Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Warszawa Wschodnia by Mateusz Gessler

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Praga-Południe
3.5
liczba opinii: 34 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 7 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 21 gastronautów

ul. Mińska 25 03-808 Warszawa (w Soho Factory, Budynek 46) Stoliczku.pl
tel: (22) 870-29-18, 695-532-915
typ lokalu: restauracja typ kuchni: europejska, polska cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (34)

  • warszawskismakosz 180 recenzji

    05.03.2014, 17:15 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Modnie, nieperfekcyjnie

    Moda na bywanie w Warszawie Wschodniej zalała od dawna już całą stolicę. Czy słusznie? Raczej tak. Po dwóch dłuższych wizytach nie umiem jednak jeszcze tego ocenić w stu procentach. Pierwszym razem w piątek wieczorem wylądowałem w zapchanej do ostatniego miejsca części przy barze, tuż przy drzwiach od strony szatni i wejścia do lokalu. Obsługa biegała w kółko, co chwilę dochodziło z zewnątrz zimne, mroźne powietrze, przez co w środku było raczej mało przytulnie, a wlewającym się na sale chłodem nikt się z pracowników nie przejmował. Gości w wejściu wita sam Mateusz Gessler, co jest miłe, biega, krząta się, widać, że jest to realne zaangażowanie.

    W barowej części menu zmienia się często, jest wypisane kredą na tablicy i da się z tego wybrać sporo interesujących pozycji. Kucharze gotują na naszych oczach. Bierzemy bryzol z jajkiem sadzonym i ziemniakami, rostbef smażony z warzywami, który wjeżdża na rozgrzanej patelni, wcześniej tatar, który - podobnie jak U Kucharzy - jest tu przystawką kultową. Kieliszek dobrego argentyńskiego malbeca trafia do nas szybko, na kolejny trzeba niestety jednak czekać w nieskończoność. Co chwilę ktoś przechodzi, szturcha po plecach, atmosfera tymczasowości, ale może trafiłem na zły róg stołu. Jedzenie jest smaczne i nie tak drogie, jak w lokalu o stylu nowojorskiego loftu mogłoby śmiało być.

    Druga wizyta to już pobyt na głównej sali, tym razem w niedzielę, kiedy, w przeciwieństwie do piątku, było tam praktycznie pusto. Klimatycznie, dużo bieli, w rogu fortepian, ale tym razem bez muzyki na żywo. Karta zawiera kilka pozycji, nie wszystkie są dostępne, ale jest też sporo opcji zamówienia czegoś spoza. Na przystawkę bierzemy grasicę oraz ślimaki. O grasicy niestety obsługa zapomina, choć ewidentnie były zgłaszane na kuchni (na nasze przypomnienie, przychodzi po minucie, ale już letnia). Ślimaki perfekcyjne, aromatyczne, w bazyliowym pesto, z dodatkiem świeżego pieczywa z masłem jako standardowe tutaj czekadełko. Danie główne to polędwica wołowa i karczek z dzika. Dodatki standardowe - ziemniaki pod beszamelem i puree, buraczki oraz szpinak blanszowany z czosnkiem, który udało się komuś zepsuć skandalicznym przesoleniem. Mięso jednak delikatne i wysmażone w takim stopniu o jaki prosiłem. Dzik jest jednak podany z przesadzoną ilością skwarek z boczku, które przytłaczają smak mięsa. Na pocieszenie - tym razem obsługa jest na każde nasze zawołanie, nie brakuje nam napojów, słyszymy szczerze, że beza siedziała za długo w piecu, a tort czekoladowy wymiata. I to prawda! Zjadamy go zachłannie, dzieląc się po kawałku, dopijając espresso.

