Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Nabo

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Mokotów
3.2
liczba opinii: 29 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 22 gastronautów

ul. Zakręt 8 02-907 Warszawa
tel: (22) 842-02-56
typ lokalu: restauracja, klubokawiarnia typ kuchni: skandynawska, burgery cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia
menu

opinie gastronautów (29)

  • Le5zek 372 recenzje

    05.11.2013, 10:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Uroczy zakątek na odludziu

    Do tego lokalu dostaliśmy się w efekcie sobotniego spaceru przez Siekierki, Augustówkę i Wilanów. Pierwotnie mieliśmy zaspokoić swoje kawowe żądze w Przystanek Cafe, który jednakowoż odgrodzony płotem od świata był niedostępny. Nieco zatem cofnęliśmy się na przeuroczo spokojny skwer Starszych Panów, oddalony od hałasu głównych arterii.
    W karcie dań nomen omen Dania. Ale dla nas 11 to jeszcze nie pora lunchu tylko iniekcji kofeinowej. Zamówiliśmy 2 latte, olbrzymią karafkę smacznej lemoniady (albowiem jak ostatnie lebiegi zapomnieliśmy wziąć na spacer wodę i byliśmy "nieco" spragnieni) i 2 ciasteczka cynamonowe z ciasta francuskiego. Wszystko smaczne, podane szybko i z uśmiechem.
    W przeciwieństwie do poprzednika nie zraziło mnie towarzystwo (nie oceniam zresztą nigdy emocjonalnie lokalu na podstawie czynników od niego niezależnych - tj. current visitors) które w dużej części składało się z rodziców z dziećmi. Wystarczy usiąść z dala by nie przeszkadzały.
    Wystrój skandynawski, minimalistyczny mnie się podoba i na pewno nie zasługuje na 1 gwiazdkę poprzednika - ja osobiście taką ocenę rezerwuję dla mordowni, bufetów kolejowych na stacjach przesiadkowych i innych nadmorskich smażalni.
    Myślę, że wpadnę tam kiedyś coś zjeść, bo dania z karty brzmią zachęcająco. Kilku sąsiadów pałaszowało z apetytem różne dziwne a atrakcyjne zestawy śniadaniowe.

    Data wizyty w lokalu: 02 listopada 2013, godz. 11:00

    1 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzysztofburzynski 232 recenzje

    18.08.2013, 22:38 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Smak i nienawiść

    O Nabo pisałem już około roku temu , oceniłem miejsce dobrze , acz nie rozumialem Gazetowyborczej nagrody knajpy roku. To nie było miejsce fenomenalne.

    Po kilku kolejnych odwiedzinach czas na nastepnych kilka słów .

    Smakowo , czapki z głów . Nabo jest coraz lepsze . Krewetki bomba , stek z urugwajskiej poledwicy wysmienity , niezła jagniecina ( taka dygresja : knajpa teoretycznie z zacięciem duńskim , a duńszczyzny już w karcie niewiele ) . Lemoniada świetna , niedrogie wina.

    Uczciwe 4 gwiazdy za jedzenie , z mocnym plusem.

    Mam z Nabo jednak problem . Mój prywatny problem , nie problem właścicieli.
    Mam problem z klientami Nabo. To miejsce jest pełne sztywnych , przeintelektuailzowanych ludzi , kobiet w rogowych okularach i wyciagnietych swetrach w zimie , a krzywych tshirtach w lecie.
    Toczą swoje sztywne i filozoficzne rozmowy z wypiekami na twarzy. Alkohol ? Góra kieliszek ! Wiecej nie wypada ! Uśmiech ? Nie ! Stracimy twarz inteligenta !

    I ja to wszystko mogę znieść , mi to nie przeszkadza. Pięknie ze jesteśmy różni .

    Nie mogę jednak zrozumieć dlaczego jak my wpadamy zadowoleni , rozesmiani , pijemy wino i zamiast o Nietchem , rozmawiamy o seksie, to oni wszyscy patrzą na nas z nienawiścią .

    Niestety po kilku wizytach w Nabo stwierdzam ze stylizacja inteligencka , nie idzie w parze z otwartoscia na świat i tolerancją.poniewaz nie ma kategorii "klienci" do oceny , podpinam ich pod wystrój i daje "pałę"

    Szkoda bo ten stek naprawdę był pyszny:(

    Aha , ten ogólny nastrój tez udziela sie obsłudze czasami . Dziewczyny ! Kij od szczotki i powaga nie jest idealnym atrybutem kelnera w osiedlowej luznej knajpie. Wiecej uśmiechu :)

    Data wizyty w lokalu: 18 sierpnia 2013

    17 z 27 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • masha 27 recenzji

    29.12.2013, 15:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bezpretensjonalne miejsce

