Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Bar Familijny

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Śródmieście
3.1
liczba opinii: 36 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 3 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 5 gastronautów

ul. Nowy Świat 39 00-042 Warszawa
tel: (22) 826-45-79
typ lokalu: bar mleczny typ kuchni: polska cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia

Lubisz to miejsce? Powiedz właścicielowi, żeby zgłosił się do Korony Smakosza wyślij

opinie gastronautów (36)

  • majorKorosz 1066 recenzji

    24.08.2014, 22:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Śniadanie poniżej pięciu złotych

    Szukałem miejsca na śniadanie w słotny niedzielny poranek. Przed 10.00 czynny był tylko Bar "Familijny", za co chylę czoła. Pozostałe lokale dopiero szykowały się do otwarcia, obsługa wynosiła krzesła i fotele na chodnik. W środku zgrzebnie, ale schludnie. Na moje śniadanie złożyła się: jajecznica (dwa jajka) na słoninie - 1,86 zł, bułeczka - 0,65 zł, masło - 0,31 zł, kakao - 1,5 zł. Razem 4,32 zł. Smakowa przeciętna, ale przy tej cenie to przecież rewelacja i nie mogę narzekać. Bardzo sympatyczne panie na kuchni i kasie. Siedziałem przy oknie, przy jednym z białych stolików. Poza mną tylko kilku kloszardów. Dopiero później pojawia się turyści. Z wizyt obiadowych w "Familijnym" dobrze wspominam zupy. Mają duży wybór dań jarskich.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • derwisz4 912 recenzji

    27.08.2014, 09:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zawrót głowy, czyli oaza godziwych cen i smaków!

    Nasza zacna gastronautka Tina postulowała aby zanikające bary mleczne w stolicy otoczyć specjalną opieką władz. Przydałoby się choć przed wyborami, aby pani prezydent na własne oczy zobaczyła ten tłum konsumentów, którzy cierpliwie stoją w kolejce na drogim Nowym Świcie do taniutkiego baru mlecznego. Dodam, że z dobrą, pożywną kuchnią polską. Są tu emeryci i młodzież, ludzie różnych zawodów, a także sporo cudzoziemców, turystów zachwyconych tą oazą prostych, niewyszukanych smaków i godziwych cen.

    Moja grzybowa od lat niezawodna w smaku, teraz przy makaronie świderki ze sporą ilością grzybów, w tym kurek, które obrodziły niesłychanie. W ciągu dekady cena tego rarytasu podniosła się z 2,20 na 2,99 zł! A popatrzmy jak niskie są ceny! Np. kaszanka, parowki po 3,50, jajecznica z 2 jaj tylko 1,65, naleśniki z serem 5,12, specjał czyli paszteciki galicyjskie - 3,11, a zwykłe barowe 2,92, surówki po 2,80, warzywa gotowane po 3,50, pyzy z mięsem 6 zł. Potem dania mięsne - schabowy 7, ozorek 7,50.

    Mimo tłoku uśmiechnięta kasjerka odpowiada mi chętnie, że najczęściej klienci zamawiają tutaj na obiad naleśniki i schabowy. Obok niej do czytania jadłospisy po polsku i angielsku, które trzeba zwracać do kasy. A na tablicy jak zwykle wyraźnie mamy wyszczególnione wszystkie dania. W tym tłoku gwar jest niewielki, a nawet małe dzieci zachowują się cicho, bo wszyscy jak gdyby pielęgnują te oazę barowomleczną. Oby trwała wiecznie!

    Data wizyty w lokalu: 26 sierpnia 2014
    Opinia dnia z 27.08.2014 r.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Le5zek 397 recenzji

    10.09.2014, 12:48 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tu nie jest hipstersko, tu jest biednie

