Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Bar Familijny

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Śródmieście
3.1
liczba opinii: 31 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 3 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 5 gastronautów

ul. Nowy Świat 39 00-042 Warszawa
tel: (22) 826-45-79
typ lokalu: bar mleczny typ kuchni: polska cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (31)

  • dazen 48 recenzji

    18.02.2014, 10:38 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jest ok w sumie

    Zupa pomidorowa z ryżem ok, nawet miała smak w porządku, gotowany kalafior z masłem ok, myślę że każdy ma tu swoje sprawdzone dania i je zamawia, cenowo wiadomo ok, żebraków akurat podczas mojej wizyty nie było, choć wiem, że są dość często, tak samo jak pijani bezdomni śpiący na stolikach, obsługa nie powinna tego w ogóle tolerować!

    2 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Fishhh 7 recenzji

    16.07.2014, 23:59 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tak niehipstersko, że aż hipstersko

    Pośród tych wszystkich Starbucksów, Boulangerie-Patisserie (nie wiem nawet, jak to napisać...) i innych nowomodnych gastro-miejsc, na Nowym Świecie chowa się bar mleczny. Chowa tak skutecznie, że zawsze mam problemy z jego znalezieniem i przechodzę obok kilkukrotnie w tę i z powrotem, zanim dostrzegę niepozorny napis (ewentualnie ze mną jest coś nie tak).
    W środku - jak to w barze mlecznym. Stoliki z obrusem w kratkę, długa kolejka, w której stoją bezdomni z biznesmenami, pani na kasie wypisująca paragoniki i krzątające się kucharki, przewalające setki kotletów i hektolitry pomidorowej z makaronem.
    Menu, jak w każdym barze mlecznym. Nic wymyślnego - to, co w dzieciństwie przeważająca większość z nas miała i pewnie nadal ma na talerzu w co drugie popołudnie. Ceny też typowe - z wesołymi końcówkami, typu 2,97 albo 5,43. Nie jest drogo, ale też nie najtaniej - zupy za 2-3 zł, mięso 6-8 zł; zestaw obiadowy zupa+drugie+kompot zamknie się w 15 zł.

    Według mnie do miejsc takich jak to chodzi się, żeby zatęsknić za dzieciństwem - po powrocie ze szkoły mama stawia na stół talerz parującej zupy, kotleta z ziemniaczkami i ochrzania za jedzenie fast-foodów na mieście. Nie miewacie uczucia ulgi wywołanego tym, że zjadło się grzecznie zupę z kotletem, zamiast tego złowieszczego, chemicznego hamburgera z frytkami? Ja miewam - nadal.

    (Nie)stety - u mnie w domu gotuje się lepiej. W miejscach takich jak to zwykle popełnia się 2 poważne grzechy - za tłusto i za słono. Pierwszego nie weryfikuję, bo nie biorę raczej potraw smażonych, ale drugie - oj, bardzo... Zupy, klopsy, właściwie wszystko, co tam jadłam, było przesolone. Dobrze, że kompotu nie solą. Za to jest zbyt słodki...ups.

    Nie ma co wymagać cudów - łatwiej jest doprawić 5-litrowy garnek zupy niż 50-litrowy, więc może nie będę się wymądrzać. Panie też mistrzyniami kuchni fusion i nie wiadomo czego jeszcze nie są.

    W sumie nie o wrażenia smakowe tu chodzi - w domu nikt się nie wymądrza, wsuwa co mama postawiła na stole i ucieka do swoich zajęć. Tu jest podobnie - i się tu wraca. W końcu nasze mamy też nie zawsze gotują po mistrzowsku.

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kaszt 20 recenzji

    27.08.2013, 22:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Walor turystyczny wart zachowania

    Kilka bram od szacownej cukierni, w okolicy szczególnie bogatej w gastronomię wyrafinowanych nazw, przetrwał bar mleczny. Pełni funkcje i taniej jadłodajni dla bywalców, i koła ratunkowego dla spłukanych kieszeni wędrowców, ale i atrakcji turystycznej. Zawsze spotkać tam można, wspierających się rozmówkami i słowniczkami, turystów rozemocjonowanych odgadywaniem czym będą, raczej niespotykane gdzie indziej, zupa owocowa, kopytka...
    Bardzo duża ilość wydawanych posiłków czyni, że są świeże. Nie zawsze na bieżąco aktualizowana jest lista potraw. Wybraliśmy ostatnio typowo: zupę jarzynową, kaszę gryczaną z marchewką, naleśniki z serem i śmietaną, plus herbatę z cytryną (a jakże – w kubku!). Cena tego rodzaju zestawu mieści się poniżej dziesięciu złotych.
    Wystrój zupełnie przyzwoity jak na tę kategorię, porcje szczodre. Trzeba się więc pogodzić z tym, że takie miejsca, bywa, przyciągają też i uciążliwą klientelę.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ewa_tina 811 recenzji

    27.07.2012, 10:51 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pod opiekę kustosza!

