opinie gastronautów (20)
-
dzikant 71 recenzji
17.04.2013, 08:33 napisał:Można wpaść
Zajrzeliśmy tam z mężem, bo jest dość blisko naszego domu. Z zewnątrz nie wydawało mi się, że jest tak dużo miejsca w środku. Lokal jest dwupoziomowy, z tarasem, na którym w czasie dobrej pogody fajnie byłoby posiedzieć. Ludzi było sporo, głównie na piwko. Zamówiliśmy frytki z fetą i sałatkę "Babski raj" podaną z dwiema ciepłymi bułeczkami i masłem czosnkowym. Frytki wyglądały na domowe, chociaż rozpadaly się (odmiana ziemniaka kiepska) i nie smakowały tak dobrze. Sałatka była bardzo dobra, chociaż porcja powalała swoją skromnością. Kilka liści sałaty strzępiastej, dwa pomidory suszone, kilka plastrów świeżego i ogórka, jakaś papryka się znalazła i to wszystko. Nie byłam głodna, ale jednak jak na 18 zł spodziewałabym się czegoś więcej. Totalny minimalizm. Nie polecam więc mimo dobrego smaku. Piwko od 8-12 czy nawet więcej. Grzanego nie mają - tzn. owszem, jest to podgrzane piwo korzenne Książęce bez dodatków. Kiepsko. No ale myślę, że można by było tam jeszcze zajrzeć ;)
Data wizyty w lokalu: 16 kwietnia 20130 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ruda_wiewiorka 14 recenzji
08.01.2013, 13:16 napisał:Dla dobrego jedzenia zgodzę się na wiele...
Superpomysł, klimat i polecam odwiedzić stronę WWW – bardzo, ale to bardzo w klimacie (tylko menu chyba dawno nie było aktualizowane). Zaznaczam, że nie lubię szantów, zbyt głośnej muzyki (szczególnie szantowej), pływania i ogólnie rzeczy związanych z morzem (chyba, że to plaża na Bahama :) ), a jednak w Korsarzu jestem częstym gościem.
Jest ku temu kilka powodów:
Powód numer 1 – jest blisko mojego mieszkania
Powód numer 2 – ma bardzo przystępne ceny
Powód numer 3 – jest na tyle dużo miejsca, że zawsze można znaleźć wolny stolik
Powód numer 4 – sala dla palących nie utrudniająca życia niepalącym
Poza tym, wszystko co do tej pory jadłam w „Korsarzu” wspominam z błogim uśmiechem na ustach.
Dlaczego odwiedzam miejsce, które jest totalnie nie w moim klimacie? I jestem w stanie znieść głośną muzykę, której nie lubię oraz ogólny hałas panujący w lokalu? Ba… nawet zdarza mi się zapłacić za wstęp, jeśli akurat jest grany koncert?
Odpowiedź jest prosta – pyszne, sycące jedzenie. Bardzo proste dania przygotowane tak, że na samą myśl cieknie mi ślinka. Zacznijmy od Kapitańskiej Rąbanki, czyli po prostu tatara. Nie zawsze jest to danie dostępne, ale zawsze, kiedy udało mi się je zamówić, było ze świeżego mięsa oraz jeśli się nie mylę siekanego, a nie mielonego. Kolejna pozycja obowiązkowa to Hiszpańska Dziewczyna – pierwsze danie, które spróbowałam w Korsarzu i do tej pory wracam. Co to jest? Sprawdźcie (spróbujcie) sami. Godne polecenia są też Siwogłowe Albatrosy – niby danie za 17 zł, ale jakoś mam problem z całą porcją. Poza tym piwko w przystępnej cenie, dość spory wybór alkoholi „innych”.
Żeby nie było tak kolorowo, to mam też kilka zastrzeżeń, głównie do obsługi. Niestety, ale dość ciężko ich znaleźć/złapać i to raczej nie ma na to wpływu rozmiar lokalu. Często brakuje im tylko wielkiego napisu na koszulce „nie chce mi się” – ba całym swoim zachowaniem mniej więcej taką postawę reprezentują. Chyba, że to taka kultura żeglarska jest? – nie wiem, nie znam się.
Wspomnę jeszcze o toaletach. Ok, wyprawa do nich trochę trawa. Ale bardzo podoba mi się pomysł wyświetlania zdjęć przy umywalkach – zwykle się na kogoś czeka, więc przynajmniej człowiek się nie nudzi. Mam nadzieję, że nadal tak jest.
