Paryskie przysmaki na polskich Mazurach
dodany 09.07.2008 o 13:09 , dział: Obserwatorium gastronomiczne Magazynu KUCHNIA, lista artykułów
Gdy sto lat temu wśród Wzgórz Dylewskich stanęła szkoła, nikt nie mógł przypuszczać, jak wykwintnie będzie się tu kiedyś jadało. W klasach, gdzie dzieci wkuwały może francuskie słówka, dziś podaje się francuskie potrawy

Starą, pruską szkołę z końca XIX wieku zbudowano porządnie, z czerwonej cegły. Ulokowano widokowo, ponad drogą w Wysokiej Wsi. Wieś nie bez powodu nosi taką nazwę: leży na pagórkowatych terenach polodowcowych Parku Krajobrazowego Wzgórza Dylewskie, niedaleko Ostródy. Tylko kilka kroków dzieli ją od najwyższego wzniesienia Mazur, Góry Dylewskiej (312 m n.p.m.). Miejsce stało się popularne dzięki SPA Ireny Eris. Znaki prowadzące do SPA pomogą trafić i do Starej Szkoły.
Rodzina Traczów osiedliła się tu siedem lat temu, dość przypadkowo. Szukając ziemi do kupienia, myśleli o Bieszczadach... Trafili na ogłoszenie o sprzedaży posiadłości z budynkiem starej, wiejskiej szkoły. Okolica, którą mieszkańcy wsi nazywają zresztą „nasze Bieszczady”, spodobała im się, a zrujnowany budynek stanowił wielkie, ale piękne wyzwanie. Szkołę zamknięto w 1978 r., dzieci z Wysokiej Wsi dojeżdżają teraz do Pietrzwałdu. Traczowie kupili posiadłość. Planują budowę własnego mieszkania obok głównego budynku, w stodole. Tymczasem mieszkają na parterze dawnej szkoły. Do gospodarstwa należy uroczy lasek brzozowy, ogród warzywny, miniszklarnia, wiata z miejscem do grillowania i plac zabaw dla dzieci z domkiem na drzewie, zjeżdżalnią i piaskownicą. W lasku kuszą do lenistwa hamaki.
Jacek i Ewa Traczowie wydają pismo „Modna Bielizna”, dwa razy do roku jeżdżą więc nad Sekwanę, by śledzić nowe trendy. Za każdym razem odkrywają w Paryżu nowe restauracje, nowe smaki. Zafascynowała ich kuchnia francuska. Kiedy kupili szkołę w Wysokiej Wsi, postanowili, że będą w niej prowadzić pensjonat – i bardzo dobrze gotować.
Budynek ma ok. 400 m2 powierzchni. Remont trwał pięć lat, dzięki temu każdy detal jest dopracowany. Na piętrze urządzono dla gości pięć pokoi: Ptasi (na oknie stoją figurki drewnianych ptaków), Zielnik (pełno w nim rycin ziół), Żeglarski, Szkolny i Rycerski. W każdym z pokoi jest ładna, skromna łazienka. Wszędzie widać dobry gust i szacunek właścicieli dla przeszłości. Ładne są meble, zasłony, podłogi, obicia, detale. Za urodę wnętrz odpowiada Ewa; mąż gotuje, ona urządza i stylizuje. Ważna jest także ekologia: na dachu budynku zamontowano baterię słoneczną, wiosną i latem dostarcza ciepłą wodę dla całego domu.

Na dole, w tzw. klasie ciemnej (słońce świeci tu tylko rano), która ma ponad 50 metrów, powstała wspaniała kuchnia. Pośrodku stanął ogromny, drewniany stół. Pod ścianami – rozmaite kredensy, od prostego wiejskiego po wyszukany art déco. Najważniejszym elementem wnętrza nadal są jednak oryginalne, duże szkolne okna. Na półkach piętrzą się ładne butelki, gliniane garnki, kanki do mleka. Jest też mała kulinarna biblioteczka. Ulubiona książka kucharska Jacka to Wyśmienita kuchnia francuska Carole Clements i Elizabeth Wolf-Cohen. Bo choć Traczowie zjechali świat, byli w Zan-zibarze, Chile i Nowej Zelandii, pozostali wierni Francji. Polskie jest domowe masło, kupowane od zaprzyjaźnionej gospodyni, twaróg robiony według przepisu Ewy, wiejskie jaja i chleb na zakwasie, pieczony w domu raz na tydzień.
