Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

The Mexican

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Śródmieście
3.0
liczba opinii: 26 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 4 gastronautów

ul. Zgoda 6 00-018 Warszawa (dojazd od ul. Przeskok) Stoliczku.pl
tel: (22) 826-00-09
typ lokalu: restauracja typ kuchni: meksykańska, grill, drinki cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia
Korona_button_kw_winner

opinie gastronautów (26)

  • zofija_mia 9 recenzji

    12.12.2013, 21:21 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ostatni raz...

    Miejsce kojarzyło mi się do tej pory z przyjemną obsługą, strzelającą z pistoletów, specyficznym wystrojem i strasznie głośną muzyką.
    Po dłuższej przerwie pojawiłam się tam znowu przed koncertem.
    Pustka w lokalu trochę mnie zdziwiła, ale ponieważ stoliki są bardzo ciasno ustawione, postanowiłam się nie poddawać.
    Zamówiłam znane już tortille, które w smaku były jak zawsze, czyli przeciętne ale poprawne, jak to meksykańska potrawa, z fasolką i tabasco. Nigdy nie zrozumiem idei tych surówek podawanych obok... no cóż i z surówkami jestem w stanie żyć.
    Drinki robią ok, ale nie polecam sztandarowego drinka lokalu - margarita jest po prostu słaba - za dużo syropu za dużo lodu, mdłe.
    No i obsługa... pani kelnerka (uprzejmie się przedstawiając z imienia) po przyjęciu zamówienia i podaniu dań po prostu o nas zapomniała. Była zajęta... wycinaniem papierowych choinek. Także czas oczekiwania na rachunek umożliwił nam spóźnienie na koncert.
    Kiedyś tam było o wiele lepiej.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • DiscoMustafa 6 recenzji

    12.07.2013, 17:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przeciętnie

    Zamówiłem Tacos i drinka Margaritę. Danie było ładnie podane, ale nie była to porcja, która by mnie zadowoliła. Nie jestem specjalistą od kuchni meksykańskiej, jednak nie smakowało mi do końca ze względu na za dużą ilość pasty fasolowej w stosunku do mięsa. Sam drink jest duży i bardzo smaczny (wiele smaków do wyboru), jednakże mógłby być odrobinę tańszy. Ze względu na wiele tańszych alternatyw, raczej tam nie wrócę. Jest jedna rzecz, która polecam - świetny pomysł na podawanie sernika przez kelnera przebranego za Zorro, przy jednoczesnym przyciemnieniu świateł i klimatycznej muzyce. Może to być niezła atrakcja przede wszystkim dla dzieci.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Flavago 32 recenzje

    30.10.2012, 13:39 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Można wracać i wracać

    Niestety, po zamknięciu naszej ulubionej The Mexican na Foksal zostały nam już tylko dwie do wyboru.
    Tutaj jest również ładnie i klimatycznie, ale nawet jakby trochę lepiej.
    Jako czekadełko dostaje się zamiast nachos małe ciepłe tortille.
    Pomysł świetny, przyrządzane są na bieżąco i od razu serwowane.
    Dzieci dostają malowanki i kredki zatem już na początku wszyscy są zadowoleni :).
    Obsługa życzliwa, uśmiechnięta i sprawna, ma się wrażenie, że wszystko ląduje na stoliku już minutę po zamówieniu.
    Świetnym pomysłem są 3 kufle piwa w dzbanie w cenie 18 zł.
    Buritto wegetariańskie pyszne, porcja bardzo zacna, tak samo enchilada.
    Uwielbiamy to miejsce za fajny luźny klimat, będziemy wracać.

    Data wizyty w lokalu: 08 września 2012, godz. 14:00

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ModnisiaAP 8 recenzji

    13.04.2013, 18:38 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wakacje w Mexyku

    Latem, na ogródku, wieczorną porą, idealnie na randkę! Lampiony, Margarita, burito :). Obsługa również miła. Warto się przejść z ukochana osobą lub najbliższymi przyjaciółmi, by rozkoszować się dobrym jedzonkiem i wyśmienitymi trunkami oraz zagłębiać w rozmowy bez końca! SUPER.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mm123 5 recenzji

    20.10.2013, 21:06 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nigdy więcej

