Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Der Elefant

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Śródmieście
3.3
liczba opinii: 51 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 3 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 17 gastronautów

pl. Bankowy 1 00-139 Warszawa Stoliczku.pl
tel: (22) 890-00-10
typ lokalu: restauracja typ kuchni: międzynarodowa cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

Lubisz to miejsce? Powiedz właścicielowi, żeby zgłosił się do Korony Smakosza wyślij

opinie gastronautów (51)

  • XXXPol 32 recenzje

    22.08.2014, 12:06 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nieproszeni goście

    Tym razem na niedzielny obiad postanowiliśmy wybrać się do "Słonia". Nie wiem jak jest na poziomie "0" i nie bylem na poziomie "2", ale w części która znajduje się pomiędzy czekać na Was będzie "niespodzianka". Otóż z każdym upływającym kwadransem naszej obecności, wokół nas krążyło coraz więcej "dronów". Nikt ich nie zapraszał, a mimo to zjawiły się same i niestety pamiętam je bardziej niż smak serwowanych potraw. Stąd tak niska ocena wystroju.
    Aby jednak nie zostawiać tej recenzji bez chociażby zdania na temat jedzenia, sięgam do notatek i już wiem! Dobry tatar, choć zastanawiam się do dziś, dlaczego ktoś chciał koniecznie zepsuć smak dobrej polędwicy, podając ogromna ilość bardzo grubo pokrojonej w kostkę cebuli. Filet mignon polecany przez kelnera spełnił swoje zadanie, szczególnie, że rzeczywiście zrobiony był dokładnie tak jak zamawiałem (medium rare). Trochę rozczarowały nas azjatyckie makarony z owocami morza, ale to pewnie dlatego, ze często mamy okazje jeść tego typu danie właśnie w Azji i jak na razie nigdzie w Warszawie (a nawet nigdzie w Polsce), nie spotkałem tak smacznych makaronów, jak w Singapurze, Hong Kongu czy Bangkoku.
    Na koniec mała podpowiedz dla kelnerów. Byłoby znacznie lepiej, gdyby zebrane zamówienia (od w naszym przypadku 5 osób) zostały tak zapisane na kartce, aby można je było potem wyserwować, bez zadawania pytań w stylu "łosoś dla kogo ?"

    Data wizyty w lokalu: 17 sierpnia 2014

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kate.s 57 recenzji

    18.05.2014, 16:50 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Słoń podaje ostrygi

    Muszę przyznać, iż chyba zakochałam się w tym Der Elefant. Ma w zasadzie wszystko, czego oczekuję od dobrej knajpy, czyli wygodną lokalizację, świetne żarcie, przyjemny wystrój, przyzwoitą obsługę, "high value for money" i ma to "coś", co powoduje, że chce się wracać.
    Ale po kolei...

    Bardzo mi się podoba to usytuowanie lokalu w patio. Niby ścisłe centrum miasta, architektura wokół – że posłużę się eufemistycznym określeniem – mocno eklektyczna, a widok z okien na elegancką fasadę kamienicy stwarza iluzję, jakby się było na południu Europy, w zacisznym zaułku w dodatku. Do tego estetyczne i ciepłe wnętrze, z inspirującym cytatem z Pavarottiego na ścianie, usprawiedliwiającym wszelką jedzeniową rozpustę: "One of the very nicest things about life is the way we must regularly stop whatever it is we are doing and devote our attention to eating". Wszystko to sprawia, że - choć lokal pełen nieco sztywniackich garniturowców, prowadzących wieczorową porą biznesowe rozmowy - atmosfera jest przyjemna i mocno niezobowiązująca.

