Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Paros

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Śródmieście
3.5
liczba opinii: 24 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 2 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 14 gastronautów

ul. Jasna 14/16A 00-041 Warszawa (skrzyżowanie ulic Jasnej i Świętokrzyskiej) Zarezerwuj stolik on-line
tel: (22) 828-10-67
typ lokalu: restauracja, tawerna typ kuchni: śródziemnomorska, ryby i owoce morza, grecka, koktajle (bezalkoholowe), drinki cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (24)

  • zeszok 217 recenzji

    19.10.2013, 12:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Naprawdę w klimacie Grecji

    Nie tylko atmosfera, ale i temperatura wewnątrz iście grecka.

    Bardzo przestronny lokal ma wiele do zaoferowania.
    Już od wejścia spostrzegamy, że nie jest to przypadkowa restauracja: oddzielone pomieszczenie na szatnię, przestrzeń i ciekawe wnętrze, nowoczesna, otwarta palarnia z wyciągiem powietrza czy też fantastyczna łazienka. Tych kilka elementów sprawia, że lokal od pierwszej chwili sprawia dobre wrażenie.

    Stoliki przygotowane na gości, karty menu dostępne od razu po zajęciu miejsca, obsługa na zawołanie. Oblężenie restauracji w piątkowy wieczór to dowód, że nie tylko mi się tu spodobało.

    Karta menu przepełniona greckimi i cypryjskimi potrawami. Począwszy od przystawek na zimno i gorąco, apetyt jest do końca biesiady na fali wznoszącej.
    Kuchnia szybko realizuje zamówienia a w oczekiwaniu na kolejne dania można przegryzać serwowane startery lub błyskawicznie podawane zakąski. Długo można by wymieniać warte polecenia i skosztowania potrawy. W moim odczuciu należy tu przyjść i spróbować osobiście.

    Nie trzeba zaraz jechać do Grecji, żeby poczuć jej klimat, zjeść fasoladę, souvlaki i chortopitę oraz usłyszeć język spod Akropolu.

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • atomekx 2 recenzje

    11.10.2014, 08:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miało być miło, ale nie było

    Byłem w tym miejscu dwa razy. To co pewne, to jedzenie. Bazujące na dobrych tradycjach kuchni greckiej. Smacznie, pachnąco i ładnie podane. Co do obsługi, hmm, no mieścił się jej poziom w normie.
    Zatem ufnie udałem się trzeci raz, tym razem z przyjaciółmi, by się spotkać i miło spędzić czas, pod pretekstem jakiegoś tam wydarzenia.
    Już na wejściu nie było najlepiej, gdyż niezbyt miło "przywitał " nas niepolskojęzyczny jegomość, który odpytał nas na okoliczność rezerwacji i odstawił nas do ogródka do nieco rozchwianego stolika. Co prawda kartę dostaliśmy od razu, ale pytań o napoje już zabrakło. Po długo zbyt długiej chwili, kelnerka zebrała zamówienia. Nie dostaliśmy jednak zamówionych napojów aż do czasu przybycia jedzenia, co trochę trwało (czas oczekiwania w normie), tym dłużej, że nie dostaliśmy żadnych "czekadełek", co "u Greka" jest czymś raczej niespotykanym.
    Jedzonko było pyszne - talerz gorących przystawek, wspaniała sola w delikatnym sosie, z krewetkami w ruloniku, pyszne kotleciki jagnięce z halloumi, fetą i czym tam jeszcze i porządny kawał smakowitego dorsza.
    Zapowiadało się miło, tym bardziej, że zbliżał się czas na kawę i pyszne słodkości. Problem w tym, że nikt nie zapytał, czy coś chcemy, załoga była zainteresowana tylko kilkoma stolikami, resztę kompletnie ignorując. Dopiero dramatyczne gesty i pokrzykiwania sprowadziły rozbawionego kelnera, który łaskawie przyniósł rachunek. Dawno nie udało mi się nie dać napiwku, wczoraj czułbym się ostatnim frajerem gdybym dał choćby złotówkę.
    Fajne miejsce, przemyślana koncepcja, bardzo dobra kuchnia - to za mało. Zwornikiem całości jest obsługa. Niech będzie nieco kapryśna, nieudolna, to jest do niezauważenia. Ale arogancja, konsekwentny brak zainteresowania klientem - tego nie wybaczam. Dlatego nie zachęcam do odwiedzin i sam się więcej nie wybieram.

    Data wizyty w lokalu: 10 października 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • warszawskismakosz 180 recenzji

    28.06.2013, 14:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jestem szczerze oczarowany!

