Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Zielone Drzewo

gdzie jesteś? województwo: dolnośląskie miejscowość: Bystrzyca Kłodzka
2.9
liczba opinii: 12 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 0 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 0 gastronautów

ul. Okrzei 20 57-500 Bystrzyca Kłodzka
tel: 607-089-145
typ lokalu: catering, restauracja typ kuchni: desery, polska, regionalna, pierogi, drinki cena dania głównego: poniżej 20 zł

opinie gastronautów (12)

  • krolikotapir 3 recenzje

    09.06.2014, 03:03 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pyszne jedzenie, kiepski wystrój

    Jest w "Zielonym Drzewie" bardzo ponuro i smętnie. Ale dania zaproponowane przez Magdę Gessler w 'Kuchennych Rewolucjach' są na znakomitym poziomie. Może uważałbym ze sztufadą wołową, przyrządzaną właściwie na słodko. Mnie słodkie smaki nie odpowiadają, nie smakowała mi zatem, ale kolega się nią zajadał. Zupy - fantastyczne. Nie wiem, która lepsza. Zamówiliśmy trzy rodzaje, najlepiej zapamiętałem czosnkową, ale właściwie każda była świetna. Przepyszna była golonka - zero absmaku i nieprzyjemnych zapaszków, idealnie miękka, świeża. Na dodatek zapłaciliśmy rachunek o wysokości śmiesznej dla osoby przywykłej do jadania we Wrocławiu czy Warszawie. Naprawdę warto wybrać się na wycieczkę, by zjeść tam kolację - z Wrocławia jest niedaleko, a wrażenia będą niezapomniane. Zwłaszcza, że na Dolnym Śląsku prawie nie sposób zjeść tradycyjnych dań regionalnych, o których zapomniano z wypędzeniem Niemców.

    Data wizyty w lokalu: czerwiec 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • rybka.is 1 recenzja

    28.05.2014, 19:44 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nieudany powrót Niemieckiej gościnności...

    Będąc w trakcie objazdu po Górach Stołowych postanowiłyśmy odwiedzić ten lokal, m.in. z uwagi na rewolucję przeprowadzoną w 2011 r. przez p. Magdę Gessler, i tak:
    1. Od samego progu uderzył nas koszmarny wystrój - ponuro, ciemne ściany, ciemny sufit, brzydkie obrusy, żarówki jako kinkiety na ścianach (!)... Jednym zdaniem - wystrój wcale nie przypomina tego, jaki został pokazany w tv.
    2. Karta dań bardzo rozbudowana, nie wiadomo co wybrać - zdecydowałyśmy się jednak na dania polecane przez p. Magdę.
    3. Czas oczekiwania na posiłek dość krótki, obsługa miła.
    4. Co do dań - nasze zdanie zostało podzielone. Mi bardzo smakowała zupa bystrzycka, natomiast pstrąg z warzywami całkowicie bez smaku - danie idealne dla osób z dietą wątrobową. Natomiast sztufada wołowa koszmar! Nie wiem co za przyprawę użyto do wołowiny, nie mniej zepsuła ona cały jej smak. Zupa czosnkowa podobnie - sztuczny czosnek i chleb jako grzanki - nie tego się spodziewałyśmy.
    Podsumowując: nie warto zbaczać z drogi.

    Data wizyty w lokalu: maj 2014

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • erb1001 2 recenzje

    22.02.2014, 21:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jedzenie bardzo smakowało i chętnie wrócimy

    Byliśmy przejazdem, szukaliśmy knajpki w okolicy rynku, ale tam znaleźliśmy jedynie pizzerię, a na włoskie jedzenie nie mieliśmy ochoty. Wyszukiwarka wskazała nam Zielone Drzewo.
    Zgadzamy się z opiniami innych osób dotyczących wystroju - jest tam ciemnawo oraz mało przytulnie poprzez trącający poprzednią epoką wystrój sali. Jednak zaryzykowaliśmy.
    Staramy się jadać potrawy, które nie są dostępne w menu każdej innej restauracji. Zdecydowaliśmy się więc na zupy: zalewajkę oraz kapuśniak z prażokami. Niestety okazało się, że prażoków nie ma, więc mój mężczyzna ostatecznie wybrał tradycyjny żurek. Obie zupy były przepyszne i mogę polecić je każdemu.
    Dopiero przeglądając menu, zorientowaliśmy się, że restaurację "rewolucjonizowała" p. Gessler. Zastanawiające było dla mnie, dlaczego efektów rewolucji nie widać w wystroju restauracji... no ale w końcu to nie podziwianie wystroju było celem naszej wizyty.
    Ja zdecydowałam się na jedno z dań "Gesslerowej" - sztufadę wołową. Potrawy bardzo nam smakowały, a serwowane do nich surówki robią danie naprawdę sycącym. Uważam, że można tam naprawdę dobrze zjeść i przy najbliższej okazji znów tam zawitamy.