    A jedzenie? Strzał w dziesiątkę!
    Ze względu na to, że żywię się głównie mięsem wołowym i owocami morza, menu Der Elefant idealnie trafia w moje potrzeby. Wołowiny w różnych wariantach jest naprawdę spory wybór – od tatara i carpaccio, przez hamburgery, po steki. Dań z owoców morza również w karcie nie brakuje.
    Na przystawkę wzięliśmy Alaska Crab Legs oraz Fresh Seafood Mix. W obu przypadkach wybór okazał się więcej niż udany. Krabowe odnóża były wyjątkowo dorodne i zawierały w sobie naprawdę sporo mięsa. Podane były z pysznym rozpuszczonym masełkiem i świeżą bagietką. Seafood Mix natomiast to serwowane na lodzie krewetki, ostrygi i tatar z łososia. Całkiem solidna porcja, wszystko świeże, wszystko bardzo smaczne. Godny uwagi zwłaszcza ten tatar – chyba z dodatkiem oleju sezamowego.
    Na główne danie wzięliśmy stek z angusa i Shrimp&Beef Burger. Hamburger był bardzo w porządku i frytki do niego takie, jak w Belgii. Stek natomiast był boski! Mocno krwisty w środku, ale bardzo dobrze wysmażony – aż chrupiący – po wierzchu, wołowina bardzo delikatna.
    Niestety, nie byłam zadowolona ze swojego deseru, bo ten, który wybrałam, czyli mus czekoladowo-kokosowo-pomarańczowy smakował zupełnie jak delicje, a nigdy nie lubiłam delicji... Tarta z truskawkami była zdecydowanie lepsza... Ale to już czysto osobista sprawa :).
    A wraz z rachunkiem dostaliśmy wiśnióweczkę od lokalu.

    Jeśli miałabym się czegokolwiek czepiać, to byłaby to obsługa. Bo choć miła ta młodzież kelnerująca, to o miseczce do płukania rąk po zaciętej walce z krewetkowymi chitynkami, musieliśmy dopominać - ale to naprawdę drobiazg.

    Dołączam więc Elefanta do mojej prywatnej czołówki najlepszych lokali w Polsce. I chyba wejdę z tym Słoniem w większą zażyłość :).

    Data wizyty w lokalu: maj 2014
    Opinia dnia z 19.05.2014 r.

    6 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • nimarha 48 recenzji

    01.05.2014, 23:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo pozytywnie

    Mogę tylko potwierdzić pozytywne wrażenia dotyczące wystroju - świetnie pomyślana szczególnie na piętrze, dużo miejsca, fajny podział na część "rybną" i "mięsną". Dobra zarówno na spotkanie biznesowe, przyjacielskie jaki i randkę. Po zwiedzaniu knajpy zdecydowaliśmy się na część rybną.
    Zamówiliśmy bardzo dobrą tom-ka z krewetkami (fajnie podana z ryżem w osobnej miseczce), krem z homara (ciekawy), doradę z koprem (dobra) i smażone kalmary (pyszne, mięciutkie z dobrymi sosami). Jedzenie było, więc bardzo satysfakcjonujące. Niestety kelnerka, pomimo, że bardzo miła miała bardzo powolne tempo, nie przystające do takiego miejsca. A szkoda, bo to trochę zepsuło bardzo fajne wrażenie.

    Myślę, że jeszcze raz sprawdzimy na części "mięsnej" obsługę kelnerską.

    Data wizyty w lokalu: maj 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • pomelo 7 recenzji

    14.09.2014, 12:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Obiektywnie

    Der Elefant. Położony w pięknym miejscu, wystrój wnętrz też bardzo przyjemny. Można na chwilę zapomnieć, że jest się w Warszawie. Na pewno drugiego takiego miejsca w naszym mieście nie ma. Byłam wiele razy, dobre burgery (w tym swego czasu limited edition z wasabi), smaczne steki. Na uwagę na pewno zasługują frytki - 5 z plusem. Zupa tajska nie do końca spełnia oczekiwania, bo więcej w niej grzybów niż tradycyjnego smaku. Można śmiało powiedzieć, że grzyby zajmują 80% jej zawartości co jest tym bardziej bolesne, że porcja ta nie należy do największych. Makaron - po zjedzeniu zostaje wspomnienie marchewki i nieudanej wołowiny. Hummus - OK. Ale to jedzenie, a restauracja to nie tylko to, to także atmosfera, podejście do klienta. Ostatni pobyt. Trwał mocno ponad 2 h, ale nie dlatego, że chcieliśmy spędzić tam tyle czasu, a dlatego, że arogancja i ignorancja obsługi sięgnęła zenitu. Sobota, umiarkowanie ciepło godzina 18. Po 15 minutach oczekiwania otrzymaliśmy karty, po następnych 20 minutach udało nam się złożyć zamówienie okraszone bardzo niemiłymi hasłami (żeby nie nazwać rzeczy po imieniu) typu: dla Pani TYLKO herbata? na przystawkę TYLKO hummus? aha. itd itp. I tu się zaczęło OCZEKIWANIE, które trwało godzinę. Ani dziękuję, ani przepraszam. Momentem kulminacyjnym było rzucenie stekiem przez Panią kelnerkę (zdaje się, że wyższego stopnia sądząc po stroju), że naprawdę odechciało się jedzenia. Byłabym na tak, ale nie zgadzam się na takie traktowanie klienta i to przez kilka osób z obsługi.

