Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Breadnia

gdzie jesteś? województwo: łódzkie miejscowość: Łódź , dzielnica: Śródmieście
3.4
liczba opinii: 12 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 2 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 2 gastronautów

ul. Piotrkowska 86 90-102 Łódź
tel: 507-084-007
typ lokalu: bistro, piekarnia typ kuchni: desery, kanapki, sałatki, przekąski cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia
Korona_button_kw3
menu

opinie gastronautów (12)

  • Jagiel 102 recenzje

    25.08.2014, 23:29 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjemne miejsce

    Pierwsza wizyta była niezaplanowana - kawa i deser. Tarta gruszkowo-czekoladowa smaczna, ale zbyt twarda. Tiramisu domowe, dodałbym jednak alkoholu, potrzeba mu mocy ;). Zachęceni zapachami w lokalu wiedzieliśmy, że tam wrócimy. Pojawiliśmy się więc na pizzę i makaron. Pizza na poziomie, może jedynie ciasto bym poprawił - nieco za suche. Arrabiata poprawna, chwilami bardzo ostra z dużą ilością kaparów. Spróbowaliśmy również zupy serowej z chili - moim zdaniem nieco zbyt wodnista, ale dobra. Myślę, że wpadniemy jeszcze na zachwalane przez wszystkich bajgle.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • marysiak 170 recenzji

    11.12.2013, 13:55 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bajgle rządzą. Dobre.

    Wino i bajgle - to jest siła tego miejsca.
    Siedziałyśmy zafascynowane bombkami z poskładanych wstążek przy wielkim stole w centrum lokalu. Jest też parę mniejszych stolików, ale ta miejscówka daje najlepszy widok na menu zawieszone na wielkiej tablicy nad barem oraz na to co się dzieje za oknem. Całe wnętrze jest nad wyraz proste, coś między peerelem a Skandynawią. Uwielbiam te białe kafle, które mają na ścianach.
    Cały wieczór objadałyśmy się bajglami na ciepło pszenno-żytnimi, ale można też wybrać inny rodzaj pieczywa i wcale nie muszą ich grzać, tyle że podgrzane są rozkosznie chrupkie.
    Zjadłyśmy bajgla z łososiem i serkiem filadelfia, bardzo świeżego i lekkiego. Ale było nam mało. Wzięłyśmy też tego z camembertem, dobry był, intensywny. Ale było na mało. I wtedy przyszedł ten najlepszy, z karkówką i marmoladą. No pyszota.
    Zapiłyśmy to wszystko dwoma karafkami wina, po ok. 40 złotych każda. Bajgle po 11. Dobre. Dobre miejsce z dobrym jedzeniem i dobrym winem.

    Data wizyty w lokalu: 10 grudnia 2013, godz. 19:00

    4 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Dubin 24 recenzje

    15.04.2014, 12:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zapach chleba

    W środku wypiekane jest pieczywo i w całym lokalu unosi się zapach ciepłego chleba :).
    W Breadni miałam okazje spróbować pizzy i tarty czekoladowej z gruszką. Piłam też bardzo dobry, świeżo wyciskany sok owocowy. Wszystko mi smakowało. Tarta genialna. Bardzo mi odpowiadało połączenie gorzkiej czekolady ze słodką gruszką i gęstym syropem czekoladowym. Pizza też smaczna. Cienkie i chrupiące ciasto, dobry sos pomidorowy, stosowna ilość dodatków.
    Pozycje w menu są niewyszukane i jest ich niewiele, ale postrzegam to jako zaletę.
    Świetne miejsce na lunch lub kolacje w towarzystwie znajomych i butelki wina.
    Ceny normalne. Świeży sok owocowy kosztuje 10 zł, a Margarita 16 zł.
    Jedynym mankamentem jest obsługa. Choć miła i uśmiechnięta to kompletnie chaotyczna. Kelnerzy się gubią, zapominają i obsługują kilka stolików jednocześnie.

