Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Lwów

gdzie jesteś? województwo: lubelskie miejscowość: Chełm
2.8
liczba opinii: 6 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 3 gastronautów

ul. 11 Listopada 2 22-100 Chełm
tel: (82) 565-39-39
typ lokalu: restauracja, restauracja hotelowa typ kuchni: ukraińska, polska, kresowa, regionalna cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (6)

  • Sauk 13 recenzji

    27.08.2014, 19:54 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jadłodajnia

    Zachęcony "Kuchennymi Rewolucjami" wybrałem się z rodziną na obiad. Na przystawkę zamówiłem Sałatkę Vinegrette z burakami, kurkami i śledziem. Winna, dobrze doprawiona, okazała się najlepszym daniem jakie tam zjadłem. Zdecydowanie nie można tego powiedzieć o kotlecie z baraniny z kaszą gryczaną, który był po prostu twardy i suchy. Smakowałem też kotleta po lwowsku - nic specjalnego. Poziom dań obiadowych odpowiada przeciętnej jadłodajni.

    Wystrój przyjemny, obsługa też. Przyjemność pobytu zakłócała praca ekipy remontowej w hotelu, która notorycznie nadużywała ciężkiej wiertarki.

    Ogólnie nic specjalnego. Więcej się nie wybiorę.

    Data wizyty w lokalu: 21 sierpnia 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • luuzzz 1 recenzja

    18.08.2014, 18:36 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Aż OK lub tylko OK

    Przystawka: wątróbka na grzance tłuste, ale dobre. Zamawiając wątróbkę trzeba się tego spodziewać.
    Zupa: barszcz OK, chlebiak nie moja bajka, ale to rzecz gustu.
    Danie główne: kaczka niezła, ale nie powala.
    Małżonkę pierogi ruskie zadowoliły, ale też nie domagała się więcej.
    Mimo wczesnej godziny obiadowej brak kluczowych dań w karcie. Obsługa bardzo miła. Wpadłem przejazdem bo innej alternatywy nie znalazłem. Ceny bardzo przystępne.

    Data wizyty w lokalu: 16 sierpnia 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • BL_Lacertae 37 recenzji

    05.07.2014, 16:51 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Udana kolacja

    W poszukiwaniu fajnych smaków w nieco ponurym Chełmie skierowaliśmy się do odnowionej restauracji Relax - czyli obecnego Lwowa. Środek tygodnia, godzina około 15, a wewnątrz kilka zajętych stolików. Szybka obsługa zjawia się z kartami menu, zamawiamy pielmieni (pierogi z mięsem, śmietaną i octem - 14 zł), kotlet po lwowsku (drobiowy w panierce, ziemniaki z wody, smażone warzywa - 22 zł) oraz pierś z grilla (z warzywami aromatyzowanymi czosnkiem oraz ziemniakami z patelni - 22 zł).

    Podczas oczekiwania (około 20-25 min) dało się wyczuć zachęcające aromaty z kuchni (współbiesiadnicy twierdzili, że to wina złej wentylacji, ale czy to źle, że w restauracji pachnie i to pachnie pięknie jedzeniem?). A więc po kolei: pielmieni całkiem smaczne, jak dla mnie trochę zbyt twarde ciasto i mało soczyste wypełnienie mięsne. Plus za klarowane masło, którego nie było w tym zestawie. Porcja nie była zbyt duża, ale za tą cenę nie można oczekiwać dużego talerza wypełnionego pierogami. Nie zachwyciło mnie to danie, raczej następnym razem sobie daruję.

    Kotlet po lwowsku - bardziej treściwy, można naprawdę porządnie się najeść. Dobrze doprawione, fajnie wyważone smaki warzyw, ziemniaki poprawne - całkiem niezłe, ale... najbardziej mi smakowała pierś z grilla. Spory kawał mięsa był świetnie zgrillowany, soczysty w każdym calu, bardzo aromatyczny i smaczny. A to jeszcze nie wszystko - ziemniaki z patelni miały w sobie coś... serowego. Nie mam pojęcia z czym one były, ale jeszcze tak dobrych nie jadłem. Świetnie doprawione, lekko rumiane i nietłuste. Także smak warzyw pamiętam do dziś - fantastycznie miękkie, rozpływające się w ustach, kawałki bakłażanu, grillowane pomidory, pyszna szalotka i inne. Zdecydowanie polecam to danie.

