Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Jadka

gdzie jesteś? województwo: dolnośląskie miejscowość: Wrocław , dzielnica: Stare Miasto
3.8
liczba opinii: 15 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 7 gastronautów

ul. Rzeźnicza 24/25 50-132 Wrocław Stoliczku.pl
tel: (71) 343-64-61
typ lokalu: restauracja typ kuchni: polska, staropolska cena dania głównego: 40 - 60 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (15)

  • guliwer1 6 recenzji

    24.09.2014, 22:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Świetne miejsce na wyjątkowy wieczór

    Jadkę odwiedziłem wczoraj (23.09) i było spokojnie, żadnego tłoku. I zacznę może od obsługi - na wstępie miła i od razu zainteresowana gościem. Kelner profesjonalny, a przy tym nie była to "oschła" relacja - co mi się spodobało.
    Wnętrze bardzo ładne. Trochę się bałem, że będzie ciemno lub ponuro, a tu takie zaskoczenie :). Ktoś bardzo ładnie przemyślał i zaplanował wnętrze.
    Byliśmy we dwójkę i właściwie nie chcieliśmy jeść dużo, bo czekała nas jeszcze kolacja, więc chcieliśmy popróbować. Ceny są wysokie i nie jest to tajemnicą. Ja zamówiłem sandacza z sosem holenderskim na risotto z kurkami, a koleżanka oscypka grillowanego z gruszką i sosem żurawinowym. Sandacz był świetny, naprawdę. Sos holenderki tym razem nie przypadł mi do gustu. Ale cała reszta, warzywa były okej. Urzekły mnie kurki, ale jestem ich fanem więc :). Sandacz kosztował bodajże 58 zł i porcja była odpowiednia.
    Co do oscypka - fajne połączenie, jak na przystawkę. Smakowało, bez jakieś ekscytacji, ale jak najbardziej smakowało. Porcja była nieduża, zabrakło mi trochę sałaty, ale w końcu przystawka :).
    Powiem szczerze, że chcieliśmy zjeść więcej, ale już byśmy nie wcisnęli, więc na tym zakończyliśmy. Bez rozczarowań za taki obiad zapłaciliśmy 113 zł. Na pewno miejsce warte zobaczenia, natomiast na pewno jest drogo, jak na restauracje gdzie można wychodzić raz/dwa razy w tygodniu.

    Data wizyty w lokalu: 23 września 2014

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • logistician 18 recenzji

    01.12.2013, 20:46 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Piękny lokal z nieadekwatnymi cenami

    Wybraliśmy się do Jadki na niedzielny obiad. Zgadzam się z wcześniej recenzującymi lokal, iż wnętrze jest bezsprzecznie piękne i dopracowane w każdym detalu. Chciałabym również zdementować plotkę co do właścicielki lokalu - nie jest nią i nigdy nie była prowadząca "Kuchenne rewolucje".

    Jestem ogromną wielbicielką cegły w towarzystwie drewna i bieli oraz ciepłego, dyskretnego oświetlenia. Świetnie, iż kelner pojawia się przy wejściu na zawołanie (nie jest się skazanym na bezradne stanie w progu) oraz deponuje okrycie wierzchnie w szafie. Mimo, iż lokal w szybkim tempie się zaludniał, bardzo pożądany przeze mnie brak hałasu i rozgardiaszu został zachowany :). Obsługa bardzo miła, kompetentna i zupełnie niewidzialna. Talerze są zabierane, a nowe dania pojawiają się na stole bez zbędnej zwłoki, czy też rozjazdu między daniem moim i partnera.

