Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Gaumarjos

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Piaseczno
3.4
liczba opinii: 37 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 8 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 17 gastronautów

ul. Sierakowskiego 29 05-500 Piaseczno (jadąc od Nadarzyńskiej, zaraz po prawej stronie po skręceniu w Sierakowskiego)
tel: (22) 750-12-30
typ lokalu: restauracja, winiarnia typ kuchni: gruzińska cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (37)

  • 7artur7 3 recenzje

    30.07.2014, 00:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przeciętnie

    O restauracji pierwszy raz usłyszałem po rewolucjach Magdy Gessler w drugim lokalu prowadzonym rzez tych właścicieli i nie ukrywam, że oczekiwania miałem spore. Tym większe było rozczarowanie. Na pierwszy ogień poszły zupy lobio oraz charczo - bardzo przyzwoite - jedyne zastrzeżenie to cena 15-16 zł za niedużą miskę to sporo jednak w sumie na plus, na drugie danie pierożki pielmieni - jedne z gorszych pierogów jakie jadłem nadzienie twarde, zbite doprawione podobnymi przyprawami co podane wcześniej zupy. Sos czosnkowy do dania głównego smakował jak z pizzerii sieciówki i to wszystko za jedyne 26 zł za porcję... Proponowane przez kelnera wino gruzińskie bardzo smaczne, ale gruzińska woda borjomi - obrzydliwa lekko słona z intensywnym posmakiem minerałów nie pasująca do żadnego z podanych dań. Zapłaciliśmy łącznie 105 zł i wyszliśmy lekko głodni i zawiedzeni.

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kolpaw 6 recenzji

    31.01.2014, 23:05 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ciekawy klimat

    Najpierw odwołam się do opinii innych ludzi: Jeśli dla was posiłek za 100 zł dla dwóch osób to dużo, to lepiej idźcie z rodziną do chińskiej budy na obiad za 40 zł.

    Restauracja jest głównie winiarnią, wina gruzińskie są smaczne. Dania gruzińskie nie mają jakiegoś konkretnego aromatu jak np. kuchnia indyjska i nie są tak barwne, jednak są dosyć nietypowe i warte spróbowania choć raz.

    Zamówiliśmy: Zupę rybną, zupę z klopsikami. Gołąbki w liściach winogron, jagnięcinę z warzywami, herbatę gruzińską oraz wino, całość kosztowała nas 115 zł.

    Dania dość nietypowe, a smaki dość nietypowe (niespotykane u nas).

    Klimat restauracji całkiem fajny, nie ma przerostu formy nad treścią. Ruch jest, widać zarezerwowane stoliki.

    Polecam spróbować z samej ciekawości :).

    Data wizyty w lokalu: 31 stycznia 2014

    11 z 16 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • AnZo 2 recenzje

    06.07.2014, 19:59 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo smacznie i od serca

    Do restauracji Gaumarjos wybraliśmy się z ogromnymi oczekiwaniami.

    Restauracja jest nieduża, dość niepozorna, aczkolwiek w środku klimatyczna i ładnie urządzona.
    Karta jest krótka więc nie ma zbyt dużego wyboru, ale za to mamy gwarancję, że dania są świeże i dopracowane.
    Zamówiliśmy przystawki: roladki z bakłażana, z papryki, kulki szpinakowe oraz chaczapuri. Wszystko bardzo smaczne, nietypowe przez gruzińskie przyprawy i charakterystyczną pastę orzechową. Jednak hitem okazało się chaczapuri - przepyszny placek z serem- nie można go nie spróbować! (koniecznie poproście o pomidorowy sos).
    Z dań głównym spróbowaliśmy:
    chinkali - smaczne pierożki, które niełatwo się je;
    czanachi - jagnięcinę w warzywach - najgorsze z dań bo najmniej ciekawe aczkolwiek nie można powiedzieć, że niedobre;
    lulakebab - najlepsze zaraz po chaczapuri - bardzo fajne danie z interesującymi dodatkami.
    Spróbowaliśmy również gruzińskiej lemoniady gruszkowej - pychota!

    Podsumowując, jedzenie jest bardzo smaczne, nieoszukane, ale tylko dla fanów kolendry i gruzińskich aromatów, które pojawiają się w każdym daniu. Nas zdecydowanie nie zawiodło. Warto pojechać do Piaseczna chociażby na pyszne chaczapuri.
    Zdecydowanie polecam i sama na pewno zajrzę ponownie.

