Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Rączka Gotuje

gdzie jesteś? województwo: śląskie miejscowość: Wodzisław Śląski
2.9
liczba opinii: 9 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Wyszyńskiego 50 44-300 Wodzisław Śląski (dawna Restauracja Bonsai )
tel: (32) 440-22-08
typ lokalu: restauracja typ kuchni: śląska, polska cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia
Korona_button_kw3

opinie gastronautów (9)

  • carlos_inez 197 recenzji

    06.09.2013, 12:55 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rączka "nie" gotuje

    Gdy tylko gołębie pocztowe doniosły że Rączka, tak, ten słynny na cały Śląsk Remigiusz Rączka otwiera restaurację wiedziałem, że muszę tam być. Ba, nie muszę, bo nic nie muszę - oczywiście jak głosi ludowe porzekadło - z wyłączeniem podatków, ale nie mogłem się doczekać. W sensie ścisłym przebierałem nóżkami od narastającego podekscytowania. Kto jak kto, ale RR potrafi gotować!

    Pewnych niedogodności dostarczyła podróż. Dla przyjezdnego spoza Wodzisławia Śląskiego trafić do Rączki to nie jest prosta sprawa. Może dlatego - aż trudno uwierzyć - że lokal tej słynnej były nie było gwiazdy TV mieści się ...w pawilonie handlowym na odległym od centrum blokowisku!? Hmm. Dziwne. Podobno Mistrz się wychował w okolicy, ale czy to jest dostateczny powód?

    Ale nic to przecież to nasz świetny kucharz więc nie ma co być małostkowym - przekonywałem się. Co nie było trudne bo i radość z dotarcia na miejsce w połączeniu z galopującym podekscytowaniem skutecznie tłumiło przeczucie.

    Nawet wnętrze w stylu disco polo z połowy lat 90 i wsadzony wszędzie w nieprzytomnych ilościach piaskowiec - wiecie taki do wykładania kominków i elewacji - nie burzył harmonijnej pewności, graniczącej z absolutem. Tu gotuje się pod wpływem RR, będzie dobrze! No, ale ogromne zdjęcia przedstawiające katowicki Nikiszowiec to jednak przesada. Czyżby Wodzisław nie miał się czym pochwalić!?

    Spragnieni smaków mieliśmy ochotę na zapiekankę z kaszy gryczanej i hekele. I tu zaskoczenie. Uprzejma i młodziutka kelnerka nie potrafiła przestać przepraszać za brak śledzia, bo nie powiedzieli, bo mieli, ale nie dostarczyli, etc. Przy zapiekance była bardziej dosadna: Nie polecam - oznajmiła.

    Ups. Ale nic to, odważnie zamówiliśmy: zupę z cukinii, schab przekładany plackami ziemniaczanymi oraz duszonego królika z dymfowaną kapustą.

    Danie dnia czyli cukinia w zupie zalatywała rosołem. Nieco zbyt mocno i charakteryzowała się dosadną mdłością smaku. Królik nie chciał dać się poznać jako królik i uparcie smakował jak pierś z kurczaka z przesoloną kapustą - może komuś spadły okulary z nosa. Placki ziemniaczane podano ...spalone. I tu uwaga: kucharz odmówił uznania reklamacji. Dla niego placki nie były spalone tylko dobrze wysmażone (sic!) Szanowny Panie wolne żarty. Proszę zapamiętać gotuje Pan dla klientów i to oni ostatecznie decydują czy im smakuje czy nie! Szczęśliwie sytuację uratowała uśmiechająca się kelnerka, która "załatwiła" nowe placki. Z tego całego ambarasu tylko sos do rzekomego królika był smaczny.

    Eh, znowu porażka. I znowu popełniłem ten sam błąd. Uwierzyłem, że na pewnym poziomie popełnianie błędów po prostu nie przystoi. Żałuję, szczerze żałuję.

    I jeszcze jedno. Oma nauczyła mnie, że słowa Hanys podobnie jak Gorol są obraźliwe, a w menu restauracji znalazłem: Dania nowoczesnego Hanysa. Ot takie dictum.

    Data wizyty w lokalu: 28 sierpnia 2013

    35 z 56 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mirszy 1 recenzja

    23.09.2014, 09:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Smacznie, miło i tanio!

