Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Rudy Goblin

gdzie jesteś? województwo: śląskie miejscowość: Katowice , dzielnica: Śródmieście
4.0
liczba opinii: 8 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

ul. Wita Stwosza 5 40-036 Katowice
tel: 530-304-608
typ lokalu: pub, karczma typ kuchni: polska, drinki cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia
Korona_button_kw_winner4

opinie gastronautów (8)

  • prokonsul_piotrus 17 recenzji

    25.06.2014, 19:29 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo klimatyczne

    Wyjątkowo klimatyczna restauracja w klimacie fantasy, od zabawnych nazw w menu do regularnych imprez typu wieczory gier planszowych (w każdą środę). Wystrój mógłby by ciut bardziej w klimacie, jakiś obrazek z goblinami czy coś by dał piąta gwiazdkę... Obecny wystrój jest dobry, ale nie zapada w pamięć. Miła obsługa, rewelacyjny wybór piw (z kilkadziesiąt), smaczna kuchnia. Jedyny problem w tym, że nazwy potraw typu krasnoludki garniec nie pozwalają zawsze zgadnąć co dostaniemy - ale wystarczy się zapytać obsługi. Byłem już tam kilka razy, że znajomymi z jedną trzecią menu spróbowaliśmy i zawsze chwalimy. Na koniec jedno ale - klienta la młodzieżowa sympatyczna, ale młoda, starsi mogą czuć się ciut nie na miejscu. ..

    Data wizyty w lokalu: czerwiec 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • carlos_inez 210 recenzji

    16.06.2013, 21:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pierwsza w kato fantasy restauracja :)

    Oglądałeś z wypiekami na twarzy Władcę Pierścienia, marzyłeś aby żyć w Hobbitowie, kręcą cię zjawiskowe elfy albo lubisz gry RPG? Jeżeli tak, to dobrze trafiłeś. Rudy Goblin to miejsce stworzone dla ciebie.

    Poszedłem z ciekawości. Kuchnia staropolska odtwarzana ze starych przepisów w środku górniczego śląska jak zapewniają właściciele ze spółdzielni socjalnej Fantasy Inn. To nie może być :).

    Plastikowe drzwi - pozostałość po poprzednim lokatorze - wiodą do magicznego świata goblinów, elfów, golumów, hobbitów, krasnoludów, etc. Miejsca jest sporo, w sam raz na 2 a chyba nawet na 3 bary. Ściany zdobią malowidła w klimacie z epoki. Na każdym stoliku gra planszowa. No na prawie każdym. Przyjemnie.

    W menu królują przebudzenie Boromira, Krew Elfów, Popołudnie w Shire, Rozterka Smeagola oraz Uszy Trolla. Wszystko w autorskim i starosłowiańskim wydaniu z kwasem chlebowym własnej roboty na popitkę.

    Wybieramy zupę z jajem tzw. kesełycę rodzaj żuru na owsianym zakwasie, podpłomyk ze śliwką, królewskiego kurczaka i kociołek krasnoludzkiej mamuśki.

    Kurczak był nieziemski. Strawa godna króla Elfów. Delikatny kurczak rozpływający się w ustach wraz z lekko ściętym omletem i odrobiną dymki. Bajka, o przepraszam czysta fantasy :) Podobnie gryczany podpłomyk z powidłami śliwkowymi leciutko słodkawy. Bardzo dobry.

    Trochę gorzej wypadła kesełyca - jak dla mnie była zbyt kwaśna i brakowało jej przypraw no i kociołek. Mimo, że pomysł jest przedni - mięso zapiekane z warzywami w piwie i zapieczone w cieście to wykonanie już nie za bardzo. Wyglądało lepiej niż smakowało.

    Na dokładkę dołożyłem piwo Hobgoblin z Wychwood brewery jako ciekawostkę bo cena 19 złotych za butelkę raczej nie wróży temu napitkowi wielkiej popularności.