Reszta – od serów po wina i inne trunki (anyżkowy pastis, calvados czy gruszkówkę) – jest francuska.
Gotować w Starej Szkole pomagają panie z sąsiedztwa (genialne są buraczki pani Danusi w winnym occie!) oraz córki, Ada i Ola Traczówny, mistrzynie cukiernictwa. Ola wypieka pachnące na cały dom ciastka: amerykańskie z orzechami i czekoladą, czekoladowe z cynamonem i chilli. Robi też delikatny mus czekoladowy i świetny crĊme brűlée. W domu jest jeszcze pięcioletni Antek, a jego ulubiony film to, rzecz jasna, kreskówka „Ratatuj”.
Goście Starej Szkoły próbują, a ja z nimi, dań Jacka. Na przystawkę: soczewica z boczkiem. Na drugie: medaliony ze schabu z sosem camembert. Na deser: crĊme brűlée Oli. Była jeszcze sałata, jarmużowa tarta i delikatna sola, duszona na maśle (dla wytrwałych, którzy zdołali zjeść kolację). Rozkoszowałam się tutejszym białym serem, podanym z suszonymi pomidorami, grubą solą morską i czarnym, świeżo mielonym pieprzem. Wspaniałe były także marynowane w oliwie grillowane bakłażany. Jedzenie podaje się na białych, wiejskich talerzach bez ozdób, w niewielkich porcjach. Rankiem powitała mnie wspaniała jajecznica, wiśniowa konfitura, szynka i chrupkie, świeże ogórki. W kuchni wciąż coś się dzieje, trwają przygotowania do obiadu albo kolacji. Ale praca toczy się spokojnie, bez nerwów.
W glinianych garnkach powoli kisi się przykryte ściereczkami mleko. Będzie nowy ser. Zegar na kredensie wybija kolejne kwadranse. Koty przymilają się do gości, przyjmując malownicze pozy. Czas tutaj mija wolniej, inaczej.
Tekst i zdjęcia: Barbara Welbel (tekst i zdjęcia)
Przepis na Medialiony ze schabu oraz Tartę z jarmużem, specjalnośi Starej Szkoły, znajdziesz w najnowszym numerze miesięcznika KUCHNIA.
Dom Gościnny „Stara Szkoła”
Wysoka Wieś 27 (k. Ostródy), tel. (+89) 647 15 23,
www.dylewska.pl; goście z zewnątrz – po uzgodnieniu telefonicznym (pn.-ndz. w godz. 10.00-20.00)

Starą, pruską szkołę z końca XIX wieku zbudowano porządnie, z czerwonej cegły. Ulokowano widokowo, ponad drogą w Wysokiej Wsi. Wieś nie bez powodu nosi taką nazwę: leży na pagórkowatych terenach polodowcowych Parku Krajobrazowego Wzgórza Dylewskie, niedaleko Ostródy. Tylko kilka kroków dzieli ją od najwyższego wzniesienia Mazur, Góry Dylewskiej (312 m n.p.m.). Miejsce stało się popularne dzięki SPA Ireny Eris. Znaki prowadzące do SPA pomogą trafić i do Starej Szkoły.
Rodzina Traczów osiedliła się tu siedem lat temu, dość przypadkowo. Szukając ziemi do kupienia, myśleli o Bieszczadach... Trafili na ogłoszenie o sprzedaży posiadłości z budynkiem starej, wiejskiej szkoły. Okolica, którą mieszkańcy wsi nazywają zresztą „nasze Bieszczady”, spodobała im się, a zrujnowany budynek stanowił wielkie, ale piękne wyzwanie. Szkołę zamknięto w 1978 r., dzieci z Wysokiej Wsi dojeżdżają teraz do Pietrzwałdu. Traczowie kupili posiadłość. Planują budowę własnego mieszkania obok głównego budynku, w stodole. Tymczasem mieszkają na parterze dawnej szkoły. Do gospodarstwa należy uroczy lasek brzozowy, ogród warzywny, miniszklarnia, wiata z miejscem do grillowania i plac zabaw dla dzieci z domkiem na drzewie, zjeżdżalnią i piaskownicą. W lasku kuszą do lenistwa hamaki.
Jacek i Ewa Traczowie wydają pismo „Modna Bielizna”, dwa razy do roku jeżdżą więc nad Sekwanę, by śledzić nowe trendy. Za każdym razem odkrywają w Paryżu nowe restauracje, nowe smaki. Zafascynowała ich kuchnia francuska. Kiedy kupili szkołę w Wysokiej Wsi, postanowili, że będą w niej prowadzić pensjonat – i bardzo dobrze gotować.
