Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja U Ducha Gór

gdzie jesteś? województwo: dolnośląskie miejscowość: Karpacz
3.0
liczba opinii: 25 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

ul. Olimpijska 6 58-540 Karpacz (w Rezydencji Karpatka)
tel: (75) 761-85-63
typ lokalu: restauracja typ kuchni: polska, regionalna cena dania głównego: 40 - 60 zł

opinie gastronautów (25)

  • luk75 21 recenzji

    25.02.2014, 12:10 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Może zatrudnili egzorcystę?

    Będąc na feriach w początku lutego odwiedzaliśmy łącznie trzy razy tę restaurację. Wystrój taki sobie generalnie pseudo góralska chata, drewniane ławy, itd. Na ławach troszkę przechodzone skóry, które niezbyt mi osobiście przypadły do gustu. Jedzenie poprawne i na tle Karpacza wręcz wyśmienite, czas oczekiwania dramatyczny, obsługa mocno średnia. Co do jedzenia, jedliśmy barszcz, pomidorową i rosół i wszystkie zupy były ok, innego dnia solankę, która nie była już niestety zbyt dobra oraz żurek również poniżej średniej. Drugie dania to devolaj naprawdę wyśmienity, polędwiczki w sosie niestety kiepskie oraz schabowy z kapustą dawał radę. Raz na deser wzięliśmy lody, wielka porcja, ale kiepska jakość... Wydaje mi się, że porcje są zdecydowanie za duże, więc zamawiający dwa dania trzeba mieć tego świadomość. Generalnie w związku z bliską lokalizacją przy stoku może być. Na szczęście ominął nas koncert LIVE :). Może właściciel przeczyta nasze opinie i troszkę to wszystko usprawni, bo lokal w sumie ma potencjał i pamiętam z lat zeszłych, że było całkiem fajnie.

    Data wizyty w lokalu: 11 lutego 2014

    1 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • nianka 1 recenzja

    03.02.2014, 11:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nigdy więcej tam nie wrócimy - straszna muzyka, obsługa i jedzenie

    To nasza druga wizyta, chcieliśmy dać lokalowi szansę. Nie było warto.
    1. Zastaliśmy utytłany jedzeniem stolik z niechlujnie porozrzucanymi "teoretycznie" czystymi sztućcami, serwetkami i dwoma kartami (chyba ktoś uciekał w popłochu) z jednego krzesła zwisało jakieś brudne futro.
    2. Dźwięki (chyba mające umilać nam czas) wydawane przez pseudo multiinstrumentalistę (głosem i za pomocą instrumentów) przypominały próby dzieci w szkole muzycznej, nie wspominając już o repertuarze... Na początku to nas bawiło, ale z czasem powodowało narastające napięcie i chęć ucieczki!
    3. Kelner jak już się pojawił przyjął zamówienie, lecz gdy poprosiłam o smażony ser jako przekąskę na początek, wyraźnie się zdenerwował, zaczął coś kreślić na zamówieniu i powiedział, że to bardzo wydłuży czas oczekiwania, bo kuchnia się nie wyrabia! W sumie to go chyba nawet przeprosiłam za zamieszanie. Nadmieniam, że lokal "obłożony" był może w połowie...
    4. Kawa latte w szklankach Smirnoffa. Zamówiliśmy żurek w chlebie, dostaliśmy osobno chlebki i osobno żurek - był smaczny, ale niestety jeden z chlebków był dziurawy i trzeba było "wlewać" po łyżce. Kelner rzucił nam łyżki i chochelki luzem na ten niezbyt czysty stół bez serwetek, czy jakiegoś koszyczka... Potem już było tylko gorzej.
    5. Zamiast panierowanego mąż dostał schab z grilla, frytki w kolorze ciemnego brązu i zestaw takich sobie surówek, ja kluski śląskie z roladą wołową, z czego wołowina stanowiła 20%, a wkład rolady był kiełbasą i ogórkiem, sos w smaku jak z jakiegoś okropnego proszku, a szpinak baaardzo słabiutki... Córka dostała smażony ser z informacją od kelnera, że gdybyśmy go nie zamawiali, to dostałaby omleta, którego zamówiła, a przecież "nam mówił"... Po jakimś czasie dotarł też omlet, był tak przesłodzony, że nie dało się go zjeść. Poprosiliśmy kelnera "w locie" o trzy soki. Po kilkunastu minutach zjawił się na piętrze jakiś inny kelner z trzema sokami na tacy, podchodząc od stolika do stolika i szukając chętnych, trafił w końcu do nas. Poprosiliśmy o rachunek. 210 zł. Rachunek przyszedł, kelner poszedł, czekamy na kogoś, kto by odebrał pieniądze. Nikt się nie zjawił, więc wręczyliśmy pieniądze z rachunkiem innemu kelnerowi, od którego usłyszeliśmy pytanie: "a kto Państwa obsługiwał?".
    Pierwszy raz z premedytacją nie daliśmy napiwku...