    Data wizyty w lokalu: 06 września 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • aagorska 256 recenzji

    28.09.2013, 18:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Niewykorzystany potencjał.

    Bardzo pięknie odrestaurowana kamienica, wnętrze zaaranżowane ze starannością. Zwłaszcza ostatnie piętro z barem winnym i fortepianem wygląda klimatycznie, szkoda, że ta sala nie była używana ze względu na zbyt małą liczbę gości w restauracji. No właśnie. Piątkowy wieczór a duża część stolików pusta w restauracji. Widać, że lokal jeszcze nie rozkręcił się na dobre po niedawnym otwarciu. Brakowało mi w nim gwaru klientów, a pustawe sale wyglądały troszkę smutno.

    Obsługa - bardzo miła, uprzejma, uśmiechnięta. Niestety też dość nieporadna i źle zorganizowana. Powolna w realizacji prostego zamówienia jak kieliszek wina. A przede wszystkim udało im się totalnie rozsynchronizować podawanie dań dla tak małej grupy jaką jest para. Ani przystawki nie przyszły jednocześnie, ani dania główne niestety. Jedynie w przypadku deserów się udało, może dlatego, że zamówiliśmy dwa identyczne? ;)

    Jedzenie. Ostrygi - świeże i smaczne. Jedna uwaga: okruchy skorup wpadające do soku przy otwieraniu ostryg w kuchni przeszkadzają w delektowaniu się smakiem. 4,5 zł za sztukę to dobra cena. Pierogi z kapustą i grzybami wyglądały jak świeżo wysypane z mrożonej torebki. Pościskane, gdzieniegdzie dziurawe. Dania główne zrobiły na nas lepsze wrażenie. Mój New York steak był pyszny. Idealnie wysmażony zgodnie z zamówieniem, bardzo smaczne mięso. Do tego ciekawe pure ziemniaczane. I pyszna sałatka izraelska. Dodatki trochę za drogie (minimalnych rozmiarów sałatka) - każdy po 11 złotych. Sam stek w wersji mniejszej kosztuje 49 zł. P. Zamówił sałatę z owocami morza i była rewelacyjna. Duża, z ogromną ilością krewetek, małży i kalmarów i z przepysznym sosem. Deser - pavlova. I tu ciekawostka. Zamówiliśmy po jednej dla każdego. Moja okazała się nie do przecięcia widelcem, twarda i gumowata na spodzie, choć krem w górnej części pyszny. Beza u P. była delikatna i krucha. Idealna.

    Miejsce ma zdecydowanie potencjał, ale wymaga jeszcze sporo pracy. Na razie nie powtórzę wizyty.

    Data wizyty w lokalu: 27 września 2013

    10 z 16 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • warszawskismakosz 179 recenzji

    28.10.2013, 14:10 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rybna uczta w ładnym wnętrzu

    Pierwsze, spontaniczne podejście do Der Elefanta skończyło się w którąś z sobót pocałowaniem klamki. Nie sądziłem, że 2-3 dni przed wizytą w tak pojemnym lokalu o obiadowej porze może zabraknąć już miejsc. Niezrażeni tym faktem kilka dni później wyruszyliśmy tam ponownie, już bardziej zorientowani na serwowane w efektownym barze rybnym przysmaki. Bar to tylko z nazwy, bo stoliki mają układ raczej restauracyjny, jednak możliwość niemal towarzyszenia kucharzom, mając przed oczyma owoce morza i ryby dumnie wylegujące się na lodzie, ma swój niewątpliwy urok.

