Nowe zasady dotyczące cookies

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej o Polityce Cookies. i odwiedź stronę wszystkoociasteczkach.pl.

Kafe Zielony Niedźwiedź

where are you? voivodeship: mazowieckie city: Warszawa , en, partials, restaurants, districts, district Śródmieście
3.3
number of reviews: 16 detailed ratings

is the favourite restaurant of 1 gastronaut

people going to this restaurant 9 gastronauts

ul. Smolna 4 00-375 Warszawa (W Centrum Przedsiębiorczości Smolna) Stoliczku.pl
tel: 731-996-006
type of restaurant: bistro type of cuisine: European, sandwiches, grill, Polish, burgery main course price: 20 - 40 zł
opening hours

reviews (16)

  • ewa_tina 859 reviews

    08.10.2014, 10:27wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Zielony czy niesmaczny ten Niedźwiedź

    Do Niedźwiedzia wybierałam się jak Sójka za morze. Zawsze coś mi wypadało. Potem postanowiłam, że poczekam aż "wszyscy" (blogerzy kulinarni) się, mówiąc kolokwialnie, przewalą. A gdy nominowano go do Knajpy Roku ad 2014 postanowiłam poczekać aż wypielgrzymują tu wszyscy pozostali. Aż tu nagle okazało się, że muszę wpaść na Smolna. No skoro już tu jestem... No i "veni, vidi, eat-ci".
    Zaproponowany lunch (15.30 i jeszcze mają zestawy lunchowe, ha!) zabrzmiał całkiem interesująco. Skusiłam się więc bez oporów. Zupa dyniowa w wersji aksamitnego kremu z delikatną "chrypka". Ta chypka to nic innego jak łyżka kwaśnej śmietany. Zupa smaczna choć można było by popracować nad jej charakterem. Swoją drogą czy podaje się dyniowa inaczej niż zmiksowaną?
    Na drugie rozkoszne dla podniebienia danie: pęczak z listkiem jarmużu oraz faszerowany jagnięciną kurczak. Zestawienie smakowe proste, ale daleko mu do banału. Smakowity pęczak w niczym nie przypominał karmy dla ryb... a taki zdarzyło mi się nieraz jadać. Listek jarmużu smażony w głębokim tłuszczu na chrupko rozgniotłam sobie widelcem i wymieszałam z kaszą. No boskie! Faszerowany kurczak choć delikatny to wyrazisty w smaku. Pyszne danie bez dwóch zdań. Kompot niestety okazał się napojem całkowicie bezpłciowym i do dziś żałuję - a minęło 12 godzin - że nie wzięłam cydru z Kwaśnego Jabłka. To mój cydrowy faworyt.
    Obsługa sprawna i kompetentna. Obniżam gwiazdki bo w czasie pobytu w Niedźwiedziu zmieniły się panie i ta druga nie zostawiła aż tak dobrych wspomnień. Jedno małe "ale" wpływające na ocenę obsługi to brak serwetek.
    Lokal bo o tym jeszcze nie wspominałam mieści się w urokliwie zielonej części Smolnej, w pobliżu mostu Poniatowskiego. Zaaranżowany jest zgrabnie i przemyślanie. Spokojna kolorystyka trochę w stylu kina noir. Wina, delikatesy na półkach. Duże okna. Materiałowe "baldachimy". Fototapeta w dobrym guście. Właściciel krążący po sali jak duch;) a z kuchni wyjrzał finalista ostatniej edycji Top Chef.

    Pozwolę sobie na jeszcze jedną odskocznie. Zauważyłam, że lokale do których wybieram się dłuższy czas oceniam surowiej niż te do których wpadam "z ulicy". Dlatego zajrzę tu po wcześniej wspomnianych "wszystkich" na targ rybny lub coś z menu. Bo to co wyróżnia Niedźwiedzia to wysoka jakość produktów. Regionalność i elementarna sezonowość na każdej płaszczyźnie. To ma swoja cenę w każdym możliwym wymiarze i sądzę, że tytuł Knajpy Roku powinien przypaść im w udziale bez zbędnych obrad.

