Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja U Mądzieli

gdzie jesteś? województwo: łódzkie miejscowość: Łódź , dzielnice: Górna, Śródmieście
2.6
liczba opinii: 9 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Piotrkowska 276 90-361 Łódź
tel: 733-777-001
typ lokalu: restauracja typ kuchni: międzynarodowa, wegetariańska, desery, polska cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia

Lubisz to miejsce? Powiedz właścicielowi, żeby zgłosił się do Korony Smakosza wyślij

opinie gastronautów (9)

  • fabcos 27 recenzji

    25.07.2014, 20:15 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pyszny krupnik

    Jednym z pierwszych lokali, idąc od Muzeum Włókiennictwa, jest restauracja U Mądzieli. Z zewnątrz wyglądała bardzo zachęcająco, więc zdecydowałem się zaryzykować i wejść do lokalu (pomimo niskich ocen).
    Lokal bardzo mały, ale urządzony gustownie. Jasna i czysta przestrzeń, jednocześnie nie wydawała się sterylna. Na panią z obsługi trzeba było czekać bardzo długo. Ostatecznie doczekaliśmy się pretensjonalnej i oschłej kelnerki.
    Zamówiłem danie dnia. Bardzo tanie - 13 zł za zupę i danie główne, czyli krupnik i ryż z panierowanym filetem z kurczaka i surówkami. Nie powiem, czekaliśmy dosyć długo (znowu). Krupnik okazał się być mega pozytywnym zaskoczeniem. Najlepszy, jaki jadłem! Drugie danie nieco rozczarowało. Ryż jak ryż. Filet z kurczaka - frytura, było czuć i widać (zwłaszcza widać). Jest to duże pójście na łatwiznę. Nie przeszkadzało mi to bardzo, bo olej zdawał się być świeży, ale jednak. Surówki to oczywiście... mizeria i niestety niedosłownie. Niedoprawianie surówek to jest dziwne hobby polskiej gastronomii.
    Na rachunek czekać trzeba było równie długo (znowu x2). Doczekaliśmy się, podziękowaliśmy i wyszliśmy. A ja na krupnik chętnie wrócę. :)

    Data wizyty w lokalu: 29 maja 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • PYCH 76 recenzji

    03.02.2014, 09:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jakość nierówna, rokowania dobre

    Bardzo ucieszyłem się kiedy odkryłem to miejsce. Jedna lunch'ownia obok pracy może się szybko znudzić. A tu mamy drugą, z przyjemnym czystym wnętrzem i bardzo miłą i sprawną obsługą.

    Nie bardzo mogę natomiast napisać samych pozytywów o kuchni. Głównie w związku z tym, że cechuje ją dość duża zmienność. Są w dania, które smakują mi bardzo - np. polędwiczki wieprzowe w sosie pieczarkowym, niestety duża część dań zależna jest od kucharza na zmianie. Kiedyś zajadałem się pysznym żurkiem, aż tu nagle z poniedziałku dostałem mączny kleik, co jak się okazało było efektem zmiany załogi w kuchni. Kotlety i tu niestety smażą we fryturze, co znacznie odbija się na ich smaku.

    Gdyby trzymali stały poziom, byłaby to naprawdę dobra lunch'ownia. Czego im i sobie życzę, muszę przecież gdzieś obiady jadać.