    Data wizyty w lokalu: 02 lutego 2014, godz. 15:00

    5 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • nettka11 1 recenzja

    31.12.2013, 00:36 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Never again!

    Wystrój super, może i dlatego pokusiło nas, aby zostać tam na dłużej. Jedzenie fatalne. Obsługa lekceważąca. Pani kelnerka zapomniała nas poinformować, że na jedzenie trzeba godzinę czekać! Zamówiona zupa gulaszowa, bez smaku, zimna i z pływającymi w niej kawałami marchewki i dwoma kawałkami mięsa. Rzadka i bez smaku.Szpinak i salaterka warzyw poprawne, ale bez szału. Barszcz z kołdunami smakował jak barszcz z torebki. A danie mięsne ducha gór totalna porażka, mięso wysuszone na wiór, twarda podeszwa bez smaku. Ziemniaki soli nie widziały, kluski rozgotowana tragedia. Rachunek 180 zł. Cena zupełnie nieadekwatna do jakości. W zwykłym barze mlecznym lepsze jedzenie. Ale byliśmy, sprawdziliśmy no i wiemy, żeby więcej nie wracać :).

    Data wizyty w lokalu: 30 grudnia 2013

    4 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • przemo007 10 recenzji

    16.03.2013, 20:35 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lokal z muzyką*, przy której Duch Gór może wyzionąć ducha...

    * przepraszam Muzykę, za określenie czynności, którą wykonuje pseudo-grajek, to jakiś okrutny żart, po 10 min słuchania miałem zamiar opuścić ten lokal (szkoda, że tego w tym momencie nie zrobiłem). Jednak nie o muzyce powinienem tu pisać, więc:
    po wejściu i zajęciu miejsc podszedł do nas kelner (określany przez recenzenta "mrfredo" jako "siwy") - typ człowieka, który sam śmieje się ze swoich dowcipów, ze sposobem bycia typu: jestem tu panem, reszta to motłoch. Co innego by było, jeśli mówilibyśmy po niemiecku - przy stoliku obok szwargotał i skakał, aż mu się spodnie trzęsły. Zamówiłem golonkę, żona żeberka, dzieci koniecznie chciały żurek w chlebie, na co kelner zaprotestował - nie ma zupy w chlebie, zamówiliśmy więc kwaśnicę, która została podana... w chlebie. Zamówiona golonka monstrualnych rozmiarów! Zastanawiam się, po kiego czorta podają blisko kilogramową golonę, skoro przeciętny człowiek (jak ja) nie jest wstanie zjeść połowy? W smaku OK, jednak bez rewelacji, żeberko duże i smaczne, kwaśnica dobra. Ogólnie, co do smaku potraw, nie można mieć większych pretensji, jednak jak wspomniałem: podawanie olbrzymich porcji, gdy dania są "liczone" na wagę, to dla mnie wyciąganie kasy od klienta. Najlepsze było na koniec: lokal czynny do 23:00 (w górach, w ferie - to dla mnie parodia westernu), o godz. 22:55 cała obsługa, kucharze z kluczami w ręku, w kurtach stoją w blokach startowych, przy wyjściu - patrząc na klientów w stylu: "ostatni gasi światło". Podsumowując: zostawiliśmy tam sporo kasy za jedzenie, którego nie daliśmy rady zjeść, płacąc za niemiłą i kiepską obsługę oraz za muzykę do kotleta, o której usiłuję zapomnieć, lecz do dziś z tego powodu budzę się z krzykiem.

