Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Samotnia

gdzie jesteś? województwo: kujawsko-pomorskie miejscowość: Tleń
3.8
liczba opinii: 11 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

ul. Bydgoska 2 86-150 Tleń
tel: (52) 333-96-00, 795-542-053
typ lokalu: restauracja typ kuchni: polska, regionalna cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia
menu

opinie gastronautów (11)

  • anna_dziewanna 66 recenzji

    20.08.2014, 17:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Co za wizyta!

    Nie spodziewaliśmy się czegoś takiego w małej, jakby nie patrzeć, miejscowości w Borach Tucholskich.

    Napisze krótko: jakość premium!

    Jedliśmy doskonałe zupy: rosół i chłodnik, a do tego gęsie żołądki, pierś panierowaną, pierogi z jagodami (prawdziwymi, świeżymi jagodami, a nie dżemem!). Wszystko pięknie podane, bardzo smaczne. Cena dania? Równowartość dwóch zestawów w fast foodzie. Czapki z głów!

    Lokal jest elegancki i ciepły. Bardzo sympatyczna i profesjonalna obsługa.
    Wrócimy na pewno.

    Data wizyty w lokalu: 20 czerwca 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Sushimaniak 57 recenzji

    30.09.2013, 22:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Piękna okolica, gorzej z jedzeniem...

    Jakoś chyba mam pecha do Samotni, w Tleniu bywam dosyć regularnie ze względu na sentyment do tej miejscowości i Samotni daję szansę co jakiś czas, niestety od co najmniej 3 lat bezskutecznie próbuję się do niej przekonać. Nie piszę o wcześniejszych wizytach, bo przedostatnia miała miejsce jakieś pół roku temu, a wcześniejsza rok temu, napiszę o ostatnim posiłku, który niestety na jakiś czas uśpił mój apetyt do stołowania się w Samotni.
    Wybraliśmy się do Samotni na niedzielny obiad połączony ze spacerem po okolicy, karta obfituje raczej w dania proste i wydawałoby się trudne do "zepsucia", niestety nie tutaj. Na początek zamówiliśmy wychwalany w karcie rosół z kury domowej (serwowany tylko w niedziele) - mimo apetycznego wyglądu, w tym dużych kawałków gotowanej piersi kurczaka pływających w zupie, ta po kilku łykach okazała się wręcz niejadalna, a to ze względu na duży nadmiar soli, która wręcz zabijała wszelkie inne smaki. Dalej na stół wjechały pierogi, czyli jak twierdzi obsługa "danie flagowe". Zamówiliśmy ruskie, z mięsem i z jagodami. Niestety żadne nie spełniły naszych oczekiwań - najgorzej wypadły ruskie - nadzienie bardzo nijakie, wręcz trudno było stwierdzić czy znajduje się w nim jakiś ser czy ziemniaki - znowu zbyt dużo soli i tym razem również pieprzu, które skutecznie uniemożliwiały jedzenie, nadzienie mięsnych było nieco lepsze, jednak w tym przypadku jak również jagodowych problem stanowiło ciasto zbyt grube i gliniaste. Jedna z osób zamówiła schabowy z kością - tutaj nie można się raczej przyczepić oprócz, a jakby nadmiaru soli... Generalnie oczywiście Samotnia wyróżnia się na tle innych miejsc w Tleniu w myśl powiedzenia o bezrybiu i raku, ale moim zdaniem sporo pracy przed szefem kuchni.

    4 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzysiogd 1 recenzja

    09.08.2014, 18:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Brawo dla szefa kuchni!

    Wraz z rodziną w sierpniu 2014 roku mieliśmy okazję przebywać w Tleniu. W ośrodku, w którym mieszkaliśmy kuchnia była delikatnie mówiąc fatalna, co zmusiło nas do poszukiwania miejsca stołowania. Znaleźliśmy się w Samotni nad Wdą. Lokal przytulny, ciepły. Od wejścia czuliśmy się jak goście przywitani przez miłą i sympatyczną obsługę. Karta treściwa. Kuchnia regionalna. Degustowaliśmy większość dań z karty. Obiektywnie możemy stwierdzić, że dania zamawiane były bardzo smaczne, dobrze przyprawione naturalnymi ziołami, przygotowywane ze świeżych produktów np. chłodnik z botwiny, zupa grzybowa, pierogi z jagodami. Najbardziej przypadły nam do gustu żeberka w miodzie podawane z puree z grochu oraz czerwoną kapustą na słodko z figami. COŚ PYSZNEGO. Wszystko można popić pyszną domową lemoniadą podaną w butelce ze słomką. A... na deser tarta z białą czekoladą, niebo w gębie. Brawo dla szefa kuchni i właścicieli.

