Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Gościniec Kołomyja

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Konstancin-Jeziorna
3.4
liczba opinii: 52 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

ul. Warszawska 3 05-520 Konstancin-Jeziorna (Gościniec Kołomyja pozostaje na ulicy Warszawskiej 3) Zarezerwuj stolik on-line
tel: (22) 754-05-94
typ lokalu: gospoda, karczma typ kuchni: ukraińska, polska, staropolska, kresowa cena dania głównego: 40 - 60 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (52)

  • prosiaczekikubus 18 recenzji

    19.10.2014, 19:50 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Na nowych, gorszych "śmieciach"

    WPROWADZENIE:
    Nowy wymiar Gościńca Kołomyja znacznie odbiega od standardów którymi szczyciła się kuchnia w pierwotnym wydaniu. Położony obecnie w centrum miasta lokal nie wkomponowuje się w standard obsługi gości, zwłaszcza że umiejscowienie lokalu stwarza zagrożenie dla ruchu drogowego i pieszego. Dostępne miejsca parkingowe wokół restauracji nie pokrywają się z zapotrzebowaniami lokalu, zaś możliwości poprawy tego stanu rzeczy raczej nigdy nie zostaną zrealizowane.

    JAKOŚĆ:
    Po raz pierwszy wizyty w lokalu dokonałem przed kilkoma laty gdy restauracja usytuowana była w miejscu dzisiejszej restauracji Zalewajka. Charakter tamtego miejsca wyzwalał u mnie silne emocje związane z kresami i kuchnią staropolską. Jakość serwowanych dań biła na głowę okoliczne restauracje, knajpki i bary. Godziny spędzone w samochodzie w dotarciu do Gościńca rekompensowały przepyszne dania i przemiła obsługa. Obecny Gościniec w niczym nie przypomina pierwotnego miejsca.

    DANIA: Kaczka królewska, polędwiczki wieprzowe, stek z polędwicy wołowej.

    Menu Gościńca to nadal kuchnia staropolska, ale jakby w nowoczesnym wydaniu. Wielbione niegdyś przeze mnie potrawki z dzika i sarny na zawsze zostały wycofane z karty dań. Ukochany przeze Gościniec dziś bliższy mi jest ekskluzywnej restauracji. W okresie wakacyjnym Kołomyja zamienia się w miejsce spotkań z daniami z grilla. Odradzam kosztowania owoców morza, zwłaszcza gdy grillowana kałamarnica nadaje się tylko do długotrwałego przeżuwania. Kaczka królewska była zbyt wyschnięta, a przy tym bardzo krucha. Polędwiczki wieprzowe niezmienne od lat. Bardzo pyszne, zwłaszcza że z chęcią polecę je Panią. Stek z polędwicy wielkie rozczarowanie. Mięso pozbawione smaku, stopień wysmażenia niezgodny z zamówieniem. Ogólne wrażenie bardzo złe.

    PODSUMOWANIE:

    Bardzo żałuję, że w takim tonie odnoszę się do tego miejsca, ale z perspektywy czasu przeszłego z teraźniejszym jestem tym faktem bardzo poruszony. Fenomenem tego miejsca pozostaje fakt, że Kołomyja niegdyś była miejscem gdzie jakość jedzenia i obsługi była świadczona na wysokim poziomie. Nie bardzo rozumiem czym jest dzisiejsza Kołomyja, ale po bardzo licznym gronie klientów wierzę, że ludzie wciąż żyją tamtymi wrażeniami. Również obsługa sprawia wrażenie zagubionej w własnym miejscu pracy. Czas oczekiwania na dania przeraża, zwłaszcza gdy lokal pęka w szwach.

    Data wizyty w lokalu: 16 sierpnia 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kashpir 156 recenzji

    31.10.2013, 22:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Całkiem nieźle

    Po poprzedniej wizycie ogródkowej w tym sezonie zaliczyliśmy wizytę przy stoliku wewnątrz Kołomyji. Wnętrza jak mniemam mają udawać jakiś szlachecki dworek, co nawet nieźle wychodzi. Ceny odpowiednio wysokie, także przypadkowych gości raczej tutaj brak - przy znaczącej ilości stolików widać całe rodziny, elegancko ubrane i świętujące jakieś imieniny, urodziny lub inne jubileusze.

    Jeśli chodzi o sprawy kulinarne to tym razem zamówiliśmy przysmak kresowy, soljankę, pielmieni, łopatkę baranię z kartaczem, buraczkami oraz grilowaną cukinią i papryką. Przysmak kresowy to cienko krojona wołowina w czosnkowej bejcy z cebulką - wyśmienita. Tutejsza soljanka okazała się bardzo smaczna, podobnie pielmieni mięsne z masełkiem i śmietaną. Wpadką natomiast okazała się baranina. Mięso raczej żylaste, prawie pół porcji zostało na talerzu, fajny kartacz natomiast reszta dodatków taka sobie.

