Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Spichlerz

gdzie jesteś? województwo: śląskie miejscowość: Ciągowice
2.0
liczba opinii: 8 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Zwycięstwa 73A 42-450 Ciągowice (K/Zawiercia; dawna "Euforia")
tel: (32) 646-66-51
typ lokalu: restauracja typ kuchni: polska, regionalna, przekąski cena dania głównego: 20 - 40 zł

opinie gastronautów (8)

  • artchi1 19 recenzji

    06.01.2014, 18:03 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Polecam

    Patrząc na wcześniejsze recenzje, jedyną słuszną decyzją - omijać szerokim łukiem. Odwiedzałem tą restaurację przed rewolucjami i po. Uważam, że te wpisy są mocno krzywdzące. Ale wracając do meritum.
    Z zup polecam grzybową, żurek oraz porową. Może troszkę łagodne w smaku, ale po to są przyprawy na stoliku, aby smak nieco podbić. Z drugich dań polecam gicz, pstrąga, łososia. Smakował mi tam również schabowy. Bardzo dobre kluski śląskie oraz naleśniki z serem. Bardzo dobra kapusta zasmażana.
    Obsługa zainteresowana klientami. Mimo natłoku obowiązku oraz zajętych wszystkich stolików, radziła sobie dobrze. Zdarzają się małe potknięcia, ale ogólnie na plus. Mankamentem są braki w asortymencie. Dość często się to zdarza. Ale, jak mam być szczery, to wolę, aby czegoś zabrakło z karty, niż dostać stare, czy odmrażane. Tutaj jedzenie jest dobre i co najważniejsze - świeże.
    Wystrój również ok. Na pewno lepiej, niż przed rewolucjami.
    Reasumując - polecam.
    Jeszce jedna uwaga. Po programie faktycznie mieli ''spadek formy'', spowodowany zwiększonym ruchem, do czego, myślę, nie byli przygotowani. Lecz teraz wszystko wróciło na właściwe tory.
    I może zwrócić większa uwagę na czystość obrusów ;).

    9 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Elzbieta78 18 recenzji

    14.10.2013, 11:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Odradzamy!

    Dzień po Kuchennych rewolucjach podjechaliśmy na obiad. Budynek od zewnątrz wygląda ładnie - w środku już gorzej, choć jak na wiejską karczmę ok. Czekaliśmy kilka minut na podejście kelnera - i od razu okazało się, że nie ma rolady śląskiej. Z zup zamówiliśmy żurek i krem z groszku - pierwszy bardzo tłusty i ze starymi ziemniakami w środku. Krem z groszku - rozcieńczony (być może brakowało go ze względu na wzmożony ruch po emisji programu) - nie dało się go ze smakiem zjeść. Z dań głównych: placek po węgiersku - spalony, mocno tłusty - ale z dobrym sosem. Natomiast karczek z drugiego dania został podany z kluskami i sosem pomidorowo ziołowym (spaghetti Neapoli) smakującym jakby z torebki!!! Nie wiem kto wpadł na pomysł takiego podania - ale jeść się tego nie dało.
    Obsługa nieco "gwiazdorzyła"- być może po emisji w telewizorni się to gwiazdorstwo objawiło.
    Wyszliśmy totalnie wkurzeni.
    Ceny wysokie jak na jakość i lokalizację restauracji.
    Wniosek nasuwa się jeden - jeśli ktoś nie kocha kuchni i się na niej nie zna - nie powinien się brać za prowadzenie restauracji.
    Spichlerzowi mówimy NIE.

    Data wizyty w lokalu: 11 października 2013

    28 z 39 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Mendel 5 recenzji

    29.09.2013, 09:43 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rozczarowanie

