Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Kryształowa

gdzie jesteś? województwo: śląskie miejscowość: Katowice , dzielnica: Śródmieście
2.8
liczba opinii: 41 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 2 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

typ lokalu: kawiarnia, restauracja typ kuchni: śląska, polska, regionalna cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia
Korona_button_kw_winner4

Restauracja Kryształowa

kliknij na zdjęcie aby zobaczyć całą galerię

opinie gastronautów (41)

  • warszawskismakosz 180 recenzji

    26.05.2014, 17:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kryształowe głównie żyrandole

    Wydawało mi się, że na Śląsku nie ma bardziej eleganckiego lokalu do celebrowania ze znajomymi eleganckiej kolacji. Gesslerowa, eleganckie żyrandole, otoczka miejsca, w którym chce się bywać. Z włoską czy azjatycką kuchnią łatwo spotkać się gdziekolwiek, ale z polską w wydaniu na poziomie nie jest już tak łatwo. I tak było w tym przypadku - choć zapowiadało się nieźle, wizyta była przeciętna.

    Od właścicieli takiego miejsca oczekiwałbym, że przy prawie 10 osobowej grupie będą starali się bardziej niż przy dwójce studentów, którzy wpadli na piwo, bo przechodzili chodnikiem. Nam z rzadka udawało się zainteresować obsługę swoją osobą. Kelner pojawiał się co kilkadziesiąt minut, ale częściej znikał, z reguły wtedy, kiedy był potrzebny. Większą atencją obsługi cieszyli się przypadkowi bywalcy naszej sali, w którym odbywała się spontaniczna sesja zdjęciowa, robiona przez studentów.

    Z całej, kilkunastostronicowej karty win, na kieliszki dostępne są ledwie 2-3. Zaczynam więc od rieslinga, który nie jest tak zimny, jak powinien być w upalny majowy dzień. Na przystawkę zamawiam szparagi zawijane w boczku, zapiekane pod beszamelem. Niestety, niewiele ma to wspólnego z wiosną. Pęczek szparagów nie prezentuje się zbyt okazale (konsystencja nie gwarantuje nawet tego, czy były one naprawdę świeże), boczku jest za dużo i jest on tłusty. Znacznie lepiej wyglądałby ten szparagowy pęk zawinięty w jamon serano czy prosciutto crudo. Tutaj smakuje wędzonką, która zgrzyta pod zębami. Na domiar złego beszamel jest ciężki, mulący, zawiesisty o smaku zasmażki.

    Danie główne, na które się decyduję to gęsie udko ze smażonymi kopytkami, żurawinowym musem i czerwonymi buraczkami. Wygląda ładnie, kolorowa kompozycja, ale smakowo nie daje się zapamiętać. Mięso odchodzi od kości, ale całościowo brakuje temu błysku. Żurawinowy sos i buraczki jakby żywcem wyjęte ze słoika. Kopytka smażone w głębokim tłuszczu. Jeśli lokal aspiruje do wyższej klienteli, a chianti kosztuje 24 zł/kieliszek, mogłoby być nalewane z butelki w obecności gości. Nie tego, zupełnie nie tego się tutaj spodziewałem, bo ceny w menu Kryształowej nie należą do niskich.

    Data wizyty w lokalu: 20 maja 2014

    16 z 22 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • carlos_inez 200 recenzji

    13.04.2014, 11:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Drugie podejście

    Kryształowa po zmianach. Znika Magda Gessler pojawia się Maria Ożga. Jurorka zamieniła się z pretendentem. I cóż z tego wyszło...

    Zmian na pierwszy rzut oka nie widać. Kelnerzy, jak na początku, witają w progu i prowadzą do szatni. Gości nadal jak na lekarstwo i to mimo, że mamy piątkowy wieczór. Sala główna nadal jest przytulna i urządzona ze smakiem.