    Data wizyty w lokalu: 03 lipca 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • efkaTola 1 recenzja

    01.07.2014, 20:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Smaczny niedzielny obiad

    Koniec długiego czerwcowego weekendu, deszczowa pogoda, skrócony wyjazd na Mazury. Dla polepszenia nastroju wypad do Piaseczna do reklamowanej gruzińskiej restauracji. O smakach gruzińskiej kuchni wiemy to i owo, gdyż miałam okazję przez ponad trzy lata pracować z Gruzinką, próbować jej kuchni a nawet co nie co samej gotować według wskazówek.
    Przystawka - oczywiście serowe chaczapuri (na pół z małżonkiem, żeby mieć miejsce na inne smakołyki). Fajne, choć nie tak chrupiące, jak jadałam.
    Następnie zupki, tu podział na męską - charczo z kawałkami wołowiny i damską - rybną z kawałkami soli. Obydwie esencjonalne, gęste, dobrze przyprawione i bardzo smaczne.
    Danie główne: ja - chinkali, czyli przesławne mięsne pierożki zawijane jak sakiewki, z aromatycznym rosołkiem w środku, mąż - tolma, czyli również klasyk kuchni gruzińskiej, przypominające małe gołąbki w liściach winogron z pysznym czosnkowym sosem. Dania podzielne więc skosztowaliśmy swoich porcji dla urozmaicenia menu. Chinkali miały trochę za suche mięso i za grube ciasto, tolma rewelacyjnie smaczne.
    Jeszcze znalazłam miejsce na oryginalne gruzińskie piwo, bardzo mi smakowało. Wyszliśmy najedzeni jak bąki.
    Lubię tę kuchnię, dzięki jej smakom, dużej ilości przypraw, (szczególnie kolendry) i prostocie. W wydaniu piaseczyńskim okazała się całkiem smaczna, polecam. Zapłaciliśmy niewiele ponad 100 zł, obsługa kelnerska bez zarzutu, czas oczekiwania na potrawy ok 15-20 minut przy sporym ruchu. Atmosfera niewyszukanej, niewielkiej, nawet trochę ciasnej knajpki, raczej na niezobowiązujący wypad, niż uroczystą biesiadę.

    Data wizyty w lokalu: 22 czerwca 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • life_lover 8 recenzji

    29.07.2013, 09:39 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kiepskie jedzenie i długo się czeka

    Właśnie wróciliśmy i z przykrością muszę stwierdzić wielki zawód. Najpierw czekaliśmy bardzo długo na podanie napojów. Wino było okej, ale większości win z karty już nie było. Tak samo jak i soku pomarańczowego Pan polecił "lemoniadę miętową" - wstrętny napój gazowany coś na kształt "woda gazowana z syropem miętowym" - słodkie i sztuczne! Chaczapuri i gupta bardzo dobre. Chinkali są tyko trochę lepsze od zwykłych pierogów z mięsem. Maja dobry rosołek w środku to na plus. Ale bez szału. Czanachi w sumie dobre, ale też bez szału. Warzywa rozgotowane, mięso bez smaku. Chyba jedyne danie, w którym czuć było rzeczywiście przyprawy gruzińskie. A wszystko to za ponad 110 zł.
    Szkoda, bo mieliśmy ochotę na coś pysznego

    7 z 14 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Blondyneczka 4 recenzje

    04.08.2013, 18:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miejsce z klimatem

    W sobotnie popołudnie znaleźć tam miejsce jest naprawdę ciężko, więc zalecam rezerwację. W ciepłe dni najlepiej jeść na zewnątrz, w środku może być komuś za gorąco. Ja trafiłam (w środku lata) niestety na stolik wewnątrz, pikantne jedzenie potęgowało uczucie gorąca, ale w zupełności wynagrodziło takie niedogodności jak brak klimatyzacji czy małe stoliki ustawione bardzo blisko siebie.

    Ale mowa o jedzeniu więc, na pierwszy ogień - placek drożdżowy Chaczapuri (coś podobnego do pizzy) nadziewany serami z sosem pomidorowym, bardzo dobry. Jeden placek powinien wystarczyć na dwie osoby.

    Następnie - pikantna i ostra zupa zupa fasolowa w sosie orzechowym - Lobia, bardzo sycąca. Z karty próbowałam również pierożków Pielmieni (delikatne ciasto, b.dobry farsz), oraz Czanachi - jagnięcinę w warzywach. Najlepsze danie jak się okazało zostawiłam na koniec - Lulakebab z pyszną surówką z marchewki. Wyborne danie, mięsko ala kebab, zrobione na grillu, idealnie doprawione. Dopełnieniem obiadu było przecudowne piwo gruzińskie (najlepsze jakie dotąd piłam) oraz owocowe lemoniady.

    Obsługa bardzo miła i pomocna, doczekałam się nawet paru ciekawostek o kuchni gruzińskiej. Przy kolejnej wizycie w W-wie na pewno tam wpadnę spróbować reszty dań :) Polecam!

