Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Dwór Bartla

gdzie jesteś? województwo: podlaskie miejscowość: Goniądz
2.4
liczba opinii: 6 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Nadbiebrzańska 32 19-110 Goniądz (zlokalizowany naprzeciwko Karczmy Bartla)
tel: 506-115-423
typ lokalu: restauracja, restauracja hotelowa typ kuchni: podlaska, polska, staropolska, regionalna, pierogi cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (6)

  • robi_ok 12 recenzji

    05.07.2014, 21:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    A czas sobie płynie banalnym tik-tak....

    Choć na początek cytat z innej piosenki - Jedyny hotel w mieście. W Goniądzu wybór knajpek na poziomie praktycznie żaden. Przy rynku jedynie coś wyglądającego z zewnątrz na bar szybkiej obsługi, więc wybraliśmy się w stronę rekreacyjnej części miasta. Pierwszą restaurację o wyglądzie PRL-owskiej "kolorowej" ominęliśmy szerokim łukiem i tak dotarliśmy do Bartlowizny. Pierwszy budynek z napisem "Karczma" i na drzwiach "otwarte od ..." zamknięty na głucho, mimo iż "od" dawno minęło. Drugi praktycznie nieoznaczony okazał się restauracją...

    JEDZENIE - tym razem brak porównań, bo oboje zamówiliśmy mix sałat z grillowanymi polędwiczkami wieprzowymi. Smaczne, choć troszkę twarde, ale zaledwie poprawne, choć po cenie (27,00!) mieliśmy chyba prawo spodziewać się fajerwerków? Tym bardziej, że w Tykocinie sałatowe "fajerwerki" z grillowanym kurczakiem jadłem dzień wcześniej po... 17.00 (tu w karcie sałata z kurczakiem 22,00).
    Na pocieszenie kelnerka przyniosła po hainekenie (butelkowym, bo z nalewaka, w restauracji chcącej zda się uchodzić za ekskluzywną tylko... żubr) ale jeden 0,5, a drugi 0,66 w... tej samej cenie. Była równie zaskoczona tym, że butelki nie są jednakowe jak my. :)

    OBSŁUGA - jakiś koszmar... Rozumiem, że w małych podlaskich miasteczkach czas płynie wolniej, ale żeby aż tak? Na ogródku z 12 stolikami, tylko 6 zajętych, doliczyliśmy się na początek 3-ki kelnerów, z których każdy pojawiał się najczęściej co kilka minut. Sprawna obsługa 6 stolików (w środku raczej pusto) okazała się ponad ich siły. Czekanie ok. 10 min na kartę to było tylko preludium, dania dostaliśmy po ok. godzinie. Stąd nasze pierwsze wrażenie po wejściu, że wszyscy goście wpadli na ogródek na piwo. Oni też czekali. Jedynym rozweselającym akcentem była czwarta kelnerka, która pojawiła się na ogródku z kuflami piwa i biegając od stolika do stolika szukała ich "adresata".

    WYSTRÓJ - wnętrze - kapiąca przepychem bufonada bez smaku, obwieszone w sposób na chybił trafił zabytkowymi zegarami w ilości mocno przesadzonej. Po środku ni w pięć ni w dziewięć wodna kaskada. Wspomniane w recenzji wcześniej WC - to po prostu trzeba zobaczyć bo opisać się nie da. :) Ogródek (był by) bardzo przyjemny, nad małym stawem z fontanną i dalej z tarasem przechodzącym w pomost nad Biebrzą. Po co w tym miejscu tandetny namiot z automatami do gry?

    CENY - hotelowe, za standard dla... bulionerów.

    Następnym razem do Goniądza wybiorę się z kanapkami. ;)

    Data wizyty w lokalu: 05 lipca 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • chemik 12 recenzji

    13.11.2013, 15:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dworskie zderzenie skrajności

    Od czego zacząć, jeżeli na wspomnienie o tym miejscu mam w głowie wielki miszmasz. Skąd to się wzięło, już tłumaczę...