    Rudego Goblina założyło sześcioro zapaleńców. To co już udało im się stworzyć to atmosfera. Cała załoga tak zwyczajnie, bez zadęcia chce pokazać ci swój świat pełen guseł, mężnych wojów i powabnych niewiast. Super.

    Trzymam kciuki :).

    Data wizyty w lokalu: 15 czerwca 2013

    11 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • hoppschwiiz 24 recenzje

    07.12.2013, 13:01 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo fajna atmosfera

    Mam do powiedzenia tylko jedno: wow! Wystrój i atmosfera bardzo przyjemne i klimatyczne, występy średniowieczne również nadają ciekawy klimat. Knajpka prowadzona przez pasjonatów i to widać.

    Wybór piw jest oszałamiający, dla niezdecydowanych rzut kostką, dla tych, którzy mniej więcej wiedzą, czego chcą bardzo uprzejmy barman służy z pomocą, a wiedzę na temat sprzedawanych piw rzeczywiście posiada imponującą.

    Miałam okazję skosztować trochę dań średniowiecznych, trochę wigilijnych, i potrawy okazały się po prostu rewelacyjne. Barszcz z uszkami fantastycznie doprawiony, pierogi też super. Najlepszy okazał się karp smażony na maśle, rozpływał się w ustach. Bardzo dobrze przyrządzona została także noga świniaka oraz pasztet polecany przez szefa kuchni. Zadziwiające okazały się pietruszkowe frytki w czosnku i miodzie, nie wszystkim podeszły, ale mi smakowały bardzo. No a hitem wieczoru był deser: mus chałwowy z malinowym coulis. Smaki cudownie się łączyły, nie był ani za słodki, ani za mdły, a maliny pasowały idealnie. Specjalne podziękowania dla szefa kuchni, który podał mi przepis na mus ;).

    Data wizyty w lokalu: 06 grudnia 2013, godz. 17:00
    Opinia dnia z 08.12.2013 r.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • monikaa89 8 recenzji

    15.08.2013, 20:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Na piwo, nie na obiad

    Sporo spodziewałam się po tym lokalu, niestety mocno mnie rozczarował. Jeśli chodzi o knajpkę gdzie można siąść przy piwie i pogadać - jest bardzo w porządku - duży wybór piw (w tym kilka rzadziej spotykanych), można pograć w którąś z gier planszowych.

    Jeśli chodzi o jedzenie - moim zdaniem nie powala na kolana. Dobrze, że ma stosunkowo niskie ceny. Zamówiliśmy wędzone świńskie uszy i podpłomyki z sosem miodowym (dodatkowo płatnym 1 zł, co nie jest ujęte w karcie) na przystawkę i gulasz mięsno-warzywny zapiekany pod ciastem oraz kurczaka w omlecie jako dania główne. Przystawek się nie czepiam - były w porządku, chociaż cena 4 zł za 3 małe, suche podpłomyki wydaje mi się trochę wygórowana. Kurczak w omlecie był smaczny, ale nie jakiś rewelacyjny. Porcja niezbyt duża, raczej następnym razem (ale go nie będzie) dobrałabym jakąś surówkę. Jeśli chodzi o zapiekane mięso - też było w porządku, ale warzywa przede wszystkim seler w wielkiej ilości, trochę cebuli i marchewki.

    Gigantyczny minus za to, że dania główne nie były podane razem, a nawet niedaleko siebie - ja zdążyłam zjeść, a mój narzeczony jeszcze nie dostał swojego dania. Jeśli chodzi o obsługę to była poprawna, dość miła.

    Podsumowując - fajna inicjatywa, ale jeszcze długa droga przed tym lokalem.

