sta). Zamówiliśmy po Martini, wspominam o tym, bo zarówno Bianco jak i Extra Dry podane były z plasterkami cytryny co w tym drugim przypadku mnie przynajmniej - zaskoczyło. Kelnerka, była jednak naprawdę miła i nie sposób było się pogniewać. Łosoś w sosie pomarańczowym z kaszą kus-kus i sałatą naprawdę smaczny, niewysuszony, kasza też doprawiona (wymieszana dodatkowo z kawałeczkami pomidora), a sałata świeża i smaczna. Mysza stwierdziła jednoznacznie, że jej smakowało. Ja zamówiłem krewetki i owoce morza z grilla na sałacie i z chlebem z pieca. Na okrągłym talerzu, zapieczone kawałki pieczywa (tak jak pizza) na tym ułożone liście sałaty i na środku odpowiednia porcja w/w owoców morza i krewetek tygrysich. Do tego oczywiście cytryna. Restauracja jest ładnie urządzona.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Marnie!!!
Moja druga wizyta w Roosterze była fatalna. Wpadłem szybko na małe piwko z kolegą i jakieś grillowane mięsa. Jedzenie bardzo słabej jakości, a i zgrabniutkie dziewczyny z obsługi też miały gorszy dzień. Każdemu gastronaucie lubiącemu przegryźć coś szybkiego, ale jednak smacznego i przyjemnego zdecydowanie tym razem Roostera odradzam.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Kawiarnia Cukiernia Samanta
miejscowość: Zakopane, dodana 03.06.2008, 21:23Polecam
Tak. Generalnie zgadzam się z poniższymi opiniami. Ciastka, desery i lody naprawdę niezłe. Najlepiej jest jednak posiedzieć na spokojnie nad tymi słodkościami przy dobrej kawie. Tak więc siedzibę przy samych Krupówkach lepiej zostawić dla mniej zorientowanych.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Restauracja Watra
miejscowość: Zakopane, dodana 02.05.2008, 08:04Można
Po dwóch dniach spędzonych w Zakopanem, wiadomo jedno - dobrych miejsc na przyjemny, kulturalny posiłek w eleganckiej atmosferze raptem parę (celowo, nie będę pisał tutaj które to miejsca, bo warto by przez ta "niedostępność" dla niektórych pozostały takimi jakie są one teraz). Żeby zjeść coś typowo góralsko-zakopiańskiego w pobliżu samych Krupówek, chyba najlepiej już wpaść do Watry. Te wszystkie "chaty", "izby", "chałupy" - może dam sobie spokój z opisywaniem swoich odczuć - myślę, że wizyta w tego typu miejscach, to kwestia gustu. Żeby była jasność - tam wali tłum i tam się świetnie (zapewne) czuje. My dziękujemy. W Watrze na pierwszy rzut oka jest podobnie - ludzie, grill, wrzawa i muzyka na żywo. Mięsa na grillu wyglądały ładnie, całkiem ok był barek (samoobsługowy) sałatkowy, tak więc usiedliśmy. Na przystawkę wzięliśmy wspomniany barek składający się z wyboru różnego rodzaju sałatek - głównie kapuścianych co nadaje trochę regionalnego stylu, z sosami (ja wziąłem chrzanowy). Do tego klasyka czyli grillowany oscypek z żurawiną, i moskol z budzem. Poprawne, przyjemne. Na główne dania: grillowana pierś z kurczaka i łosoś grillowany z kurkami. Pierś soczysta i co ważne faktycznie z grilla. Połączenie ryby z grzybami jest już wszędzie znane i tu jest smaczne. Piliśmy grzance i były naprawdę niezłe. Po pierwsze nie były ani ciepłe ani bardzo ciepłe, a właśnie wrząco-gorące, nie przesłodzone, dobrze przyprawione. I na koniec banan w sezamie na gorąco z lodami waniliowymi i sosem czekoladowym. Obsługa - jak już podejdzie to niby się nawet uśmiecha, ale odniosłem wrażenie, że najchętniej w ogóle by nie podchodziła. Wystrój: ktoś zainwestował w serwety na stół, niech dorzuci na ich częstsze pranie. I jeszcze jedno: WC za 1 zł. Reasumując. Najlepsza jest kuchnia i to dobrze, obsługa jest bo być musi, wystrój zwyczajny, no i ten kibelek za zeta - trochę śmiech z tego.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Mozna bezpiecznie wejść