    Z tyłu budynku spory parking, strasznie nierówny, z wielkimi dziurami - uwaga na auto. Z przodu budynku mały ogródek, niestety obok ruchliwej ulicy, więc nie polecam.

    Teraz minusy - po przyniesieniu dań kelnerzy w ogóle nie obserwują potrzeb klientów. Początkowa szybkość obsługi przeistoczyła się w śpiącego misia. Dwóch kelnerów "pracujących" na sali (a raczej na zapleczu) nie interesowało, że może zamówilibyśmy coś jeszcze. Oczywiście byli mili, ale nic poza tym. Jednym zdaniem - obsługa słaba.

    Toalety - o rany, nie wiedziałem, że tak brzydkie i nieładnie pachnące (nie napiszę czym) są jeszcze w naszym kraju! Strasznie brzydka, mroczna, wielka łazienka zdecydowanie odstaje od reszty budynku.

    Ogólnie polecam - najlepiej spróbować samemu i ocenić, ja niebawem wybieram się na kolejne dania z karty. :)

    Data wizyty w lokalu: 26 czerwca 2014

    9 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • dojato 1 recenzja

    16.02.2014, 09:05 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pół na pół

    Lwów w lokalizacji lekko komunistycznej wśród kolejowych bloków z widokiem na przystanek autobusowy. Jednakże wnętrze miło zaskakuje jasnymi kolorami i świeżymi kwiatami. Wejście, a właściwie "zejście" do WC jest przeżyciem specyficznym, bo chociaż jest w miarę czysto w standardzie Polski Wschodniej to jest to dziwne pomieszczenie, niby przestronne, a jednak coś tam nie gra. W porze sobotniej kolacji dwa stoliki z gośćmi to jednak pustki. Może powodem była kapela biesiadna, bo repertuar iście uliczno-biesiadny z akcentami lwowskimi.
    Co do dań:
    sałatka Cesar smaczna :), dobrze doprawiona, nie przelana sosem;
    baranina w sosie smaczna :), dodatki takie sobie;
    zupa z baraniny ekstremalnie pikantna - zero smaku wkładki.
    Śledź 3 smaki smaczny :).
    Wątróbka drobiowa w szałwii... zmielona na maszynce - nie zamawiajcie.
    Na deser od kuchni dostaliśmy w prezencie Specjał Lwowski - w typie dużego racucha z owocami (lekko rozmemłanymi) - smaczny.
    Podsumowując - pół na pół, ale bez rewelacji, raczej na szybki obiad niż na kolację ze znajomymi. Ceny między 15-30 szt. za te dania.

    Data wizyty w lokalu: 15 lutego 2014

    18 z 18 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • jakubz 5 recenzji

    15.10.2013, 12:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wciąż te same błędy, nieprzeszkolona obsługa