    Służbowa kolacja w Paros zapowiadała się mile, tym bardziej, że znajomy, zaznajomiony dobrze z grecką kuchnią i temperamentem, polecał mi to miejsca od dłuższego czasu. Słyszałem o weekendowych tańcach na stolikach, świetnych owocach morza, a także winie, które zaprzyjaźnieni klienci mogą tu zamawiać dla siebie w większej ilości.

    W poniedziałek wieczorem lokal jest raczej pusty, przyjemne wrażenie robi zarówno wystrój wnętrza, jak i kameralny ogródek. W karcie gigantyczny wybór w zasadzie na każdej stronie - od przystawek zimnych, przez ciepłe, ryby, mięsa i desery. Zaczynamy od retsiny, która smakuje równie dobrze jak w upalne popołudnie na Krecie lub Rodos. Lodowata, z drzewnym aromatem, orzeźwiająca. Całe nasze towarzystwo chwaliło sobie jakość przystawek - świetne wrażenie pozostawił po sobie grillowany ser haloumi, mi osobiście podeszła niesłychanie grillowana, mięka i aromatyczna ośmiornica z grilla. Do tego w formie czekadełka tapenada z zielonych oliwek i bagietka, a także tzatziki podawane w małych, porcelanowych miseczkach. Wszystko świetne, pachnąca, gorące, poezja smaku.

    Drugie dania również nas nie rozczarowały - od szaszłyka z łososia, przez souvlaki, zestaw mięs z grilla dla dwóch osób i kotleciki jagnięce z kostką, każdemu aż trzęsły się uszy podczas konsumpcji. Jeśli dodamy do tego przyjemnego i kontaktowego Cypryjczyka rodem z Limassol, który zabawiając klientów po polsku radzi sobie swobodnie, wystawia to miejscu jak najlepsze świadectwo.

    Po pysznej baklawie serwowanej z lodami i dobrej kawie, bakcyla złapaliśmy jeszcze bardziej. To miejsce to namiastka Grecji w centrum stolicy, schowane trochę od największego zgiełku, dopiero zyskujące sobie popularność. Z naszej dziesiątki nikt nie wychodził niezadowolony. Haczyk połknięty, teraz trzeba wrócić na weekend, żeby poza greckimi smakami w kuchni i winie, poznać także rytmy :)

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • qubaz 4 recenzje

    04.07.2014, 12:35 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Smacznie!

    Bardzo fajna knajpa, jadłem wprawdzie tylko talerz przystawek i krewetki w ostrym sosie pomidorowym, ale...

    - Krewetki pyszne! Sos rewelacja.
    - Z przystawek dobre "kotleciki" z cukinią i miętą!
    - Ośmiorniczki.
    - Kotleciki mielone z cynamonem.

    Za dużo przystawek z głębokiego oleju, ale składniki dobre i kucharz ma smak, na pewno tam jeszcze zawitam. :)

    Data wizyty w lokalu: 01 lipca 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • aaggaa18 1 recenzja

    18.05.2014, 20:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jeden wielki, grecki bałagan

    Do Paros wybraliśmy się z mężem by świętować naszą rocznice ślubu. Wizyta zaczęła się całkiem przyzwoicie. Zaraz po wejściu przybiegła do nas uśmiechnięta kelnerka by zaproponować stolik. Ponieważ restauracja nie była pełna mieliśmy dość swobodny wybór. Gdy tylko usiedliśmy pojawiły się karty.

    O kolejne plusy już niestety było gorzej. Po wybraniu dań czekaliśmy ponad 15 minut by tym razem kelner zjawił się i przyjął nasze zamówienia. Jako startery wybraliśmy zestaw przystawek dla dwojga plus zupę ze szpinaku dla męża, a jako dania główne mousakę i jagnięcinę w winie.

    Przystawki niestety nas nie powaliły. Bardzo smaczna była podstawa czyli humus i tzatziki. Kiepskie natomiast marynowane krewetki i ośmiornica - zupełnie bez smakowe. W zestawie nie było pity, którą musieliśmy domówić. Jej smak niestety nie wynagrodził nam czasu oczekiwania (kolejne 15 minut). Z przykrością muszę stwierdzić, że była to najgorsza pita jaką kiedykolwiek jadłam. Tłusta, na początku gumowata, a po wystygnięciu twarda jak kamień. To sprawiło, że mieliśmy wrażenie, że była podgrzewana w mikrofali.