    Wczoraj - w towarzystwie brata i męża - miałam okazję kolejny raz odwiedzić restaurację Pana Rączki...
    Zostaliśmy znów powitani nalewką własnej roboty, tym razem z aronii oraz marynowaną na ostro cukinią. Powiem szczerze, że duet zaskakujący, ale przepyszny!!
    Brat z mężem zamówili sobie na przystawkę konfiturowane gęsie żołądki i zachwytom nie było końca... Czegoś tak dobrego, mięciutkiego jeszcze nigdy nie jedli. Polecam, bo sama za gęsiną nie przepadam, ale dałam się skusić, by skosztować kawałeczek. Naprawdę było to bardzo dobre i nigdy nie pomyślałabym, że było to z gęsi!! Karta win bardzo w bardzo przystępnych cenach za butelkę i dobrych jakościowo.
    Dania główne - bardzo duże porcje. Mięsa idealnie doprawione i upieczone, polędwiczki mięciutkie. Placki usmażone tak jak lubię - na chrupiąco. Porcje takie, że mężczyźni nie dali rady dokończyć dufinek i surówek.
    Mimo, że był to poniedziałek i restauracja świeciła pustkami, to sam Szef - Pan Remigiusz - zaszczycił nas swoją osobą i podszedł zapytać, czy smakuje? Rozmowa przerodziła się w bardzo miłą pogawędkę i muszę przyznać, że Pan Rączka jest przemiłym i ciepłym człowiekiem. Takiego znam Go z telewizji i takim jest w rzeczywistości. Pokusiłam się, by napisać recenzję, gdyż bardzo dziwią mnie te, które są mało pochlebne. My byliśmy tam już 6 raz i nic nas nie zawiodło do tej pory - zawsze było miło i pysznie. W niedzielę konieczna jest rezerwacja stolika, ale w tygodniu tej konieczności już nie ma. Szczerze polecam!!! Ja i moja rodzina.

    Data wizyty w lokalu: 22 września 2014

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • aaldi 3 recenzje

    02.06.2014, 09:36 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wiele hałasu o nic

    Jako rodowity mieszkaniec Śląska wybrałem się na typowy śląski obiad i ... rozczarowanie:
    * lokalizacja wymaga znajomości Wodzisławia - pozdrowienia dla miłego Pana, który wskazał miejsce,
    * wybrane danie obiadowe - śląska rolada z kluskami i modrą kapustą - dalekie od ideału: 5 dużych (!) sztuk klusek polanych sosem + rolada z posiekaną (!) zawartością w środku + czerwona kapusta zasmażana, wszystko bardzo ciężkie, przygotowywane chyba na smalcu, ociekające tłuszczem, do tego kelner, który jeszcze przed skosztowaniem potrawy proponuje przyprawy
    prawdziwa śląska gospodyni byłaby przerażona,
    * deser - tu ukłon w stronę lokalu - szpajza cytrynowa przypominała tą z dzieciństwa,
    * kawa nie najlepszej jakości, ale w końcu to restauracja,
    * wnętrze nie powalające.

    Sumując można zacytować Szekspira "wiele hałasu o nic".

    Data wizyty w lokalu: maj 2014

    6 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • nowis 2 recenzje

    18.01.2014, 18:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rączka smacznie gotuje

    W lokalu byłem dzisiaj drugi raz, pierwszy z żoną, dzisiaj w szerszym gronie. Zacznijmy od najważniejszego. Jedzenie, jest bardzo smaczne, dobrze przyprawione, kuchnia nie tylko śląska przygotowana z polotem. To właśnie menu przebija inne lokale w tej części regionu. Lista menu nie jest za długa, ale jak zauważyłem, jest drobna rotacja poprzez dania szefa, wypisane na dany dzień na tablicy.

    Obsługa jest miła i bardzo się stara. Niestety nie jest to w lokalach w regionie standard.

    Wystrój restauracji bardzo niezdecydowany, z jednej stronie nowoczesny, a z drugiej dodatki w stylu starych zdjęć, olbrzymiego zdjęcia familoka czy lichtarz. Stoliki mogłyby być większe.