    Słabsze punkty: zamówiliśmy 1 l soku w dzbanku (zgodnie z menu) - w naszej ocenie dostaliśmy jednak napój, a nie sok.
    Wystrój sali jadalnej oraz nieco kiczowaty baner o wizycie Magdy Gessler wiszący w korytarzu (zauważyliśmy go dopiero wychodząc).

    Spodobał mi się pomysł z księgą gości.

    Data wizyty w lokalu: 16 lutego 2014

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • karol_z_wadowic 1 recenzja

    21.04.2014, 19:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre jedzenie, kiepski wystrój

    Mniej więcej rok temu będąc w okolicy wpadłem do "Zielonego Drzewa", byłem ciekawy efektów rewolucji i tego jak funkcjonuje knajpa w małym mieście, która w myśl zasady Pani Gessler posiłki ma serwować świeże, nie mrożone itd.
    Pierwsza wizyta zakończyła się fiaskiem z powodu niedziałającego terminala. Wreszcie, po ponad roku udało mi się zjeść w "Zielonym Drzewie" obiad.
    Pierwsze wrażenie nie było najgorsze, ale to chyba dlatego, że wiedziałem czego się spodziewać po poprzedniej wizycie. Wystrój delikatnie mówiąc nie powala. Rozumiem ideę zielonego sufitu i ścian (wystających spod boazerii) jednak kolor trochę przytłacza. Meble w lokalu siermiężne, bardziej przypominają bar z kiepskim żarciem niż restauracje którą zrewolucjonizowała "kreatorka smaku i stylu". W pomieszczeniu nie jest zbyt jasno, może dobrym pomysłem byłaby rezygnacja z zasłon. Wnętrze przytłacza.
    Zamówione piwo było delikatnie jakby kwaśne, jednak kelnerka bez problemu zaproponowała mi wymianę na inne.
    Jeśli chodzi o wpadki - to by było na tyle. Jedzenie bardzo pozytywnie zaskoczyło.
    Zupa z klopsikami z wątróbki - świetna. Delikatny rosół bardzo ciekawie komponował się z "mięsem" ("" bo przecież wątroba nie mięso). Na drugie karkówka i ponoć domowej roboty kluski śląskie - pycha.
    Osobny akapit należy się pierogom. Nie wiem czy - poza domowymi - jadłem kiedykolwiek tak dobre. Ciasto idealne, farsz przepyszny, duże i dużo.
    Porcje optymalne, ceny śmieszne (szczególnie w porównaniu z cenami z większych miast).
    Obiad dla dwóch osób (zupa, dwa drugie dania, dwie surówki, piwo, woda = 49,95).
    Polecam wszystkim.

    Data wizyty w lokalu: 17 kwietnia 2014, godz. 16:00

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kajka1974 4 recenzje

    04.12.2013, 18:21 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rewelacja!

    Odwiedzam lokale po Kuchennych Rewolucjach zawsze, gdy mam okazję. Zielone Drzewo, to jedna z najlepszych restauracji! Może wystrój nie powala, trochę ponury, jak dla mnie za ciemny, ale jedzenie przepyszne. Jadłam wołowinę i golonkę. Dania duże i smaczne. Obsługa bardzo, bardzo miła. Gorąco polecam. Osobiście z pewnością tam wrócę :).

    Data wizyty w lokalu: 11 sierpnia 2013

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kotolubni 4 recenzje

    15.02.2014, 15:48 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zamiast rewolucji, przydałby się zamach stanu

    Po drodze do Kudowy Zdroju stanęliśmy w Bystrzycy na obiad. Po zaparkowaniu zapytaliśmy miejscowych, jaką knajpkę polecają. Było to "Zielone Drzewo".

    Z zewnątrz "restauracji" nic nie zapowiadało tragedii, po wejściu zobaczyliśmy plakat z p. Gessler. Nie mieliśmy wcześniej świadomości, że przekraczamy próg lokalu po "rewolucji" - i może lepiej byłoby, gdybyśmy tego nie wiedzieli.

