Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Restauracja Kardamon

gdzie jesteś? województwo: lubelskie miejscowość: Lublin
4.3
liczba opinii: 58 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 3 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 11 gastronautów

ul. Krakowskie Przedmieście 41 20-076 Lublin
tel: (81) 448-02-57
typ lokalu: restauracja typ kuchni: międzynarodowa, ryby i owoce morza, regionalna, pierogi, dworska cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (58)

  • Walenty73 1 recenzja

    19.03.2013, 21:55 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Doskonała relacja jakości do ceny

    Restauracje wybrałem według klucza: najwyższa ocena przy możliwie dużej liczbie opinii. I nie zawiodłem się. Miła, profesjonalna obsługa, bardzo dobre jedzenie.
    Jadłem doskonały rosół z przepiórek, kruchusieńką i smaczną kaczkę oraz deser spoza karty na bazie serka mascarpone (nazwy nie pamiętam). Na osłodę niewygórowanego rachunku dostałem kieliszek nalewki zrobionej przez ojca właściciela – jedyna jej wada to to, że kieliszek nie był wypełnione nawet do połowy.
    Obsługa nienarzucająco się rozmowna i mająca coś interesującego do powiedzenia.
    Podczas następnej delegacji do Lublina murowany punkt programu.

    Data wizyty w lokalu: 18 marca 2013

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • ramir 1 recenzja

    11.03.2013, 14:48 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wysoka poprzeczka

    W Kardamonie byłem trzy razy i muszę przyznać, że wizyty te wspominam bardzo dobrze, chociaż restauracja sama sobie poprzeczkę ustawiła bardzo wysoko. Ale po kolei...
    Pierwsza wizyta była, jak to zwykle bywa, czysto przypadkowa. Przyjechałem do Lublina służbowo, a że lokalizacja lokalu jest dogodna, postanowiłem sprawdzić, co kryje piwnica pod szyldem "Kardamon". Muszę przyznać, że zostałem oczarowany. Pora była wieczorna, przed 22, chyba początek grudnia. Jak na dzień powszedni, działo się tam sporo. Powitany przez uroczą panią kelnerkę, zająłem miejsce przy drzwiach, skąd miałem dobry widok na to, co się dzieje w lokalu. Kelnerka z humorem poleciła mi kaczkę, postanowiłem więc nawet nie zagłębiać się w kartę i zdać się na jej rekomendację. Nie pomyliłem się - kaczka spora, delikatna, pachnąca, podana na kolorowo, po prostu niebo w gębie. W międzyczasie pani kelnerka kilka razy ze mną niezobowiązująco pogawędziła, jako że byłem sam, a czas oczekiwania nie był krótki. Kiedy "wydało się", że jestem tam po raz pierwszy, zostałem zaproszony do "pozwiedzania" restauracji. Szybko okazało się, że kelnerka jest w lokalu sama jako obsługa, ale radziła sobie bardzo sprawnie - wszyscy klienci byli witani i żegnani w drzwiach, przy których siedziałem, nie opuszczał jej dobry humor, a idąc do łazienki słyszałem, jak otwierając wino przy większym stole w głębi żartuje ze sporą grupą osób - po hiszpańsku! Dowiedziałem się, że kelnerzy Kardamonu mówią w co najmniej kilku językach - za to duży plus. Niedługo później do restauracji przybiegł młody mężczyzna - jak się okazało, drugi kelner, obsługujący w tym czasie catering. I to ten drugi pan obsługiwał mnie kolejnego dnia, bowiem moja wizyta w Lublinie była dwudniowa. Zachęcony kolacją z dnia poprzedniego, poprosiłem kelnera o polecenie mi czegoś. Tym razem jadłem przepiórki i mogę powiedzieć to z całą stanowczością - Kardamon ptactwem stoi! ;) Danie było bardzo delikatne, przepiórki z kładzionymi kluseczkami dość syte, a co najważniejsze - nie za suche, czego się szczerze mówiąc początkowo obawiałem. Pan kelner - podobna sytuacja, jak dnia poprzedniego. Miły, uśmiechnięty, z humorem, a bez przymilania się do klientów - to szczególnie zapamiętałem z moich dwóch wizyt. I na koniec miły akcent - do restauracji przyszła pani kelnerka z dnia poprzedniego, przekazała kelnerowi klucze i wychodząc, zauważyła mnie - początkowo jej nie poznałem w rozpuszczonych włosach, ale zaraz skojarzyłem fakty :) Porozmawiała ze mną i zapytała o wrażenia, co było bardzo miłe, bo przecież nie była w pracy i to nie należało do jej obowiązków.
    Z miłymi, nie tylko kulinarnymi wspomnieniami, wyjechałem z Lublina i przy kolejnej wizycie w tym mieście, kilkanaście dni temu, nie mogłem nie wpaść do Kardamonu. Tym razem obsługiwał mnie inny kelner, brunet w lekko kręconych włosach. Podążając za niezawodną do tej pory strategią, poprosiłem o zasugerowanie mi dania. Polecono mi schab faszerowany grzybami - pomyślałem, że to brzmi znacznie mniej wysublimowanie od moich wcześniejszych wyborów, ale dobrze, spróbujmy. Danie było dobre - kotlet ze schabu wieprzowego, w środku farsz z grzybów, kopytka jak i mięso polane delikatnie sosem, do tego mieszanka sałaty. Obsługa też była dobra - wszystko zrobione na czas i zgodnie ze standardami, bez wpadek.
    No właśnie, ale czy to wystarczy? Wiem tylko, że to nie było "to", zabrakło tego błysku w oku i na talerzu. Kardamon na początku postawił poprzeczkę wysoko i ciężko jest teraz ją przeskoczyć. Niemniej jednak - na pewno wrócę przy kolejnej wizycie w Lublinie - bo to miejsce jest szczególne i ciągle czaruje, nawet jeśli odrobinę słabiej, niż pierwszego wieczoru.