    Co do cen, to są całkiem przystępne i tylko się cieszyć, ale z drugiej siedział naprzeciw mnie nie tak już młody człowiek w czapce z daszkiem i byle jakiej koszulce. Wolność ubioru, wolnością, ale dla mnie jest to obraza zarówno obsługi i właściciela lokalu, jak i innych gości.

    W zasadzie nie chciałem pisać recenzji, ale jak przeczytałem niepochlebne wypowiedzi, to postanowiłem się wypowiedzieć. Ktoś tu pisał np. o mikrofali, czy czymś przypalonym, dzisiaj zjadłem genialnie przyrządzoną mięciutką polędwiczkę i zupełnie się z tymi recenzjami nie zgadzam. Drobne niedociągnięcia się zdarzają, owszem. Jednak jak mi ktoś napisze, że sam ugotowałby lepiej, to się go zapytam, dlaczego sam nie jest zawodowym kucharzem.

    Data wizyty w lokalu: 18 stycznia 2014

    8 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • NapatrzcieSieDoSyta 3 recenzje

    27.10.2013, 18:34 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rozczarowanie/ Rączka tu chyba nie gotuje

    Są to wspomnienia z niedzieli sprzed paru miesięcy, jednak dość żywe.

    Odwiedziłam lokal z rodziną (5 osób w niedzielę). Poinformowano nas, że będzie ciężko ze stolikiem, jednak coś znajdziemy, usadzono przy stole, podano karty. Kelner miły, energiczny. Po chwili poproszono nas o zmianę stolika na inny, ponieważ przy naszym, zmieściłoby się więcej osób, a zwolnił się mniejszy. Aha.. no dooobra to idziemy.

    O wnętrzu trudno coś powiedzieć, raczej nie mieli na niego pomysłu. Trochę taki dom na małe wesele/stypy, trochę ciężkawo. Kamienie na ścianie... ech. Najpierw rosół z 'nudlami', a później każdy wybrał coś dla siebie. Na rosół sobie poczekaliśmy. Z 15 min. Ale przyszedł i był dość chłodny.

    Na kolejne dania znów czekaliśmy i czekaliśmy, zostały podane w różnych odstępach czasu. Od pierwszego do ostatniego z 10-15 min przeminęło.
    Placki ziemniaczane - z wierzchu niestety spalone, a w środku jakby niedopieczone, zamaskowane sosem.

    Jaskółcze Gniazdka - to było mięso w formie roladek, które w środku miały jajko na twardo. Bardzo twardo i jajko też twarde, prawdopodobnie odgrzewane w mikrofalówce.
    Reszta rodziny wzięła jakieś zestawy z kotletem, kluskami, itd. Był zawód co do jakości mięsa, podejrzewanego o mikrofalówkę.

    Ja jadłam łososia na dzikim ryżu z sałatką ze świeżych warzyw. Ryba była w porządku, ryż też i sałatka niby też, ale wszystko było takie bez polotu. Jak najbardziej 'plain' i to potrawie nie wyszło na dobre, bo drugi raz też bym nie miała ochoty jej zamawiać. Na moje danie czekałam najdłużej, zostało podane, gdy inni już albo zjedli, albo kończyli danie (jedzone specjalnie maksymalnie powoli).

    Na deser już w sumie nie mieliśmy ochoty i już i tak straciliśmy mnóstwo czasu.

    Rachunek był spory. Można by go zaakceptować przy dobrym jedzeniu, a tylko ja (na 5 osób) stwierdziłam, że danie było w miarę ok (a nie brałam zupy).

    Co do obsługi - nasz kelner był energiczny i miły. Długi i nierówny czas oczekiwania raczej był winą załogi kuchennej.

    Podsumowując jedzenie - nie powiedziałabym, że jak u śląskiej babci, bo ona nie miała mikrofalówki.
    Ceny zawyżone do jakości, zauważyłam, że teraz pojawiają się jakieś promocje co jakiś czas na fb, może już mniej ludzi się stołuje.

