Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Chmielarnia

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Wola
3.6
liczba opinii: 13 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 4 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 9 gastronautów

ul. Twarda 42 00-831 Warszawa Stoliczku.pl
tel: 725-010-271
typ lokalu: pub, restauracja typ kuchni: tajska, ryby i owoce morza, wegetariańska, nepalska, sałatki cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (13)

  • derwisz4 958 recenzji

    06.06.2014, 15:37 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bez ambicji

    Tym razem zawiedliśmy się srodze. Oferta piw beczkowych i butelkowych bez zmian, ale teraz zbladła, wobec konkurencji innych tego typu lokali. Dalej nie ma tańszych piw lokalnych i sąsiednich krajów, tylko są drogie produkty z zachodniej Europy i Ameryki. Przeważają wcale nie najlepsze brytyjskie, brak bawarskich, saksońskich, czeskich /oprócz mizernego Skalaka/. Brak znakomitych polskich regionalnych - Lwówka, Raciborza, Połczyna, Zwierzyńca, Witnicy... To co podał z beczki barman, rabczańskie jasne Podgórze, małe po 6 zł cofnęło nas od pokala. Brak klasy, albo choć oryginalnego smaku, tylko zabójcza gorycz, bez głębi i aromatu.

    I atmosfera jakaś smętna tym razem, bo przy trzech stolikach w ciszy siedzieli po 4-5 osób konsumenci obiadowi, spożywający coś banalnego drobiowego, a nie nepalskie specjały, jak niegdyś. W tle krzykliwe Antyradio. Obsługa bez entuzjazmu, niechętna do rozmowy.

    Data wizyty w lokalu: 06 czerwca 2014

    1 z 15 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

    Odpowiedź restauracji

    Jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje, ale pewne rzeczy wymagają sprostowania.
    1. Nieprawdą jest, że przeważają piwa brytyjskie. W chwili Pana wizyty na kranach dostępne były piwa z: Polski (8), Danii (4), Belgii (2) i Czech (2).
    2. Nieprawdą jest, że oferta piw się nie zmieniła, gdyż owa oferta zmienia się cały czas.
    3. Konkurencja w postaci innych tego typu lokali ma ofertę piwną bardzo zbliżoną do Chmielarni, większość piw (zwłaszcza z małych polskich browarów) jest obecna we wszystkich bądź większości lokali tego typu.
    4. To co spożywają nasi Goście, to ich wybór, prawdopodobnie były to dania z oferty lunchowej. Nepalskie specjały cały czas są ...

    Jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje, ale pewne rzeczy wymagają sprostowania.
    1. Nieprawdą jest, że przeważają piwa brytyjskie. W chwili Pana wizyty na kranach dostępne były piwa z: Polski (8), Danii (4), Belgii (2) i Czech (2).
    2. Nieprawdą jest, że oferta piw się nie zmieniła, gdyż owa oferta zmienia się cały czas.
    3. Konkurencja w postaci innych tego typu lokali ma ofertę piwną bardzo zbliżoną do Chmielarni, większość piw (zwłaszcza z małych polskich browarów) jest obecna we wszystkich bądź większości lokali tego typu.
    4. To co spożywają nasi Goście, to ich wybór, prawdopodobnie były to dania z oferty lunchowej. Nepalskie specjały cały czas są dostępne, a ich jakość nie zmieniła się od ostatniej Pańskiej wizyty.

    Pozdrawiamy
    Chmielarnia

    Data nadesłania odpowiedzi: 07.06.2014, 00:06
  • derwisz4 958 recenzji

    31.10.2013, 22:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Brak niższej półki

    O tym pubie słyszałem już dawno i dlatego ze starym kumplem zawitaliśmy tu w "przedduszki", aby spożyć co nieco dobrego piwa, wspominając dawne lata i dawnych kolegów. Mieszkałem tu niedaleko, przy ul. Chmielnej w dzieciństwie i razem odnajdywaliśmy w pamięci szkolne przygody.

    Podają tu piwo w szklankach, nawet butelkowe nalewając przy bufecie. Wybór spory, bo spośród 40 butelkowych i 16 beczkowych. Od razu spostrzegłem że jest moje ulubione Lubuskie z Witnic w postaci wybornego 18-stopniowego portera. Potem piliśmy beczkowy łódzki porter i to była dobra kolejność, bo po wytrawnym witnickim, półwytrawny, o wyczuwalnym słodzie łódzki był bardziej kojący. Po tych mocnych piwach na koniec biesiady raczyliśmy się czeskim, beczkowym Skalakiem w typie pils. Ta słabsza jedenastka ostudziła trochę nasze głowy. Do jedzenia zamówliśmy specjały kuchni nepalskiej - jagnięcinę i kurczaka w znakomitym, dość pikantnym gęstym sosie. Kolega z plackiem, a ja z ryżem bardzo sypkim i smacznym. Oba dania w cenie lunchu, odpowiednio 26 i 21 zł, były zdecydowanie tańsze od drogich dań z karty.