    Nabo jest jednym z tych bezpretensjonalnych miejsc na mapie stolicy, w których po prostu lubi się być, bo jest fajnie. Minimalistyczny, ale jednocześnie ciepły wieczór. Dyskretna, uprzejma i szybka obsługa, klienci w dużej mierze rodzinni, bo lokal jest przyjazny dzieciakom, brak nachalnej muzyki i położenie w środku sennej, willowej Sadyby, sprawiają, że można się tam zrelaksować, oderwać trochę od rzeczywistości i poczuć nawet chwilami prawie jak na letnisku (zwłaszcza latem).
    Jednak Nabo zdecydowanie nie jest miejscem kulinarnych peregrynacji. Znaczy to, że serwowanemu tu jedzeniu, nie można absolutnie niczego zarzucić, ale z drugiej strony nie jest ono też niczym aż tak wyjątkowym, po co warto tu wracać. Jest tu duch skandynawskiej stołówki w skrzyżowaniu z kawiarenką, który odzwierciedla się w talerzu. Proste, przyjemne dania, dające co prawda przyjemne wytchnienie od wszechogarniającej triady sushi-burger-italia, obfite zestawy śniadaniowe, porządna kawa tworzą miłą i całkowicie bezpretensjonalną całość, jednak nie są w stanie dominować nad atmosferą, która jest dla mnie głównym atutem tego miejsca.
    Niemniej, jest to jedno z niezbyt wielu miejsc na gastronomicznej mapie Warszawy, które bez oporów rekomenduję wszelkim znajomym, bo zdecydowanie warte jest wycieczki na Sadybę.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • sobie_dobrze_zjem 2 recenzje

    23.06.2014, 00:15 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny
      nie oceniam

    Bardzo bym chciała tam zjeść, ale nie jest mi to dane

    Śledzę poczynania warszawskiej gastronomii, co się otwiera, co zamyka, kto zostaje Knajpą Roku itd. I taki właśnie tytuł przypadł Nabo. Długo się zbierałam, aby tam się udać, ale niestety nigdy nie dotarłam. I nie wynika to broń Boże z mojego lenistwa, ale po prostu się da tam nie da zjeść. Dzwonię raz, poproszę stolik na 2 osoby na sobotę, słyszę "Nie będzie to możliwe bo mamy wtedy rezerwację grupową i lokal zamknięty" , to poproszę na niedzielę, "Tutaj też nie jest to możliwe bo mamy komunię". OK, następna próba za jakiś miesiąc, sytuacja identyczna, raz chrzest raz impreza zamknięta. Ciśnienie rośnie. Dobra to skoro to taki lokal to może zorganizuję imprezę zamkniętą, która mi się właśnie szykuje. Dzwonię - nie ma managerki, proszę aby zadzwonić następnego dnia od 7.00. Dzwonię o 9.00, nie ma managerki będzie po 16.00 (a miała być od 7.00). Dzwonię o 17.00 nie ma managerki, mam napisać maila. Piszę. Czekam na odpowiedź tydzień. W między czasie dzwonię - nie ma osoby, która odpisuje na maile. W odpowiedzi na maila z wieloma błędami ortograficznymi dowiaduję się, że termin zajęty!
    A więc drogie NABO - albo jesteście restauracją, albo salą bankietową. Zdecydujcie się. Kolejnego podejścia już nie zrobię. Odeszła mi ochota.

    Data wizyty w lokalu: 05 kwietnia 2014

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Rubus 1 recenzja

    21.07.2014, 22:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rozczarowanie

    Po dokonaniu wcześniejszej rezerwacji, przychodzimy o umówionej godzinie, kelnerka przy na wpół pustej sali wskazuje nam najgorsze miejsca, gdzieś w rogu pomiędzy drzwiami i ścianą, wybieramy inne. Zamawiamy wodę, przybywa ciepła, bez lodu. Zamówiony stek urugwajski dostateczny, miałem wrażenie, że to stek z Biedronki, podany z warzywami bez smaku w środku sezonu. Frytki dość spieczone, lecz smaczne, za to warzywa bardzo słabe, sałata gorzka, z liści sercowych, gorzkich, twardych. Wszystko ściśnięte na talerzu. Poduszki na krzesłach jakby poplamione.

    Data wizyty w lokalu: 20 lipca 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • izuminomaiko 62 recenzje

    31.05.2013, 09:22 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjemnie, syto i smacznie

    Do Nabo udaliśmy się na zwieńczenie długiego spaceru z Bielan. Recenzja tego lokalu są bardzo mieszane: z jednej strony wybrany Knajpą 2012 roku przez Gazetę Wyborczą, a z drugiej dużo średnich recenzji. Dlatego chciałam wyrobić sobie własną opinię.

