Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Pad Thai Restauracja

gdzie jesteś? województwo: wielkopolskie miejscowość: Poznań , dzielnice: Stare Miasto, Jeżyce
2.7
liczba opinii: 18 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 2 gastronautów

ul. Drużbickiego 11 61-693 Poznań (Dawniej pod nazwą Thai Spa & Restaurant) Stoliczku.pl
tel: 669-236-596
typ lokalu: restauracja typ kuchni: orientalna, tajska, ryby i owoce morza, azjatycka cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia
menu

opinie gastronautów (18)

  • Jagiel 102 recenzje

    25.08.2014, 00:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jest dobrze!

    Na początek nadmienię, że recenzja ta dotyczy wizyty, która miała miejsce dwa miesiące temu, w czerwcu. Razem z grupą znajomych planowaliśmy odwiedzić Poznań i postanowiliśmy coś na miejscu zjeść. Do Pad Thai zadzwoniłem kilka dni wcześniej i zarezerwowałem stolik na 10 osób. Niestety, przy takiej ilości osób nie dało się skorzystać z promocji "Jesz ile chcesz za 60 zł". Wysłaliśmy więc restauracji listę dań, których chcemy spróbować, aby obsługa poszła sprawnie, kiedy już się pojawimy.

    Na miejscu przywitał nas dość zatłoczony lokal - na brak gości nie sposób narzekać. Pomimo tego, że dania były już "zarezerwowane", spędziliśmy tam sporo czasu. Po części nie śpieszyliśmy się, ale też kolejne dania nie były przynoszone w specjalnie ekspresowym tempie.

    Samo jedzenie wszyscy ocenili na plus, wśród całej grupy nie usłyszałem złych słów o jakości, ani smaku. Pad Thai z kurczakiem bardzo mi smakował, nie ma się do czego przyczepić. Dodatkowo zamówiłem rolkę futomaki i muszę stwierdzić, że było niezłe, może nie mistrzowskie, ale dużo powyżej średniej. Spróbowałem również smażonych pierożków z wieprzowiną - przepyszne! Niektórzy na deser jedli lody w tempurze, moim zdaniem bez szału.

    Atmosfera w lokalu bardzo ciekawa, do tego miła obsługa - myślę, że zasługują na pozytywną ocenę.

    Data wizyty w lokalu: czerwiec 2014

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • cornejita 36 recenzji

    22.01.2014, 12:43 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tajlandia na pół gwizdka