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • januszpitera 5 recenzji

    31.07.2013, 22:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nic nadzwyczajego - bardzo przeciętnie

    Wybrałem się dzisiaj z przyjaciółką na mały obiadek do tej osławionej restauracji z programu Kuchenne Rewolucje. Mały lokal z ogródkiem na zewnątrz, w środku pusto (oprócz właścicielki i kucharki i pomocy kuchennej zajętych samymi sobą). Lodówka raczej zabrudzona, jakieś gruzińskie napoje - nic szczególnego. Dwa rodzaje ciast w opakowaniach z "zewnętrznej" cukierni. Wystrój raczej ubogi, w kącie stary klimatyzator najwyraźniej zdemontowany bo rury stały zakurzone i niepodłączone. W ogórku prawie komplet (około 15 osób). Na zewnątrz było ciepło więc to raczej uzasadnione. Grill był odpalany pod zamówienie, ale działał. Karta skromna, ale to raczej zaleta. Na podanie dwóch dań: pierożki i grillowane mięso mielone czekaliśmy ok. 25 minut - trochę długo, żadnego czekadełka. Zamówiłem piwo (dostałem gruzińskie) choć kelner nie pytał jakie chcę to piwo. Na prośbę skierowaną do kelnera o dwa oddzielne talerzyki żeby spróbować obu dań dostaliśmy dwa oddzielne małe talerzyki deserowe. Sam kelner sprawiał wrażenie jakby był bardzo zapracowany - ani miły ani niemiły - przypomnę, że trzy osoby w środku knajpy siedziały wyraźnie znudzone. Wszystkie potrawy według mnie przyprawione chyba tą samą przyprawą (kumin, suszona kolendra, może kmin rzymski), mięso blade i choć smaczne to moim zdaniem rozmrażane. Mięso z grilla zdążyło wystygnąć zanim przygotowano talerz z ryżem i dodatkami. Ciasto na pierożki - dobre. Dziwne że o tej porze roku ryż podany do potrawy z grilla posypany suszonym koperkiem. Smaczna sałatka z marchewki z dodatkiem kwaśnej śmietany, świeża cebula posypana papryką. Piwo z butelki - ciepłe - za 15 zł (?) może być. Wybór win raczej słabiutki. Plus dla kelnera bo przy otwieraniu piwa uszczerbił szklankę, którą szybko wymienił na nową i otworzył nową butelkę. Nie zaproponowano deseru, wina - krótko mówiąc na kolana nie powala. Rozbawiło mnie zdjęcie gen. Hermaszewskiego na ścianie z dedykacją chyba dla właścicieli :).

    Data wizyty w lokalu: 31 lipca 2013, godz. 18:00

    1 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kelevra 2 recenzje

    18.08.2013, 00:12 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo dobra kuchnia gruzińska!

    Zacznę od tego, że pierwszy raz z kuchnią gruzińską zetknęłam się podczas niedawnego pobytu w Rosji, dwukrotnie odwiedzając w Petersburgu restauracje z kuchnią kaukaską oraz raz będąc w restauracji reklamowanej jako ściśle gruzińska. Potrawy miały intensywny smak, były bardzo aromatyczne i naprawdę przypadły mi do gustu. Dlatego obiecałam sobie, że po przyjeździe do Warszawy na pewno poszukam gruzińskiej restauracji.
    Szukając informacji o gruzińskich knajpkach w Warszawie, zauważyłam, że z reguły są nieduże i mają skromne menu, zawierające jednak kilka żelaznych pozycji. Przypuszczam, że jest to kwestia dostępności surowców, ponieważ polskie pomidory czy sery są zupełnie różne od gruzińskich. Mimo wszystko nawet skromne menu zawierało kilka pozycji, które zapamiętałam z kuchni gruzińskiej za granicą, dlatego nie mogłam się doczekać, aż zobaczę, jak to smakuje nad Wisłą.
    Restauracja Gaumarjos w Piasecznie była drugą gruzińską restauracją, którą odwiedziłam po powrocie z Rosji. Zdecydowałam, aby ją wybrać po obejrzeniu archiwalnego odcinka programu "Kuchenne Rewolucje". Nie przepadam za tym programem i za sposobem bycia pani Magdy, jednak moją uwagę przykuło kilka jej obserwacji, które uznałam za trafne, m.in. o tym, że Gruzini dla gości używają mniej przypraw niż we własnej, domowej kuchni, obawiając się, że gościom nie będzie smakowało. To jest fakt, o którym opowiadano mi podczas mojego wyjazdu i chociaż osobiście uwielbiam intensywne smaki, spodobała mi się ta troska o klienta i dbałość o jego zadowolenie. Zwróciłam też uwagę, że w programie pojawiła się informacja, że restauracja w Piasecznie: 1) nie narzeka na brak gości 2) ma grill niezbędny do przygotowania niektórych dań 3) ma doskonałą atmosferę (nawet bez ingerencji programu TVN).
    Ponieważ odwiedziłam restaurację w grupie 3-osobowej, na naszym stole pojawiła się większość dań z menu.
    I właściwie... trudno mi wskazać, które danie było lepsze, a które gorsze. Zdecydowana większość była godna polecenia. Jako świetne, szczególnie na tle konkurencji, u której byłam wcześniej, oceniam: adżapsandal (aromatyczne, podane na ciepło), chaczapuri (doskonałe, cienkie ciasto, wspaniały sos), chinkali (o których za chwilę) i czanachi (na gorącym półmisku, bardzo smaczne, aromatyczne i sycące). Chinkali, jak powiedział kelner, koniecznie należy posypać pieprzem. Otóż nie, były tak pyszne, że cała nasza grupa kompletnie zapomniała o pieprzu :).
    Dodatkowo zamówiliśmy trzy kieliszki wina - wino również było doskonałe (na stole pojawiły się czerwone Pirosmani, Mukuzani oraz półsłodkie, delikatne Kindzmarauli). Do tego gruzińska kawa i dzbanek herbaty.