    Szanowny Panie Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego,

    Proszę zwrócić uwagę, że ochroną zabytków powinno się obejmować nie tylko budynki, obrazy, ale również kulturę, która wrasta w nas niepostrzeżenie. Skoro sławna akcja obierania ziemniaków w Zachęcie była działaniem w obrębie kultury dlaczego nikt nie zajmie się barami mlecznymi. Naszym narodowym wymysłem i genialnym konceptem, który mógłby... właściwie co? I czy ten list to do tego ministra czy innego?

    Bo przecież to co się dzieje w barze na Nowym Świecie woła o pomstę do nieba. Jest niechlujnie i nieprzyjemnie. Niestarannie i coraz drożej (tak!). A przecież mogłoby być tak pięknie. Wolałabym już wyprawę w przeszłość jak w "Misiu" (pamiętacie akcje z kaszą i łyżką na łańcuchu?) niż to, co można zastać po przekroczeniu progu Familijnego. Zupy się bronią (opisywana wcześniej szczawiowa jest rewelacyjna), ale tylko one reszta jest niesmaczna tak, jak naleśniki opływające tłuszczem, przemielony mielony czy miniaturowa porcja pierogów. Nawet kompot się nie obronił.

    Smutek i żal. Rozczarowanie, że na Nowym Świecie jest jeden z najgorszych barów mlecznych stolicy. Ale to oczywiście moja osobista opinia.

    0 z 8 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Meison 2 recenzje

    13.12.2013, 17:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Peerelowski wehikuł czasu

    Wchodząc, ma się wrażenie, że się cofnęło do czasów PRL. Wygląd baru surowy, ale ma swój klimat. Szybkość obsługi jest loterią: albo stoisz w kolejce aż po samo wejście, albo (praktycznie) nie ma żadnych klientów. Po zakupie jedzenia dostajemy je bardzo szybko. Nawet gdy bar wydaje się być przepełniony, miejsce siedzące zawsze, ale to zawsze się trafi. Samo jedzenie jest OK, zupy wyśmienite, jakby nasza babcia gotowała, jedynie mam zastrzeżenia co do dań z kluskami, które są lodowate, oraz do dań na słodko: cukier sypnięty w jedno miejsce, że aż mdli, a reszta dania w ogóle nie jest słodka. Klientela złożona głównie ze studentów i emerytów, rzadko przyjdzie jakaś rodzina z dziećmi, codziennym gościem jest charakterystyczny pijaczek. Obsługa miła, kucharki uwijają się jak mogą i nie tracą przy tym pogody ducha. Czystość mogłaby być odrobinkę lepsza, ale za to zapłata za niskie ceny panujące w lokalu. Trzeba się spieszyć, bo wiele wyśmienitych dań (np. barszcz ukraiński) jest dostępnych tylko w godzinach porannych, a w godzinach popołudniowych już usłyszymy "Bardzo nam przykro, wykupione".
    Polecam zajrzeć chociaż raz. Kto mieszka/studiuje/pracuje w pobliżu i chciałby zjeść coś więcej niż tylko suchy prowiant z drugiego śniadania - szczerze polecę mu to miejsce, a sam jeszcze przybędę tutaj nieraz.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mbawolski 1 recenzja

    07.02.2014, 12:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    To tylko bar mleczny

    Nie spodziewajcie się tu pięknego wystroju czy karty dań. Jeśli chodzi o jedzenie to każdy znajdzie coś dla siebie, jest spory wybór. Największą zaletą są ceny, jeśli nie przeszkadza wam obecność ludzi starych i ubogich, można tu najeść się do syta. Byłem już kilkakrotnie i nie żałuję. Jeśli będziecie wybrać między kotletem schabowym a drobiowym, polecam ten drugi.