    Date of restaurant visit: october 2014

    6 out of 6 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • vinagotica 119 reviews

    12.10.2014, 10:00wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Obsługa ewidentnie do poprawy

    Trafiliśmy do Niedźwiedzia trochę przypadkiem, z powodu awarii w innej knajpie, gdzie mieliśmy rezerwację. Okolica piękna, w samym środku niewielkiego parku. W środku industrialnie, miejsca na około 40 osób i kilka stolików na zewnątrz.
    Nasza grupa liczyła 9 osób, więc udało nam się spróbować wielu dań, ale zacznijmy od obsługi: panie bardzo miłe, wiedzą, co podają, umieją opisać dania, ale nigdy ich nie ma, kiedy są potrzebne. Przykłady? Kończy się woda w dzbanku, nikt nie pyta, czy jeszcze nalać. Pijemy białe wino, ale po otwarciu nikt go nie wstawił do coolera - musieliśmy o to poprosić. Zamawiamy szklankę soku dla dziecka i czekamy 15 minut, a mały się niecierpliwi. No i jedna z większych wpadek: jednej osobie podano przystawkę i danie główne jednocześnie. Dobrze, że przystawka była na zimno, więc została zjedzona PO daniu głównym.
    A teraz o jedzeniu:
    - krem z dyni z pomarańczą i kwaśną śmietaną smakuje tylko pomarańczą, ale konsystencja zupy bardzo dobra, gęsta;
    - barszcz czerwony na wędzonej gęsi bardzo aromatyczny i naprawdę dobry;
    - konfitowane języczki kacze zrobione na słodko, z miodem i pistacjami bardzo dobre, aczkolwiek w każdym z nich jest mała kostka/chrząstka, którą trzeba odkroić;
    - kiełbasa z żubra (kilka plasterków) aromatyczna, podawana z kwaszonym ogórkiem i chrzanem z jabłkiem;
    - pielmieni z jagnięciną smaczne, delikatne, ale mała porcja;
    - burger bardzo dobry, wysmażony wg życzenia, duży;
    - jagnięcina z kostką miękka, różowa w środku, podana z rydzami;
    - kaczka z jabłkiem i śliwkami to pierś i konfitowane udko - udko pyszne, miękkie, chrupiąca skórka, a pierś, niestety, twarda i przeciągnięta;
    - kotlet ze świni złotnickiej z kostką jest spory, a mięso smaczne, ale 1/3 kotleta to tłuszcz (+kostka), o czym obsługa uprzedza gości.
    Z deserów spróbowaliśmy tylko sernika, który był aksamitny i rozpływał się w ustach, podanego z malinami, jeżynami i sosem malinowym. Naprawdę niebo w gębie.
    Ceny umiarkowane, tylko naleśniki dla dziecka bardzo drogie - 25 zł za dwa naleśniki z jabłkiem, to przesada.
    I na koniec jeszcze jedno ale. Menu jest drukowane na bieżąco, w zależności od przygotowywanych w danym dniu dań. I tylko dziwne, że w menu, które dostaliśmy, był tatar, ale po chwili okazało się, że już się skończył...
    Podsumowując: potencjał jest, piękna lokalizacja, jedzenie w większości bardzo dobre (szefem kuchni jest laureat programu Top Chef), ale obsługa do poprawy, bo ciągłe wołanie kelnera psuje atmosferę.

    Date of restaurant visit: 11 october 2014

    1 out of 1 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • kate.s 60 reviews

    12.10.2014, 20:18wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Proszę Państwa, oto miś. Miś jest niewyraźny dziś...

    Tak, jakiś taki niewyraźny ten Zielony Niedźwiedź... Ma bowiem wszelkie atuty, by budzić zachwyt, a pozostawia wątpliwości i ambiwalentne uczucia.