    Data wizyty w lokalu: 11 kwietnia 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Melpomene 6 recenzji

    24.06.2014, 18:16 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Totalna pomyłka! Najgorsze makarony w mieście

    Odwiedziłam to miejsce parę razy z myślą, że nie można skreślać knajpy po jednej wpadce. Jednak za każdym razem gdy tam byłam coś było nie tak.
    Raz będąc ze znajomymi na sobotnim obiedzie zamówiliśmy pizze i zupy. Zupa serowa nie była wyraźna w smaku, dość mdła. A grzanki w niej to po prostu czerstwy chleb, który jeszcze bardziej psuł już dość słabą w smaku zupę. Jedyne co w tym lokalu da się zjeść to pizze, którą są naprawdę OK.
    Obsługa fatalna... Nie było dużego ruchu, ogródek był jeszcze zamknięty, więc stolików nie było dużo, a na zmianie były 3 osoby. Pani, która nas obsługiwała myliła zamówienia, chodziła z kawą i szukała odpowiednich osób, które ją zamawiały.
    Zamówiłam cappuccino, które absolutnie nawet nie przypominało odpowiedniego cappuccino. Sztywna piana z bąblami... Obsługiwały nas na raz 3 osoby, żadna jednak nie była zorientowana w naszym zamówieniu... Pan przyniósł nam dania nie wiedząc nawet co przynosi i czy to na pewno dla nas... Raczej samemu trzeba dbać o to co kelner ma w ręku i się dopominać, że to na pewno na nasz stolik. Później zamówiliśmy tiramisu. Forma podania to jakaś kpina. Deser, który kosztuje 12 lub 15 zł upchany łyżką w szklance z Ikei, szklanka cała w deserze co wyglądało mało apetycznie, ponieważ ktoś nie obtarł nawet brzegów... Deser wygląda fatalnie, a w smaku jest wcale nie lepszy. Porcja natomiast jest bardzo minimalistyczna.
    Jednak to mnie nie zraziło, postanowiłam dać Breadni kolejną szansę. Tym razem chociaż obsługa była lepsza. Bardzo sympatyczna Pani, która utrzymywała kontakt wzrokowy. Zamówiłam krem z pomidorów z lunchu i makaron z pomidorami i mozzarellą, chciałam zamówić pizze jednak Pani poinformowała mnie, że pizzy już dziś nie ma. Jakie było moje zaskoczenie jak stolik, który przyszedł 15 minut po mnie zamówił dwie pizze i je otrzymał... Krem z pomidorów był niedoprawiony i zbyt gorący, taki że nie dało się go wziąć do ust przez dobre 10 minut, ale nie był zły. Natomiast makaron to tragedia... Ani jednego kawałka mozzarelli, pomidora znalazłam 4 mikroskopijne kawałki.. Wcześniej chciałam zamienić rodzaj makaronu, jednak kelnerka poinformowała mnie, że nie ma takiej możliwości co zasugerowało mi, że makarony pewnie gotowane są w jednym wielkim garze wcześniej i tylko podgrzewane. Oczywiście mogę się mylić w tym twierdzeniu. Moja znajoma zamówiła makaron z gorgonzolą i szpinakiem, znowu problem z serem, którego nie było nawet czuć w smaku... Szpinak rozgotowany, podobnie jak makaron.
    Na plus jest wystrój. Wszystko pasuje do siebie, jest ładnie i schludnie, na stole stoją świeże kwiaty. Latem ładny ogródek i potykacze z wypisanymi daniami. W toalecie panuje mały zamęt - nigdy nie ma ręczników papierowych ani suszarki do rąk.
    Gdyby zmienić kuchnię to mogłoby być naprawdę fajne miejsce, jednak kuchnia jest po prostu fatalna...

    Data wizyty w lokalu: czerwiec 2014

    4 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Bazyllo 399 recenzji

    05.06.2013, 00:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lokal z potencjałem, nad którym trzeba jeszcze popracować

