Restauracja Blow Up Hall 50/50

gdzie jesteś? województwo: wielkopolskie » miejscowość: Poznań
4.2
liczba opinii: 8 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 5 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 2 gastronautów

ul. Kościuszki 42 61-888 Poznań Stoliczku.pl
tel: (61) 657 99 90
typ lokalu: restauracja typ kuchni: polska, fusion, europejska cena dania głównego: powyżej 60 zł
dodatkowe atuty
Button

opinie gastronautów (8)

  • lolita123 1 recenzja

    01.03.2012, 23:03 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Jest super!

    Witam serdecznie. :)
    Może na początek odniosę się do recenzji "platan"... Dziwne, że policzył tylko zupy i desery :)... dla mnie w karcie są 2 zupy i 2 rodzaje risotto... No i jeszcze najważniejsza kwestia... co ma wspólnego ilość kelnerów do czasu przygotowania dania??? Przecież kelnerzy czy kelnerki nie gotują!!! Uważam, że karta jest troszkę przestarzała, bo świeżych owoców czy młodych warzyw zimą się nie dostanie, ale to tak tylko nawiasem pisząc. :) Byłam ze znajomymi i na pewno jeszcze tam wrócę... dlaczego? Jedzenie jest po prostu rewelacyjne... przegrzebki są obłędne!!! Tak samo jak langustynki :), super... pochwala dla kucharza!!! Zup niestety nie próbowaliśmy, skopiliśmy się na daniach głównych, a te przeszły nasze najśmielsze oczekiwania... Polędwica z dorsza - bajka... Sarna? - przepyszna... comber jagnięcy? - niebo w gębie :)... Desery... tarta czekoladowa i mus z serka mascarpone zaspokoiły nasze wymagania :)... Wszystko polecił nam kelner, więc chwała mu za to :)... Teraz kilka słów o obsłudze... według moich odczuć pełen profesjonalizm począwszy od nienagannego ubioru po zapach miłych perfum... niestety zapomnieliśmy zapytać jak ma na imię, ale następnym razem wrócimy to zapytamy. Gdybyście byli to szukajcie ciemnego, uśmiechniętego, miłego pana z bródką... Pierwszy raz spotkałam się z dużą wiedzą pana kelnera począwszy od samego opisu dania, brakowało jeszcze żeby opisywał z gramaturą potrawy. Miłe było to bardzo, bo nie każdy wie co to np. skorzonera czy topinambur czy ziemniaki la ratte lub kappa algi morskie. Piliśmy wino o dziwnej nazwie Primitivo, ale muszę przyznać, że trafił w 10. Ogólnie extra!!! I na pewno wrócimy tam z przyjemnością. Atmosfera była luźna jak na restauracje w hotelu 5*****. Dużo śmiechu żartów, więc czas zbyt szybko minął... Co do wystroju uważam, że jest zbyt prosty, ale to może moja inna wyobraźnia... brakuje życia, kolorów. Ceny? Hmm... wysokie, ale cóż jeżeli ktoś decyduje się na taką restaurację powinien być przygotowany na spory wydatek. Polecam odwiedzić restaurację, żeby poczuć się kimś wyjątkowym-wyróżnionym.

    Data wizyty w lokalu: 16 luty 2012, godz. ....

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • platan 15 recenzji

    08.02.2012, 22:07 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wyjść zmieszanym

    Swoją recenzję zacznę od okoliczności w jakich odwiedziłem Blow Up Hall.
    Spotkanie biznesowe, 5 osób, chęć spędzenia czasu w ciekawym miejscu.
    Wszakże o Blow Up krążą już w Poznaniu legendy.
    Plan -> zjeść dobrze, odpowiednio do okazji.
    Wykonanie:

    Jedzenie:
    karta ciekawa, czytając ją czuć luksus, dosłownie kilka przystawek, kilka dań głównych, 3 zupy, 4 desery. Wszystko dobrane w taki sposób, że nie czuje się niedosytu. Samo jedzenie naprawdę smaczne, polędwica wołowa podana prawidłowo, wszystko podane z odpowiednia dla miejsca gracją.

    Obsługa:
    Ta część oceny wzbudza u mnie uczucia które znajdują się już w tytule recenzji.
    Byłem bardzo ciekawy tak zachwalanej przez poprzednich gastronautów obsługi i stawiałem jej wysoko poprzeczkę... Jak sobie poradzili?
    hmmm... obsługa miła, uśmiechnięta, byliśmy jedynymi Klientami w tym czasie obsługiwało nas jednocześnie 3 kelnerów..... a mimo tego na główne danie czekaliśmy 70 min! Ja oczywiście rozumiem, że na dobrą kuchnię trzeba czekać, ale czas oczekiwania spowodował, że czar tego miejsca prysł :(.
    Dlatego dużo niższa ocena w tej kategorii, chodź jeszcze raz podkreślam poza tym nie mam innych zastrzeżeń.