    Wnętrze robi jednak wrażenie, widać, że jest dopracowane w szczegółach, od progu obsługa przejmuje wierzchnie okrycia, prowadzi do stolika i przedstawia się z imienia. Nasz kelner na wstępie obwieścił, że płacić można gotówką lub kartą visa, później radził sobie różnie. Karta win w Elefancie nie jest długa, ale dla smakoszy rieslingów i innych germańskich trunków z zaprzyjaźnionej austriackiej winnicy jest kilka interesujących pozycji. Cenowo atrakcyjnie wygląda także wino stołowe, gruner veltliner.

    Skosztowaliśmy sześciu ostryg na kruszonym lodzie, uwaga poprzedników do kucharzy, by otwierali muszle uważniej, nie traci na aktualności. Zupa krem z homara z krewetką zapiekaną w cieście francuskim była gęsta, pożywna i smaczna, podobnie jak ta z szyjkami rakowymi. Porcje w sam raz, elegancka zastawa. Później, pozostając w rybnym klimacie, zamówiliśmy łososia z krewetkami i małże św. Jakuba. W zestawach jest do wyboru sałatka ziemniaczana lub bagietka oraz sałatka warzywna. O ile warzywny dodatek ma ciekawy dressing i jest robiony na świeżo, pieczywo było bardzo przeciętne. Za to łosoś i przegrzebki - pierwsza klasa. Wraz z upływem czasu obsługa stawała się coraz bardziej nieobecna, butelkę wina przejęliśmy sami, a na koniec na rachunek czekaliśmy jakieś 20 minut. Na deser nie było miejsca, ale nikt i tak nawet go nie zaproponował. Mimo to chętnie wrócimy na mięsne spotkanie z miejscem, które szybko zaskarbiło sobie sympatię warszawiaków i często pęka w szwach.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • peter_c 201 recenzja

    22.09.2013, 23:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Szalom Elefant

    Wybraliśmy się po raz pierwszy do Elefanta w nowej odsłonie. Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Wspaniała elewacja od strony dziedzińca imituje łódzką fabrykę i – o dziwo - nie gryzie się z klasycystycznym otoczeniem. Wnętrze lokalu też dopieszczone, urządzone na kilku poziomach i w różnych stylach, od bardziej minimalistycznego na parterze, po elegancką salę na górze z winem na półkach i fortepianem na środku. Nawiązania do przedwojennej Łodzi nie kończą się jednak na stylistyce, ale odnoszą się przede wszystkim do jej mieszkańców. Na każdym bowiem kroku można się natknąć w restauracji na żydowskie akcenty – „owoce z Jaffy”, „humus jak w Tel-Awiwie”, napisy po hebrajsku na ścianach i… ani jednego dania z wieprzowiny w menu. Najwyraźniej jest to więc określony pomysł biznesowy związany z lokalizacją restauracji.

    Co mamy w menu? Groch z kapustą. Kuchnia polska, tajska, żydowska, francuska, włoska, amerykańska, śródziemnomorska… wszystkiego po trochu. Z jakością niestety różnie. Pieczona kaczka jest trochę sucha, ale przede wszystkim niedokładnie oskubana z pierza! Wstyd niewyobrażalny, kelner puszcza jednak uwagę mimo ucha, kaczka pojawia się też na rachunku… Stek – poprawny, za to frytki („łódeczki”) niesmaczne – nieznośny posmak tłuszczu z frytownicy. Sałatka żydowska (składniki to grejpfrut, słony ser twarogowy, awokado i odrobina zieleniny) – nie zachwyca, smak sera dominuje nad całą potrawą, reszta smaków w ogóle niewyczuwalna. Pasztet cielęcy z boczkiem - oryginalny, choć tłusty i będzie miał pewnie tylu zagorzałych zwolenników co przeciwników. Przyprawiony marynowanym zielonym pieprzem i jeszcze jakąś charakterystyczną przyprawą, może jałowcem? Niestety obsługa nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, kuchnia też… Zupa tom kha kai jest nią jedynie z nazwy. Za rzadka i w ogóle bez nuty smaku kwaśnego, czyli limonki. Mało aromatyczna, nie znalazłem w niej też śladu galangalu.