    Któregoś pięknego dnia, przechadzając się najsławniejszą łódzką ulicą, nieco podupadającą, ale z nadzieją na odzyskanie dawnej świetności, oczom moim ukazał się nowy lokal. Breadnia. Co za nazwa. Zwykle nie jestem fanem takiego słowotwórstwa, które sprawia, że lokal nazywa się po „angielskiemu”, ale tym razem wydaje mi się, że jest dobrze.
    Wchodzimy z żoną. O jak fajnie! Wystrój jest naprawdę ciekawy. Wysoki lokal, menu na tablicy, krótka lada, parę stolików. Podoba mi się! Lubię, gdy można usiąść zaraz przy oknie. Je sobie człowiek w spokoju, patrząc na pędzących gdzieś ludzi. Tylko oczywiście jeden minus. W restauracji za każdym razem było bardzo gorąco. Proszę o mocniejszą klimatyzację.
    Obsługa. No cóż, mam mieszane uczucia. Dziewczyny są miłe, ale powinny się trochę jeszcze podszkolić. Nie przeszkadza mi, że muszę je sam wołać. Nie denerwuje mnie aż tak bardzo fakt, że po posiłku nie mogę się doczekać aż ktoś podejdzie i sam muszę brać rachunek. Oprócz tego panie nie pamiętają kto co zamówił, ale co tam. Ale gdy po dość długim oczekiwaniu na pierwsze danie, dosłownie po chwili kelnerka przynosi drugie i z rozbrajającą szczerością pyta gdzie położyć, czekając chyba aż zupę wezmę na kolana (lub wchłonę ją jak żul tanie wino), to to mnie trochę denerwuje. I czeka. Aż coś poradzę. Na stole oczywiście się nie zmieści więcej niż dwa talerze. Musiałbym trzymać drugie danie na krześle obok. No cóż, zauważył to szef lokalu i kazał kelnerce poczekać aż zjemy. Oprócz tego muszę przyznać, że obsługa jest miła.
    Co do jedzenia? Codziennie zupy, sałatki, bajgle… Sami pieką pieczywo. To z pewnością plus. Zarówno wytrawne jak i słodkie. Są ciekawe muffiny z warzywami. Kisze i tarty. Na papierze to wygląda nieźle, ale jak to jest w praktyce? Różnie. Niestety. Naprawdę chciałbym, żeby było lepiej.
    Od początku. Muffiny na słono mogłyby być większe. Do tego przyklejają się do papierka i ciężko się je odkleja. W konsystencji jak ciasto do pizzy. Zupy. Moja żona wzięła raz zupę dnia. Całkiem smaczny krem, z selera o ile dobrze pamiętam. Ja zamówiłem cebulową. Jadałem już lepsze. Ta była bardzo mocno doprawiona. Czuć było bardzo tymianek. Wyglądała jakby do rosołu wrzucono sporo cebuli. W sumie nie była zła. Raz na drugie żona wzięła tartę z łososiem i brokułami. Mocno rozmarynowe danie. Ja wziąłem kisz również z rybą i warzywami. Tym razem z kolei nie mogłem znaleźć jakiegoś