    Wystrój:

    Tutaj można tylko napisać jedno, widać rękę niejednego designera. Wszystko pomimo pozornego nieładu pasuje do siebie idealnie. Czapki z głów...

    Ceny:

    To prawda jest drogo, nawet bardzo, niemniej chociażby raz warto tam zajrzeć, oby tylko czas oczekiwania się zmienił w stosunku do czasu z mojej wizyty...

    0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Alanis 1 recenzja

    27.06.2011, 10:49 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Super obsługa

    Na Blow Up Hall zdecydowaliśmy się po recenzji Romci, z okazji naszej rocznicy ślubu.
    Do lokalu dotarliśmy o godz. 22, wchodzimy, a tam pusto, nikogo nie ma (Pan kelner zrelacjonował nam, że w restauracji bywają głównie goście hotelowi, targowi itp, a że była środa przed Bożym Ciałem, to były pustki). Pytamy, czy możemy jeszcze coś zamówić. Oczywiście mogliśmy. Przez cały wieczór mieliśmy restaurację dla siebie i co najważniejsze najlepszą obsługę kelnerską, jakiej do tej pory doświadczyłam. Pomimo niewątpliwie wysokich cen i osobliwego charakteru tej restauracji, nie dało się wyczuć nawet cienia pretensjonalności z jego strony. Po prostu był sympatyczny, życzliwy, bardzo o nas dbał i przede wszystkim był profesjonalny.
    Na przystawkę zamówiłam smardze nadziewane pulardą (smak nie do opisania), a mąż carpaccio z sarniny (też niczego sobie), na drugie oboje zamówiliśmy bażanta. Był znakomicie przyrządzony. Niby te porcje nie były wielkie, ale po tych dwóch daniach i poczęstunku od szefa kuchni (tartaletki z mozzarellą i suszonymi pomidorami) byliśmy po prostu objedzeni. No ale jak szaleć, to szaleć, domówiliśmy kawę i tiramisu, a dodatkowo otrzymaliśmy kolejny słodki podarunek. Suma summarum za strawę plus wino plus woda plus kawa zapłaciliśmy 400 zł, ale naprawdę było warto.
    Czasami lepiej jest pójść raz na dwa miesiące i zjeść coś naprawdę pysznego i wyjątkowego, niż co tydzień byle co. Zauważyłam też, że kiedy opowiadałam o naszej wyprawie, od razu wszystkim tłumaczyłam się z wysokości rachunku. Ale całe szczęście ta mentalność się zmienia. Polecam wielbicielom sztuki kulinarnej (bo nie można na pewno tego nazwać po prostu gotowaniem).

    1 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • romcia 4 recenzje

    07.04.2011, 12:39 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przeżycie kulinarne

