Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Ararat

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Ochota
3.3
liczba opinii: 13 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 5 gastronautów

ul. Sąchocka 5 02-116 Warszawa Stoliczku.pl
tel: (22) 824-43-76
typ lokalu: restauracja typ kuchni: gruzińska, rosyjska, bałkańska cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (13)

  • dazen 51 recenzji

    14.10.2013, 10:04 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kiepsko

    Wczoraj byliśmy tam na obiedzie i cóż...w toalecie ciepła woda zakręcona, zamówiliśmy herbatę - była dobra, i 2 placki - placki były smaczne, no ale to chyba trudno zepsuć i żeberka, no i tych żeberek nie dało się zjeść, mięso było twarde, nie dało się go pokroić, więc poprosiliśmy o podpieczenie ich, wróciły, pozostałe składniki były zimne, a tylko żeberka były ciepłe, ale w smaku takie same, zapewne więc nie były wcześniej zamarynowane, tylko wrzucone na żywca, fasolka była niedogotowana, więc z całego dania dało się zjeść tylko ziemniaki, więc danie pozostało niejadalne.
    Rachunek sięgał 80 zł, mimo że za to niezjadliwe danie policzyli nam połowę ceny, w sumie nie powinni policzyć w ogóle, przez 1,5 h knajpa była pusta, oprócz nas był kelner, muzyka była bardzo głośna, wystrój ładny, no ale jedzenie hmm...na placki można iść ale na coś więcej to miałabym zastrzeżenia, zwłaszcza, że ceny nie są najniższe. Bardzo się rozczarowaliśmy, bo mieszkamy niedaleko. A to był obiad urodzinowy i niesmak pozostał.

    13 z 21 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • MMaj 187 recenzji

    04.04.2013, 15:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    "Wytworny ararat” to nie tylko trunek...

    „...a potem piękny toast wzniósł wytwornym araratem...” jakoś tylko z tym cytatem i tym trunkiem z „Ballady o trzeźwym diable” Krzysztofa Daukszewicza zawsze kojarzyło mi się słowo "ararat". Zmieniło się to całkiem niedawno...

    Lokal z zewnątrz w ogóle nie przypomina restauracji, urządzono go w danych pawilonach handlowych tuż przy ogródkach działkowych, między dwoma blokami. Warto jednak wejść do środka. Wystrój może nieco ascetyczny, ale czysto, jasno, wygodne siedzenia, na ścianach kilka szabli i czerwona chokha (czyt. czokha), typowa gruzińska męska tunika. Z wystrojem szału nie ma, ale jest miły dla oka.

    Na początek zamawiam lobio (zupę z czerwonej fasoli), smaczna, nie za gęsta, po prostu dobra. Skubnąłem też trochę Imeruli (odmiana placka chaczapuri – z serem) – bardzo dobry, oryginalny smak. Na pierwszy rzut oka to taka pizza margarita bez sosu pomidorowego, ale dużo smaczniejsza :)

    Moim głównym daniem był katami – szaszłyk drobiowy z marynaty na bazie sera pleśniowego. Po prostu – niebo w... ustach :) Do popicia zamówiłem tan (gęsty doprawiony jogurt). Mimo kilku kuszących deserów – nie chciałem sobie psuć wrażeń smakowych. Na ararat przyjadę kiedy indziej – bez samochodu :)

    Miła obsługa – zarówno fizjonomia jak i imię kelnera były orientalne, przyjemne dla oka wnętrze, świetne jedzenie i przystępna cena (niecałe 100 zł za 2 przystawki, 2 dania główne i napoje). Wrócę, na pewno! Dziękuję wszystkim, którzy polecali to miejsce, bo przejeżdżając tamtędy nawet nie zorientowałem się nigdy, że w tym miejscu znajduje się restauracja, w której można w tak sympatycznej atmosferze dobrze podjeść. No i po tylu latach słowo „ararat” od tamtego wieczoru nie tylko z trunkiem mi się będzie kojarzyć. Może wnętrzu do wytworności sporo brakuje, ale serwowane tu jedzenie można śmiało określić jako „wytworne”.

    Data wizyty w lokalu: 13 marca 2013

    13 z 15 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • krzyhco 1 recenzja

    16.06.2014, 17:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie polecam nikomu w żadnym celu

    Obsługa fatalna.
    Pan na etacie kelnera zapomniał o nas i czekaliśmy prawie 10 minut na kartę (przy prawie pustym lokalu), potem 40 minut czekania i... porażka. Zupa dla mojej partnerki podana osobno, potem (po 5 minutach) moja gorąca przystawka wraz z moim głównym daniem a po kolejnych 5 minutach główne danie dla mojej partnerki.

