Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Karczma Leśniczanka

gdzie jesteś? województwo: warmińsko-mazurskie miejscowość: Wielbark
2.8
liczba opinii: 26 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

typ lokalu: karczma, zajazd typ kuchni: naleśniki, warmińsko-mazurska, polska, pierogi, dziczyzna cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

Karczma Leśniczanka

kliknij na zdjęcie aby zobaczyć całą galerię

opinie gastronautów (26)

  • oknan 43 recenzje

    15.08.2014, 23:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jako element folkloru polecam, jako miejsce do jedzenia niekoniecznie

    Od razu po wejściu rzuca się w oczy pełna sala oraz stoisko z lokalnymi owocami i wyrobami. Ciężko się odnaleźć, pracownicy zupełnie niezainteresowani nowymi gośćmi. Bardzo duża ilość potencjalnych klientów zdecydowanie za mało obsługi. Obsługa niewyróżniająca się strojem ani wyposażeniem od gości. Czas oczekiwania przyzwoity. Ciekawostką jest fakt podania wody smakowej (cytrynowej) - zamawialiśmy zimną gazowaną z cytryną. Flaki zdecydowanie na nie. Smak nieciekawy, na dziwnym rosole. Bardzo lubię tzw. flaki barowe, ale te nawet do takich się nie zaliczają. Ryba - zdecydowanie nie, oścista w wersji mało ryby dużo panierki, w panierce lub gdzieś pod rybą spalona frytka (danie było z opiekanymi kartoflami). Buraczki bez wyrazu, ale z dobrą wolą można uznać je za poprawne. Pierogi z jelenia - myślę, że ciasto nie zadowoliłoby prowadzącej rewolucje, ale przy tym typie i ilości farszu (tym bardziej, że takie ciasto lubię) moim zdaniem smaczne. Nie podobała mi się okrasa z na wpół zeszklonej cebuli (nie tak powinna wyglądać okrasa ze smażoną cebulką na pierogach). Same pierogi bardzo smaczne, godne polecenia.
    Zdecydowanym plusem, pozwalającym na polecenie wizyty w lokalu są (akurat w lato) jagodzianki wyrabiane i pieczone na miejscu - niebo w gębie - gorące, nawet następnego dnia dużo lepsze niż te kupowane w sklepach. Bardzo, bardzo przeciętnie, zastanawiamy się nawet czy nie fatalnie.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    6 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Tulipanna 27 recenzji

    20.08.2014, 11:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Obsługa nie tak wspaniała jak wystrój

    Leśniczanka to lokal, który znam doskonale z drogi na Mazury, co więcej pamiętam czasy, kiedy go nie było, gdyż tę trasę przebywam od dzieciństwa najmarniej raz na rok. Zupełnie więc przeoczyłam fakt, że wzięła udział w "Rewolucjach"...
    Przytoczę kilka moich przygód związanych z tymże lokalem, pierwsze wspomnienie dotyczy końcówki lat 90, kiedy wraz z moim tatą zatrzymaliśmy się tam na obiad i ojciec zamawiając golonkę (cena była podana za 100 g) wyraźnie podkreślił, że porcja musi być taka, aby za nas oboje nie wyszło więcej niż 50 zł. Ja jadłam jakieś flaki czy coś w tym stylu. Przypominam, to się działo w latach 90, kiedy 50 zł to było całkiem sporo kasy. Mocno nas zatem zdziwił potężny kawał mięcha, który podano ojcu, ale prawdziwe zaskoczenie czekało nas przy rachunku, który znacznie przekroczył 50 zł. Obsługa niemiło zaskoczona, że nie mamy, na co my, że przecież wyraźnie podkreślaliśmy, iż posiadamy jeden banknot, a to nie Warszawa i w lesie nie ma bankomatu, zresztą wtedy to podejrzewam, że nawet w Wielbarku by nie było, może w Szczytnie, 20 km dalej. W ogóle się nie przyznali do własnego błędu i z łaską darowali nam "dług". Do dziś mijając Leśniczankę śmiejemy się, że mogliśmy tam za karę zmywać.
    Ale do czego zmierzam... Moim zdaniem w tym lokalu nadal jest coś nie tak z obsługą. 18 lipca tego roku jadąc z 15-miesięczną córką na Mazury zdecydowałam się zajechać do Leśniczanki, bo ogródek pięknie rozkwitał i kusił. Od przygody z golonką jakoś ignorowałam lokal, ale co tam... tyle lat minęło. Wchodzimy, wszystko ślicznie, ja zdziwiona, bo jak mówię, przeoczyłam kwestę pani Gessler, a ponieważ nie było żywego ducha poza jedną parą siedzącą przy stoliku na podeście, podchodzę do baru i pytam czy jest obsługa kelnerska czy mam zamówić od razu. Oczywiście, mówi pan, podejdę. Wzięłam kartę, bo jakoś od razu poczułam, że pan nie będzie się śpieszył i poszłam z dzieckiem do ogródka. Przez 25 minut zdołałam przestudiować kartę dokładnie, zmienić córce pieluszkę, nakarmić jogurtem, nakarmić owocem i odjechać przez nikogo nie niepokojona. Jak nie chcą zarobić, to nie, pomyślałam bez żalu. Ale wracając 27 lipca w większej grupie znów przystanęliśmy w Leśniczance, każdemu należy się druga szansa;) Tym razem ktoś raczył nas niespiesznie obsłużyć, a jedzenie (babka ziemniaczana) było po prostu zwyczajne, żadna tam rewolucja....
    Odniosę się jeszcze do psa, o którym pisał ktoś z wcześniejszych recenzentów. Faktycznie po terenie karczmy chodzi pies większych gabarytów (widziałam go za każdym z tych dwóch razów) i przyznam szczerze, że choć sama mam psy, przestraszyłam się go w pierwszej chwili (głównie z uwagi na małą córkę, a za pierwszym razem byłyśmy tam niemal same). Zwierzę bowiem bezstresowo podchodziło do stolika i krążyło wokół, a przecież pies nieznany to jednak pies nieznany...
    Tak więc widzę, że rewolucja polegała głównie na zmianie wystroju, na bardzo ludowy i babciny, nie powiem, ślicznie jest, ale obsługa i podejście do klienta nadal bez zmian. Pozostanę zatem wierna hot dogom z Orlenu w Szczytnie, na które przerzuciłam się parę lat temu po niefortunnej historii z golonką.

