Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Spichlerz

gdzie jesteś? województwo: śląskie miejscowość: Olsztyn
3.1
liczba opinii: 18 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

ul. Kościelna 42-256 Olsztyn (przy wyjeździe z Olsztyna w kierunku Janowa, k. Częstochowy)
tel: (34) 328-64-85
typ lokalu: restauracja typ kuchni: ryby i owoce morza, desery, grill, polska, staropolska cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (18)

  • EwLee 11 recenzji

    09.04.2014, 15:42 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przerost formy nad treścią

    Olsztyn odwiedziliśmy w drodze powrotnej z Ojcowa... Wybraliśmy to miejsce całkiem przypadkowo, był parking z widokiem na zamek- to go wybraliśmy. Przy okazji, że byliśmy głodni... skorzystaliśmy z posiłku w restauracji.
    Wnętrze z klimatem, olbrzymi parking, widok na ruiny. Po prostu przepięknie!
    Karta menu na prawdę ciekawa i zaskakująca, ceny wysokie..., ale dania dość wykwintne.

    Zdecydowaliśmy się na drugie danie:
    ja: Puree truflowe na szpinaku z piersią faszerowaną suszonymi pomidorami oraz "pianką" z sera pleśniowego... Mięsa całkiem niezłe, puree zdecydowanie zbyt "ziemniaczane" szpinak o dziwo dobrze zrobiony, z czosnkiem jak lubię:). Pianka nie zachwyciła mnie... No i bukiet surówek smaczny;), kawa latte, którą zamówiłam również nie najgorsza.

    Mąż natomiast zdecydował się na roladki ze schabu z grzybami i orzechami, z sosem i puree... Niestety trafił gorzej, bo mięso suche było, orzechy w ogóle nie wyczuwalne były, a sos do mięsa był jakby z papierka. Prócz tego wziął sobie białą czekoladę na gorąca, która okazała się również jakby sztuczna:/.

    Nie polecam... chyba, że na kawę;).

    Data wizyty w lokalu: 06 kwietnia 2014

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • redegustator 4 recenzje

    22.12.2012, 13:10 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fatalne jedzenie i obsługa - piękny budynek i widok na ruiny zamku

    Bywam z Spichlerzu od czasu do czasu, bardziej z powodu widoku na zamek niż z powodu kuchni. Restauracja jest bardzo, bardzo przeciętna. Jedzenie po prostu takie sobie, pod ciekawymi nazwami kryją się bardzo nieciekawe dania. Moja ostatnia wizyta to przygoda ze stekiem. Poprosiłem o dobrze wysmażony, a otrzymałem trudny do ukrojenia kawał mięsa ze zmrożonym masłem z przyprawami; niestety, nie wiedzieć czemu to masło się nie chciało topić, może dlatego, że mięso było letnie. Zbyt długo trwał proces jego podawania na stół? Jedynym zjadliwym elementem tego dania były zapiekane ziemniaki... zjadliwym, nie znaczy smacznym, po prostu byłem bardzo głodny. Nie polecam również wodnistego rosołu. Ten niedzielny obiad okazał się niewypałem.

    Zdecydowanie najgorzej wypada fatalna obsługa. Długie oczekiwanie na menu czy rachunek, obsługa jakby nieobecna i niezainteresowana, szczególne wyróżnienie na minus dla ciemnowłosej Pani kelnerki.

    Piękny widok na zamek i nic więcej niestety :(.

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • amika 5 recenzji

    22.10.2012, 21:26 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Sielskie widoki w towarzystwie dobrego jedzenia

    Lokal położony w malowniczym miejscu :). Wybraliśmy się na obiad w niedzielne popołudnie skuszeni ostatnimi promieniami jesiennego słońca. Zamówiliśmy: żurek, rosół (zupy dobre, dobrze doprawione smakują jak u mamy), następnie zdecydowaliśmy się na kaczkę z jabłkami, mięso było delikatne, aromatyczne, do tego podano buraczki zasmażane, całość b. dobrze skomponowana i dopieczona. Obsługa uprzejma, na dania czekaliśmy ok. 25 min, czas oczekiwana umilały nam bajeczne widoki. Do obiadu kelner zaproponował nam lampkę wytrawnego wina, które świetnie współgrało z kaczką. Ceny wysokie, ale warto wydać te kilka złotych więcej w zamian za dobrą jakość. Najbardziej urzekł nas prześliczny krajobraz oraz przytulna atmosfera lokalu. Polecam! Warto odwiedzić! Wrócimy zimą :).

