Kaya Sushi Restaurant

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie » miejscowość: Warszawa
3.1
liczba opinii: 3 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 1 gastronauta

ul. Grzybowska 30 Warszawa (wejście od ul. Ciepłej; w miejscu Akasaki) tel: (22) 620 50 26
typ lokalu: restauracja typ kuchni: japońska, sushi cena dania głównego: 40 - 60 zł

opinie gastronautów (3)

  • pola.pollini 13 recenzji

    02.04.2010, 08:06 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie

    To musiało się tak skończyć. Czego mogłam się spodziewać wybierając się do nowej restauracji w prima aprilis? Tylko powtarzania "to chyba jakiś żart".

    Miłe złego początki. Restauracja od progu prezentuje się przyjemnie: wnętrze brązowo-kremowe, niewielki sushi bar z pływającymi łódeczkami, orientalna muzyka. Dopiero przy stoliku zauważamy gipsowy sufit i plastikowe dziwności poupychane po kątach. Na stoliku czeka butelka mołdawskiego wina. W azjatyckiej restauracji? Dziwne.

    Po przejrzeniu karty, rezygnuję z zamówienia sushi. Dania przygotowywane są na tyle sposobów (smażone, surowe, zupy w wersji "drugie danie"), że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja waham się między kawałkami surowej ryby na warzywach i wodorostach, a zupą z warzywami, owocami morza i tofu. Oba dania są podawane z ryżem i trzema przystawkami. P. od razu chce omlet z owocami morza i warzywami. Po rozmowie z kelnerem i upewnieniu się, że obie potrawy mogą być w wersji łagodnej (w menu są lekko pikantne), biorę rybę. Po kilku minutach dostaję zupę miso (smakującą jak zupa miso), a po następnej chwili - całe danie. P. nie dostaje nic, więc czekamy. Myślę, że miły chłopiec obsadzony tego dnia w roli kelnera, nie wpadł na to, żeby podać obywa dania razem. Zwłaszcza, że moje mogło spokojnie poczekać na omlet w kuchni i razem z nim wjechać na stół - przecież to surowa ryba z surowymi warzywami!

    Dania są ładnie podane, a porcje słusznych rozmiarów. A smak... Dostałam dużą miskę wypełnioną liśćmi sałaty, płatkami marchewki, jabłka i ogórka, małą kulką pokrojonych surowych ryb (łosoś i maślana chyba) i jeszcze mniejszą suszonych glonów. Prosiłam wersję łagodną, co dla kucharza nie oznaczało zmniejszenie ostrości sosu, tylko podanie mi ostrego sosu w oddzielnej miseczce. Dlatego jem surową rybę, zagryzając ją surową marchewką, surowym jabłkiem etc. Czy tu można więc pisać o jakimkolwiek smaku? Sałata smakuje jak sałata, a marchewka jak marchewka. Ryż podany w osobnej miseczce jest kompletnie nieprzyprawiony, co okazuje się mieć swoje plusy. Gdy skusiłam się na polanie reszty warzyw w misce podanym sosem, natychmiast potrzebowałam czegoś do zabicia piekącej ostrości. P. wzruszał ramionami nad swoim omletem. Poczęstował mnie gumowatym kalmarem i nie miałam już ochoty na próbowanie.

    Miałam tu wrócić na sushi i dopiero wtedy pisać recenzję. Ale właściwie po co? Jest tyle nowych miejsc wartych wypróbowania i tyle starych, do których warto wracać. Szkoda tracić czas na Kaya Sushi.

    1 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • kalarepka 143 recenzje

    24.03.2010, 15:15 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Orientalna niespodzianka!

    Muszę przyznać, że mój Połówek ma wielką zdolność wynajdywania perełek w odniesieniu do różnej maści restauracji i knajp. Wejście do Kaya specjalnie nie zachęca - poza wywieszona kartką informująca o weekendowej 20% promocji na wszelkie dania (nie dotyczy alkoholu i innych napojów).