    O istnieniu restauracji wiem od dawna, ale ze względu na opinie innych nie zdecydowałam się na odwiedziny. Niedawno dotarła do mnie wieść o rewolucjach pani Magdy G., które miały miejsce w tym przybytku. To wywołało u mnie ciekawość i zatlił się cień nadziei, że będzie można zjeść tam prawdziwie po tajsku. Chciałam oczywiście zdążyć przed emisją programu, by uniknąć ewentualnych tłumów.
    Jedna rzecz jaka jest tam absolutnie bez zarzutu (powiedziałabym nawet, że na medal) to obsługa kelnerska. Pan, który zajmuje się gośćmi jest bardzo profesjonalny i sympatyczny i to największy atut tej restauracji. Wystrój przyjemny, ale z licznymi niedociągnięciami... storczyki na stołach są w stadium agonalnym, a i pozostałym roślinom mającym stwarzać wrażenie tropikalnego ogrodu zapewne nie jest pisane długie życie w tym pozbawionym słońca wnętrzu. Trzeba by staranniej dobierać gatunki - palmy nie mają tam szans.
    Jeśli chodzi o menu to zaskakuje i trochę niepokoi obecność sushi, które z Tajlandią ma tyle wspólnego, że można je tam zjeść w japońskiej restauracji. Zaskakują też stosunkowo wysokie ceny prostych tajskich potraw. Pad thai za 40 zł to duża przesada - danie nie składa się z żadnych drogich składników... Dodatkowo obawiam się, że nadal obowiązuje tam "słoikowa" wersja sosu, którą znam, gdyż sama taki słoik kupiłam i bardzo się tym smakiem zawiodłam. Jak pisze poprzednik jest o wiele za słodki. Zwróciłam na to uwagę obsłudze. Pan kelner grzecznie odpowiedział, że jest to receptura tajskiego kucharza, ale przekaże moje sugestie. Nie wiem jakiego tajskiego kucharza jest to receptura, ale zapewniam, że w żadnym zakątku Tajlandii tak słodkiej i ciężkiej wersji makaronu nie jadłam. Jadłam go za to w domu, gdy skusiłam się na słoik dostępny w dziale żywności orientalnej w wielu supermarketach.
    Tom Kha bardzo smaczna, zielone curry również... tylko dlaczego zielone curry jest jedyną dostępną w restauracji wersją tego klasycznego dania? Szkoda... W ogóle jakoś ubogo... a jest tyle niedrogich, ciekawych propozycji... kurczak w liściach pandanu, czy różne rodzaje szaszłyczków... To co również kuje w oczy, to niedociągnięcia w postaci dodawania do potraw cząstek cytryn bądź pomarańczy zamiast limonki, bazylia zwykła zamiast tajskiej... wiadomo, że taniej, ale zupełnie nie po tajsku. Zastanawia mnie też ilość przypraw pływająca w miseczkach z zupą... Taka ilość trawy cytrynowej i liści kaffir wystarczyłaby do nagotowania wielkiego garnka zupy.
    Restauracja oferuje też specjalną kartę Magdy Gessler, która nazywa się szumnie "Jesz ile chcesz za 60 zł", ale obowiązują na nią pewne zasady, które mam wrażenie zastawiają na klienta pewne pułapki. Po pierwsze trzeba zamówić od razu z góry tyle ile chce się zjeść, przy czym musi to być co najmniej jedna potrawa z każdego działu. Niedojedzenie jakiejkolwiek powoduje, że będziemy musieli zapłacić za każdą z nich osobno i zapewne przekroczymy kwotę 60 zł. Działów nie można przeskakiwać. Trzeba zjeść najpierw przystawkę, potem zupę, potem sushi, następnie danie główne i deser. Gramatury dań nie są stałe ("niby mniejsze, ale jak się kucharzowi nałoży"), więc ciężko przewidzieć jak duża porcja to będzie. Jeśli porcja będzie niewielka i nie uda nam się najeść do syta, nie mamy możliwości domówienia dodatkowych dań. Nawet jeśli wszystkie osoby przy stoliku korzystają z tej oferty, nie można wymieniać się daniami i próbować dań z innych talerzy, co jest dla mnie ogromnym minusem, bo jestem zapalonym podjadaczem i niemal zawsze próbuję dań wszystkich przy stole :). Byłam niepocieszona, że nie mogę wymienić krewetki w tempurze na sajgonkę kolegi, a bardzo byłam ciekawa jej smaku. No i fakt, że gdy na koniec posiłku czujemy, że zjedlibyśmy jeszcze coś małego... jakąś krewetkę lub pierożka, nie mamy możliwości zamówić dokładki, co wg mnie kłóci się z ideą "jesz ile chcesz". Mam jeszcze jedną uwagę do osób pracujących w kuchni - ściany nie posiadają wystarczającej izolacji akustycznej, dlatego dyskusję o niedoborach w zaopatrzeniu i nie tylko, powinny być prowadzone ściszonym głosem.

    97 z 122 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • eurowings 14 recenzji

    26.03.2014, 19:26 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Strata czasu i pieniędzy