dominującego smaku. Danie było dosyć nijakie. Chętnie obdarowałbym je połową przypraw z zupy. Innym razem żona postanowiła zjeść bardzo zdrowo i zamówiła sałatkę owocową. Kosztowała chyba z dyszkę, więc niby tanio. Ale porcja pozostawiała trochę do życzenia. Pół jabłka i kiwi skrojone w cieniutkie paski, do tego trochę grejpfruta czerwonego. Polane sosem z miodu i soku cytrynowego chyba. Ludzie, dajcie jakiś kawałek mango czy ananasa. Zbyt dużo byście nie stracili, a klienci dla takiej sałatki chętniej by wracali. Zamówiłem wynalazek pod tytułem bajgiel z karkówką. Spodziewałem się czegoś na ciepło. Dostałem zimne pieczywo przekrojone na pół, a w środku cieniutki plasterek karkówki, również na zimno. Do tego troszkę dżemu z czerwonej cebuli, również na zimno, mocno doprawionego rozmarynem. Danie co najwyżej średnie. A przecież Breadnię właśnie bajgle mają rozsławić. Podgrzejcie to danie i będzie git. Z innych wersji warto się zastanowić na tą z łososiem. Na przystawkę warto wziąć talerz wędlin lub serów. A rano śniadanie. Przypomniał mi się jeden spory minus. Wino, które zamówiłem było strasznie ciepłe. Stanowczo zbyt ciepłe. Nie należę do osób, które z termometrem w ręku będą oczekiwały najlepszej temperatury spożycia, ale tutaj to trochę przesada. A szkoda.
    Co do cen. Jest tanio. Bajgle kosztują 9 złotych, zupy jeszcze mniej. Sałatki koło 15 (na przykład z kurczakiem lub wątróbką drobiową). Tarty obiadowe są wycenione na 12 złotych, a taka owocowa na 8. Warto się pytać o dania dnia i inne wypisane na tablicy. Jak widać drogo nie jest i tak naprawdę można coś przekąsić w cenie zwykłego fastfoodu. Zdrowiej wyjdzie, ale raczej się tak do końca nie najemy.
    A i jeszcze jedno. W Breadni można kupić chleb lub słodkie bułki do domu. Ja wziąłem razowca, którego smak uratował to miejsce.
    Podsumowując. Ciężki orzech do zgryzienia. Niby wszystko jest ok, ale jednak to miejsce nie ma tego czegoś. Byłem tu parę razy i nie potrafię wyrobić sobie jednoznacznej opinii. Niektóre dania są całkiem ok (zupa, którą zamówiła żona), a niektóre poniżej pewnego poziomu (bajgiel i sałatka). Ostatnio wyszedłem zawiedziony. Chciałbym następnym razem miło się zaskoczyć, ale nie wiem kiedy tam wpadnę. Znam fajniejsze miejsca. Życzę Breadni naprawdę jak najlepiej, bo to ciekawe miejsce, ale jeszcze trochę muszą nad sobą popracować.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Classy-Chef 6 recenzji