    Wystrój nam się podobał, mimo że nie był za bardzo piwny, bo zamiast dębowych ław i długich stołów, są tu zwykłe kwadratowe stoły i rattanowe fotele. Obsługa w czarnych uniformach, a energiczna kelnerka z uśmiechem sprawnie podawała nalewane fachowo przez barmana piwo. Gawędziło nam świetnie, bo jeszcze w porze obiadowej nie było tłoku, natomiast nie zachwycała przeciętna muzyka z radia. W ten dzień, przed 1 listopada, nie przeszkadzała jednak nam w obcowaniu z duchami naszych piwnych braci, którzy na niebieskich powałach biesiadują zapewne pospołu.

    W sumie lokal jest dobry dla piwoszy, ale nie na co dzień, bo ceny potraw i piw są bardzo wytrawne. Są tu świetne, zachodnie, wyszukane markowe piwa, ale brakuje dobrych tańszych, np. czeskich, saksońskich, ukraińskich, litewskich. To piwa z niższej półki ale chyba bardziej poszukiwane przez zwykłych piwoszy.

    Data wizyty w lokalu: 31 października 2013
    Opinia dnia z 02.11.2013 r.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • eskarina1 22 recenzje

    16.07.2014, 18:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedzenie ponad wszystko

    Do wizyty w tym miejscu zainspirował nas kolega H.- smakosz piw dziwacznych, lokalnych, nietuzinkowych.

    Na miejsce spotkania dotarłam jako pierwsza (reszta towarzystwa była tym razem mniej punktualna ode mnie). Od drzwi uderzył mnie przyjemny chłodek. Początkowo miły, w połączeniu z zimnym piwem, na dłuższą metę okazał się niezbyt przyjemny. Obsługa uprzejmie wyjaśniła, że klimatyzatora wyłączyć się nie da, można co najwyżej zwiększyć temperaturę, na co przystaliśmy z entuzjazmem.

    Wybór piw duży, jak to w Multipapie. Lane i butelkowe - niestety zabrakło mojego ukochanego Krieka.

    Jednak to nie piwo (nie jestem wielką fanką trunków warzonych w lokalnych browarach), a tajsko-nepalskie jedzenie sprawiło, że mam ochotę wrócić do Chmielarni. Po wnikliwej analizie menu, moim łupem padł Kurczak z Kozieradką - kruche mięsko w łagodnym, aromatycznym sosie. M. zamówił Kurczaka Manchurian - kurczaka z cebulą, papryką, pomidorami, imbirem, czosnkiem i chilli - dobry, choć za mało pikantny, by sprostać oczekiwaniom. Kaczka w Czerwonym Curry (z wyczuwalną nutą mleka kokosowego) również prezentowała się smakowicie. Wyczyściliśmy nasze miseczki do ostatniego okruszka, pomagając sobie aromatycznie czosnkowym Chlebkiem Naan i rozpływającym się w ustach Aloo Parantha (razowym plackiem nadziewanym ziemniakami).

    Chmielarnia oczarowała mnie przepysznym jedzeniem, więc w to miejsce z chęcią wrócę, by spróbować kolejnych pozycji z karty.

    Data wizyty w lokalu: czerwiec 2014

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • dzikant 152 recenzje

    01.10.2013, 11:05 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zależy czego się oczekuje...

    Ja się zawiodłam, bo wystrój był trochę hmm "pubowy". Myślałam, że będzie to wyższa klasa. Taki osiedlowy barek, z kapslami i etykietami na słupach, z małym barem i telewizorem. Nie jedliśmy, więc nie wypowiem się co do jedzenia. Wyglądało w porządku. Natomiast deska piw (15 zł za 5 x 100 ml) była niewypałem. Piwa są faktycznie mocno "specyficzne". Nie wypiłabym żadnego w dużej ilości. Nuty cytrusowe, kawowe... Trzeba to lubić. Mieliśmy dłużej siedzieć, ale bałam się zamawiać kolejne. Ceny butelkowych były bardzo wysokie, a również nie poznawałam marek. To coś dla odważnych ;).

