opinie gastronautów (13)
-
PinotGriggio 240 recenzji
29.09.2011, 18:50 napisał:Kuchenne rewolucje
Jakość nie tworzy się sama i trzeba o nią dbać. Niniejsza recenzja będzie kubłem zimnej wody wylanym na twórców lokalnej potęgi Restauracji Sarmackiej. Ale właśnie dlatego, że marka ta mierzy wysoko, tym bardziej surowo powinna być oceniana.
W Sarmackiej na gości czekają nakryte stoły: porozkładane sztućce, serwety świeczniki. Na każdym stole zestaw przypraw. Nie jestem specjalistą od savoir-vivre`u, ale wiem co wolałbym. Wolałbym zdecydowanie, aby po przyjściu gości nakrywano świeże obrusy, a przyprawy przynoszono także świeże, w zależności od potrzeb gości i charakteru dań. A dlaczego tak wolę? Ano dlatego, że na stołach zastawionych przez wiele dni osiada, kurz i muchy siadają (a drzwi na oścież do ogródka otwarte). Nic przyjemnego w tym, aby usiąść przy "wyfiuczonym" stole, gdy na leżącej tam zastawie, zapewne biwakowało przede mną dziesiątki much. I nie tylko much. Obrus przy stoliku, przy którym usiadłem (pierwszy po lewej wchodząc od ogródka) był niewytrzepany po ostatnich gościach. Leżały na nim sporej wielkości okruchy...
Poza tym, skąd restaurator wie, jakie sztućce będą potrzebne w danym przypadku? Jak się okazało te same noże trzeba było użyć zarówno do makaronu, jak i do steku z polędwicy wołowej... Już nie wspomnę o tym, że o wiele sprawniej poradziłbym sobie z makaronem, gdybym zamiast noża otrzymał łyżkę.
Jedzenie wypadło słabo. Bardzo słabo. Krem z pomidorów kwaśny, jakby przetarto niedojrzałe pomidory. Do kubeczka z kremem nasypano sporą garść aromatyzowanych grzanek, czyniąc z dietetycznego dania bombę kaloryczną. W dodatku grzanki te zrobiono z pieczywa tostowego - najbardziej nienaturalnego i niezdrowego, jakie można sobie wyobrazić. Grzanki szybko namokły kremem i przekształciły się w gęstą, nieprzyjemną papkę.
Na drugie danie zamówiłem "Morskie opowieści". Wedle opisu potrawy, zamieszczonego w menu, danie to miały stanowić krewetki oraz małże św. Jakuba na tagliatelle z sosem pomidorowo-ziołowym. Oczywiście mam świadomość tego, że tagliatelle jada się jako pierwsze danie (choć restaurator raczej tak nie uważa, bo umieścił tagliatelle wśród dań głównych). W moim przypadku był to jednak wybór świadomy - pewnego rodzaju fanaberia. Jak się okazało "w praniu" głównym składnikiem tego dania - oprócz makaronu - był smażony łosoś... A przecież o łososiu przy zamówieniu mowy nie było... Oprócz sporej porcji łososia, wśród makaronowych wstążek zagubionych było kilka krewetek oraz trzy sztuki czegoś, co prawdopodobnie było przegrzebkami, tylko że smakowało jak paluszki krabowe. Nie smakował mi też sos pomidorowo-ziołowy. Smakowo przypominał on zupę-krem z pomidorów. Był kwaśny i bez wyrazu.
Obsługa była miła, grzeczna i sprawna. Nie trzeba było wyczekiwać ani na przyniesienie karty dań, ani na rachunek. Jedyny problem (poza niewytrzepanymi obrusami) stanowił fakt, że kelnerka podeszła po przyjęcie zamówienia, zanim jeszcze skończyłem czytać kartę dań.
Sprostowanie restauratora z dnia 12.10.2011r.:
Każdorazowo po śniadaniach (kończą się około godz. 10.30) wymieniamy brudne obrusy i czyścimy stoły. Zazwyczaj restauracja od godz. 12.00 jest gotowa do obsługi klienta indywidualnego (serwisu). Jeżeli opisane zdarzenie (okrychy na stole) miało miejsce w godzinach popołudniowych, kiedy restauracja powinna być gotowa na przyjęcie gości, pragnę przeprosić za zaistniałą sytuację. Każdorazowo po zakończeniu śniadań stoły nakrywane są na nowo: sztućce przystawkowe, przyprawniki, serwetki bawełniane.