    Byłam dzisiaj z osoba towarzyszącą w restauracji The Mexican na ul. Zgoda. Wyjście zaliczam do nieudanych, co opiszę po krótce:

    1. Gdy weszliśmy absolutnie nikt nami się nie zainteresował (w teorii powinien być host witający gości i prowadzący do stolika), a co więcej - kelnerzy mijali nas obojętnie, lekko przepychając. W zaistniałej sytuacji sami wzięliśmy karty i zasiedliśmy przy wybranym przez nas stoliku. Gdy już byliśmy zdecydowani na konkretne dania musieliśmy poprosić przechodzącego, niezainteresowanego kelnera, aby Nas obsłużył. Łaskawie przyjął zamówienie.

    2. Zamówiliśmy:
    a) ENCHILADA COMBINADOS - ZIMNE, nieprzyprawione, w środku sama fasola, mięso niewyczuwalne (z 3 małe kawałki na jedna tortillę), nie zostały podane sosy, które są wymienione w karcie, ryżu mikroskopijne ilości.
    b) MIX MEX - ziemniaki w pół surowe; żeberko (ok. 12 cm) maksymalnie spieczone, wysuszone, bez smaku; sos - jak dla mnie zwykły ketchup ze szczyptą ostrej przyprawy; najlepsze z zestawu chili con carne.
    Na dania czekaliśmy ok. 45 min.

    3. Przed podaniem dań mój partner zamówił piwo - nie zostało ono w ogóle podane. Za to oczywiście widniało na rachunku.

    4. Po złapaniu przechadzającego się po sali kelnera poprosiliśmy o rachunek. Czekaliśmy na niego ok 15 min - w międzyczasie kelner podawał innym stolikom sztućce, kierował nowych klientów do stolików, przewracał podgrzewające się tortille.

    5. Podsumowując - obsługa tragiczna, niezwracająca uwagi na klienta, przechadzająca się po sali jak we śnie; jedzenie nie warte swojej ceny - podane zimne, niedoprawione, po prostu niesmaczne; w lokalu za głośna muzyka - przez co panuje wielki harmider, aby porozumieć się z osobą siedzącą obok trzeba mocno wytężać głos; ponadto za dużo stolików - trzeba się przeciskać idąc do toalety, siedząc przy swoim stoliku mamy wrażenie jakbyśmy siedzieli razem z kimś ze stolika obok.

    Byliśmy bardzo rozczarowani wizytą, na 95% nie odwiedzimy nigdy więcej tego lokalu.

    Data wizyty w lokalu: 20 października 2013, godz. 17:00

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ruda_wiewiorka 17 recenzji

    07.01.2013, 12:52 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedzenie było naprawdę pyszne