    Czas oczekiwania był zdecydowanie do zniesienia, na przystawki nie trzeba było czekać dłużej niż 15-20 minut, a pozostałe dania pojawiały się bez dalszego oczekiwania, w miarę gdy kończyliśmy przystawki.
    Obsługa była sympatyczna i profesjonalna.
    Atmosfera doskonała.
    Ceny umiarkowane.
    Zarówno z cenami, jak i z menu można zapoznać się na stronie internetowej restauracji, stąd nie rozumiem negatywnych opinii na ten temat.

    Podsumowując: piaseczyńska Restauracja Gaumarjos serwuje może niewiele dań, natomiast robi to z dużą dbałością o podniebienie klienta, dzięki czemu rzeczywiście udaje jej się odtworzyć smak gruzińskich potraw. Lokal jest sympatyczny, położony w świetnym miejscu. Będziemy wracać!

    Data wizyty w lokalu: 17 sierpnia 2013

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kasiajka 2 recenzje

    02.08.2013, 09:29 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dość smacznie, ale mało i drogo

    Byliśmy w lipcu w lokalu w Piasecznie. Zamówiliśmy faszerowaną paprykę - naprawdę niezła, ale 25 zł w sezonie za jedną niewielką sztukę bez żadnych innych dodatków, którą może małe dziecko by się najadło to duża przesada. Drożdżowe pierożki z serami też bardzo przyjemne, niestety również cena powalająca. Brak napojów, tylko ciepłe gruzińskie lemoniady w stylu naszej oranżadki helenki w cenie 10 zł za 500 ml!
    Pewnie gdyby nie rewolucje nikt tam by nie zaglądał.

    1 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • myszka123 9 recenzji

    11.03.2013, 22:37 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przereklamowane

    Nasze zainteresowanie restauracją pojawiło się jeszcze przed programem telewizyjnym, ale ostatecznie trafiliśmy tam dopiero ostatnio. W sumie - kierowani ciekawością...

    Całokształt oceniam krótko: BARDZO SŁABO.

    Jedzenie:
    - karta dość krótka - niewielki wybór dań (prawie połowa dań z menu ze strony internetowej nie była w ogóle dostępna)
    - zimne przystawki i zupy podano dość szybko
    - na danie główne trzeba było znacznie dłużej poczekać
    - zbyt "domowy" sposób podania dań nas rozczarował - patrząc na "jagnięcinę w warzywach" miałam wrażenie że ktoś "wrzucił do michy" bardzo niedbale przygotowane danie jednogarnkowe

    Ponadto lokal jest niezwykle mały:
    - stoliki nadają się na maksymalnie 2 osoby
    - stoliki ustawione są tak blisko siebie, że podczas jedzenia "szturchamy się łokciami" z gośćmi sąsiedniego stolika
    - lokal ma problem z wentylacją, więc nasze ubrania miały bardzo nieprzyjemny zapach po wyjściu.

    Obsługa zawiodła kilkukrotnie:
    - najpierw nie podano zamówionego wina (swoją drogą - wino było smaczne)
    - następnie nie podano herbaty
    - w ogóle nie otrzymaliśmy jednego zamówionego dania (kelner "zapomniał").

    Ogólnie minusów i słabych stron restauracji jest znacznie więcej niż plusów, więc niestety już nie wrócimy.

    5 z 8 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Piaseczno

Ładowanie wyników...