Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Gospodarstwo Agroturystyczne Ziołowa Dolina

gdzie jesteś? województwo: warmińsko-mazurskie miejscowość: Wilimowo
3.2
liczba opinii: 3 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 2 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Wilimowo 10A 11-042 Wilimowo (koło Olsztyna)
tel: (89) 523-90-63
typ lokalu: gospodarstwo agroturystyczne typ kuchni: polska, staropolska, regionalna cena dania głównego: 20 - 40 zł

opinie gastronautów (3)

  • Rofi 48 recenzji

    21.03.2014, 03:05 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tłusty dramat bez smaku

    Byłem tu na balu. Impreza na ponad 100 osób, więc wyzwanie dla kuchni nie małe. Po wcześniejszym sprawdzeniu tego miejsca nabrałem sporych obawy co do jedzenia. Jak się okaże, nie bezpodstawnych.
    To typowe miejsce pod dużym miastem nastawione na robienie wesel. Dojazd do tego miejsca to mordęga - dwa kilometry jazdy po lekko uklepanym podłożu pokrytym koleinami nie nastrajał pozytywnie. Dobrze, że nie padało mocno, bo chyba ciągnikiem jedynie można by było tam dojechać.
    Do lokalu wchodzi się wprost na salę „taneczną”. Po przejściu przez nią wchodzimy do jednej dużej sali z dwoma rzędami stołów. Z jednego boku kącik z kawą i herbatą oraz ciastami, a z drugiego inny kącik, tym razem z daniem na podgrzewaczach, tuż przy kuchni.
    Na początek podano rosół. W miseczkach znajdował się uprzednio przygotowany makaron bez smaku. Zupa okazała się tłustą zawiesiną z jednym, dominującym smakiem - kury. Mimo uprzednich zapowiedzi, dla wegetarian opcji bez mięsnej nie przygotowano. O smaku warzyw można zapomnieć. Lekko wyczuwalna vegeta.
    Gdy zabrano talerze od zup, mogłem spróbować propozycji przygotowanych na zimno. Jajka faszerowane były chyba najtańszym majonezem i można było to wyczuć. Do tego dorzucenie dużej ilości pietruszki nie można nazwać farszem. Wędliny tłuste i bez żadnych przypraw czy ziół. Sałatka gyros okazała się być duża ilością kapusty pekińskiej, mięsa o niezidentyfikowanym smaku, ogórka i papryki konserwowej oraz tartego żółtego sera. Dość dziwne składniki jak na nazwę sałatki, ale całkiem niezła. Mięso w galarecie nie wytrzymało próby czasu i temperatury, i galareta zaczęła dość szybko na półmiskach zamieniać się w wodę.
    W menu, które dostaliśmy przed balem była pozycja „sznycel płonący z brzoskwinią”. Już po zimnych daniach wprost umierałem z ciekawości jak to będzie wyglądać. I nagle widzę, że panie wnoszą półmiski. Patrzę uważnie czy coś płonie - nie. Jak wyglądał rzekomy sznycel? A był to kawałek mięsa w panierce z bułki tartej i jajka z położoną na górze połówką brzoskwini z puszki. Zamiast „kotletu paryskiego w serze” zostałem uraczony zwykłym, stołówkowym mielonym. „Szaszłyki płonące z indyka” jak można się domyśleć również nie płonęły. Co więcej nie były zbyt dobrze poddane obróbce termicznej, bo natrafienie na surową cebulę czy paprykę nie było trudne. A i jakby niedopieczone mięso też się zdarzało. „Pieczeni z karkówki w sosie śliwkowym” nie uświadczyłem.
    Wybór drugiego dania był ograniczony, bo owszem, mięsa zostały podane na półmiskach, ale jeden przypadał na kilka osób. Tak więc wzięcie więcej niż jednego kawałka równało się tym, że ktoś danego mięsa nie zje. A o doniesieniu mięsa można było zapomnieć, bo panie szybko zabierały talerze, które były puste, jakby uprzedzając jakiekolwiek pytania o dokładkę.
    Mniej więcej o północy został podany barszcz. Przyprawiony sporą ilością pieprzu nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Wypiłem tylko, bo był ciepły.
    Jako danie ciepłe, które miało być dostępne całą noc, miały być wspomniane wcześniej „płonące szaszłyki”, ale wyszło, że były pierogi. Ciasto OK, farsz to masa bez smaku, ale do tego to miejsce zdążyło już mnie przyzwyczaić. Pływały one wręcz w tłuszczu, który chwilę po wystygnięciu tworzył na talerzu warstwę smalcu.
    Tyle o jedzeniu, a teraz inne, ale ważne na takich dużych imprezach, sprawy.
    Tak jak zimnych przystawek było około pięciu (nie wliczając wędlin) tak wyboru ciast i słodyczy już co najmniej dwa razy tyle. Zastanawiam się kto to wymyślił, by na imprezie, gdzie alkohol był obecny w znacznych ilościach, zamiast porządnych przystawek czy jak kto woli, czegoś do przegryzienia, był duży wybór ciast i ciastek.
    Napoje były dostępne bez ograniczeń, ale nikt nie zadał sobie trudy by je schłodzić. Trzeba było chodzić do kuchni i prosić o kubełki z lodem, by mieć szansę wypić coś zimnego.
    Udostępniona lodówka na alkohol bardziej grzała niż chłodziła. Pan „DJ” to jakiś dramat. Każdy może stanąć za laptopem i puszczać muzykę z niego. Jakiekolwiek przejścia czy miks - wolne żarty. Za to godzina grania disco polo czy jego „popisy” wokalne owszem. To było dopełnieniem czary goryczy.
    Podsumowując płacąc 120 zł powinienem wyjść co najmniej usatysfakcjonowany. Wyszedłem z przeświadczeniem bardzo źle wydanych pieniędzy. Jedzenie było przaśne, tłuste i całkowicie pozbawione przypraw. Dostając dania ciepłe można było odnieść wrażenie, że są one wyliczone co do osoby. Podanie ich na półmiskach tworzyło iluzję wolnego wyboru. Sporo rzeczy, mimo wcześniejszego widnienia w menu na stołach nie pojawiło się lub było zastąpione innymi. Organizacyjnie bardzo słabo. Ratowały to tylko miłe panie obsługujące stoły.
    Nie polecam tego miejsca nikomu, a tym bardziej na organizacje wesela czy innej sporej imprezy - oszczędzanie na dobrych składnikach, tłuste i nie przyprawione jedzenie jak z prlowskiej stołówki oraz słaby wodzirej to nie jest przepis na udaną, duża imprezę.