    Reasumując, od miejsca, które cieszy się na mieście tak dobrą opinię oczekiwałbym tego, że obsługa nie jest w nim przypadkowa i to kelnerzy są dla ludzi, a nie ludzie dla kelnerów. Kucharzom radziłbym przykładać się do swojej roboty bardziej, bo praca pod egidą Gesslera powinna zobowiązywać, co by o całym kucharskim rodzie nie sądzić. Modne twarze przy stolikach nie wystarczą do tego, bym wracał.

    UZUPEŁNIENIE OPINII Z DNIA 08.04.2014
    Po niespełna dwóch tygodniach dajemy Warszawie Wschodniej kolejną szansę. Znowu większą grupą, znowu głodni, ale złaknieni także obsługi, która koreluje z elegancją tego miejsca. Kucharze czynią swoją powinność tak jak należy - tuńczyk z Malediwów, choć nie sądzę, by faktycznie stamtąd pochodził, jest wyborny. Na pół surowy, z aromatycznym puree pietruszkowym, rozpływa się w ustach. Świetna i dosyć syta jest także sałatka z polędwicą wołową, choć niepotrzebnie dekoruje jej czubek sterta wszędobylskich kiełków. Sos jest jednak mile dobrany do reszty. Do jakości tatara się przyzwyczaiłem - w tym miejscu, jak kiedyś "U Kucharzy", to po prostu must have. Wyborny jest też stek z angusa, pokrojony już w plastry, podany na żeliwnej patelni razem z przysmażonymi pieczarkami i ziemniaczkami. Wino, które dobraliśmy do posiłku (ribera del duero) niestety trafiło do nas dopiero po dobrych 25 minutach i dwóch przypomnieniach się obsłudze. Brudne talerze i sztućce sami musieliśmy zsuwać na koniec stołu, żeby zainteresować choć trochę pojawiającego się sporadycznie kelnera. Cały ratunek w menedżerze, sądząc po rysach twarzy, pochodzącym z Dalekiego Wschodu, ale on sam nie był w stanie ogarnąć wzrokiem ani rękoma 8 osób przy stole, a na personel nie ma przełożenia.

    Data wizyty w lokalu: 02 marca 2014, godz. 21:00

    13 z 15 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krynka 12 recenzji

    18.07.2014, 15:44 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ciekawe miejsce...

    Na kolację do Warszawy Wschodniej trafiliśmy przypadkiem, poszukując jedzenia o 1-szej w nocy. Koncepcja baru, otwartego 24 h na dobę, z otwartą kuchnią, jest świetna. Dużo frajdy sprawiło nam oglądanie kucharzy "w akcji". Zamówiłam sałatkę z awokado. Uprzejma pani kelnerka nie była w stanie powiedzieć mi jakie są składniki tej sałatki. Ku mojemu zdziwieniu, dostałam "mikroporcję" pasty jajecznej z awokado. Była całkiem smaczna (czuć oliwę i cytrynę), podawana ze świeżo upieczonym chlebem i masłem, natomiast absolutnie niewarta swojej ceny. Na pochwałę zasługuje Steak Hache za świetne, soczyste mięso. Podany został z sałatą i zapiekanką ziemniaczaną. Ciekawe doświadczenie, ale raczej nie powtórzę.

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ElBartek 4 recenzje

    24.04.2014, 20:48 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fajnie, choć jedzenie rozczarowujące...

    Byliśmy w dwójkę - miejsca przy barze, co lubimy więc super. Pierwsze wrażenie to bardzo fajne wnętrze i bardzo miła obsługa.

    Osobiście spodziewałem się dwóch rzeczy: wysokich cen i świetnego jedzenia i obu tych rzeczy na szczęście/niestety nie było. Cenowo bardzo przyzwoicie, niestety jedzenie było bardzo przeciętne.

    Najpierw mieliśmy problem z wyborem, bo krótka karta nie prezentowała niczego rzucającego się szczególnie w oczy. Gołąbki w żurku, które zamówiłem były po prostu średnie. Żona wzięła doradę w soli, która była dobra, ale niestety nic lepszego niż "dobra" jej się nie należy.