    Do Dworu Bartla dotarliśmy motocyklami pod koniec października. Pogoda nie rozpieszczała temperaturą, więc lekko wyziębieni szukaliśmy miejsca na obiad. Miejsce o wspaniałym otoczeniu, czystym, zadbanym, powiedziałbym nawet dopracowanym i wypieszczonym straciło na znaczeniu, gdy weszliśmy do Dworu. Zgodzę się z poprzednikami, otóż wnętrze jest przytłaczające, ciężkie, wiem o gustach się nie dyskutuje, jednym się podoba, innym nie. Prawdopodobnie, gdybym znalazł się na hucznej biesiadzie w tych wnętrzach, odniósłbym inne wrażenie, ale akurat w dniu naszych odwiedzin (nie wiem czy tak jest codziennie) w środku było szaro i ponuro, światła przygaszone, a ciężki sufit przytłaczał masywem. Ale to nie portal wnętrzarski, więc do stołu...

    Jako, że najlepszym sposobem na rozgrzanie się, jest miska dobrej zupy, zamówiliśmy po żurku (12 zł). Przezornie zapytałem się, czy jest z jajkiem czy kiełbasą, ponieważ nie lubię z jajkiem. Liczyłem zatem na kiełbaskę, ale okazało się, że żurek jest podany z wędzoną szynką, pociętą w cienkie paseczki. Nie protestowałem, porcja była duża, wkładki też nie pożałowano. Więc za żurek ocena bardzo dobra. Aby za ciężko się nie wracało, na drugie danie zamówiłem sałatkę z kurczakiem (22 zł), a towarzysz podróży pierogi z mięsem z patelni. Pierogi były bardzo smaczne. Porcja dosyć duża, farsz świetny, odsmażony na tłuszczyku na złoto. Sałatka, to góra sałat - szkoda, że zwykłych karbowanych, które są bez smaku - zalana potężną ilością sosu jogurtowego, w smaku trochę nijakiego. Na wierzchu spora porcja świeżo smażonego kurczaka. Myślę, że pomysł dobry, ale do dopracowania.

    Byliśmy jedynymi gośćmi przez ponad godzinę. Nie wiem, czy tak jest codziennie, czy miejsce ożywa w weekendy. Niemniej, przy braku zajęć obsługa powinna doszkolić się z menu.

    Wracając do początku. Dwór Bartla to zderzenie niezłego jedzenia, słabej obsługi (miłej, uczynnej, ale nie znającej menu na wylot, a to chyba podstawa), atrakcyjnego położenia, tarasami z widokiem na otwarte przestrzenie Biebrzy i przytłaczające wnętrze. Tak, o toalecie też wspomnę, ja się uśmiałem, ale wierzę, że niektórych to wręcz zirytuje. Odwiedzę jeszcze nadbiebrzański dwór, ale latem, by skosztować specjałów na tarasie, z widokiem na rozlewiska Biebrzy.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Marikijka 18 recenzji

    01.09.2013, 22:08 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedzenie przeciętne, ceny wysokie...

    Mieliśmy tam 3-dniową imprezę. Na początku fajne wrażenie, ciekawy wystrój sali, duży taras ze stolikami, duża altana też ze stolikami, pokoje już nie są takie ładne...
    W pierwszy dzień po przyjeździe zamówiliśmy na przekąskę zupy i smalec własnego wyrobu. Zupa z cukinii była przepyszna, również jak i smalec, natomiast żurek średnio nam smakował. Wieczorem mieliśmy uroczysta kolację, zupa brokułowa- ok, tylko trochę za słona. Danie drugie- jakieś zawijasy w sosie grzybowym oraz kluski. Miałam wrażenie, że sos był z torebki tylko z dodatkiem świeżych grzybów, zawijasy za suche, kluski rozlazłe. Sałatki w miarę. Pierogi z kapusta i grzybami dobre, kartacze z mięsem -niedoprawione.
    Bardzo smaczny był deser- placek z jabłkami i musem, podawany na jakimś sosie. Byliśmy zachwyceni tym deserem, natomiast następnego dnia, gdy oprócz naszej imprezy w lokalu obok odbywało się wesele, te same tarty dostaliśmy już bez sosu i były przez to za suche. Ogólnie mają tam za mało obsługi, więc jeżeli odbywają się 2 imprezy równolegle, to jakaś impreza na tym cierpi....w tym przypadku to była nasza. Dwór Bartła szczyci się swoimi wyrobami mięsnymi, niektóre są ok, ale niektóre, na przykład jak kaszanka były totalnie niedoprawione.
    Jedliśmy jeszcze dużo różnych rzeczy: grochówka- ok, jarzynowa- zbyt solona, schabowy z pieczonymi ziemniakami nawet dobry, z tym że niektórym trafiły się niedobre ziemniaki. Ogólnie za takie ceny jak oni tam mają można znaleźć coś o wiele lepszego. Więc ja zdecydowanie nie polecam to miejsce na jakieś imprezy, żeby się nie rozczarować :).