    Data wizyty w lokalu: 30 września 2013

    2 z 46 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • chrymstwo 19 recenzji

    17.07.2014, 21:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Prawdziwe piwo!

    Prosiak: W tym lokalu byłem już kilka razy, zarówno z Tatą, jak i ze świnką. Rzadko zaglądam do danego miejsca więcej niż raz, więc jest to już pewna rekomendacja. Ale do rzeczy.
    Lokal mieści się w Domu Wędkarza, w podziemiach. Lokalizacja abstrakcyjna, ale co tam. Jest tu zazwyczaj bardzo tłoczno i bardzo głośno, ale co ciekawe, w tygodniu - w weekend są luzy (nie mam pojęcia czemu - powinno być odwrotnie). Restauracja jest czynny bardzo długo, możliwość zjedzenia kolacji (prawdziwej, nie fast-foodowej!) o 23.00 to dla mnie wielki plus (pracuje często na 15.00 i wychodzę na miasto wieczorami). Wystrój jest... ciemny. W podłogę wmontowana jest podświetlana trumna z potłuczonymi butelkami i zgniecionymi puszkami podłych (czyt. wszystkich) koncerniaków. Filary i ściany obklejone etykietami różnych piw, często historycznych. Nie muszę więc mówić, że miłośnik piw rzemieślniczych czuje się tu naprawdę swojsko.
    Obsługa - za każdym razem byłem obsługiwany przez bardzo kompetentne kelnerki. Dostrzegały moje wymowne spojrzenie i od razu pojawiały się, by coś donieść, przynieść, domówić. Z baru nie korzystałem, choć stojący tam facet przypominający nerdowskiego wojownika ninja instynktownie wzbudzał moje zaufanie. No i jest Wieprzotoperz, którego pozdrawiam - chrym!
    Jedzenie - wybór kuchni tajskiej, nepalskiej, indyjskiej? Mam bardzo małe doświadczenie, by stwierdzić, czy jest ona autentycznie tajska/nepalska. W każdym razie, jest bardzo dobra, i to chyba najważniejsze. Są to głównie różnego rodzaju mięsa i warzywa przyprawiane na ostro. Polecam wziąć do tego placki z pieca tandoor. Porcje są bardzo duże i za każdym razem objadałem się jak, pardon, świnia. Do picia szesnaście piw z kija i do tego dziesiątki (setki?) butelkowanych, opisywanych w menu w naprawdę zabawny sposób. Podział na porcje (małe/duże/średnie) i możliwość brania "starterów" 5x100 ml różnych. Piwa rzemieślnicze, z małych browarów, niektóre bardzo ciężko dostępne (np. Pracowni Piwa z Krakowa), wszystkie podawane w idealnie dobranej temperaturze. No po prostu doskonale, nie mam tu nic do zarzucenia.
    Cena - zazwyczaj jedzenie i picie (do syta i nie na umór) dla dwóch osób kosztuje około stówy. Uważam, że to bardzo adekwatna cena.
    Jedna z moich ulubionych knajp. Chrym!

    Data wizyty w lokalu: 06 lipca 2014

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Zdeniek 207 recenzji

    07.07.2013, 03:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Na ryby! a może na piwo? tutaj "staucik", a tam pils

