Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Kamanda Lwowska

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie miejscowość: Warszawa , dzielnica: Śródmieście
3.8
liczba opinii: 63 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 8 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 18 gastronautów

ul. Foksal 10 00-366 Warszawa Stoliczku.pl
tel: (22) 828-10-31
typ lokalu: restauracja typ kuchni: lwowska cena dania głównego: 40 - 60 zł
godziny otwarcia

opinie gastronautów (63)

  • derwisz4 670 recenzji

    24.04.2014, 18:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Domowo, po galicyjsku.

    Miałem w rodzinie wujka ze Lwowa, który wraz z ciotką z Kresów wyśpiewywał na imieninach wesołe piosenki lwowskie w gwarze. Znaliśmy też świetną kuchnię kresową, galicyjską, jakże podobną do krakowskiej. Dlatego z przyjacielem z sentymentem weszliśmy tu na obiad. I faktycznie wystrój nas zachwycił. Z jednej strony w przyziemiu po schodkach po lewej jest sala bufetowa, bardziej skromna z ławami, prostymi stołami i krzesłami, z kinkietowym oświetleniem, a z drugiej, po prawej kilka sal biesiadnych, ze starymi fotosami, reprodukcjami gazet, ogłoszeń reklamowych, a nawet z portretem marszałka Piłsudskiego. O starym Lwowie mówią więc zdjęcia i reklamy, a w tle mało słyszalna muzyka przedwojenna, z głosem Fogga. Uroku dodają zapalone świece przy lustrach i ceglanych fragmentach ścian.

    Na lunch za 22 zł można było wybrać jedną z dwóch zup - rosołu i kremu warzywnego, a na drugie - albo mielony z ziemniakami i marchewka z groszkiem, albo spaghetti bolognese. Wybraliśmy zestaw z warzywną i mielonym, i był to trafny wybór przy ciepłym słonecznym dniu. Smaki domowe, podobnie jak ciasta z jabłkiem i kompotu wiśniowego na deser. Dla mnie najlepszy był akuratny mielony i ciasto. Toalety nieco na ludowo z haczykiem w drzwiach, ale czyste.

    Data wizyty w lokalu: 24 kwietnia 2014, godz. 13

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • mieszczuch123 46 recenzji

    20.02.2014, 15:12 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Walentynki 1

    Wybraliśmy się w Walentynki jak łatwo zgadnąć na ofertę walentynkową. Małżonka na przystawkę wybrała sałatkę z wędzonym łososie i był to bardzo dobry wybór, ale dobrą sałatę z łososiem można spotkać w wielu miejscach, mój wybór był lepszy, chabanina, czyli marynowana polędwica wołowa na szpinaku - coś jak carpaccio, pyszności. A dalej dania główne, ja kaczka pieczona z karmelizowanym jabłkiem, warzywami, nie gustuję w mięsie przyprawianym na słodko, ale to co dostałem oj, oj długo będę pamiętał jako raj dla podniebienia. Małżonka krewetki królewskie bardzo pyszne. Deser, czyli sernik zabraliśmy do domu i następnego dnia zjedliśmy z musującym winem - pyszota. Wracamy tam ze znajomymi. Aha, zapomniałbym dodać, że w piątki (czy w inne dni nie wiem) jest promocja wina mołdawskiego, co czyni lokal jeszcze bardziej atrakcyjnym. Obsługa sympatyczna i pomocna, wystrój miły, panom mogą przypaść do gustu zdjęcia z międzywojnia ;).

    Data wizyty w lokalu: 14 lutego 2014

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kaceha 33 recenzje

    23.06.2013, 16:14 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Schludnie

    Wpadłam z rozbiegu z koleżankami wczoraj do Kamandy i powitała nas miła pani, więc początek zapowiedział się dosyć przyjemnie. Było nas w sumie 6 i myślę, że taka grupka pomieści się spokojnie we wnętrzu, by czuć luz i móc normalnie porozmawiać. Nie zamawiałyśmy jedzenia, jednak bardzo chętnie wrócę tam po to właśnie, by spróbować czegoś z kuchni kresowej. Wnętrze lokalu jest dobrze pomyślane, mają ciekawe sprzęty, stare kredensy (nawet przy wejściu do damskiej toalety), jest czysto i schludnie. Szkoda tylko, że była to sobota, a pani powiedziała, że o 24.00 już zamykają - trochę za wcześnie jak na taki dzień w lato. Nie mogę się doczekać następnej mojej wizyty w tej restauracji.