    Do wizyty w restauracji zachęcił nas program Kuchenne Rewolucje na TVN. Już kiedyś poszliśmy do knajpki z programu w Bukowinie Tatrzańskiej i się zawiedliśmy - pomyśleliśmy, że więcej do tego typu knajp nie zawitamy. No ale postanowiliśmy dać rewolucjom drugą szansę i tak oto po przebyciu 300 km i 3 godzin w pociągu wchodzimy do przemienionej restauracji Pad Thai w Poznaniu.
    Już na wejściu pierwsze negatywne odczucie - nikt się nami nie zainteresował, kelnerka nie odpowiedziała nawet na "Dzień Dobry", bo była tak zajęta rozmową z koleżanką na recepcji. No nic, sami zajęliśmy dwa miejsca przy 4-osobowym stole, na którym był oczywiście kwiat w doniczce i sto innych niepotrzebnych rzeczy, ale nie było tak podstawowej rzeczy, jaką są serwetki. O stanie obrusów i plamach nie wspomnę.
    Na sali większość stolików zajęta i ku naszemu zdziwieniu - nikt nic nie je. Po 10 minutach doczekaliśmy się menu. Gdy podjęliśmy decyzję o zamówieniu (jesz co chcesz za 60 zł) - szukaliśmy wzrokiem kelnera, który zjawił się po kolejnych 10 minutach.
    I teraz po kolei. Zamówiliśmy najpierw krewetki w tempurze i smażone pierożki. Przystawki były więcej niż przyzwoite. W następnej kolejności miały wjechać zupy. Pierwsza - tajska zupa z mlekiem koksowym, limonką i trawą cytrynową z kurczakiem. No i się zjawiła, niestety bez towarzystwa sztućców, na które przyszło nam czekać kolejne kilka minut. Wyglądało na to, że w restauracji jest deficyt tego dobra i musieliśmy poczekać na to, jak ktoś skończy jeść, aby otrzymać łyżkę. Zawsze w restauracji otrzymywałem dania jednocześnie dla dwóch osób. Tutaj ta najważniejsza zasada została całkowicie zignorowana. Drugą zupę podano nam po kolejnym czasie oczekiwania, jednocześnie pierwsza zupa wystygła, a druga przyjechała letnia i wtedy pojawiły się też sztućce. Kelner zaproponował podgrzanie zup w kuchence mikrofalowej. Druga zupa z dodatkiem alg, na bazie pasty sojowej była całkowicie niejadalna i zgłosiliśmy to kelnerowi, który nic nie zrobił z tą informacją. Rozdział III przed nami - zamówiliśmy Nigiri 2 szt i Sashimi 3 szt. Zamówienie zostało pomylone, a kelner z oburzeniem stwierdził, że wyraźnie słyszał co zamawiałem. Pomijam, że notując źle potwierdzał mi, co notuje. Zamiast Sashimi dostaliśmy paluszek krabowy, który został błyskawicznie zabrany ze stołu. Na wymianę się nie doczekaliśmy. W restauracji wyskoczyły korki, których nikt nie potrafił naprawić. Resztę czasu - kolejne pół godziny - spędziliśmy w półmroku bez jedzenia, które zamówiliśmy (a w planach był jeszcze tytułowy Pad Thai, druga część Sushi i desery). Widzieliśmy tylko jak kucharz wyszedł zły z kuchni i do niej nie wracał przez kolejne 20 minut. Stwierdziliśmy, że nic już tego dnia tutaj nie zjemy i poprosiliśmy o rachunek, zaznaczając, że jesteśmy bardzo niezadowoleni z poziomu serwowanych potraw i obsługi. Zgłosiliśmy szczegółowo uwagi z prośbą o przekazanie ich szefowej. Zostaliśmy skasowani na 50 zł i nie usłyszeliśmy nawet słowa na do widzenia. Jedyna rekompensata to rabat w wysokości... 5% .

    Reasumując, obsługa bardzo niekompetentna, stwarzająca wrażenie zagubionych. W restauracji panuje bałagan i należy się liczyć z zastaniem zabrudzonych obrusów. Jeśli dostaniecie jedzenie - okaże się pomylone albo nie będziecie mieli go czym zjeść. A na koniec nie usłyszycie nawet przepraszam. Cały dzień został zmarnowany, 600 km pokonaliśmy na marne, a obiad zjedliśmy w pobliskim Poznań Plaza.