    Uzupełnienie z dn. 03.02.2014 r.
    Od wystawienia poprzedniej opinii byłem w lokalu kilka razy i niestety muszę ją zmodyfikować. Podczas ostatnich wizyt miało miejsce kilka mniejszych lub większych wtop typu: pierś kurczaka wysmażona w "brzydko pachnącej" fryturze, lub pierś kurczaka zapiekana pod mozzarellą i suszonymi pomidorami, która okazała się nieprzyprawioną ugrilowaną piersią z kilkoma kulkami zimnej mozzarelli i 2 plastrami zimnego pomidora. Moje ostatnie zamówienie przebiło jednak wszystkie wcześniejsze "błędy". Tego dnia miałem dużo pracy, wyrwałem się na lunch tuż przed 16-tą, zamówiłem zupkę i stek wołowy z masełkiem ziołowym. Zapytałem kelnerkę, z jakiej części wołu będzie on wykrojony, po konsultacjach na kuchni wróciła z odpowiedzią, potem zapytała, jaki stopień wysmażenia sobie życzę - medium - odparłem i czekałem. Po dobrym kwadransie otrzymałem zamówione danie. Wysmażony na podeszwę kawałek wołowiny z położony nań grubaśnym plastrem masła z kostki. Jego ziołowość polegała na tym, że ten stek i to masło polano podsmażonym na tłuszczu majerankiem! Byłem głodny, zjadłem szybko, zapłaciłem, wyszedłem, szybko nie wrócę!

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Bazyllo 380 recenzji

    23.09.2013, 01:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lubię to miejsce.

    Ostatnio na rynku łódzkim można zaobserwować dwa trendy. Hamburgery i obiady domowe. Ja tam nie narzekam, podoba mi się to.
    W tym lokalu było już kilka knajpek, głównie z dalekowschodnim jedzeniem. Poprzednia chyba miała wspaniałą nazwę „Bambus”. Obecna, „U Mądzieli” zdecydowanie bardziej mi pasuje. Przed restauracją powinno się udać zaparkować nawet w godzinach szczytu, co zaliczam na plus (jeśli nie na samej Pietrynie, to na skrzyżowaniu z Czerwoną na pewno coś się znajdzie).
    Wystrój wnętrz jest miły dla oka. Człowiek się czuje tu przyjemnie. Stoliki są czteroosobowe, a na każdym jakieś nakrycie. Jest czysto. Trochę czuć jedzenie, ale nie za bardzo – raczej tak w przyjemny sposób.
    Obsługa. Muszę przyznać, że czasem kuleje. Niekiedy trzeba trochę dłużej poczekać na posiłek, ale to raczej sporadyczne przypadki. Raz zapomniano o połowie mojego zamówienia. Szczerze jednak przyznam, że ostatnio widać poprawę w tej kwestii.
    Co tu zjemy? Obiady domowe. No cóż, może nie wszystko jest popularne na polskich stołach, ale większość rzeczy jednak Polacy jadają chętnie i często. I na pewno nie jest to kiepskiej jakości żarcie z cienkich półproduktów, najczęściej smażonych w głębokiej fryturze.
    Co znajdziemy w menu i w jakiej cenie? Jest parę działów. Na początek oczywiście zupy. Wszystkie za pięć złotych. Jest moja ulubiona zalewajka, łódzkie danie regionalne. Pyszna. Są raczej klasyki. Pomidorowa, ogórkowa, żurek… Nie może zabraknąć rosołu. Raz spoza stałego menu była soljanka. Cóż na drugie? A to zależy, czy lubimy mięso, bo w karcie jest mały dział tylko dla wegetarian. Bardzo dobry pomysł. Gorzej, że na przykład lasagne wegetariańska była co najwyżej średnia. Z innych bezmięsnych na przykład naleśnik z serem czy dwa rodzaje spaghetti. Z dań mięsnych oczywiście musiałem spróbować kotleta de Volaille. Był całkiem dobry. W zestawie kosztuje 15 złotych. Jest karkówka w sosie. Dobre są pierogi z różnymi dodatkami, w cenie 9 złotych za 8 sztuk. Jest wynalazek o nazwie „potrawka z kurczaka”, ale to chyba najsłabszy punkt programu. Już prędzej radzę wybrać mielonego za 11 złotych lub gołąbki albo pulpety w tej samej cenie. Fajnie, że w piątek można wziąć postną rybę (śledź) w śmietanie z ziemniakami. Ten zestaw kosztuje dychę. Najdroższy jest zraz za 15 złotych. Oczywiście można sobie do każdego dania zamówić dodatkową surówkę. Codziennie też jest coś spoza menu.
    Jakość serwowanych potraw jak na obiady domowe jest całkiem dobra. Oczywiście, że nie jest to pułap restauracji, do których przychodzimy na dłuższe posiedzenie. To jest taka knajpka, do której wpadnę w pracy lub na taki szybki obiad, gdy nie chce mi się nic robić w domu. 15-20 minut i po wszystkim. Byłem tu już sporo razy, wiem czego się spodziewać i raczej jestem pewny, że się nie rozczaruję zbytnio. Nie zaproszę tu znajomych na wieczorne wyjście, ale na lunch tak. To takie obiady domowe na cztery gwiazdki. W tej części Piotrkowskiej jest to lider pod tym względem. Spokojnie mogę polecić.