    Data wizyty w lokalu: 22 czerwca 2013

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • Smmakosh 13 recenzji

    16.09.2013, 01:46 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jak na Warszawę całkiem nieźle

    Wpadłem mając dzień wolny w Warszawie, info znalazłem w "Warsaw in your pocket". Zamówiłem skromnie, ale byłem zadowolony. Bliny z łososiem bardzo porządne, gryczane i drożdżowe, śmietanę wolałbym kwaśną, jajeczko i szczypiorek w dodatku jak najbardziej w porządku. Barszcz kiszony poprawny, ale nie porywający, uszka grzybowo-kapuściane też w porządku, ale bez zachwytu. Pierogi ruskie, takie, jak w stolicy to rozumieją, w stolicy nie rozumieją pierogów ruskich, ale te przynajmniej przy kluchowatym cieście (moja babcie zza Lwowa by chyba zemdlała) miały niezły farsz. Nie próbowałem dań mięsnych, tatar z koniny brzmiał zachęcająco, ale na dobrą trójkę z plusem można ocenić lokal. Smalczyk i pieczywo, jako czekadełko dobre, ale czas oczekiwania (wiem, bliny nie są natychmiastowym daniem, jeśli świeże) przy prawie pustym lokalu trochę za długi.

    Data wizyty w lokalu: 15 września 2013

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • wyjadaczka 29 recenzji

    14.04.2013, 16:00 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Świetne jedzenie, solidna kresowa kuchnia

    W Kamandzie byliśmy dwa razy. Oba wieczory niezapomniane.
    Jedliśmy sporo potraw i wszystko było wyborne.
    W lokalu przed przybyciem należy zrobić rezerwację. Po prostu nie będzie wolnego stolika, bo nie tylko my wiemy, że jest tam wyborna kuchnia.
    Masa obcokrajowców, częste spotkania firmowe, klika par.
    Wieczorem w piątek cała restauracja była pełna. Zamówiliśmy pasztety i nóżki.
    Obie pozycje były jak domowe. Nóżki smakowały jak babcine a pasztety z dziczyzny i kaczki były fenomenalne.
    Potem pielmieni z baraniną. Można porównać je z prawdziwą kresową lepionką lub uzbeckimi pierożkami.
    Baranina była znakomicie doprawiona.
    Soljanka - tak gęsta, że samą zupą można się najeść. Gwóźdź programu - pieczona łopatka jagnięca (prawie kilogram) podawana na wózku i płonącym półmisku.
    Jedno z najlepszych dań jakie jadłam w życiu!
    Tatar - kucharz przyrządza przy stoliku ze świeżego kawałka wołowiny lub koniny!
    Kamanda Lwowska to wspaniała restauracja utrzymana w przedwojennym klimacie II RP, ze znakomitym jedzeniem oraz bardzo sympatyczną obsługą.
    To jedna z najlepszych restauracji w Warszawie.

    Data wizyty w lokalu: 23 marca 2013

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kawia 5 recenzji

    02.09.2013, 15:22 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Trzyma poziom całkiem nieźle

    Kolacja w sobotni wieczór dla 3 osób. W tym dwie bezglutenowe, więc zawsze kłopot dla restauracji, ale nie dla porządnego kucharza.
    Tatar - dwie porcje na troje wystarczyły spokojnie, rewelacyjne teatralne nieco przygotowywanie przy stoliku, rezultat po prostu pyszny!
    Doskonały smalec do przegryzania, ogórki...
    Sandacz ok, ale jarzyny jakieś takie bezbarwne i ziemniaczki smaczne, tylko dlaczego drewniane?
    Sałata wiejska z bekonem - dobra kompozycja, bekon gorący i chrupki.
    Grzany miód - w porządku.
    Muzyczka ciut za głośna, ale pan z akordeonem na szczęście szybko poszedł dalej.
    Czysto, porządnie, fachowa obsługa, kelnerka kilkakrotnie pytała w kuchni o bezglutenowość dania, a nawet o skład winegretu, za co chwała, bo nie każdemu się chce.
    Zapłaciliśmy ok 200 zł za 3 osoby, co goście ze strefy euro szybko przeliczyli i uznali, że bardzo tanio.
    Polecam.

    Data wizyty w lokalu: 31 sierpnia 2013

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kaziks 6 recenzji

    08.07.2013, 14:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
      nie oceniam
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Prima sort!