    Data wizyty w lokalu: 21 stycznia 2013

    9 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzesimir1984 3 recenzje

    24.05.2013, 10:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Niestety, tak się nie traktuje klientów

    Wraz z moją rodzinką czyli Nasz standardowy skład: ja, żona oraz dwójka naszych dzieci postanowiliśmy wybrać się na długi weekend majowy pochodzić po górskich karkonoskich szlakach biorąc sobie za punkt honoru wejście razem z dzieciakami na śnieżkę. Trasy wspaniałe, Śnieżka zdobyta więc w drodze powrotnej ustalamy gdzie zabieram wszystkich na obiad. Pada na Restaurację u Ducha Gór, o której istnieniu opowiadał mi kolega który z żoną gościł w jej progach. Więc idziemy. Już z daleka widzimy na zakręcie piękna drewnianą Restaurację z ładnym tarasem i stolikami. Wchodzimy nieśmiało do środka, co mi rzuca się od razu w oczy to jeszcze w korytarzu pełno dyplomów i certyfikatów a to za jedzenie a to obsługę a to za co innego. Mówię sobie w "Duchu" trafiliśmy do dobrego lokalu. Zamówiliśmy napoje oraz na początek zupy, które bardzo fajnie podano bo w wiszących podgrzewanych kociołkach (taki kociołek miał starczyć dla 2 osób) i starczył z nawiązką a ceny naprawdę atrakcyjne w granicach 18 zł za kociołek. Czas na dania główne. Żona zamówiła Schab po Cygańsku, ja zamówiłem Golonkę po Polsku a dzieciakom zamówiliśmy "Półmisek Ducha Gór". Poprosiliśmy kelnera o kolejne napoje i jak wcześniej wszystko z jego strony było w porządku był miły uprzejmy nagle zwrot o 180 stopni. Ale co się stało? Myślę sobie w "Duchu" Jak się okazało to dźwięk podjeżdżającego niemieckiego autokaru zmienił Pana kelnera na dobre, witając w drzwiach niemieckich turystów zapomniał zupełnie o Nas, o Naszym zamówieniu , o Naszych napojach, nawet nie wiem czy z tego szczęścia że autokar podjechał dał nasze zamówienie na kuchnię. Czekamy 45 min, podchodzę do baru zapytać jak się ma nasze zamówienie, kelner odpowiada że jest w trakcie realizacji i jeszcze sekundę to potrwa, ale co dziwne dla niemieckich turystów dania zamówione przez nich cały czas wychodzą z kuchni. Niestety nie wytrzymałem. Po 1,5 godzinie oczekiwania na danie główne postanawiam podejść do baru uregulować rachunek tylko za zupy oraz napoje i z bardzo złym humorem postanowiliśmy iść poszukać lokalu w którym poważnie traktują klientów a nie liczą zysków poprzez innego rodzaju waluty. Bardzo przykre doświadczenie, zapowiadało się bardzo miło a skończyło się jak się skończyło.

    Data wizyty w lokalu: 02 maja 2013

    16 z 16 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • HOLBI12 4 recenzje

    28.02.2013, 23:42 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Duch ulotnił się wraz z zapachem w wysokie góry

    Już po raz kolejny odwiedziłem tę jałodajnię. Kelner szybko się zjawił, ale jedzenie już nie tak prędko jak on. Czas mijał, zajęty był obsługą niemieckich emerytów, a my jako czwarta jakość rabarbaru cierpliwie czekaliśmy. Zamówiliśmy posiłki na 4 osoby, ja jadłem wołowinę i było jej mało jak na porcje w miarę dobra bez wykwintności. Znajomym nie zaglądałem do talerzy, ale ujęło mnie to jak ci młodzi ober kelnerzy szacują nas sprytnymi oczyma i dyskwalifikują, bo wiedzą, że majetni nie jesteśmy. Na końcu sali wycieczka szwargota i nasi [oberzy] tańczą wokół nich, ta polska gościnność piękna jest, a gdzie ten duch słowiański wśród i dla ludu pracującego się podział? Pozdrawiam myśliwych napiwków. Szef kuchni chyba dojada na boku, choć ma kubki smakowe na niezłym poziomie, ale nie wiem czy to ta mała porcja i dalsze uczucie głodu spotęgowało odczucie dobrego smaku.