    Zainteresowany faktem, że dawna Euforia, teraz Spichlerz, przeszła metamorfozę w programie M. Gessler, postanowiliśmy zjeść tam obiad.
    Podjechaliśmy pod duży parking, gdzie bez problemu zaparkowaliśmy. Lokal z zewnątrz prezentuje się świetnie, odnowiona i pomalowana elewacja przyciąga jaskrawym kolor. Wnętrze urządzone ze smakiem, sporo słomianych elementów, ale bardzo gustownie wplecionych w nowoczesny wystrój. Łazienka czyściutka, świeża i pachnąca.
    Usiedliśmy i po chwili podeszła kelnerka z kartą. Zainteresowani byliśmy oczywiście potrawami z Kuchennych Rewolucji, zupa krem z groszku i gicz cielęca, na przystawkę śledzie w dwóch smakach. Śledź ani dobry, ani zły, ten w ziołach nie pachniał ani nie smakował ziołami, w śmietanie - poprawny. Zupa z krem z groszku bardzo smaczna, smak złamany pieczonym jabłkiem i bitą śmietaną, mogę polecić.
    Potem punkt kulminacyjny obiadu, gicz cielęca. Zacznę od pozytywów, rewelacyjna kalarepa duszona w śmietanie z kminkiem, do tego pora z zapiekaną bułką tartą. Kluski śląskie takie sobie, lepsze dają w barze obok mojego domu. Natomiast sama gicz to jakaś porażka, kawał twardego, spieczonego mięsa, którego nie można było pogryźć. Nie wyczuwało się żadnej kombinacji ziół, było mdłe i nijakie. Pewnie leżało parę godzin w piecu i wysychało na wiór. Przyznam, że wyszliśmy wściekli z tej restauracji, bo oczekiwałem kawałka giczy rozpadającej się, odchodzącej od kości, miękkiej i soczystej, a dostałem twardą jak podeszwę. Wychodząc z restauracji przez otwarte drzwi od kuchni "zaciągnęliśmy" się jeszcze zapachem wysmażonego tłuszczu.

    Cena giczy 42 zł, zupa 10 zł, śledzie 12 (w Ambasadzie 8 za pyszną, dużą porcję).

    My już nie wrócimy do Spichlerza, jesteśmy rozczarowani.

    Data wizyty w lokalu: 28 września 2013, godz. 14:00

    114 z 148 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Andreas73 4 recenzje

    24.10.2013, 09:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nigdy więcej! Kuchenne rozczarowanie

    Z uwagi na fakt, że lubimy z żoną odwiedzać zrewolucjonizowane restauracje wracając z Bobolic postanowiliśmy wstąpić do Spichlerza, pierwsze wrażenie - stodoła - otynkowana, słynne okiennice - czyli deski przykręcone do elewacji, ogólnie nie odpycha, parking pełny i mały, wchodzimy do środka, restauracja niby rozległa, ale tak napchane stolikami, że swobodne przejście nie jest możliwe, wejście bez wiatrołapu, wprost z dworu na salę restauracyjną, jestem ciekaw jak to będzie zimą funkcjonowało, bo po otwarciu drzwi zawieje wszystkich (no chyba, że restauracja ma zimy nie doczekać), usiedliśmy przy ostatnim wolnym stoliku, obrus poplamiony, okruszki chleba na górze, czekaliśmy długo zanim podeszła kelnerka, złożyliśmy zamówienie : Gesslerowa gicz cielęca, roladki z kurczaka z szpinakiem i ziemniaczkami, 2 kremy z groszku, małe piwo i woda min.
    No i jak usiedliśmy tak siedzieliśmy, kelnerzy niezorganizowani, chodzili dookoła, mylili zamówienia, podawali klientom nie te potrawy które zamawiali, no i nadchodzą, kremy z groszku, jak na sztandarową zupę lokalu po trochę długim czasie, do kremów dostaliśmy chleb ze smalcem i ogóreczki, krem ..... hmm... no nie bardzo krem, a jeżeli krem to rozcieńczony, smak średni i co naganne letni, a zupa .... a zupa powinna być gorąca jak mówił Jan Nowicki w Sztosie, kleks ze śmietany ledwo zauważalny, jabłko ... kpina ... ogrodowe mikro jabłko, wielkości po upieczeniu 2 cm średnicy, konsystencja kremu, jak wspomniałem wodnista, a sam groszek niedokładnie roztarty, grudkowaty, pierwsze wrażenie po "kremie z groszku" fatalne, z uwagi na to, że nie zanosiło się na drugie, skosztowaliśmy chleba ze smalcem i ogórków, jak się okazało była to najlepsza potrawa restauracji Spichlerz, chleb dobry, smalec również, ogórki swojskie, po zjedzeniu po 2 kromeczki, które to były przydzielone, otrzymaliśmy po kolejnych od zupy 30 min 2 dania, no i tutaj szok !!!, Gicz ... a raczej kość z giczy na talerzu, to co pokazane było w rewizycie Pani Gessler daleko odbiegało od tego, co otrzymałem na talerzu, kość z dosłownie odrobiną mięsa, nie wspomnę, że podane kością do góry, a od dołu odrobinka mięsa, pora praktycznie nie było, były to niejadalne liście zewnętrzne, porcję kalarepy też chyba dzielił Szkot, walory smakowe OK, mięso smaczne, kalarepa również, ale ilości katastrofa (dobrze, że był chleb ze smalcem - bo wyszlibyśmy głodni), danie żony, czyli roladki z kurczaka ze szpinakiem - przyzwoite, porcja jak dla kobiety wystarczająca, ale sosu praktycznie nie było, więc potrawa sucha i straciła przez to wiele.
    Ogólne recenzje: nie wiem czy Pani Gessler weryfikuje te restauracje po swoich rewolucjach, ale ludzie jadą na gicz, a dostają kość, lokal przepełniony i mało przytulny, każda potrawa była letnia - nie gorąca, więc jest to nieakceptowalne, dla mnie to była pierwsza i ostatnia wizyta w tym miejscu, serdecznie odradzam.