    Ja rozumiem, że dla większości szanownej publiczności czasy komuny to czasy nierealne i historyczne, a wiedzę o PRLu czerpią głównie z Barei i sceny z łyżkami na łańcuchach. Ale bary mleczne pozostały w krajobrazie większych miast nie po to by zaspokajać potrzeby "hipsterskie" tylko by żywić za półdarmo tych, których nie stać na bogatsze jedzenie - studentów i okolicznych emerytów.
    Ale nawet pomiędzy barami mlecznymi można rozróżnić lepsze i gorsze. I Familijny wypada w tej dyscyplinie szczerze mówiąc nie najlepiej.
    I nie mam tu bynajmniej na myśli jedzenia. To co zjadłem było w miarę dobre. Rozgotowana kasza gryczana (zapewne z torebki) okraszona jajkiem sadzonym (w zastępstwie kotlecika wegetariańskiego, który wyszedł z kuchni, ale jeszcze nie z tablicy) i niezłą surówką z pora plus mały kefir Robico zaspokoiły moje potrzeby wegetatywne, ale oczywiście nie zachwyciły mnie. Cóż, za 8 zł to i tak uczta.
    Mniej zachwyca otoczenie. Lokal jest mały i ciasny. Płaci się co prawda w oddzielnym okienku, ale oddawanie bloczków i wydawanie dań (po pewnym czasie) odbywa się na tej samej wąskiej przestrzeni, co powoduje kłębienie się dość dużego tłumu. Stoliki poustawiane ciasno i nieergonomiczne nie gwarantują wygodnego przejścia. W szczycie ich brakuje.
    Wydają panie zmęczone życiem, które pracują tu zapewne po kilkadziesiąt lat i trudno od nich oczekiwać entuzjazmu.
    Że można to jednak lepiej zorganizować świadczy przykład Mleczarni Jerozolimskich, które w tych samych cenach potrafią jednak obsłużyć konsumenta w bardziej cywilizowanych warunkach.
    Nie będzie to mój ulubiony mleczny, jak mnie znów bieda przyciśnie odwiedzę raczej Rusałkę na Pradze ...

    Data wizyty w lokalu: 08 września 2014, godz. 15

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • dazen 51 recenzji

    18.02.2014, 10:38 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jest ok w sumie

    Zupa pomidorowa z ryżem ok, nawet miała smak w porządku, gotowany kalafior z masłem ok, myślę że każdy ma tu swoje sprawdzone dania i je zamawia, cenowo wiadomo ok, żebraków akurat podczas mojej wizyty nie było, choć wiem, że są dość często, tak samo jak pijani bezdomni śpiący na stolikach, obsługa nie powinna tego w ogóle tolerować!

    3 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • warszawa_wg_karoliny 10 recenzji

    31.08.2014, 00:47 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Do polskiego się wraca

    Zdarza się, że odwiedzam bary mleczne te stare, gdzie obsługują ciocie-babcie i te nowsze nie sponsorowane już w żaden sposób przez państwo. Chociaż te nowo powstałe raczej na tych starych tylko się wzorują, ale to już jest zupelnie inny temat. Może tak w skrócie napiszę czego oczekuję od tego typu miejsc. Na pewno jak najmniej kloszardów, a najlepiej ich brak, czystych sztućców i otoczenia oraz niskich cen i całkiem niezłego jedzenia. Nie oczekuję, że podane potrawy będą pyszne, bo jestem realistką i domową kucharką, więc wiem, że do potrawy trzeba dodać trochę serca żeby było wyśmienicie. W takich miejscach zazwyczaj Panie raczej „odwalają” swoją robotę jak każdy pracujący człowiek, a serce zostawiają w domu na talerzach swoim mężom i dzieciom. Moja opinia na ten temat jest ciągle niezmienna i niewzruszona i pewnie o jej zmianę będzie trudno, ale do rzeczy. Do Familijnego trafiłam przez przypadek wiedziona porannym głodem, pozamykanymi lokalami wokół i niską zawartością portfela. Weszłam do środka nie spodziewając się pięknego wnętrza i też tak było. Szukałam taniej jajecznicy, dżemu, bułki, masła ewentualnie herbaty i wszystko dostałam - tanie i dobre. Wyszłam najedzona, niezgorszona otoczeniem, było OK. Wróciłam tam jeszcze i pewnie będę wracać, bo Polak lubi tanio, dobrze i po babcinemu zjeść. Jadłam jeszcze barszcz ukraiński, pulpety z młodą kapustką zapijałam kompotem i ciągle nic nie zgorszyło mnie w tym miejscu, żebym nie miała się tam pojawić znowu. Coś w tych polskich, starych barach mlecznych jest i fajnie, że istnieją.