Budynek ma ok. 400 m2 powierzchni. Remont trwał pięć lat, dzięki temu każdy detal jest dopracowany. Na piętrze urządzono dla gości pięć pokoi: Ptasi (na oknie stoją figurki drewnianych ptaków), Zielnik (pełno w nim rycin ziół), Żeglarski, Szkolny i Rycerski. W każdym z pokoi jest ładna, skromna łazienka. Wszędzie widać dobry gust i szacunek właścicieli dla przeszłości. Ładne są meble, zasłony, podłogi, obicia, detale. Za urodę wnętrz odpowiada Ewa; mąż gotuje, ona urządza i stylizuje. Ważna jest także ekologia: na dachu budynku zamontowano baterię słoneczną, wiosną i latem dostarcza ciepłą wodę dla całego domu.

Na dole, w tzw. klasie ciemnej (słońce świeci tu tylko rano), która ma ponad 50 metrów, powstała wspaniała kuchnia. Pośrodku stanął ogromny, drewniany stół. Pod ścianami – rozmaite kredensy, od prostego wiejskiego po wyszukany art déco. Najważniejszym elementem wnętrza nadal są jednak oryginalne, duże szkolne okna. Na półkach piętrzą się ładne butelki, gliniane garnki, kanki do mleka. Jest też mała kulinarna biblioteczka. Ulubiona książka kucharska Jacka to Wyśmienita kuchnia francuska Carole Clements i Elizabeth Wolf-Cohen. Bo choć Traczowie zjechali świat, byli w Zan-zibarze, Chile i Nowej Zelandii, pozostali wierni Francji. Polskie jest domowe masło, kupowane od zaprzyjaźnionej gospodyni, twaróg robiony według przepisu Ewy, wiejskie jaja i chleb na zakwasie, pieczony w domu raz na tydzień.
Reszta – od serów po wina i inne trunki (anyżkowy pastis, calvados czy gruszkówkę) – jest francuska.
Gotować w Starej Szkole pomagają panie z sąsiedztwa (genialne są buraczki pani Danusi w winnym occie!) oraz córki, Ada i Ola Traczówny, mistrzynie cukiernictwa. Ola wypieka pachnące na cały dom ciastka: amerykańskie z orzechami i czekoladą, czekoladowe z cynamonem i chilli. Robi też delikatny mus czekoladowy i świetny crĊme brűlée. W domu jest jeszcze pięcioletni Antek, a jego ulubiony film to, rzecz jasna, kreskówka „Ratatuj”.
Goście Starej Szkoły próbują, a ja z nimi, dań Jacka. Na przystawkę: soczewica z boczkiem. Na drugie: medaliony ze schabu z sosem camembert. Na deser: crĊme brűlée Oli. Była jeszcze sałata, jarmużowa tarta i delikatna sola, duszona na maśle (dla wytrwałych, którzy zdołali zjeść kolację). Rozkoszowałam się tutejszym białym serem, podanym z suszonymi pomidorami, grubą solą morską i czarnym, świeżo mielonym pieprzem. Wspaniałe były także marynowane w oliwie grillowane bakłażany. Jedzenie podaje się na białych, wiejskich talerzach bez ozdób, w niewielkich porcjach. Rankiem powitała mnie wspaniała jajecznica, wiśniowa konfitura, szynka i chrupkie, świeże ogórki. W kuchni wciąż coś się dzieje, trwają przygotowania do obiadu albo kolacji. Ale praca toczy się spokojnie, bez nerwów.
W glinianych garnkach powoli kisi się przykryte ściereczkami mleko. Będzie nowy ser. Zegar na kredensie wybija kolejne kwadranse. Koty przymilają się do gości, przyjmując malownicze pozy. Czas tutaj mija wolniej, inaczej.
Tekst i zdjęcia: Barbara Welbel (tekst i zdjęcia)
Przepis na Medialiony ze schabu oraz Tartę z jarmużem, specjalnośi Starej Szkoły, znajdziesz w najnowszym numerze miesięcznika KUCHNIA.
Dom Gościnny „Stara Szkoła”
Wysoka Wieś 27 (k. Ostródy), tel. (+89) 647 15 23,
www.dylewska.pl; goście z zewnątrz – po uzgodnieniu telefonicznym (pn.-ndz. w godz. 10.00-20.00)