    Więcej nowego widać w karcie dań choć nadal jest kaczka, hekele i chleb ze smalce na przystawkę. Na marginesie smalec najlepiej smakuje ze zwykłym, pszennym chlebem. Krojona bagietka pasuje tu jak nie przymierzając pięść do nosa. Pani Maria z pewnością to wie. Pytanie skąd pochodzą właściciel/właściciele. Zwłaszcza, że w karcie dań pojawiła się Zalewajka zagłębiowska (sic!). I to tyle w temacie śląskiej kuchni w tym miejscu.

    Ceny spadły... trochę. Doszły także dania lunchowe za 28 zeta. Widać, że niewielka popularność wymusza kreatywność.

    Kucharz pozostał ten sam. To widać już przy przystawce. Ulubiony śledź Pani Marii to dwa ogromne i sakramencko przesolone płaty ryby i nędzne plasterki buraka. Ciężkie danie kompletnie bez polotu. Najgorszy śledź w KATO :(.

    Przechodzimy do zup. I od razu zaskoczenie bo jest zupa ogonowa. Ha. Każdy kto kiedykolwiek jadł tę zupę z tytki nie zapomni tego wyjątkowego smaku. Tymczasem na moim talerzy był raczej bogracz niż zupa ogonowa. Smaczny, ale jednak tylko bogracz.
    Żurek ze sztamfowanymi kartoflami i wędzonką pozostał niedojedzony. Nie dość, że jego temperatura oscylowało w okolicach 100°C to znów kucharz przesadził z solą. Nie dało się tego zjeść.
    O dziwo kelner zaalarmowany, że dania nie można dokończyć nie zareagował.
    Na drugie danie wybór, podobnie jak za pierwszym razem, padł na kaczkę. Prezentacja na talerzu była okropna. Ciepnięta połówka drobiu, oblana sosem, dołożone ćwiartki smażonych kartofli i zatknięta niczym dzida gałązka tymianku pośrodku. Panowie proszę postarajcie się to da się zrobić lepiej. Całość jest niedopracowana. Pyszna, miękką i delikatna kaczka musi walczyć z ciężkim słodkim sosem piernikowym i ugotowaną na parze modrą kapustą z rodzynkami. Nic tu do siebie nie pasuje! Dobrze, że chociaż kaczka jest lepsza niż poprzednio.

    W podsumowaniu na scenę wkroczyła gruszka z gałką lodów miętowych oblana sosem czekoladowym. Bez fajerwerków. Lody od Grycana, prezentacja obleci, smak płaski.

    Nie widzę światełka w tunelu...

    Data wizyty w lokalu: 11 kwietnia 2014

    21 z 30 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • biala_bajka 79 recenzji

    19.03.2014, 08:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Mieszane uczucia

    Oczywiście, jak każdy mieszkaniec Śląska, znam legendę Kryształowej i kusiła mnie ona w równym stopniu, co przyciągało nazwisko celebrytki, pomimo, iż nigdy nie byłam jej fanką, no ale media robią swoje. Z racji jednak, że chociaż lubię i cenię dobrą kuchnię, to jednak bardzo nie lubię przepłacać i zaporowe ceny ustalone przez M.G. odrzucały mnie. No, ale wiedziałam, że kiedyś zajrzeć tam muszę.

    No i nadarzyła się okazja, bowiem w ofercie pojawiły się zestawy lunchowe: w tygodniu, od południa do bodaj 15.00 czy 16.00 można zjeść dwudaniowy obiad z kompotem poniżej 30 zł - cena, jak na dobrą restaurację w centrum aglomeracji, OK. Spotkawszy się zatem na nieformalnie z dawno nie widzianym kolegą zaproponowałam "Kryształową" kusząc tymi właśnie zestawami i ostatecznie postawiłam na swoim, chociaż kolega wydawał się sceptyczny.

    Pierwsze wrażenie mieszane, jak wrażenie podsumowujące całość wizyty: niby swojsko, niby elegancko, niby ze smakiem, ale jak na tyle w teorii ciepłych akcentów zbyt sterylnie, zbyt dużo dobra wszelakiego, śląskie czepce w gablotach nijak mają się do mebli stylizowanych na Ludwika któregoś tam, zaś gipsowe gęsi w towarzystwie kryształów i kwiatów dopełniają całości zmieszania. Nie wiem, niby lubię takie wnętrza, ale mam wrażenie, że tutaj chyba nie do końca tak miało być, chociaż widać, że inwestycja musiała pochłonąć krocie (czy te serwety to prawdziwa koronka?). Ostatecznie nazwisko G. zobowiązuje.

