Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Orientalne Smaki

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie, miejscowość: Warszawa , dzielnica: Praga-Południe
3.1
liczba opinii: 14 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 3 gastronautów

ul. Walecznych 61 Warszawa (róg Londyńskiej)

opinie gastronautów (14)

  • asher 4 recenzje

    21.11.2011, 22:50 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Rozczarowanie...

    Jak w tytule.
    Rozczarowanie i to duże ponieważ myślałem, że nie do końca dobre opinie są spowodowane odmiennością kuchni mongolskiej od tego do czego jesteśmy przyzwyczajenie w Europie (pikantność, inne smaki, niespotykane u nas połączenia), ale niestety...
    W lokalu pustki. Byliśmy chyba jedynymi gośćmi tego wieczoru.
    Zamówiliśmy pierożki buzz z mięsem. Po 10 minutach od zamówienia okazało się, że nie ma, są jedynie z warzywami.
    Ok bywa, zamówiliśmy więc buzz z warzywami i chuushuur z mięsem.
    Niestety, po zrealizowaniu zamówienia okazało się, że obydwa rodzaje pierożków są z warzywami. Nic to... pani z obsługi zachowała się przyzwoicie i zaoferowała bansh z mięsem.
    Co do smaku i jakości:
    Buzz z warzywami - fajnie, że na parze, ale farsz warzywny słaby, bez jakiejś wyraźnej nuty, za to ze sporą ilością marchewki (narodowe warzywo Mongolii?) Gdyby były z mięsem może byłoby lepiej. Pierożki skropione ciemnym sosem sojowym. Całość podana z ryżem i surówką (ta ostatnia całkiem smaczna).
    Bansh z mięsem przyozdobione sosem "majonezowym" (niestety, chyba gotowiec wyciskany z butelki). Niestety, mam wrażenie, że były odgrzewane albo "mrożonki".
    Za wystrój też tylko 2 gwiazdki. Gdyby była jurta to penie były 3, a może nawet 4.
    Chciałem zamówić coś z dan głównych, cujwan albo badaitai huurag, ale po przygodach z pierogami zrezygnowałem.
    Szukając informacji o "Smakach" wyczytałem że "nie jest to restauracja, a raczej bezpretensjonalna jadłodajnia jakich wiele na ulicach Ułan Bator", ale to w moim przypadku nie sprawdziło się. Było bez wyrazu i co najwyżej przeciętnie.
    A szkoda bo moim zdaniem jest potencjał. Oryginalna niespotykana w Warszawie kuchnia i egzotyka. Napisałbym: "dać im szansę!!!", ale potrzeba jakiś zmian. Nie jestem chyba osamotniony, bo pustki w lokalu o czymś świadczą.

    Data wizyty w lokalu: 21 listopada 2011

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • vonbrest 1 recenzja

    05.04.2011, 11:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Niepozorny lokalik na Saskiej Kępie

    Byłem w "Orientalnych smakach" w listopadzie 2010.
    Wystrój jest dość prosty, ale zarazem estetyczny - bodajże od środy do piątku przed lokalem otwarta jest ogrzewana Jurta, ja jednak byłem w poniedziałek, więc nie mogę o niej nic więcej powiedzieć. :)

    Lokal serwuje zarówno dania mongolskie, jak i te z innych zakątków Azji, w swoim zamówieniu skupiłem się na tych pierwszych. Pierwszą rzeczą, jakiej spróbowałem i jaka wzbudziła moje uznanie, była tradycyjna herbata mongolska - z masłem, mlekiem i solą, która podawana była, co ciekawe, nie w kubku/szklance, a w miseczce.

    W restauracji podawana jest także zupa herbaciana o podobnym składzie - próbowałem i również polecam. :)

    Na drugie danie wziąłem pierożki buuz z mięsem, moja dziewczyna natomiast ich wersję warzywną. Obojgu nam bardzo smakowało. Warte odnotowania jest, że pierogi te lepione są w trochę inny sposób niż nasze.

    Lokal polecam, prawdopodobnie jako jedyny w Warszawie proponuje dania kuchni mongolskiej. Warto odnotować, że Pani kucharka sama jest Mongołką, więc i zna mongolskie potrawy nie tylko z książki kucharskiej.

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • hogaforever 32 recenzje

    16.08.2010, 10:18 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    OK, chociaż bez fajerwerków

    W piątkowy wieczór lokal był raczej pustawy. Razem ze znajomymi zamówiliśmy pierożki gotowane z warzywami, pieczone z warzywami i z mięsem, makaron sojowy z wołowiną, smażone pierogi z mięsem i zupę z pierożkiem mięsnym. Wszystkie dania były zjadliwe, ale nie na tyle wyśmienite, żeby wrócić do tego miejsca i chcieć zamówić je jeszcze raz. Zaletą tego miejsca jest ogródek i parasole nad stolikami. Można się umówić na spotkanie ze znajomymi i przy okazji coś zjeść.

