opinie gastronautów (6)
-
gumbo 13 recenzji
02.03.2010, 11:04 napisał:Obsługa i dania rybne na najwyższym ze znanych mi poziomów!
Bardzo trudno znaleźć gdziekolwiek w Polsce restaurację z tak nienaganną obsługą jak ta, która obsługiwała nas wczoraj w Michel's Brasserie. Już to wystarczyłoby bym wrócił do lokalu choćby na kawę! Wrócę jednak na znacznie więcej, bo Michel’s Brasserie obok doskonałej obsługi oferuje smaczne i oryginalne dania oraz bezpretensjonalną atmosferę.
Podczas następnej wizyty będę wiedział, że – zgodnie z sugestią kelnera – warto skupić się na rybach. Jedynym słabym punktem wieczoru była wołowina teriyaki z chińskim makaronem - danie, które podobnie jak tu smakowałoby w przeciętnym chińskim tanim barku (to tu uciekła jedna gwiazdka).
Za to filet z piotrosza z ratatouille i kokosowym fondue już dziś mogę zaliczyć do najciekawszych doznań kulinarnych 2010 nie bojąc się, że do końca roku straci miejsce w pierwszej piątce!!! Jadłem też doskonałe pierożki z nadzieniem z kaczki, bardzo przyzwoite ceviche ze świeżego tuńczyka i jeden z lepszych creme brulee w ostatnich latach.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
mdcc 3 recenzje
22.12.2009, 23:01 napisał:Chyba zbyt wiele oczekiwałem...
Nie będę ukrywał, że lubię Bistro de Paris, więc postanowiłem w końcu sprawdzić Brasserie. Wystrój typowy dla bistro - na mnie zrobił dobre wrażenie, choć nie chciałbym tam zabrać kogoś na romantyczną kolację. Na przystawkę wziąłem kozi serek na grzance - smaczne i miłe. Szczególnie spodobał mi się dressing czy też sosik. Potem zamówiłem udko z kaczki. Tu było trochę gorzej - kaczka jak kaczka, może trochę za twarda... ale czegoś wyraźnie mi brakowało, jakiegoś dodatku, akcentu, czegoś co spowodowałoby, że zapamiętałbym tę kaczkę na dłużej... Obsługa dobra, choć mankamentem była pani, która zbyt często i stanowczo zbyt długo przebywała przy naszym stoliku utrudniając z lekka rozmowę. Pewnie jakby było więcej gości, byłoby lepiej :-)
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
MarekNieduzak 17 recenzji
14.10.2009, 12:25 napisał:Najlepsza obsługa w mieście
Kilka dni temu w bardzo znamienitym towarzystwie złożonym z dwóch pięknych dam oraz przyjaciela, w którym kobiety cenią przeważanie zalety charakteru, udaliśmy się na kolację do Michel’s Brasserie. Wieczór był niedzielny, lecz ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że byliśmy jedynymi gośćmi.
Wystrój MB, choć zdaję sobie sprawę z tego, że jest to kwestia wielce subiektywna, bardzo przypadł mi do gustu. Restauracja ta jest urządzona nowocześnie, przeważa kolor szary z kilkoma mocnymi akcentami kolorowymi, głównie chyba pomarańczowymi. Wystrój prosty, choć zdecydowanie nie ascetyczny. To chyba zresztą dobrze, ponieważ tak naprawdę bardzo niewielu ludzi gustuje w minimalizmie.
Jeśli chodzi o obsługę, to wprawdzie byliśmy jedynymi gośćmi w lokalu, ale należy podkreślić, że stała ona na bardzo wysokim poziomie. Poziomie w naszym kraju (niestety) bardzo rzadko spotykanym i to w każdym swoim elemencie: od małej pogawędki o pogodzie na początku, poprzez pomoc w wyborze dań, dobór świetnego wina, aż po rekomendacje deseru na końcu i podawanie płaszczów naszym pięknym damom na końcu. Nie jestem jakimś bywalcem, ale z lepszą obsługą w Warszawie jeszcze nie miałem do czynienia.
A teraz temat najważniejszy, czyli jedzenie. Karta MB jest niewielka i dominują w niej ryby oraz owoce morza, nasz wybór padł jednak na mięsa i to mięsa jak najbardziej czerwone. Na przystawkę zamówiliśmy zupy (kremy z marchwi z imbirem oraz z dyni). Potem sałatka z kozim serem, kotleciki cielęce, marynowane kotleciki jagnięce oraz żeberka. Deser: tarta śliwkowa oraz moelleux z gorzkiej czekolady.