    Pustawo. Lekko znudzony kelner, z nieco sztucznym uśmiechem wskazuje nam stolik, ale nie sili się na szczególną uprzejmość, domyśla się zapewne, że wpadliśmy na lunch, więc fortuny na nas nie zbiją, a z tym lunchem to lekkie rozczarowanie. Bo akurat tego dnia w menu jest kurczak i gołąbki jako danie główne, z zupą kalafiorową. Cóż, szału nie ma, ale przejrzawszy tygodniową kartę lunchową zauważyłam, że dania są raczej proste, niewyszukane i wybór głównie z tych, które można przygotować po kosztach. Na ogół wybór miedzy opcją mięsną i wegetariańską, z całego tygodnia zaciekawiły mnie bodaj 2 pozycje, lecz cóż, akurat tego dnia była kalafiorowa i kurczak. Trudno, przeżyję.
    Za to dobrze, że w cenie napój, bo 8 zł za małą colę (0,2) czy 9 za zwykłe piwo tyskie to już za dużo. Przewertowałam zresztą kartę, także menu regularne i przypuszczam, że nie wrócę. Właśnie przez wzgląd na ceny, jako że ceny dań głównych oscylują raczej w okolicach 50 zł, a nie, jak podano, 20-40. Stek prawie stówka, zupy średnio 15 zł. No drogo, no, nawet, jeśli ktoś planuje wydać więcej na posiłek, to trzeba 100 zł na osobę liczyć, a i tak się raczej nie przejemy.

    Przejdźmy do lunchu, gdyż to tygodniowa karta ratuje sytuację.
    Wzięliśmy dwa różne zestawy i nic nas w nich nie zachwyciło na tyle, by powrócić, ot co. Ani kompozycja smakowa w zestawie z mięsem (kurczak miał być w winie z pieczarkami, uważam, że był lekko kwaśny, chociaż koledze smakował), ani gołąbki (zapraszam na lekcje, potrafię zrobić lepsze, naprawdę), smaczna zupa, chociaż jadałam lepsze i niezły kompot (bez owoców pływających w szklance), lecz porcje... No dla mnie w sam raz, po posiłku czułam się najedzona, ale zmieściłabym jeszcze deser, a kolega... Cóż, 15 minut po opuszczeniu restauracji zainwestował w kebaba na dworcu, więc niech ten gest mówi sam za siebie. Zaznaczam fakt, iż nie dostaliśmy czekadełka, o którym wspominają inni recenzenci, widocznie do tych "tanich" zestawów nie podają.

    Kelnerzy niespecjalnie interesowali się naszym stolikiem, chociaż powinni. Bo a nuż wrócę następnego dnia na spotkanie firmowe i zamówimy wszyscy po steku?

    Ale nie wrócę, chyba, że zostanę do "Kryształowej" zaproszona, jednak nalegać specjalnie nie będę. Ciekawość już zaspokoiłam.

    19 z 27 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • agnesorka 3 recenzje

    07.07.2014, 13:05 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pyszny łobiod!