    Data wizyty w lokalu: 09 sierpnia 2014

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • bywalecpom 78 recenzji

    29.01.2013, 14:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zwrot o 180, a nawet 360 stopni - jestem pod wrażeniem!

    Z uwagi na to, iż lokal znam z młodych lat, beztroskich wakacji spędzanych w Borach Tucholskich i Tleniu i restauracji Samotnia, która kiedyś była znaną "mordownią" (to już tylko wiem od dziadków), a potem przez naście lat stała, chyba bezpańska i niszczała. Zawsze przyglądałem się ciekawej bryle budynku z perspektywy kajaków, czy rowerów wodnych na jeziorze, po którym często pływałem. Ponoć mówiłem jako dziecko, że jak dorosnę, zrobię tu porządek ;).
    Niestety, ktoś mnie ubiegł. I to bardzo ubiegł nawet.
    Lokal zmienił się diametralnie, jest piękna, ciepła w każdego tego słowa znaczeniu restauracja. Wnętrze nie jest przytłaczająca i uwaga... stoły nie są ustawione gęsto, co często mi się nie podoba. Można tu poczuć się jak w domu i nawet... nabyć przetwory - specjały tego domu, przy okazji dowiedzieć się czegoś o nich. Nawet... można się u nich przespać - co prawda nie korzystałem, ale na pewno skorzystam w przyszłości ;).
    Obsługa, jak obsługa - raz była super, raz zupełnie odwrotnie - ja nie będę się nad tym rozwodzić, bo akurat w tego typu miejscach wszyscy dobrze wiemy, że często znika ona wraz z końcem sezonu, a pracę traktuje tylko jako wyłącznie czysty zarobek, nie dając nic od siebie.
    O kuchni nie będę się długo rozpisywać, bo w zasadzie nie mam o czym pisać, ponieważ:
    - zupa grzybowa jest moim hitem - esencjonalna, o dziwo z kawałkami grzybów w środku (wszyscy wiemy, jak większość restauratorów od nich stroni...),
    - gęś, trochę dla mnie za bardzo sucha, ale okrasa wybitna.... zdecydowany faworyt w północnej Polsce!!
    - szarlotka, jak w sieni u babci,
    Wszystko w temacie, wystarczy ekscytacji...
    ... dalej jestem pod wrażeniem i wrócę... na dłużej - jak za starych dobrych czasów!!

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • DawidR 1 recenzja

    25.11.2013, 12:46 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rewelacyjna kuchnia Borów Tucholskich!

    Przyjechaliśmy do Samotni specjalnie po to, żeby spróbować menu degustacyjne. Samo miejsce odwiedzamy od ponad trzech lat.
    Ale sama kolacja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.
    Na pierwszą przystawkę podano wędzoną gęsinę ze śliwką i z pasternakiem
    (sam pasternak był przygotowany dość ciekawie, gotowany w mleku kokosowym i wanilii -udane połączenie).
    Druga przystawka należy do moich ulubionych! Grasica cielęca z borowikami i z konfiturą z jarzębiny - pyszna, obsmażona na masełku, delikatna! Na długo będę pamiętał jej smak.
    Zupa w postaci kremu z buraka z serem kozim - niestandardowo doprawiony indyjskimi ziołami.
    Danie główne również moje ulubione: policzki cielęce z kwiatem anyżu oraz chutney z mirabelek - mięsko rozpływało się w ustach - idealne proporcje dodatków, które nie zabiły smaku samego mięsa.
    Do każdego dania było dobrane inne wino, które dodatkowo świetnie grało z potrawą.
    Na deser baba nasączona nalewką z gruszki podana na sosie lawendowym z sorbetem z aronii.

    Poziom całej kolacji na poziomie bardzo dobrej europejskiej restauracji.
    Kolacja była podana dla ok. 30 osób w tym samym czasie, plus dla sprawnej obsługi! Nad samymi daniami nie będę się już rozwodził, ale było to niezapomniane przeżycie. Widać, że właściciele Samotni bardzo wysoko postawili sobie poprzeczkę, ku uciesze gości, dla których takie miejsca są jedyną możliwością, aby odpocząć od pędu i hałasu dużego miasta.