    Podsumowując, po jednym razie nie chce przekreślać lokalu, bo było naprawdę miło i generalnie fajnie spędziliśmy czas, ale było to raczej zaletą fajnego miejsca i miłej obsługi niż jedzenia, które niemalże ten wieczór zepsuło.

    Data wizyty w lokalu: 24 kwietnia 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Smakkkosz 1 recenzja

    23.08.2014, 10:47 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo smacznie

    Restaurację odwiedzam regularnie o różnych porach i na różne okazje; obiad ze znajomymi, kolacja przy winie, impreza urodzinowa czy miejsce na spotkanie biznesowe. W każdej sytuacji sprawdza się idealnie. Jedzenie jest przepyszne, tradycyjne polskie z francuskim akcentem, jeszcze nie zdarzyło mi się aby któreś danie mnie zawiodło. Dodatkowo stwarza to okazję na rozmowę z kucharzem i skomponowanie bardziej indywidualnego dania. W lecie zdecydowanie polecam taras, gdzie w cieniu markizy można zjeść na świeżym powietrzu. Świetny tatar, śledź w oleju lnianym, chłodnik (przepyszny!), kaczka, a na deser koniecznie beza truskawkowa. Dodatkowo bardzo profesjonalna i sympatyczna obsługa (Pan Paweł zadba o wszystko). Jedno z najsmaczniejszych miejsc na mapie Warszawy!

    Data wizyty w lokalu: 14 sierpnia 2014

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • tomek2607 1 recenzja

    20.08.2014, 18:01 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo przyjemna restauracja

    W restauracji "Warszawa Wschodnia by Mateusz Gessler" gościliśmy z koleżanką drugi raz. Za pierwszym razem wzięliśmy tatara oraz sałatkę z awokado.
    Tatar był bardzo dobry, natomiast sałatka z awokado nic szczególnego.
    Następnym daniem kosztowanym przez nas były zupy. Szczawiowa i chłodnik.
    Zupy były bardzo smaczne. Z dań głównych wzięliśmy Tournedos a la Rossini, i doradę z grilla. Te dania nie były warte swojej ceny. Na deser zamówiliśmy beze truskawkową oraz tort czekoladowy Gessler. Deserom nie można nic zarzucić były bardzo smaczne. Na temat obsługi nie możemy powiedzieć złego słowa.
    Natomiast drugi nasz pobyt w tej restauracji trochę nas rozczarował.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kasianml 26 recenzji

    10.10.2013, 09:56 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ciekawe miejsce z przeciętnym jedzeniem

    Odwiedziliśmy to miejsce większą grupą i niestety 90% z nas jedzenie nie smakowało. Plusem restauracji jest na pewno jej ciekawe wnętrze, możliwość obserwowania szefów kuchni przygotowujących posiłki. Dodatkowo wieczór umila muzyka na żywo.
    Jednakże, gdy przejdziemy do jedzenia, jest już gorzej. Mięsa okazały się twarde, sałatki niedoprawione, a małże po prostu przeciętne. Ceny nie są dramatycznie wysokie, ale za te pieniądze dania powinny być smaczne.

    Data wizyty w lokalu: 24 września 2013, godz. 18:00

    32 z 35 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzysztofburzynski 232 recenzje

    13.02.2013, 22:39 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    The Legacy

    Nie da uniknąć się do porównań z ojcowskimi Kucharzami. Menu jest momentami podobne, stylistyka obsługi także. Szef kuchni także ten sam.
    Widzimy przy garach Mateusza Gesslera, w którego działaniach widać pasje i radość z gotowania.

    Knajpa dla kogoś, kto lubi styl loftowy, będzie idealna. Goście siedzą wprost dookoła kuchni, obserwując wszystko, tak, że bliżej już się nie da.

    Wrażenia kulinarne, cóż, nie będę owijał w bawełnę. Zawsze byłem sympatykiem Kucharzy, ale to co przygotowywuje młody Gessler zasługuje na najwyższy szacunek.