    To chyba bardzo stara zapomniana legenda, może kiedyś ktoś ją odkryję na nowo.

    5 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mangosiak 15 recenzji

    15.10.2012, 00:03 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    U ducha, ale nie straszy

    Piękne wnętrze, dosyć duża propozycja dań w karcie i wysokie ceny. Zamówiłam jedną z tańszych pozycji poleconą jako danie tradycyjne z tych stron (Karpacz). Były to żeberka opiekane z kapustami (wersja ciepła i zimna) buraczkami, chrzanem i pieczonymi ziemniaczkami. Całość pycha! Porcja ogromna nie do zjedzenia przez jedna b. głodną osobę. Pięknie podane na dużej desce. Obsługa mila. Pozostałości nie dojedzone przeze mnie zapakowano mi na wynos.

    Data wizyty w lokalu: 17 września 2012

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • worm18 9 recenzji

    08.11.2012, 12:51 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Czuć ducha :)

    Do restauracji wybraliśmy się razem z dziewczyną... Zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz czuć góralski wystrój połączony z marką nadmorskiego piwa Bosman. Akurat mnie absolutnie taki drobny product placement nie przeszkadza, a jest swoistą gwarancją, iż odpowiednia ilość pieniędzy została zainwestowana. Usiedliśmy na górze w lekkim półmroku... coś, co lubię najbardziej. Początkowo zamówiłem dziczyznę, ale okazało się, że to potrawa sezonowa... (może warto uaktualniać menu, bo nie lubię takich sytuacji) skończyliśmy zamówienie na żeberkach, z kapustą i pieczonymi ziemniakami. Plus domówiłem żurek. Mój błąd... skutecznie zmniejszyłem sobie miejsce na drugie danie, które okazało się przeogromne. Pyszne żeberka, same odczepiały się od kości, ziemniaczki opiekane były faktycznie ziemniakami, a nie jakimś mixem. Całość przypieczętował pieczony nieobrany czosnek...
    Polecam! Ale uwaga! Przygotujcie dużą ilość miejsca w żołądku.

    Data wizyty w lokalu: 14 października 2012, godz. 16:30

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • wolniaczek80 4 recenzje

    17.01.2013, 21:37 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ducha Gór brak...

    Witam, lokal odwidziłem z dziewczyną, napiszę krótko i na temat: lokal wizualnie rewelacja, ale jak to się zwykło mówić klimat tworzą ludzie nie miejsce, a w tym przypadku tego wlaśnie zabrakło.
    Zamówilśmy sobie piwo i posiłek smakowało jak najlepiej, po wypitym piwie i zjedzeniu kelnerzy nie byli nami w ogóle zinteresowani, naczynia stały pokal pusty, a tu nic... kelnerzy krążyli wokół innych stołów gdzie zamowienia były o wiele wieksze i dla większej ilości osób, (w lokalu nie bylo dużo ludzi) pomimo że nasz stolik był na samym środku i kelnerzy przechodzili koło nas nie raz, chcieliśmy jeszcze coś zamówić ale niestety nikt nie był nami zainteresowany. Kelnerzy nie mając zajęcia stali pod barem z zalożonymi rękami. Po jakimś czasie wstaliśmy i podeszlśmy do baru zapłacić i opuściliśmy lokal, no cóż miejsce bardzo ładne, ale klient musi się też dobrze czuć. Jaka to abstrakcja na tle innych lokali. Jest to moja tak naprawdę pierwsza negatywna opinia na temat lokalu, a piszę dlatego, że został bardzo duży niesmak. Pracowałem w korporacji, w której uczono mnie jak dbać o klienta i znam standardy obsługi. Pozdrawiam

    Data wizyty w lokalu: 17 stycznia 2013

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Ania7111 1 recenzja

    01.04.2013, 21:38 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fajny lokal w Karpaczu

    Poszliśmy tam z takim sobie nastawieniem, muzyka na żywo straszna, kelner bardzo miły jedzenie normalne, bez szału... Wystrój lokalu całkiem niezły typowo góralski w sumie polecamy można zajrzeć i coś przekąsić.

    Data wizyty w lokalu: 31 marca 2013, godz. 19:00

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Karpacz

Ładowanie wyników...