    W niedziele wybraliśmy się na kolacje do The Maxican na Zgody 6. Jak zawsze wybór lokalu należał do mnie. Jedyne wytyczne, jakie dostałam to – „ma być mięso”. Początkowo miałam zupełnie inny plan, ale okazało się, że w lokalu nr 1 zabrakło składników. I wylądowaliśmy w The Mexican.
    Teraz będzie już do rzeczy. Pierwsze wrażenie – ciasno i głośno, ale robimy dobrą minę do złej gry – w końcu jesteśmy w Meksyku. Dostajemy stolik. Pierwsze moje zastrzeżenie - strasznie ciasno. Ani ja ani R. nie należymy do ludzi „okrągłych”, a nawet wręcz przeciwnie – a mieliśmy straszny problem z zajęciem naszych miejsc przy stoliku. Nie obyło się bez przesuwania samego stołu.
    Obsługa szybka, miła, chętna do współpracy, ale trafiliśmy na Pana, który kompletnie nie znał się na winach. Wiem, że pije się tam głównie piwo i drinki, ale jakieś minimum wiedzy o tym, co jest w karcie mogłoby być wymagane. Zamówiliśmy z pomocą sympatycznego kelnera dla R. Fajitas Combinados a dla mnie klasycznie chili con carne. Chciałam spróbować papryczek jalapeno marynowanych tuńczykiem na przystawkę, ale niestety „skończyła się część składników do dania” – jak zostaliśmy uprzedzeni przez kelnera. Zaproponował nam inną, ostrzejszą wersję papryczek, ale uznaliśmy, że pozostaniemy tylko przy drugim daniu.
    Wino dostaliśmy dość szybko, ale było bardzo ciepłe – wiem, że czerwone wino podaje się raczej nie schłodzone, ale podgrzane to już chyba przesada. Jedzenie mieliśmy dostać dość szybko – to był też jeden z powodów niezamawiania przystawki. R. uznał, że trwało to trochę za długo. I nadeszły nasze potrawy. Bardzo ładnie podane i pysznie pachnące. R. zachwycał się swoim fajitas i zjadł wszystko, a porcja była całkiem spora w cenie ok. 32 zł. Moje chili con carne też było bardzo smaczne – czułam smak potrawy, a nie tylko ostrość dania – cena ok. 28 zł. Porcje duże, ale spokojnie sobie z nimi poradziliśmy. Jednak jak na tak ostre jedzenie, to w lokalu jest stanowczo za ciepło, wręcz duszno.
    Skusiliśmy się też na deser, czyli sernik podawany przez Zorro – fajna atrakcja za niecałe 10 zł, bo sam sernik niestety nie był zbyt smaczny.
    Podsumowując, spędziliśmy miły wieczór z wybornym jedzeniem i na pewno jeszcze skusimy się na ten lokal. R. postanowił zabrać tam kolegów na tequilę :). Jednak już nie skusimy się na wino, raczej wybierzemy chłodne piwko. I błagam właściciela – zrezygnujcie chociaż z jednego lub dwóch stolików, żeby goście nie siedzieli sobie na głowach lub nie obrywali o tychże głowach od kelnera podającego jedzie do stolika obok.

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • nimfa00 4 recenzje

    23.04.2013, 23:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Obsługa żenada

    Dzisiejszego popołudnia wybraliśmy się z narzeczonym do The Mexican. Trafiliśmy tam z polecenia koleżanki, która zachwalała jedzenie... Pierwsze wrażenie nie zbyt dobre. Poprosiliśmy o stolik dla dwojga, pani kelnerka wskazała jakiś stolik w kącie, ciasny, po naszej uwadze co do wielkości stolika z "łaską" pozwoliła nam usiąść do większego stolika... Po chwili zjawił się kelner z kartą dań, uśmiechnięty, tak więc była szansa na poprawę wizerunku restauracji. Wybraliśmy jedzenie dosyć szybko, kelner przyjmując zamówienie po prostu dosiadł się do nas i od razu zaczął do nas mówić per Ty. Byłam lekko zaskoczona, jednak skoro taka jest konwencja lokalu to trudno. Mi jednak ona nie odpowiada... Na przystawkę nie czekaliśmy długo. Zamówiliśmy papryczki jalapeno nadziewane serem. Przystawka dobra, ostra, nie mam zastrzeżeń. Na danie główne, tzn. fajitas czekaliśmy dosyć długo... Kiedy na stole pojawiła się potrawa ukuł mnie brak talerzyka. Partner lepiej sobie radził ze zwijaniem tortilli, mi to wychodziło niezdarnie, więc talerzyk by się przydał. Kelner zniknął, więc musiałam radzić sobie sama. W pudełku z tortillami znajdowała się instrukcja, która informowała jak należy spożywać to danie. Rzecz fajna, warta pochwały. Ogólnie rzecz biorąc jedzenie smaczne, kusi żeby jeszcze tam zajrzeć... Chciałabym jednak przejść do kluczowego momentu. Otóż, gdy poprosiłam o rachunek. Uprzedziłam o płatności kartą. Kelner przyjmując płatność zapytał mnie bezczelnie czy doliczyć napiwek do rachunku. Jeśli gość restauracji jest zadowolony z obsługi to sam zostawi podziękowanie w formie napiwku. Miałam zamiar zostawić napiwek, jednak zuchwałość kelnera mnie zszokowała, co przesądziło o tym, że wysokość tipa z 10% spadła o połowę.

    Data wizyty w lokalu: 23 kwietnia 2013

    1 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • myimage 19 recenzji

    26.11.2012, 00:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Do trzech razy sztuka i miliony monet - czyli nigdy więcej!