    Do niezaprzeczalnych zalet z pewnością można zaliczyć lokalizację. Wprost wymarzona na knajpę! Ścisłe centrum, ale wśród zieleni odgradzającej od miejskiego rozgardiaszu, do tego duży parking w odległości kilkudziesięciu kroków po schodach – z jednej strony więc komfort, z drugiej klimat. Klimatyczne są także lampiony przy wejściu i targ rybny, na którym można nabyć kolorowe, świeże ryby, które dopiero co przyleciały z Portugalii.
    Wnętrze też fajne – surowe, ale ciepłe, sprzyjające odprężeniu po całym tygodniu pracy.

    W menu akurat trafiliśmy na mnogość rybnych propozycji: pałasz, kurek, szczupak, żabnica... Tylko owoców morza zupełny brak. I to już był pierwszy zawód, bo chęć mieliśmy na jakąś ośmiorniczkę lub kalmarka... Na szczęście w karcie była wołowina: tatar i antrykot z angusa. Zamówiliśmy więc i jedno, i drugie, a do tego jeszcze żabnicę, pielmieni z jagnięciną oraz kump podlaski.
    I wszystko to było piękne i malownicze – płatki, dodatki, kolory i kompozycje godne absolwenta ASP! Tylko, że tak się akurat składa, iż w jedzeniu najważniejszy jest smak, a tego już nie mogę jednoznacznie i entuzjastycznie pochwalić.
    Żabnica, podana jako carpaccio z cząsteczkami grejpfruta, maleńkimi kuleczkami z melona i kaparami, smaku po prostu nie miała. Żeby dostać do niej choć trochę świeżo mielonego pieprzu...! Może nabrałaby wtedy jakiegoś charakteru, ale niestety, nikt na to nie wpadł... Mięso w tatarze z polskiej krowy czerwonej samo w sobie było wspaniałe. Ale już pomysł na przyrządzenie tego tatara – zwyczajnie pretensjonalny i przekombinowany. Raczej słodkawe orzeszki w połączeniu z kurkami i płatkami buraka z octu nie współgrały dobrze z tym mięsem i stanowiły w sumie dość irytujące połączenie. Antrykot z rydzami i pomidorkami był w porządku, ale bez rewelacji: mięso bardzo miękkie i delikatne, dobrze przyprawione, ale raczej duszone, niż smażone, ozdobione chaotycznie gałązką ciepłych pomidorków, pierścieniami z cebuli i paroma rydzami z patelni. Zdecydowanie smakowicie natomiast wyszły pielmieni z jagnięciną – bardzo czosnkowe i intensywnie baranie :). Ale najlepszy z tego wszystkiego okazał się kump podlaski. Warto iść do Niedźwiedzia choćby tylko ze względu na to, aby spróbować rodzimej wersji szynki parmeńskiej!:)
    Na deser wzięliśmy śliwki na kruszonce i sernik. Sernik delikatny, rozpływający się w ustach, ale te śliwki już takie sobie – według mnie za mocno przebijał się w nich intensywny, drażniący smak miodu, który nie pasował do całości.

    Wydawać by się mogło, że dziewczyny z obsługi są bardzo mocną stroną lokalu – bo gdyby istniał konkurs na najmilsze i najbardziej uśmiechnięte kelnerki, na pewno by go wygrały. Ale czekadełka nam nie podały (a widzieliśmy, że inni goście dostawali jakieś marynowane marchewki z pieczywem), na wodę musieliśmy długo czekać, nie przychodziły też do nas, aby sprawdzić, czy czegoś potrzebujemy. Miło więc, że jest miło, ale mogło by być jeszcze do tego fachowo, sprawnie i z większą troską o komfort gości.

    I tak - pozostawił w nas Zielony Niedźwiedź mieszane uczucia. Myślę, że można uznać, że jest bliski mistrzostwa formy, powinien jednak jeszcze solidniej popracować nad treścią.