    Data wizyty w lokalu: 27 lipca 2014

    6 z 8 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Alazani 10 recenzji

    07.08.2014, 12:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Poprawnie

    Pyszne czekadełko - chlebek ze smalcem i kiszone ogórki. Następnie zalewajka i zupa leśna, obydwie bardzo dobre, a porcje słuszne. Na drugie danie polecane przez panią kelnerkę bitki z dzika w sosie z czerwonego wina z buraczkami i prażoną kaszą z patelni oraz schabowa rolada w sosie paprykowo - dyniowym z kopytkami. Wszystko smaczne, jedynie buraki były tak zimne, że aż zęby bolały.
    Wnętrze duże, ale jak dla mnie mocno przeładowane i wyraźnie nie radzą sobie z odkurzaniem tych wszystkich dekoracji. Obsługa, jak już się pojawi, miła i pomocna.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Ahasia 9 recenzji

    10.07.2014, 20:22 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jednorazowa wizyta

    Pierwsze wrażenie było bardzo dobre. Wnętrze jak i otoczenie Leśniczanki cieszy oko. Po wejściu uwagę przykuwają gabloty ze swojskimi wyrobami. Usiedliśmy przy oknie dzięki czemu mogliśmy również podziwiać widok. Niestety stolik dla dwóch osób okazał się bardzo mały. Nie zmieściła się nawet na nim karta z sezonowymi potrawami (którą odnaleźliśmy na parapecie już po złożeniu zamówienia). W mojej karcie strony się powtarzały a nawet dwóch brakowało. Chlebek ze smalcem był smaczny, a ogórki przepyszne. Obsługa poprawna, pani przyjęła zamówienie, przyniosła, życzyła smacznego, tyle. Zamówiliśmy schaboszczaka z dzika z warzywami i czerwoną porzeczką i zmielonego z sarny na ostro w sosie paprykowym. W pierwszym mięso było bardzo dobre - mięciutkie, aromatyczne. Całość psuły warzywa, zdecydowanie za dużo było tłuszczu, a porzeczka zupełnie do tego nie pasowała. Zmielony z sarny również był niezły, ale te trzy placuszki były malutkie. Frytki firmowe bardzo dobre, czuć było, że olej jest świeży. W moim odczuciu ceny są za wysokie i nie mówię jedynie o ilości, ale i o smaku potraw. Wyszliśmy zawiedzeni, spodziewaliśmy się zastać coś ekstra w lokalu po "Rewolucjach".