    Data wizyty w lokalu: 31 sierpnia 2013

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • MajaAndrzej 6 recenzji

    07.10.2013, 09:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nigdy więcej

    Zawitaliśmy do Dworu Bartla na lekką przekąskę po spacerze nad rozlewiskami Biebrzy - niedziela, słońce, dobre humory. Wchodzimy do lokalu i wita nas ogromna, ciemna hala z drewnianymi zegarami, wypchanymi zwierzętami, ciężkimi meblami i nosorożcem wesoło spoglądającym znad wejścia. Czujemy się lekko przytłoczeni, więc swoje kroki kierujemy do baru gdzie czeka barman? kelner? Pan nie zaproponował, żebyśmy usiedli, tylko czekał, aż złożymy zamówienie przy barze. Zapytaliśmy o śledzie - "wie pani, takie zwykłe z cebulką" ok, wzięliśmy po śledziu. Pogoda była piękna, więc zapytaliśmy, czy możemy usiąść na dworze - tak.
    Całość składa się z 2 tarasów - bliższego i dalszego, połączonych mostem. Odległość między nimi - 15 m. Zasiedliśmy przy ławie nad wodą, okolica malownicza.
    Kelner wyszedł z restauracji z naszymi śledziami. Krzyknął - "na drugim tarasie nie obsługujemy, smacznego", pozostawił nasze zamówienie na stole 15 m od nas i wszedł do środka... Grzecznie wstaliśmy i przenieśliśmy zamówienie do stołu, przy którym siedzieliśmy.
    Śledź był "zwykłym śledziem", zalanym dosyć kiepskim olejem z twardą i gorzką cebulą, więc nie zatarł złego wrażenia.
    Podsumowując - miejsce to, nastawione na żywienie zbiorowe i imprezy różnego typu, niestety nie zaskoczył nas pozytywnie. Nie otrzymaliśmy żadnej informacji, gdzie na terenie restauracji można liczyć na obsługę, a gdzie nie.
    Śledź był do bani, inne dania - nie wiemy i już na pewno się nie dowiemy. W karcie nie było nic odkrywczego, a ceny wysokie. Na Podlasiu jest mnóstwo restauracji z kuchnią regionalną, serwujących smaczne i tanie kartacze i pierogi. Nasza noga tam więcej nie postanie, na spacer zabierzemy kanapki.

    Data wizyty w lokalu: 06 października 2013

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • cnet 1 recenzja

    28.11.2013, 17:26 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ciekawa alternatywa dla 90% lokali oferujących podobne usługi

    Pierwsze wrażenie - gdzieś na końcu świata (bez obrazy ;)) znaleźliśmy miejsce, które lepiej pasuje do okolic bogatego, dużego miasta - o co chodzi - powierzchnia 3 ha, hotel, 3 restauracje (z czego 1 czynna w sezonie zimowym), kort tenisowy, stc... No i fajnie utrzymana zieleń. Tyle tytułem wstępu.

    Restauracja -
    Dwór Bartla - czynna cały rok - zmarznięci zaczęliśmy od zup - żona zupę krem z pomidorów z mozzarellą, ja tradycyjny żur (jajko + wędlina). Razem zgodnie stwierdziliśmy, że było przepyszne... Dodam od siebie, że żur robiony tak, jak lubię, czyli ze chrzanem :) - porcje całkiem ok i co najważniejsze - gorące... a nie w tzw. temperaturze konsumpcyjnej :), jak w niektórych lokalach.

    2. danie - ja - dziczyzna, a konkretnie fragment dzika ;), ładnie podane i smaczne. Fakt, że trzeba czekać ok 20 min, ale podobno robią na bieżąco... Żona skonsumowała pierogów ze szczupaka - skubnąłem jednego, bo nie przepadam za rybami - no i kolejne zaskoczenie... pozytywne.

