Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Gaumarjos

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnice: Ursynów, Wilanów
2.9
liczba opinii: 83 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 4 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 22 gastronautów

al. Komisji Edukacji Narodowej 47 02-797 Warszawa (250 m od stacji metra Natolin, idąc w kierunku centrum po lewej stronie Al. KEN)
tel: (22) 414-44-41
typ lokalu: restauracja, winiarnia typ kuchni: gruzińska, przekąski cena dania głównego: poniżej 20 zł
godziny otwarcia

Lubisz to miejsce? Powiedz właścicielowi, żeby zgłosił się do Korony Smakosza wyślij

opinie gastronautów (83)

  • Kashpir 156 recenzji

    01.09.2014, 11:56 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Gruzja na Ursynowie

    Do Gaumarjos udaliśmy się na obiad w sobotnie popołudnie. Obłożenie lokalu spore, bez rezerwacji udało nam się zająć jeden z dwóch wolnych stolików. Szybko otrzymaliśmy karty. Na przystawkę zamawiamy 2 roladki z bakłażana i 2 kulki szpinakowe. Potem tolmę paprykową i chinkali. Do picia po gruzińskiej lemoniadzie gruszkowej. Szybko zaserwowano nam lemoniadę – półlitrowe butelki mocno gazowanego napoju sprowadzane z Gruzji. W smaku taka sobie i nie warta 12 zł za butelkę. Potem niestety czekamy. Czekamy 20 minut na przystawki. Zdziwienie, bo okazuje się, że czekaliśmy tyle czasu na zimne przystawki. Roladki z grillowanych plastrów bakłażana wypełnione są pastą orzechową i podawane z kolendrą i owocami granatu. Ich smak na szczęście wynagrodził długie oczekiwanie – wyrazisty, dobre połączenie. Kulki szpinakowe także zawierają pastę orzechową i przygotowywane są z siekanych liści. W smaku niezłe do pewnego momentu – pod koniec kulki ma się już jednak wrażenie przesytu szpinakiem. Ale spróbować warto. Potem już bez długiego czekania otrzymujemy nasze dania główne. Tolma paprykowa to po prostu papryka faszerowana mielonym mięsem serwowana z rzadkim ale aromatycznym sosem pomidorowym oraz z sosem jogurtowo-czosnkowym. Danie bardzo smaczne. Chinkali to z kolei 4 duże pierogi- sakiewki, które w środku wypełnione są mielonym mięsem i rosołem. Żona wypowiadała się o nich z uznaniem. Generalnie, kulinarnie wypad bardzo udany, obsługę można by trochę jednak poprawić. Cenowo w miarę dobrze, przynajmniej jeśli chodzi o przystawki i dania, bo zupy Gaumarjos wycenia wysoko (15-16 zł), podobnie jak napoje. Duży wybór gruzińskich win. Trochę słabo wypada moim zdaniem to połączenie sklepu i restauracji.
    Czy wrócimy? Tak, żeby spróbować chaczapuri i innych gruzińskich smakołyków.

    Data wizyty w lokalu: 23 sierpnia 2014

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Karpov 127 recenzji

    10.04.2014, 17:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Aromatyczny Kaukaz

    Gruzińska kuchnia śniła mi się od jakiegoś czasu za sprawą książki Anny i Marcina Mellerów. Choć książka jest momentami mocno przeciętna, to oni tam jedzą. Jedzą dużo. Jedzą smacznie. Jedzą tak, że aż się chce pakować manatki i lecieć do Gruzji by nie robić nic innego, tylko wysączać rosołek z khinkali.

    Do Gruzji daleko. Nad Jeziorak, gdzie ponoć podają khikali najbliżej od Trójmiasta, nie po drodze. Padło na Warszawę i restaurację o nazwie Gaumarjos (nomen omen, tytuł książki Mellerów). A że było nas trzech (znaczy troje), przed każdym z nas inna potrawa, można popróbować wiele.

    Pierwszy romans z kuchnią gruzińską, czy nawet ogólniej - kaukaską, więc dużego porównania nie mam. Ale to, czego spróbowałem, było smaczne. I tak:

    1). Charczo - zupka z mięska i pomidorów, z ryżem. Taka "gulaszowa", sporo gęstego, aromatyczna.
    2). Chaczapuri - czyli w końcu próbuję gruzińskiego klasyka. Sery lubię to i to musiało smakować. Ale ja to ja, pozostali biesiadnicy byli zachwyceni smakiem.
    3). Czaszuszuli - potrawka z mięsa podawana w kamiennej misce, w której się zapewne dopiekała. Na stole jeszcze wrzała od gorąca. W smaku nieco podobna do charczo, choć bardziej paprykowa.
    4). Khinkali - gruzińskie pierogi. Nie mogłem się oprzeć i musiałem wszamać to paluchami (przynajmniej pierwszy gryz), nadgryźć i wysiorbać to co w środku. Bardzo fajna potrawa, ze świetną, a zarazem zabawną celebrą jedzenia. I tak jak nie jestem wielkim fanem pierogów z mięsem, to khinkali chętnie jeszcze spróbuję.