    Opinia dnia z 12.03.2013 r.

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • asafetyda 5 recenzji

    07.10.2012, 10:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ciepło, klimatycznie, miło

    Postanowiłem dotrzymać obietnicy z przed kilku miesięcy i zabrałem żonę na romantyczną kolację.

    Poprzedziłem telefoniczną rezerwacją, gdyż jak słyszałem w piątkowy wieczór wolnych miejsc tu nie ma.

    O dziewiętnastej było już sporo osób. Młody Pan z księgą w dłoni trochę się pogubił i zaprowadził nas do innego stolika, ale sprawnie to naprawiono.

    Potem było tyko lepiej, zamówiliśmy camembert pieczony w migdałach dla żony i pierogi z cielęciną i kasztanami dla mnie.

    Miałem ochotę na śledzia z kawiorem w oleju z orzechów laskowych, ale kłócił się nieco z romantyzmem.

    Camembert na rucoli z gruszką i żurawiną fantastyczny. Moje pierogi pyszne.

    Miały być dania główne, ale nie daliśmy rady. Kelner zabiegający i bardzo miły, na koniec zostaliśmy poczęstowani nalewką domowej roboty.

    Zdania nie zmieniam, to nasze ulubione miejsce.

    Data wizyty w lokalu: 05 października 2012

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • gosiak_jg 27 recenzji

    27.04.2012, 13:18 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ekskluzywnie i fajnie

    To dobra restauracja na romantyczne spotkanie, tylko niestety trzeba zrobić rezerwację i to nawet na tygodniu. Lokal ma niewiele stolików, a większość z nich jest 4-6 -osobowa i gdy ludzie przychodzą we 2 to nagle mieści się tylko kilka osób. Menu jest dość ciekawe, jednak trochę zbyt ubogie, gdzie człowiek nie ma ochoty na mięso niewiele mu pozostaje. W poniedziałki podają sushi, nie jadłam, ale jestem bardzo ciekawa, w piątek z kolei mule w promocji po 23 zł - też nie jadłam. To co zamówiliśmy było bardzo smaczne. Mają dużą kartę win, ale tylko 3-4 wina dostępne na lampki... Z deserów też marny wybór jeśli nie chce się jeść lodów pozostaje 1 ciasto, które było średnie - jak dla mnie za słodkie, ale to już kwestia gustu. Na koniec poczęstowano nas nalewką żurawinową - cudowna. Szkoda, że nie da się jej zamówić - 50 ml takiego cuda byłoby najlepszym deserem. Na pewno wrócę :). Ach i jeszcze obsługa, nigdzie w Lublinie nie ma tak miłej obługi... No może w grand hotelu... Są cudowni, zainteresowani i dbający o klienta.