    Jeszcze jedna uwaga, która mi przyszła przy stole. Mianowicie - nie jem mięsa innego niż ryby i to rzadko. Nie przepadam za tłustymi sosami i smażonymi kapustami. Wiem, że to śląska kuchnia itd. mówi samo za siebie i było miło, że Rączka ma jednak w menu zdrowsze potrawy, ale oddzielił je działem 'dla chuderlaków'. Jakoś tak dziwnie to jest ujęte, trochę niezręcznie. Ale to tylko taka dygresja.

    Raczej tam nie wrócimy, chyba że od kogoś zaufanego usłyszymy, że jedzenie się poprawiło, organizacja i nawigacja w lokalu też. Jak na razie słyszymy same negatywy.

    16 z 21 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • majsphere 11 recenzji

    23.05.2013, 09:34 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Śląska kuchnia w najlepszym wydaniu

    Przede wszystkim, odnosząc się do opinii poprzednika, należy podkreślić, że restauracja Rączka Gotuje to przede wszystkim kuchnia śląska, w której zupa pomidorowa nie zajmuje jakiegoś specjalnie ważnego miejsca i wywodzi się z zupełnie innej tradycji kulinarnej. I pewnie też właściciel kierował się kryterium zakorzenienia w tradycji śląskiej wybierając potrawy do menu (choć jest też kilka pozycji zupełnie nie związanych, zebranych w dziale "podróże kulinarne Rączki").
    Ale do rzeczy: wystrój - zdecydowanie najmocniejszym elementem jest fototapeta familoków. Od razu człowiek łapie odpowiedni klimat :). Mam natomiast zastrzeżenia co do poziomu utrzymania toalet: można postarać się o częstsze sprzątanie, czystość i dostępność papieru toaletowego pozostawia trochę do życzenia (dwukrotnie odwiedzałam restaurację i za każdym razem był ten sam problem).
    Obsługa - bez zarzutu, miło, profesjonalnie i szybko mimo dużej ilości klientów.
    Stosunek jakość/cena - bardzo, bardzo korzystny.
    I wreszcie jedzenie. Pan Rączka jest profesjonalistą. I to się da odczuć. Żurek na maślance to mistrzostwo świata. Nie jadłam lepszego, choć tradycja jego przyrządzania w mojej rodzinie od pokoleń jest bardzo duża. Wodzionka - pierwszy raz jadłam ją z bratkartoflami. Świetna. Tradycyjne dania śląskie typu rolada, rosół itp. - klasa sama w sobie, nie ma się do czego przyczepić.
    Hekele - u nas tradycyjnie była to pasta, u Pana Rączki ma nieco inną konsystencję, niemniej jednak bardzo smaczne. Królik - świetny, gęś - doskonała. Kotlet schabowy - rewelacyjny. Kluski - idealna konsystencja, takie, jak powinny być.
    Moi współbiesiadnicy kosztowali dań nieśląskich i także byli zadowoleni. Polecamy makrelę.
    Desery: kopy nie robiliśmy nigdy na kokosankach, ale ta była genialna. Szkoda, że nie skosztowałam szpajzy. Raz nie było, raz nie dałam rady zmieścić deseru.
    Reasumując: jeśli nie kręci Was tradycyjna śląska kuchnia, marudzicie na widok wodzionki, żeberek czy rolady, szpajzy nie trawicie, a margarinioków nigdy nie kosztowaliście, darujcie sobie. Pan Rączka właśnie to serwuje, w najlepszym wydaniu!!!

    Data wizyty w lokalu: 07 kwietnia 2013

    14 z 18 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • vilyanna1 1 recenzja

    19.09.2013, 10:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pierwszy i ostatni raz