    Restaurację The Mexican polubiłam od pierwszego posiłku. W Warszawie jadałam w tej i tej na Podwalu. Odwiedzałam lokale w Poznaniu i Krakowie. Wiedząc czego mogę się spodziewać zawsze wychodziłam zadowolona. Oczywiście jest tak naprawdę tylko namiastką kuchni meksykańskiej (różnice widać gołym okiem - prawie do wszystkiego w Meksyku podają limonkę i jalapeno... cóż, nawet w McDonaldsie są darmowym dodatkiem niczym ketchup, leżącym na ladach tak aby się częstować do woli).

    Niestety, dzisiejsza wizyta była moją ostatnią w tej restauracji.
    Zaczęło się standardowo, przyjacielski kelner, przyjęcie zamówienia i dość szybkie spełnienie go (co w sumie nie zawsze się tu zdarza, ale o tym wspomnę na końcu).
    I tu zaczęły się schody. Boczek w mojej zupie dyniowej był w ilości skutecznie utrudniającej znalezienie go, a te marne odnalezione kawałki okazały się samym tłuszczem.
    Koleżanka zamówiła sam deser i gdy wszystko inne było już podane kelner przeprosił ją i poinformował o braku lodów waniliowych w zamian do szarlotki na ciepło proponując czekoladowe, truskawkowe lub miętowe (nie wiem czy komukolwiek z Was takie połączenie smaków odpowiada). W związku z powyższym zamówienie zostało cofnięte. Kelnera chyba dość to zaskoczyło. Wzrok innych pracowników restauracji od tego momentu dość często był wlepiany w nasz stolik. Później standardowe pytania o to czy smakowało (może być - bo jak już wspomniałam Mexican to namiastka kuchni meksykańskiej, a wizytując ją od kilku ładnych lat muszę stwierdzić, że smak potraw to powolna równia pochyła). Rachunek, zapłata i "reszta" ... Wyglądało to jakby wszyscy kelnerzy i kelnerki nagle zgromadzili się w jednym miejscu przy kasie, po kilku minutach oczekiwania w końcu podszedł do mnie obsługujący nas wcześniej kelner i wręczył mi etui, w którym znajdował się rachunek i reszta w bilonie 10 gr, 20 gr i nawet zasłużyłam na jedną 50-groszówkę. Wydaje mi się, że kelner był dość młodym pracownikiem podjudzonym przez resztę - ale to on wystawił sobie opinię. Szkoda. Po kilku rozczarowaniach tego wieczoru wystosowałyśmy zapytanie o menadżera zakończyło się odpowiedzią, że jest i poskutkowało tym, że cała obsługa powróciła do swoich zajęć. Kolejna próba rozmowy z menadżerem nie doszła do skutku, gdyż nie został poproszony, ponieważ nie można było mu przeszkadzać, bo był w niedzielę po 22 bardzo zajęty w biurze.
    Do widzenia krzyknięte przez innego kelnera gdy mijałyśmy drzwi było miłym akcentem, którym jednak ciężko uratować mocno nadszarpniętą opinię o obsłudze.

    I obiecana wcześniej rodzynka ... mniej więcej 1,5 miesiąca temu przydarzyło mi się, że po zajęciu stolika i otrzymaniu karty nikt nie postanowił zebrać zamówienia przez 20 min. Choć stolik był na widoku menadżera, a kelner kilkukrotnie w tym czasie wizytował sąsiednie stoliki. Oczywiście gdy wstałyśmy i zaczęłyśmy się ubierać kelner pojawił się natychmiast - za późno, tego wieczoru odkryłam Bubble World Mexican Burrito na Chmielnej i nie żałuję :)
    Gorąco odradzam lokal!