    Na pierwszą wizytę do restauracji wybrałam się z rodziną na niedzielny obiad. Na wstępie pozytywne i negatywne zaskoczenie- obsługa od progu zachowała się bardzo profesjonalnie, miło i tak zostało aż do samego wyjścia. Natomiast negatywne były panujące w restauracji pustki, szczególnie że była to pora obiadowa w wolny dzień. Każdy z nas zamówił danie główne i deser, dodatkowo mieliśmy 3 przystawki- żur, galert i hekele. Przystawki były podane wspaniale i smakowały wyśmienicie. Dania główne, wszystkie z kuchni polskiej, były bardzo, bardzo dobre, każdy z nas zamówił inne danie i każde było na najwyższym poziomie. Jestem szczególnie zadowolona, przede wszystkim dlatego, że dobra kuchnia polska serwowana w restauracjach, jest dużą rzadkością. Chwalę wszystko- od smaku dań i doboru przypraw, jakość produktów, prezencję, zapach.
    Niestety jest i ziarno goryczy- nie wiem, czy wynika to z "przepychu" panującego we wnętrzach, czy PR jaki restauracja zafundowała sobie na samym początku działalności, ale przypuszczam, że pustki w środku o każdej porze dnia wynikają z przekonania, że wyjście do tej restauracji wiąże się z dużym wydatkiem. Obalam ten mit, uważam, że solidny dwudaniowy obiad z deserem za około 50 zł od osoby to niewiele, biorąc pod uwagę, że taka uczta zapada w pamięć na długo. Co do deseru- ten ewentualnie odradzam, był smaczny, ale w porównaniu do innych restauracji przeciętny. Mimo to, polecam z pełnym przekonaniem!

    Data wizyty w lokalu: 06 lipca 2014

    4 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kalinka24 2 recenzje

    13.10.2014, 22:46 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zniesmaczona

    Wybrałam się z chłopakiem na niedzielny obiad. Mieliśmy ochotę na coś typowo śląskiego. Padło na rosół i roladę z kluskami i kapustą. Na wejściu kelner nas przywitał, wskazał stolik, podał kartę i to by było na tyle z pozytywów. Na podejście kelnerki, aby złożyć zamówienie czekaliśmy 15 min. Kolejne 15 czekaliśmy na napoje (tonik i herbatę) czas oczekiwania na danie pierwsze 25 min. Rosół bez rewelacji. Płaski w smaku, słabo doprawiony. Rolada... hmm i tu się zaczyna. Mięso było twarde, niedoprawione praktycznie w ogóle, cebula w środku chrupiąca... mięso żylaste z błonami. Nie sądziłam, że aż tak można zepsuć tak szlachetne mięso. Wydawało by się, że skoro restaurację cechuje przede wszystkim śląska kuchnia, to dania naprawdę będą warte swej ceny. Niestety nie szło to w parze.. Jeszcze nigdy nie jadłam tak niedobrej rolady. Na deser się nie skusiliśmy, po prostu baliśmy się spróbować jeszcze czegokolwiek innego.

    Data wizyty w lokalu: 12 października 2014

    2 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • rafgrzeg 12 recenzji

    24.01.2014, 20:54 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny
      nie oceniam

    Pomieszane to wszystko

    Do Restauracji Kryształowa przywiało mnie spotkanie biznesowe oraz sława Pani Gessler. Na wstępie dodam, że jestem wielkim fanem Pani Gessler oraz jej propozycji w programie KR.
    Lokal po wejściu nie zachwyca... Kryształy jak to w Kryształowej, powinny być, ale mogłyby być jakieś... lepszej jakości i mniej plastikowe... ogromne hale (nie sale) raczej nie sprzyjają intymnej atmosferze... no ale dobra, wystrój to nie wszystko... dodam tylko, że każdy kelner strój z innej parafii... ale to też szczegół...
    Na spotkaniu były już wybrane dania, więc de facto nie podejmowałem decyzji, jednak opiszę po kolei wszystkie dania...
    Na początek przyszły 3 maleńkie pieczareczki z nadzieniem szpinakowym, polane sosem serowym. Bardzo ciekawa propozycja, szpinak świeży, dobrze doprawiony, danie piękne podane... No mówię, będzie dobrze...
    W kolejce czekał bulion z kołdunami z mięsem jagnięcym...
    Bulion to wielkie słowa,smakował jak smalec roztopiony w wodzie, nawet nikt tego nie posolił, ciężko było to zjeść... kołduny za to bardzo dobre, maleńkie, świeże, ładnie ulepione, z bardzo dobrym farszem...
    Za chwilę danie główne - do tej pory... tak sobie...
    Na stole pojawił się stek z łososia na pappardelle w sosie serowym z zapiekanymi pomidorkami... Łosoś - pierwsza klasa, odpowiednio wysmażony, miękki, ale nierozpadający się, dobrze doprawiony... pappardelle to... twarda klucha w sosie, makaron chyba gotowany dużo wcześniej, dlatego był zlepiony i zwyczajnie nieapetyczny, no cóż... a pomidorki to sztuk dwa koktajlowych położonych na chwilę na grillu... Nie wiem, jak to danie można było zmarnować... znakomity łosoś popsuty byle jakim makaronem... co więcej sos - zero smaku...
    Po trzech daniach ciężko cokolwiek powiedzieć - wszystko to, co Pani Magda mówi w KR, można odłożyć między bajki... niestety... w tym lokalu kucharz nie ma smaku i pojęcia o gotowaniu...
    Na szczęście deser trochę złe wrażenie uratował... torcik z płatków biszkoptowych z kajmakiem i czekoladą był perfekcyjny... nie za słodki, taki w sam raz... nie znam cen, więc tego aspektu nie poruszam... Gdyby mi za to wszystko przyszło zapłacić około 40-50 zł, to byłoby to uczciwe... ale wszyscy wiemy, że tak nie jest.
    Podsumowując - Restauracja chce jechać na sławie tego miejsca oraz na sławie Pani Magdy. Wnętrze to przeżycia... jedzenie w połowie dobre... ale podstawowe błędy kulinarne trochę dyskwalifikują kucharza...
    Wszystko jakieś poplątane...