    Pan Remigiusz Rączka otworzył w moim rodzinnym mieście swoją pierwszą restaurację! Dla naszej niezbyt licznej wodzisławskiej społeczności było to nie lada wydarzenie. Każdy chciał jak najszybciej sprawdzić "co i jak". Zewsząd pytania, czy już się było, czy się sprawdziło, jak wrażenia. Ogólnie rzecz biorąc, wypadało sprawdzić.
    Lokalizacja: bardzo przeciętna. Trudno odgadnąć, czemu lokal w pawilonie handlowym w centrum blokowiska miałby stanowić dobre miejsce na restaurację, sygnowaną przecież nazwiskiem znanego kucharza. Wnętrze, tak jak zewnętrze, nie powala. Zamiast konkretnego, przemyślanego planu wystroju, który mógłby również stanowić o klimacie tego miejsca, zaserwowano standardowy wystrój tzw. weselno - okolicznościowy. Nic, czego nie widzielibyśmy w naprawdę wielu domach przyjęć: kamień ozdobny na ścianach, lustra, kilka fotografii na ścianach (które miały prawdopodobnie przypominać o śląskości tego miejsca, choć robią to wg mnie dość nieudolnie). Przyplątały się nawet elementy rodem z Prowansji (!).
    Szybko zajęliśmy miejsca, wybraliśmy dania (roladę śląską z kluskami i modrą kapustą oraz dla przeciwwagi "zwyklaka", czyli filet z kurczaka z grilla, ziemniaki i brokuły). I na tym się skończyło, a raczej zaczęło. Oczekiwanie przez wielkie O. Na osłodę dostaliśmy napoje. Mija 15 minut, potem 30 minut. I cisza. Na pytanie czy przypadkiem nie zapomniano o naszym zamówieniu, nadąsana pani kelnerka odpowiedziała "Proszę jeszcze poczekać. Za chwilę podamy". Więc czekamy. Kolejną chwilę i kolejną. Po 45 minutach podano jedno danie. I tyle. Oczekiwanie na drugie danie trwa. Wreszcie jest. Dania podane w niezbyt przemyślany sposób, ot po prostu rzucone na talerz. Coś w stylu baru mlecznego, gdzie nikt się nie przejmuje wyglądem czy ułożeniem na talerzu. A przecież je się też oczami :). Do smaku dań również zastrzeżenia. Filet z grilla okazał się filetem smażonym na patelni. Ziemniaki niesolone, wobec czego bez smaku. Brokuły polane sosem, w którym czuć było coś jakby nieświeżego. Nie do zjedzenia
    Rolada zjadliwa, aczkolwiek więcej w niej było farszu niż samego mięsa. Kapusta nijaka, kluski moja mama robi o niebo lepsze.
    Ogólna ocenia bardzo poniżej przeciętnej. Dziwię się, że pan Rączka sygnuje swoim imieniem tak fatalną restaurację. Dodać należy, że obsługa również nie wykazała się ani miłym obejściem, ani uprzejmością. Pani kelnerka szwendała się tam i z powrotem po sali z miną osoby, której ktoś za karę kazał obsługiwać stoliki. Skutek: brak napiwku, bo za co?
    Niemiłe wrażenia sprawiły, że lokal ten odwiedziliśmy raz i obiecaliśmy więcej tam nie wracać.

    Data wizyty w lokalu: 14 września 2013

    15 z 20 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • casto6985 4 recenzje

    07.05.2013, 21:42 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre śląskie jedzenie

    Tradycyjnie z moją dziewczyną wybraliśmy się do nowo otwartej restauracji na naszej ulicy. Lokal z przyjemnym i ciepłym wystrojem oraz bardzo miłą obsługą. Niestety, rozczarowałem się brakiem w menu zupy pomidorowej. Zupa szefa, rosół i wodzionka to bardzo przeciętny wybór. Jako danie główne zamówiłem roladę wołową z kluskami i zestawem surówek. Rolada malutka lecz pyszna, kluski dobre a surówki świeże. Moja towarzyszka wybrała grillowaną pierś z kurczaka z delikatną nutą curry oraz ryżem na warzywnym ratatuj, ponoć wyśmienita. Niestety, moje danie zupełnie nie zaspokoiło mojego apetytu, dlatego postanowiłem domówić pierogi z krupniokiem. Jakież było moje zdziwienie, gdy po chwili kelnerka poinformowała mnie, że pierogów już nie ma. Dodam, że na obiad wybraliśmy się w sobotę, a klientów nie było za wiele. Troszkę mało profesjonalne. Ogólnie obiad zaliczamy do bardzo udanych i na pewno jeszcze tam wpadniemy. Mam nadzieję, że będzie mi dane spróbować owych pierogów.
    Nasz ocena: 9,2 /10.