    Obsługa ok, ceny jak już wspomniałem wysokie (dania mięsne od 38 zł w górę). A za słabe danie główne niżej wypada tym razem stosunek jakość/cena. Warto czasem zapolować na kupony zniżkowe, wtedy Kołomyja staje bardziej przystępna.

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Lakatoia 5 recenzji

    14.09.2014, 17:23 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    W porządku, ale bez rewelacji. Minus za ceny napojów

    Na niedzielny obiad nasz wybór padł na zestaw z weekendowego menu w cenie 29 zł. Czekadełko dobre (chleb, smalec, ogórek kiszony). Krem z brokułów nam smakował, pieczone udko z kurczaka było okej, bukiet warzyw też okej, szkoda tylko, że skromniutka porcja (raczej bukiecik). Dziwne było to, że dostaliśmy keczup (do frytek?), to nie bar - jeśli już to powinien to być sos własnej roboty. Porcja lekka, lunchowa, dla mnie w sam raz, ale mężczyzna o standardowym apetycie by się nie najadł.

    Bardzo niemile zaskoczyły nas ceny napojów - od 8 zł za sok Toma 0,2 albo zwykłą wodę 0,3. Dziwne, że w takiej samej cenie jest butelka piwa. Poza tym w napojach bezalkoholowych standardowo - szczytem fantazji, tak jak w większości miejsc, jest lemoniada i sok wyciskany z pomarańczy, żadnych oryginalnych propozycji (doceniłabym zwykły domowy kompot).

    Obsługa okej, na żadnym etapie nie musieliśmy czekać na kelnera. Stan łazienki bez zarzutu. Plus za plac zabaw w ogródku.

    Data wizyty w lokalu: wrzesień 2014

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Focus07 16 recenzji

    01.05.2014, 20:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    W głowie może nie przysłowiowa "kołomyja", ale zadowolenie z konsumpcji w tym lokalu jest 100% - owe

    Wybrałem tę restaurację kupując kupon z portalu Groupona z dwóch powodów. Po pierwsze - treść opinii tych pozytywnych tworzyła zachęcający obraz o tym lokalu. Drugim powodem było - niedaleka podróż, ale zawsze... za W-wę w wiosenne popołudnie, tak zwane świeże powietrze, poznanie jeszcze jednego więcej miejsca i ciekawość konfrontacji z zapisanymi opiniami z rzeczywistością. A ponadto, niejednokrotnie przejeżdżam z rodziną obok tej restauracji, jadąc do tężni w Uzdrowisku Konstancin.
    Prawda jest taka, że przywitał nas szarmancko (byłem z żoną i córką) pan kelner - profesjonalista w każdym calu i zaopatrzył nas w oryginalnie wykonane, w drewnianych okładkach karty z menu. Zanim zdążyliśmy zapoznać się z ich treścią, błyskawicznie na stole pojawiło się "czekadełko" w postaci smacznego smalczyku i ogórków kwaszonych, oraz kromek pysznego chlebka w kilku rodzajach.
    Pan kelner dał nam kilkuminutową szansę posmakowania tego "wstępniaczka" i wybrania z karty konkretnych dań, po czym pojawił się, aby przyjąć zamówienie na konkretne dania. Widząc u nas pewne niezdecydowanie co do wyboru smaczności z karty, w ujmujący sposób opisał nam szerzej każde, wstępnie wybrane przez nas danie i już bez problemu zamówienie było gotowe. W oczekiwaniu na obiad mogłem się dokładnie przyjrzeć wnętrzu sali, a nawet wybrałem się na piętro, gdzie również są pomieszczenia dla gości. Muszę przyznać, że w moim odczuciu, wystrój sali tej na dole i poszczególnych sal i pokoi na górze jest bardzo gustowny, meble i różne elementy dekoracyjne - łącznie - tworzą bardzo ciepłą, miłą atmosferę w tej restauracji, a nieodłącznym, bardzo istotnym akcentem - jest przemiły sposób obsługi pana kelnera.
    W niedługim czasie przyniesione zostały zamówione dania. A więc - żona poprosiła o polędwiczki wieprzowe w sosie z czarnego bzu, z jabłkami i ziemniaczkami opiekanymi. Córka i ja na wstępie zamówiliśmy aromatyczny barszcz czerwony z pulchnymi kołdunami, których nadzienie składało się z trzech gatunków mięsa: wieprzowe, baranina i jagnięcina. Barszczyk doskonale przyrządzony, pycha!!!
    Natomiast na drugie danie córka otrzymała porcję łososia z grilla, ryż jaśminowy i sałatkę z warzyw. Porcja pokaźna, ale poradziła sobie, chwaląc, że również jej bardzo smakowało. Z kolei ja poprosiłem, jak na "chłopa" przystało - golonkę po staropolsku w piwie na rumiano zapiekaną, na zasmażanej kapuście, ze złocistymi ziemniakami. No i tu "sprawa się rypła" - mówiąc też po staropolsku. Porcja nie dla jednego, a dla trzech i tak się stało, że do domu zabrałem część tego dania, które starczyło na dwa następne obiadki. Deser w postaci tortu bezowego o smaku daktylowo-kawowym i i migdałowo-pomarańczowym został także zapakowany do domu. Na zakończenie była dla córki herbata z cytryną, dla mnie kawa, mocna i aromatyczna, a dla żony piwo.
    Na tym nasza biesiada grouponowa się skończyła z odniesionymi wrażeniami, że jeszcze tu kiedyś powrócimy. A innym - szczerze polecamy ten Gościniec, gościnny, jak sama nazwa o tym mówi.
    Nie można także pominąć faktu, że dojazd jest bardzo łatwy i parking na posesji jest pojemny.