Zupy były esencjonalne i bardzo gorące, co wywołało wprawdzie niemrawy sprzeciw jednej z nas, niemniej o tej porze roku wydaje mi się jak najbardziej godne pochwały. Ocena dań głównych rozciągała się pomiędzy „bardzo dobre”, a „doskonałe”. Szczególnie żeberka przypadły do gustu pewnej wyjątkowo mięsożernej damie. Jedynym zastrzeżeniem, które padło ze strony przyjaciela o licznych zaletach charakteru był rozmiar porcji. Biorąc pod uwagę, że przyjaciel należy do mężczyzn słusznej postury zarzut ten był ze wszech miar zrozumiały. Z drugiej strony, taka jest maniera nowoczesnej kuchni, że porcje są niezbyt duże.
Dobór wina pozostawiliśmy obsłudze i nie zawiedliśmy się – podano nam czerwone wino z doliny Rodanu o pięknym bukiecie. Jeżeli chodzi o desery, to nasz autorski wybór tarty śliwkowej był po prostu dobry, sugerowany zaś przez panią kelnerkę moelleux z gorzkiej czekolady to było po prostu niebo w gębie.
Na końcu na stół podano rachunek, który, trzeba przyznać wprost, nie należał do najniższych. Stosunek jakości do ceny to zresztą w mojej opinii najsłabszy punkt MB. Za kolację dla dwojga (przystawki, danie, deser, wino, kawa) wydać tam trzeba ponad 200 złotych.
Reasumując, MB jest z pewnością godne polecenia na elegancką kolację, Szczególnie zadowoleni będą zwolennicy nowoczesnego wystroju wnętrz i kuchni inspirowanej Francją.Opinia dnia z 15.10.2009 r.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ola.lazar 90 recenzji
17.09.2009, 07:46 napisał:A więc można?
Tak, można otworzyć w Warszawie restaurację, w której wszystko jest bez zarzutu, począwszy od jedzenia, przez obsługę, wystrój, a na rozsądnych cenach kończąc.
W Michel's Brasserie byłam kilka tygodni temu na lunchu, a że spring rollsy z kozim serem i szpinakiem oraz jogurt brulle co najmniej mnie zaintrygowały, to czekałam na okazję, żeby wrócić na coś więcej. W ostatni weekend powróciłam w towarzystwie, by spróbować zupy krem z dyni i wypatrzonego już wcześniej na stronie www restauracji dorsza marynowanego w miso. Powiem tak: kuchnia w MB jest jak dobrze zrobiony makijaż. Zamiast: 'ale masz dobrze dobrany puder', usłyszysz: 'jak pięknie dziś wyglądasz'!
Z umiarem użyte przyprawy i dodatek kawałeczków słodkiego jabłka zmieniły prościutką zupę krem z dyni w eleganckie danie. Szkoda jedynie, że podano ją zdecydowanie za gorącą.
Natomiast dorsz marynowany w miso, podawany z groszkiem cukrowym stał się dla mnie niniejszym daniem rybnym roku. Aromat sfermentowanej pasty wnikając w rybę został odfiltrowany ze wszystkich ciężkich nut smakowych i w efekcie dorsz sprawiał wrażenie zamarynowanego w winie musującym, a na podniebieniu powstawało wrażenie bąbelków. Coś pięknego! Dodatkowym ozdobnikiem dania była jakby maślana pianka z wasabi i zielony sezam. Deser, trio z musu czekoladowego z czekolady białej i dwóch rodzajów czekolady gorzkiej z łezką konfitury chili, choć nie wywołał już takich emocji, to na pewno nie był złym wyborem. Poprawnie wykonany, ładnie podany.
Jaka szkoda, że tak niewielu polskich kucharzy może się pochwalić podobną wyobraźnią i znajomością technik kulinarnych jak zagraniczni szefowie kuchni Michel's Brasserie. Nie mogę już patrzeć na królujące na branżowych portalach zdjęcia (nierzadko konkursowych!) dań przedstawiające ukośnie ucięte "roladki z czegokolwiek" (często z pangi), całe kopczyki z niezjadliwych niteczek z chili i sterczące tu i ówdzie miotełki z ziół. Nie tędy droga, Panowie! Do Michela już dziś powinna stać kolejka praktykantów. Ręczę, że kilka miesięcy u niego da Wam więcej niż zwycięstwo w "konkursie" producenta mrożonych warzyw czy "olimpiadzie smaku" wytwórcy zup w proszku.