    Data wizyty w lokalu: 04 maja 2013

    9 z 15 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Basketti 2 recenzje

    06.06.2013, 15:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wielkie rozczarowanie

    Jestem wielką miłośniczką śląskiej kuchni i w ogóle miłośniczką tradycji. Zafascynowana programami kulinarnymi i pokazami pana Remigiusza Rączki, postanowiłam odwiedzić jedną z restauracji sygnowaną jego nazwiskiem, tj. "Rączka gotuje" w Wodzisławiu Śląskim. Mawia się "reklama dźwignią interesu" i chyba tylko na tej reklamie lokal egzystuje. Cóż za fatalne połączenie tradycyjnej kuchni śląskiej jaką reklamuje Pan Rączka i kuchni orientalnej. O co chodzi?! Restauracja Bonsai i Rączka gotuje w jednym miejscu.... jakiś mezalians. Powiało chłodem już za drzwiami - strome schody prowadzące do góry, na wprost lustro w błyszczącej ramie, jakieś kamienie na ścianach -weselno - egzotyczne klimaty. W którą udać się stronę?? W prawo czy w lewo? Żadnych odgłosów, zapachów z kuchni, marmury, tiule i pustki. Trafiłam wreszcie na pustą salę. Dzień dobry...
    Z zaplecza barku głowę wyciągnął młody uśmiechnięty człowiek i na sugestię , że chcielibyśmy coś zjeść, zaproponował by wybrać sobie stolik:))). Wybraliśmy. Siedzimy, czekamy, czekamy, siedzimy... Może by tak jednak wyjść??? Przy dużym stole siedziała spora obcojęzyczna grupa i właśnie konsumowali obiad. Dwie kelnerki chodziły z kuchni na salę, z sali na kuchnię, kompletnie nie zainteresowane naszą obecnością. Siedząc na środku sali czułam się jakbym była powietrzem. Żadna z pań nawet nie raczyła powiedzieć, że zaraz ktoś podejdzie. Tak minęło jakieś 15 minut. Po tym czasie dostałam kartę, a raczej tekturkę koloru jaskrawo zielonego formatu bloku rysunkowego, coś jakby oferta dla dzieci w figloraju- piłeczki, trampoliny i zjeżdżalnie. Wyszukałam swój zestaw. Zamówiłam obiad - wiadomo - tradycyjny - kluski śląskie, rolada a modro kapusta. I tak czekałam kolejne 30 minut. Kiszki marsza grały, wiało nadal chłodem i obojętnością pań kelnerek. Zniszczone meble-porysowane krzesła i stoły - czasy swojej świetności mają za sobą. Chyba ostały się w tym lokalu poprzez zasiedzenie a raczej zastanie, z poprzedniego lokalu. Styl niedookreślony. Na ścianach fototapety dwóch familoków, w oknach tiule, marmurowe posadzki jak w sali bankietowej, kamienie na ścianach, jakieś elementy prowansalskie - czyli parę doniczek ocynkowych z włoskimi ziołami. O co chodzi?? A Śląsk? Tradycja? Kuchnia?? Dostałam zamówiony obiad: Na kwadratowym talerzu na samym środku walnięta modro kapusta. Nieźle. A na kapuście?? Leży sobie rolata wołowa. Taka jak lubię, ale dlaczego na kapuście?! Wokół kapusty u góry półksiężyc ułożony z klusek śląskich i lekko muśnięty sosem, najprawdopodobniej z torebki. JA CHCĘ KLUSKI ŚLĄSKIE I ROLADĘ PŁYWAJĄCE W SOSIE I OBOK NAŁOŻONĄ SURÓWKĘ!!!!!! Tego się spodziewałam i tak to się podaje. Kiedy myślę o tym tradycyjnym daniu tak je sobie właśnie kojarzę. Rolada była smaczna, kluski też, ale mało jak za za cenę 24 złotych. Do tego fatalnie podane. A mina obrażonej na cały świat Kelnerki- podsycała mój zawód i rozczarowanie. Nie wrócę tam na pewno pomimo otrzymanego bileciku z zaproszeniem pana Remigiusza, nie polecam, nie najadłam się, rachunek był za wysoki jak na ten lokal. Nieprzyjemnie, stresująco, bez sensu. Ta restauracja to dla mnie jakieś nieporozumienie.

    20 z 34 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Wodzisław Śląski

Ładowanie wyników...