    29.07.2014, 09:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedyne takie bajgle w Łodzi!

    Dobre jedzenie w Bredni wcale nie jest brednią! Na początek jednak kilka słów o samym lokalu. Mieści się on przy Piotrkowskiej 86, na miejscu dawnej galerii sztuki. Dotarcie tam nie sprawi nikomu problemu! Pierwsza rzeczą, która rzuca nam się w oczy w wyglądzie Breadni, jest wspaniałe duże okno na całej długości ściany. Restauracja swoim wystrojem nie zadziwia, bo jest on podobny do lokali wzorowanych na Charlotte czy Drukarni. Jednak uwielbiam ten wystrój, a połączenie czarnego białego i szarego z jasnym drewnem jest dla mnie perfekcyjne. Na menu można szybko rzucić okiem, ponieważ jest ono napisane na tablicy znajdującej się nad barem. Wybieram oczywiście stolik przy wielkim oknie. Słońce delikatnie wpada do środka, w pomieszczeniu unosi się świeży zapach pieczywa, więc delektuję się tą piękną chwilą. Niezwłocznie stawia się kelner i podaje kartę. No i właśnie tu jest pierwszy zgrzyt. Nie wyobrażam sobie, jak może tak wyglądać menu?! Obdrapane, postrzępione. No litości. Jeżeli nie potrafią zadbać o parę kartek papieru, to jak zadbają o nasze jedzenie? Kelnerzy są jednak bardzo mili i w restauracji panuje luźna atmosfera, więc zapominam o karcie. Decyduje się krem ziemniaczany z porem, bajgla z serkiem philadelphia i łososiem, sałatkę z wątróbką i cytrusami oraz egzotyczne żeberka. Parę minut wcześniej widziałem jak inny klient dostał lemoniadę w pięknej szklanej butelce, więc i ja nie mogę sobie jej odmówić. Wychodzę na chwilę na dwór i gdy wracam czeka już na mnie miska gorącej zupy. Nie będę o niej dużo mówić, bo była średnia i drugi raz bym jej nie wziął. Totalnie niedoprawiona, a smak pora ginie. Jednak nie poddaje się i daje drugą szansę. Na stół wjeżdża bajgiel. Jestem bardzo ciekawy, ponieważ według moich informacji jest to jedyny lokal serwujący bajgle w Łodzi. Tu już nie ma zawodu, ale również wielkiego zachwytu. Ciasto świetne, widać że robił je ktoś z wiedzą, w tradycyjnym zestawieniu z łososiem i serkiem pholadelphia, smakuje przepysznie. Idealny na szybko lunch. Nastrój się poprawił więc czas teraz na sałatkę! Nie jestem fanem wątróbki, ale to co miało miejsce w Breadni mogło świadczyć o czymś zupełnie innym. Jeszcze nigdy nie byłem nią tak zachwycony a mój żołądek cały czas wolał o więcej. Idealnie dopieczona wątróbka, do tego soczyste, kwaśne cytrusy, jabłka i miodowy dressing stanowią istną eksplozje smaków. A do przegryzienia, świeżutki chleb, który jest istnym arcydziełem. Delikatny wewnątrz, a skórka złocistą i chrupiącą. Bomba! Po sałatce czułem, że jestem we właściwym miejscu. Przyszła pora na ostatnie danie, czyli egzotyczne żeberka. Porcja jaka dostałem trochę mnie dobiła, lecz ostatkiem sił dałem jej radę. Grzechem byłoby tego nie zrobić! Pieczone żeberka były idealne, lekko tłuste, soczyste z dodatkiem egzotycznego sosu z cytrusami i orientalnymi nutami, były cudowne. W pewnym momencie porzuciłem sztućce na rzecz rąk i to nimi skończyłem żeberka. Proponuje zrobić tak od początku, jeżeli kiedykolwiek się na nie zdecydujecie, a spróbujcie bo warto! Bym zapomniał! Lemoniada! Istne cudo, dzięki pięknej butelce możemy się marzeniami przenieść do Francji, a smakiem może śmiało konkurować z tą oryginalną. Najlepsza forma orzeźwienia na ciepłe wiosenne dni! Zanim powiem o cenach chciałbym jeszcze dodać o jednej rzeczy, która oprócz wystroju i jedzenia tworzy w Breadni ten niesamowity klimat. Jest nią muzyka. Nie jest ona cicha, a nawet dość głośna, ale pasuje idealnie. Brawa za ten wybór. Jak ma się sprawa z cenami?
    -śniadania- jest to jeden z niewielu łódzkich lokali oferujących śniadania
    7-25 zł,
    -przekąski 8-30 zł,
    -bajgle 11-15 zł,
    -sałatki 15-21,
    -pizza 16-25 zł - przepyszna, włoska mogąca śmiało konkurować z tą z piknika czy bawełny,
    -zupy 8 zł ,
    -makarony 13-25 zł,
    -mięsa 20-50 zł,
    -desery 10-12 zł.

