Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Chata pod Sową

gdzie jesteś? województwo: dolnośląskie miejscowość: Sokolec
3.6
liczba opinii: 3 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Sokolec 32 57-450 Sokolec (pierwsza chata po prawej nad przełęczą Sokolą)
tel: 505-251-101
typ lokalu: gospoda typ kuchni: polska cena dania głównego: poniżej 20 zł

opinie gastronautów (3)

  • Yennerau 4 recenzje

    27.09.2014, 23:34 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wiele plusów, jeden spory minus!

    Ludzi było sporo, weszliśmy na piętro, a tam perkusja... Cios! Po chwili grania przyszła właścicielka i powiedziała, że mąż gra na basie i że mamy wpaść wieczorem na granie. Miło. :)
    No to do jedzenia: sałatka Cezara mojej żony: wielka, wyglądająca apetycznie i tak smakująca z suszonymi pomidorami i kurczakiem. Ja nie sałatkowy, żona zachwycona. :)
    Ja: żurek, bo zawsze porównuje do mojego absolutu w Karpaczu - zupełnie dobry, w górnej skali, niesztuczny, smakował!
    Na drugie: kluski z gulaszem, bo ja STRASZNIE kluskowy jestem. Bardzo uczciwe, smaczne.
    Znajomi pijanego kurczaka jedli w cieście z piwem i chwalili.
    Na koniec dobrego: rzecz niesłychana, z kija mieli Ciechana miodowego, lecz pysznego. :) A oprócz tego 140 innych gatunków piwa!
    Teraz rzecz zła, kategorycznie niedopuszczalna moim zdaniem, bo to restauracja, a nie schronisko: element według właścicieli będący elementem klimatu lokalu, pies Skipi, który przebywał na sali.
    Ale ogólnie będę wracał, warto!

    Data wizyty w lokalu: 21 sierpnia 2014

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • didi227 3 recenzje

    20.09.2013, 18:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Warto się tu zatrzymać

    W Chacie pod Sową spędziliśmy 9 dni. Obsługa miła i fajna, doskonale doradzająca w kwestii piwa, którego mają mnóstwo rodzajów. Wystrój w stylu górskim z nieodłącznym elementem, czyli wszechobecnymi sowami. Chata drewniana z kominkiem w sali głównej, nadającym przytulności temu miejscu. Widok na Sudety malowniczy :), ponieważ Chata położona jest na wysokości ponad 700 m n.p.m. Potrawy pyszne, domowe i co najważniejsze, gotowane na bieżąco. Jedliśmy większość pozycji z menu, jednak prym wiodły wspaniałe pierogi kapuściano-grzybowe (12 zł/7 szt.), placki ziemniaczane (20 zł/4 szt.), czeski prażony ser podawany z frytkami, surówką i żurawiną (porcja 20 zł).
    Kuchnia czynna do godz. 20:00, natomiast bar do nocy.
    Śniadania serwowane w postaci stołu szwedzkiego.
    Zwierzęta akceptowane bez dodatkowych opłat za nocleg :).

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • lenio 103 recenzje

    30.05.2009, 10:10 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Akceptowalnie, ale banalnie

    Lokalizacja wyraźnie sugeruje, że w czasie śnieżnej zimy chata przynosi sowite (nomen omen) profity. Latem bowiem jest położona zbyt blisko przełęczy, aby wycieczki wysypujące się z autokaru i śpieszące na Sowią Górę zechciały tutaj wstąpić. A i pewnie w drodze powrotnej pędzą do autokaru, aby pić gdzie indziej. Nam jednak zachciało się sprawdzić miejsce, będąc zniesmaczonym "wyższą lokalizacją" (patrz moja wcześniejsza recenzja).

    Muszę skonstatować, że kolacja w Chacie pod Sową, a w dokładniej na jej tarasie z widokiem w dolinę była przyjemniejsza. Poczynając od miłej pani z obsługi (właścicielki?), która wdała się z nami w uroczą i błyskotliwą konwersację, poprzez właśnie widoki, do samej treści, czyli darów Bożych. Przede wszystkim nie robiono nam żadnych problemów ze skomponowanie własnych wersji naleśników (z oczywistym ograniczeniem zawartości spiżarni). Ja zdecydowałem się na wersję minimalistyczną, czyli naleśnik z dwoma gałkami lodów śmietankowych (niestety, waniliowymi nie dysponowali :-(( ). Ciasto było kanoniczne, więc narzekać nie mogę. Koleżanki i koledzy konsumujący naleśniki z serem, jak również inne mieszane wersje uznali je za satysfakcjonujące. Również zupa gulaszowa była poprawna, jak dla mnie powinna być gęstsza, ale pewnie oszczędności tutaj się kłaniają.

    W sumie jak na standard barowo-schroniskowy miejsce jest akceptowalne i zdecydowanie najlepsze w bezpośrednim sąsiedztwie przełęczy Sokolej. Pytanie tylko, czy poziom ten nie ulega zmianie w sezonie zimowym. Swoją drogą okoliczne górki i stoki wydają się idealne dla początkujących.

    Opinia dnia z 30.05.2009 r.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Sokolec

Ładowanie wyników...