    Data wizyty w lokalu: 26 kwietnia 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Gitarra 2 recenzje

    05.04.2014, 23:59 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Lokal z przeszłościć

    Sobotni obiadek z moją ukochaną żoną całkiem przypadkowo zakończył się w Kołomyi. Nasamprzód zamówiliśmy żurek. Porcja była w sam raz na raz i bardzo smaczna. Starterek, jak to bywa w miejscach tego typu, to smalczyk i ogóreczki z pieczywem. Na drugie danie zamówiliśmy kurczaka z grilla, frytki i zestaw surówek oraz polędwiczki wieprzowe wraz z ziemniaki i mix salat. Porcje były w sam raz, choć kurczak grilowany był miejscami niedopieczony. Obsługa była bardzo miła. Brakowało tylko serwetek na naszym stoliku, choć pojawiły się w całkiem niedługim czasie. Lokal wart polecenia dla zabłąkanych włóczykijów.

    Data wizyty w lokalu: 05 kwietnia 2014, godz. 15:13

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • xenna-extra 73 recenzje

    11.03.2013, 18:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Stałe miejsce rodzinnych mitingów

    Do Kołomyji wpadaliśmy jeszcze, gdy mieściła się tam, gdzie obecna Gospoda Zalewajka. Do nowej lokalizacji zajrzeliśmy po pewnej przerwie, z pewną dozą niepewności, ale nie zawiedliśmy się i dość regularnie tam przyjeżdżamy.
    Wnętrze parteru urządzone jest przeróżnymi klimatycznymi meblami, nie od kompletu - chwyt powszechny, acz z dobrym efektem końcowym.
    Ale przejdźmy do meritum sprawy, czyli jedzenia - jest na naprawdę dobrym poziomie! Moje hity póki co to pieczona łopatka barania na skwierczącym żeliwnym półmisku i ragout z jelenia. Mięsiwa są bardzo aromatyczne i miękkie. Do gustu bardzo przypadła mi również zimowa herbata - z sokiem malinowym, miodem, goździkami, kawałkami jabłek - pycha! i gruszka w czekoladzie. Jako zagryzka klasycznie podawany jest smalczyk i chleb - zawsze świeży, polecam szczególnie ten z kminkiem!
    Obsługa jest bardzo zróżnicowana, często widuje się nowe twarze - ale zazwyczaj wszystko jest ok.
    Jedno co mi przeszkadza to momenty, w których zaczyna przygrywać "orkiestra"- czyli np. dwóch panów z akordeonem i gitarą. Wiem, że ma to w założeniu pasować do swojskiego klimatu, ale w momencie, w którym panowie staną nieopodal stolika, nie można usłyszeć własnych myśli, nie mówiąc o rozmowie z współbiesiadnikami.
    Ogólnie bardzo polecam, rodziny z dziećmi będą również zadowolone, szczególnie w weekendy- kiedy obecni są animatorzy i np. gotują z dziećmi. Ja jednak wolę te spokojniejsze chwile w Kołomyji - bez animatorów i grajków, za to z pysznym jedzeniem na stole.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Magdaszumak 42 recenzje

    18.03.2013, 09:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wpadka na maksa...