    Data wizyty w lokalu: 16 stycznia 2014, godz. 18:00

    21 z 30 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mafioso 2 recenzje

    20.06.2014, 17:33 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedzenie bardzo przyzwoite, obsługa trochę kuleje...

    Witam
    Z miłą chęcią podzielę się z czytelnikami recenzją Kryształowej. ;) Otóż, wrażenie zrobiła ona na mnie dość dobre, mimo kilku niedociągnięć, a które mają miejsce niestety w wielu restauracjach... Ale od początku.

    Wraz ze znajomą wybrałem się do restauracji na popołudniowy obiad. Wiadomo, miejsce ma nadal sławę, czy też nostalgię, dlatego postanowiłem mojego gościa zaprosić właśnie tutaj. Wchodząc, i mając doświadczenie, stanąłem przy wejściu licząc, iż obsługa zainteresuje się naszymi osobami. Niestety to musi być szybkie "łapanie klienta", bo pierwsze wrażenie bardzo ważne. Nie można sobie pozwolić, żeby klient musiał wypowiedzieć dość głośno "dzień dobry", aby być zauważonym (a w pierwszej części restauracji nie było nikogo z gości). Ale cóż, postanowiłem, że sam się zapytam kelnera czy można prosić o stolik dla dwóch osób. Kelner bardzo uprzejmie nas zaprowadził i pozwolił wybrać nam sobie miejsca na sali (to dość miłe, bo czasami kelner wręcz narzuca aby siedzieć tu, a nie gdzieś indziej, bo to jego rewir i wiadomo jak jest w restauracjach...).
    Usiedliśmy, zapalono świeczkę, podano menu i przyniesiono poczekajki. Zdecydowaliśmy się na chłodnik truskawkowy z nutą imbiru i powiem Wam, że zrobił on na nas bardzo pozytywne wrażenie, był po prostu świetny. Na drugie danie wybraliśmy roladę śląską z modrą kapustą i kluskami oraz schab po sztygarsku z sosem musztardowym. Ta część naszego obiadu także zasługuje na pochwałę. Mocne 4,5 śmiało mogę dać. Mięsa miękkie, kluski w sam raz, sos do rolady, jak i musztardowy bardzo dobre. Następnie zamówiliśmy desery - gruszkę czarno-białą z lodem miętowym. Także brak zastrzeżeń.

    Jednakże troszkę szkoda, że nie wyczuliśmy jakiegoś zainteresowania kelnera naszymi osobami. Przyjmując innych gości, kelner podszedł, zaproponował specjały restauracji, coś odradził, coś polecił. Tego właśnie brakowało nam, mimo iż jestem miły i nie robię wrażenia nowobogackiego chłoptasia, co z wyższością traktuje każdego...