Witamy. W ostatnią sobotę wybraliśmy się w kilka osób do Roostera. Do wyglądu ja akurat bym się jakoś specjalnie nie przyczepiał. Nie każda amerykańska knajpa musi być naćkana różnymi bambetlami. Inna rzecz, że nawet mając skromny budżet można było troszkę inaczej poukładać te zabawki - ciekawiej. Czyściutkie toalety. Munusikiem są stoliki dość blisko siebie co powoduje, że troszkę siedzi się na kupie, a kelnerki muszą się przeciskać - dosłownie - żeby przejść. Jedliśmy burgery, mintaja z grilla z ziemniakami i surówkami oraz sandwich z polędwiczkami z kurczaka. I w zasadzie tak naprawdę wszystko było niezłe. Ryba gorąca i faktycznie z grilla, ziemniaki pieczone bez śladów tłuszczu - chrupiące i złociste. Burgery poprawne - bułki średnie. Świeżutkie surówki, choć moim zdaniem mogłyby być troszkę bardziej urozmaicone. Wieczór więc upływał naprawdę miło, z każdego miejsca widać też telewizor, gra muzyka. Otoczenie jest tak jak było wcześniej powiedziane naprawdę generalnie w porządku. Traf chciał, ze siedzieliśmy między dwoma wieczorami kawalerskimi. Głośne wiwaty, sto lat, skandowanie imion, piosenki. Super wesoło, ale... mimo że nie jesteśmy zgryźliwymi tetrykami, i sami wlewamy w siebie alko, palimy i głośno się śmiejemy - to jednak tutaj po 2 godzinach musieliśmy wyjść. Bieganie, tańce na stołach, gwizdy itp. Było tego za dużo i sporo osób jednak opuściło lokal. Wiadomo, że 15-osobowa grupa pijących na umór facetów nabije dobry rachunek, ale inni goście to są jednak inni goście i tu obsługa powinna chociaż delikatnie spróbować zareagować. Pani powiedziała tylko, że to znajomi managera i tyle... Generalnie szkoda, bo na początku było naprawdę miło, potem ani atmosfery, ani obsługi, bo Panie zajęte były dwoma największymi stolikami.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Passe Partout
miejscowość: Warszawa, dodana 18.04.2008, 18:22Świetnie!
Passe Partout wybraliśmy na randkowe wyjście i co najważniejsze - był to naprawdę bardzo udany wypad/wieczór. Stolik jak przystało na wyjście randkowe był rezerwowany wcześniej - ale w ciemno, bo nie znaliśmy restauracji wcześniej. Na miejscu okazało się, że to duży okrągły stół z bukietem kwiatów (różowe lilie) z widokiem na ogród (był czerwiec), miękką kanapą i poduchami. Na początek wzięliśmy po aperitifie - szybciutko podane przez kelnerkę. Z przekąsek wybraliśmy zapiekany ser kozi i sałatkę z ośmiorniczkami i chrupiącymi warzywami. Jedno i drugie bez zarzutu. Na główne dania jedliśmy połówkę luzowanej kaczki (mięso mięciutkie i autentycznie rozpływające się w ustach, do tego jabłka o smaku malinowym i zielone kluseczki - doskonałe) oraz pieczonego łososia z ziemniakami - moja Agatka też była rybką zachwycona. Na deser: creme brulee (to chyba obowiązkowe być powinno) oraz gorąca czekolada z chili. Należy oczywiście podkreślić, że nie sam smak, ale również ich wygląd na talerzu był mistrzowski. Jako że jesteśmy stosunkowo młodą parką nie mieliśmy jeszcze wielu okazji spróbować miejsc, gdzie za kolację we dwoje płaci się ponad 400 zł - a tyle wyjście do Passe Partout kosztowało - trzeba uściślić, że można dużo taniej, o ile nie wypija się 2 butelek wina. Z wyjścia jesteśmy bardzo zadowoleni i będziemy wracać z pewnością, choć przed Nami do przejścia jeszcze wiele, wiele, których w Warszawie jest przecież sporo. Póki co udajemy się na majówkę do Zakopanego i tam mamy już upatrzonych parę miejsc - również dzięki Wam drodzy Gastronauci, więc spostrzeżeniami będziemy się dzielić po powrocie. Wracając do Passe Partout. Bardzo ładne miejsce, miła obsługa, doskonałe jedzenie. Polecamy.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Cafe Kulturalna
miejscowość: Warszawa, dodana 18.04.2008, 13:37Jest fajnie
Do Cafe Kulturalna wpadliśmy kiedyś przechodząc obok PKiN jakoś późnym popołudniem dnia powszedniego. Miejsce to jest ciekawe. Każdy w zasadzie stolik jest inny i każdy ma swój styl i w sumie tworzy całkiem przyjemny galimatias. Nawet zupełnie nie przeszkadza to, ze sala jest od strony wejścia otwarta na hol teatralny i szatnie. Naprawdę przyjemna obsługa, na luzie, pasuje do miejsca i powoduje, że od razu można się zrelaksować. Bardzo dobry drink więc "+" także dla barmana. Karta dość ciekawa: makarony, mięsa, sałatki z ciekawymi kulinarnymi pomysłami i akcentami. My akurat jedliśmy razowy makaron z krewetkami i cukinią. Sympatyczne porcje i nawet całkiem smaczne, choć ja wolałbym bardziej gorące. Jest to miejsce bardzo dobre na spokojną rozmowę w kulturalnej atmosferze. No i zjeść też coś zawsze można.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Mieszane uczucia