    Po zjedzeniu przystawek rozpoczęliśmy czekanie na dania główne. Kelnerzy zaczęli nas mijać jakbyśmy byli niewidzialni. Zamówione jedzenie otrzymaliśmy dopiero po upomnieniu się i przypomnieniu o swojej obecności (jakieś 1,5 godz. po przyjściu, co uważam za długi czas oczekiwania). Moussaka generalnie dobra, ale jak dla mnie mogłaby mieć bardziej wyrazisty smak, być lepiej doprawiona. Jagnięcina mimo ciekawego aromatu według męża była za tłusta.

    Generalnie jedzenie było niezłe, ale potwierdzam wcześniejsze komentarze dotyczące fatalnej obsługi. Nasz stolik obsługiwało 4 różnych kelnerów między którymi nie było żadnego przepływu informacji. Goście siedzący obok, również nie wyglądali na zachwyconych. Rozbawiła nas sytuacja, kiedy jedna z Pań zamówiła kieliszek białego wina, a dwóch różnych kelnerów w odstępie 5 minut przyniosło jej wino czerwone :). Nie do śmiechu natomiast było klientce, która po otrzymaniu mięsa uznała je za niedopieczone i odesłała do kuchni. Po 20 minutach, tracąc cierpliwość i obserwując jak jej towarzysze kończą jeść zamówiony posiłek zirytowana przypomniała o sobie kelnerce. Po chwili danie pojawiło się, ale niesmak pozostał.

    Podsumowując uważam w Paros panuje jeden, wielki bałagan. Wizytę tam polecam cierpliwym lub ludziom potrafiącym "walczyć" o swoje. Zdecydowanie nie jest to miejsce na romantyczny wieczór czy ważną okazję. Byliśmy, zobaczyliśmy, spróbowaliśmy i raczej nie wrócimy.

    Data wizyty w lokalu: 18 maja 2014

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • savage 35 recenzji

    15.06.2013, 18:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Solidne jedzenie za przyzwoite pieniądze, z fatalną obsługą

    Paros odwiedziliśmy 2 razy, za każdym razem było świetnie. Klimat knajpy trochę jak na promie, taka tawerna po bardzo marynarsku ;). Przystawki, tradycyjne greckie gołąbki, ośmiorniczka z grilla czy inne tzatziki wyśmienite. Makarony, risotto z owocami morza czy mięsa na prawdę dobre - stosunek ilości do jakości i ceny OK. Gruszka w winie na deser jest absolutnym mistrzostwem. I wszystko byłoby OK, gdyby nie fatalna, znudzona, zmanierowana obsługa, która przebierając nogami czuwała nad jak najszybszym opuszczeniem przez nas lokalu. Mieliśmy wrażenie, że robili wszystko, żeby nas zniechęcić, nie było późno, ale tak się nieszczęśliwie złożyło, że zostaliśmy ostatnimi gośćmi...

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • izuminomaiko 62 recenzje

    20.02.2013, 10:30 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miły grecki powiew w Śródmieściu

    Do Paros wybrałyśmy się częściowo przypadkiem, szukając czegoś na drodze do Opery. Jasne wnętrze i greckie smaki zachęcały do spróbowania.

    Pozytywnym zaskoczeniem był stolik z tyłu sali, z widokiem na wewnętrzny, ośnieżony ogród. Chociaż wyjście z gatunku nieromantycznych, to miło jeść w takiej atmosferze.

    Na początku manager (właściciel?), z greckim akcentem i łamanym polsko-angielskim zachęcał nas do spróbowania świeżej dorady, jednak się nie skusiłyśmy.

    Na początek jako czekadełko dostałyśmy tapenadę z krokami chleba. Pasta z oliwek pyszna, ale czemu towarzyszą jej tylko 2 maleńkie kromki? Nawet całej pasty się nie da wykorzystać.

    Jak przystawkę zamówiłyśmy tzatziki z pitą (pita nie jest w cenie). Pyszne, lekkie i świeże.

    Jako danie główne wzięłam risotto z kurczakiem i krewetkami. Chociaż połączenie nietypowe to bardzo udane, chociaż sam smak kojarzył mi się bardziej z Azją południową, niż z Grecją. Towarzyszka miała pyszną sałatkę ze świeżym szpinakiem, jabłkiem oraz serem (nie pamiętam jakim ale nie fetą).

    Do picia retsina - taka jak na greckich wakacjach, czyli z butelki z kapslem. Smaczna, chociaż w greckim słońcu smakuje lepiej.

    Na deser pyszne czekoladowe fondat z płynną czekoladą w środku. Niebo na języku.