    Wewnątrz (lokal okazał się być sporo większy niż się spodziewałam patrząc nań od ulicy) kilka zajętych stolików, głównie przez Azjatów, kelner pozwolił nam wybrać stolik i niezwłocznie przyniósł menu.

    Już po jego pobieżnym przejrzeniu wiedziałam, że muszę tu wrócić. Bardzo ciekawe, niespotkane gdzie indziej kombinacje, w karcie dodatkowo ozdobione zdjęciami, które przyprawiały mnie o ślinotok :)

    Zamówiliśmy koreańską zupę z owocami morza - na stół wjechał "ciężki sprzęt" do podgrzewania kociołków, a po chwili misa wypełniona tofu, warzywami, ośmiorniczkami, rybą, muszelkami, olbrzymimi krewetkami i krabem oraz innymi smakołykami zanurzonymi w bulionie. Dostaliśmy miseczki, osobno ryż, pastę do podostrzenia smaku... jedyne, o czym zapomniał nasz kelner to dodatkowe talerzyki na łupinki i skorupki. Poproszony o doniesienie pojawił się błyskawicznie z naczyniami w ręku.

    Próbowaliśmy również oryginalnego 100-letniego (tylko z nazwy!) wina - bardzo ciekawe i przyjemne doznanie.

    Opinia dnia z 26.03.2010 r.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • no5feratu 147 recenzji

    22.03.2010, 12:44 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przypadkowe odkrycie :)

    W drodze do Medicover, na Cieplnej zauważyłem mały market azjatycki, a obok knajpkę sushi. Od frontu nie rzucała się w oczy - wyglądała na małą, skromną, 'osiedlową'. Coś tknęło mnie, aby jednak dowiedzieć się więcej, a więc dwa dni później pojawiłem się na degustacji.

    Moje pierwsze zaskoczenie przeżyłem zanim zamknęły się za mną drzwi. Lokal nie był malutką, niepozorną susharnią - to była dość spora, całkiem przyzwoicie urządzona restauracja koreańska, której niewielką część zajmował 'sushi bar'. Bardzo czysto, odgłos wody z malutkiej fontanny, rośliny, tradycyjne elementy azjatyckiego wystroju. Większość klientów była pochodzenia azjatyckiego, a ich stoły wypełnione były po brzegi przeróżnymi daniami - to zawsze dobry znak.

    Miła obsługa zaprowadziła nas do wybranego stolika oraz niezwłocznie podała menu oraz zaproponowała trunki. W naszym przypadku trafiliśmy na chłodne, bardzo specyficzne wino koreańskie z dodatkiem dwunastu ziół, z gwarancją zdrowia i nieśmiertelności (sama nazwa zawierała "100 lat") - smak specyficzny, ale dla nas interesujące przeżycie :)

    Samo menu bardzo obszerne. Zawiera sushi, sashimi, bulgogi, dania 'słodko-kwaśne', 'black bean', itd., ale co najważniejsze, wiele tradycyjnych pozycji koreańskich - można zamówić dania ze ślimaka morskiego, tatary z wieprzowiny oraz ośmiornicy, kociołki oraz grille dla dwóch osób, które podawane są do stołu - naprawdę trudno dokonać wyboru.

    Nasz kociołek z owoców morza wyglądał bardzo dobrze, a smakował jeszcze lepiej. Dobry bulion zawierał stertę warzyw, tofu, ośmiornicę, małże, wielkie krewetki, kraba, rybę - bardzo udane danie, a kosztowało 130 złotych dla dwóch osób -20% zniżki weekendowej - bardzo dobry stosunek jakości do cen. Do kociołka obiecano nam 'trzy przystawki', a otrzymaliśmy cztery - to miły gest :)

    Tradycyjnie odejmuję jedną gwiazdkę za stosunek jakości do cen za doliczenie do rachunku opłaty serwisowej (tępię to z wielką pasją), natomiast nie mogę się doczekać kolejnej wizyty - nie mogę nie dowiedzieć się jak smakuje ślimak morski! :)

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

nowe lokale: Warszawa

Ładowanie wyników...