Krem z pomidorów - nasza restauracji zaopatruje się w warzywa i owoce na lokalnej giełdzie rolno-spożywczej. Giełda w Sandomierzu jest największą giełdą produktów rolno-spożywczych w południowo-wschodniej Polsce. W szczególności pomidory kupowane są od lokalnych producentów, zaś w okresie września były dostępne świeże pomidory gruntowe. Zarzut, że jakoby krem z pomidorów wykonaliśmy w oparciu o niedojrzałe pomidory jest niedorzeczny. Rzekoma "kwasowość" kremu może wynikać wyłącznie z subiektywnych preferencji smakowych gościa. Grzanki w kremie pomidorowym - nigdzie w karcie nie zaznaczaliśmy, że krem jest wersją "light". Grzanki są wrzucane do kremu tuż przed wyjściem na sale, zatem rekomendujemy konsumpcję kremu z pomidorów od razu po podaniu niż kilkunastominutowe studiowanie karty menu, co miało miejsce w przypadku wystawcy tej opinii.
Morskie opowieści - kompozycja dania to idea fix naszego lokalu. Jeżeli Gość zamówił danie, widząc jego opis z karty, nie powinien mieć pretensji. Jednocześnie, idąc tokiem myślowym Gościa, trzeba by opisywać każde danie do składników podstawowych. Kelner może poinformować o składnikach występujących w "morskich opowieściach". Uwagi do kwaśnego sosu pomidorowego - powielone. Polecam zamówić następnym razem odpowiednie wino dla balansowania odczuć kwasowych.Data wizyty w lokalu: 28 wrzesień 20113 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
SebaZieli 4 recenzje
27.06.2011, 10:21 napisał:Dostojnie i smacznie
Bardzo ładnie usytuowany dworek, z bardzo ciekawą przeszłością, widać, że dosyć niedawno odrestaurowany. Blisko starówki, a pomimo to potrawy są w przystępnej cenie. Bardzo duży plus za przestrzenny parking.
* Przystawka - rolada z kaczki z żurawiną i bakaliami (smakowało).
* Danie główne przeze mnie zamówione to łosoś z pieczonymi ziemniakami i warzywami gotowanymi na parze.
Łosoś bardzo smaczny, rozpływał się w ustach, ziemniaczki bardzo dobre, warzyw trochę mało..., ale również mi smakowały.
* Na deser Krem Brullee - bez uwag - świeży i znakomity w smaku.
Koneserom mocniejszych trunków gorąco polecam drink "miętowa rozkosz"... nazwa mówi sama za siebie.
Podsumowując moją wizytę w Sarmacie, zdecydowanie polecam restaurację, jak i sam Sandomierz.Data wizyty w lokalu: 26 czerwiec 2011, godz. 13:001 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
figa28 6 recenzji
15.06.2011, 18:39 napisał:Warto zajrzeć będąc w Sandomierzu
Pierwszym, co zwróciło naszą uwagę, były przepiękne budynki hotelu, restauracji oraz otaczający je park. Wnętrze lokalu, choć zadbane i starannie urządzone, wywołuje mniej pozytywne odczucia – nieco zbyt sztywne i nienaturalnie wytworne, stylizowane na dawne, sarmackie czasy, z klasyczną muzyką w tle. Przydałyby się jakieś akcenty dające gościom więcej poczucia swobody. Kelnerki zrobiły na nas bardzo pozytywne wrażenie, chociaż podobnie jak w kwestii wystroju – przydałoby się trochę luzu (ale to bardzo drobne zastrzeżenie).