    Zamówiliśmy pierogi z cielęciną i grzybami (36 zł) w ramach przystawki którą mieliśmy zamiar się podzielić, barszcz z uszkami (29 zł), żurek (27 zł), łososia zapiekanego z parmezanem (53 zł), golonkę w miodzie i piwie (58 zł), panna cotta z musem malinowym (26 zł) i krem brulee (27 zł). Do tego oboje wypiliśmy po 2 lampki wina.
    Otrzymaliśmy bardzo dużą, jak na przystawkę porcję pierogów (około 10 szt). Ciasto, już zresztą wcześniej opisywane było doskonałe - miękkie, cienkie; pierogi po przekrojeniu trzymały fason.
    Barszcz był bardzo poprawny, o ile ktoś lubi bardzo umiarkowanie przyprawiony i do bólu delikatny. Odnotowałam ze smutkiem, że uszka zasadniczo w ogóle nie miały farszu. Nie wyczułam go w każdym razie w żadnej z 6 sztuk.
    Niestety, poparzyłam się dość mocno żurkiem partnera - to był absolutny wrzątek, co było zaskoczeniem. Szkoda, że odgrzano go do niemożliwości - kiedy ja kończyłam swoje danie, partner wciąż dmuchał na własne.
    Przykro mi to stwierdzić, lecz moje danie główne rozczarowało. Łosoś był pyszny - pierzynka z parmezanu to prosty pomysł dający bardzo smaczny rezultat.
    Moja ryba spoczęła niestety na zwitku z tagliatelle ze szpinakiem. Makaron, mimo że dobrze ugotowany skleił się dokumentnie, był absolutnie pozbawiony jakiejkolwiek przyprawy, a szpinak zasadniczo smakował śmietaną kremówką. Cały czas się zastanawiam, czy kucharz zapomniał o czosnku, czy tak właśnie miało być. Mój partner z golonki był bardzo zadowolony, choć przyznam, że po spróbowaniu jego dania nie udało mi się znaleźć deklarowanej w menu nuty piwa ani miodu. Krem brulee smakował tak jak powinien smakować - nic poza tym. Panna cotta - podobnie. Problem w tym, że oba kosztowały blisko 30 zł i doprawdy nie znajduję dla tej ceny uzasadnienia, tym bardziej, że porcje mieściły się w maleńkich kokilkach i szału nie wywołały ani smakiem, ani sposobem podania.
    Jest to zarzut, który stawiam nie tylko Jadce, ale wszystkim do tej pory odwiedzonym przeze mnie restauracjom z wyższej półki cenowej we Wrocławiu - jeśli mój łosoś ma kosztować ponad 50 zł, a golonka 60 zł (!), to zróbcie z nimi coś co sprawi, że będę chciała tyle za to zapłacić! Sam fakt, że wnętrze jest piękne, a lokal lansuje się na gościniec dla osób z grubym portfelem, nie uzasadnia cen naprawdę przeciętnych dań!
    Jedzenie było smaczne, ale jego cena - absolutnie nieadekwatna.

    Data wizyty w lokalu: 01 grudnia 2013

    13 z 14 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • tomekzagan 1 recenzja

    26.06.2014, 00:02 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Piękny wystrój, fajny klimacik lecz kiepskie jedzenie w tej cenie

    Po wejściu do restauracji byliśmy mile zaskoczeni wystrojem. Obsługa bardzo sympatyczna lecz kelner, który nas obsługiwał nie potrafił sprecyzować zamawianego dania, którym była golonka w miodzie z piwem. Czas oczekiwania na dwa dania golonkę w miodzie i polędwice z dzika w sosie żurawinowym z trzydziestu minut o, których poinformował nas kelner, przedłużył się do prawie jednej godziny, po mimo tego iż byliśmy jedynymi gośćmi w restauracji. Miłymi dodatkami w trakcie oczekiwania na zamówienie były dwa rodzaje świeżego chleba z dodatkiem smalczyku i sorbet. Po podaniu przez kelnera dania wyglądały bardzo apetycznie, lecz już po pierwszych kęsach golonka twardawa jakby niedopieczona odpowiednio, brak wyczuwalnej nuty miodu i piwa przeważająca ilość chrzanu, która przejęła smak mięsa i tak słabo doprawionego, na pochwałę zasługują tylko dodatki do golonki między innymi placki ziemniaczane. Natomiast polędwica z dzika w sosie żurawinowym była twarda, gumiasta, a sos żurawinowy, który miał być dodatkiem zdominował wszystkie smaki swoją obfitością i dodatek, którym była modra kapustka- smakowała jak dżem. Podsumowując naszą wizytę w restauracji ''Jadka'' jesteśmy gorzko rozczarowani bo w cenie prawie 150 zł oczekuje się przyjemności z jedzenia, a nie tylko zapchanego żołądka.