    Data wizyty w lokalu: 08 lipca 2014

    3 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Ola_Solinska 3 recenzje

    21.08.2014, 11:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ładny wystrój, pyszne jedzenie

    Wracaliśmy z wakacji i postanowiliśmy zobaczyć co ta Geslerowa tu wymodziła. Pamiętałam z TV, że była tu pyszna zalewajka z grzybami. Więc zamówiliśmy zalewajkę z grzybami na zakwasie (8,50 za wielką porcję). Była niesamowita, kwaśno-pieprzna, pływało w niej mnóstwo grzybów. Zupa dnia - kalafiorowa (5 zł a tak sama dużą porcję) też była bardzo uczciwa i smaczna. Na drugie mój chłopak wziął placek ziemniaczany z sarniną. Nie pamiętam dokładnie ceny, ale porcja jak dla głodnego wędrowca nie za wielka aczkolwiek bardzo smaczna. Nie baliśmy się jednak, że wyjdziemy głodni jak zobaczyliśmy gołąbki z jeleniny zamówione przeze mnie. Spokojnie ta porcja za około 35 zł, najadły by się 2 osoby. 2 duże gołąbki, 4 duże ziemniaczki w całości i talerz buraczków. Bardzo smaczne. Troszkę raziła mnie kelnerka, która nie wyglądała na kelnerkę, nie miała żadnego stroju, plakietki ani tym podobnych rzeczy i cały czas na sali zajęta była segregowaniem jakichś papierów. Z wydaniem reszty też był mały kłopot i musieliśmy chwilę poczekać zanim krzątająca się załoga znajdzie pieniążki. Ale całokształt jak najbardziej pozytywny :).

    Data wizyty w lokalu: 20 sierpnia 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Gonsiorek 1 recenzja

    19.08.2014, 16:30 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zadowoleni - wpadniemy ponownie

    W drodze do Jedwabna wpadliśmy na kolację. Ja, mąż, roczna Młoda i piechol.
    Wchodząc do restauracji, na schodach spotkałam młodego chłopaczka zamiatającego schody. Krótkie "dzień dobry", "dzień dobry", wchodzę, a tam wesele..
    Chłopaczek od razu rzucił w kąt miotełkę, zaproponował stoliczek na zewnątrz, na pytanie, czy można z piecholem - odpowiedź twierdząca; czy krzesełko dla Młodej? - już pędził z krzesełkiem w garści.
    Za moment przy naszym stole pojawiła się kelnerka - młoda, wygadana jak nikt, ale to akurat w ludziach uwielbiam.
    I tu koniec punktu pierwszego - obsługa rewelacyjna!

    Czekadełka, o którym inni Gastronauci wspominają, nie dostaliśmy. Zamówiliśmy: ja: bitki z dzika, kasza, buraki, piwo; mąż: placek z sarną. Młoda i piechol nic nie zamówili.
    Przy takim obłożeniu lokalu naprawdę długo nie czekaliśmy. Pobawiłam się z piecholem (nie było problemu, żeby go puścić na wolny teren), pobawiłam się z Młodą i akuratnie kelnerka przyniosła dania.
    Mamy z mężem zasadę, że się w połowie jedzenia wymieniamy, żeby spróbować różnych smaków i o tyle co moje bitki były świetnie doprawione, świetne w smaku i w ogóle ach i och, to prażona kasza nie była w moim typie. Za burakami nie przepadam, więc nawet nie powąchałam. Placek męża jako placek był OK, ale sarna wydawała mi się chłodna, do tego nie było to tak doprawione jak bitki - w sumie nie oceniam ze względu na wypalone kubki smakowe, im bardziej ostre, tym dla mnie lepiej.
    Piwo - rewelacja. Polecane przez kelnerkę, określone jako "świeże". Do tego mąż jako miłośnik Kormorana wysłuchał od kelnerki całej historii browaru oraz aktualnej produkcji i zaopatrzenia w poszczególnych sklepach.

    Wyszliśmy zadowoleni, najedzeni i komentując personel.
    Wnętrza, z wyjątkiem fajnego i czystego wc, nie oceniam. Nie chciałam się wbijać na wesele.

    Wrócimy.

    Polecam.

    Data wizyty w lokalu: 14 sierpnia 2014

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • AJKO 1 recenzja

    15.08.2014, 23:39 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jesteśmy zawiedzeni!