    Nasz młody zażyczył sobie naleśniki z musem jabłkowym i lodami - ładnie podane i smaczne.
    Deser - jabłka zapiekane z cynamonem i czymś jeszcze... już nie mogłem :).
    W sumie spędziliśmy jakieś 2 godziny - opłacało się.
    Co bym zmienił - może wystrój? Chociaż przez to jaki jest, tworzy się właśnie ten niepowtarzalny klimat...?
    Podobnie jak mój przedmówca - z chęcią wrócę latem, żeby zobaczyć jak funkcjonują pozostałe restauracje - no i żeby usiąść na tarasie na wodzie...

    Generalnie - polecam.

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kashpir 142 recenzje

    18.05.2012, 11:30 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedzenie w porządku, ceny wysokie, wystrój przesadzony

    Dwór Bartla to najnowsza budowla w kompleksie Bartlowizna w Goniądzu. I wygląda na to, że następca funkcjonującej tu wcześniej Karczmy Bartla, której podwoje były tym razem zamknięte na cztery spusty. Dwór Bartla aspiracje ma wysoce restauracyjne, bowiem cena większość dań głównych znajduje się powyżej 40 zł – jedynymi wyjątkami były kartacze oraz schabowy. Nie dziwi więc, że podczas dwóch naszych kwietniowych wizyt podczas wycieczek po Biebrzańskim Parku Narodowym, lokal świecił pustkami. Od wejścia bije monumentalizmem – błyszczące posadzki, duża przestrzeń, wielkie (i przaśne) żyrandole, ściany częściowo z kamienia, masywne drewniane stoły i krzesła. Wystrój to dla nas jakieś nieporozumienie – totalny miszmasz, mnóstwo zegarów, wątpliwej wartości artystycznej obrazy, na „piętrze” zarówno wóz drabiniasty, jak i kareta, koło której nota bene stoi żubr. Nad wejściem z kolei wypatrzymy głowę nosorożca (sic!). Nam taka mieszanka zdecydowanie nie przypadła do gustu. Rekordy złego smaku zostały jednak pobite przy wejściu do toalet, gdzie na jednej ze ścian znajduje się drzeworyt z półnagą dziewoją, okraszony podpisem: „Myjcie się dziewczyny, bo nie znacie dnia ani godziny”. Pozostawię to bez dalszego komentarza. Dwór dysponuje tarasem wychodzącym nad rzekę – niestety zamkniętym w kwietniu, ale być może w lecie rozlokują tam kilka stolików.

    Z racji dość ograniczonej bazy gastronomicznej, w Dworze Bartla jedliśmy obiad dwukrotnie. Jedzenie na szczęście pozostawiło lepsze wrażenia niż estetyka samego lokalu. Najlepiej wypadły zupy. Spróbowaliśmy rosołu, żurku i barszczu czerwonego, zabielanego – wszystkie trafiały na stół gorące i wszystkie były bardzo smaczne. Szczególnie dobrze trafimy jeśli któraś z powyższych jest zupą dnia, wtedy bowiem jej cena wynosi 8 zł. Z pozostałymi daniami było różnie:
    - pierogi ze szczupakiem w sosie limetkowym – wypadły średnio, sos był za mało limetkowy i daniu brakowało nieco wyrazistości;
    - pierogi z mięsem zapiekane z serem – bardzo dobre, jedliśmy je również niegdyś w Karczmie i wysoki poziom dania jest utrzymany;
    - kotlet schabowy z opiekanymi ziemniakami – bardzo przeciętny, zarówno kotlet, jak i ziemniaki zbyt suche;
    - kartacze z mięsem i okrasą – 2 sztuki porządnych rozmiarów, smaczne.

    Obsługa w porządku. Mogą być problemy z płatnością kartą, bo kelnerka musiała przemierzać całą salę w poszukiwaniu sygnału, aby transakcja mogła zostać dokonana. Na wszelki wypadek miejcie, więc w zapasie nieco gotówki. W lodóweczce przy barze można znaleźć wędliny wyrabiane w Bartlowiznie i nabyć na wynos.

    Data wizyty w lokalu: 25 kwietnia 2012, godz. 14:00

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Goniądz

Ładowanie wyników...