    Przy płaceniu - kolejna ryfa :(.
    Obsługujący nas Pan mówi, że zepsuł im się terminal do kart. Po moim stwierdzeniu, że nie mam gotówki terminal cudownym zrządzeniem losu "siem naparwił" i dało radę zapłacić.

    150 złotych prawie.
    Jedzenie zupełnie przeciętne.
    Jako apetizer zaserwowano nam plaster bagietki z twarożkiem (po smaku sądząc - polska Piątnica), pielmieni - znośne, choć ciasto się rozpadało, ewidentnie za długo gotowane); reszta (baranina i wołowina) - przeciętne.

    Wyrzucone pieniądze...

    Data wizyty w lokalu: 15 czerwca 2014

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • belim 1 recenzja

    27.04.2014, 17:51 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Polecam miłośnikom gruzińskiej kuchni :)

    Sympatyczne miejsce z dobrą kuchnią - widać dbałość o szczegóły :), przyjemny i nieprzesadzony wystrój, miła kompetentna obsługa, świetne gruzińskie wino i muzyka w tle.
    Tak, to fajne miejsce dla wtajemniczonych z racji usytuowania lokalu, a lubiących smacznie zjeść.
    Sałatka "Tibiliso", zupa "Charczo", placki Chaczapuri 'Miegruli" i pierogi "Chinkali" w delikatnym cieście bardzo smakowały i mnie i mojemu mężowi, a porcje były tak duże, że poprosiliśmy za zapakowanie prawie połowy. To bardzo wygodny zwyczaj dla jedzących jednorazowo mniej niż przewidują porcje :).
    POLECAM w 100%.
    L. Belim.

    Data wizyty w lokalu: 23 kwietnia 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • PYCH 90 recenzji

    27.12.2012, 23:21 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Mam Gruzina za rogiem

    Zacznę od tego, że po wizytach w słabo gruzińskim lokalu na Ursynowie, miałem obawy idąc do Araratu. A co jak to będzie kolejna pseudo kaukaska kaszanka?

    Szczerze mówiąc lokal z zewnątrz wcale nie napawa optymizmem, przyjechaliśmy na późny obiad, więc od razu rzuciło nam się w oczy cudowne niebieskie podświetlenie okien. Podobne stosowali koledzy moich kolegów aby wyróżnić swojego "trapeza" albo "kanta" pod dyskotiekom w latach 90. W wnętrzu nie jest dużo lepiej, ale po chwili moja pamięć zaczęła się poprawiać. Przypomniały mi się widziane przed rokiem hoteliki i pensjonaty w okolicach Batumi - kurcze to ten sam typ kiczu. Czyli idąc dalej można rzec, że lokal w pełni oddaje styl knajpy w gruzińskim kurorcie..., tu antyczek, tu kamyczek, tam ultrafilecik i bajer jest.

    U dość nieśmiałego kelnera zamówiliśmy kilka gruzińskich specyjałów i pojawiła się tu kolejna seria zaskoczeń. Chaczapuri wygląda i smakuje jak Chaczapuri, Thinkali domowej roboty było jak najbardziej autentyczne i pyszne. Nie wspominając że Mcwadi - szaszłyk z karkówki był wyborny.

    Z dystansu kilkunastu dni od naszej wizyty zachowanie kelnera wydaje mi się doskonale wpisywać w klimat Kaukazu. O ile pamiętam to większość Gruzinów była spokojna miła lub wręcz ospała... przed wypiciem beczułki winka.

    Na koniec mała uwaga odnośnie strony internetowej - Właścicielu/Właścicielko Araratu zainwestuj w ten temat kilka tysiączków, to co macie teraz to tragedia.

    13 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • DTroj 3 recenzje

    14.04.2013, 11:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lepiej niż było

    W "Araracie" byłem już kilkukrotnie i próbowałem różnych dań (Katami, McWadi, CZAKAPULI czy chaczapuri - różne). Oprócz CZAKAPULI wszystko mi smakowało. Co do tego jednego dania - to nie moje smaki i stąd nie byłem do końca zadowolony.

    Pierwsze opinie na gastronautach (te najstarsze) już się trochę przedawniły - sam doświadczyłem tego, że jak byłem po raz pierwszy, to na obsługę trzeba było długo czekać, długo też na same dania i jakoś tak w ogóle nie było całkiem pozytywnego wrażenia. Teraz jednak jest o niebo lepiej.

    Co do wystroju - tak jak ktoś napisał - z zewnątrz to w ogóle nie przypomina restauracji (a z tymi niebieskimi neonami to wręcz jak speluna jakaś), ale w środku już dużo lepiej.

    Ceny może super tanie nie są, ale i kuchnia niebanalna.

    Polecam, szczególnie dwa dania: Szaszłyk McWadi i zapiekany bakłażan. Super :).