    Data wizyty w lokalu: 25 czerwca 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • XXXPol 34 recenzje

    29.04.2013, 21:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyjemnie, poprawnie ale... bezdusznie

    Jadka od lat jest miejscem, gdzie bezpiecznie, w ciemno można się udać na kolacje i na pewno nie wyjdzie się rozczarowanym. Jednak w międzyczasie we Wrocławiu, przybyło przynajmniej kilka dobrych (a czasami nawet świetnych) restauracji, a "Jadka" jakby stoi w miejscu.
    Wnętrze eleganckie, choć w dzień w którym w mieście zapanowała prawdziwie letnia pogoda (+28 C) dobrze byłoby włączyć klimatyzację, a nie tylko polegać na otwartym oknie, do tego wychodzących na bardzo mało atrakcyjny, komunalny budynek mieszkalny. Dziwi tez na jednym ze stolikow, stos ułożonych i układanych przez obsługę serwetek. Takie "tajemnice" kuchni akurat nie powinny być pokazywane gościom.
    Obsługa - bez zarzutu. Dyskretna, kulturalna i profesjonalna. To silny punkt tej restauracji !
    No i na koniec o jedzeniu. Wzięte na przystawke krewetki smażone na oliwie z czosnkiem i zupa porowa były poprawne, ale bez fajerwerków. Na główne danie wzięliśmy tak chwalonego halibuta oraz golonke pieczona w miodzie i piwie. Halibut rzeczywiście zacny ! Golonka dobra, ale znów nie zaskakująca ani swoim smakiem, ani wyglądem.
    Tak więc wszystko generalnie było OK, choć dla nas akurat w przypadku "Jadki" - tylko OK.

    Data wizyty w lokalu: 26 kwietnia 2013, godz. 19:00

    5 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • trickola 3 recenzje

    16.09.2013, 01:59 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bezpieczny wybór, dobra jakość, wysokie ceny, nie

    To była moja pierwsza wizyta w tej restauracji, która zdecydowanie nie powinna być wyborem prawie wegetarianki, ale chciałam spróbować. Jak na niedzielny wieczór, to tłoku nie było. Plusem jest dobra akustyka - w tle leci cicha muzyka i da się bez wysiłku porozmawiać.
    Atmosfera przyjemna, ciepła, dość jasno.
    Jako czekadełko na stół wjechał smalec i chlebek. Szkoda że nie było nic dla wegetarian, nawet masełko czosnkowe byłoby milszym powitaniem.
    Jadłam bardzo dobre kurki w śmietanie (ok. 40 zł) oraz sałatkę z krewetkami. Bardzo dobra, może trochę za dużo czerwonego pieprzu, ale pyszny sosik musztardowy do tego. Mój towarzysz zjadł rosół z pysznymi, ponoć, blinami, oraz pieczeń wołową - także ponoć znakomitą. NIie był bardzo głodny więc się tym najadł.
    Popijaliśmy pyszną herbatką zieloną z wiśnią.
    Za obiad zapłaciliśmy ok. 250 zł - danie główne, zupa, sałatka, polecana przystawka, kieliszek wina i dwie herbaty. Więc sporo, no ale byliśmy na to przygotowani.

    Wyszłam najedzona akurat. Może kiedyś znów wpadnę jak ktoś mnie zaprosi, bo dla mnie to jednak za drogi lokal.