Na początek zamówiliśmy bardzo ciekawą sałatę z pomidorów, czosnku i majeranku na gorącym serze camembert (15 zł). Befsztyk wiejski z jajkiem poche (36 zł) został zrecenzowany przez mojego towarzysza jednym zdaniem: tak właśnie powinien smakować befsztyk. Krewetki, małże sw. Jakuba na tagliatelle z sosem pomidorowo-ziołowym (38 zł) doprowadziły do ważnego dla mnie odkrycia kulinarnego – już nie lubię makaronu z sosem pomidorowym (choć kiedyś lubiłam). Nie byłam w stanie dokończyć porcji, choć owoców morza było naprawdę sporo, a sosowi nie można niczego zarzucić – dobrze przyrządzona potrawa pozwoliła mi zrozumieć, że to moje preferencje się zmieniły (a nie, jak przypuszczałam w kilku poprzednich przypadkach, kucharz zepsuł danie). Na zakończenie wybraliśmy szarlotkę z lodami cynamonowymi (7 zł) oraz panna cottę z malinowym sorbetem (9 zł) – może nie ekstraklasa, ale oba desery bardzo, bardzo smaczne. Ceny w karcie wydawały się przyzwoite, ale jestem je w stanie bardziej porównać z warszawskim niż sandomierskim standardem - wydaje mi się, że poza stolicą powinno być odrobinę taniej.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Nienia 2 recenzje
04.05.2011, 15:23 napisał:Bardzo przyjemna restauracja
W miarę miła obsługa. Bardzo czysto, ładny wystrój, cisza i spokój. Kelner sympatyczny, trochę spięty. Nie potrafił zachęcić i zaproponować niczego specjalnego z karty. Więc sami zdecydowaliśmy dogłębnie przeczytać menu. Tatar bardzo smaczny. Pomidory z pesto również bardzo smaczne. Polędwiczki smaczne, ale mięso trochę twarde. Kwestia gustu i smaku. Mężowi smakowało. W czasie śniadania brakowało ciepłych posiłków, o które trzeba się dopytywać, bo kelnerka nie była specjalnie skupiona na sprawdzaniu, czy czegoś brakuje.
Biorąc pod uwagę obraz całego gastronomicznego Sandomierza, to jedna z niewielu restauracji godnych polecenia.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
figaa 5 recenzji
27.04.2011, 21:21 napisał:Bezkonkurencyjna
...ale chyba tylko pod względem lokalowym. Piękny, stylowy wystrój, ogródek z placem zabaw (jedyne takie miejsce w Sandomierzu), do Starówki trzy kroki...
Jednak na tym koniec z pochlebstwami, bo krem brulee smakował, jakby był przygotowany dużo wcześniej, cukier tylko lekko skarmelizowany..., daleko do ideału... Poprosiliśmy o lody, kelnerka nie wiedziała, jakie są smaki, strzelaliśmy na chybił trafił, co w przypadku bardzo sprecyzowanego gustu naszych dzieci było ogromnie ryzykowne...
Plac zabaw jest, ale dzieciaki wyszły umorusane jakby z komina. Sprzęt nie był zbyt czysty, co bardzo nie pasowało do tego ekskluzywnego otoczenia.
Kawki ok, dań głównych nie próbowaliśmy...
Mam nadzieję, że to wypadek przy pracy i gdy sezon rozkręci się na dobre, jakość usług poprawi się.
Odpowiedź Restauratora z dn. 28.04.2011 r.:
- Creme Brulle jest przygotowywany na 24 godz. przed podaniem i trzymany w odpowiednich warunkach chłodniczych. Nie ma możliwości, aby Gość otrzymał creme po tym termie. Jeśli chodzi o cukier, uwaga klientki jest dla nas cenna i będziemy każdorazowo pytać Gości restauracji o preferowany stopień skarmelizowania cukru.
- Dostępność poszczególnych smaków lodów zależy od bieżących dostaw. Każdorazowo kelner weryfikuje na kuchni, jakie smaki posiadamy w ofercie, aby nie przyjąć błędnego zamówienia. Tak też było w tym przypadku.
- Ceny zamówionych przez Klientkę deserów: creme brulle kosztuje 12 zł, zaś pucharek lodów (3 gałki) z bitą śmietaną - 4,50 zł.
- Plac zabaw - 3 dni przed wizytą Gościa w restauracji posadziliśmy trawę na świeżo przygotowanym podłożu. Podczas zabawy na terenie zabłoconym, mokrym i nieporośniętym trawą dzieci mogą się ubrudzić. Sprzęty zostały umyte. W ciągu kilku dni teren porośnie trawą, dzięki czemu dzieci nie będą się brudziły w ziemi, zaś rodzice będą mogli spokojnie siedzieć w ogródku.