ps. Ujmuję jedną gwiazdkę w kategorii obsługi z powodu stroju (pomarańczowe koszulki polo nie licują z charakterem restauracji, zwłaszcza wieczorową porą) oraz pozostawienia nas samym sobie na dość długo już po podaniu wszystkich dań, a przed rachunkiem.4 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
MARCUS 4 recenzje
24.07.2009, 20:11 napisał:Smaczne jedzenie z odrobiną adrenaliny
Zaraz po tym jak odbiłem się od zamkniętej restauracji "Skrzydełko czy Nóżka" popędziłem w kierunku centrum do nowo otwartej braserii Michela, byłem nastawiony na coś francuskiego. Ładna pogoda pozwoliła mi zasiąść w efektownie zadaszonym ogródku. Wystrój ewidentnie nowoczesny, nie zauważyłem żadnych francuskich motywów dekoracyjnych czy też takiego klimatu. Gdyby ktoś mi powiedział, że jesteśmy w knajpie tajskiej, śródziemnomorskiej czy fusion uwierzyłbym. Na szczęście widziałem przebywającego na sali Michela w charakterystycznym białym kitlu z poziomą flagą Francji na stójce kołnierzyka. Pomyślałem, że to się ekstra składa, bo w takich okolicznościach nawet jeśli on sam nie gotuje to przynajmniej dopilnuje kuchnię zwłaszcza, że byłem jedynym gościem w restauracji. Menu nie należy do najbardziej obszernych, ale sprawia wrażenie wystarczającego, tradycyjnie za namową kelnera wybrałem specjał „pierś kaczki w sosie miodowym z warzywami saute i ryżem”. Wybór mój, a raczej sugestia kelnera była trafna, plastry lekko pieczonej kaczki idealnie miękkie bez krzty różowego mięsa rozpływały się przyjemnie w ustach, ryż... jak ryż, dobrej jakości poprawnie ugotowany, natomiast to co mnie urzekło to warzywa, pokrojone w cienkie paski, za pomocą ostrej papryczki były lekko pikantne, całe w sosie jakby „słodko kwaśnym”. Połączenie smaku mięsa i tych warzyw było idealne, czułem się w pełni usatysfakcjonowany, przynajmniej do momentu kiedy to po posiłku zapragnąłem skorzystać z toalety?! Kelner stwierdził, że mnie zaprowadzi, ok. Udaliśmy się do restauracji przechodząc przez nią na wylot do patio biurowca w którym mieści się restauracja, tam kelner poprosił zza rogu ochronę, aby otworzyła mi bramkę do części biurowej i wskazał na wprost oddalone drzwi toalety dla gości restauracji (już wtedy mi się odechciało, ale głupio się wycofać, więc idę na przód). Po wyjściu okazało się, że nie ma żadnego dzwonka czy klawisza otwierającego bramki (100% dostępu na karty), ochroniarza też nie ma, więc delikatnie pociągnąłem za bramkę (może otwarta?) rozległ się alarm i zjawił się ochroniarz, rozwalił mnie wzrokiem następnie otworzył bramkę pilotem, byłem wolny. Na pewno wrócę jeszcze nie raz, postaram się co najwyżej potrzeby fizjologiczne załatwić wcześniej, polecam wszystkim.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
baart 5 recenzji
05.07.2009, 18:10 napisał:Luźniejsza wersja kultowego Bistro de Paris
Michel Moran (najlepszy chef w Polsce) otworzył niecały miesiąc temu nową knajpkę, zdecydowanie luźniejszą (i tańszą) niż Michel Moran Restaurant Bistro de Paris z Pl. Piłsudskiego. Dla mnie to strzał w 10! Udało się skomponować doskonałe przepisy i utrzymać wysoki poziom kuchni. Atmosfera jest znacznie luźniejsza, można przyjść na lunch (menu z napojami 40 parę złotych), jest przygotowany zadaszony ogródek (który w razie deszczu można również zamknąć przezroczystym foliowym namiotem). Przepyszne ryby (pstrąg mniam mniam), wątróbki drobiowe, a córki Michela wraz z całą ekipą zajmują się wspaniale gośćmi. Po pierwszej wizycie nie mam się do czego przyczepić - zamiast wydawać pieniądze w centrach handlowych zjedzcie coś dobrego u Michela.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
nowe lokale: Warszawa
-
Beza Coffe
opinii: 0 -
Naleśnikarnia Nasz Naleśnik
opinii: 0 -
Café à L'étage
opinii: 0 -
Wayne's Coffee
opinii: 0