    Data wizyty w lokalu: 28 sierpnia 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Fishhh 7 recenzji

    16.07.2014, 23:59 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tak niehipstersko, że aż hipstersko

    Pośród tych wszystkich Starbucksów, Boulangerie-Patisserie (nie wiem nawet, jak to napisać...) i innych nowomodnych gastro-miejsc, na Nowym Świecie chowa się bar mleczny. Chowa tak skutecznie, że zawsze mam problemy z jego znalezieniem i przechodzę obok kilkukrotnie w tę i z powrotem, zanim dostrzegę niepozorny napis (ewentualnie ze mną jest coś nie tak).
    W środku - jak to w barze mlecznym. Stoliki z obrusem w kratkę, długa kolejka, w której stoją bezdomni z biznesmenami, pani na kasie wypisująca paragoniki i krzątające się kucharki, przewalające setki kotletów i hektolitry pomidorowej z makaronem.
    Menu, jak w każdym barze mlecznym. Nic wymyślnego - to, co w dzieciństwie przeważająca większość z nas miała i pewnie nadal ma na talerzu w co drugie popołudnie. Ceny też typowe - z wesołymi końcówkami, typu 2,97 albo 5,43. Nie jest drogo, ale też nie najtaniej - zupy za 2-3 zł, mięso 6-8 zł; zestaw obiadowy zupa+drugie+kompot zamknie się w 15 zł.

    Według mnie do miejsc takich jak to chodzi się, żeby zatęsknić za dzieciństwem - po powrocie ze szkoły mama stawia na stół talerz parującej zupy, kotleta z ziemniaczkami i ochrzania za jedzenie fast-foodów na mieście. Nie miewacie uczucia ulgi wywołanego tym, że zjadło się grzecznie zupę z kotletem, zamiast tego złowieszczego, chemicznego hamburgera z frytkami? Ja miewam - nadal.

    (Nie)stety - u mnie w domu gotuje się lepiej. W miejscach takich jak to zwykle popełnia się 2 poważne grzechy - za tłusto i za słono. Pierwszego nie weryfikuję, bo nie biorę raczej potraw smażonych, ale drugie - oj, bardzo... Zupy, klopsy, właściwie wszystko, co tam jadłam, było przesolone. Dobrze, że kompotu nie solą. Za to jest zbyt słodki...ups.

    Nie ma co wymagać cudów - łatwiej jest doprawić 5-litrowy garnek zupy niż 50-litrowy, więc może nie będę się wymądrzać. Panie też mistrzyniami kuchni fusion i nie wiadomo czego jeszcze nie są.

    W sumie nie o wrażenia smakowe tu chodzi - w domu nikt się nie wymądrza, wsuwa co mama postawiła na stole i ucieka do swoich zajęć. Tu jest podobnie - i się tu wraca. W końcu nasze mamy też nie zawsze gotują po mistrzowsku.

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • asiczek200018 1 recenzja

    11.08.2014, 17:08 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Mało przyjemnie

    Jedzenie nie zbyt smaczne. Ziemniaki w smaku pastewne, mięso, a raczej jego brak, większość to panierka - chodzi o kotlet drobiowy i schabowy. Zupa pomidorowa niezjadliwa, makaron niedogotowany. Co mają smaczne to tylko surówki. Za obiad z ziemniaków, schabowego, drobiowego kotleta, surówki i pomidorowej zapłaciłam 21 zł. Już raczej nie odwiedzę i nie polecam.