- Wystawienie tak negatywnej opinii na bazie zamówienia wyłącznie deseru (creme brulle) oraz kilku gałek lodów wydaje nam się krzywdzące.Data wizyty w lokalu: 21 kwiecień 20111 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
mrybka2 11 recenzji
21.02.2011, 11:52 napisał:Na dwoje babka wróżyła...
Cóż, ciężko obiektywnie ocenić tą restaurację. Byliśmy tam z mężem przez weekend, a dokładnie zakupiliśmy pakiet "romantyczny weekend", więc mieliśmy okazję skosztować kilku potraw. A więc od początku:
Ze względu na pakiet z pobytem w hotelu menu na obiadokolację było skrócone. Przystawki: rolada z kaczki, ser camembert w żurawinie oraz wątróbka w sosie wiśniowym wszystko wyśmienite do tego ładnie podane. Zupa pomidorowa (8 zł) dość stałej konsystencji, cebulowej (8 zł) natomiast nie polecam jeść w towarzystwie, gdyż długie wióry cebuli ciągną się po brodzie.
Co do dań głównych (23 - 39 zł) to jak zawsze spragniona porządnej porcji mięsa zamówiłam stek. Niestety jak się okazało nikt nie uprzedził mnie, że jest to stek dla bezzębnych i został przemielony wcześniej. Drugim podejściem do dania głównego z okrojonego menu był halibut jak się później okazało dość wodnistej konsystencji.
No i na koniec desery: szarotka na ciepło z lodami, pana cotta z sorbetem malinowym oraz pucharek lodów. Dla odmiany jak to na loterii bywa pyszne.
Drugiego wieczora według zakupionego pakietu miała być "romantyczna kolacja przy świecach (menu do uzgodnienia z Szefem kuchni)". Z uzgodnień nie wyszło nic, a dokładnie znów dostaliśmy to samo menu z propozycją 3 dań. I niestety świadomość konieczności zamówienia kolejny raz wodnistego halibuta, przemielonego steku, czy sałaty posypanej słoną gotową przyprawą.
Dużym natomiast zdziwieniem było ostatnie podejście do dań tej kuchni. Pełni obaw zamówiliśmy tatara (19 zł) oraz MORSKIE OPOWIEŚCI” – krewetki, małże św. Jakuba na tagliatelle z sosem pomidorowo-ziołowym (38 zł). Oprócz niespodzianki w postaci łososia tagliatelle było naprawdę smaczne, podobnie jak tatar z polędwicy.
Do tego kolejnym minusem jest obsługa. Talerze pierwszego dnia po skończonej kolacji czekały w naszym towarzystwie przez kolejne 40 minut na niezbyt zadowolonego kelnera. Drugiego dnia po przekąsce było o niebo lepiej bo pozostały z nami tylko ok 25 minut, niestety widać w pustej restauracji było na tyle dużo pracy, że deser już nie został nam zaproponowany.
Ostatni minus herbata w dzbanuszku bez herbaty, po interwencji męża po ok 10 minutach została mi doniesiona torebka.
Niestety nie polecam!1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
galinq 3 recenzje
31.12.2010, 20:34 napisał:Dostojnie, bez rewelacji
Restauracja niby wytworna, ale kelnerki ubrane w jeansowe rybaczki oraz klapki. Lokal bardzo schludny i ładnie urządzony, można spokojnie polecić zarówno na randkę jak i spotkanie biznesowe. Spory wybór dań, ceny dość wysokie. Dania ładnie podane, w smaku poprawne, ale nie zachwycające. Zupa cebulowa bardzo tłusta. Risotto z przepysznym sosem beszamelowym.
Data wizyty w lokalu: 31 grudzień 2010, godz. 15:00Czy ta recenzja jest przydatna?
-
emilimaria 3 recenzje
08.10.2010, 15:38 napisał:Najlepsze jedzenie w mieście
Miły, cichy lokal umiejscowiony w parku. Wygodne krzesła. Miła obsługa. Ciekawe menu i naprawdę dobre jedzenie. Najlepsze moim zdaniem w Sandomierzu. Polecam grillowanego kurczaka i pstrąga. Do tego ceny odpowiednie.