    Jedzenie jest fenomenalne, świeże, z dobrych składników. Receptury przemyślane. Wszystko to składa się na świetną ucztę w stylu polsko-francuskim.

    Tatar, śledzie, grasica w sosie koniakowym, dorsz, kotlet cielęcy to moje faworyty.

    Kolejny plus - zupełnie rozsądne ceny.

    Ponieważ miejsce stało sie ulubionym przybytkiem bogatej śmietanki warszawskiej, miło popatrzeć na co urodziwsze sąsiadki, których zawsze pełno. Co cieszy nie tylko mnie, ale jak zauważyłem także kucharzy przy garach, a nawet samego bossa :).

    Data wizyty w lokalu: 13 lutego 2013

    16 z 39 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • peter_c 206 recenzji

    03.02.2013, 19:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Mnie na razie nie przekonała...

    Nie wiem od czego zacząć, bo wrażeń, tych dobrych i złych, bez liku... Ogólnie lokal to miks "U Kucharzy" (skopiowane w pełni - wygląd karty dań, te same wysokie stoliki z białymi obrusami, sposób podawania jedzenia prosto z patelni itd.) i "Mielżyńskiego" (lans, celebryci, pretensjonalna atmosfera).

    Ale po kolei. Na początek odczekaliśmy swoje 10 min po wejściu do lokalu, bo nikt się nami wcześniej nie zajął. Potem okazało się, że pomimo rezerwacji, zabrakło dla nas miejsca przy owalnym stole. Trafiliśmy więc na na dużą salę. Uczucie jak pobyt w hangarze lotniczym - bardzo wysoki strop, niewykończony sufit, zimno jak cholera... Niezbyt przyjemnie, chce się wyjść jak najszybciej.

    Próbujemy zamówić wino. - Poproszę kartę win. - Nie mamy karty win. Mamy jedno wino na kieliszki. - Jakie? - Czerwone. - Jakie to czerwone? - Nie wiem...

    Wino okazało się na szczęście całkiem znośne, czego niestety nie można powiedzieć o winie jakie nam zaproponowano podczas kolejnej wizyty. Było to wino, które można nabyć za 20 zł w każdym supermarkecie i wielu zaczynało od niego swoje przygody z winem... trochę za niski poziom jak na lokal z dużymi ambicjami...

    Cóż, zamawiamy jedzenie. Przystawki - porcje bardzo małe. Fasolka - niedogotowana i niedoprawiona. Halibut, pasztet, pierogi - po prostu smaczne. Świetny schab z kością, doskonała kaczka (magret de canard), cielęcina również rewelacyjna. Desery - nierówne, w sumie bym się na deser tu nie nastawiał, bo można trafić dobrze albo źle. W sumie - mięsa, drugie dania wypadają znakomicie, a reszta trochę niedorównuje poziomem.

    Warto dodać jeszcze parę słów o atmosferze. Ma ją współtworzyć muzyka na żywo. Jak grają, jest przyjemnie, ale jednocześnie tak głośno, że nie da się swobodnie prowadzić rozmowy... Do tego ta zabiegana i zagubiona obsługa, szef kuchni wybiegający co jakiś czas na salę i pokrzykujący na kelnerów i kucharzy... Całość tworzy wrażenie totalnego chaosu.

    Może ma to swój klimat, ale ja na razie dziękuję. Zajrzę to znowu za pół roku...

    27 z 33 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Qurek 14 recenzji

    29.08.2013, 00:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fantastycznie !!!