    Data wizyty w lokalu: 20 marca 2014, godz. 16:00

    16 z 27 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • lacrimosssa 1 recenzja

    08.08.2014, 18:08 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przerost formy nad treścią

    Zachęcony opiniami znajomych no i oczywiście zachwytem Gesslerowej w "Kuchennych..." postanowiłem wybrać się do tej restauracji. Efekt: wielkie rozczarowanie i szkoda wydanych pieniędzy! Po wejściu do restauracji siadamy na wygodnych ławach i czekamy około 15 minut na podejście kelnera z kartą. Zdecydowaliśmy się na promocję za 60 zł, która zawarta jest w osobnej karcie, na którą czekaliśmy kolejne 15 min, a gdy już ją dostaliśmy i zdecydowaliśmy, co chcemy jeść, musieliśmy uzbroić się znów w cierpliwość. W końcu podchodzi kelner i informuje, że... nie ma krewetek i żadnych dań z tym składnikiem kuchnia nie serwuje (zaznaczę tylko, że dosłownie minutę po tych słowach stolik obok dostał zupę z krewetkami...). Zamówienie złożone, na początek trzy mikroskopijnej wielkości pierożki i wątpliwej jakości sajgonki. Tłuste, nic specjalnego. Kolejne danie - zupa. Woda o pysznym smaku, treści w tej zupie jak kot napłakał... Tragedia. Dalej - sushi. I tu zaskoczenie - było pyszne, świeże, z dobrych składników. Z tego byłem zadowolony. Następnie danie główne... będące TOTALNĄ PORAŻKĄ - zielone curry w smaku dobre, bardzo ostre, ale wołowina do wyrzucenia - podeszwa to przy niej byłaby miękka. Pad Thai słodki, nic specjalnego, samemu można to zrobić w domu za 5 zł, a nie za 25 zł. Deser - lody w tempurze - pyszne, ale dość ciężkostrawne. Jednym słowem knajpa, do której nie wrócę. I Wam też nie radzę, bo mimo że kelner miły i przepraszający za wszystko, to nieogarnięty i nie będący w stanie wyrównać braków z kuchni. Never ever.

    Data wizyty w lokalu: 06 sierpnia 2014

    5 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ann6677 5 recenzji

    30.03.2014, 01:32 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dramat, nie polecam!

    Podczas krótkiej wizyty w Poznaniu skusiliśmy się na wizytę w tej restauracji. Żałuję, że zmarnowaliśmy jeden obiad na takie miejsce, bo w Poznaniu jest masa pysznych knajpek.
    1. Przyszliśmy we środę. Nie było wolnego stolika. Zapytaliśmy, czy możemy zarezerwować stolik na "za godzinę", a w międzyczasie zrobimy zakupy. Otrzymaliśmy informację, że nie robią rezerwacji. Poprosiłam w takim razie o telefon, jeśli zwolni się stolik (bo Pani sama na to nie wpadła). W czasie naszej wizyty chyba z 5 osób rezerwowało stolik... nie muszę mówić, jak się poczuliśmy.
    2. czekaliśmy na podejście kelnera z kartą jakieś 20 min. W końcu sami poprosiliśmy o kartę. Następnie 20 minut (minimum) na odbiór zamówienia
    3. Na pytanie, czym różnią się żółta, zielona, czerwona pasta curry kelner odpowiedział, że kolorem... no dramat... sama szukałam w internecie, która jest najbardziej pikantna.
    4. Zero doradztwa co do dania. Nie bywam często w restauracjach tajskich, ale kelner zachowywał się, jakby bywał rzadziej ode mnie ;).
    5. Cała obsługa zachowywała się tak, jakby w restauracji był zajęty jeden stolik, a nie wszystkie i była mocno flegmatyczna. Zniecierpliwiona przy przyjmowaniu zamówień. W restauracji wszyscy byli mocno oburzeni, a stolik obok na kilkakrotnie zwracał uwagę kelnerowi (co tylko spowolniło obsługę - złośliwość?).
    6. Curry, które otrzymałam, było paskudne, mięso twarde (polędwica wieprzowa), kurczak słodko-kwaśny mojego narzeczonego był smaczny, więc to polecam.
    7. Nie otrzymaliśmy sztućców - musieliśmy się upomnieć. Nie otrzymaliśmy ryżu - musieliśmy czekać następne 5 minut. Na napoje czekaliśmy 20 minut... dobrze, że dotarły do obiadu.
    8. Nie dostaliśmy sosu do wan-tanów (po upomnieniu dostaliśmy jeden zamiast 3 - co widzieliśmy na stoliku obok akurat).
    9. wisienką na torcie było zabranie nad moją głową sosu sojowego przez kelnera, bez pytania, czy można i podania go stolikowi obok. NIGDY nie spotkałam się z czymś takim nawet w barze mlecznym. Przez sekundę myślałam, że ktoś chce mi ukraść telefon... po czym już do końca obiadu nie mogłam posiłkować się sosem - dziękuję.
    10. zapłaciliśmy 96 zł i żałuję każdej wydanej złotówki w tym miejscu.