    Nasz syn polubił Kołomyję rok temu, kiedy to w pewną ponurą niedzielę złapałam "lenia" i zaprosiłam rodzinę na krótki spacer po Konstancinie i obiad w Kołomyji. Był zachwycony... Dzieci mają tam w niedzielę prawdziwy raj, przemiła pani animatorka piekła z nimi ciacha, rozmawiała, fantastycznie umilała im czas oczekiwania na posiłek, który zazwyczaj w restauracjach generuje mnóstwo nieprzyjemności dla rodziców. Wtedy, rok temu, wszystko nam się podobało łącznie z rachunkiem: jedzenie, obsługa, wystrój.

    W lecie 2012 roku znowu tam byliśmy, za namową syna. Niestety, po 45 minutach oczekiwania przy stoliku na kelnera, zdecydowaliśmy się na powrót do domu i ugotowanie czegoś na własną rękę. Inaczej umarlibyśmy z głodu.

    Wczorajsza wizyta to była seria wpadek, na tyle niesympatycznych, że raczej nie wrócimy.

    Po pierwsze, usiedliśmy przy stole, który przez 30 minut był nie sprzątnięty. Prosiliśmy kelnera o sprzątnięcie, dopiero po dłuższym czasie zostaliśmy wysłuchani. Znowu czekanie... złożyliśmy zamówienie i .... znowu czekanie. Jak zauważyliśmy, sąsiednie stoliki otrzymały "czekadełka", my siedzieliśmy przy pustym stole. Głodni. Jak dostaliśmy napoje, wstąpiła w nas nadzieja, że jednak coś się ruszy. Po kolejnych 15 minutach syn dostał swój wyczekany barszcz z kołdunami, ja natomiast, zamiast zamówionej zupy rybnej (reklamowanej na tablicy przy wejściu jedynej, jaką mogłam zjeść, ze względu na dietę bezmięsną i bezmleczna), dostałam... soliankę z wielkim kleksem śmietany. Po informacji, że nie zamawiałam tego, pan kelner próbował mi to wcisnąć, mówiąc, że zupy rybnej nie ma... Powiedziałam, że tego NIE jadam i poproszę coś bez mięsa. Wybór był trudny, w końcu znaleźliśmy pierogi ruskie (7 szt. aż 23 zł!) - poprosiłam, żeby nie dawać śmietany ani skwarek - tylko smażoną cebulkę - bo nie jem mięsa i nabiału w większej ilości ze względu na alergię. Pan przyjął to do wiadomości. Czekamy dalej... Inne stoliki, widzimy też...

    Syn zachwycony możliwością skomponowania własnej pizzy w kąciku dla dzieci, opuścił sfrustrowanych i głodnych rodziców.

    Tymczasem mąż dostał kaczkę, którą zamówił taką jaka była w karcie - z pieczonymi ziemniaczkami i MODRĄ kapustą. Niestety, dostał z buraczkami, których nie cierpi. I znowu, jak przyszedł kelner, zapytaliśmy, dlaczego nie tak jak w menu. Odpowiedział nam, że zapomniał nas poinformować o tym, że menu się zmieniło. Zacisnęliśmy zęby, ja pokornie przyjęłam talerz pierogów ruskich (malutkich, przypominam 7 szt. za 23 zł) z... okrasą skwarkową. Stwierdziliśmy, że ten dzień jest dniem dla naszego syna, który jest szczęśliwy z panią animatorką i nie będziemy narzekać.

    Zamówiliśmy jeszcze deser dla syna, kelner przepraszał nas, że tak dużo pracy i wpadki się zdarzają. Nie mam pretensji do kelnera, ale do właścicieli, którzy najwyraźniej liczą na jednorazową sprzedaż, bo raczej wracać się tu, po 2,5 h pobytu, nie da. Zawsze, jak tu jesteśmy w weekend, jest problem z personelem, który dwoi i się troi, ale nie daje rady. No i rachunek za 1 zupę, 2 dania główne, deser, 2 cole (maleńka buteleczka aż 8 zł!) i piwo wyszedł absolutnie za wysoki - 127 zł.

    Dużo pozytywów dla wystroju i pani animatorki, która jest przesympatyczna, ale jej entuzjazm i urok makatek nie zniwelowały naszego poczucia, że zostaliśmy wystrychnięci na dudka przez właścicieli knajpy.

    Umiejscowiona w punkcie wylotowym z Konstancina, ewidentnie liczy na zamożnych mieszkańców tego elitarnego miasta oraz korzystających z walorów uzdrowiska Warszawiaków. Duży minus.