    Data wizyty w lokalu: 11 sierpnia 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kaszt 22 recenzje

    27.08.2013, 22:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Walor turystyczny wart zachowania

    Kilka bram od szacownej cukierni, w okolicy szczególnie bogatej w gastronomię wyrafinowanych nazw, przetrwał bar mleczny. Pełni funkcje i taniej jadłodajni dla bywalców, i koła ratunkowego dla spłukanych kieszeni wędrowców, ale i atrakcji turystycznej. Zawsze spotkać tam można, wspierających się rozmówkami i słowniczkami, turystów rozemocjonowanych odgadywaniem czym będą, raczej niespotykane gdzie indziej, zupa owocowa, kopytka...
    Bardzo duża ilość wydawanych posiłków czyni, że są świeże. Nie zawsze na bieżąco aktualizowana jest lista potraw. Wybraliśmy ostatnio typowo: zupę jarzynową, kaszę gryczaną z marchewką, naleśniki z serem i śmietaną, plus herbatę z cytryną (a jakże – w kubku!). Cena tego rodzaju zestawu mieści się poniżej dziesięciu złotych.
    Wystrój zupełnie przyzwoity jak na tę kategorię, porcje szczodre. Trzeba się więc pogodzić z tym, że takie miejsca, bywa, przyciągają też i uciążliwą klientelę.

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ewa_tina 848 recenzji

    27.07.2012, 10:51 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pod opiekę kustosza!

    Szanowny Panie Ministrze Kultury i Dziedzictwa Narodowego,

    Proszę zwrócić uwagę, że ochroną zabytków powinno się obejmować nie tylko budynki, obrazy, ale również kulturę, która wrasta w nas niepostrzeżenie. Skoro sławna akcja obierania ziemniaków w Zachęcie była działaniem w obrębie kultury dlaczego nikt nie zajmie się barami mlecznymi. Naszym narodowym wymysłem i genialnym konceptem, który mógłby... właściwie co? I czy ten list to do tego ministra czy innego?

    Bo przecież to co się dzieje w barze na Nowym Świecie woła o pomstę do nieba. Jest niechlujnie i nieprzyjemnie. Niestarannie i coraz drożej (tak!). A przecież mogłoby być tak pięknie. Wolałabym już wyprawę w przeszłość jak w "Misiu" (pamiętacie akcje z kaszą i łyżką na łańcuchu?) niż to, co można zastać po przekroczeniu progu Familijnego. Zupy się bronią (opisywana wcześniej szczawiowa jest rewelacyjna), ale tylko one reszta jest niesmaczna tak, jak naleśniki opływające tłuszczem, przemielony mielony czy miniaturowa porcja pierogów. Nawet kompot się nie obronił.

    Smutek i żal. Rozczarowanie, że na Nowym Świecie jest jeden z najgorszych barów mlecznych stolicy. Ale to oczywiście moja osobista opinia.

    0 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Meison 2 recenzje

    13.12.2013, 17:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Peerelowski wehikuł czasu

    Wchodząc, ma się wrażenie, że się cofnęło do czasów PRL. Wygląd baru surowy, ale ma swój klimat. Szybkość obsługi jest loterią: albo stoisz w kolejce aż po samo wejście, albo (praktycznie) nie ma żadnych klientów. Po zakupie jedzenia dostajemy je bardzo szybko. Nawet gdy bar wydaje się być przepełniony, miejsce siedzące zawsze, ale to zawsze się trafi. Samo jedzenie jest OK, zupy wyśmienite, jakby nasza babcia gotowała, jedynie mam zastrzeżenia co do dań z kluskami, które są lodowate, oraz do dań na słodko: cukier sypnięty w jedno miejsce, że aż mdli, a reszta dania w ogóle nie jest słodka. Klientela złożona głównie ze studentów i emerytów, rzadko przyjdzie jakaś rodzina z dziećmi, codziennym gościem jest charakterystyczny pijaczek. Obsługa miła, kucharki uwijają się jak mogą i nie tracą przy tym pogody ducha. Czystość mogłaby być odrobinkę lepsza, ale za to zapłata za niskie ceny panujące w lokalu. Trzeba się spieszyć, bo wiele wyśmienitych dań (np. barszcz ukraiński) jest dostępnych tylko w godzinach porannych, a w godzinach popołudniowych już usłyszymy "Bardzo nam przykro, wykupione".
    Polecam zajrzeć chociaż raz. Kto mieszka/studiuje/pracuje w pobliżu i chciałby zjeść coś więcej niż tylko suchy prowiant z drugiego śniadania - szczerze polecę mu to miejsce, a sam jeszcze przybędę tutaj nieraz.

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...