    Data wizyty w lokalu: 15 sierpnia 2013

    7 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • BalooCTW 5 recenzji

    29.10.2013, 08:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fantastyczne miejsce ;)

    Brakowało mi miejsca w takim klimacie i w końcu jest.
    Miejsce dla fanów fantastyki i fantasy - ale nie tylko. W zasadzie każdy się tam odnajdzie.
    Wystrój jest dopracowany i klimatyczny. Miejsce niemal w samym centrum Katowic, obok placu Miarki.
    Obsługa pozytywna.
    Zdecydowanie polecam kuchnię - bazuje na recepturach średniowiecznych i jest przepyszna.
    Żeberka w sosie śliwkowym to poezja. Do tego dobry browar - żyć nie umierać.
    Bardzo duży wybór alkoholi, w tym też nieco klasyków średniowiecznych. Mają bardzo dobry hipokras. Jak ktoś lubi to polecam.
    Lekki minus - ogródek letni mógłby być bardziej klimatyczny, bo to odstawało od całości lokalu, ale to taki trochę czepianie się na siłę.

    3 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • nomnom 9 recenzji

    23.06.2013, 16:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Średniowieczna kuchnia i świetna atmosfera

    Do Rudego Goblina wracać będę na pewno. Póki co odwiedziłam go dwukrotnie i nie czuję się zawiedziona. Przede wszystkim zwycięża atmosfera.

    Dla tych, którzy rozkochali się w Tolkienie to miejsce idealne. Już sama karta dań wygląda i brzmi tak, jakbyśmy żywcem ją wyjęli z powieści fantasy. Finezyjne nazwy potraw, jeszcze bardziej wyszukane opisy i duża różnorodność.

    Kuchnia jest prosta i jeśli ktoś szuka dań wymyślnych, to może być rozczarowany. Potrawy są niepospolite, owszem, ale nie szczególnie wyszukane. I o to chodziło. Tam nie ma tysiąca składników w jednej potrawie. Należy po stokroć podkreślić - to kuchnia średniowieczna!

    Lembasy, czyli nic innego jak podpłomyki z miodem lub śliwkami - przepyszne, kapitalna przekąska.
    Uszy trola - chrupiące pierożki z warzywami lub mięsem. Bardzo gorące, z pieca, podawane z sosem czosnkowym, niesamowicie przypadły nam do gustu!
    Rozterka Smeagola - ryba zapiekana w cieście. Tutaj na początku mieliśmy przedziwne wrażenie, że ciasto jest nieprzyprawione a ryby mało. Jednak z każdym kęsem okazywało się, że właśnie to nam smakuje i świetnie współgra!

    Plusy: atmosfera, ludzie którzy tam goszczą, zakręceni kelnerzy, przesympatyczna obsługa, podgląd na kuchnię, duża różnorodność potraw, świetne ceny dań, ciekawe potrawy.
    Minusy: być może właśnie brak niektórych przypraw na stołach, żeby można było samodzielnie "popsuć" potrawę.

    Ciekawostką są polskie cydry i niespotykane gdzie indziej piwa. Ja skusiłam się na Hobgoblina, jednak cena 19 zł za butelkę może przerażać.

    Data wizyty w lokalu: 21 czerwca 2013, godz. 17:00

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Biza 2 recenzje

    03.11.2013, 16:42 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miejsce głównie dla młodych lub zainteresowanych tematyką