Niestety o alkoholu nie mogę nic powiedzieć.
W ogrodzie jest miejsce dla dzieci, a w lokalu krzesełka. Nie widziałam specjalnego menu. Może też jest.
Polecam.Data wizyty w lokalu: 07 październik 2010, godz. 14:001 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
jajnick 664 recenzje
07.09.2010, 09:29 napisał:Ekstraklasa
Miłe, przestronne, chodź niewyszukane wnętrze. Interesująca karta dań i staranne ich wykonanie. Zamówiliśmy zupy: pomidorową oraz chrzanową, a jako dania główne: polędwicę po parysku, polędwicę wołową z wiśniami, zrazy wołowe z buraczkami i kaszą. Szczególnie smaczne wszystkie dania z wołowiny. Także zupa chrzanowa ciekawa. Zupa-krem z pomidorów (właściwie z passaty) smaczna, ale zabrakło w niej włoskich przypraw, w tym przede wszystkim świeżej bazylii. Wybór win rzeczywiście spory. Przeważają wina z Chile i Argentyny, w tym pełna reprezentacja takich marek jak Undurraga, La Linda. Do wołowiny wybraliśmy wino Crios de Susana Balbo - cabernet sauvignon. Polecam. Mają tam też Criosa syrah/bonarda. Z powodu bonardy w składzie jest to wino nieco lżejsze od caberneta - jednak także świetne do wołowiny. Do deserów wybraliśmy chilijskie wino z późnego zbioru (viogner/malwazja), którego nazwy nie zapamiętałem. Rewelacyjne. Obsługa restauracji bardzo sympatyczna.
Data wizyty w lokalu: 06 wrzesień 20105 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
majk89 6 recenzji
28.07.2010, 21:06 napisał:Jak w Sandomierzu to tylko tam!
Nadeszła kolejna służbowa podróż, tym razem do Sandomierza. Po spotkaniu w hotelu Basztowym udaliśmy się na krótki spacer po rynku, a potem w miejsce polecone przez Gastronautów - restauracja Sarmacka. Obiekt znajduje się w dość ruchliwym, acz ciekawie położonym miejscu. Po wejściu rzut oka na wystrój. Całkiem przyzwoicie, nawet lepiej niż się spodziewałem. Przejrzenie karty - jedziemy. Na wejściu chlebek ze smalcem i ogórkami! Zupa cebulowa, barszczyk z krokiecikiem. Małe porcje, cena nie najgorsza, smak - rewelka! Dokładnie taki esencjonalny smak zupy lubię. Na drugie nie można było odmówić sobie pierogów (micha - 20 szt. ruskie/z mięsem). A te smakują jak u mamy. Żałuję jedynie tego, że nie zamówiłem porcji 10 szt., którą zamówił kuzyn, bo była polana sosem pieczeniowym z kulką szpinaku - ciekawe połączenie. Do miłej pani kelnerki nie mam żadnych zarzutów, nawet wręcz przeciwnie, miło było pocieszyć oko. :) Serdecznie polecam jeżeli tylko traficie do tego urokliwego (mimo pogody) miasta!
Data wizyty w lokalu: 28 lipiec 2010, godz. 15:30-16:002 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
- Winokawiarnia De Gusta Sandomierz
- Leśne Runo Kielce
- Fenix Sandomierz
- Restauracja Cappuccino Skarżysko-Kamienna
- Rabarbar Music Club-Pizza Apetito Kielce
- Quan Ho Ostrowiec Świętokrzyski
- Zajazd Dla Ciebie Łagów
- Pizzeria Modena Sandomierz
- Agroturystyka Góry Świetokrzyskie Łagów
- Restauracja Złoty Koń Bodzentyn
najpopularniejsze
nowe lokale: Sandomierz
-
Winokawiarnia De Gusta
opinii: 0 -
Kawiarnia u Plebana
opinii: 0 -
Fenix
opinii: 0 -
Bar Feniks
opinii: 0 -
Restauracja w Hotelu Korona
opinii: 0