    Lokal jest w środku bardzo spójny estetycznie - ciekawa mozaika, drewniane meble, plakaty nawiązujące do krajów skandynawskich oraz dużo czasopism i książek, głównie kucharskich i o wnętrzach. To dobrze, bo Nabo to Nabo Cafe, czyli teoretycznie głównie miejsce do picia.

    Na zewnątrz stały rozłożone na trawce leżaki i stoliki, ale burzowa pogoda nas zniechęciła i usiedliśmy w środku, zajmując bodajże ostatni wolny stolik (większość knajpy była pusta, ale wszędzie stały tabliczki rezerwacja, więc jak się idzie większą grupą to lepiej chyba wcześniej zadzwonić).

    W karcie duży wybór napojów, w typ drip, więc plus dla knajpy. My zdecydowaliśmy się na lemoniadę i oranżadę, obydwie domowej roboty. Ciekawe w smaku i co ważne nie powalające cenowo.

    Karta zmienia się chyba sezonowo, bo część dań inna niż na stronie. Zupa, wino i deser dnia wypisane na tablicy przy barze, dodatkowo kelner poinformował nas czego nie ma.

    W końcu zdecydowałam się na zupę-krem z kukurydzy z chorizo i kotleciki rybne. Zupa pyszna, chociaż bym ją jeszcze lekko doprawiła. Kotleciki też smaczne, kompletnie inna klasa niż "paluszki rybne". Szkoda tylko, że do całości nie dodawana jest nawet mała sałatka. Mój towarzysz zamówił burgera Nabo i też był zadowolony. Szkoda, że akurat zabrakło słodkich placuszków, bo reszta deserów dosyć standardowa.

    Obsługa była dla nas w porządku, poinformowano nas co jest a czego nie ma, jedzenie sprawnie podano. Niestety przy stoliku obok doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Klientka zamówiła rybę z kuskusem. W karcie była do wyboru tilapia/makrela i ona zamówiła tilapię. Kiedy przyniesiono zamówienie, okazało się, że to makrela, a kelnerka tłumaczyła, że codziennie jest ta albo ta ryba a kolega przyjmujący zamówienie o tym nie poinformował. Pani zrzedła mina, ale przyjęła zamówienie. Nie wiem czy rozwiązano to przy rachunku, ale ja nie słyszałam, żeby kelnerka zaproponowała wymianę dania albo zwrot kosztów. Jak dla mnie kiepskie rozwiązanie.

    Generalnie uznaję wizytę za udaną. Nie spodziewałam się wyjątkowej kuchni, a świeżych, smacznych dań i to otrzymałam. Miejsce jest sympatyczne i dla tych, których jak ja nie bywają na Sadybie, polecam chociażby po to, aby odkryć tę dzielnicę. Nabo jest dopasowane do rodzin z dziećmi, co widać i po karcie (można dostosować smaki do gustu dziecka), zabawkach, kąciku do zabawy i przewijaku w toalecie. Osoby bezdzietne mogą się czuć trochę jak intruzi.

    Data wizyty w lokalu: 30 maja 2013

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • pekopeko 70 recenzji

    20.11.2013, 15:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Benedyktyńskie jajko na twardo

    Do Nabo przywiało nas w niedzielny poranek na śniadanie. Pobielane cegły na ścianie, pięknie zachowana stara posadzka, niby surowo, ale jednak całkiem przytulnie, możne dlatego, że tak gwarno i rodzinnie. Dlatego też polecam rezerwację. Co prawda nie mam dzieci, ale lubię dbanie o potrzeby klienta wszelkiego, więc ładny kącik dziecięcy zdecydowanie jest godny pochwały.
    Obsługa uważna mimo, że ręce miała z pewnością pełne roboty.
    Na początek wkroczył zestaw kawy z cynamonową bułeczką. Kawa z dripa w porządku, bułeczka cynamonowa smaczna, chociaż więcej już bym się na nią nie skusiła. Następne pojawiły się śniadania: jajka po benedyktyńsku, jedne z bekonem, drugie z łososiem oraz naleśniki gryczane na słodko. I niestety wtopa przy benedyktyńskich, żółtko w jednym jajku nam się ugotowało niemal na twardo (jedna porcja, dwa jajka). Drugie było na szczęście płynne. Bułeczka, na której jajka zaserwowano, ciut za sucha. Sosu serowego nie zapamiętałam ani trochę, więc pewnie nieco mdły. Bekon dobrze przysmażony, uff. W drugim zestawie benedyktyńskim z jajkami było już lepiej. Naleśniki ładnie podane, ale nic specjalnego. Proszę nie zrozumieć mnie źle, jedzenie jest dobre, tzn. oferta śniadaniowa, bo tej było mi dane spróbować, ale kompletnie niezapamiętywalne. Dwie gwiazdki oznaczające przeciętność więc.
    Może kiedyś wrócę, żeby sprawdzić co serwuje się na duży głód, ale prawdę mówiąc, jak na razie mnie tam nie ciągnie.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • katarzynella 24 recenzje