    Oczekiwania były spore, jednak po przejściu przez próg "jadalni" (bo niestety inaczej nie można było tego nazwać) nastąpił pierwszy szok. "To Gesslerowa to tak urządziła? Tragedia". Do wysokości nieco ponad połowy ściany są ciemne panele, nad nimi ściana maźnięta gipsem, pomalowana w zieleń, która kojarzy się ze stołówkami z PRL-u. Wyposażenie jadalni również jak z PRL-u (i zdecydowanie nie chodzi tu o przyjemny klimat).

    Zaryzykowaliśmy jednak i zostaliśmy. Nie była to dobra decyzja. Przywitała nas Pani z obsługi, wybraliśmy z karty (on) zupę cebulową i grillowana pierś z kurczaka z ziemniakami i surówką, do tego świeży sok, (ona) jak się później okazało słynną, "sztufadę" z kluskami śląskimi i zestawem surówek. Podczas składania zamówienia Pani uprzedziła nas o nie najlepszym stanie "knedliczków", stąd wybór kluseczek śląskich.

    Czas oczekiwania nie był specjalnie długi, co tłumaczy jakość podanych potraw.

    Zupa cebulowa była taka tylko z nazwy. Konsystencja bardzo wodnista, grzanki w środku delikatnie czosnkowe. Ser półpłynny, na samym dnie, śladowe ilości. Pierś z kurczaka miała grubość i "miękkość" podeszwy - w trakcie krojenia przesuwał się stół. Ziemniaki bez wyrazu, wymagały solidnego przyprawienia. Jedyną rzeczą, która sprawiła, że danie było zjadliwe, był sos śmietanowy z przyprawami.

    Popisowe danie "restauracji" okazało się być płatem mięsa wołowego o powierzchni małego schabu, z tą różnicą, że przeciętny schab jest 4 razy grubszy. Sos jak z torebki, kluski widziały Śląsk jedynie na widokówce. Surówki nie były złe, choć bez polotu. Wisienką na torcie był sok reklamowany przez Panią z obsługi jako świeżo wyciskany. Smakował nie tak, jak tego oczekiwałam.

    Podsumowując - taniość, taniość i jeszcze raz taniość. Jak za tak słabe dania, zapłaciliśmy bardzo dużo. W innej restauracji można by było za takie same pieniądze naprawdę dobrze zjeść.

    Pani Gessler powinna odwiedzić po roku lokale, w których urządzała swoje "Rewolucje", by wystawić im świadectwo lub zabierać swoje rekomendacje, bo - jak widać na załączonym obrazku - niektóre lokale "jadą na opinii" i zdecydowanie nie zasługują na to, by się w nich stołować.

    Data wizyty w lokalu: 13 lutego 2014

    4 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • turysta-smakosz 16 recenzji

    12.03.2013, 12:28 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    "Rewolucje kuchenne" nie pomogły...

    Restauracja znana mi jest od kilku lat, jak zostało powiedziane wcześniej w Bystrzycy wybór lokalu jest dość mocno ograniczony.
    Restauracja położona jest przy jednej z głównych uliczek prowadzących do rynku, jednak jej wygląd pozostawia wiele do życzenia (nawet po wielkich rewolucjach Pani Magdy Gessler). Stare, zniszczone stoliki i krzesła, nie dobrane kolory sprawiają, że restauracja wygląda jak stołówka. Obsługa troszkę wystraszona, ale uśmiechnięta co najważniejsze i bardzo uprzejma.
    No i chyba najważniejsze, czyli jedzenie... powiedziałabym bardzo proste, domowe dania. Nie zachwycają smakiem, jednak patrząc na ceny dań nie można narzekać. Jeżeli ktoś chciałby zjeść np. pierogi ruskie lub z mięsem to śmiało może odwiedzić to miejsce.
    Bardzo dużym minusem są łazienki, które powinny przejść kapitalny remont!
    Stary "Brydż" poprawiając kilka rzeczy przerodził się w "Zielone Drzewo", ale jeszcze bardzo dużo zostało do naprawienia.

