Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Gaumarjos

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnice: Ursynów, Wilanów
2.9
liczba opinii: 88 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 5 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 22 gastronautów

al. Komisji Edukacji Narodowej 47 02-797 Warszawa (250 m od stacji metra Natolin, idąc w kierunku centrum po lewej stronie Al. KEN)
tel: (22) 414-44-41
typ lokalu: restauracja, winiarnia typ kuchni: gruzińska, przekąski cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (88)

  • Kashpir 156 recenzji

    01.09.2014, 11:56 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Gruzja na Ursynowie

    Do Gaumarjos udaliśmy się na obiad w sobotnie popołudnie. Obłożenie lokalu spore, bez rezerwacji udało nam się zająć jeden z dwóch wolnych stolików. Szybko otrzymaliśmy karty. Na przystawkę zamawiamy 2 roladki z bakłażana i 2 kulki szpinakowe. Potem tolmę paprykową i chinkali. Do picia po gruzińskiej lemoniadzie gruszkowej. Szybko zaserwowano nam lemoniadę – półlitrowe butelki mocno gazowanego napoju sprowadzane z Gruzji. W smaku taka sobie i nie warta 12 zł za butelkę. Potem niestety czekamy. Czekamy 20 minut na przystawki. Zdziwienie, bo okazuje się, że czekaliśmy tyle czasu na zimne przystawki. Roladki z grillowanych plastrów bakłażana wypełnione są pastą orzechową i podawane z kolendrą i owocami granatu. Ich smak na szczęście wynagrodził długie oczekiwanie – wyrazisty, dobre połączenie. Kulki szpinakowe także zawierają pastę orzechową i przygotowywane są z siekanych liści. W smaku niezłe do pewnego momentu – pod koniec kulki ma się już jednak wrażenie przesytu szpinakiem. Ale spróbować warto. Potem już bez długiego czekania otrzymujemy nasze dania główne. Tolma paprykowa to po prostu papryka faszerowana mielonym mięsem serwowana z rzadkim ale aromatycznym sosem pomidorowym oraz z sosem jogurtowo-czosnkowym. Danie bardzo smaczne. Chinkali to z kolei 4 duże pierogi- sakiewki, które w środku wypełnione są mielonym mięsem i rosołem. Żona wypowiadała się o nich z uznaniem. Generalnie, kulinarnie wypad bardzo udany, obsługę można by trochę jednak poprawić. Cenowo w miarę dobrze, przynajmniej jeśli chodzi o przystawki i dania, bo zupy Gaumarjos wycenia wysoko (15-16 zł), podobnie jak napoje. Duży wybór gruzińskich win. Trochę słabo wypada moim zdaniem to połączenie sklepu i restauracji.
    Czy wrócimy? Tak, żeby spróbować chaczapuri i innych gruzińskich smakołyków.

    Data wizyty w lokalu: 23 sierpnia 2014

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • AndrzejBe 15 recenzji

    20.10.2014, 10:36 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fatalny stosunek jakości/ilości do ceny

    Wybraliśmy się ze znajomą w niedzielny wieczór na "małe co nie co". Restauracja była pełna, ale bez rezerwacji znalazł się stolik, co prawda miedzy kuchnią, a toaletą - ja miałem widok na myjących ręce po toalecie, a znajoma na wydawane posiłki. Wybraliśmy dania główne: Czanachi i Pielmieni. Czanachi to miało być jagnięcina w warzywach z bakłażanem, pomidorami, papryką i ziemniakami. Pielmieni - wiadomo. Mimo uprzedzenia przez kelnerkę (przyznaję, że obsługa była szybka, miła i sprawna), że czas oczekiwania to 20 minut, dania dostaliśmy szybciej. Pierwsze wrażenie to fakt, że dania były bardzo malutkie. Czanachi to mała i płytka miseczka z pieczonymi papryką i ziemniakami z 3 (trzema) kawałeczkami łoju praktycznie bez mięsa. Jak na potrawę z jagnięciny (!) za 38 zł byliśmy rozczarowani... Pielmieni, prócz tego, że porcja miała wielkość przystawki dla dziecka, były poprawne, ciepłe i smaczne. Zaspokoiliśmy naszą ciekawość i pojechaliśmy do innej restauracji zaspokoić głód. Raczej więcej nie odwiedzę tego miejsca.