    Reasumując: obsługa to jakiś kabaret. Widać, że właścicielki nie ma na miejscu i nikt tego nie pilnuje. Nie rozumiem funkcji pani przy ladzie... W sumie jak już nic nie robi, to mogłaby chociaż podać napoje... Rozmowy z kuchni BARDZO słychać. Kelnerzy mogliby mieć chociaż podstawową wiedzę na temat jedzenia, które podają. 2 kelnerów na sale - wydaje się, że to przekracza ich możliwości, więc może zatrudnić 3? Albo wymienić tych 2 pracusiów... Jedzenie średnie, chociaż kuchnia akurat działa sprawnie. Cieszę się, że tak bardzo się wszyscy lubicie i świetnie, że stanowicie taką zgraną ekipę - mogłoby się to przekładać na pracę. Po czekaniu na rachunek, w końcu się znudziliśmy i zapłaciliśmy przy ladzie kartą. Drugi raz w życiu nie zostawiłam napiwku. A cena za 3 miniwontony jest nieco zbyt wysoka. Za taką spodziewałabym się minimum 5. Nie mam pojęcia, jak było przed "rewolucjami", ale teraz jestem załamana. Szczególnie jakością obsługi :(.

    Data wizyty w lokalu: 18 marca 2014

    19 z 22 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • molu 2 recenzje

    18.05.2014, 14:35 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tragedia

    Coś strasznego, kolejny raz chciałam zamówić jedzenie z dowozem, więc zadzwoniłam i upewniłam się, że jest taka możliwość - usłyszałam, że nie ma najmniejszego problemu (kiedyś też tak usłyszałam po czym jak po 30 minutach chciałam złożyć zamówienie usłyszałam, że kierowca się rozchorował, a koleżanka, która mnie wprowadziła w błąd była niedoinformowana). No i cóż powtórka. Dzisiaj jednak nie ma możliwości (ciekawe czy ten kierowca w ogóle istnieje), a tym razem to kolega o tym nie wiedział, a ja dowiedziałam się od kolejnego kelnera, który odebrał telefon.Gdy poprosiłam o nazwisko Pana, który odebrał 30 minut wcześniej i wprowadził mnie w błąd, to usłyszałam, że to są dane poufne i trzasnął mi słuchawką, porostu żenada. A ile razy sama odbierałam jedzenie zawsze musiałam czekać po około 25 minut, chociaż przy składaniu zamówienia pytałam za ile minut mam być. Panie na recepcji, czy jak to tam nazwać, faktycznie zawsze bardzo zajęte sobą i rozmawiają tak głośno, że jest to denerwujące, jak się siedzi przy stoliku i czeka na obsługę. Obsługa totalnie niedoinformowana, czas oczekiwania masakryczny. Byłam ileś razy, jedzenie akurat to co sobie wybierałam mi smakowało, dania z dodatkiem sosów rybnych dla mnie były za "rybne", ale może się nie znam. Ale dzisiaj naprawdę przesadzili, nie mam zamiaru zostawić tam choć 10 złotych, a moje zamówienia zawsze były w granicach 400-500 złotych. Jakbym miała takich klientów sama bym dowoziła jedzenie. Nie wiem jakim cudem mają tam tylu klientów, może są jednorazowi.