    Data wizyty w lokalu: 22 listopada 2013, godz. 18:00

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • danek50 13 recenzji

    16.04.2012, 21:32 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie tylko lokal, ale i pensjonat

    Kuchnia polska w wydaniu lokalnym z finezją, ale bez zbytniego wymyślania. Obsługa, świetna, nienachalna acz profesjonalna. Doskonale wpasowana w to miejsce, zawieszone jakby w czasie. Sam lokal przestronny, duża sala z wystrojem stonowanym – na ścianach stare zdjęcia pensjonatu – przedwojenne. Wiele drobiazgów stojących w oknach, półkach rozlokowany w lokalu
    Zamówiliśmy „Przysmak Stasia” i eskalopki wieprzowe, potrawy dobrze przygotowane. Mięsko rozpływało się – zjedliśmy wszystko z dużym apetytem, tym bardzie, że żołądek „ssał” po długim spacerze wokół Tlenia. Na zakończeni zamówiliśmy słodkości…
    To miejsce dla tych, którzy lubią rozkoszować się małymi przyjemnościami, jak choćby rozkosz ciepłej szarlotki z domowym sosem waniliowym, czy ciastem czekoladowy…
    Na górze pensjonat z pięknymi pokojami - tematycznym - np. Pod węgorzem itp. dobrze wyposażone, osobne łazienki, piękny widok na rzekę Wdę...
    Jeszcze wrócimy do Samotni nad Wdą.

    Data wizyty w lokalu: 24 marca 2012, godz. 15:00

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • pawpawla 34 recenzje

    01.09.2011, 07:37 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Oaza na pustyni (kulinarnej)

    Długa droga poprowadziła mnie przez Bory Tucholskie. W brzuchu burczało coraz bardziej, a wąska asfaltowa szosa prowadziła wciąż głębiej w lasy. Prawdę mówiąc, znając polską rzeczywistość, nie liczyłem na wiele. Ale oto Tleń, Wda, most, lustro wody Zalewu Żurskiego i... restauracja przy moście, która już samym zewnętrznym wyglądem zapraszała do środka. Już to, że w ogóle tu jest, było miłym zaskoczeniem.
    Miłe, nastrojowe wnętrze, nie przeładowane szczegółami - ale z dodającymi uroku drobiazgami, elementami starej okiennicy, starymi regionalnymi fotografiami, kominkiem. Galeria lokalnych miodów, przetworów grzybowych i owocowych - wszystko tu do nabycia. A do poczytania książki o regionalnej kociewskiej kuchni, czy... kociewsko-polski słowniczek. To pierwsze wrażenie...
    Smak potraw wpisuje się w ten nastrój. "Borowiacka grzybowa" aż bucha prawdziwym aromatem leśnych grzybów, a smak - niebo w gębie. Smażony sandacz z lekko chrupiąca skórką i mięsem rozpływającym się w ustach, z delikatnym aromatem czosnkowego masła. Doskonała jest zasmażana kapusta, doskonale doprawiona, także w kilkoma grzybkami.
    To nie tylko restauracja ale i pensjonat, myśl po obiedzie - "a może by przyjechać tu na kilka dni"? Na pewno kiedyś tu wrócę.

    Data wizyty w lokalu: 31 sierpnia 2011, godz. 15:00

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mdawidowski 5 recenzji

    28.08.2011, 18:50 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ze starego rejsu zawróciłem z powrotem :)

    Restauracja Samotnia, a właściwie jak kiedyś "Samotnia nad Wdą" kojarzy mi się z odległą krainą i zamierzchłymi czasami, kiedy to jeździłem z moimi rodzicami do Borów Tucholskich na wakacje. Kiedyś było to miejsce niezbyt klimatyczne. Po kilku latach przejeżdżając przez tą urokliwą miejscowość zobaczyłem, że w tym miejscu pojawił się zupelnie nowy i miły obiekt. Zatrzymałem się na chwilę. Widać, że nowy właściciel włożył wiele wysiłku, aby to miejsce nabrało zupełnie nowego kolorytu. Spróbowałem kuchni i naprawdę kucharz imponująco się spisuje. Spróbowałem gęsi, która kojarzy mi się właśnie z dzieciństwem. Była rewelacyjna, a jej postać jeszcze bardziej apetyczna. Przesympatyczna obsługa, piękny widok i wystrój sprawiała, że to miejsce zaliczam do tych, do których z pewnością wrócę. Mało tego, postaram się, aby zatrzymać się tam na kilka dni w ich hotelu. Do zobaczenia!

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Wojtek79 29 recenzji

    17.06.2010, 11:55 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyzwoite jedzenie w sympatycznej lokalizacji

    Całkiem sympatyczne miejsce. Na pewno dużym atutem jest samo położenie – odrestaurowana, dziewiętnastowieczna gospoda nad brzegiem Wdy.