    27.07.2013, 08:22 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjemne miejsce, do powracania czasem

    To miejsce ma dla mnie wadę, że jest dosyć daleko od centrum - jest to prawie pod Elektrociepłownią Siekierki. Ale dzięki temu można wygodnie zaparkować nawet dużą ilością samochodów.
    Duży wybór różnej wielkości stolików, co jest wygodne - można przyjść w różnej wielkości grupach i nie trzeba za bardzo zestawiać stolików. Miłe miejsce na zewnątrz.
    Miejsce nadaje się idealnie dla dzieci - jest duży przeszklony pokój zabawowy. Jest też dużo miejsca między stolikami, co jest wygodne.
    Obsługa bardzo miła, troszkę długo czekałyśmy na rachunek, ale podczas obsługi kelnerki były bardzo miłe i sprawne.
    Jedzenie jest fantastyczne - ciepła imbirowa lemoniada i koktajl mango - pomarańcza bardzo smaczne. Jadłyśmy sałatkę burak - ziemniaki - wędzona ryba i była bardzo duża i smaczna oraz sałatkę sałata zielona - burak - orzechy laskowe, na której leżały 3 duże grzanki z kozim serem i wspaniałym sosem malinowym. Na deser sławetne duńskie placuszki i ledwo się wyczołgałyśmy - byłyśmy przejedzone. Bardzo miłe miejsce, choć też raczej nie nazwałabym go 'Knajpą roku".

    Data wizyty w lokalu: 26 lipca 2013

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzysztofburzynski 232 recenzje

    29.11.2012, 22:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre miejsce na co dzień

    Nawet bardzo dobre :) smaczne, nienadęte, proste. Właściwie każde danie było przynajmniej przyzwoite. Nabo jest prowadzone podobno przez Duńczyka i Polkę, ale Skandynawia przejawia się tylko w kilku potrawach.

    Polecam świetne krewetki w maśle, dobry burger (już chyba wszędzie teraz musi być ten kawałek mielonego :), przyjemna zupa rybna.

    Właściciele czuwają nad całością, to bardzo miłe i aż strach mnie przechodzi, bo za dwa tygodnie umówiliśmy się tam większą grupą na "duże wino" i nie wiem czy tak miła i kulturalna właścicielka wytrzyma najazd Hunów z Wilanowa :).

    Data wizyty w lokalu: 23 listopada 2012

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • peter_c 201 recenzja

    28.11.2012, 00:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Skandynawski minimalizm

    Sprawdzamy knajpę roku Gazety Wyborczej. Pierwsze wrażenie średnie – barak, proste wnętrze, białe ściany i wysokie stropy potęgujące uczucie braku przytulności. Po chwili lokal trochę zyskuje, między innymi dzięki ciekawej mozaice na podłodze. Całość w sumie gra, ma ten swój skandynawski styl, który można lubić lub nie.

    Jedzenie – dużo, dużo lepsze niż oczekiwałem. Doskonała, treściwa, pełna smaku zupa z pora. Fantastyczny hamburger. Dobrze przyprawione mięso, boczek, ser, smaczny sos barbecie i dużo warzyw. Miękka bułeczka ledwo była w stanie utrzymać tą bogatą treść podczas konsumpcji. Kontrowersyjne dla mnie użycie kapusty pekińskiej z majonezem. Świetnie się komponuje z resztą, ale nasuwa ewidentne skojarzenia w smaku z Big Mac-iem…Tak czy inaczej, na tle konkurencji kanapka się broni i awansuje od razu do ścisłej czołówki. A do tego wszystkiego – pyszne, chrupiące frytki. Z dobrego ziemniaka, z łupinkami, dobrze pokrajane i doskonale przyrządzone. Od lat nigdzie takich nie jadłem…

    Przy obsługdze nie będę się za długo zatrzymywał – szybko podana karta, szybko przyjęte zamówienie, ale też za szybko zabrany talerz - ledwo zdążyłem odłożyć widelec, nie zdążyłem nawet przerzuć ostatniego kęsa gdy kelnerka już zdążyła posprzątać...To samo przy obu daniach.

    W sumie bardzo pozytywnie jeśli chodzi o samo jedzenie, średnio jeśli chodzi o resztę. Na pewno jest to coś więcej niż tylko osiedlowa knajpa...

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...