    Data wizyty w lokalu: 18 maja 2014

    6 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • gregorgeous 1 recenzja

    10.07.2014, 22:28 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Osobiście dokonałem tam drugiej rewolucji po Pani Magdzie Gessler i chyba się udało:)

    Moja rewolucja polegała na tym, że nie dałem za wygraną i tak długo do nich dzwoniłem (3 tygodnie) i tak długo domagałem się odpowiedzi na mojego maila ze skargą i wyliczeniem wszystkich nieprawidłowości podczas pierwszej naszej wizyty, że wreszcie się doczekałem i kontakt nawiązałem. A jak już kontakt nawiązałem – to odbyłem kilka długich rozmów z nowym menedżerem i obiecał mi, że już od teraz, jak On tam jest, wszystko będzie w jak najlepszym porządku I wiecie co – było. Bo potem, jak przyszliśmy drugi raz, była już tylko uczta smaków i wręcz zbyt perfekcyjna obsługa kelnerska. Ale wszystko tym razem na korzyść. Mogę tylko powiedzieć jedno – jak myślę o pierożkach na parze, o ryżu jaśminowym i makaronie sojowym tam podawanym oraz o kaczce w sosie ostrygowym z orzechami nerkowca – to moje smaki są w gastronomicznym niebie. Ten ryż i ta kaczka w tym sosie – NAJLEPSZE JAKIE JADŁEM W ŻYCIU!!!
    Ale po kolei.
    Nieprawidłowości jakie zgłosiłem restauracji w mailu a potem menedżerowi dotyczyły po pierwsze braku możliwości dodzwonienia się do restauracji – nikt przez kilka godzin nie odbierał telefonu. Po drugie po przybyciu do restauracji okazało się, że nie ma miejsca, co nas zdenerwowało na dzień dobry. Jak już zwolniło się miejsce, to czekaliśmy 20 minut na pierwsze podejście kelnera, potem kolejne 15 na napoje, blisko 40 minut na jedzenie, które okazało się niedobre w smaku, a na koniec dostaliśmy słony rachunek dodatkowo zawyżony w stosunku do cen w karcie. W ramach przeprosin dostaliśmy wtedy 20% rabatu i jakąś niedobrą gumowatą przekąskę, co nas jeszcze bardziej zirytowało. Po tej wizycie wyszliśmy tak zdenerwowani z tego miejsca, że do wieczora już nie odzyskaliśmy humoru.
    W trakcie naszych kilku przydługich pogawędek Pan menedżer oczywiście uprzejmie uznał wszelkie zastrzeżenia z naszej pierwszej niemiłej wizyty i obiecał poprawę, ale zaproszenie na kolejną wizytę w ramach przeprosin trochę musiałem zasugerować sam. Po burzliwej, jak sądzę debacie menedżera z Właścicielką, otrzymaliśmy zaproszenie na ponowną wizytę w restauracji. I to było coś, co zapamiętam na długo. Bo była to prawdziwa uczta, począwszy od napojów z algami, przez japońskie piwo, poprzez dobre krewetki smażone w tempurze, poprzez pierożki na parze – znakomite, potem zupy również z pierożkami - pyszne! Potem były trzy dnia główne, czyli mix owoców morza – dobre, ale jadłem lepsze (były też sławne ośmiorniczki - trochę gumowate, ale ok) , polędwica wołowa, niestety zepsuta smakiem kolendry, której osobiście nie znoszę, ale samo mięsko super. No i na koniec ta wyborna kaczka w sosie ostrygowym z nerkowcem. Do tego podany był ryż jaśminowy oraz makaron sojowy, które maczane w tym sosie ostrygowym z kaczki wywoływały niemal orgastyczną rozkosz smaków. No coś wspaniałego. Do tego każde danie i przystawka były przyozdobione świeżym kwiatem storczyka. Już wiemy skąd te ceny:). W sumie w ramach zadośćuczynienia skosztowaliśmy potraw za blisko 300 zł na koszt restauracji. Podziękowaliśmy solidnym napiwkiem Panu menedżerowi.