    Do Chmielarni wybrałem się w bardzo bojowym nastroju. W pamięci miałem jeszcze smak i wygląd fantastycznych przekąsek do piwa, jakich miałem okazję spróbować podczas niedawnej podróży na Ukrainę. Pod tym względem jesteśmy w stosunku do nich zacofani i to bardzo. Do Chmielarni poszedłem w czwartkowy wieczór z kolegą. Lokal mieści się w podziemiach Domu Wędkarza. Przed wejściem do budynku po obu stronach neony. W środku brakowało mi jakiejś wskazówki, ale pani z ochrony na pytanie: którędy na piwo? z uśmiechem wskazała schody na dół. W połowie schodów usłyszałem stukanie się kuflami i głośne rozmowy.
    Sala nie jest wielka i obecnie jest w niej gorąco jak w piekle. Zaraz przy wejściu na ścianie jest klimatyzacji, ale nie wiem, czy działa. Jak przyszedłem, to wszystkie miejsca były zajęte. Dodatkowo sprawę komplikował fakt, że stoliki są połączone. Wygląda to trochę jak w praskich gospodach. Nie wiem, czy tak wygląda ustawienie stolików na co dzień, ponieważ tego dnia były rezerwacje w tym urodziny. Ciekawe jest to, że w praskich gospodach normą jest dosiadanie się do kogoś, żeby wypić kufelek, to u nas był z tym problem. Nikt nie zgodził się, abyśmy się dosiedli. Może polskie społeczeństwo jest wciąż zamknięte, a może ja wyglądam tak strasznie? Nie wiem co gorsze. Na słupach podpierających sufit są przyklejone etykiety. Na jednej z nich była również podobizna znanego aktora, który w przeszłości związany był z Polską Partią Przyjaciół Piwa. Inna, którą zapamiętałem, była od piwa Bohun. Na jednej ze ścian jest rozwieszona mapa Polski, którą wszyscy dobrze znamy ze szkoły. W miejscu Warszawy oznaczona Chmielarnia. Zaznaczonych miejsc było więcej i na moje pytanie, co oznaczają te miejsca, kelnerka odpowiedziała mi, że są to najprawdopodobniej browary, z których dostarczane jest piwo. Po przeciwnej stronie bar, wejście na zaplecze, lodówki oraz pomieszczenie, z którego w rurkach nieśpiesznie płynie piwo do szklanek, a z nich do gardła spragnionego piwosza. Stoły są drewniane i proste natomiast siedzi się na wiklinowych fotelach. Wyglądają wyjątkowo w tym miejscu, ale nie są zbyt wygodne. Na podłodze przy barze jest trumna, w której leżą potłuczone butelki oraz pogniecione puszki po piwach koncernowych. Bardzo ciekawy pomysł. Jak już się rozejrzeliśmy, to na koniec wylądowaliśmy przy barze i zamówiliśmy Artezana Coder za 10 zł. W lokalu można płacić kartą i bez problemu otworzyli mi rachunek. Lokal posiada własne podstawki oraz ma odpowiednie szkło. Zdarza się, że można dostać piwo w szklance z logo piwiarni. Menu jest bardzo długie i jest w formie ulotki. Natychmiast kojarzy się to z barem. Oddzielna ulotka była z daniami, które sprawdzają się z piwem. Zamówiliśmy pork tikka (kawałki wieprzowiny) za 25 zł oraz paneer pakora (ser w cieście z mąki ciecierzycy) za 16 zł. W międzyczasie zwolnił się stolik na który rzuciłem się niczym lew wiedząc, że na uprzejmość rodaków nie mogę liczyć. Przed tym zdążyliśmy pożartować z barmanem zamawiając piwo dwa smoki za 10 zł. Jak zamawia się dwa takie piwa, to trzeba powiedzieć, że chce się cztery smoki. Kelnerka, która nas obsługiwała, też była bardzo kontaktowa i bardzo sympatyczna. Pytaliśmy ją o piwo i jedzenie. Potrafiła odpowiedzieć na nasze pytania, a jeśli czegoś nie wiedziała odnośnie jedzenia, to się dla nas dowiadywała, a przy okazji pożartowała. Na koniec narysowała nam kwiatek na rachunku chyba, żeby regulowanie należności było mniej bolesne. Jeśli chodzi o nalewanie piwa, to potrafią je tutaj serwować. Piwo jest smaczne i z pianką. Jedzenie jest dobre, ale ceny na niektóre dania są zbyt wysokie. Nie są to dania restauracyjne, ale bardziej barowe. Potwierdzam, że kucharz nie wygląda jak przeciętny Kowalski, tak że jest to prawdopodobnie prawdziwy Nepalczyk. Jeśli chodzi o dania, to próbowaliśmy jeszcze lolly pop za 24 zł oraz nepalskich pierożków za 24 zł, a do tego naany – garlic naan za 10 zł oraz butter naan za 8 zł. Do wszystkiego dostawaliśmy dwa sosy. Jeden był miętowy, a drugi ostrzejszy, jeśli dobrze pamiętam, to był z dodatkiem tamaryndowca. Przed otwarciem wielu zastanawiało się, czy kuchnia nepalska i piwo to dobre połączenie. Moja osobista odpowiedź brzmi: tak. W piwiarni nie widziałem żadnych chipsów, jedynie na półce leżały paluszki, ale mam nadzieję, że pokryje je kurz, ponieważ do piwa świetnie sprawdzają się naany. Na ciepło z sosami, podane w koszyczku. Można je sobie rwać rękami i podjadać pijąc przy tym piwo. Jeśli chodzi o piwo, to spróbowaliśmy jeszcze kilku marek, ale nazwa jednego bardzo mnie prowokowała. Chodzi o piwo Saint Petersburg. Piwo kosztowało 16 zł i nie jest dla każdego. Gęste i ciemne jak smoła. Naprawdę wyjątkowy trunek dla smakoszy. Braliśmy również deski piw, czyli małe próbki po 100 ml. Deska przypomina deskę do krojenia z tym, że ma otwory w które wkłada się szklaneczki z próbkami wybranych piw. Na szklaneczkach są numery, po których możemy poznać, jakie piwo pijemy. Możemy wziąć wszystko to, co jest w danym momencie w beczkach. Cena jest bardzo rozsądna – 15 zł za 5 próbek. Piwa tutaj serwuje się w trzech pojemnościach: 0,5 l, 0,3 l, 0,25 l.
    Podczas naszej wizyty zdarzało się, że nagle gasło światło i robiło się romantycznie, ponieważ na stołach były świeczki. W momencie kiedy robiło się ciemno, wszyscy jednym chórem wydawali z siebie okrzyk zawodu: OOOOOOOOOOOOOOO!!!!! Po kilku sekundach znowu zapalało się światło i po sali rozlegał się zgodny okrzyk zadowolenia: AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!
    Jak już pisałem na początku, przy jednym ze stolików świętowano urodziny i szef kuchni przesłał mały, kulinarny prezent ze świeczką. Nie było to zaplanowane, czy też wyreżyserowane, ponieważ wszyscy byli zaskoczeni. To mi się bardzo podobało. Była też kryzysowa sytuacja, z której obsługa wyszła obronną ręką. Otóż toalety, które na drzwiach mają oprócz piktogramów również napisy chyba po japońsku, uległy awarii. Wówczas udostępniono gościom toaletę dla personelu. W Chmielarni każdy znajdzie coś dla siebie, jeśli chodzi o piwo jak również jeśli chodzi o zasobność portfela. Ceny piw startują od 6 zł, co jest ceną rewelacyjną jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy w tej cenie piwo z małego browaru. Z „pip” leją się piwa belgijskie, czeskie, polskie i inne, których nie spamiętałem. W lodówce stoją belgijskie piwa w dużych flaszach za całkiem rozsądne ceny. Można też znaleźć łódzki porter. W Chmielarni przekonałem się również, że świat jest mały. Wśród gości dostrzegłem pewną dziewczynę, którą codziennie spotykam na przystanku w drodze do pracy. Na następny dzień również spotkaliśmy się na tym samym przystanku. W przeciwieństwie do mnie wyglądała kwitnąco.
    Chmielarnia to bardzo dobra piwiarnia i jeszcze wrócę pomimo tego, że trudno o miejsce i jest okropnie duszno.