    Data wizyty w lokalu: 23 marca 2013, godz. 18:00

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • zuzica 32 recenzje

    26.03.2012, 17:03 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Drugie podejście

    Byłam tu drugi raz. Tym razem już mniej we mnie entuzjazmu, choć jedzenie wciąż bardzo dobre i tu zastrzeżeń nie mam. Mam natomiast duże zastrzeżenia do obsługi czy raczej organizacji samego lokalu. 1. Bardzo długo się czeka, naprawdę bardzo bardzo. Tak, dzięki temu wiem, że jedzenie jest przygotowywane od początku specjalnie dla mnie, ale czy to musi także oznaczać długie oczekiwanie na kartę/rachunek? 2. Tu przechodzimy do drugiej kwestii: wydaje się, że barman będący jednocześnie kelnerem jest zajęty na zapleczu i zamiast siedzieć non stop na sali, jest ciągle angażowany do czego innych zajęć np. na zmywaku (przy mnie wyszła para, która nie doczekała się obsłużenia). 3. Detale, ale istotne: brak koszyków z przyprawami, serwetek itp - nie tylko na stolikach ale i przy barze (a w obliczu tego, co napisałam o długim czasie oczekiwania na obsługę, ma to istotne znaczenie). Piszę to nie po to by zaszkodzić lokalowi, za który trzymam kciuki, ale w nadziei, że właściciele naprawią niedociągnięcia, inaczej nie wróżę im powodzenia (klienci opuszczający lokal, bo nie doczekali się na obsługę oraz barman wywoływany na zaplecze głośnymi szeptami, mimo że w tym czasie rozmawia z klientami przy stoliku to są sytuacje wg mnie niedopuszczalne). Właściciele, zatrudnijcie na weekend więcej osób jeśli to konieczne, lub sami stańcie za barem, bo naprawdę trzymam kciuki za tę restaurację!

    5 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • zuzica 32 recenzje

    12.03.2012, 10:27 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pyszne przekąski i chaczapuri, domowa atmosfera

    Wypełnia lukę po nieodżałowanej "gruzince" na Puławskiej (Tbilisi, tak to się zwało), choć jest trochę na uboczu i trzeba wiedzieć, że tam jest, aby trafić. Jest też, niestety, drożej, ale nie ma się co dziwić - Tbilisi była barkiem, a Ararat pretenduje do miana restauracji.
    Miła obsługa, szefowa chętnie opowiada o daniach, gruzińsko-ormiańsko-armeńskich smakach, mięsie, daniach...
    W karcie dużo baraniny i jagnięciny - dla miłośników tych mięs raj, bo - jak zapewnia właścicielka, mięso pochodzi nie z żadnych marketów tylko od zaufanego masarza.
    Próbowałam tylko zakąsek - świeżutkie, robione na zamówienie i przepyszne warzywa faszerowane musem? kremem? z orzechów oraz cukinie faszerowane serem. Trochę gorsze, choć też nie złe, mięso owijane w liście winogron oraz naprawdę wyborne chaczapuri. Do dań głównych póki co nie doszłam.
    Na wystrój należy przymknąć oko, nie po wystrój się do knajpy przychodzi, aczkolwiek skąd pomysł oświetlenia wszystkich okien na niebiesko i upodobnienia lokalu od zewnątrz do klubu nocnego w Manieczkach - nie wiem.
    Na pewno jeszcze wrócę, tym razem bardziej głodna by spróbować dań głównych :).

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • pawkacz 1 recenzja

    30.10.2012, 10:44 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Prawdziwe gruzińskie jedzenie

    Najważniejsze, czyli jedzenie na wysokim poziomie, bardzo smaczene i rzecyzwiście gruzińskie. Mieliśmy okazję być w Gruzji i jedzenie w ARARAT nie odbiega niczym od prawdziwego smaku.
    Lokal trzeba przyznać położony w niezbyt ciekawej okolicy, ale jeśli ktoś jest miłośnikiem Lobio, Chaczapuri, Chinkali to musi odwiedzić to miejsce!
    Podobno dość długo czeka się na jedzenie, ale w naszym przypadku zamówienie złożyłem przez telefon, w restauracji bylismy o określonej godzinie i czekaliśmy bardzo krótko.

    Data wizyty w lokalu: 28 października 2012

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • foksik 1 recenzja

    02.10.2012, 23:18 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Polecam bardzo!

    Polecam, przyjemnie, tanio i gustownie. Dania kuchni gruzińskiej, tak smaczne, że palce lizać! 5+ Mimo tego, że czeka się troszkę dłużej niż normlanie, wiem, że potrzeba troszkę popracować nad daniem, to jest ono tego warte. W smaku super, przy tej cenie polecam każdemu.

    Data wizyty w lokalu: 02 października 2012

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...