    Data wizyty w lokalu: 15 września 2013

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • abystrzanowska 11 recenzji

    18.01.2013, 07:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Klimat wnętrza + smak = doskonałość

    Halibut... Niebo w gębie, to dla niego tam wracamy... ale i nie tylko, idelanie cienkie ciasto pierogów i zapach itd... itd....
    Przystawki... syte... przepyszne...
    Goście - multi-kulti :) Cecha charakterystyczna tego miejsca...
    Obsługa - subtelna, choć drobiazgi można doszlifować (świeczuszkę zapalać na początku wprowadzenia gościa, ale lepiej późno niż wcale :).
    Ceny - adekwatne.
    Do zobaczenia :)

    Data wizyty w lokalu: 17 stycznia 2013

    2 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Wojtek_78 37 recenzji

    05.07.2012, 23:11 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    No, no, no...

    Do Jadki zapędziła nas oczywiście chęć sprawdzenia osobiście, czy kuchnia i dbałość o detale Pani Gessler to telewizyjna pokazówka, czy faktycznie jest tak dobrze.

    Położenie
    Niedaleko od rynku, w bocznej ulicy, z zewnątrz całkiem niepozornie. Wywieszone w gablotce na zewnątrz menu pozwala zapoznać się z ofertą lokalu.

    Wnętrze
    Po wejściu do środka, od razu napotykamy kelnera, który podaje menu i wskazuje stolik. Wnętrze piękne. Dużo przestrzeni, elegancko dobrane kolory zastawy, obrusów (lniane, haftowane, wykrochmalone). Kwiaty, wazony, detale, słoiki. Wszystko w ilości tyle-ile -ma-być. Do tego wszystko idealnie koresponduje z drewnem, ceglanymi ścianami i sklepieniem. Brawo.

    Menu
    Pozycji jest kilkanaście, bez przesadnego "rozdymania" karty. Kuchnia polska.
    Zamawiamy żurek, gazpacho, pierogi (pół na pół ruskie oraz z cielęciną i grzybami), kaczkę (podana z kluseczkami i czerwona kapustą z wiśniami) oraz napoje.
    Oczekując na jedzonko, ciągle podziwiamy gust dekoracyjny użyty w tym miejscu.
    Jako starter pojawia się gotowany bób (pierwsze spotykam jako starter) i chleb czosnkowy. Bób jak bób - dobry, jak ktoś lubi - ja lubię, za to chlebek... super.
    Żurek jest z białą kiełbasą, mocno czosnkowy i w porównaniu z wszystkimi żurkami, jakie jadłem, mało kwaśny. Niemniej jednak bardzo smaczny.
    Gazpacho nie dość, że pyszne, to podane w sposób bardzo estetyczny.
    Ale to nic w porównaniu do kaczki. Po pierwsze, genialnie smakuje. Chrupiąca skórka, gruszkowe nadzienie, kluseczki lekko podpieczone, a czerwona kapusta z wiśniami... genialna. Wszystko ozdobione malinami, truskawkami, szałwią i gałązką czerwonej porzeczki.
    Pierogi (ze skwarkami) są właściwie pierogową kwintesencją.

    Obsługa
    Miła, kompetentna, nienachalna.

    Ceny
    Lokal oferuje jedzenie w cenach z górnego zakresu stanów średnich ;).
    Nie jest tanio, nie wiem, czy doskonała jakość jedzenia, które mieliśmy przyjemność skosztować nie powinna być mniej "cenna".
    Powiem tak - za 100 zł dwie osoby zjedzą tu pierogi i napiją się kawy.

    Toaleta czysta.
    Podsumowując - piękne miejsce, estetyka i smak podawanego jedzenia to inna galaktyka. Ceny są, jakie są. Lokal zdecydowanie POLECAM.

    Opinia dnia z 08.07.2012 r.