    Reasumując, jeśli każdy kto teraz przyjdzie do Pad Thai i zostanie tak obsłużony jak my i jeśli zamówi to co my i to będzie takiej jakości jak my mieliśmy okazję skosztować – to serdecznie polecam – bo warto to przeżyć. I wiecie co – na zupę z pierożkami na parze oraz kaczkę z ryżem jaśminowym pójdę tam jeszcze raz i zapłacę. Dużo zapłacę – ale te dania są warte tych pieniędzy.

    Data wizyty w lokalu: 07 czerwca 2014

    2 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Chriss 2 recenzje

    21.03.2014, 14:01 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Mieszane uczucia

    Wybraliśmy się tam we trójkę. Z narzeczoną i naszym wspólnym przyjacielem. Oczekiwania były ogromne po obejrzeniu rewolucji p. Gessler, która mówiła, że jedzenie jest wyśmienite.

    Zamówiliśmy:
    1. Smażone pierożki - były rewelacyjne.
    2. Sajgonki - bardzo smaczne, ale sosy do nich podane wydawały się być takie same, jakie można kupić w sklepie.
    3. Zupę z krewetkami - była smaczna.
    4. Zupę z tofu - koledze smakowała, mnie nie bardzo, poza tym podana była zdecydowanie za zimna.
    5. Zielone curry z krewetkami, poprosiłem pikantne. Było idealnie ostre i smaczne, ale spodziewałem się lepszego smaku.

    Najgorsze, co Was może spotkać w tym lokalu, to obsługa... Kelner zapytał, czy może mi nalać wody w szklankę, w której piłem colę, obsługiwało nas 3 kelnerów zamiast jednego konkretnego. Kelnerzy bardzo długo reagują na wszelkie prośby, a kiedy chcieliśmy rachunek, nikogo nie było i mimo że przez 5 minut wyraźnie patrzyłem na kelnera, ten raczył łaskawie podejść, jak mu koleżanka powiedziała, że chyba należy podejść do tamtego stolika. Kelner przyjął info o tym, że chcemy rachunek, po czym przyszedł drugi kelner, który zapytał, czy to prawda, że chcemy rachunek (??).

    Ogólnie jest ładnie, zapachy są przyjemne, ceny znośne, ale obsługa fatalna. Stąd niska ocena całościowa.

    Data wizyty w lokalu: 20 marca 2014

    10 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • bewyg 1 recenzja

    09.04.2014, 16:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rozczarowanie...