    Wystrój przyjemny, obsługa i jedzenie pozostawia wiele do życzenia.
    Długi czas na przyjęcie zamówienia, a jak już się pojawiła kelnerka, to pytanie "czy podać kartę" zwaliło mnie z nóg. Lokal przy ruchliwej trasie i raczej nie zatrzymujemy się po to, żeby posiedzieć przy stoliku.
    Zamówiliśmy:
    Zalewajkę - prawdą jest, że było dużo grzybów... smak porażka - słona, pieprzna, aż twarz wykręcało.
    Na drugie dania kelnerka namówiła nas na schab nadziewany grzybami i to był błąd, mięso słone, ziemniaki rozgotowane, jedyny plus to warzywa, ale tych chyba nie sposób zepsuć. Myślę, że Pani Magda Gessler spaliłaby się ze wstydu kosztując takie potrawy.

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • asia73 3 recenzje

    13.08.2014, 17:34 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo smacznie i świeżo

    Wybraliśmy się do lokalu po drodze z Mazur na obiad 3 osoby dorosłe i 2 dzieci. Bardzo długo oczekiwaliśmy na zamówione dania, ale zostaliśmy uprzedzeni o tym i taka informacja jest w karcie. Lokal ma swój styl, ale w środku czuć byli specyficzny zapach prawdopodobnie drewna i dlatego usiedliśmy na zewnątrz. Obsługa miła przychodziła do nas kilka razy (domawialiśmy napoje) i choć było bardzo dużo ludzi nie czuliśmy się zaniedbani.
    Potrawy były wyśmienite - zamówiłam mielony z sarny pikantny. Super danie, zostałam uprzedzona, że jest bardzo pikantny. Kolejna osoba zamówiła schabowego z frytkami, też smaczne, a kolejna bitki z grzybami - naprawdę wyśmienite mięso, bardzo miękkie i sos ze świeżych grzybów. Dzieci jadły pierogi z jagodami równie smaczne. Surówki były mocno doprawione, ale ja tak osobiście bardzo lubię. Porcje bardzo duże, nie byłam w stanie już zamówić deseru. Ceny uważam za przystępne, w końcu dziczyzna to drogie mięso. W sklepiku kupiłam chleb, konfiturę i jajka - wszystkie produkty super. Polecam.

    Data wizyty w lokalu: 13 sierpnia 2014

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • justyna-2013 2 recenzje

    02.06.2014, 20:34 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kuchenne Rewolucje chyba za dużo nie pomogły :)

    Do Leśniczanki trafiliśmy w drodze na Mazurki w majówkę. Miejsce ładne i urokliwe w środku taki trochę misz-masz, ale ja akurat lubię takie klimaty a szafa z miodami robi wrażeni. Jak na tą porę nie było dużo ludzi a czas oczekiwania nie był dość krótki na przystawkę dostaliśmy pyszny smalec ze swojskim chlebem i zamówiliśmy placek kartoflany z sarną i warzywami. Co do obsługi to zwinna, ale niestety nie różni się ona (ubraniem) od zwykłego klienta a więc nie wiadomo czy to klient czy obsługa nie wiadomo czy "zaczepiać". Danie pozostawiało bardzo wiele do życzenia, fakt placuszki pyszne, pyszne, pyszne, ale mięso i warzywa niestety zimne i mało smaczne. Nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś lepszego po rewolucjach Pani Magdy G.

    Data wizyty w lokalu: 30 kwietnia 2014

    5 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • dyzio2501 1 recenzja

    27.07.2014, 21:47 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Trzeba się zastanowić...

    Witam! W piękne niedzielne popołudnie wybrałem się na obiad do Leśniczanki. Niestety ogromnie się rozczarowałem.
    1) Przystawka - pasztet (rekomendowany przez właścicielkę) - słabo wymieszany - chwilami super, chwilami "sama sól".
    2) Zupa leśna - zapowiadała się fajnie... no właśnie zapowiadała. Kurki "chrupały" w zębach.
    3) Kotlet duszony z grzybami - ziemniaki chyba odgrzane z mega porcją natki pietruszki.
    Kotlet z nadmiarem pieprzu - może ktoś tak lubi, ja akurat nie...
    Jedyny pozytyw to mizeria - naprawdę dobra.

    Co to obsługi - szybka i zdecydowana, ale mógłby obowiązywać jeden typ stroju - adidasy, szorty i T-shirt trochę gryzą się z wystrojem i klimatem lokalu.

    Data wizyty w lokalu: 27 lipca 2014

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

informacje od restauracji

  • rok założenia: 1996
  • ilość miejsc w restauracji: 250
  • ilość miejsc w ogródku: 50

Karczma Leśniczanka po Kuchennych Rewolucjach, jeden ze 100 najlepszych Restauracji w Polsce według Nesweek  Polska I Magdy Gessler. Serdecznie zapraszamy na dziczyznę i świeże ryby.

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Wielbark

Ładowanie wyników...