Wychodzi na to, że dla dobrego jedzenia – jestem gotowa na wiele ustępstw. Totalnie nie moje klimaty kulturalne, a jednak chętnie wracam. I obiektywnie rzecz ujmując, wystrój jest przemyślany i wart uwagi. Całość koncepcji na lokal bardzo dokładnie rozważona i przygotowana. Jeśli ktoś lubi klimaty żeglarskie – musi trafić do Korsarza i się zachwycić. Jeśli, tak jak ja, nie lubi, to cóż pozostaje…
Przez żołądek do… ucha? :)2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
minimka 5 recenzji
02.10.2012, 21:30 napisał:Niewiarygodne!
Trafiłam z przypadku, bo ani żegluję, ani mnie te klimaty jakoś bardzo pociągają, ale jednak... Po przekroczeniu progu ma się ochotę na bardzo głęboki, "jodowy" wręcz wdech :). Błękitna przestrzeń, rozpoczynający się koncert szantowy, mnóstwo rozśpiewanych ludzi, krzątający się kelnerzy, coś niesamowitego.
Siadamy, zamawiamy najzwyklejsze w świecie krążki cebulowe, które okazały się najpyszniejszymi krążkami jakie jadłam, a uwierzcie, jadałam różne. Ale to nic. Banalny chleb ze smalcem. Dostaliśmy cieplutki chlebek, solidną porcję pysznego smalczyku i ogórki, których naprawdę nie żałują. Do tego to "banalne" danie podane w zaskakująco ładny sposób przez uśmiechniętego od ucha do ucha i w każdej chwili służącego pomocą kelnera.
Teraz wybieramy się większym gronem. I na główne danie :).1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
bezmirzanka 35 recenzji
04.06.2012, 19:56 napisał:Można? Można!
Można zrobić knajpę szantową gdzie jedzenie jest dobre, piwo jest chmielone, a obsługa jest miła, no i są szanty.
W lokalu jest bardzo czysto. Jedzenie podawana jest szybko i jest przy tym smaczne. W kracie nie ma wyszukanych dań są one nazwane odpowiednie do klimatu Korsarza, no bo po co, nie temu to miejsce ma służyć. Jest to świetne miejsce do niezobowiązującego piwka po pracy czy do super zabawy w gronie znajomych.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
assia 43 recenzje
14.03.2012, 09:55 napisał:Świetny żeglarski klimat :)
W Korsarzu byłam 2 razy - w czwartki. Szanty super - oklepane, ale dzięki temu każdy mógł się włączyć do przyśpiewek. Było wesoło i nastrojowo.
Wystrój super - wyraźne żeglarskie klimaty.
Obsługa w porządku - były wpadki, typu że kelner o czymś zapomniał, ale ogólnie byliśmy zadowoleni. Tylko koło bramkarzy czasem strach przejść (czy oni są tacy z natury?).
Jedzenie dobre - jedliśmy karkówę i była super. Krem z pomidorów był raz mistrzowski, a raz słaby. Pewnie to zależy od pory roku albo godziny (po południu dania są pewnie staranniej przygotowywane, niż wieczorem). Tagliatelle z łososiem i brokułami - super, ale trochę drogie.
Generalnie polecam - może nie na randkę, ale na wieczór piwny ze znajomymi Korsarz to super wybór.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
angie55 5 recenzji
14.07.2011, 11:15 napisał:Na szanty nie, ale na jedzenie wrócę!
Szanty chyba nie mój klimat, za głośno było...
Co do jedzenia, polecam pierś dziewicy i śmiałego harpunnika - dania rozpływają się w ustach! Żebro zamówił mój M. i nie smakowało, siostrze też.
Obsługa na widoku, bardzo miła. Drinki dobre.
Nazwy dań i lustro w łazience -> :)))!Czy ta recenzja jest przydatna?
-
zgred 7 recenzji
13.06.2011, 18:46 napisał:Bardzo przyjemna i klimatyczna knajpka
Wystrój stylizowany na portowo-żeglarski. Na każdym kroku spotyka się elementy morskie. Całość uzupełniają odtwarzane mechanicznie szanty. Wieczorami można posłuchać wykonawców szant na żywo. W zależności od wykonawcy wstęp jest płatny (10 zł) lub gratis. Dania mają oryginalne nazwy i smak. Obsługa kelnerska, jak na taki lokal przystało, sympatyczna i dużą dozą poczucia humoru. Dania smaczne, zamówiłem deskę piwną, więc miałem okazję spróbować kilku dań w jednym. "Na popitkę" można spróbować napojów bezalkoholowych, piwa, wódek, wina, drinków.
Przy dobrej pogodzie można spożywać dania na świeżym powietrzu (takim, na ile Warszawa pozwala :().Data wizyty w lokalu: 11 czerwca 2011, godz. 15:00Czy ta recenzja jest przydatna?
-
mama_muminka 3 recenzje
07.06.2011, 18:42 napisał:Udany wypad ze znajomymi
Wstąpiliśmy do Tawerny skuszeni Grouponem.