    W Blow Up Hall świętowaliśmy z mężem naszą rocznicę ślubu. Bardzo się cieszę, że wybraliśmy tę restaurację (wiadomo, niedobre jedzenie potrafi zepsuć cały wieczór). Wnętrze restauracji bardzo ciekawe i eleganckie, obsługa bardzo miła i kompetentna, ale jakby trochę wstydliwa, brakowało 'tej specjalnej' atmosfery. Dopiero pod koniec trochę się 'rozkręciła' i zaczęła opowiadać więcej o menu i o surowcach, na których pracują kucharze.
    Jedzenie było rewelacyjne, a małe minusy, które wytknę, to już raczej czepianie się w poszukiwaniu totalnego perfekcjonizmu. Zaczynamy od przystawek: mąż zamówił smardze faszerowane pulardą (55 zł).Wyśmienite danie, smardze dokładnie nafaszerowane, co w przypadku tego grzyba do najłatwiejszych zadań nie należy, wszystko podkręcone delikatnie oliwą truflową. Bardzo też przypadł nam do gustu sposób podania, zdecydowanie najładniejszy talerz wieczoru. Ja na przystawkę zamówiłam terrine z prawdziwków, z kaczą, wątróbką i tatarem z langustynki (również 55 zł). Terrina bardzo delikatna, bogaty smak, tatar z langustynki rozpływał się w ustach i szkoda tylko, że ilość dodanego imbiru zdominowała całe danie, a ostry smak utrzymywał się jeszcze przy daniu głównym :(. Na danie główne obydwoje wybraliśmy pierś z bażanta. Ciekawie podane danie, a kaszę jaglana z serem briem de meux będziemy jeszcze długo wspominać. Tuż obok smardzy była hitem wieczoru (mistrzostwo - z czegoś tak trywialnego wyczarować obłędnie dobre risotto). Na deser oboje zamówiliśmy wędzoną gruszkę z noodlami marcepanowymi i sosem czekoladowym z wasabi, interesujące i dobre połączenie. Niestety sorbet z zielonej gruszki do tego był nijaki, a wasabi jakoś nie komponowało się z całością (ale zgrabnie można je było ominąć na talerzu). Jako, ze świętowaliśmy, pozwoliliśmy sobie na małą rozpustę i za poleceniem kelnerki zamówiliśmy jeszcze jeden deser do podziału :), mianowicie figi w czerwonym winie. Fanką deserów nie jestem, ale ten zamówię jeszcze niejednokrotnie. Figi świetnie komponowały się z delikatnym serem kozim zapiekanym w cieście filo, do tego orzechy pecan - sycąca porcja i przepyszna.
    Zapomniałam jeszcze dodać, że jako amuse bouche dostaliśmy od szefa kuchni szynkę serrano z prażonymi kasztanami, a miedzy deserami petit fours.
    Jeśli chodzi o ceny, lokal, owszem, do tanich nie należy - za kolację z winem i napiwkiem zostawiliśmy 550 zł. Moim zdaniem lepiej iść do takiej restauracji raz w miesiącu, niż jadać w przeciętnych kilka razu w miesiącu. Albo zawsze można po prostu zamówić jedno danie i wówczas na pewno nie nadwerężycie portfela.
    Reasumując, restauracja której zdecydowanie brakowało w Poznaniu, dobrze wiedzieć, że są w Polsce kucharze, którzy utrzymują wyśmienity poziom. Po tylu wizytach w polskich restauracjach nie mieliśmy już nadziei, że znajdziemy miejsce, do którego chętnie będziemy wracać, gdzie jedzenie może uchodzić za małe dzieło sztuki, które dostarcza 'przeżyć smakowych'. Oby tak dalej!!!

    Data wizyty w lokalu: 25 marzec 2011, godz. 18:00

    1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Sfursat 21 recenzji

    30.08.2010, 14:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wybitnie droga, ale się broni

    W luksusowej restauracji, a do takiej kategorii należy Blow Up, ważne są 3 elementy: obsługa, wino i jedzenie.

    1. Obsługa - krystalicznie dobra, wyszkolona, naturalnie elegancka i świadoma swojej pracy; jak na polskie warunki szczyt możliwości.

    2. Wino - karta ułożona logicznie, niestety w oparciu o jednego importera; za to duży "+" za ceny win - bardziej niż uczciwe.

    3. Jedzenie - w sumie najważniejsze. Przegrzebki serwowane prosto i smacznie, zgodnie z kanonami dobrej kuchni. Smardze faszerowane zaskoczyły mnie zupełnie. Po pierwsze tym, że były (ciekawe, gdzie kupuje się te grzyby). Po drugie podaniem - całe, idealnie nafaszerowane. Jednym słowem 120% normy. Udziec jagnięcy i polędwica wołowa w gruncie rzeczy bez wad. Może odrobinę za chłodne, a sos kminkowo-kawowy raczej niewyczuwalny. Sorbet ananasowy z ananasem, pieprzem i kardamonem doskonale odświeżający i lekki. Nie mniej takie połączenia to standard na pewnym poziomie gastronomii, więc nic odkrywczego.

    Podsumowując - restauracja ta ma wszystko to, czego potrzeba do odniesienia sukcesu. Serwowane jedzenie jest wysokiej klasy, składniki dobrej jakości łączone są pomysłowo, a kompozycja przypada do gustu. Miarą sukcesu będzie utrzymanie stałego poziomu bez względu na lepsze czy gorsze dni załogi.

    Na koniec fakt bezsporny - ceny. Ceny są wysokie, wysokie jak na Poznań i wysokie jak na Warszawę. Jak się o nich pomyśli, to pozostaje mały niedosyt.