    3 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • SophiaP 4 recenzje

    04.11.2012, 18:21 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Megasmacznie i przytulnie

    Przede wszystkim elegancki i wysmakowany wystrój. Jedzenie jest pyszne, a byłam kilka razy i nigdy się nie rozczarowałam. Krewetki jem za każdym razem i są przesmaczne. Na danie główne tym razem skusiłam się na na marynowanego halibuta... pycha, pesto idealnie współgra z rybą. Na deser pyszny sernik... naprawdę wyjątkowy. Obsługa jest bardzo miła, czasem może aż zbyt bardzo dbająca i pytająca.

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • RedHotChiliPepper 100 recenzji

    21.11.2011, 23:30 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Miłe zaskoczenie z minusem

    Nareszcie trafiłem do Kardamonu. Od dawna miałem zamiar tam przyjść, ale zawsze było jakby nie po drodze. Pierwsze wrażenie - szok. Nie spodziewałem się tak przyjemnego i z gustem urządzonego lokalu, wystrój wysmakowany i nie przytłaczający, sprawia, że chce się zostać tam na dłużej. Do tego w lokalu są jakby boksy z mini salkami z kanapami na ok. 8 osób i sala zamknięta na max 15 osób, co sprawia że czujemy się kameralnie, mogąc cieszyć się swoim towarzystwem.

    Pierwsza potrawa, zupa orientalna - boska, zapach morza, mule, krewetki, kawałki ryby, chili i doskonale dobrane przyprawy. Bulion rybny rewelacyjny, pikantny, ale niepalący, dla mnie w sam raz, uprzedzam jednak osoby o delikatniejszym podniebieniu - może być dla nich za ostry.

    Pierogi ruskie też bardzo dobrze zrobione, cieniutkie ciasto i dobrze doprawiony farsz, do tego sklarowane masełko podane oddzielnie.

    Halibuta tylko spróbowałem od współbiesiadników, bardzo smaczny, może trochę za bardzo się rozpadał, przez wcześniejsze mrożenie, ale generalnie bardzo przyzwoity.

    I potrawa dnia przepiórki...
    I tutaj mogłem zamówić coś innego, lokal pewnie dostałby rewelacyjne oceny, ale stało się. Potwierdzam w 100% opinię PinotGriggio o mrożeniu potraw. Głębokim mrożeniu. Prezentacja dania była doskonała, dobór składników także, ale przepiórka po przekrojeniu w środku była zamrożona, nie zimna, tylko twarda bryła lodu. Przepiórka była nadziewana farszem i ten farsz i cały środek był kostką lodu. Wcześniej przepiórka była upieczona, później zamrożona i znowu podpieczona. Przepiórka z racji podwójnego pieczenia była też sucha, jak wióry, przecież to mały ptak, strasznie mało ma mięsa na delikatnych kostkach, więc wielokrotne pieczenie sprawia, że błyskawicznie robi się suchy.

    Jednak wybaczam, daję im dalszą szansę, bo potencjał w tej restauracji jest ogromny. Do tego super profesjonalna obsługa i jej zachowanie wobec tej wpadki to przejaw wysokiej klasy personelu. Zaoferowano nam nowe przepiórki i darmową szarlotkę. Z szarlotki zrezygnowaliśmy, trochę już to była za dużo, jak na 1 wieczór.

    Próbowałem jeszcze tiramisu - doskonałe (jak dla mnie nr 2 w Lublinie). Deser zatarł nieprzyjemne wrażenie i na 100% wrócę do Kardamonu.

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • firg 2 recenzje

    05.11.2012, 14:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Niesamowita atmosfera

    Lokal urządzony w ciepłym klimacie. Urzekła mnie atmosfera w tym miejscu, którą niewątpliwie tworzą pracujący tam ludzie. Jest elegancko, ale jednocześnie bardzo przytulnie i ciepło (nie ma tzw. sztywniactwa). Niewiele jest takich lokali, w szczególności w Lublinie. Dania przepyszne i pięknie podane. Ceny w stosunku do jakości są świetne. Nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Bardzo chętnie tam wrócę i to na pewno nie raz.