    Jeśli chodzi o menu, to generalnie reprezentuje ono polski, kulinarny "mainstream” (żurki, barszcze, schaby, de volaille etc.), ale jak na miejsce oddalone od wielkich miast jest dość przyzwoite. Mama z siostrą były bardzo ukontentowane zupą grzybową – faktycznie, czuć było, że gotowana jest na prawdziwym wywarze z grzybów, a nie na jakimś fabrycznym proszku. Ja jadłem na przystawkę okrasę z gęsiny – coś między smalcem ze skrawkami a francuskimi "rillettes”, całkiem smaczne, ale chyba nie domowej roboty.

    Jako danie główne zamówiłem pierś kurczaka faszerowaną suszonymi pomidorami i kozim serem – bardzo w porządku, siostra jadła placek ziemniaczany z warzywną "ratatouille” (potrawką), a rodzice kotlety schabowe. Podobno schabowe były przyzwoite, natomiast placek ziemniaczany siostry był przesolony. Tę wpadkę rekompensowały jednak bardzo dobre duszone warzywa, którymi placek był okraszony.

    Ogólnie wrażenia były pozytywne.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • lenio 103 recenzje

    19.06.2009, 23:29 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Czy komuś z kucharzy słowo "okrasa" kojarzy się z gęsią?

    Cztery dni spływu kajakowego Wdą i konsumpcja "makaronu z wkładką" na obiad niewątpliwie wyostrzyła nasze apetyty. Niestety, wbrew przewidywaniom zwiększyła również naszą wagę (prąd może nie był szczególnie wartki, ale specjalnie intensywnie wiosłować nam się nie chciało). Dlatego też lub mimo wszystko (zależy, czy brać pod uwagę pierwsze z powyższych zdań, czy też drugie), udaliśmy się niezwłocznie, po oddaniu kajaka, do najbliższej restauracji. A że budynek Samotni z zewnątrz wygląda zachęcająco, położony jest w zasadzie nad samym zalewem i widzieliśmy go już z kajaka podpływając do przystani, to wylądowaliśmy w środku błyskawicznie i bez specjalnych przemyśleń. Na szczęście to był cudowny długi weekend od samego początku aż do końca - restauracja okazała się znakomitym wyborem.

    Restauracja sprawia wrażenie nowiutkiej, więc jest czysto i schludnie. Wystrój wnętrza miły dla oka. Właściciele podkreślają regionalny charakter restauracji, ale nie oznacza to lokalu typu "karczma góralska". Wnętrze jest jasne, stoły nie posadowione zbyt gęsto. Generalnie dużo przestrzeni.

    Obsługująca nas kelnerka (a może właścicielka?) bardzo sympatyczna i rzeczowa. Zastawa stołowa i dania zostały podane z uśmiechem, w czasie właściwym.

    Jako rzekłem w Samotni raczyć się można kuchnią regionalną, a konkretnie borowiacką. Przegląd karty pozwala jednak skonstatować, iż kuchnia borowiacka oznacza po prostu miejscowe odmiany znanych i cenionych w większości Polski potraw. Może z jednym wyjątkiem, nigdzie bowiem nie spotkałem czegoś co tutaj zostało nazwane "okrasą z gęsi". Tłumaczenie kelnerki, iż jest to coś pośredniego między tatarem a smalcem, spowodowało, że "kopara mi opadła". Długo nie wiedziałem co odpowiedzieć, próbowałem sobie w tym czasie wyobrazić smak pomiędzy powyższymi. Na szczęście po chwili pani dodała, że okrasa jest z piersi gęsi. Oczywiście po tych intrygujących tłumaczeniach zamówiłem. Nie żałuję, wręcz przeciwnie, jestem gotów tam wracać tylko po to, aby znów skosztować okrasy. Pycha, pierś z gęsi przyrządzona jak tatar, w tajemniczy sposób doprawiona na lekko ostro. Absolutny majstersztyk.

    Dodam tylko, że pozostałe dania, tj. żurek, ligawa w sosie śmietanowym, szarlotka na ciepło były w porządku lub akceptowalne. Chociaż można się czepiać, np. ligawy, że przyrządzona w ten sposób, że gotowana w rosole, jak na rosół, a nie wrzucona do gorącego wywaru. Zwróćcie też uwagę, że szarlotka jest z nieortodoksyjnego ciasta.

    Opinia dnia z 21.06.2009 r.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Tleń

Ładowanie wyników...