    Data wizyty w lokalu: 20 października 2013

    20 z 30 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • wspodniach 4 recenzje

    29.11.2013, 17:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie polecam nikomu, pomimo udanej Rewolucji

    Jadąc trasą postanowiłem z kolegą zboczyć i zajechać do restauracji "Spichlerz". Miejsce, które niedawno można było oglądać w Kuchennych Rewolucjach na zewnątrz prezentowało się ładnie. Estetyczne, zgrane kolory, zachęcająco podświetlone wejście. Po wejściu pierwsze wrażenie podobne - ładnie, czysto, zielono, plakaty zbóż na ścianach... Jednak po tym jak zasiedliśmy do stołu, rozczarowałem się. Ozdobą były plastikowe warzywa i owoce (pamiętajmy, że to restauracja w miejscowości słynącej z upraw lokalnych produktów). W środku niestety było chłodno, dlatego też zamówiłem gorącą herbatę.

    Obsługa mało zainteresowana klientami (byliśmy wówczas jedyni w restauracji). Na pytanie, jak wygląda "rolada śląska" (nie znałem tego dania), usłyszałem tylko "taka z ogórkiem". Poprosiłem więc o późniejsze podejście. Informację na temat rolady znalazłem dopiero na... Wikipedii.

    Co do jedzenia - na przystawkę zamówiłem śledzia w śmietanie i ziołach. Oba nudne i bez smaku, serwowane bez pieczywa, czy czegokolwiek innego. Takiego samego zdania był mój kolega.

    Później zamówiłem zupę krem z zielonego groszku. Zupa była letnia i bardzo rozcieńczona. Nie była to konsystencja kremu, czym popieram inne zamieszczone tutaj opinie (nie polecam). Opiekane jabłko było twarde i zimne. Ostatecznie nie zjadłem dania w całości.

    Na drugie danie planowałem zamówić gicz, ale ze względu na wysoką cenę (42 zł) i przerażające opinie - wybrałem wspominają wyżej roladę. Danie było ciepłe, ale podejrzewam, że odgrzewane. Rolada taka sobie (pierwszy raz jadłem w życiu, nie zachęciła mnie), kapusta modra zamiast słodkiego posmaku miała smak... dymu. Najbardziej rozbawiło mnie, że danie było serwowane z... plasterkiem KIWI. Lokalna kuchnia ;).

    Na deser nie skusiłem się, po dwóch średniej jakości daniach.

    Na dodatkowy opis zasługuje obsługa, która nie zapytała nawet, czy dania smakowały. W międzyczasie przyszły do lokalu koleżanki pani obsługującej, która wręczyła im "starter" (chleb, smalec i ogórek). Nie wiem, jak smakował, bowiem my nie zostaliśmy nim poczęstowani, co uważam za skandaliczne.

    Minus to również właścicielka lokalu, która pozwoliła sobie na niewybredny komentarz w kierunku jednego z gości - "My już mamy dość mediów, wszędzie o nas piszą".

    Nie polecam. Omijać Spichlerz szerokim łukiem, chyba że dla samego estetycznego zaspokojenia. Jedzenie na poziomie obsługi.