    Zaplanowałem z przyjaciółką wyjazd na Ukrainę, a ponieważ powrót został ustalony przez Chełm, postanowiliśmy wpleść w plany wizytę w restauracji Lwów.
    Pierwszy widok przez okno nas trochę zmartwił: pełne stoły, orkiestra, wszystko przybrane na biało. Czyżby jakaś impreza zamknięta? Postanowiliśmy to sprawdzić. Znalezienie wejścia nie było łatwe - nadal jedyne prowadzi przez recepcję hotelową.
    Pierwszy widok - pełna sala. Znaczy klienci lubią to miejsce. Jest dobrze, myślę sobie.
    Wystrój restauracji stonowany, jednakże brak zastawy na stołach i okruchy po poprzednikach wskazywały, że coś tu chyba szwankuje.
    Kelnerka wskazała nam jedyny wolny stolik blisko orkiestry. Dlaczego był wolny, przekonaliśmy się jak tylko orkiestra zaczęła grać. Hałas zrobił się taki, że siedząc naprzeciwko siebie musieliśmy mówić do siebie bardzo głośno. Ba! Nawet kelner musiał nachylać się, by przyjąć zamówienie.
    Na przyjęcie zamówienia czeka się około 10 minut. Czekając obserwowałem salę. Mimo iż była pełna, były bardzo długie momenty, gdy na sali nie było nikogo z obsługi, nikt nie interesował się klientami, nie obserwował dyskretnie sali - a kelnerów naliczyłem w sumie trzech.
    Zestaw dań w menu umiarkowany, wyraźnie zaznaczone "flagowe" potrawy.
    Poprosiliśmy oboje o kotlety po lwowsku i coś do picia, ja poprosiłem również o barszcz na sposób lwowski z kulebiakiem. Napoje przyniesiono nam bardzo szybko, jednakże kelner ograniczył się jedynie do otwarcia ich - nalać musieliśmy sobie sami.
    Po ponad pół godziny oczekiwania na pierwsze danie poprosiliśmy kelnera, który stwierdził, że ... przecież zupa musi się odgrzać. Barszcz w żaden sposób nie przypominał w smaku i wyglądzie tego, który jadłem dzień wcześniej we Lwowie. Był za słodki, a buraki zamiast pokrojone w paski zostały przetarte. Zrobione pod polskiego klienta? To niech nazwa nie zmyla! Kulebiak natomiast był twardy i sprawiał wrażenie nieświeżego, odgrzewanego w mikrofalówce - z początku gorący, bardzo szybko wystygł.
    Po chwili kelner przyniósł drugie danie - jednakże nie to, co zamawialiśmy. No tak, hałas... Szybko jednak wrócił z właściwym daniem i podał zarówno mojej przyjaciółce, jak i mi, mimo, iż nie skończyłem jeszcze konsumpcji pierwszego dania! Że stygnie? Że tak się nie robi? Przecież klient narzekał, że już tak długo czeka, to podał...
    Sam kotlet trzyma poziom, jakiego nauczyła restaurację wizyta Magdy Gessler. Jest duży, soczysty, z kostką, w środku nadziewany pieczarkami. Panierka dość subtelna. Po prostu pyszny. Gorzej z resztą. Ziemniaki były z wody, młode ale zimne i twarde. Jako dekoracja służyły przysmażone na oleju kawałki marchewki, pieczarek i cebuli, a obok ... porzeczki i winogrono. Dziwna cokolwiek kompozycja.
    W międzyczasie orkiestra kończy swój występ, po czym siada przy stoliku obok, by raczyć się wódką na oczach klientów. W końcu jest niedziela, fajrant, a oni są u siebie. Zaczyna lecieć muzyka z nagrań. Marzy mi się, by usłyszeć "Ni ma jak Lwów". W ciągu 20 minut leci 5 razy, przeplatane zupełnie przypadkowymi kawałkami. Mam dość...
    W trakcie posiłku wymieniamy między sobą uwagi odnośnie tego, co można by ulepszyć w restauracji, czego brakuje: nie ma kwasu chlebowego, muzyka powinna być bardziej subtelna, smak dań bardziej wschodni. Przekazujemy uwagi kelnerowi. Zamiast podziękowań słyszymy tylko westchnienie. Niestety, z właścicielem ani managerem w niedzielne popołudnie się nie porozmawia, bo i po co któryś z nich miałby być na miejscu...
    Czekając na rachunek mimowolnie jestem świadkiem, jak klientka po prawie godzinie oczekiwania na zamówione danie rezygnuje. Na szczęście przyjmują płatność kartami kredytowymi, choć brakuje informacji o tym przy wejściu (naklejki). Niestety, i tu nie obyło się bez zgrzytu - kelner nienauczony chyba, że rachunek płaci zazwyczaj mężczyzna, podaje terminal mojej przyjaciółce. Ceny dań niewysokie - za całość zapłaciliśmy 58 zł. Czy jednak niska cena powinna być usprawiedliwieniem fatalnego poziomu obsługi?
    Jak wspomniałem, sale były pełne. Mam jednak wrażenie, że jest to nadal echo wizyty Magdy Gessler, od której minął raptem miesiąc. Obawiam się, że jeśli właściciel restauracji nie weźmie sobie tych uwag do serca (a nie są to pierwsze tego typu uwagi), za rok klientów nie będzie. Mimo całkiem smacznej kuchni.