    15 z 16 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kklimka17 3 recenzje

    31.12.2013, 12:31 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie wracam tam

    Od samego początku wiedziałam, że pewnie będę musiała trochę dłużej czekać na jedzenie tak jak w każdej restauracji w okresie, gdy odbywają się komunie, ale to co stało się w Kołomyi, było nie do pomyślenia. Nie mogę nawet ocenić jedzenia, gdyż nie miałam okazji go skosztować, po wyjściu z restauracji w gniewie, ponieważ czekałam z moją rodziną (2 inne osoby) około godziny i miałam już dosyć. Mało tego, osoby, które przychodziły nawet do 20 min. po nas, (nie ludzie, którzy byli częścią komunii) dostawały już swoje desery, gdy nawet nasze przystawki się nie pojawiły. Za każdym razem jak pytaliśmy obsługę jak długo jeszcze będziemy czekać, pracownicy nieprzyjemnie odpowiadali, że są pewni, że za około 5 min. Ceny też niestety nie mogę ocenić, ponieważ nawet, iż dostaliśmy przynajmniej nasze napoje, to na szczęście nie kazali nam za nie zapłacić, gdyż opowiedzieliśmy im jak słabo nas potraktowano. Jedyne co zasłużyło na pochwałę, to wystrój który bardzo mi się podobał, ponieważ wyglądał tak jakby było to wnętrze z dawnych czasów, ale i też większość rzeczy było z drewno, a mi się to podoba. (Oceniłam cenę jako "fatalnie", ponieważ musiałam ocenić przynajmniej trzy rzeczy, a i tak słyszałam od innych, że to nie rewelacja.)

    3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • emka56 7 recenzji

    07.09.2013, 18:27 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Warto wpadać i zjeść coś dobrego

    Byliśmy dzisiaj na obiedzie i muszę przyznać, że Gościniec trzyma klasę.
    Szybka, fachowa i dyskretna obsługa.
    Dobre kołduny, zarówno w rosole, jak i w barszczu czerwonym. Dobre sznycelki cielęce, świetny pomysł z placuszkami z cukinii. Dobra sałatka z kurczakiem i serem dziugas - choć ten ostatni w mikroskopijnej ilości, ale generalnie sos wyśmienity.
    Jeden minus to orkiestra grająca długo i głośno, występy należałoby przenieść do lokali z taką rozrywką.
    Ale będziemy wracali.

    Data wizyty w lokalu: 07 września 2013, godz. 15:00

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Kashpir 156 recenzji

    16.09.2012, 00:53 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobry grill

    Do Kołomyi zawitaliśmy przy okazji wycieczki rowerowej Kabaty-Konstancin. I powiem, że był to bardzo zacny postój. Posililiśmy się strawami, jak następuje:
    - wołowina w czosnkowej bejcy z cebulą, kaparami i chili;
    - pstrąg z grilla;
    - karkówka z grilla.
    Prawdę mówiąc, na dania z grilla zdecydowaliśmy się za namową kelnerki, bo w Gościńcu była jakaś impreza zorganizowana i najszybciej opcją dla takich klientów jak my miały być potrawy z grilla. Opcja okazała się bardzo dobra. Na dzień dobry, jeszcze przed zamówionymi daniami otrzymaliśmy czekadełko w postaci razowego pieczywa, smalcu i ogórków małosolnych. Nie pogardziliśmy. Zestaw bardzo smakowity i niebezpiecznie sycący ;).

    Przystawka, czyli wołowina w czosnkowej bejcy była świetna – nic dodać, nic ująć. Jedyne, na co można ponarzekać to fakt, że 100 g takiej przystawki kosztuje 29 zł.

    Oba dania z grilla bardzo dobre. Dobrze przyprawione i dobrze upieczone. Karkówka podawana z pieczonym ziemniakiem i dodatkowymi sosami, pstrąg zapiekany z wędzonym boczkiem. Może nie znakomite, ale na bardzo solidną czwórkę. Kucharze przy grillu w Kołomyi znają się na rzeczy.

    Siedzieliśmy w ogródku, korzystając z letnich promieni słonecznych, tak że nie oceniam wystroju. Na plus zaliczam specjalne miejsce na odstawienie rowerów. Ponadto specjalne atrakcje dla dzieciaków - opiekunka, ciasteczka itp. (przynajmniej w weekend). Lokal mieści się tuż przy głównej ulicy Konstancina i w ogródku nie było przez to zbyt cicho. Obsługa również bardzo dobra, choć przyszło nam chwilkę poczekać na rachunek. Generalnie miejsce godne polecenia, choć niezbyt przystępne cenowo.

    Data wizyty w lokalu: 22 czerwca 2012, godz. 15:00

    2 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Konstancin-Jeziorna

Ładowanie wyników...