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • adamaszek 8 recenzji

    19.09.2012, 13:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Tak trzymać - za portfel też

    Super, super, zachęcony opinią znajomych z Wrocławia odwiedziłem ten lokal, choć za właścicielką i jej medialnymi dokonaniami nie przepadam. Ale tutaj duuuże ukłony, lokal na naprawdę bardzo dobrym poziomie. Bardzo gustownie zaaranżowany i wykonany z perfekcyjną dbałością o detale. O bsługa bardzo dyskretna i bardzo miła (dało się wyczuć znajomość tematu, ponieważ na pytanie "co Pan poleca?" padła propozycja najdroższych dań z karty).
    Wybraliśmy jednak wersje light - sałatkę + carpaccio.
    Sałatka wyśmienita i fantazyjnie podana (w nazwie coś z ogrodem, nie pamiętam), ale carpaccio z parmezanem tarym i rukola wyśmienite.
    Lokal naprawdę wart polecenia. Jedynym minusem są ceny - raczej z górnej strefie stanów średnich, ale naprawdę warto.

    Data wizyty w lokalu: 16 maja 2012

    2 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • użytkownik usunięty

    14.01.2013, 05:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Idealnie dobrane smaki i najwyższa jakość

    Świetne miejsce, niemalże bez wad (poza cenami). Pierwsza liga wrocławskich restauracji. Wszystko co jedliśmy było niesamowicie smaczne, nie czuć było żadnych sztucznych składników „z torebki”. Do tego nienaganna obsługa i przyjemny wystrój.

    Zaczęliśmy oboje od żuru staropolskiego. Po prostu bardzo dobry żurek, bez cienia sztuczności. Jako danie główne zjadłem kaczkę pieczoną z gruszkami i antonówkami. Potrafię sporo zjeść, ale żur i pół kaczki wypełniło nawet mnie - czego nie spodziewałem się po tego typu lokalu. Kaczka bardzo dobra, dodatki do niej tworzą bardzo fajną kompozycję smakową. Moja towarzyszka wybrała suma na musie porowym ze szpinakiem i to był chyba jeszcze lepszy wybór - nie mogłem powstrzymać się od spróbowania, więc potwierdzam te wszystkie „ochy i achy”, które słyszałem w trakcie obiadu. Na deser zjadłem pyszny torcik agrestowy, z którego byłbym w pełni zadowolony... gdybym znowu nie spróbował deseru towarzyszki - jej krem brulee był po prostu obłędnie dobry. Cała nasza wizyta wyglądała niemalże jak film Hitchcocka - zaczęliśmy mocno od bardzo pysznej zupy, a potem z każdą potrawą było jeszcze lepiej i smaczniej. Oprócz zamówionych dań, zostaliśmy poczęstowani na start pieczywem ze smalcem (nie muszę wspominać, że bardzo dobre) oraz sorbetem limonkowym w winie musującym, podanym przed daniem głównym. Wyszliśmy bardzo zadowoleni - to miejsce, w którym można w pełni rozkoszować się jedzeniem, smakując każdy przepyszny kęs i absolutnie się przy tym nie spiesząc.

    Obsługa nienaganna i bardzo sympatyczna. Wystrój klasyczny i przytulny, z dbałością o szczegóły. Wszystko w tym lokalu jest na najwyższym poziomie. Niestety ceny również, ale zdecydowanie lepiej przyjść raz tutaj niż dwa razy do przeciętnego miejsca.

    Data wizyty w lokalu: 06 grudnia 2012

    1 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • aldojerz 1 recenzja

    19.11.2012, 01:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wystrój jest bardzo ujmujący

    Niestety, bardzo zawiedliśmy się z mężem na menu nam zaserwowanym... Krewetki były prawie surowe i czosnek dodany do nich całkiem surowy! Mój Mąż zamawiał steka średnio wysmażonego, a dostał "podeszwę" po całości otrzymaliśmy kieliszek żołądkówki na "sorry". Nigdy tam nie wybierzemy się, a nasi znajomi byli też "zniesmaczeni". Pani sprawdza w Kraju restauracje, a co z własnymi?

    Data wizyty w lokalu: 23 lipca 2012

    2 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Wrocław

Ładowanie wyników...