Zjedliśmy: Żebro Korsarza, Piracki Rapier, Pierś dziewicy i The Dorsz. Każdej z potraw było wystarczająco dużo (mężczyźni najedzeni), podane z pomysłem, smaczne, bez zarzutu.
Nie mam zastrzeżeń do obsługi. Na czas, miła, nie szukaliśmy jej ani nam nie przeszkadzała.
Wystrój nam się bardzo podobał. Replika statku, wszystko w klimacie Tawerny Pirackiej. Dyskretny nastrój ze świecami.
Biorąc pod uwagę niskie ceny, naprawdę warto.
Dania głównie 20-30 zł, napoje 5-10 zł.Data wizyty w lokalu: 23 kwietnia 2011, godz. 17:00Czy ta recenzja jest przydatna?
-
parabelka 201 recenzja
30.04.2011, 13:11 napisał:Dlaczego nie zostanę klientem Korsarza
Dziś pożyczam swoje konto koledze, który uznał, że dla jednej recenzji nie warto zakładać konta na Gastronautach. Jednak z jego opinią się liczę, gdyż jest częstym towarzyszem moich wędrówek po knajpach, znam jego gust, który bardzo często współgra z moim, a na pewne kwestie oboje jesteśmy wyczuleni. Zatem oddaję głos koledze:
"W piątek umówiłem się na piwo z kolegami w Tawernie Korsarz. Na wejściu trzeba było zapłacić 10 złotych. Może dlatego, że był akurat koncert szanty, albo może w ten sposób tawerna ogranicza ilość niekulturalnych dresiarzy jako klientów. Szkoda tylko, że takich właśnie dresiarzy zatrudnia jako bramkarzy. Po dwóch godzinach picia piwa i sporym rachunku za nasz stolik, zgłodnieliśmy. Menu wyglądało świetnie i wydawało się, że zjem świetną kolację, idealnie współgrającą z piciem piwa z kolegami i koncertem szantowym. Niestety, szybko okazało się, że kuchnia jest już nieczynna. Trudno. Ponieważ skończyły mi się papierosy, poszedłem na pobliską stację benzynową. Kupiłem tam też hot doga, żeby zjeść coś na szybko i wrócić do kolegów i piwa, które zostawiłem na stoliku. Od stacji do tawerny są dwa kroki. Nie zdążyłem zjeść swojego hot doga. Kiedy chciałem wejść do lokalu, bramkarz w sposób dyskusyjnie kulturalny powiedział, że absolutnie nie wolno mi wejść z własnym jedzeniem do środka. Nie liczyło się nic. Ani bilet wstępu, ani fakt, że zostawiłem w środku swoje rzeczy, ani wysoki rachunek, jaki zdążyłem już zapłacić w Korsarzu. Ok. To jest nie moja knajpa i właściciele mają prawo prowadzić ją jak chcą. Mają również prawo wpuszczać do środka kogo chcą. Gdyby kuchnia była otwarta nie biegałbym po stacjach tylko zjadłbym na miejscu i z przyjemnością zapłaciłbym wyższy rachunek, a pewnie zostawiłbym sensowny napiwek. I nawet nie chodzi o to, że nie wpuszczono mnie do środka z hot dogiem. Chodzi o formę wypowiedzi bramkarza. Potraktował mnie nie jak klienta tylko pieczeniarza, który wnosi własne produkty do lokalu. W dodatku namolnego, którego trzeba skrzyczeć. Cóż, w Warszawie jest mnóstwo knajp, więc spokojnie znajdę inną. Lepszą. Która w nocy albo ma otwartą kuchnię, albo otwartą na potrzeby klienta obsługę. Do Korsarza już nie wrócę."
Tyle kolega.
Ja od siebie dodam, że ten rejon Woli jest w ogóle ubogi w knajpy. A te, które sprawiają wrażenie fajnych imprezowni, szybko same sobie niszczą opinię.2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
foczek111 44 recenzje
25.03.2011, 15:18 napisał:Bardzo przyjemnie!
Byłem tam akurat w dniu "pirackiej imprezy", było bardzo przyjemnie, ale może zdecydowanie zbyt głośno. Jedzonko bardzo przyzwoite, tatar świeży wspaniały, żur pokładowy i kwaśnica naprawdę doskonałe. Szaszłyk może troszeczkę za twardy, chyba dlatego, że było dużo gości i kucharz się nie wyrabiał. Dorsz równie pyszny. Ceny napoi przyprawiają o zawrót głowy w porównaniu do cen potraw. Ogólnie bardzo miło i przyjemnie.
Data wizyty w lokalu: 20 marca 2011, godz. 14.00Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
nowe lokale: Warszawa
-
Osteria Piemonte
opinii: 0 -
Trzy Kolory
opinii: 0 -
ElPaula
opinii: 0