    Reasumując, jesteśmy bardzo zadowolenie z jedzenia, wystroju lokalu. Obsługa dostaje od nas 4, bo ma potencjał. Mała uwaga, młodych ludzi nie można mierzyć jedną miarą, gdyż chyba jest logicznym, iż ktoś wybierający się do Kryształowej nie liczy się z tym, że zje tam dwa obiady za 50 zł...

    Na pewno jeszcze się tam wybierzemy. ;) Polecamy serdecznie Kryształową.

    Data wizyty w lokalu: 13 czerwca 2014

    5 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • zifua 18 recenzji

    21.10.2013, 21:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zupy smaczne

    Wpadliśmy z chłopakiem z ciekawości, bo opinie są przeróżne. Zjedliśmy żurek oraz krem z pomidorów i obie zupy były bardzo dobre, jak również chleb ze smalcem. Tylko za niższą cenę jadłam lepszy krem z pomidorów i lepszy żurek. Oglądając niemalże każdy odcinek "kuchennych rewolucji" trochę inny zaobserwowałam przekaz: ma być smacznie, niedrogo i dużo. Tutaj było tylko smacznie. Porcje nie były duże, ani jakieś wyjątkowe w smaku, a przy takich kwotach i renomie Pani Magdy spodziewałam się jakiegoś "wow". Piwo 12 zł, a to dużo, poza tym Żywiec w kuflu Warki, a Tyskie w Żywcu (albo jakoś tak).

    Wystrój uważam za mocno przesadzony. Fajans, kicz i przepych. Wchodząc, pomyślałam, że przecież M.G. od razu by to skrytykowała, a tu proszę. Jak sztuczne gęsi (bądź inny drób), pomarańcze w koszykach czy starodawne zdobione damskie czapki (?) mają się do nazwy "Kryształowa" - nie mam pojęcia.

    Jeśli chodzi o obsługę - mam mieszane uczucia - wszyscy na siłę dystyngowani. Podchodząc do stolika, wszyscy mili i uprzejmi, ale obserwując ich przez jakiś czas, wyglądali, jakby byli za karę. W oddali bufony, w kontakcie z klientem mili i uśmiechnięci. Trochę dziwne połączenie.

    Reasumując: ogólnie mieszane uczucia, ale na pewno smacznie...

    Data wizyty w lokalu: 21 października 2013, godz. 15:00

    22 z 30 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • paperina 1 recenzja

    04.05.2014, 21:28 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Niedosyt

    Chciałabym na początku uściślić jedną istotną rzecz. Wszystkie wizyty miały miejsce za czasów, kiedy Kryształowa była restauracją autorstwa p. Gessler.

    W restauracji miałam okazje być 3 razy.
    Musze przyznać, że za każdym razem było coraz lepsze jedzenie.
    Ostatnia wizyta to było mistrzostwo.
    Zacznijmy jednak od początku...
    Na początku jako poczęstunek otrzymałyśmy pieczywo i smalec... jak każdy rodowity Ślązak wie, smalec je się z chlebem a nie z bagietką. Smalec smalcem nie był, konsystencja inna, tzw. szpyrki były niewyczuwalne, kolor tego był sino-szary... było to tak bardzo NIE śląskie. Było jednak smaczne, więc może sposobem byłaby zmiana nazwy aby sobie nie przynosić wstydu? Jeśli ktoś chce tak bardzo mieć dania kuchni śląskiej w swojej karcie a nie jest Ślązakiem to chyba wypadałoby się dowiedzieć jak taka prawdziwa śląska kuchnia wygląda i smakuje.

    Łosoś podany na pappardelle to poezja smaku.... porcja ogromna, sycąca i niesamowicie pyszna.

    Sałata z pieczonym kozim serem, karmelizowanymi figami i truskawkami oraz miodowo-musztardowym vinaigrette to najpyszniejsza sałatka jaką kiedykolwiek jadłam!

    Chciałam zamówić Tort Pavlova jednak kelner uprzedził, że porcja jest dosyć spora i za jego namową zamówiłam Parfait z białej czekolady i (chyba) musem wiśniowym... to coś niebywale wyjątkowego.