    Wszystko, co łączyło te dania to aromat przypraw, kolendry przede wszystkim. A, że jestem osobą przyprawolubną, nie mogłem wyjść niezadowolony.

    Obiektywnie patrząc wystrój lokalu może nie zachwycać. Jednak mimo, że widać kilka niedoróbek (np. kable od instalacji elektrycznej na suficie), to czułem się tu bardzo swobodnie. Na ścianach wiszą dywany (wschodni klasyk), gdzieś tam fototapeta z widokiem, charakteru nadaje też wymalowana flaga Gruzji i gruzińskie napisy (jak dla mnie alfabet gruziński to totalny kosmos). Jedyne co mogę zarzucić to to, że było nieco za ciepło. Obsługa miła, podpowie co, jak, gdzie. W toalecie zaś bardzo czysto i pachnąco.

    Data wizyty w lokalu: 04 kwietnia 2014

    12 z 14 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • smakosz126 42 recenzje

    09.04.2014, 13:43 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Warto odwiedzić, ale szału nie ma

    Przez długi czas podejmowaliśmy próby zjedzenia w tym lokalu i w końcu się udało.
    W środku tygodnia sala była zapełniona, trafiliśmy jeden wolny stolik na antresoli.
    Pierwsze wrażenie całkiem sympatyczne, mały klimatyczny lokal wystrojem nawiązującym do Gruzji, jednak było trochę za ciepło.
    Karta dań jest niezwykle krótka, co może być atutem. Zdecydowaliśmy się na Chaczapuri, Chinkali oraz Tolmę paprykową do tego kelner polecił nam bardzo dobre gruzińskie czerwone wytrawne wino.
    Podanie wina wzorowe, kelner powąchał korek, nalał odrobinę do spróbowania - pełen profesjonalizm w tej kwestii.
    Chaczapuri bardzo dobre, minus za sos podany do niego wydał się nam "sztuczny".
    Następnie otrzymaliśmy dania i obydwa mogę podsumować w ten sam sposób kolendra i sól. Podejrzewam, że farsz do pierogów i papryki jest dokładnie ten sam. Tolma paprykowa podana jest w głębokim talerzu zalana czymś, nie wiem czym, płynem o rzadkiej konsystencji o lekkim posmaku i zabarwieniu pomidorowym.
    Obydwie potrawy bardzo mocno zdominowane smakiem kolendry i mocno dosolone, a to zabiło inne smaki tych dań.
    Porcje nie za duże, nie za małe i moim zdaniem ceny jak na taką jakość trochę wygórowane.
    Jeżeli chodzi o obsługę to jest ona nienachalna, sympatyczna, minus i to dosyć spory za stawianie na naszym stole brudnych talerzy zbieranych przez kelnera z sąsiedniego stolika.
    Nie polecam tego miejsca rodzinom z dziećmi, najmłodsi klienci mogą poza deserami nie znaleźć nic dla siebie. Dobre miejsce na spotkanie ze znajomymi czy randkę.

    Jest to miejsce które warto odwiedzić, ale czy wrócić po pierwszej wizycie? Wrócić, ale po wino do sklepu znajdującego się przy wejściu. Jest tam duży wybór win w przystępnych cenach.

    Data wizyty w lokalu: 08 kwietnia 2014

    5 z 8 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • cari91 16 recenzji

    31.08.2014, 09:08 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lekkie rozczarowanie

    Nie ukrywam, że wybrałem się do Gaumarjos po programie Pani Gessler. Z ojcem wzięliśmy z menu to, co polecała na antenie programu. Były to oczywiście słynne pierożki z rosołem w środku. Ja do tego wziąłem jeszcze danie mięsne. Zapłaciliśmy sporo (ok. 100 zł na dwóch z napojami), a po tak szumnych zapowiedziach i zachętach w telewizji oczekiwałem jednak czegoś więcej. Byłem raz i na razie wystarczy mi wizyt w Gaumarjosie. Oczywiście gospodarze przemili, dokładają wszelkich starań, aby goście byli zadowoleni. O wnętrzu ciężko mi coś napisać, gdyż z uwagi na brak miejsc w środku, siedzieliśmy na zewnątrz.