    9 z 10 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ninks 91 recenzji

    17.11.2013, 07:34 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    BIG rozczarowanie

    Z radością przeczytałam informację o utworzeniu całkiem niedaleko mojej szkoły miejsca z tanimi, domowymi obiadami. Szukałam czegoś alternatywnego do szkolnego bufetu, który co prawda prowadzony jest przez pewną firmę cateringową i jakość jedzenia przeważnie jest OK, ale fajnie czasem wyrwać się z murów szkoły.
    Wpadłyśmy tam z koleżanką w przerwie w zajęciach - nie jadłam od rana, więc byłam mega głodna, co już na starcie ułatwiło restauracji zadanie. Niestety - kotlet mielony, który zamówiłam, składał się głównie z mąki. Są mielone mniej i bardziej udane, ale ten chyba zdobył koronę najgorszego kotleta, jaki jadłam w życiu. Miła skądinąd pani przy zamówieniu poinformowała mnie, że na puree trzeba będzie dłużej poczekać niż na gotowane ziemniaki (ile dłużej zajmuje rozgniecenie ich? poprosiłam w takim razie o gotowane). Moja towarzyszka zamówiła carbonarę - dostała furę makaronu ze ściętą śmietaną i niedosmażonymi kawałkami boczku z widocznymi paskami tłuszczu. Nie muszę dodawać, że większość zostawiła. To, że pani podała jej widelec i nóż zamiast łyżki (dojechała po chwili), pozostawię bez komentarza.
    Rozumiem, że to nie Ritz, ale kiepska jakość jedzenia niestety dyskwalifikuje dla mnie lokal. Nie polecam.

    Data wizyty w lokalu: 16 listopada 2013

    6 z 8 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kubel 77 recenzji

    21.07.2013, 00:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lokalny sekret dobrego jedzenia

    U Mądzieli to miejsce niespodziewane. Ta część Piotrkowskiej, koło Muzeum Tekstyliów, to kulinarnie pustynia (najbliższa prawdziwa kawa to dopiero w okolicach setki), więc każdy lokal kusi.

    A tu wystrój wnętrza przywodzący na myśl skrzyżowanie skandynawskiej prostoty z włoskim ciepłem. Niekojarzący się wcale z kuchnią domową.

    Bo kuchnię domową u Mądzieli serwują i chętnych na nią nie brakuje. I to nie tylko z okolicznych biur. Nic dziwnego, bo jedzenie naprawdę bardzo dobre, zwyczajne, ale po prostu wysoka jakość za świetną cenę.

    Nie pohamowaliśmy obżarstwa, więc wzięliśmy krem z cebuli - świetna przecierana cebulowa, wyraźna, z serem i prażoną cebulą, ach mała grzanka zmieniłaby ją we francuską ucztę.

    Kluski żelazne - ta tradycyjna (chwała za podtrzymywanie kuchni regionalnej) kładziona wersja pyzy z boczkiem, białym serem (superpomysł - a bryndza byłaby na szóstkę) i bardzo dobrą kapustą zasmażaną. Z takąż świetną kapustą podają też ogromne cepeliny - no wolałbym, by farsz był z wilgotniejszego mięsa, ale sycące i po prostu smaczne.