    Jest wiele minusów, które odejmują jednak punkty.
    Przy pierwszej wizycie, gdy zauważyłam brak podajnika na papier w toalecie to myślałam, że to może jakaś awaria lub chwilowa usterka.... jednak podajnik nigdy się nie pojawił. To jest dla mnie nie do przyjęcia jak czegoś takie może brakować w restauracji. Kolejny minus to kosze na śmieci, ja wiem, wiem... wiele jestem w stanie zrozumieć... estetyka, ładny wygląd, pasuje do reszty, ale kosz na śmieci (pod umywalkami) w którym pokrywę należy podnieść świeżo umytymi rękami po to by móc wyrzucić papier jakiego przed chwilą użyłam to wysuszenia ich to jest kolejna "ohydna" sprawa.

    Problemem dla mnie jest również pustka, ilość gości nigdy nie przekroczyła 6 osób... zawsze przez to czuję się tam jak "zjawisko nadprzyrodzone". To dla obsługi aż tak duże zaskoczenie?
    Kelnerzy- niesamowicie profesjonalni, uprzejmi jednak przy takiej obsłudze i tak małej ilości na sali to klient zawsze będzie się czuć źle. No ale to wina właścicieli, że jest tak mało ludzi a nie kelnerów wpatrujących się czy czegoś przypadkiem nie potrzebujemy.

    Ceny? Mogłyby być nieco niższe.

    Data wizyty w lokalu: 20 stycznia 2014

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • sunsetgirl 2 recenzje

    22.02.2014, 19:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Cudowne miejsce

    Uwielbiam w niej wszystko - ekskluzywność miejsca, wrażenie bycia w innej bajce, piękne wnętrza nawiązujące do śląskiej tradycji. Światło i nakrycia dają wrażenie wszechobecnego kryształu. Pięknie nakrycia, duże talerze, bardzo miła obsługa. Miałam przyjemność jeść w tym lokalu rolada śląska tradycyjną z wędzonką i ogórkiem kiszonym, z modrą kapustą oraz kluskami śląskimi - przepyszne. Mało kto wie, że codziennie od godziny 12:00 do 16:00 można zjeść lunch - codziennie inny, składający się z zupy, drugiego dania i kompotu w cenie 28 zł za całość - do tego chlebek ze smalcem na początek. Widać, że restauracja bardzo dba o jakość serwowanych potraw.

    3 z 22 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

informacje od restauracji

Restauracja Kryształowa usytuowana jest w samym centrum Katowic, znajduje się przy ulicy Warszawskiej w pięknej stylowej, odrestaurowanej XIX-wiecznej kamienicy. Niedawno wnętrza lokalu przeszły całkowitą metamorfozę. Do dekoracji wykorzystano m. in. wyszywane ręcznie hafty, koronki śląskie i pasy dekoracyjne z motywami roślinnymi. Wnętrza wzbogacają również haftowane gobeliny przedstawiające białe kwiaty maku. W przestronnej Sali Kryształowej ton nadaje drewniana podłoga w kolorze orzecha. Całość uzupełniają wielkie lustra, szklane kinkiety i kryształowe żyrandole. Starannie dobrane menu zadowoli podniebienia najbardziej wymagających gości. W Kryształowej królują przede wszystkim dania regionalne, a nad zadowoleniem gości czuwa Maria Ożga – Kryształowa Księgowa, zwyciężczyni II edycji programu MasterChef. Poszukiwaczom tradycyjnych śląskich smaków szczególnie polecamy roladę śląską z wędzonką i ogórkiem kiszonym. Prawdziwi smakosze z pewnością docenią pieczony schab po sztygarsku na panszkraucie z sosem musztardowym, czy kaczkę po polsku faszerowaną kwaśnymi jabłkami z modrą kapustą lub gęsią nóżkę z kokardą żurawiny. Restauracja Kryształowa zaprasza Państwa już od rana – na pyszne śniadania w domowej atmosferze. Przygotowaliśmy także specjalne menu dla dzieci, pełne sprawdzonych dań i zdrowych deserów.

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Katowice

Ładowanie wyników...