    Data wizyty w lokalu: 04 lipca 2013, godz. 18:30
    Opinia dnia z 07.07.2013 r.

    9 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • elaele 12 recenzji

    25.03.2014, 10:02 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przepyszne tybetańskie jedzenie oraz niesamowity wybór piwa

    Polecam to miejsce ze względu na przepyszne, wyjątkowe jedzenie oraz za najfajniejszy wybór i opis piwa w całej Warszawie. Chmielarnię odwiedziłam już kilka razy i za każdym razem jestem pod wrażeniem tego miejsca. Lokal mieści się w niepozornym miejscu, w piwnicy w Domu Wędkarza. Najbardziej podoba mi się w Chmielarni to, że jest to jedyne miejsce, które nie serwuje masowego piwa z sokiem, którego bardzo nie lubię i źle mi się kojarzy. Chmielarnia to połączenie restauracji z piwiarnią. Miejsce jest przytulne, ładnie urządzone. W podłodze w lokalu jest przeszklone miejsce w którym znajdują się zgniecione opakowania po masowo produkowanych przeciętnych piwach co obrazuje zapis w menu o braku piwa masowej produkcji. Chmielarnia serwuje kilkanaście rodzajów niszowego piwa. Każde piwo jest opisane w specjalnej książeczce dołączanej do menu, gdzie każde piwo jest obszernie opisane (rodzaj, barwa, smak, pochodzenie, zawartość alkoholu). Za każdym gdy odwiedzałam ten lokal serwowane piwa były inne, co jeszcze bardziej mi się podoba. Dla nie lubiących nowości jest bardzo dobrze wyposażona chłodziarka z piwami butelkowanymi. Warto także zjeść w chmielarni jakąś pyszną potrawę z ich rozbudowanego menu. Jadłam kurczaka curry, tika i kilka innych. Ceny dań są podobne jak w innych lokalach serwujących takie potrawy. Wszystkie potrawy są przepyszne, ładnie podane, kolorowe i zrobione przez prawdziwych znawców kuchni tybetańsko-nepalskiej. Współwłaścicielem lokalu jest Tybetańczyk. Piwa są w różnych cenach od 6 zł do nawet 26 zł lub więcej. Naprawdę pyszne piwo z niszowych browarów kosztuje ok. 10 zł. Wieczorami i w weekendy lokal jest oblężony, polecam zrobić wcześniej rezerwację.