    Obsługa. Pan kelner długo nie raczył podejść przyjąć zamówienia, na szczęście jego bardziej bystra koleżanka widząc co się dzieje uratowała sytuację. Poza tym, o czym już było powyżej, uwaga co do pierza na kaczce nie spotkała się z żadną reakcją z jego strony. Oczywiście, wszyscy mili i uśmiechnięci, ale to chyba troszeczkę za mało.

    Słaby wybór piw, plus za cydry – ale tylko za sam fakt, że są w karcie. Niestety cydr jabłkowy nie nadaje się do picia, odrzuca sztucznym smakiem, choć zgodnie z etykietą w składzie brak chemii. Wreszcie, bardzo słaby wybór win, a właściwy jego brak - choć te co są w karcie, są w bardzo przystępnych cenach. Jest też szansa, że coś się zmieni w tym zakresie, gdy otworzą salę z winem na pięterku.

    Właściwie to jedynie rozsądne ceny i wystrój ratują ten lokal. Na pewno oczekiwania były dużo większe…

    10 z 15 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • pekopeko 70 recenzji

    14.01.2014, 22:12 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Der recenzja

    Do wizyty w Der Elefancie przekonały nas wieści o pysznych rybach i owocach morza, które się tam serwuje, wybraliśmy się więc, aby to sprawdzić w niedzielny wieczór.

    Przezornie zrobiłam rezerwację, na miejscu okazało się jednak, że ryby serwuje się w niepodlegającej rezerwacjom drugiej części restauracji. W takim razie sugeruję, aby dzwoniących klientów na wszelki wypadek pytać czy wybierają się do części rybnej czy zwykłej, żeby nie było niemiłych niespodzianek. Nasz kelner okazał się jednak zaradny, poprosił o chwilę cierpliwości i pognał sprawdzić czy w zatłoczonych rybkach znajdzie się miejsce dla dwóch osób. Dzięki temu mieliśmy chwilę, aby dobrze rozejrzeć się po obszernym i stylowym wnętrzu Der Elefanta. Największe wrażenie robi piękny, wyremontowany dziedziniec i wielkie, przeszklone okna oraz kuchnia, do której można zapuścić żurawia przechodząc obok. Po chwili wrócił kelner, na nasze szczęście ostały się jeszcze dwa miejsca przy barze, ufff, udało się!

    Barowe siedziska może nie gwarantują takiej intymności jak stoliki, ale za to można przyglądać się z bliska pracy kucharzy. Ryby można wybrać nie tylko z menu, świeże filety lub całe sztuki rozłożone są za szkłem na lodzie, wszystkie podpisane. Łosoś, turbot, okoń nilowy, okoń morski, dorada, sola, krewetki... Ciężka decyzja! Na początek wybraliśmy po jednej świeżej ostrydze i po jednej ostrydze Rockefeller, zapiekanej z serem i szpinakiem. Ostrygi otworzono na naszych oczach, podano bardzo ładnie na wypełnionym lodem talerzyku w towarzystwie cytryny i jakiegoś słodkiego sosu. Świetne. Rockefeller też bardzo smaczne, ale wydaje mi się, że byłyby lepsze, gdyby nieco zredukowano ilość sera, który twardą skorupką pokrywa niemal cały talerzyk i prawie zabija smak najważniejszego składnika tej przystawki. Na drugi ogień poszedł grillowany okoń morski i grillowane krewetki w skorupkach. I ryba i krewetki były pyszne, mimo minimalnego doprawienia, bo świeżość i jakość obroni się sama, przy odpowiedniej obróbce termicznej. Do każdego dania dodawana jest sałata mieszana i bagietka lub sałatka ziemniaczana. Dodatki były chyba najsłabszym punktem tej wizyty, niby wszystko świeże i w dużej ilości, ale bez polotu. Wolałabym mniej, ale za to ciekawszą kompozycję. Wszystko popiliśmy lekkim i cytrusowym, doskonale pasującym do morskich smakołyków winem Gruner Veltliner Gaisberg oraz pyszną, kwaśną lemoniadą.