    Data wizyty w lokalu: 19 października 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • CatalinaL 14 recenzji

    15.10.2014, 09:12 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kolendra na talerzu

    Skuszeni reklamą, jaką restauracji zrobił program TV wybraliśmy się tam we wtorkowy wieczór.

    Wystrój przyjemny, rodzinny. Na ścianach zdjęcia Gruzji, jedzenia oraz małe dywany. Kolory ciepłe. Ale strasznie ciasno, zrzucam to na karb wielkości samego lokalu. My siedzieliśmy na antresoli przy małym dwuosobowym stoliku na samym środku, pomiędzy czterema innymi. O intymności mowy nie ma, ale dla smacznego jedzenia warto się "poświęcić". Z pewnością nie jest to miejsce na kameralną randkę.

    Na początek coś na zimno: kulka szpinakowa - bardzo smaczna, mocny aromat i smak szpinaku, dobrze, że wzięłam jedną, bo dwóch nie dałoby rady zjeść, za dużo tego szpinakowego aromatu. Dla zrównoważenia drugą przystawką była roladka z grillowanej papryki, czyli kawałeczek papryki nadziany mięsem, w zasadzie na jednego gryza. Bez rewelacji.

    Na danie główne zjedliśmy tolmę paprykową i lulakebab. Tolma to papryka nadziewana mięsem mielony, podana w rzadkim paprykowo (i mocno) kolendrowym sosie z dodatkowym sosem jogurtowo-czosnkowym (aromat czosnkowy w zasadzie nie wyczuwalny). Bardzo, bardzo smaczna, chociaż za taką cenę można by oczekiwać większej porcji, albo chociaż jakiegoś dodatku. Mężczyzna się tym nie nasyci. Jednak do smaku nie mam żadnych zarzutów, było pyszne, nie za mdłe, ale i nie za ostre, z mocnym akcentem kolendry.

    Lulakebab to trzy kotlety z mielonego mięsa z surówką z marchewki, kilkoma plastrami buraka, ryżem i kolendrą. Mnie to do gustu nie przypadło, mięso jest bardzo zbite, kotleciki twarde, ale takie mają być, więc nie jest to zarzut, a jedynie przestroga. Jeżeli ktoś nie lubi niech lepiej nie zamawia. Osobie towarzyszącej bardzo smakowało.

    We wszystkich daniach widać i naprawdę mocno czuć kolendrę. Ja ją uwielbiam, więc dla mnie jest to zaleta, ale jeżeli ktoś za tym ziołem nie przepada, lepiej niech omija Gaumarjos.

    Dania wegetariańskie, to dwie pozycje - sałatki warzywne. Widziałam na stoliku obok sałatkę gruzińską. Uważam, że ani wielkość porcji ani zawartość sałatki (ogórek, pomidor przede wszystkim) nie zasługują na cenę (25 zł). Wydaje mi się, że nie jest to dobre miejsce dla wegetarian. Ale Pani przy innym stoliku (są naprawdę blisko!) uczulona była na gluten i Pani kelnerka rzetelnie i fachowo wytłumaczyła jej, które potrawy są bezglutenowe i okazało się, że wybór jest całkiem spory.

    Obie Panie kelnerki miłe, sprawne i energiczne. Nie mam żadnych zastrzeżeń.

    Na mały minus oceniam ceny niektórych potraw. Przystawki są do przełknięcia (4 zł za sztukę), ale biorąc pod uwagę cenę dań głównych (papryka - 25 zł, lulakebab- 35 zł) można by oczekiwać odrobinę większych porcji. Przy grupach powyżej 6 osób dołączają serwis (chyba 10%).

    Data wizyty w lokalu: 14 października 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Karpov 135 recenzji

    10.04.2014, 17:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Aromatyczny Kaukaz

    Gruzińska kuchnia śniła mi się od jakiegoś czasu za sprawą książki Anny i Marcina Mellerów. Choć książka jest momentami mocno przeciętna, to oni tam jedzą. Jedzą dużo. Jedzą smacznie. Jedzą tak, że aż się chce pakować manatki i lecieć do Gruzji by nie robić nic innego, tylko wysączać rosołek z khinkali.