    Data wizyty w lokalu: maj 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • jola66 13 recenzji

    21.08.2014, 12:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie znam się, to się wypowiem :)

    Nigdy nie miałam styczności z kuchnią gruzińską, postanowiłam spróbować :)
    Wrażenie ogólne dobre: miła obsługa, przystępne ceny, lokal zadbany, ładnie pachnie jedzeniem, można także usiąść na zewnątrz.
    Karta jest bardzo krótka, dania główne przeznaczone dla mięsożernych (jedna opcja wege).
    Lokal oferuje wina gruzińskie, pyszne! na parterze znajduje się sklep z winami, więc można kupić, jeśli zasmakuje.
    Polecam roladki z bakłażana lub papryki z nadzieniem orzechowym, ciekawie wyglądały też sakiewki mięsne, podobno smaczne :).
    Uważam, że warto było spróbować, ale następną wizytę pozostawię mięsnym smakoszom :).

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ninka88 4 recenzje

    28.08.2014, 19:32 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pysznie

    Do Gaumarjos wpadamy zawsze będąc w Warszawie po wcześniejszym zarezerwowaniu stolika, chociaż będąc tam pierwszy raz udało nam się w ostatniej chwili zdobyć stolik.
    Jedzenie w tej restauracji jest pyszne. Moje ulubione to roladka z bakłażana z pyszną pastą orzechową i granatem z kolendrą oraz chinkali. Pierożki są aromatyczne i wyraziste. Kiedyś jadłam chinkali w innej restauracji, ale daleko im było do tych w Gaumarjos. Warte polecenia są również pielmieni. Farsz chyba taki sam ale podawane są z koperkiem i śmietanką. Maż jadł lulakebab. Wyglądał apetycznie i mąż mówił, że bardzo dobry.
    Polecam również wino Telawuri. Ceny bardzo przyzwoite, obsługa miła i Pani właścicielka również.

    Data wizyty w lokalu: sierpień 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • magnolia 97 recenzji

    27.08.2013, 22:01 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ambiwaletnie i raczej bez powrotu

    Do Gaumarjos bardzo chciałam trafić po obejrzeniu "Kuchennych rewolucji". Uwielbiam takie smaki, uwielbiam kuchnię węgierską, bałkańską, rosyjską...a gdzieś z nimi koresponduje także kuchnia gruzińska. No i jestem :) za sprawą mojego Anioła :)
    Wnętrze bardzo przyjemne. Malutka knajpka na dwa poziomy jest przytulna ze względu na lekki ścisk, gwar i ścienne bibeloty. Bardzo gruzińsko i bardzo miło. Obsługa również miła i kompetentna. Oczekiwania na dania lekko długaśne, ale że w restauracji jest komplet, możemy to wybaczyć.
    Jest jedzenie! Mamy zatem roladki z bakłażana z pastą orzechową. Małe zwitki bakłażanowe na jeden kęs... a w ustach... eksplozja smaku! Słodkawo-gorzki bakłażan kryje mocno orzechowe wnętrze, które po prostu rozkwita. Bomba smaku! Dalej chinkali. Pierożki jemy łapkami, jak zwyczaj przykazał. Delikatne i cienkie ciasto kryje mięsne wnętrze skąpane w bulionie. Dobre, bardzo dobre! Lekki minus za przesolenie farszu i zbyt dużą ilość kolendry. Smak z mniejszą ilością soli i zieleniny byłby bardziej harmonijny.
    Chanachi, czyli jagnięcina w warzywach: ziemniaki, papryka, bakłażan, cukinia, pomidory i przyprawy. Bardzo dobre, bardzo pikantne, bardzo wyraziste i sycące danie. Naprawdę pyszne!
    I na koniec chaczapuri z sosami. Dobre ciasto kryje smaczny, lekko pikantny ser. Danie dobre, ale dość ciężkie przez dużą ilość tłuszczu. Na szczęście sytuację ratuje gruzińskie czerwone pyszne wytrawne wino: bardzo wyraziste i harmonijne z podanymi daniami.
    Dodam jeszcze, że porcje są dość spore. Ceny nie należą do najniższych.
    Na dole sklep z winami kusi trunkami nie tylko z Gruzji... można tam kupić nawet wino z Chin. Decydujemy się na gruzińskie białe wytrawne i ponosimy konsekwencje tej decyzji: zdecydowana cierpkość charakterystyczna dla tego kraju, a której chyba jest za dużo...
    Niemniej jednak sklepik z winami przy wejściu jest strzałem w dziesiątkę i mocnym punktem tego miejsca.
    Podsumowując: klimat fajny, jedzenie nierówne i niestety dość ciężkie, ceny nie są najniższe. Nie wiem, czy tam wrócę, ale na pewno będę pamiętać tamto wyjątkowe popołudnie :).