Wiele można powiedzieć o restauracjach takich jak ta, bo tego typu średniaków jest najwięcej. Wszystko zależy od tego na jaki dzień i jaką osobę (obsługa/kuchnia) się akurat trafi przychodząc do lokalu. I tak jednego dnia jest fajna i szybka obsługa, natomiast jedzenie chłodne i rzucone na talerz z "wielkim rozmachem" natomiast innego, obsługi nie ma, i nie ma, i nie ma... Nie jesteśmy klientelą zblazowaną, wymagającą od kelnerów biegających po pełnej ludzi sali, bezwzględnej opieki tylko nad naszym stolikiem, natomiast cierpliwość się wyczerpuje, gdy po wypiciu PIERWSZEGO piwa, siedzi się wpatrując w kufel dwudziestąktórąś tam minutę czekając na to upragnione DRUGIE (kto nie zna tego uczucia?). Jeśli chodzi o samo jedzenie, to zazwyczaj się deskujemy i najczęściej jest to deska ryb. Jedno jest pewne - można się najeść! Tak jak wcześniej wspomniałem szkoda tylko, że nigdy nie wiadomo czy komuś zechce sie choć odrobinę przyłożyć. Smażone (głównie) rybki nie nastręczają chyba bowiem w przygotowaniu ogromnych trudności. Piwo jest dobre niezmiennie - oczywiście - najlepsze w poniedziałki. Do "Szwejka" chodzi się przecież nie na kolacje przez duże "K" tylko ot tak. Takie miejsca - typowo średniej klasy - są przecież właśnie po to, żeby tam wpaść jak się ma ochotę gdzieś szybko wyskoczyć z domu. Wszystko jedno w jaki dzień tygodnia. Generalnie dobrze, że w ogóle są. Tu bardzo istotna pozostaje też relacja ceny do jakości, i w przypadku Szwejka można uznać, że jest ok. Wizyta z takim naprawdę niezłym posiedzeniem. Tanio (ostatnio było to raptem sto coś tam zł za dwie osoby) w tym dycha dla kelnera. Pewnie jeszcze wpadniemy na jakąś biesiadę, z góry najlepiej jednak założyć, że nie idzie się tam na jakieś kulinarne fajerwerki i super serwis. Tylko spotkać się i pogadać.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Jedno wyjście. Bez emocji
Ładne miejsce, dobrze urządzone - na czasie. Przyjemnie pachnie, dobre wino, uprzejma i nie natrętna obsługa, więc na wejściu jest solidnie. Niestety, kulinarnie nie jest tak dobrze. Mówiąc krótko - zamówiona na przystawkę bruchetta to bułka z serem (zapiekanka) posypana bazylią. Dalej były pasty. Tagiatelle z łososiem było zwyczajnie ok, natomiast pasta z krewetkami to w zasadzie chyba niczym nieprzyprawiona porcja makaronu polanego oliwą z kilkoma krewetkami (zamówiona była podwójna porcja owoców morza). Na deser wróciliśmy do domu.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Karczma U Fela
miejscowość: Krasnystaw, dodana 09.04.2008, 14:15Porządna przydrożna knajpa
Kiedyś wracając z wypadu do Zamościa, zatrzymaliśmy się U Fela na obiad. Miejsce przyjemne, drewniany wystrój, na stołach kwiatki (chociaż była zima), prasa i jak to często bywa w przydrożnych zajazdach gra telewizor - co naturalnie tworzy swoisty charakter tego typu karczm. Co najważniejsze solidna kuchnia, obszerne menu (dużo dziczyzny). Na przystawkę wzięliśmy śledzie w śmietanie i zupę szpinakową. Śledzie więcej niż poprawne, jabłuszko chrupiące i słodkie. Zupa gęsta od liści szpinaku i bardzo gorąca. Na główne dania zamówiliśmy 2 x dziczyznę jedną w towarzystwie warzyw gotowanych na parze (nawet chrupiące) i ryżu ze szpinakiem oraz ze świeżymi surówkami i ziemniakami. Obie porcje naprawdę bardzo duże, zarówno mięsa, jak i dodatków (6 różnych rodzajów surówek) pod dostatkiem. Zrezygnowaliśmy z deseru, choć pachniało szarlotką (podawana na ciepło z lodami). Ogólnie wszystko poprawne, smaczne i świeże. Obsługa - konkretna i żwawa Pani, może troszkę mało uśmiechnięta, ale to być może była to kwestia dnia. Minus za dość długi czas oczekiwania, co znacznie opóźniło powrót do domu.
Czy ta recenzja jest przydatna?
najlepsze lokalewedług glowice
- Pub i Restauracja Manekin Toruń
- Pizzeria Bella Napoli Warszawa
- Passe Partout Warszawa
- La Terrazza Grójec
- Kawiarnia Restauracja Maszoperia Hel
- Kawiarnia Cukiernia Samanta Zakopane
- Oliwka Restauracja Rodzinna Warszawa
- Cafe Kulturalna Warszawa
- Karczma U Fela Krasnystaw
- U Szwejka Warszawa