    Data wizyty w lokalu: 14 października 2012, godz. 15:00

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mszczecin2012 1 recenzja

    25.09.2012, 10:15 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fatalne miejsce

    Witam. Miałam właśnie nieprzyjemność uczestniczyć w weselu, które odbywało się w restauracji Spichlerz. Zarówno nakrycie stołów, zastawa stołowa, krzesła, jedzenie, obsługa i sama organizacja imprezy pozostawiają wiele do życzenia. Mięsa (karkówka, polędwiczki wieprzowe) były niedopieczone, na wpół surowe. Krzesła każde inne, z zadziorami, panie darły rajstopy i zaciągały sukienki. Serwetki papierowe pod wydział, tak samo talerze, kieliszki. Obsługa poruszała się w żółwim tempie, była zdezorganizowana i nie zainteresowana potrzebami gości. Wymiana talerza trwała 10 min, pani do stolika dwunastoosobowego podchodziła z 2 szklankami do napojów. Za te pieniądze (ok. 300 zł/os.) goście powinni być traktowani po królewsku, a nie zostali zmuszeni do samoobsługi. Wstyd, jestem zażenowana poziomem jaki prezentuje ten lokal. Mało tego właściciel uważa, że wykonuje dobrą pracę. Nie wiem, gdzie uczył się zawodu restauratora, ale uczniem był bardzo słabym. Restauracja położona w urokliwej okolicy to jeszcze nie wszystko. Trzeba zadbać o kuchnię, zainwestować w dobrego kucharza i w obsługę (kelnerami są uczniowie, którzy za śmieszne pieniądze nie będą się starać), aby wykonywała swoją pracę na jak najwyższym poziomie. Dobrze ich wynagrodzić. Serdecznie odradzam komukolwiek ten lokal na zorganizowanie jakiekolwiek imprezy.

    Data wizyty w lokalu: 25 września 2012

    5 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • outsiderq 1 recenzja

    08.08.2012, 16:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Śniadanie na tarasie

    Jakiś czas temu, a dokładnie w ostatnią sobotę lipca wraz z rodziną postanowiliśmy spędzić miło czas poza domem. Mieszkamy w Częstochowie, więc chcieliśmy znaleźć ciche miejsce, z dala od miejskiego zgiełku. Od znajomych dowiedzieliśmy się o restauracji Spichlerz w Olsztynie, którą bardzo zachwalali, więc postanowiliśmy udać się tam z rana na śniadanie. Gdy dotarliśmy na miejsce byliśmy zachwyceni umiejscowieniem obiektu zaraz przy ruinach zamku. Widok był zdumiewający. Ze względu właśnie na to wybraliśmy miejsce na tarasie z widokiem na zamek. Piękny wystrój i wyselekcjonowana muzyka wprawiała nas w tym większy zachwyt. Zaraz po wybraniu stolika podszedł do nas kelner, dał nam manu, kartę śniadań oraz bardzo bogatą kartę win. Zamówienie na śniadanie zostało zrealizowane bardzo szybko a dania były pyszne. Obsługa również rewelacyjna, sympatyczna, a uśmiech nie znikał z twarzy.
    Na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy restaurację Spichlerz. Polecam!

    Data wizyty w lokalu: 28 lipca 2012, godz. 10:30

    1 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • avava 1 recenzja

    19.07.2012, 22:48 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjęcie komunijne

    W pierwszym tygodniu czerwca organizowałam dla córki przyjęcie komunijne w restauracji Spichlerz, z której jestem zadowolona.
    Mile zaskoczona poziomem restauracji począwszy od wystroju poprzez potrawy, a na obsłudze kończąc. Wszystko zostało bardzo dobrze zorganizowane w czasie, potrawy były świeże,ciepłe i bardzo smaczne, kelnerzy bardzo mili. Nie było żadnych problemów czy niemiłych incydentów. Ogólnie jestem zadowolona i na pewno bedę organizowała w Spichlerzu inne imprezy rodzinne.

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • julia_777 1 recenzja

    10.07.2012, 22:55 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wspaniały deser

    Kilka dni temu miałam przyjemność być w zabytkowym Spichlerzu. Był to dzień kiedy można było poczuć piękno tego miejsca. Czas spędziłam przy deserze szefa kuchni zwanego strudel jabłkowy. Jest to bardzo delikatny deser z nutą sosu brzoskwiniowego. Polecam go każdemu kto odwiedzi to urocze miejsce.