    We wcześniejszych opiniach zauważyłam utyskiwania na obsługę, nami jednak, oprócz incydentu z rezerwacją, zajęto się pierwszorzędnie i profesjonalnie, co chwilę doglądano czy niczego nam nie brakuje.

    Summa summarum, spędziliśmy bardzo przyjemny wieczór i pewnie za jakiś czas ponownie skusimy się na ostrygi i inne morskie specjały.

    Data wizyty w lokalu: 12 stycznia 2014
    Opinia dnia z 15.01.2014 r.

    2 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzysztofburzynski 232 recenzje

    29.08.2013, 08:23 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Można?? Można...

    Czy można sprzedać świeżego łososia lub okonia morskiego na danie główne za 3 dychy? Czy można mieć cały obiad za niecałe 100 na parę w dobrej restauracji? Jarczyński pokazuje że można i że można serwować dobre jakościowo jedzenie w cenach nieznanych w Polsce!
    Nowa odsłona Elefanta jest elegancka i klimatyczna, co do krytykowanej przez przedmówców obsługi, dużo się zmieniło. Dla nas to była mocna strona kolacji.

    Oczywiście jest sporo stylistyki znanej ze Szwejka i innych miejsc właściciela, ale tym razem na dużo wyższym poziomie.

    Jedzenie jest różnorodne, trochę kuchni izraelskiej, dużo ryb, burgery, steki. Świetny wybór austriackich win. Najdroższa chwaliła pierogi z mięsem (uczciwie zrobione z cebulką), ja miałem dobrego łososia z krewetkami. Oczywiście to jeszcze nie jest kuchnia wybitna, ale przy tych cenach ma szanse przyciągać tłumy.

    Minusy? Drobiazgi, ale jednak ...

    Elefant jest podzielony na dwie części z różnym menu i trzeba zamawiać oddzielnie, co jest dla mnie posunięciem niezrozumiałym i trochę niewygodnym, nie można też płacić wszystkimi kartami, tylko Visą.

    Data wizyty w lokalu: 28 sierpnia 2013

    7 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • artur1962 9 recenzji

    03.07.2014, 22:04 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Taką restauracją można się pochwalić!

    Co tu dużo mówić - wystrój top of the class! Tylko metalowe krzesła są poważnym dysonansem gdyż wydają nieprzyjemny hałas leciutko potrącone lub przesunięte - to musi zostać wymienione.
    Reszta perfect!
    Jedzenie bardzo dobre, i dostałem w przyzwoitym czasie - choć pewnie bywa różnie jak są tłumy, co pewnie jest normą dla tak dobrego lokalu.
    Owoce morza podane na piętrowym talerzyku na lodzie, steak z bardzo dobrej sezonowanej wołowiny, snow crab... świetne!
    Gorąco polecam na spotkanie w większym gronie aby nie irytował czas serwowania dań. Gołodomory niech lecą na kebaba - a dopiero potem na ucztę do Der Elefant aby ucieszyć podniebienie.
    Będę wracał - muszę trafić żabnicę!
    Jako, że byłem ze swoim niepełnosprawnym synem na wózku, pomoc wszystkich osób od front waitera do bussboya była naprawdę czymś wyjątkowym. Dziękuję managerowi za pomoc i rezerwację oraz wszystkim pozostałym osobom z tego rewiru.

    p.s. byłem też na bizness lunch w części "rybnej" - niestety nie ma tam rezerwacji, ale jest to świetne miejsce na spotkanie tego typu w 2-4 osoby.

    Data wizyty w lokalu: 14 czerwca 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...