    1 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • horrorka 16 recenzji

    06.01.2013, 18:15 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobry obiad na Nowym Świecie

    Doskonała lokalizacja, niskie ceny i smaczne jedzenie. Czasem co prawda ciężko o miejsce, zwłaszcza w okolicach południa, aż do 15. Sama często "uciekałam" do Baru Familijnego z pobliskiego Uniwersytetu, by zjeść coś porządnego, zamiast KFC czy innego fast-fooda. Bardzo dobre zupy, choć osobiście nie lubię, gdy w zupie jest mięso, tutaj czasami zdarzało się włókno, ale smakowo były doskonałe, do tego pełno warzyw. Szczególnie polecam barszcz ukraiński. Na drugie danie świetny gulasz lub bitki z wspaniałymi kopytkami. Naprawdę miejsce warte polecenia.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • maciekiaga 3 recenzje

    27.04.2013, 01:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Cudowne miejsce, tuż obok uniwerka

    Trafiamy tam z narzeczonym parę razy w miesiącu, w drodze z/na uniwerek.
    Bar ściąga cały wachlarz ludzi, od eleganckich par, przez Japończyków z przewodnikami, po ludzi wymieniających bony z opieki społecznej. Wszyscy sobie radośnie koegzystują w tym przedziwnym miejscu.
    Ale do jedzenia :). Przetestowaliśmy większość zup (max 3,50 za michę) - osobiście polecam grzybową (komplet dziesiątek :) i pomidorową, M. dodaje jeszcze kapuśniak (żur i szczawiowa OK, ale bez rewelacji). Z drugich dań - pierogi z mięsem bombowe (z pewnością nie mrożonki), żeberka też rządzą, wątróbka OK (dania obiadowe na full talerza - mięso+ziemniaki/kasza/ryż+warzywa za max 15 zł).
    Kompoty rozczulające, z owocami w środku, trochę PRL, trochę szkolna stołówka. Surówki/dodatki można dobierać wg własnego widzimisię (max 3 zł za talerz!), surówka z marchwi ze śmietaną na piątkę.
    Wystrój mieszczący się w klimacie, nie ma co oczekiwać świec i świeżych kwiatów na stolikach, jak za cały obiad płacisz w granicach 15 zł. Obsługa miła i kompetentna, w miarę zorientowana, w ciągu 5 min. zapłacisz i odbierzesz gorący obiad. Radzą sobie ze zbieraniem talerzy.

    Reasumując - świetne miejsce na szybki, smaczny, tani obiad.

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • iffybluszcz 7 recenzji

    04.02.2013, 17:36 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Klasyk

    Bar Familijny to miejsce, w którym wypada być choć raz. Ja byłam kilkakrotnie, raczej z konieczności zjedzenia czegoś szybko i tanio pomiędzy kolejnymi zajęciami niż przeżycia orgazmicznej kulinarnej podróży ;)
    1. obsługa - w tego typu lokalu musi być przede wszystkim sprawa, a to, że pani nalewająca zupę nie warczy i nie krzyczy jest już pewnym plusem ;)
    2. wystrój - przeważnie jest dość czysto i zwykle jest gdzie usiąść. Brawo za troskę o sztuczne kwiatki na każdym stoliku ;)
    3. ceny! To najtańszy bar mleczny w Warszawie, jaki znam.
    4. Jedzenie... takie sobie - stołówkowe klasyki trzymające stołówkową średnią - generalnie mdłe i dość tłuste, ale dzięki temu sycące. Mi smakowała zupa fasolowa i szczawiowa z jajkiem. Jeśli bym była bardziej stęskniona za "domowym" jedzeniem to pewnie bardziej bym doceniła to menu. Np. w Bambino jest smaczniej, ale nieco drożej.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • karolina09 1 recenzja

    01.08.2013, 18:47 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Małe rozczarowanie

    Długa kolejka do kasy, to pierwsze co możemy zobaczyć wchodząc do baru. W środku jest dość tłoczno jednak pani z kasy sprawnie obsługuje klientów, a wolny stolik zawsze się znajdzie. Ogromnym zdziwieniem jest długi jadłospis, jednak o godzinie 15 nie wszystkie potrawy były dostępne. Chciałam zamówić pierogi z mięsem, lecz okazało się, że ich nie ma, dlatego wybrałam krokiety z kapustą i grzybami. Dodatkowo jadłam klopsiki cielęce w sosie pomidorowym, surówkę z marchwi i selera oraz kompot. razem zapłaciłam mniej niż 20 zł (krokiety ok. 4 zł). Na odbiór zamówienia czeka się przy okienku od kuchni, tak że ma się wgląd na pomieszczenie i kucharki. Widok niestety nie zachęca... Po bardzo krótkim czasie oczekiwania dostałam zamówione dania. Krokiety to tak naprawdę małe naleśniki, w których ciasto przeważa nad farszem, natomiast klopsy wielkości piłeczek ping-pongowych były suche. Najlepszymi okazała się surówka oraz kompot, który smakował całkiem nieźle - był esencjonalny, tylko niedbale nalany do kubka. Minusem są także zabrudzone stoły (ze śladami kompotu). Ale po takiej cenie i ruchu trudno mieć większe oczekiwania.

    Data wizyty w lokalu: 08 stycznia 2013

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...