    Data wizyty w lokalu: 13 sierpnia 2010, godz. 19:00

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • kimbartek 139 recenzji

    20.05.2010, 14:29 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nierówne dania, ale warto

    Orientalne smaki odkryłem dopiero dzisiaj na gastronautach, natychmiast udaliśmy się na miejsce celem degustacji mongolskich specjałów. Pomimo, że uważam się za człowieka zorientowanego w kuchni azjatyckiej nie mam żadnych doświadczeń z daniami mongolskimi - tym bardziej podekscytowany jechałem do "Orientalnych Smaków". Swoją drogą uważam, że knajpa fatalnie się nazywa, natychmiast nasuwają się konotacje w wietnamską budą z sajgonkami. Zdecydowanie lepiej brzmiałaby "Jurta" czy inne "Ułan Bator", ale to tylko moje zdanie.
    Wystrój lokalu nie rzuca na kolana, są małe mongolskie akcenty, ale giną we wnętrzu (a nie jest ono ogromne). Pani za barem bardzo miła, umiała nam doradzić co zamówić.
    Próbowaliśmy 3 rodzajów pierożków: smażonych z mięsem i warzywami i gotowanych na parze. Smażone rewelacyjne, szczególnie udane te z warzywami. Niestety pierożki gotowane na parze rozczarowują: w środku znalazłem klasyczne mielone wołowo-wieprzowe mięso, zwykły pulpet. Jak napisałem nie znam się za dobrze na kuchni mongolskiej, ale podejrzewam, że mongolscy pasterze nie mielą w swoich jurtach mięsa na maszynkach.
    Kolejnym punktem była wołowina z warzywami z jakimś mongolskim makaronem. Smak ciekawy, nie zachwycił mnie, danie mocno doprawiono jakimiś nieznanymi mi ziołami - jednak warto choć spróbować.
    W knajpie dają też kimchi, jako specjalista od Korei musiałem ocenić. Niestety ocena nie zachwyca. Kimchi zdecydowanie zbyt surowe, za mało czosnku, za dużo cebuli, brak sosu rybnego.
    Podsumowując: jest to jednak lokal wart odwiedzenia choćby ze względów poznawczych. Do dyspozycji jest sporych rozmiarów ogródek, w którym zimą ponoć stoi klasyczna jurta.

    0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • kornelia 295 recenzji

    28.03.2010, 08:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Buuzy

    Byłam dwa razy w odstępie paru miesięcy: smakowały mi buuzy - małe gotowane pierożki z mięsem i odrobiną rosołu w środku. Nie smakował mi ryż z sosem majonezowym, a kapusta była bez wyrazu i jakaś taka niedoprawiona. Lokalik jest skromny, bez zadęcia, ma latem duży, miły ogródek. Obsługa pomocna, tłumów nie ma, w kategorii - alternatywa dla barku lokalnego Wietnamczyka, warto i jeszcze pewnie wpadnę.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • vroobelek 43 recenzje

    13.02.2010, 22:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Obiecująco, choć zmarzłem

    Kuchnia mongolska, więc bierze się to co Nowak, gastronauci i obsługa polecają. Zupy: Kimchi koledze bardzo smakowała, dla mnie była to taka rozwodniona pomidorowa z ryżem, do której ktoś wsypał pojemnik z papryką. Hucaj robi lepsze wrażenie, choć można by oczekiwać troszkę więcej mięsa.

    Hitem wieczoru był jednak cujwan. Makaron z wołowiną, ryż z czosnkiem i kapusta z kolendrą lub czymś w tym stylu. Całość niesamowicie smaczna, do tego sycąca - ja dzielnie spożyłem do końca, kolega już nie dał rady. :-)

    Obsługa miła, odpowiadała cierpliwie na nasze dociekliwe pytania. Lokal malutki, popularnością się nie cieszący (w ciągu 3 godzin przyszła tylko jedna mała grupka), a 50 zł za rzeczone wspaniałości i dwa grzane piwa to dobry układ. Grzańce się przydały, bo stopniowo w lokalu robiło się coraz zimniej i zimniej.