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • LLol 22 recenzje

    26.08.2011, 00:22 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Potrawy wymagają dopracowania

    Restauracja, choć ładnie urządzona musi jeszcze dopracować potrawy. Są one ponadto, w stosunku do jakości, za drogie. Półmisek mięs pieczonych dla dwóch osób był w sam raz na dwie osoby biorąc pod uwagę ilość plasterków mięsa. Ale: 1. Trochę za twarde i suche były to kawałki; 2. Deklarowane w zestawie grillowane warzywa były tylko dekoracją kilkuelementową i powinno ich być zdecydowanie więcej - biorąc pod uwagę dość wysoką cenę - 65 zł. 3. Pieczone ziemniaki choć ładnie przyrządzone nie wyróżniały się smakiem i to jest kolejne pytanie do kucharzy jak to polepszyć. Bardzo dobrze za to prezentuje się wnętrze restauracji, w którym jest bardzo klimatycznie, a ze stolików na zewnątrz można podziwiać ruiny zamku.

    Data wizyty w lokalu: 20 sierpnia 2011

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Zdeniek 196 recenzji

    22.05.2010, 14:44 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    O Jasiu i Krzysiu co się w Spichlerzu pacnęli

    Olsztyn to urokliwa miejscowość z pięknymi ruinami zamku. Restauracja Spichlerz ma rewelacyjne położenie, ponieważ z okien rozpościera się widok właśnie na ruiny owego zamku. Dodatkowo spichlerz również jest zabytkiem. Widać z jaką starannością postarano się o odtworzenie tego budynku. Lokal jak to spichlerz jest pojemny i posiada kilka sal. Znajduje się blisko ruchliwej drogi. Przed restauracją spory parking w postaci swojskiego klepiska. Ci którzy są gośćmi restauracji za parkowanie nie płacą. W środku bardzo ładnie, każda sala ma swoją nazwę. Byliśmy w tym lokalu akurat w niedzielę, kiedy w pobliskim kościele odbywały się komunie i to spowodowało, że lokal dosłownie pękał w szwach o co dodatkowo postarały się dzieci. :) Duża część lokalu została wynajęta na przyjęcie komunijne. Obsługa miała prawdziwe ostre pogotowie. Udało się nam zdobyć mały stolik obok pieca w przedsionku. Przyjemny okrągły stolik z ładną serwetą. Miejsce na tyle dobre, że pozwalało obserwować co się dzieje wokół, a działo się, działo!!! Znudzone dzieci bawiły się w chowanego. Po dłuższym oczekiwaniu na obsługę udało się nam dokonać zamówienia i poczekaliśmy trochę na nie, ale całkowicie im to wybaczamy ze względu na panującą sytuację. W momencie, kiedy dzieci bawiły się w chowanego i w chwili, kiedy doszło do zderzenia czołowego pomiędzy Krzysiem i Jasiem na nasz stół trafiły dania. Zamówiliśmy frytki za 5 zł, śledzik z podzamcza za 14 zł oraz dwa drugie dania polędwiczki kurczaka nadziewanego suszonymi pomidorami z sosem z sera gorgonzola z ryżem i surówką za 32 zł. Danie przyjemne w smaku. Nie było bardzo słone, trochę mało jak dla mnie było sosu. Do dekoracji użyto kiełków słonecznika, bardzo dobrych zresztą. Surówka klasyczna składająca się głównie z sałaty lodowej z dodatkiem papryki oraz vinaigrette. Wszystko w porządku, danie dobre, ale trochę za małe. Ogólnie przyjemna restauracja, ale lepiej jej nie odwiedzać w okresie, kiedy są komunie oraz dłuższe weekendy. W porównaniu z okolicznymi lokalami pretenduje do wyższej kategorii, a nie tylko klasy turystycznej, co ma również przełożenie w cenach. Myślę, że jeszcze odwiedzę to miejsce, aby na spokojnie delektować się daniami oraz, aby dłużej postudiować kartę menu.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • 100361 4 recenzje

    20.05.2011, 12:26 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Z werandy, z widokiem na ruiny zamku i malownicze jurajskie ostańce