    Do Gruzji daleko. Nad Jeziorak, gdzie ponoć podają khikali najbliżej od Trójmiasta, nie po drodze. Padło na Warszawę i restaurację o nazwie Gaumarjos (nomen omen, tytuł książki Mellerów). A że było nas trzech (znaczy troje), przed każdym z nas inna potrawa, można popróbować wiele.

    Pierwszy romans z kuchnią gruzińską, czy nawet ogólniej - kaukaską, więc dużego porównania nie mam. Ale to, czego spróbowałem, było smaczne. I tak:

    1). Charczo - zupka z mięska i pomidorów, z ryżem. Taka "gulaszowa", sporo gęstego, aromatyczna.
    2). Chaczapuri - czyli w końcu próbuję gruzińskiego klasyka. Sery lubię to i to musiało smakować. Ale ja to ja, pozostali biesiadnicy byli zachwyceni smakiem.
    3). Czaszuszuli - potrawka z mięsa podawana w kamiennej misce, w której się zapewne dopiekała. Na stole jeszcze wrzała od gorąca. W smaku nieco podobna do charczo, choć bardziej paprykowa.
    4). Khinkali - gruzińskie pierogi. Nie mogłem się oprzeć i musiałem wszamać to paluchami (przynajmniej pierwszy gryz), nadgryźć i wysiorbać to co w środku. Bardzo fajna potrawa, ze świetną, a zarazem zabawną celebrą jedzenia. I tak jak nie jestem wielkim fanem pierogów z mięsem, to khinkali chętnie jeszcze spróbuję.

    Wszystko, co łączyło te dania to aromat przypraw, kolendry przede wszystkim. A, że jestem osobą przyprawolubną, nie mogłem wyjść niezadowolony.

    Obiektywnie patrząc wystrój lokalu może nie zachwycać. Jednak mimo, że widać kilka niedoróbek (np. kable od instalacji elektrycznej na suficie), to czułem się tu bardzo swobodnie. Na ścianach wiszą dywany (wschodni klasyk), gdzieś tam fototapeta z widokiem, charakteru nadaje też wymalowana flaga Gruzji i gruzińskie napisy (jak dla mnie alfabet gruziński to totalny kosmos). Jedyne co mogę zarzucić to to, że było nieco za ciepło. Obsługa miła, podpowie co, jak, gdzie. W toalecie zaś bardzo czysto i pachnąco.

    Data wizyty w lokalu: 04 kwietnia 2014

    15 z 17 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • smakosz126 43 recenzje

    09.04.2014, 13:43 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Warto odwiedzić, ale szału nie ma

    Przez długi czas podejmowaliśmy próby zjedzenia w tym lokalu i w końcu się udało.
    W środku tygodnia sala była zapełniona, trafiliśmy jeden wolny stolik na antresoli.
    Pierwsze wrażenie całkiem sympatyczne, mały klimatyczny lokal wystrojem nawiązującym do Gruzji, jednak było trochę za ciepło.
    Karta dań jest niezwykle krótka, co może być atutem. Zdecydowaliśmy się na Chaczapuri, Chinkali oraz Tolmę paprykową do tego kelner polecił nam bardzo dobre gruzińskie czerwone wytrawne wino.
    Podanie wina wzorowe, kelner powąchał korek, nalał odrobinę do spróbowania - pełen profesjonalizm w tej kwestii.
    Chaczapuri bardzo dobre, minus za sos podany do niego wydał się nam "sztuczny".
    Następnie otrzymaliśmy dania i obydwa mogę podsumować w ten sam sposób kolendra i sól. Podejrzewam, że farsz do pierogów i papryki jest dokładnie ten sam. Tolma paprykowa podana jest w głębokim talerzu zalana czymś, nie wiem czym, płynem o rzadkiej konsystencji o lekkim posmaku i zabarwieniu pomidorowym.
    Obydwie potrawy bardzo mocno zdominowane smakiem kolendry i mocno dosolone, a to zabiło inne smaki tych dań.
    Porcje nie za duże, nie za małe i moim zdaniem ceny jak na taką jakość trochę wygórowane.
    Jeżeli chodzi o obsługę to jest ona nienachalna, sympatyczna, minus i to dosyć spory za stawianie na naszym stole brudnych talerzy zbieranych przez kelnera z sąsiedniego stolika.
    Nie polecam tego miejsca rodzinom z dziećmi, najmłodsi klienci mogą poza deserami nie znaleźć nic dla siebie. Dobre miejsce na spotkanie ze znajomymi czy randkę.