    Data wizyty w lokalu: 25 listopada 2012, godz. 21:30

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • millux 5 recenzji

    23.02.2013, 21:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jadłodajnia

    1. Wystrój OK, Meksyk, odpowiednio tandetne, ale w klimacie. Ciepło, KOSZMARNIE ciasno i, niestety, dla nas za głośno, tym bardziej, że z głośników atakuje nie meksykański klimat, tylko coś między viva a hiszpańską wersją radia zet…
    2. Obsługa – neutralna, mało kontaktowa, ale nie nachalna.
    3. Jedzenie:
    Przystawka: 1. jalapenos z serem, 2. pałeczki serowe.
    Klasyka gatunku… ale jalapenos były ewidentnie zrobione z mrożonki. Nie wiem, czy ktoś, kto ma ochotę na obiad w restauracji, chce dostawać odsmażane mrożone danie gotowe... Paluszki serowe OK, ale nie rewelacja, nie wspomnę tu już o sosie z pudełka.
    4. Danie główne: 1. Burito z fasolą i wieprzowiną. 2. Saszetka wieprzowa nadziana pieczarkami, serem i cukinią. Burito poprosiliśmy BARDZO ostre, było OK, ale ostrość była absolutnie niezadowalająca, musiałem prosić o tabasco i o tzw. „ostry sos” przygotowywany, podobno, przez restaurację, co też niewiele pomogło. Ryż niedogotowany lub wysuszony, sałatka i samo burito naprawdę OK. Saszetka wieprzowa: Porażka! Mięso suche, przesmażone i tak słone, że zabiło cały smak. Pieczarki całkowicie rozgotowane, niesmaczne.
    5. Napoje: wielki plus za ludzkie podejście do coli i temu podobnych napojów. Płacisz raz, dolewasz ile chcesz i to jest OK i bardzo mi odpowiada. Natomiast Margarita tzw. „klasyczna”, słona nie tylko na obrzeżach szklanki, jak sztuka nakazuje, ale też przesadnie w środku. Niesmaczne proporcje, mało alkoholu. Margarita truskawkowa dla kierowców: żenada, naprawdę, Tex mex słynie z takich napojów. Tu była to tylko woda z syropem i mrożoną truskawką smętnie pływającą na dnie szklanki. Znam przynajmniej 3 knajpy w Warszawie z TEX MEXEM, do których specjalnie chodzę na napoje bezalkoholowe... Tu to dramat i to drogi.
    Byliśmy, sprawdziliśmy, nie wrócimy. Rachunek 140 zł / dwie osoby wydaje się być, mimo tego że jest to standard warszawski, przy tej jakości jedzenia absolutnie zbyt wysoki. Nie mogę też darować miejscu, które nazywa się restauracją, podawania potraw mrożonych.

    Data wizyty w lokalu: 23 lutego 2013

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • stiszyn 199 recenzji

    24.02.2012, 15:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Duże rozczarowanie

    Wybrałem się do Mexican na Zgody z dwóch powodów.
    Pierwszy to taki, ze jestem fanem Mexican z ulicy Foksal, a drugi to dobre recenzje gastornautów.
    Niestety poważnie się rozczarowałem.
    Na początek wystrój. Niby to samo co na Foksal, ale jednak słabiej. Toalety brzydsze i sam wystrój tez jakby niedopracowany.
    Przejdźmy do jedzenia.
    Na początek zamówiliśmy pikantną zupę gulaszową. W smaku naprawdę dobra, ale niestety całkowity brak ostrości.
    Na przystawkę poprosiliśmy chili con carne i tu kolejne smaczne danie, ale pozbawione ostrości (pytam sie jak można zrobic nie pikantne chili !!!).
    Dla córki zamówiliśmy quesadille z szynką i serem. Trudno to danie zepsuć, ale skoro zrobili łagodne chilli. na szczęście to było akurat danie bez zarzutu.
    Na drugie ja wziąłem fajite wołową. Niezła, ale nez polotu no i mimo, że poprosiłem ostrą to była tylko lekko pikantna. Zona jadła polędwiczki z indyka z bakłażanem i mozzarella. Tu mięso świetne, ale niestety zdębiałe ziemniaki nie nadające sie do spożycia.
    Na deser dla córki niesmaczne lody (nie wiem w czym tkwił problem, bo lody bardzo lubimy), a dla mnie krem brule, który był pełen grudek.
    Obrazu dopełnia niesmaczna margaritta truskawkowa (wiem, że poza sezonem, ale w tequira mexicana piłem w listopadzie trzy razy lepszą) i bardzo niesmaczna kawa po francusku.
    Jeżeli chodzi o obsługę to nie narzekam, bo bardzo miło i szybko zostałem obsłużony.
    Moja noga w tym lokalu już na pewno nie stanie, ale na foksal to się chyba jeszcze wybiorę (ale pierw muszę zapomnieć co mnie tu spotkało)


    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...