    Parę dni temu miałem przyjemność ponownie być gościem Spichlerza. Ruiny zamku, a obecnie i Spichlerz należą do tych miejsc na mojej mapie podróży po kraju, które zajmują miejsce znaczące. Tu daję sobie wytchnienie po ponad dwugodzinnej jeździe od radaru do radaru z Warszawy na Śląsk. Skręcam w lewo od głównej trasy, by po chwili wjechać w magiczny krajobraz Jury. Wtedy wracam do lat młodzieńczych. Do nocy spędzonej w ruinach zamku, do wspinaczki i fotografii jurajskiego krajobrazu. Tu również zapraszam moją rodzinę, jak zawita do kraju. Goszczę ich w Spichlerzu, bo miejsce jest wyjątkowe. Tu na rogu werandy mogę spokojnie siąść w wiklinowych fotelu i odetchnąć z książką upajając się widokiem zamku, ostańców i zachodzącego światła dnia. Tym razem był to piękny majowy poranek z błękitem nieba, a słońce rozświetlało młode liście lasku brzozowego.
    Był to jeden z tych dni i pora dnia, kiedy można naprawdę poczuć piękno tego miejsca i ciszę wokół. Byłem tu prawie sam, a bywa tu bardzo gwarno. Czas spędziłem w towarzystwie szarlotki i herbaty. Wierzę, że cukiernik nie zostanie doszczętnie dotknięty, ale Olszyn, zamek i klimat Spichlerza, zabytku klasy 0, musi zobowiązywać, aby po spałaszowaniu szarlotki móc powiedzieć „taka, jak piecze moja ukochana albo jak u babci". Dodam, że szarlotka należy do obecnie jedynych moich słodkości, jakimi mój brzuszek może się cieszyć. Mogę powiedzieć, że na świat łakoci patrzę przez pryzmat szarlotki. W menu nastąpiła zauważalna zmiana. Może to kwestia zmiany pory roku albo raczej grubszy remoncik z dopasowaniem do naszych typowo polskich siermiężnych gustów kulinarnych. A szkoda, bo wygląda na to, że chyba uciekła lekkość niektórych potraw. I tak nie widzę mojego głównego dania, czyli pstrąga z wody. Wiem, że smaczniejszy jest pieczony lub, jak to bywało latem, grillowany/wędzony. Ale wracam do tej lekkości potraw. A piszę o tym, bo Spichlerz należy również do tych nielicznych miejsc, gdzie mogę się zatrzymać i bezpiecznie, ze względu na swoją drakońską dietę, zjeść dobry i smaczny posiłek. Dlatego szczególnie doceniam i dziękuję za bardzo otwartą obsługę, która co prawda w trakcie jednych z moich odwiedzin poinformowała mnie, że właśnie doszło do zmiany menu, ale na moje szczegółowe wyjaśnienie i prośbę bardzo była mi pomocna i mój pstrąg na parze został podany. Było tak samo miło jak latem, kiedy kuchnia była zamknięta dla zwykłych zjadaczy, bo wesela /niestety to duża niedogodność/, a urocza Pani, chyba szefowa, otoczyła mnie opieką i ugościła. Zniknęły również podawane latem jarzyny jak kalafior, fasolka, a są przecież dostępne. Zamiast tej lekkości dostrzegam frytki. No cóż, mogę sobie jedynie życzyć, aby Spichlerz nie upodobnił się do tak często spotykanych przy naszych drogach zajazdów góralskich, gdzie już na parkingu czuć, co podają do stołu. Chyba brakuje też jajka sadzonego. A latem było przyjemnie zjeść je z młodymi ziemniakami i z koperkiem. Wiem, że nie jest to wyrafinowane danie, ale jednak spichlerz i pola wokół mogą mnie tak nastrajać. Danie, jakie tym razem kosztowałem, to tagliatelle z łososiem. W daniu tym warto ograniczyć ilość sosu, bo mogę bez przesady powiedzieć, że makaron był utopiony w sosie, a nie nim obtoczony. Wiem, że tak lubimy jadać w kraju, ale wtedy nie możemy cieszyć się smakiem prawdziwej pasty. Nie należy też zapomnieć o podgrzaniu talerzy. Wszak pasta szybko stygnie.
    Próbowałem też deser szefa kuchni, gruszkę z musem malinowym. Nie jestem wielbicielem deserów, bo jak pisałem, lubię ciasta, ale deser był przyjemny.
    Wiem, że jeszcze nie jeden raz skręcę w Częstochowie w lewo na Kielce i zatrzymam się w Spichlerzu. Ale będę unikał dni w kalendarzu, kiedy są komunie, wesela i wielkie przyjęcia. Wtedy kuchnia, która zapewne jest za mała, koncertuje swoją uwagę na tym, co skrywają wielkie podziemia, a my na górze możemy otrzymać informację, że czas oczekiwania min. 1,5 godziny. Przyjadę tu też na śniadanie, bo wtedy prawie nikogo nie ma. Karta śniadań nie jest duża, ale nasza tradycyjna jajecznica, świeże bułeczki, masło i kawa zawsze mnie zadowolą w otaczającym krajobrazie. Spichlerz w wybrane dni bez najazdów i oblężenia gośćmi polecam, tak jak i otaczającą przyrodę.

    Data wizyty w lokalu: 11 maja 2011, godz. 11:00

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Olsztyn

Ładowanie wyników...