    Do Orientalnych wrócę na pewno, choćby żeby spróbować pierogów i powtórzyć boski cujwan. Ale może jak będzie cieplej.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Kimaaa 1 recenzja

    06.11.2009, 15:14 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    A mi się tam podobało :)

    Co tu dużo mówić byłam, zjadłam, posiedziałam. I mi się podobało ;)

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • sugar 20 recenzji

    28.10.2009, 15:54 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Ok, dla niezbyt wymagających i ciekawskich

    To był nieprzyjemny, typowo angielski dzień, mżawka i wilgoć dawały się we znaki, więc nie przebierając w decyzjach, postanowiliśmy sprawdzić tę knajpkę, leżącą na uboczu naszych zwyczajowych tras, było nam po drodze.
    Ogólne wrażenie ok - miła obsługa, kameralna atmosfera. Lokal mały, ale przyjemny - lowcostowy i bez pretensji.
    Menu chyba własnoręcznie zrobione w Wordzie nie wzbudza zachwytu, ale nie o to przecież chodzi. Chodzi o kuchnię mongolską, która według zapewnień właściciela ma być specjalnością lokalu.
    Zamówiliśmy więc pierożkową zupę, pierożki Chuschuur (smażone w głębokim tłuszczu), kurczaka z warzywami i takąż wołowinę. Zupa bardzo ok, pierożki jako żywo przypominają nasze uszka z mięsem, no i właściwie efekt końcowy: bulion z warzywkami i z uszkami - orientalnego smaku tam nie znalazłam, ale był to przyzwoity i rozgrzewający wstęp. Mięsa bardzo średnie, tzn. kawałeczki mięsa + warzywa (na szczęście nie z mrożonki), + ryż w sosie majonezowo-szafranowym (sposób przyprawienia przypomina trochę ten z niektórych sieciówek sushi) + surówka z marchewki i kapusty. Świeże, ale niestety prawie wcale nie przyprawione, może poza odrobiną sosu sojowego. Dwa pierogi - spore, przypominają nieco empanadas, i dają to, czego jest w nich najwięcej - tzw. efekt panierki ("jeśli coś usmażysz w głębokim tłuszczu, to zawsze będzie smakowało lepiej").
    Nie byłam nigdy w Mongolii, więc ciężko mi określić, na ile lokal nawiązuje do tamtejszych dań, ale jeśli chodzi o mój dość ostrolubny gust, to jedzenie jest po prostu mdłe. Nie mówiąc o tym, że po wyjściu gwarantowany jest zapach smażenia w Twoich włosach i ubraniu. W tej kategorii cenowej czyli średnio - niskiej, już chyba wolałabym zwykłego wietnamczyka.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • kalarepka 195 recenzji

    27.10.2009, 14:18 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie poczułam mongolskiego klimatu

    OK, o mongolskiej kuchni nie mam zbyt dużego pojęcia. Miał być smaczny, niekoniecznie fastfoodowo-szybki posiłek pod gołym niebem.
    Ludzi niewiele - w sąsiedniej Pikanterii brak miejsc w ogródku, standardowo.
    Zamówiłam pierogi - duże, smażone w głębokim tłuszczu chuuszuury nadziewane mięsem. I niestety nie była to najlepsza decyzja. Pierogi były wprost przesiąknięte tłuszczem (a przecież da się to zrobić inaczej), a ilość mięsa może zapełniłaby łyżeczkę do herbaty. Do tego surówka i ryż z jakimiś rozmaitościami.
    Kiedy znów nadejdzie wiosna może skuszę się na kolejna wizytę – wszak opinie innych gastronautów świadczą raczej o tym, że bywa nieźle.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • reuptake 67 recenzji

    16.09.2009, 16:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Mongolia w skrócie

    Przystępny (cenowo), nieprzesadnie wymuskany lokal oferujący kuchnię mongolską (a także pojedyncze dania kuchni koreańskiej i japońskiej). Niestety, poziom dań nierówny. Pierożki buuz z mięsem pyszne, po przekrojeniu wylewa się odrobina aromatycznego bulionu. Ryż luwan nie zrobił żadnego wrażenia. Natomiast zupa kimchi, nad którą zachwycał się Nowak, nie jest „koreańskim kapuśniakiem”, gdyż po prostu mało w niej kapusty. Po zjedzeniu tej odrobiny kapusty, która tam jednak trafiła, zostaje nam spora micha pikantnej ryżanki. Obsługa ciągle się uczy, miejsce jest dość sympatyczne, jest też względnie tanio: dam mu jeszcze szansę.

    PS. Być może w Polsce nie ma „takiej” baraniny jak w Mongolii. Wydaje się jednak, że zastępowanie jej wołowiną nie jest zbyt dobrym pomysłem.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

nowe lokale: Warszawa

Ładowanie wyników...