    6 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mmkiki 1 recenzja

    26.07.2013, 17:42 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Kto raz tu wejdzie więcej nie wróci

    Dziś wybraliśmy się do Bystrzycy. Polecono nam restaurację Zielone Drzewo. Jak do niej dotarliśmy okazało się, że jest to restauracja po Kuchennych Rewolucjach. Ucieszyliśmy się bo jedliśmy już w takich restauracjach i było naprawdę smacznie. Niestety nie tym razem. Na wstępie przerażający obrazek na stole- wazon z gnijącymi kwiatami. Potem nie było lepiej. Mąż zamówił flaki i zanim je dostał poszukał pieprzu, lubi pikantnie zjeść. Okazało się, że pieprz nie był potrzebny bo flaki były bardzo mocno doprawione, prawdopodobnie żeby nie było czuć ich prawdziwego smaku. Drugim daniem był kotlet z piersi kurczaka i opiekane ziemniaczki z surówką. Surówka z czerwonej kapusty była bezpłciowa a kotlet i ziemniaki (mrożone) ociekały tłuszczem. Jedyne co mogę polecić to kelnerkę która od razu powiedziała mi, ze gołąbki które chcę zamówić nie są z sosem myśliwskim a pomidorowym a knedle po prostu mrożone. Tym sposobem nic nie zamówiłam i naprawdę nie żałuję. Najsmaczniejszy z całego zamówienia był kompot, który nasze córki wypiły z chęcią. Bardzo polecam omijać ten lokal wielkim łukiem!

    7 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kasia_dg 2 recenzje

    19.04.2013, 15:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Małe rozczarowanie

    W trakcie naszego pobytu w Starym Gierałtowie postanowiliśmy z mężem odwiedzić restaurację, w której gościła pani Magda Gessler... Niestety rozczarowaliśmy się. Wygląd restauracji bardzo średni, jak to podają osoby poniżej wygląd mocno stołówkowy. Ale nie przeszkadza to bardzo, bo tu chodzi o dobre jedzenie. Może i było to smaczne, choć w zupie czosnkowej to bardziej grzanki były czosnkowe, a nie sama zupa... A sprawa z golonką... Myślę, że musztarda i chrzan do tej potrawy powinny być dodawane gratis, a nie zarabianie na każdej małej miseczce dodatków! Dodatkowo kość w golonce okazała się większa od ilości mięsa na niej. A skóra nie była chrupiąca lecz tłusta i niesmaczna. A za skórę i kość płacimy oczywiście. Wydając 80 zł wyszliśmy z mężem najedzeni, ale oczekiwaliśmy czegoś więcej...

    Data wizyty w lokalu: 18 kwietnia 2013, godz. 17:00

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Baharija 62 recenzje

    18.01.2012, 12:20 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    "Tu nie będzie rewolucji" jak to śpiewał pewnie zespół

    Podczas weekendowej wizyty w górach, postanowiliśmy wpaść do Bystrzycy - ponieważ ilość lokali w tym malutkim miasteczku jest umiarkowana - wybór padł na Zielone Drzewo, o którym przeczytaliśmy uprzednio na Gastronautach.
    Po wizycie w lokalu warto napisać że:
    - lokal jest najzwyczajniej w świecie brzydki, wygląda jak stołówka zakładu pracy, w toalecie nie ma ciepłej wody. Fakt, czasem wykwintne uniesienia kulinarne mieszczą się w okropnej oprawie, więc mimo chęci wyjścia po wejściu zdecydowaliśmy się zostać.
    - obsługa bardzo miła, Pani lekko wystraszona, ale sprawnie poradziła sobie z naszą 12-osobową grupą
    - ceny dość niskie, mało kiedy za dwudaniowy obiad dla dwóch osób z napojami płacimy mniej niż 100 zł
    - no i samo jedzenie, cóż, kuchnia domowa to to może nie jest, bardziej podchodziło mi pod kuchnię stołówkową. Zupy smaczne (rosół, pomidorowa), surówki na słodko (tak tak - smaki rodem z przedszkola), niestety, drugie danie, którym była sztufada okazało się porażką, mięso krojone laserem, na pewno zrobione uprzednio wcześniej, sos z torebki, kluski śląskie były ok. Zamówiona przez Partnera golonka była miękka, i smaczna - zdecydowanie najlepsza ze wszystkiego. Podana na kapuście, która osobiście nie była w moim smaku, ale zjeść się dało.
    Ogólnie lokal średniutki, a z tymi gwiazdkami - to trochę tak jak porównanie hotelu 3 gwiazdkowego w Turcji, albo w Hiszpanii. Niby gwiazdek tyle samo, lecz już gołym okiem widać różnice, szczególnie jeśli ma się porównanie.

    6 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Bystrzyca Kłodzka

Ładowanie wyników...