    Data wizyty w lokalu: 15 lutego 2014, godz. 19:00

    4 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • dusiazbg 12 recenzji

    22.09.2010, 19:37 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre miejsce na wesele

    Wspaniała kuchnia, zwłaszcza pieczenie i ciasta. Sala w sam raz na około 100 osób. Pokoje czyste i dobrze utrzymane. Pan z obsługi sali autentycznie imponuje gościom weselnym zwinnością ;). Można narzekać trochę na lokalizację, warunki dojazdu, ale dla weselników i tak najważniejsze jest dobre jedzenie.

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • zuza51 1 recenzja

    10.02.2011, 11:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Atrakcyjne i uroczo położone miejsce

    Byłam na weselu w Ziołowej Dolinie w październiku 2010 i jesteśmy bardzo i to bardzo zadowoleni. Jedzenie przepyszne, bardzo dużo na stołach i dużo dań na ciepło w nocy. Nasi zagraniczni goście byli zauroczeni obfitością potraw jak i obsługą (naprawdę profesjonalną) dwóch kelnerów w tym miłego i uśmiechniętego samego właściciela. Szczególnie zapamiętam wędzone swojskie wędliny jak i przesmaczny ziołowy smalczyk, a przede wszystkim profesjonalne podejście do klienta.


    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Wilimowo

Ładowanie wyników...