    Gwoździem programu zaś były placki z cukinii z sosem jogurtowym. To nie sos - to poezja czosnkowa, a placki chrupią mocno przyrumienione w środku wciąż będąc mięciutkie. Jak moja partnerka nie lubi próbować, to nie odmówiła sobie zjedzenia jednego z mojego talerza.

    Z dwiema herbatami i wodą to wyszło prawie 50 zł, ale tak naprawdę był to obiad na troje.

    Jedynie miła obsługa jeszcze się przyucza i dania pojawiają się w kolejności przypadkowej (np. zupa i cepeliny Agi prawie jednocześnie, a na swoje kluski żelazne nieźle się wyczekałem), a o herbacie jakby zapomniano. Ale to chyba początki.

    Moim zdaniem do Mądzieli warto zajrzeć nie tylko będąc tu, ale można wybrać się na specjalną wycieczkę połączoną z wyprawą do Muzeum, albo i nie :).

    Opinia dnia z 22.07.2013 r.

    10 z 14 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • fiszu 17 recenzji

    14.08.2013, 13:43 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Świetne miejsce na rodzinny obiad

    Bardzo sympatyczna restauracyjka, znajdująca się na niedocenianym odcinku Piotrkowskiej. Wystrój przyjemny dla oka: jasne ściany z drewnianymi wstawkami, estetyczne stoliki z dość wygodnymi lekkimi krzesłami. Minimalistyczny bar znajduje się w głębi niewielkiej sali. Lokal klimatyzowany i tu mała uwaga: klimatyzator zamontowany nad drzwiami wejściowymi niezbyt przyjemnie nawiewa osoby siedzące przy stolikach najbliżej drzwi.
    Minusik za przyjęcie naszego zamówienia po klientach, którzy przyszli kilka minut po nas. Menu ma formę pojedynczej kartki formatu, na oko a3 i chciałbym mieć przekonanie, że jest to wynik systematycznego zmieniania oferowanych dań. Plusem jest jego prostota i łatwość skomponowania zestawu obiadowego wedle uznania. Ceny bardzo przyjemne dla kieszeni. Zamawiając: chłodnik litewski, kotlet schabowy z ziemniakami + kiszona kapusta, czarniaka z ziemniakami + czerwona kapusta i 2 kompoty zapłaciliśmy ok. 40 złotych. Chłodnik miał bardzo dobrze zbalansowany smak, wyczuwałem tam wszystkiego po części: i botwinki, i buraczków, i przypraw, no i jogurtu/kefiru. Schabowy jak u mamy i ma to oznaczać odnalezienie smaku, który jest dla mnie jak wzorzec z Sèvres, jeżeli chodzi o kotlety schabowe. Czarniak - bardzo dobrze, że znalazł się w karcie, bo w Łodzi nie jest to popularna ryba, często podawana w restauracjach. Smakował bardzo dobrze z surówką. Minusem na ocenie posiłku kładzie się zabójczo przesłodzony kompot. Podając tak dobre jedzenie, nie powinno się dodawać do niego czegoś o smaku ulepka. Absolutny cukrowy zabójca układu krążenia i kubków smakowych. Jedząc kilka dni wcześniej w Teremoku, dostałem kompot, który dla mnie był bardzo słodki, ale ten U Mądzieli jest chyba koncentratem teremokowego. I, niestety, jeszcze jeden drobiazg, ale trudny do niezauważenia: brak papierowych ręczników w toalecie.
    Nade wszystko jednak, kilka drobnych niedociągnięć nie zmienia mojej wysokiej opinii o tej restauracji (biorąc pod uwagę przedział cenowy). Obsługa sprawia miłe wrażenie, jest kulturalna i sprawnie obsługuje gości, a kuchnia, przynajmniej w pierwszej odsłonie, robi bardzo dobre wrażenie. Miejsce godne polecenia na sympatyczne popołudnie i rodzinny obiad.