    Date of restaurant visit: october 2014

    2 out of 2 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • wiernikosia 113 reviews

    01.06.2014, 21:39wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Bezpłciowo

    W Kafe Zielony Niedźwiedź znalazłam się z racji szkolenia. Nie miałam pełnego wglądu w menu - ze wględów organizacyjnych mieliśmy bardziej ograniczone możliwości. Nie mam o to pretensji. Wybrałam zupę szparagową, kotlet mielony z pieczonyi ziemniakami i surówką. Ale najpierw o wnętrzu: poprawne, ale bez szczególnej atmosfery, kelnerzy poprawni, ale znów nic więcej nie mogę powiedzieć. Co do jedzenia. Zupa szparagowa nie zrobiła specjalnego wrażenia. Zjeść zjadłam, ale drugi raz bym nie wybrała. Kotlet był smaczny, ale drugie danie mnie rozjuszyło. Dlaczego? Bo oprócz kotleta na talerzu (dość słusznych rozmiarów) położono słownie trzy ćwiartki pieczonego ziemniaka (nawet jednego całego ziemniaka nie podali!!!) i dwie łyżki surówki. Do tego kompot. Za całość zapłaciłam 30 zł i nie o kwotę chodzi, ale uczucie niezaspokojonego głodu (zwykle jadam obiad jednodaniowy - tu po dwóch daniach - pusto w brzuchu). Nic nie tak nie irytuje jak przerost formy nad treścią. Jestem przekonana, że gdzieś w Warszawie jest trochę miejsc, gdzie można i smacznie i w milszej atmosferze zaspokoić jedną z podstawowych potrzeb życiowych. Szkoda, że Zielony Niedźwiedź nie wykorzystuje szansy, jaką jest atrakcyjne położenie. POwtórki (jak nie będę musiała :-)) - nie będzie.

    Date of restaurant visit: 31 may 2014, en, partials, opinions, opinion, hour 13

    5 out of 12 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • tabasco 18 reviews

    22.09.2014, 17:44wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Ciekawe, z potencjałem

    Obiad we trójkę w "Niedźwiedziu" w środku tygodnia. Bez rezerwacji, nieco spontanicznie. Na szczęście nie ma problemu z wolnym miejscem.

    Wnętrze: w sumie OK, ale nieco sztampowo i trochę bez polotu. Cegła klinkierowa, światło punktowe; wrażenie Nowego Jorku dziesięć lat temu. Na plus należy zaliczyć fajny ogródek.

    Obsługa: średnio... Przypadkowa, wolna i chaotyczna.

    Jedzenie: BOMBA! Karta zmienia się na bieżąco, w zależności od tego co jest "na składzie". Świeże produkty przyrządzane są z dużą dozą odwagi i pomysłowości. Nam trafiła się kapitalna jagnięcina w różnych osłonach: esencjonalny pasztet z podrobów, porządne pierożki syberyjskie i wspaniałe żeberka! Wina przydrogie (jak prawie wszędzie w Warszawie).

    Dodatkowo w Zielonym Niedźwiedziu można kupić trochę rzeczy na wynos. Są tam między innymi wybitne sery mazurskie z rancza Frontiera oraz kawior z polskiej (aha!) hodowli w rewelacyjnej cenie.

    Date of restaurant visit: august 2014

    1 out of 1 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • emka56 7 reviews

    18.10.2014, 17:08wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Nie jest to pierwsza piątka knajp w Wwie, niestety

    Zachęceni zakwalifikowaniem Niedźwiedzia do konkursu Knajpa Roku i recenzjami krytyka Nowaka ruszyliśmy na ucztę.
    Najpierw długo szukaliśmy restauracji - brak jakichkolwiek strzałek, taksówkarze też niewiele wskórali. Ale to drobiazg. Lokal ładny, urządzony ze smakiem, obsługa dobra.
    No, ale niestety jedzenie. Podobno super specjalizacja w jagnięcinie. Może mieliśmy pecha, ale i jagnięcina duszona, jak i gicz jagnięca i polędwica jagnięca smakowały jednakowo: jak poprawna duszona pieczeń. Języki jagnięce to po prostu zwykłe duszone ozorki.
    Dobry był kump podlaski (polska szynka dojrzewająca), a najlepsze było czekadełko - marchewka marynowana w oliwie. I tylko to.
    Osobny problem z winami, doskonałe armeńskie (po 145 zł), ale była tylko jedna (!) butelka, zaproponowano nam wino armeńskie za 250 zł, zrezygnowaliśmy.
    Opinię napisałem po uzgodnieniu z sześcioma osobami często jadającymi na mieście. Nie zachęcamy ani do głosowania na Knajpę Roku, ani do odwiedzania zielonego Niedźwiedzia. Recenzje zawodowych krytyków są niestety nieco na wyrost.