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • agatsu 16 recenzji

    29.01.2014, 11:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre jedzenie i jeszcze lepsze piwo

    Miejsce do którego można się zrazić przy wejściu - trzeba przejść przez hol wspólny z biurowcem i zejść do podziemia. W środku nisko sufit, miejsce przypomina salę do geografii, brakuje tylko tablicy. Nieformalny wystrój, ale z drugiej strony bardzo komfortowo się tam czułam. Miła obsługa, bardzo smaczne piwa, do tego tajsko - indyjskie jedzenie. Chyba jedyne miejsce w Warszawie, gdzie można zjeść samosa i popić ciemnym piwem z kija. Albo zagryźć kalmarami w miodzie. Na pewno przyjdę tam jeszcze raz.

    Data wizyty w lokalu: 04 stycznia 2014, godz. 20:30

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Zarlomaniak 4 recenzje

    09.08.2014, 20:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Świetne piwo i kuchnia

    Chmielarnia szeroki wybór piw oraz kuchnię tajsko-nepalską. Na pierwszy rzut oka to połączenie może się wydawać dziwne, ale... Okazuje się, że zjeść tu można naprawdę nieźle, oczywiście popijając piwem i to nie byle jakim, niszowym, a przy tym różnorodnym i ciekawym. Spróbowałem piw: Skalak, Lindemands, Uncle Helmut czy Jan Olbracht. Fajną opcją jest zamówienie deski piw, za cenę 15-20 zł można wybrać 5 po 100 ml z dostępnych piw. Z dań mogę polecić: Malai kebab (kurczak w zaprawie z orzechów nerkowca), kurczak Balti (z cebulą i chili), a także nepalskie pierożki z warzywami. Do tego pyszne placki Naan lub Roti. Natomiast zdecydowanie odradzam krążki cebulowe - po prostu niesmaczne. Sympatyczna obsługa, fajny klimat, gwarnie i pubowo, choć muzyka trochę głośna i dla mnie za ciężka. Ale fajne miejsce na piwo i przekąski.

    Data wizyty w lokalu: 08 sierpnia 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ms32035 23 recenzje

    13.10.2013, 10:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Multitap nr 1 w Warszawie

    Chmielarnia to lokal z zyskującej ostatnio na popularności kategorii multitap, czyli pub z wieloma kranami (konkretnie 16), dodatkowo jeszcze zmieszany z kuchnią nepalsko-hinduską. W ostatnim czasie miałem okazję odwiedzić go dwukrotnie i każdorazowo wspomnienia były pozytywne. Więc do rzeczy z oceną.

    W kwestii jedzenia oceniać należy 2 rzeczy. Po pierwsze wybór piw. Nie jestem tu specjalistą, ale w czasie jednej z wizyt towarzyszył mi znajomy zajmujący się warzeniem piwa i zarówno dla mnie, jak i dla niego piwa były bardzo dobre. Na plus należy zaliczyć fakt, że piwa można kupować też w porcjach po 0,25 l, dzięki czemu da się ich spróbować więcej. Na lekki minus, że w ofercie "z kranu" przeważały małe lokalne polskie browary, a nie "piwa świata". Drugim przedmiotem oceny jest jedzenie. Ja akurat jestem zwolennikiem łagodniejszej strony kuchni indyjskiej (sos śmietanowy, nerkowiec i te okolice). Dania z tych obszarów, które próbowałem, były OK. Ceny zarówno piwa, jak i jedzenia, są jak najbardziej akceptowalne.

    Obsługa w czasie każdej z wizyt była bez zastrzeżeń i co ważne orientowała się zarówno w piwach jak i jedzeniu.

    O ile sam wystrój jest dość standardowy, to megaminus należy się za brudne toalety. Nie wiem, czy to jednorazowa awaria występująca cyklicznie, czy stały problem, ale podłoga była cała pozalewana. Jeżeli na szybko tego się nie da naprawić, to ktoś przynajmniej powinien tam stać i sprzątać.

    1 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...