    Data wizyty w lokalu: 17 listopada 2013, godz. 20:00

    7 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • paintball 1 recenzja

    21.11.2013, 20:57 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjechałem głodny... wyszedł głodny

    Jak pewnie większość skusił mnie marketing poparty wizerunkiem Gesslerowej. Wystrój to kwestia gustu, mi się nie podoba - jednak zatrzymałem się zjeść. Swoją drogą mam nadzieję, iż każda knajpa w kraju nie będzie miała luster na ścianie.
    Ale o jedzeniu...
    Polędwiczki w sosie musztardowym z warzywami oraz kluskami (ciężko zapamiętać oryginalną nazwę - która bardzo zachęca).
    Danie letnie, nawet nie ciepłe. Mięso suche (obsuszone z jednej strony, jakby stało cały dzień), dwukolorowe! Warzywa wyglądały jak klasyczna mieszanka warzyw mrożonych (marchewka, kalafior, brokuła), sos nawet smaczny - szkoda, że zimny, mikro kluski - parę szt.
    Za 27 zł zdecydowanie przegięcie - nie czuję oporów przed zapłaceniem wyższego rachunku za smaczne danie - to jednak nie było ani dobre, ani ciepłe, ani się nie najadłem - nie zaspokoiłem nawet głodu. W lokalu było parę osób, nie mogła to być kwestia braku możliwości przerobowych.

    Zdecydowanie odradzam wizytę.
    Cóż... z rolnika nie uda się zrobić szlachcica w cztery dni, a z przydrożnego baru - restauracji.

    Data wizyty w lokalu: 21 listopada 2013

    7 z 12 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • adamka 1 recenzja

    10.11.2013, 10:53 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Totalna porażka

    Niestety, z rewolucjami ma to niewiele wspólnego...
    Gicz to nie gicz, a kość z giczy... do tego 7 maleńkich klusek śląskich... 2 patyczki z pora i 2 plastry kalarepy... wszystkiego może 150 gr... za 42 zł to stanowczo za mało.
    Drugie danie placek po węgiersku, 3 kawałeczki mięsa.
    Najlepszy chleb ze smalcem i ogórkiem :).

    Data wizyty w lokalu: 09 listopada 2013, godz. 18:00

    8 z 17 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • vivera1989 1 recenzja

    15.10.2013, 20:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Słabo, słabo, słabo

    Dziś odwiedziliśmy restaurację, oczywiście z ciekawości jak wyglądają tam dania po wizycie P. Magdaleny Gessler. Niestety to co otrzymaliśmy na talerzach, pomimo iż wyglądało bardzo ładnie i estetycznie nie powaliło nas na kolana. Jedliśmy placki po węgiersku, z bardzo dobrym sosem, aczkolwiek zimnym, było go zdecydowanie za mało, ponieważ połowę placków zjadłam suchych polanych trochę śmietaną. Placki były, bez dodatku, chyba jaja były 2, z czego jeden nie dopieczony a drugi spalony, do tego zimne z odrobiną tylko mięsa. Kolejne danie to rolada śląska z kluskami śląskimi, twarda nawet smaczna, ale z wierzchu zimna, a w środku ciepła, trochę... Kluski śląskie były niesmaczne. Na deser zamówiliśmy słynny kisiel, smaczny z dużą ilością owoców leśnych ale cena?! 16 zł? Hmm, przesadzili. Jeżeli chodzi o obsługę, popieram przedmówcę, również uważam że gwiazdorzą, obsługują tak jakby łaskę komuś robili, nie wspominają że nawet nie byli ciekawi czy smakuje, tylko uznali to za pewnik. Jeszcze jakby tego było mało, zepsuli nawet sałatkę grecką, którą podali do sąsiedniego stolika i była tak "pyszna" że konsument ją zwrócił i już nie chciał kolejnego wydania tej sałatki.
    Ogólnie wyszliśmy z restauracji bardzo zawiedzeni, zniesmaczeni niedobrym jedzeniem i słabą obsługą, a ceny też mają trochę gwiazdorskie. Ogólnie przerost formy nad treścią, słabo...

    Data wizyty w lokalu: 15 października 2013, godz. 20:05

    23 z 32 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Ciągowice

Ładowanie wyników...