    Jest to miejsce które warto odwiedzić, ale czy wrócić po pierwszej wizycie? Wrócić, ale po wino do sklepu znajdującego się przy wejściu. Jest tam duży wybór win w przystępnych cenach.

    Data wizyty w lokalu: 08 kwietnia 2014

    8 z 11 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • cari91 16 recenzji

    31.08.2014, 09:08 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lekkie rozczarowanie

    Nie ukrywam, że wybrałem się do Gaumarjos po programie Pani Gessler. Z ojcem wzięliśmy z menu to, co polecała na antenie programu. Były to oczywiście słynne pierożki z rosołem w środku. Ja do tego wziąłem jeszcze danie mięsne. Zapłaciliśmy sporo (ok. 100 zł na dwóch z napojami), a po tak szumnych zapowiedziach i zachętach w telewizji oczekiwałem jednak czegoś więcej. Byłem raz i na razie wystarczy mi wizyt w Gaumarjosie. Oczywiście gospodarze przemili, dokładają wszelkich starań, aby goście byli zadowoleni. O wnętrzu ciężko mi coś napisać, gdyż z uwagi na brak miejsc w środku, siedzieliśmy na zewnątrz.

    Data wizyty w lokalu: maj 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • jola66 14 recenzji

    21.08.2014, 12:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie znam się, to się wypowiem :)

    Nigdy nie miałam styczności z kuchnią gruzińską, postanowiłam spróbować :)
    Wrażenie ogólne dobre: miła obsługa, przystępne ceny, lokal zadbany, ładnie pachnie jedzeniem, można także usiąść na zewnątrz.
    Karta jest bardzo krótka, dania główne przeznaczone dla mięsożernych (jedna opcja wege).
    Lokal oferuje wina gruzińskie, pyszne! na parterze znajduje się sklep z winami, więc można kupić, jeśli zasmakuje.
    Polecam roladki z bakłażana lub papryki z nadzieniem orzechowym, ciekawie wyglądały też sakiewki mięsne, podobno smaczne :).
    Uważam, że warto było spróbować, ale następną wizytę pozostawię mięsnym smakoszom :).

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Makom 4 recenzje

    01.10.2014, 21:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Powiew Gruzji w Warszawie

    O "Gaumarjos" słyszeliśmy dużo dobrego i chcieliśmy spróbować gruzińskich dań.

    Jedzenie jest baaardzo smaczne, dobrze doprawione (dla mnie w sam raz, ale ktoś może nie lubić tak aromatycznych potraw). Zamówiliśmy roladkę z bakłażana, papryczkę z pastą orzechową i kulkę szpinakową. Pyszne, ale malutkie. Potem przyszła tolma paprykowa dla mnie, czyli faszerowana papryka z mięsem mielonym. Smakowała wybornie, papryka mięciutka, dużo przypraw. Chłopak zamówił kupdari, który wyglądy jak pizza z mięsem w środku. Wszystko świeże i smaczne, nie czekaliśmy też zbyt dużo. Do picia wybraliśmy lemoniadę winogronową (bardzo słodka) i piwo gruzińskie, który nie okazało się powalające.

    Obsługa bardzo miła, sprawna, chętnie doradzała. Wystrój bardzo przyjemny, kolorowe krzesła i sofy, a takie piękne zdjęcia na ścianie.