    Data wizyty w lokalu: 13 października 2013

    31 z 34 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • baryzchelma 107 recenzji

    02.10.2013, 22:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjemnie, bez rewelacji

    Lokal powstały na nowo pod wpływem Magdy Gessler i Kuchennych Rewolucji. Opinie tę piszę w przededniu emisji odcinka z "Lwowem" w roli głównej. Lokal odwiedziliśmy dwa dni po ostatnich odwiedzinach Pani Magdy Gessler, więc powinno być tak, jak zostawiła znana restauratorka. Restauracja Lwów mieści się w budynku razem z hotelem o tej samej nazwie. Wejście nie zachęca do odwiedzin, obdrapane ściany i mało estetyczne plastikowe drzwi, nad którymi widnieje szyld z nazwą. Powiem szczerze, gdyby nie Kuchenne Rewolucje, na pewno byśmy tu nie zajrzeli.
    Wchodzimy, otwieramy drzwi i przez chwilę nie wiemy gdzie mamy się udać. Na końcu korytarza zobaczyłem recepcję. Podchodzimy, pytamy Pana o restaurację, z niemiłym wyrazem twarzy i wielkim trudem wskazuje w lewą stronę. Wejście trochę dziwne, jednak sama restauracja bardzo mi się podoba. Białe ściany, kilka luster, ładny bar.

    Obsługa - od czasu, gdy weszliśmy do czasu, gdy ktoś się nami zainteresował minęło dobre 10 minut. Zaznaczę, że było to kilkanaście minut po otwarciu i byliśmy pierwszymi klientami tego dnia, może to jakieś usprawiedliwienie. Obsługiwał nas miły i rzeczowy Pan. Co nas przeraziło, to czas oczekiwania na dania. Bardzo długi to mało powiedziane. Oczekiwanie na przystawkę około 25 minut, na danie główne dodatkowe 35 minut.

    Jedzenie - zamówiliśmy śledzia oraz kotleta po lwowsku z ziemniakami opiekanymi i zestawem surówek. Do picia domowy kompot. Nie pamiętam nazwy śledzia, jednak był to zwykły śledź z cebulką. Bardzo dobry! Najlepszy smak w najprostszym daniu. Śledź miękki, odpowiednio wymoczony, cebula wcześniej posolona i delikatna. Wszystko zalane olejem lnianym i skropione cytryną. Kotlet po lwowsku to kotlet de volaille z kostką. Mięso soczyste, panierka dobra, w środku tylko trochę mało masła lub czegoś innego, co powinno tam być. Mięso ogólnie ok. Zestaw surówek, lekko mówiąc średni. Najgorsze co było w całym tym posiłku to ziemniaki. Dawno gorszych nie jadłem! Prawdopodobnie wczorajsze ziemniaki pokrojone w plasterki i rzucone na zimny tłuszcz. Lekko podgrzane, blade, nasączone tłuszczem. Nie do zjedzenia. Kompot schłodzony i dobry, choć trochę za słodki.

    Jakość/Ceny - ceny ok., śledź około 8 zł. Drugie danie około 20 zł, kompot 4 zł. Podobno są tu obiady dnia w dobrych cenach, jednak ani kelner, ani karta menu nam o tym nie powiedziała.

    Wizytę oceniam na przeciętną, jednak myślę, że dam jeszcze jedną szansę tej restauracji.

    Pozdrawiam.

    Data wizyty w lokalu: 09 września 2013, godz. 12:30

    42 z 52 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Chełm

Ładowanie wyników...