    Data wizyty w lokalu: 20 października 2012

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Alcon 2 recenzje

    03.11.2012, 10:59 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Elegancko

    Restauracja Kardamon niewątpliwie zatrudnia obsługę starającą się rozpoznać oraz zrealizować potrzeby klientów. Przy wejściu pracownik restauracji otwiera drzwi gościom, prowadzi oraz wyznacza stolik, poleca specjalność dnia, podaje kartę oraz pyta o głośność muzyki, czy jest odpowiednia, czy nie przeszkadza. Towarzyszył mi gość, którego niechętnie wita się w restauracjach, jednak w tym lokalu kelnerka uprzejmie zapytała właścicieli, czy jego obecność nie sprawi kłopotu. Ucieszyłam się ogromnie, pies był bardzo zmęczony, znalazł wytchnienie w klimatyzowanym wnętrzu oraz niezwłocznie przyniesiono mu miskę wody. Wystrój, nowoczesny i elegancki. Miałam ochotę na deser, więc zamówiłam tiramisu serwowane w ogromnym pucharku za cenę 16 złotych. Deser był świeży, cieszył oko (na talerzyku, na którym leżała łyżeczka, poprzez oprószenie kakaem litery "K" utworzono elegancką propozycję podania), biszkopty zostały bogato nasączone espresso oraz amaretto, mascarpone dobrej jakości. Piesek zasnął, a ja w ciszy i spokoju mogłam poczytać książki, dopiero co wypożyczone w bibliotece pedagogicznej. Na koniec zapłaciłam rachunek, do którego dostałam aromatyczną herbatę produkcji znanej, lubelskiej firmy. Reasumując, moja wizyta upłynęła pod znakiem równowagi nastroju, zjadłam pyszny deser porozmawiałam z miłą kelnerką i odwiedziłam ciekawe wnętrze.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Gatito 3 recenzje

    24.09.2012, 10:46 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny
      nie oceniam

    No raczej lekka porażka

    Moja wizyta miała miejsce w lipcu bierzącego roku. Popołudnie, niedziela, upał nie do zniesienia. Na początek parkowanie. Z tym nie było żadnych problemów bo raz, że wakacje, dwa że niedziela. Znając Lublin, w środku tygodnia byłby problem. Karta wisząca na zewnątrz umieszczona w dość dziwnym miejscu, trzeba z lekka się przechylić i nagimnastykować, żeby coś zobaczyć. Ale weszłam. Na dzień dobry uderzyła mnie woń zaduchu, stęchlizny jak w starej wilgotnej piwnicy. Nie ma się co dziwić, bo przecież w takim miejscu restauracja się znajduje. Kelner z lekkim uśmiechem zapewnił, że z tym "zapachem" walczą jak mogą. Jak widać mogą niewiele. Zostaliśmy posadzeni w jednej z "lóż". Karta dań jak już to zostało opisane niezbyt bogata, czytam. W międzyczasie co widzę?! Pan kelner biega z odświeżaczem w ręku robiąc przy tym ogromne zamieszanie i powodując niesamowite wymieszanie aromatów! Dramat. Ale najlepsze nadeszło na koniec. Nie mogłam się na nic zdecydować więc kelner z rozbrajającym uśmiechem zaproponował i tu uwaga (!) świeże mule próżniowo pakowane! Nie wiem czy to miał być żart czy zachęta, ale ja podziękowałam i nie skorzystałam z oferty tej jakże zachwalanej restauracji. Omijam ją szerokim łukiem.
    Co do wystroju nie mam wiele do zarzucenia jedank sytuacja, którą opisałam pozostwiła duży niesmak.

    3 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kkkp 3 recenzje

    20.10.2012, 22:40 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Całkiem dobrze

    Jedzenie smaczne, chociaż pasztet z dodatkiem folii aluminiowej to wyjątkowo zdumiewające połączenie. Lokal pretendujący do miana luksusowego, pomimo wyjątkowo miłej obsługi, powinien zwrócić uwagę na nienaganny strój kelnerów. Poplamione koszule nie wchodzą w grę.

    1 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Lublin

Ładowanie wyników...