    Wystrój przyjemny, jasny, z motywami greckimi (np. w kolorach), ale nie nachalnie rustykalny. Co prawda rozmiar całej restauracji budzi pytanie, czy jest ona nastawiona na pracowników lunczowych, bo sala jest duża.

    Co do obsługi mam mieszane uczucia. Na początku zostałyśmy przywitane przez właściciela, potem przejął nas młodziutki kelner. Początek był sprawny, ale w miarę jak kolejni gości napływali, obsługa zaczęła się gubić, co było stresujące z uwagi na fakt, że szłyśmy jeszcze na przedstawienie. Więc daję im 3+/4-.

    Ceny były przeciętnie warszawskie. Porcje nie są bardzo duże, ale wystarczające, więc oceniam pozytywnie.

    Data wizyty w lokalu: 18 lutego 2013

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ShittyG 5 recenzji

    17.11.2013, 16:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardziej grecka niż sama Grecja

    Na pierwszy rzut oka wystrój restauracji miły, zachęcający i ciepły. Obsługa bardzo przyjemna, kelner trochę powolny, ale to też ma swoją urodę. Jedzenie wyborne, a dokładnie jagnięcina duszona w białym winie, a ukochana zamówiła mousakę. Jagnięcina z pieczonymi warzywami i oddzielnie ziemniaczki, danie dobrze doprawione i smaki dobrze wyważone, mousaka trochę mdła, ale taka powinna być. Na przystawkę dostaje się chlebek (taka pitka z kminkiem) i pesto z prawdziwych greckich oliwek. Właściciel podchodził do nas pytając się czy wszystko smakuje, słyszałem że czasami restauracja lubi zaszaleć i robią coś w rodzaju greckiego wieczoru, tańce na stołach, itd. W sumie przyjemnie, smacznie i miło.

    Data wizyty w lokalu: 01 listopada 2013

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Agata1111 1 recenzja

    05.02.2014, 14:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Trzy wizyty i zawsze coś nie tak

    W Paros byłam trzy razy, bo podobno do trzech razy sztuka. Niestety za każdym razem było źle [zaznaczam, że jestem w stanie naprawdę dużo przemilczeć :)].

    Pierwsza wizyta to było spotkanie z przyjaciółką.
    Stolik zarezerwowałam z wyprzedzeniem, w tej kwestii nie było żadnych trudności.
    OBSŁUGA: Kelner bardzo sympatyczny i chyba tylko on uratował ten wieczór. Co do jedzenia: w związku z tym, że obie w Paros byłyśmy po raz pierwszy zamówiłyśmy zupełny standard.
    JEDZENIE: Ja - souvlaki kotopoulo, koleżanka - moussakę. Souvlaki słabe, mocno słabe. Bardzo dużo gotuję w domu, lubię eksperymenty, nie zamykam się na inne kuchnie, trochę smaków znam, więc serio były słabe. Moussaka koleżance smakowała, jak dla mnie aż za ciężka.

    Druga wizyta: z tą samą koleżanką, tym razem dołączył do nas jej małżonek. Na samym wejściu kelnerka udawała, że nas nie widzi. Długo czekaliśmy na kartę.
    Na początek zamówiliśmy: Oni - piwo, Ja - wino domowe Caramelo. Piwo jak piwo :). Wino - mój smak. Na początek zamówiliśmy półmisek greckich gorących przystawek - bardzo smaczne i ciekawe. Jako danie główne: koleżanka znowu moussakę (bardzo mało wymagająca kulinarnie, sama przesala wodę na makaron :)), jej małżonek Pilafi Archipelagos. Niestety owoce morza w Piliafi nie były zbyt smaczne. Ja naprawdę lubię małże, a te trzeba było szybko zagryźć czymś innym. Ja zamówiłam tym razem makaron orzo z krewetkami. Danie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Gdyby nie obsługa...
    Tym razem niestety nie było sympatycznego kelnera, tylko nieogarnięta Pani, która udawała, że nas nie widzi. Siedzieliśmy przy pustych talerzach zdecydowanie za długo. Jak już, na naszą wyraźną prośbę, talerze zostały sprzątnięte, Pani chciała od razu uciec. Postawa "nie utrzymywać kontaktu wzrokowego, to może zostawią mnie w spokoju" to domena tej kelnerki. Koleżanka zwróciła się do niej z prośbą o kolejne piwo - Pani przytaknęła i zrobiła szybki odwrót, natomiast mi i mężowi koleżanki nie dała szansy na zamówienie kolejnego napoju. Mąż nadal siedział przy pustej szklance, siedział przy niej do końca wizyty. Pani udała, że nas nie ma :).