    Zaczynając od samej atmosfery, rewelacja w najlepszym wydaniu, część barowa w której jedliśmy i mogliśmy spoglądać na wszystko co przygotowują kucharze jest wspaniała. Czujny właściciel doglądający każdego gościa osobiście. No i najważniejsze: jedzenie tego nie da się opisać słowami. Polecam szczególnie menu degustacyjne ... Tatar (najlepszy jaki jadłem w życiu), Bliny z łososiem i wędzonym halibutem (Poezja), wreszcie bitki wołowe z lekko słonawym sosem, ale słodkimi burakami co w połączeniu dawało niesamowity efekt !!!, Na koniec Labraks ze szpinakiem z rodzynkami oraz marchewką i gruszką REWELACJA !!! Połączenia smaków dotąd niespotykane. Aż przyszedł czas na deser i tort bezowy z malinami. Po tym płacenie rachunku było już tylko przyjemnością. Na pewno wrócę po więcej bo warto !!! Jaki ojciec taki jeszcze lepszy syn !!!!

    6 z 22 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • bababalsamico 14 recenzji

    12.09.2013, 20:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Oj, nieee... wiem

    Moja Przyjaciółka i Jej Angielski Mąż mieli opuścić nasz piękny kraj, więc niejako na pożegnanie poszliśmy na obiad do Wschodniej. Obiad po polsku, czyli 16:00, bo były z nami dzieci (3,6,9). Koniec sierpnia, piękna pogoda, Mińska zasyfiała jak zwykle, na szczęście po minięciu szlabanu entourage znacząco się poprawił, a już sam budynek Wschodniej jest ucieleśnieniem mych marzeń o Lofcie Idealnym, do tego ciągle buchająca zieleń, drewniany deck, dizajnerskie meble ogrodowe, białe parasole... jednym słowem szał ciał i uprzęży na dzień dobry. Na owych meblach upozowani mężczyźni w mokasynach, pilnujący dzieci przebrabych jak do sesji reklamowej francuskich firm odzieży dziecięcej... jednym słowem, jak mawiał mój wesoły Kolega Australijczyk, "czujesz tego klimatu"...
    Nasz stolik był w środku, ale przeogromne okna zapewniały nam stały kontakt wzrokowy z florą i deck'iem. Mąż- pragmatyk wyraził zaciekawienie, jak udaje się ogrzać to wnętrze wysokie i piękne (jeśli kocha się lofty), ale dywagacje te przerwał kelner, dystyngowany i sztywny, mimo b. młodego wieku.
    Karta okazała się być krótka, a ceny wysokie (w porównaniu z wielkością porcji). Tatar MUSIAŁ być i był dobry, buraki marynowane - dobre, jednak jako samodzielnej przystawki nie polecam, bo się można zaburaczyć, i to octowo, bliny z łososiem całkowicie przeciętne, czego nie powiedziałam jednak Panu Mateuszowi (bogini, to chyba był On, a jeśli tak, to nie rozumiem, skąd u Niego ten akcent... Jego Mamusia jest z France?;). Kim by nie był, facet, który podszedł był b. sympatyczny i od razu zarządził menu dla dzieci (moje lubi kurki, ale wszelkie sosy, a już śmietanowe zwłaszcza, w grę nie wchodzą, więc cielęcina z karty została śmietany pozbawiona, za to sowicie okurkowana i to było najlepsze danie z próbowanych przeze mnie; dzieci Przyjaciółki dostały mule z... hmmm... nie... nie mogę powiedzieć, bo Miły Facet prosił, żeby nie zdradzić, że u niego taka profanacja ;). Sałatka z kozim serem na ciepło - dobra, pierogi ruskie - szału nie ma, cielęcina z morelami zdecydowanie za słodka, za to beza... REWELACJA (wyceniając ją, Pan Mateusz chyba zapytał swą ex-ciocię, Magdę Gessler, a ta dała cenę jak z Słodkiego-Słonego i tak zostało - 29 zł i to były najlepiej wydane pieniądze w WW).
    PS W rogu sali fortepian Whaletone, którego cena wynosi, ponoć, 75.000. Funtów szterlingów.

    Data wizyty w lokalu: 24 sierpnia 2013

    8 z 19 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...