    Byłem tam drugi raz i drugi raz trafione w dychę! Absolutnie numer one to kotlet po chłopsku z siekanej baraniny, jedynie minus, że strasznie wielki, ale w końcu to czego nie zjadłem zabrałem do domu i pochłonąłem na drugi dzień rano. Tatar, flaki, kaczka, pierogi ruskie rewelka. Dobrze schłodzona i podana wódka, której raczej nie pijam, ale tutaj nie dało się nie skusić. Siedzieliśmy na dworze, a pierwszego razu już dobrze nie pamiętam (tylko tyle, że wszystkim smakowało) więc wystroju nie oceniam. Taki to los palacza.
    Kelner wyjątkowo miły i kompetentny.

    Data wizyty w lokalu: 05 lipca 2013

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • kalafiorwarzywo 5 recenzji

    23.09.2013, 11:32 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Idealna na syty obiad

    W tej restauracji jadałem już wielokrotnie. Jeszcze nigdy mnie nie rozczarowała. Dania, które do tej pory próbowałem są bardzo smaczne. Na przystawkę polecam przepyszne śledzie i jeden z najlepszych tatarów jakie w życiu jadłem (pod względem tatara jest to miejsce w pierwszej trójce moich ulubionych). Z zup godne polecenia są flaki i soljanka, natomiast z głównych dań golonka i wiejska kaczka. Czas oczekiwania na dania bardzo rozsądny i umilany jest przez "czekadełko" - chleb i smalec. Obsługa bardzo miła i kulturalna. Wystrój odpowiedni do "tematyki" lokalu.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • tomnow2720 16 recenzji

    08.12.2012, 10:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny
      nie oceniam

    Nie na spotkanie w dużej grupie

    Byłem w Kamandzie Lwowskiej z grupą 15 cudzoziemców z kilku krajów. O ile jedzenie było doskonałe, to lokal nie nadaje się na takie spotkania. Po pierwsze ciasnota - usadzono nas przy długim, wąskim stole, zastawionym zastawą i półmiskami z przystawkami, a więc było bardzo ciasno. Obsługa nie mówiąca po angielsku - nawet podstaw komunikacji! Poza tym dawał się odczuć brak jakiegokolwiek zainteresowania nami ze strony obsługi. To ja musiałem decydować, czy podawać kolejne danie, czy nie, po czym okazywało się, że trzeba czekać jeszcze 20 minut! Posadzono nas przy zapleczu baru, skąd odgłosy pracy ekspresu do kawy zagłuszany często próby rozmów. Całkowita porażka.
    Jak wspomniałem, jedzenie świetne. Kołduny w barszczu naprawdę były z mięsem baranim. Również grillowane mięsa wraz z dodatkami, jak i pierogi były rewelacyjne.

    Data wizyty w lokalu: 21 listopada 2012

    0 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

  • flyy 37 recenzji

    17.05.2012, 12:15 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Bardzo przyjemne miejsce

    Kamanda Lwowska znajduje się w nieco mniej reprezentacyjnej części ulicy Foksal, ale w żadnym stopniu jej to nie umniejsza. Wystrój jest utrzymany w swobodnym klimacie nawiązującym do kresów oraz dwudziestolecia międzywojennego, czyli to co lubię. Obsługa jest sprawna i właściwie mało zauważalna. Zamówiliśmy rosół z kołdunami, flaki, ruskie pierogi i ucztę lwowską dla dwóch osób, w tym przypadku była przewidziana dla trzech. Rosół bez zarzutu, tłuściutki jak trzeba, a kołduny dobrze przyprawione. Flaki smaczne choć jak dla mnie to trochę za słodkie, ale to co kto lubi. Pierogom również nic nie brakowało. Jeśli chodzi o "Ucztę" to spokojnie najedliśmy się w trzy osoby i nawet trochę zostało. Mięsa przygotowane ze starannością, każde z dań smakowało inaczej. Świetny był ser w boczku i kotlety baranie. Jedyne do czego można się przyczepić to nieco sucha pierś kurza z grilla, ale to chyba normalne dla tego gatunku mięsa oraz średnia surówka (choć koledze smakowała). Na ogromne wyróżnienie zasługuje chleb, który jest podany jako czekadełko z serkiem. No łzy w oczach mi stanęły i przebiegły obrazy dziecięcych wypraw do piekarni. Chleb jest po prostu pyszny. Reasumując, na cztery osoby zamówiliśmy dwie zupy, pierogi, zestaw dla dwojga i piwo, najedliśmy się po same kokardy i zapłaciliśmy 150 zł. Grzebałam w każdym talerzu więc z pełną odpowiedzialnością za własne czyny mogę polecić to miejsce.

    Data wizyty w lokalu: 12 maja 2012, godz. 19:00

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna? Tak Nie

Gastronauci, którzy odwiedzili stronę tej restauracji, oglądali również:

Nowe w okolicy: Warszawa

Ładowanie wyników...