    Date of restaurant visit: october 2014

    Is this review helpful? Tak Nie

  • XXXPol 34 reviews

    28.02.2014, 23:14wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Potencjał na gastronomiczny przebój Warszawy

    Wbrew bardzo niepochlebnej opinii o Zielonym Niedźwiedziu, wyrażonym przez jedną ze znanych kulinarnych blogerek, postanowiłem sam zobaczyć, czy jest tak fajnie, jak pisze moja poprzedniczka w "Gastronautach", czy też tak nieciekawie, jak opisała to blogerka. Aby zmniejszyć ewentualne ryzyko, wybrałem się do Zielonego na śniadanie.
    Zacznę od tego, że stawiam dobra kawę, komuś, kto bez problemu trafi do tej restauracji (z oferty wyłączam osoby mieszkające w promieniu kilometra od tej restauracji)! Ale to akurat jest według mnie zaleta tego miejsca. W samiusieńkim centrum, a dookoła cisza i zieleń. Wnętrze nowoczesne, z fajnymi dużymi zdjęciami z czasów budowy jednego z warszawskich mostów. Stoliki na tyle daleko od siebie, że nie słychać, o czym rozmawiają sąsiedzi. Oferta śniadaniowa ciekawa, można np. zjeść serdelki ze złotnickiej świnki, różne (pięknie podane!) rodzaje jajek, owsianka, świeżutkie pieczywo, ale jest też w menu np. awanturka. Jeśli ktoś chciałby wiedzieć, co to jest, to trzeba udać się do Zielonego Niedźwiedzia.
    Ale aby to miejsce przyciągało więcej osób (nie wiem, jak jest w czasie lunchu czy kolacji, ale podczas śniadania tylko nasz stolik był zajęty), to parę dobrych rad "starego wygi" restauracyjnego:
    * jeśli ktoś (tak jak ja) zamawia serdelki, to nie powinno się ich przynosić bez wcześniejszego postawienia na stole pieczywa oraz dodatków takich jak chrzan czy musztarda. W przeciwnym razie serdelki leżą przede mną, pachną i... stygną, a ja czekam na te brakujące - ale ważne dodatki
    * jeśli ktoś czytając kartę wypisaną kredą przy barze, widzi pozycję "jajka w koszulkach z bekonem" i prosi kelnerkę, aby zostały one podane w miarę możliwości z łososiem, zamiast bekonu, to raczej niewłaściwe jest przyniesienie do stołu jajek z... bekonem, z wyjaśnieniem, że niestety łososia nie ma, "ale pozwoliłam sobie przygotować na bekonie". Znacznie lepiej byłoby podejść do stolika po sprawdzeniu, że nie można podać tych jajek tak, jak życzył sobie gość i zapytać, czy w związku z tym podajemy na bekonie, czy też może gość zdecyduje się na inną pozycję z karty
    Ale parafrazując tekst ze znanej polskiej komedii, aby te minusy nie przesłoniły nam jednak plusów, pamiętajmy, że tych plusów w Zielonym Niedźwiedziu jest znacznie więcej niż tych łatwych do poprawy minusów :).
    Teraz muszę wpaść na kolację, szczególnie, że Pani kelnerka zachęcała, mówiąc o m.in. jagnięcinie z małego, ekologicznego gospodarstwa na Mazurach, świeżutkich rybach i wieprzowinie ze wspomnianej już złotnickiej świnki.