    Data wizyty w lokalu: 11 sierpnia 2013, godz. 15:00

    10 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ZETER 1 recenzja

    15.12.2013, 19:19 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Strata czasu i pieniędzy

    Niedawno dostąpiłem tej wątpliwej przyjemności zjedzenia obiadu wraz z żoną oraz 2 małych dzieci w tej "restauracji"?! Bardziej wygląd baru, no ale nie po to tam poszliśmy by podziwiać wystrój. Barszcz czerwony z pierogiem (!!) był koloru barszczu, i tyle. Pierogi żony totalnie niesłone (może z powodu troski właścicieli o zdrowie gości) oraz niestety rozgotowane. Koszmar zaczął się, gdy na stół został podane de volaille. Ciemny kolor panierki sugerował, że powinien być dosmażony. Niestety podczas krojenia na kawałki okazało się, że nie (!!!). Na skutek naszej interwencji został zabrany, a nasz synek z rosnącym głodem czekał na nowego kotlecika. Byłem przekonany, że dostaniemy nowego, ale niespodzianka - otrzymaliśmy tego samego bez odkrojonej części. Poprosiliśmy kelnerkę, by jednak wymieniła na nowego. Nasze niezwykle już głodne dziecko, zapytało nas kiedy dostanie jedzenie? Po kolejnych 15 minutach pojawił się nowy kotlet, który był spalony z zewnątrz niestety PONOWNIE NIE DO ZAAKCEPTOWANIA W ŚRODKU! Poddaliśmy się i zrezygnowaliśmy z kolejnego kotleta. Synek otrzymał część naleśnika naszej córki (przeciętny to dużo powiedziane). Ja zaś zamówiłem steaka z rusztu, który opierał się głównie na żyłach i poprzez swoją twardość doskonale ćwiczył mięśnie twarzy, całość dopełniały rozgotowane ziemniaki o smaku wody. Kelnerka wielkodusznie nie skasowała nas za kotleta, ale słowa "przepraszam" również nie znała. A woda niegazowaną była ok (trudno ją zepsuć). Cóż chęci są ważne, ale bez podstawowych informacji dotyczących gotowania nie da rady. Lepszy był "Chińczyk", który tam był poprzednio.

    2 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • pularda 2 recenzje

    05.09.2013, 12:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    To tylko dobry PR

    Zachęcona artykułem w gazecie udałam się na obiad. Pierwszy raz i ostatni...Tak złych knedli wstydziłabym się zaproponować. Słynne placuszki z cukinii również nie powalały. Wyszłam zła i głodna. Za dwie osoby zapłaciłam ok 50 zł wraz z napojami. Aż się prosi o zdjęcie nazwy restauracja.

    5 z 14 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • maggie007 1 recenzja

    31.08.2013, 23:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Czy to tylko dobry PR?

    Zachęcona dobrymi opiniami wyczytanymi w necie i prasie, będąc w okolicy wpadłyśmy z koleżanką na małe "co nieco". Koleżanka wybrała zupę z wędzonej ryby, wg niej była poprawna, wyglądała OK. Ja zdecydowałam się na lasagnę wegetariańską... Talerz gorący, lasagna letnia... A trochę na nią czekałam... Smakowała fatalnie, wyglądała słabo (nie tylko moja opinia, ale i koleżanki). Gdyby to była moja pierwsza lasagna, to pewnie bym się zniechęciła do tej potrawy na zawsze... Jeśli ma się ją w menu, to warto się postarać...

    Data wizyty w lokalu: 31 sierpnia 2013

    3 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

    Odpowiedź restauracji

    Witam, przykro mi z powodu Pani niezadowolenia. Zapraszam do nas jeszcze raz, mam nadzieję że sprostamy pani oczekiwaniom odnośnie lasagne. Pozdrawiam.

    Witam, przykro mi z powodu Pani niezadowolenia. Zapraszam do nas jeszcze raz, mam nadzieję że sprostamy pani oczekiwaniom odnośnie lasagne. Pozdrawiam.

    Data nadesłania odpowiedzi: 04.09.2013, 21:27

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Łódź

Ładowanie wyników...