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Genesis 3 recenzje

    25.07.2009, 20:21 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Para w gwizdek

    Nasza stała drużyna gastronomiczna (5 osób) udała się dziś do rzeczonej restauracji na "małe co-nieco". Oczekiwania były spore, ale skończyło się jak zawsze. Jedliśmy gicz w auszpiku, tatar z łososia, grasicę, polędwicę z dzika, carpaccio z sarny oraz deser śliwkowy. Giczy była aktywnie niedobra. Z zamkniętymi oczyma trudno byłoby zgadnąć co to za danie. Dobre były jedynie podane osobno grzybki. Sos musztardowy na poziomie stołówki. Grasica (nota bene trudna do zepsucia) była poprawna, ale bez szaleństw. Za to karygodne jest dodawanie borowików, które uprzednio były obgotowane. Grzyby potraktowane w ten sposób nasiąkają wodą, która potem tryska między zębami. Jako dodatek podano 4 trójkąciki z czerstwego chleba. Bez komentarza. Tatar z łososia poprawny. Dzik raczej suchy, dobra kasza gryczana (mniej więcej jedna pełna łyżka). Dobre carpaccio z sarny. Najlepszy był mus śliwkowy z nutą cynamonu. Do tego kulka lodów waniliowych, obawiam się, że kupnych. Z dwiema butelkami wody mineralnej i napiwkiem 520 zł.
    Podczas oczekiwania dobiegały do stołu zapachy kuchenne. Nie były nieprzyjemne, ale w lokalu z takimi ambicjami nie powinno to mieć miejsca. Obsługa kompetentna i nienachalna. Ogólnie powodów do zachwytu nie ma żadnych.

    1 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Czaja1Adrian 21 recenzji

    02.04.2009, 20:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Coś wspaniałego

    Pisząc inne recenzje nie wiedziałem o istnieniu tej restauracji. Na pewno jest to najlepsza restauracja w Polsce! Nie ma za dużo do opisywania. Po prostu trzeba tam być! Idealna restauracja na wszystkie okazje. Jedzenie wyśmienite, a obsługa coś rewelacyjnego. Polecam.

    0 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • nawrocki0michal 154 recenzje

    02.04.2009, 16:06 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny
      nie oceniam

    Dla konesera

    Zacznę od tego iż cieszę się, że do Restauracji Blow Up Hall trafiłem tak późno i jest to moja 114 opinia, ze względu na to, że po tym co tam przeżyłem to wszystkie pięciogwiazdkowe restauracje w Polsce oceniałbym zbyt krytycznie.

    Wybrałem to miejsce ponieważ zaproszeni przeze mnie znajomi nie próbowali jeszcze wołowiny z Kobe, a nie wyobrażałem sobie innego miejsca w Poznaniu, w którym zostałaby mi ona podana w sposób taki w jaki bym oczekiwał. Po spotkaniu z Szefem Kuchni Panem Grzegorzem Labudą otrzymałem od Niego autorskie menu, na którym miałem się oprzeć przy wyborze dań na ten wieczór. Oczywiście królową wieczoru była japońska wołowina, jednak przystawki i desery wcale nie były mniej wyszukane. Po przybyciu do restauracji w sobotni wieczór przywitała nas Właścicielka uroczego miejsca jakim jest cały Stary Browar, a także zaprezentowała nam uroki swojego najmłodszego "dzieła sztuki", jakim na pewno jest Boutique Hotel Blow Up Hall 50/50. Zasiadając do stołu mieliśmy wrażenie, że cała restauracja funkcjonuje tylko dla nas, niesamowita, profesjonalna i przemiła obsługa kelnerska, wystrój i dbałość o najmniejsze detale kreuje to miejsce na niepowtarzalne i oryginalne do poziomu takiego jakiego byśmy najśmielej nie oczekiwali. Przechodząc do meritum, na przystawkę został nam podany filet z wędzonego pstrąga w sosie z ogórka świeżego po czym na stole pojawiła się wołowina z Kobe z tajską salsą i sosem z pieczonej cielęciny, tutaj byłem zaskoczony po tym jak w większości miejsc jest ona podawana z białymi truflami, szef kuchni udowodnił, że tajska salsa pozwala wydobyć jeszcze głębszy aromat tego niesamowitego i ekskluzywnego mięsa. Deser był popisem Szefa Kuchni chciało by się napisać "kulinarnym majstersztykiem" powalającym na kolana smakiem i aromatem - chłodnik śliwkowy z lodami waniliowymi, zrozumiałem dzięki niemu ile straciłem nie jedząc deserów, bo był najlepszą słodyczą jaką kiedykolwiek jadłem.
    Oceniając to miejsce muszę zwrócić uwagę na to, że jest to restauracja dla koneserów, ludzi którzy wiedzą czego chcą i co lubią, mających świadomość tego, że jedzenie może być rytuałem dla myśli, który kosztuje adekwatnie do jakości. (kolacja dla 5 osób 1800 zł).
    W mojej opinii jest to najlepsza restauracja w Polsce.

    10 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

zobacz większą mapę lub wyznacz trasę dojazdu

nowe lokale: Poznań

Ładowanie wyników...