    W weekend odwiedziliśmy Poznań, po zakwaterowaniu się w pensjonacie i zwiedzeniu starówki wraz ze znajomymi postanowiliśmy odwiedzić restaurację. Cóż, nie ukrywam, że poniosło nas tam ze względu na oglądany i znany wszystkim program. Głodni i bardzo zmęczeni trafiliśmy tam z małymi potknięciami, postać Pani Magdy Gessler wita przyjaźnie przed restauracją, więc ochota na jedzenie wzrasta do 100%. Wewnątrz trochę ciemno i ponuro, wystrój smutny i depresyjny, ale co tam przecież nie o to chodzi... Zarezerwowaliśmy konkretną godzinę, pan manager poinformował nas, że wciąż nie ma wolnych miejsc, ale jesteśmy pierwsi na liście i z pewnością możemy udać się na mini spacerek, a on powiadomi nas tel. o wolnym stoliku. Wróciliśmy po 20 minutach (nikt nie zadzwonił), przed nami wyrosła grupa ok. 6 osób, więc okazało się, że przewaga liczebna ma większą siłę oddziaływania niż fakt, że jest się pierwszym na liście rezerwacji... Czekaliśmy coraz bardziej zniecierpliwieni jeszcze ok. 20 min... W końcu doczekaliśmy się, ale łatwo nie było, bo musieliśmy stoczyć walkę słowną z innymi klientami z tzw. rezerwacji, którzy również jakimś cudem mieli ustaloną tę samą godz. co my. P.manager nic w tej kwestii nie miał do powiedzenia. Koniecznie chcieliśmy zjeść kaczkę, ale chwilowo brała kąpiel w stawie, więc zdecydowaliśmy się na zupę (nie pamiętam nazwy, wiem, że była z sokiem z limonki) - taka sobie, robię lepszą. Na przystawkę pierożki smażone 1 porcję dla 2 os. - niezłe, ale też nic nadzwyczajnego, 3 x danie z krewetkami i warzywami. Krewetek było 4 szt, a warzyw 8 szt.(rozdrobnionych, nie całych), jeden z nas zamówił makaron ryżowy z wołowiną i orzeszkami, nie miał łatwego życia, bo wszyscy byliśmy wpatrzeni w jego talerz - wygrał los na loterii i najadł się więcej niż pozostali. Rachunek razem z herbatą zieloną, jedzeniem i soczkiem wyniósł dla 4 os. ok. 290 zł, co na parę daje 145 zł. Cena nieadekwatna do jedzenia - mało i mało smacznie, kelner miły i sympatyczny to jedyny plus. Zupełnie nie rozumiem tego tłoku wewnątrz, ale chwila przecież sama się nabrałam, magia tv zrobiła niezłą robotę, szkoda, że P.Gessler nie miała okazji zjeść z nami albo chociaż tego spróbować, zrobiła by awanturę i z pewnością kazałaby zwrócić kasę. Mimo wszystko, uważam, że od czasu do czasu powinna odwiedzać te swoje gastronomiczne kreacje, bo nie robiąc tego rujnuje swój wizerunek i reklamuje sobą coś co nie jest tego warte. Po kolacji poszliśmy do sklepu spożywczego w galerii i wspólnie zrobiliśmy sobie prawdziwą kolację. Nigdy więcej tam nie pójdziemy.

    Data wizyty w lokalu: 05 kwietnia 2014

    8 z 10 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • smakosz_88 1 recenzja

    29.03.2014, 11:17 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny
      nie oceniam

    Bardzo nieprofesjonalna obsługa

    Chcieliśmy wybrać się do tej knajpki po obejrzeniu "Kuchennych Rewolucji". Pierwsze zaskoczenie, jakie doznaliśmy przy próbie telefonicznej rezerwacji, nie można zarezerwować stolika... Wybraliśmy się więc w ciemno i na wejściu usłyszeliśmy pytanie, "Czy zarezerwowali Państwo stolik?". Oczywiście nie było miejsc i pani w recepcji (która wyglądała bardziej na zainteresowaną obsługą masaży niż restauracji) stwierdziła, że jak wrócimy za jakieś 10-15 min, na pewno już będziemy mogli coś zjeść. Wróciliśmy po 20 minutach i zostaliśmy w progu zatrzymani przez "kelnera", który między jedną a drugą rozmową telefoniczną raczył nas poinformować, że stolika nie ma, ale może będzie za ok. 30 minut, a może nawet wcześniej. Próbowaliśmy zarezerwować w tej sytuacji stolik, ale nasza propozycja nie spotkała się z akceptacją. Zaproponowano nam, że jeżeli zwolni się stolik dla 2 osób, zostaniemy poinformowani o tym telefonicznie. Oczywiście pan "kelner" zapewniał nas, iż nastąpi to najpóźniej za 30 minut. Jesteśmy kilkanaście godzin po tej wizycie, telefonu jak nie było, tak nie ma. Wypadałoby chociaż zadzwonić i powiedzieć, że mamy nie czekać, bo stolika dla 2 osób nie będzie. Ogólnie jesteśmy bardzo niezadowoleni z obsługi w tym lokalu, która nawet nie dała nam szansy na wypróbowanie serwowanych dań. Ciekawe, czy pani Magda Gessler byłaby zadowolona z jakości obsługi. Być może takie sytuacje by się nie zdarzały, gdyby można było wcześniej telefonicznie zarezerwować stolik. Ogromy zawód, prawdopodobnie więcej się tam nie wybierzemy.

    Data wizyty w lokalu: 28 marca 2014, godz. 17:00

    10 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Poznań

Ładowanie wyników...