    20 z 31 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • 87paulina 4 recenzje

    24.07.2014, 23:55 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Może...

    Przystawki - szpinakowa kulka całkiem całkiem, pieróg z mięsem smażony w głębokim tłuszczu też smaczny, natomiast później mieliśmy wrażenie, że mięso w gołąbkach z liści winogron i w pielminach to powtórka z rozrywki z przystawki, nie było źle, ale też nie na tyle zachwycająco żebyśmy chcieli tam wrócić. Może nie nasze smaki...

    Data wizyty w lokalu: lipiec 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • okrutna 39 recenzji

    21.08.2013, 09:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    To chyba nie moje smaki

    W wizycie w Gaumarjos pokładałam spore nadzieje po usłyszeniu sporej ilości pozytywnych recenzji. Niestety rozczarowałam się. Po pierwsze karta - mikroskopijna. Nie jestem zwolenniczką kart z 1000 pozycji, ale tu było ich zbyt mało. Jedzenie najzwyczajniej w świecie mi nie smakowało. Trudno mi ocenić, czy po prostu kuchnia gruzińska, o której nie mam bladego pojęcia to nie moje smaki, czy jedzenie było słabo zrobione. Roladki z bakłażana i Chinkali - w ogóle mi nie smakowały. Chaczapuri - niezłe, ale bez szału. Najlepsze było ciasto orzechowe, które mogę śmiało polecić. Ceny umiarkowane. Obsługa - bardzo dobra. Wystrój - może być. Tragedii nie było, ale raczej nie wrócę.

    13 z 25 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • lunchinietylko 4 recenzje

    03.09.2014, 19:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Na codzienny lunch trochę monotonnie

    Mam firmę na Ursynowie i po kolei odwiedzam znane, polecane miejsca na lunch! Skuszony opiniami i reklamą z TVN z programu p. Gessler odwiedziłem w tym tygodniu w poniedziałek RESTAURACJĘ GAUMARJOS. Wewnątrz tragedia! opary kuchenne. Na dole czułem się jak w hurtowni win - pudła, pudełka... Na piętrze odczucie klaustrofobii - nie wiem jak można stłoczyć tyle stolików na tak małej powierzchni i wysokość pomieszczenia na antresoli to chyba żart. Latem to chyba można się tutaj ugotować, a kiedy wszystkie stoliki są zajęte to chyba brak tlenu - nawet nie mam zamiaru próbować ;(. Zdecydowałem się zjeść lunch na zewnątrz, ale nie dało się spokojnie zjeść bo tandetne krzesełko i ruszający się stolik z firmy piwowarskiej to jeden mankament, a drugi to fakt, że jadłem na wąskim chodniku - każdy gapił się w mój talerz + z pobliskiego punktu sprzedaży telefonii komórkowej i banku wyszli na pogaduchy i na papieroska! Jedzenie jak się wczytałem w menu: ciekawe, oryginalne i niedrogie jak się weźmie jedno danie. Nie wiem czy bym chciał mieć na lunch, nawet tylko raz na tydzień, tak monotonną ofertę - dania tylko z karty;(. Nic ekstra.
    Spróbowałem chinkali - 4 oryginalne sakiewki mięsne. Smacznie przyprawione. Całkiem spore. Można było się najeść. Wyszło natomiast 20 zł. Z zupą byłoby dwa razy więcej - bo zupy tutaj, jak mnie poinformowano są gęste i obfite. Nie było w restauracji (nazwałbym to miejsce raczej barem!) zbyt dużo gości, ale na obsługę czekałem i czekałem! Podsumowując: tego baru na lunch nie polecam! Długo się czeka! Nawet nie na podanie dań, co ogólnie na kelnerkę - to kolejny minus stoliczków na zewnątrz. Ten bar to raczej miejsce na oryginalne, kultowe spotkanie we dwójkę maks trójkę bowiem wewnątrz i na zewnątrz mają dość malutkie stoliki.

    Data wizyty w lokalu: 03 września 2014

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...