    Nie wydaje mi się, żeby Rudy Goblin był dobrym miejscem na zjedzenie posiłku. Już samo zamówienie go jest problematyczne. Osoba na barze nie zajmuje się zbieraniem zamówień i albo w ogóle nie wie, kto akurat jest odpowiedzialny za kuchnię, albo ta osoba nie jest akurat "pod ręką" i musimy jej szukać na sali. Na dania czeka się bardzo długo. Mam wrażenie, że kucharz zabiera się za robienie ich wtedy, kiedy nabierze na to ochotę. Pewne rzeczy nie są uściślone w karcie. Podpłomyki kosztują w karcie 4 zł, a po ich zamówieniu dowiadujemy się, że musimy dopłacić złotówkę za sos. Przy zamówieniu chleba z smalcem (który jest boski) musimy upomnieć się o ogórka kiszonego, bo go mogą nam nie dać, chociaż powinni. Głównych dań nigdy nie zamawiałam, ale widziałam je i wyglądają i pachną smacznie.
    Z zamawianiem obiadu bym nie ryzykowała, ale za to wybór alkoholi jest duży. W ofercie są tanie piwa i takie dla smakoszy, których naprawdę warto spróbować.
    Obsługa ma do klienta stosunek kumplowski, co jednym może odpowiadać, dla innych być niewybaczalne. Jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się, żeby ktoś w Rudym Goblinie zwrócił się do mnie inaczej niż na "ty", chociaż ja używałam słów pan/ pani, jeden pan z obsługi nawet zaczął mi się przedstawiać i mówić do mnie po imieniu, a pani na barze pośpieszała mnie słowami "babo, wybieraj to piwo" (żeby nie było, nie poczułam się obrażona). Mnie te luźne kontakty nawet odpowiadają, chociaż momentami trochę krepują. Nie wiem, czy starszych klientów traktuje się inaczej.
    Wystrój jest fantastyczny i to dosłownie. Całość jest bardzo klimatyczna i jednolita. Lokal jest bardzo duży i posiada ogródek letni. Mimo wielkości zawsze jest czysto i higienicznie.
    W każdą środę w Rudym Goblinie można grać w leżące na półkach lokalu gry planszowe, co jakiś czas dodawane są nowe. Poza tym, prawie w każdym tygodniu organizowane są dodatkowe atrakcje związane z naszą kulturą ludową lub światem fantastyki.
    Rudy Goblin ma całą listę wad, ale to nie zmienia faktu, że uwielbiam to miejsce. Jest utrzymane w klimatach fantastyki, dają tam dobre piwo, jest głośno, jest dużo młodych ludzi i zawsze coś się dzieje.

    Data wizyty w lokalu: 03 listopada 2013

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Faleczka55 5 recenzji

    29.07.2013, 08:16 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Oryginalny pomysł na knajpkę

    Świetna knajpka na piwo i pogaduszki.
    Największym dobrem tego miejsca są ludzie. Kelnerki, barmani, kucharz- życzliwi, ludzcy i fajni, nie zdziw się, że możesz zwracać się do nich per "Ty". W tym miejscu to bardzo, bardzo naturalne.
    Menu- napisane dowcipnie. Wymyślne nazwy potraw są na szczęście wytłumaczone czego można się spodziewać. Na razie spróbowaliśmy przekąsek, które są podawane na czarnej, ciepłej płytce. Lembasy (podpłomyki) i elfie uszy (świńskie uszy pokrojone w zgrabne kawałeczki do żucia) to w sam raz niedroga (4 zł) przekąska do piwa. Uszy trolla (kruchy pieróg z nadzieniem) też bardzo ciekawy, jednak do oryginału (litewskiego a właściwie karaimskiego kibina) ciut mu daleko. Kruche ciasto bywa za twarde a farsz powinien być mocniej doprawiony. Żeby było jasne, nie odradzam, ale można tą potrawę zrobić lepszą.

    Duży minus tego miejsca to czas oczekiwania na jedzenie. Fakt, że sporo ludzi w środku, wiele zamówień, ale oczekiwanie na przekąski do 40 min to spora przesada. Zdarzyło się nam, że zamówione przez 2 osoby, w tym samym czasie, przekąski, przy barze kuchennym i barze ogólnym trafiły na nasz stolik z 30-minutową różnicą i to po dwukrotnym dopytaniu. Także tu duże pole do poprawy dla Rudego Goblina.

    Nie próbowałam dań głównych, jak spróbuję, napiszę :).

    W knajpce jest gwarnie i barwnie, głównie za sprawą poprzebieranych gości lokalu.

    Data wizyty w lokalu: 29 czerwca 2013, godz. 17:00

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Katowice

Ładowanie wyników...