    Wszystko w tym lokalu pięknie gra. Świetne jedzenie, piękny wystrój, dobra obsługa, idealnie dopasowana muzyka, można także zjeść śniadania, a nawet wyposażyć się w pieczywo do domu. Są nawet miejsca do siedzenia na dworze! Jedyne co można by poprawić to czystość i karty menu. Do zobaczenia w Bredni!

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ninks 96 recenzji

    16.05.2013, 09:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Drukarnio - bez obaw ;)

    Czytałam o Breadni jako o młodszej siostrze Drukarni - chociaż z tego co wiem, powiązania między lokalami (poza oczywistymi typu "chleb i wino") są żadne. Wczoraj postanowiliśmy - a raczej ja postanowiłam, za co czułam się w obowiązku przeprosić, ale o tym później - przetestować nowe, ciekawie zapowiadające się miejsce na gastronomicznej mapie Łodzi. Pierwsze wrażenie miłe: wystrój ok, chociaż przestrzeń nieco klaustrofobiczna w porównaniu do dwa lub trzy razy większej Drukarni. Pani miła, po posprzątaniu (co prawda na moja prośbę) nie zapomniała o przetarciu stolika po poprzednich gościach - rzecz, być może oczywista, jednak o zgrozo, nie w każdej łódzkiej restauracji. Przyjęła nasze zamówienie ZAPISUJĄC je na kartce. Zamówiliśmy: ja bajgla z łososiem i serkiem Philadelphia (fajnie, że gdzieś w Łodzi można kupić bajgla, lubię to pieczywko i ze wzruszeniem wspominam to połączenie ciepłego obwarzanka i roztapiającego się serka jako moje śniadanko przez jakiś czas pobytu na obczyźnie) oraz wodę, On zupę marchewkową oraz bajgloburgera (czy jakoś tak, dokładniej zapytaliśmy panią jak to wygląda, co też nam uprzejmie wyjaśniła.) Po chwili oczekiwania dostaliśmy bajgla - zimnego, trochę szkoda ale trudno, nie było napisane, że będzie ciepły i zupkę. Zupka smakowała jak przecier warzywny, mało było czuć w niej słodkości marchewki, ale powiedzmy, że też ok. Co mnie zdziwiło, nie otrzymaliśmy drinków - pani okazało się zapomniała, dopiero po mojej interwencji przypomniała sobie, z tym, że nie było to jakąś gigantyczną skuchą, bo w międzyczasie zachciało mi się spróbować tamtejszego wina stołowego. Jak oceniać, to oceniać :). Zamieniłam więc swoją wodę na wino – nieźle, co nie ;). Niestety, poza piciem w zapomnienie poszedł też nasz bajgloburger. Ja osobiście nie byłam aż tak głodna poza tym nie był on dla mnie, powiem jednak tak: gdyby był, nie wyszlibyśmy bez, delikatnie mówiąc, zaznaczenia swojego niezadowolenia, tym bardziej że w lokalu znajdowali się managerowie lub właściciele - jeden z nich tłumaczył komuś z obsługi że "ludzie nauczyli się dobrze jeść". Owszem, proszę Pana, nauczyli się, nauczyli się też wymagać podstaw obsługi, którą jest taka figura jak na przykład realizowanie ZAPISANYCH na kartce zamówień. Nie będę drążyć sposobu podania coli zero przez drugą panią, która była bardzo miła, ale według mnie nie powinna pracować w gastronomii - nie będę okrutna i nie napiszę, dlaczego.
    Podsumowując, drodzy Państwo: jak się nie jest gotowym, nie otwiera się restauracji. Kropka.

    Data wizyty w lokalu: 15 maja 2013

    7 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • veelva 12 recenzji

    27.11.2013, 15:01 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zakochałam się...

    ... w sałacie z wątróbką! Nie potrafię zamówić innej pozycji z menu, bo wprost uzależniłam się od świeżo przysmażonej wątróbki na sałacie, z cząstkami jabłek i grejpfruta, w musztardowo-miodowym dressingu, jak tylko spróbowałam jej pierwszy raz w komplecie z chrupiącym chlebem. Do tego duże latte. To mój sposób na lunch w Breadni - nie zawiodłam się jeszcze ani razu i wracam regularnie.

    5 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Klosa 23 recenzje

    11.07.2013, 18:02 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre jedzonko, małe menu, kiepsko z obsługą

    Jak w tytule. A jeżeli chodzi o obsługę to są to bardzo sympatyczne dziewczyny, ale nie rozumiem sytuacji gdzie jest tylko parę osób w lokalu, a mimo to bardzo długo czeka się na obsługę. Poza tym, że podobnie jak w drukarni w piotrkowskiej OFF, nie wiesz czy funkcjonuje samoobsługa czy kelnerka w końcu podejdzie, bo przy kasie (w obydwu przypadkach), tworzą się długie kolejki.
    Trochę to jeszcze słabo zorganizowane, ale ma potencjał więc mam nadzieję, że się ogarną.
    Jeśli chodzi o jedzenie to skonsumowałam bajgla z łososiem, był smaczny i bardzo tani jak na porcję którą dostałam. Niestety nie było wytrawnych muffinów a tego jestem ciekawa.
    Smakowało mi bardzo ich danie festiwalowe i w tamtym wypadku obsługiwali i podawali danie w 3 minuty.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • adam123 12 recenzji

    23.08.2013, 09:05 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Cudownie bezpretensjonalne miejsce

    Przepis na udane przedpołudnie? Wspaniała, robiona na miejscu, lemoniada (6 zł) z grahamką z miodem i rodzynkami (2 zł). A tę można dostać tylko w "Breadni", w dodatku podawana jest nie w szklankach, a butelkach przywodzących na myśl smaki dzieciństwa. Można też kupić na wynos chleb z dodatkami (cena za bochenek około 8 zł).
    Wystrój bezpretensjonalny, obsługa kompetentna, nienachalna i szybka. Warto iść dla chwili wytchnienia i smaku prostego jedzenia.

    Data wizyty w lokalu: 22 sierpnia 2013

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Łódź

Ładowanie wyników...