    Restauracja serwuje bardzo dobre dania, jednak niestety uważam, że każde danie mogłoby być tak z 5 zł tańsze, zwłaszcza, że porcje nie są zbyt duże. Lemoniada i piwo po 12 zł, kupdari i tolma po 25 zł, przystawki po 4 zł. Trochę dużo, za dwie osoby zapłaciliśmy 86 zł.

    Data wizyty w lokalu: 01 października 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ninka88 4 recenzje

    28.08.2014, 19:32 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pysznie

    Do Gaumarjos wpadamy zawsze będąc w Warszawie po wcześniejszym zarezerwowaniu stolika, chociaż będąc tam pierwszy raz udało nam się w ostatniej chwili zdobyć stolik.
    Jedzenie w tej restauracji jest pyszne. Moje ulubione to roladka z bakłażana z pyszną pastą orzechową i granatem z kolendrą oraz chinkali. Pierożki są aromatyczne i wyraziste. Kiedyś jadłam chinkali w innej restauracji, ale daleko im było do tych w Gaumarjos. Warte polecenia są również pielmieni. Farsz chyba taki sam ale podawane są z koperkiem i śmietanką. Maż jadł lulakebab. Wyglądał apetycznie i mąż mówił, że bardzo dobry.
    Polecam również wino Telawuri. Ceny bardzo przyzwoite, obsługa miła i Pani właścicielka również.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • magnolia 97 recenzji

    27.08.2013, 22:01 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ambiwaletnie i raczej bez powrotu

    Do Gaumarjos bardzo chciałam trafić po obejrzeniu "Kuchennych rewolucji". Uwielbiam takie smaki, uwielbiam kuchnię węgierską, bałkańską, rosyjską...a gdzieś z nimi koresponduje także kuchnia gruzińska. No i jestem :) za sprawą mojego Anioła :)
    Wnętrze bardzo przyjemne. Malutka knajpka na dwa poziomy jest przytulna ze względu na lekki ścisk, gwar i ścienne bibeloty. Bardzo gruzińsko i bardzo miło. Obsługa również miła i kompetentna. Oczekiwania na dania lekko długaśne, ale że w restauracji jest komplet, możemy to wybaczyć.
    Jest jedzenie! Mamy zatem roladki z bakłażana z pastą orzechową. Małe zwitki bakłażanowe na jeden kęs... a w ustach... eksplozja smaku! Słodkawo-gorzki bakłażan kryje mocno orzechowe wnętrze, które po prostu rozkwita. Bomba smaku! Dalej chinkali. Pierożki jemy łapkami, jak zwyczaj przykazał. Delikatne i cienkie ciasto kryje mięsne wnętrze skąpane w bulionie. Dobre, bardzo dobre! Lekki minus za przesolenie farszu i zbyt dużą ilość kolendry. Smak z mniejszą ilością soli i zieleniny byłby bardziej harmonijny.
    Chanachi, czyli jagnięcina w warzywach: ziemniaki, papryka, bakłażan, cukinia, pomidory i przyprawy. Bardzo dobre, bardzo pikantne, bardzo wyraziste i sycące danie. Naprawdę pyszne!
    I na koniec chaczapuri z sosami. Dobre ciasto kryje smaczny, lekko pikantny ser. Danie dobre, ale dość ciężkie przez dużą ilość tłuszczu. Na szczęście sytuację ratuje gruzińskie czerwone pyszne wytrawne wino: bardzo wyraziste i harmonijne z podanymi daniami.
    Dodam jeszcze, że porcje są dość spore. Ceny nie należą do najniższych.
    Na dole sklep z winami kusi trunkami nie tylko z Gruzji... można tam kupić nawet wino z Chin. Decydujemy się na gruzińskie białe wytrawne i ponosimy konsekwencje tej decyzji: zdecydowana cierpkość charakterystyczna dla tego kraju, a której chyba jest za dużo...
    Niemniej jednak sklepik z winami przy wejściu jest strzałem w dziesiątkę i mocnym punktem tego miejsca.
    Podsumowując: klimat fajny, jedzenie nierówne i niestety dość ciężkie, ceny nie są najniższe. Nie wiem, czy tam wrócę, ale na pewno będę pamiętać tamto wyjątkowe popołudnie :).

    21 z 32 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...