    Najbardziej niesamowite było to, że trzeba było kelnerkę prosić o rachunek :), bo tak nas skutecznie unikała, że chyba moglibyśmy nawet wyjść nie płacąc i nawet by nas nie zauważyła.

    W związku z mieszanymi uczuciami do Paros: 1 raz: obsługa super, jedzenie fatalne oraz 2 raz: jedzenie (moje) bardzo smaczne, obsługa dramat. Postanowiłam spróbować po raz ostatni. Trzeci. Zdecydowanie ostatni.

    Tym razem wyskoczyłyśmy w 6 osób, same baby, na ploty. W związku z tym, że spotkanie miało miejsce w piątek zarezerwowałam stolik dzień wcześniej. Tego samego dnia ktoś z restauracji zadzwonił do mnie z zapytaniem gdzie jesteśmy, bo mamy rezerwację. Wytłumaczyłam, że rezerwacja była na jutro. Pani przeprosiła za pomyłkę. Niezbyt przyjemny ton, ale ok. Fajnie, że zadzwonili.
    Docierałyśmy od razu po pracy, na raty. Osoby, które przyszły pierwsze, podając nazwisko na jakie została zrobiona rezerwacja, najpierw musiały odczekać przy wejściu 30 minut, bo kelner szukał stolika. Stolik był zarezerwowany na 6 osób, dostały na 4 osoby. Po zwróceniu uwagi kelnerowi, że stolik jest za mały spędziły kolejne 10 minut na prawie wykłócaniu się o stolik 6 os. - zaznaczam, że restauracja była o tej porze pusta :). Dostałyśmy stolik na 6 os. Niech będzie, ledwo dało się przy nim zjeść, bo zahaczałyśmy się łokciami. Stolik na 6 os. to wg tej knajpy dostawienie krzesła do boku i poduszki na parapecie.
    Dołączyłam do nich po kolejnych 30 minutach. 15 minut czekałam na kartę. Dopiero po zwróceniu uwagi kelnerce z wielką łaską dostałam menu. Przynoszenie jedzenia, napojów przebiegło średnio sprawnie. O wszystko trzeba było się dopominać, bo kelnerzy znowu starali się być niezauważeni. Natomiast pani zbierając od nas brudne talerze wchodziła nam prawie na plecy. Była na tyle dynamiczna w tej obsłudze, że patrzyłyśmy na nią wszystkie zaskoczone i lekko rozbawione.
    Jedzenie mocno średnie. Desery jak dla mnie również. Pierwszy raz spotkałam się z dodaniem cynamonu do baklawy, ale ok, no może się dodaje. Nigdy wcześniej nie czułam tego smaku. W tej cynamon był dodawany chyba na kg. Nie lubię go, więc gdybym wiedziała, w ogóle bym jej nie zamówiła.

    Podsumowując, nigdy więcej tam nie pójdę. Serio. Trzy szanse, za dużo o dwie. Koleżanki z ostatniej wizyty stwierdziły, że chyba upadłam na głowę skoro wcześniej byłam tam dwa razy i namówiłam je na to wyjście.

    Myślę, że obsłudze i właścicielowi (którego żarty wcale nie są fajne) przydałoby się odrobinę więcej szacunku do klienta. Byłam na tyle rozczarowana tą ostatnią wizytą (koleżanki, które przyszły pierwsze śmiały się, że może za biednie wyglądały, żeby ktoś zechciał ich obsłużyć), że będę tą restaurację odradzać wszystkim :).

    2 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Starflower 30 recenzji

    15.03.2013, 17:35 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Niedobór klimatu, ale smacznie

    Byliśmy jakiś czas temu z mężem. Wystrój lokalu typowo grecki, ale zgadzam się, że sala za duża. Jak dla mnie bardzo bardzo głośno było przez to duże pomieszczenie, ale później trochę ludzi wyszło i było lepiej. Pan kelner rodowity Grek, sympatyczny i otwarty, zabawia gości. Jedzonko jak we wszystkich knajpach greckich, dość małe porcje w cenach, w jakich by się człowiek spodziewał większych. Miejsce dla osób lubiących lekko zjeść, a wcześniej uraczyć się przystawką. Pyszne, chrupiące, małe rybki wzięliśmy na przystawkę i jakieś małe placuszki z cukinii (4 maleństwa za 20 zł) bardzo smaczne. Na główne ja wybrałam dorsza, a mąż jakieś mięsko w sosie - nie jem mięsa, ale wyglądało bardzo smacznie, co mąż potwierdził.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...