    Date of restaurant visit: 28 february 2014, en, partials, opinions, opinion, hour 10:00

    13 out of 15 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • Nesia 10 reviews

    31.05.2014, 23:34wrote:
    • food
      I don't want to rate
    • decor
    • staff
    • quality / prices
      I don't want to rate

    Nie udało się

    Wybrałam się dzisiaj z Mamą do Zielonego Niedźwiedzia na spacer i przekąskę, bo dopiero niedawno dowiedziałam się o tej restauracji, mimo że mieszkam niedaleko. Opinie w necie nie były bardzo zachęcające, a co tam. Knajpka fajnie umiejscowiona w parku, ładny taras, przy 3 stolikach siedzieli goście, jedzenie na talerzach wyglądało apetycznie. Zajęłyśmy jedyny dwuosobowy stolik narożny. Kelner przechodził obok nas 3 razy i nie zwracał na nas uwagi, a przecież mógł chociaż powiedzieć że zaraz podejdzie. W końcu po 15-20 min bez słowa zostawił na stoliku karty, nota bene, chyba te "prawdziwe" karty są jeszcze w drukarni. Menu wyglądało zachęcająco, chłodnik, ślimaki, tatar, pierogi, ryby i mięsa i fajne desery, natomiast ceny wysokie. Niestety po następnych 15 min kiedy nikt do nas nie podszedł, po prostu wyszłyśmy i zjadłyśmy przepyszny lunch niedaleko. Nie wiem czy chce mi się dać Niedźwiedziowi jeszcze jedną szansę. Na pewno nie prędko.

    Date of restaurant visit: 31 may 2014

    4 out of 5 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • kaja88 10 reviews

    19.05.2014, 11:00wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Przeciętnie

    Wybraliśmy się do restauracji w niedzielne popołudnie. Restauracja jest położona w bardzo przyjemnym miejscu, a stolik udało się dostać na tarasie. Pani, która obsługiwała nasz stolik była bardzo uprzejma, nie czekaliśmy jakoś wyjątkowo długo na kartę i zamówienie. Było to miłą niespodzianką, gdyż było wiele uwag na portalach o kiepskiej obsłudze.
    Od razu na wstępie dostaliśmy pieczywo i oliwę, a także dzbanek z wodą.
    Rozczarowało nas jednak jedzenie. Na przystawkę zamówiliśmy mazurskie ryby, czyli zapiekane ryby w occie. Mięso było gumiaste i niesmaczne, zdecydowanie na minus. Na główne danie kasza ze szparagami i tu kolejny minus - bardzo mała porcja, chociaż było to wg karty danie główne. Przeciętny smak. Generalnie sprawdził się drugi wybór dania głównego, czyli burger z jagnięciny - dobry, fajnie wysmażony i ze smacznymi dodatkami.
    Po opiniach na Facebooku spodziewaliśmy się jednak lepszej kuchni. Może damy kolejną szansę, ale raczej nie w najbliższym czasie.

    Date of restaurant visit: 18 may 2014

    5 out of 6 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

  • KasiaPrus 3 reviews

    28.04.2014, 14:23wrote:
    • food
    • decor
    • staff
    • quality / prices

    Jedzenie pyszne, ale obsługa pozostawia wiele do życzenia

    Trafiliśmy na "ultraświeże" ryby z Portugalii, więc skusiliśmy się sardynki, kurka z pieca i pargusa pręgacza. Na przystawkę szparagi - z sosem holenderskim i grillowane z serem oraz ślimaki w maśle. Jedzenie było przepyszne, bardzo na smakowało, ale niestety obsługa bardzo nas rozczarowała. Restauracja nie jest tania, ma aspiracje, więc goście wymagają jakości i kompetencji. Zapytałam o ser, który przyniesiono mi do szparagów, to najpierw pan kelner powiedziała, że to parmezan, a potem, że to parmezan z Polski (!), a na koniec usłyszałam, że z Podlasia. Karta jest krótka, co jest zaleta, więc naprawdę kelnerzy powinni się orientować w tym co podają. Na koniec nie przyniesiono nam wody, którą zamówiliśmy, bo o niej zapomniano.
    Ogólnie, jedzenie bardzo nam smakowało. Lokal położony jest w parku, wnętrze bardzo przestronne, ładnie urządzone. Nad obsługą jednak załamaliśmy ręce...

    Date of restaurant visit: 27 april 2014

    4 out of 5 users found this review helpful.

    Is this review helpful? Tak Nie

People who visited this restaurant page checked out also:

new restaurants: Warszawa

Loading results...