opinie gastronautów (26)
-
majorKorosz 364 recenzje
10.08.2010, 21:23 napisał:Na pewno warto skosztować tarty cytrynowej
Do "Pędzącego Królika" postanowiłem wstąpić na małe co nieco w drodze z pracy do domu. Usiadłem na zewnątrz, pod markizami, przy jednym ze stolików wzdłuż witryny. Przez szybę widziałem wnętrze z neonem królika. Z prawej strony zaś był ogródek pod parasolami. Zamówiłem krem z pomidorów. Dość smaczny, ale 19 zł to gruba przesada, nawet jak na lokal przy Placu Teatralnym. Uważam, że lepszy można zjeść za 7 zł np. w "Inspiracji" na Jana Pawła II. Sok grapefruitowy - 6 zł, czyli w normie. Na deser wybrałem legendarną tartę cytrynową i tu dołączę się do chóru zwolenników. Tak jest. Tarta była wspaniała. Miękka konsystencja, słodkość i kwaskowość idealnie zbalansowane i przechodzące w siebie nawzajem. Delikatny miąższ cytryny. Nienachalna dawka bitej śmietany. No po prostu poezja. Obsługa pełna profesjonalnego chłodu, ale sprawna. Tylko na tartę czekałem ciut przydługo, ale to na pewno po to, by wzmóc apetyt. Uwaga!!! Doliczają serwis, o czym przekonałem się dopiero po zapłaceniu rachunku.
Data wizyty w lokalu: 10 sierpnia 2010, godz. 19:30Czy ta recenzja jest przydatna?
-
oioliv 5 recenzji
05.07.2010, 21:51 napisał:Ciekawe miejsce
Zaprosiłam tu przyjaciółkę w jej urodziny, po przeczytaniu opinii w internecie. Spróbowałam słynnej tarty cytrynowej i nie rozczarowałam się. Kajmakowe ciasto przyjaciółki też bardzo dobre. Kawa jak kawa i tyle. Wystrój ciekawy, w różowych fotelach siedzi się wygodnie. Fajnie jest tam wpaść na kawę i pogaduchy. Bez rewelacji, ale nie krytykuję miejsca. Jest ciekawe, ale czegoś mu brak. W każdym razie polecam tartę cytrynową :).
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
znachorOrdynator 1 recenzja
24.06.2010, 13:59 napisał:Na dobrą opinię trzeba sobie zasłużyć za każdym razem
j/w
W ramach odwiedzin dobrych i sprawdzonych miejsc w warszawie wybraliśmy się ze znajomymi do Pędzącego Królika któremu do niedawna nie można było nic zarzucić...nic złego oczywiście. Ale czasy się zmieniają, kuchnie się zmieniają, ceny się zmieniają i żeby Goście pamiętali spotkanie w tak urokliwym miejscu sam klimat (mam na mysli stylizacje i oczywiście obsługę), niestety nie wystarczą! Tak jak wspomniałem, miejsce nieprzeciętne, kelnerki śliczne, można porozmawiać o wszystkim i poczuć się jakby się było stałym bywalcem, fajni pomysłowi i pomocni barmani - rzec można, że jest tak od zawsze. Ale dania ...hmmm dużo się zmieniło i to nie w dobrym znaczeniu tego słowa!
Pomijając fakt, że tradycją są wymyślne poczęstunki które ja osobiście uwielbiam, a na które niedoczekaliśmy się tym razem - ok! Zdarzyć się mogło.
Zupy ok, nie można się przyczepić - choć grzybowa mogłaby mieć więcej niż jednego grzyba w talarkach.
Sałatka z kozim serem - jeden mega minus - grzanki fajnie gdyby nie były na ledwo co zarumienionym chlebie tostowym, bo to zepsuło całą przjemnośc dania - to tak jakby spotkać piękną wystylizowaną kobietę w koktajlowej sukience która trzyma w ręce foliową jednorazową siatkę! Niby detal, ale zmienia całośc na niekorzyść.
Desery rekompensują wszystko - świetne ciasta, naleśniki :).
A najgorsze na koniec - niestety - danie główne kaczka - zdarzyć się może, że jest z deka przypieczona zanadto, ale płacąc za kaczke chciałoby się chociaż przez chwilę poczuć, że to kaczka, a ja czułem się jakbym jadł kurczaka z rożna - pół kurczaka z rożna którego kupiłem po pracy, a upiekł się z samego rana; nie wspominając, że ktoś zapomniał ją obejrzeć przed piecem, a kaczka z minipiórami (zdarzyło się znów) na talerzu nie wygląda najlepiej.
Może się pojawił nowy kucharz w PK i nie został wdrożony do końca w tajniki pracy Szefa Kuchni.
Reasumując, niestety byliśmy zaskoczeni zdecydowanie na niekorzyść.
Mam nadzieję, że Królik miał zły dzien jak każdemu z Nas się zdarza.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
lulo2 2 recenzje
18.06.2010, 16:11 napisał:Tylko lokalizacja
Wpadłam tam ostatnio na lunch i szczerze się rozczarowałam.
Zamówiłam sałatkę z kozim serem. Skandaliczna relacja ceny do ilości podanej sałatki (to ma być danie główne) jak i też do samego składu: pół sałaty lodowej i paroma cząstkami pomidorów, listkami rukoli i 2 grzankami z kozim serem i orzechami. Dużo lepsze sałatki za zdecydowanie lepszą cenę można zjeść w Regeneracji czy tez Pizza Marzano.
Lokalizacja przednia, jeśli ktoś jest bywalcem Teatru.
Obsługa bez zarzutu. Natomiast nie znoszę doliczania service charge z góry. Nie pójdę tam więcej.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Andrzej_Smakolykosz 2 recenzje
30.05.2010, 17:17 napisał:Tarta cytrynowa...
... niebo w gębie!
Też przypadkowo wpadłem, ale kolejne wpadki to już będą planowane. :)
W mojej opinii, jedno z niewielu miejsc w Warszawie, w którym można wypić dobrze zaparzone espresso w kombinacji ze świetnym owocowym deserem (o ile ktoś lubi taką kombinację).
Nie wiem jak rzeczy na słono, więc tu się (jeszcze) nie wypowiadam.
Polecam!1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
LittleM. 6 recenzji
13.05.2010, 12:35 napisał:Wypić kawę można
Pędzący Królik był moja ulubiona kawiarnią. Był, gdyż albo wcześniej nie zwracałam uwagi na wiele rzeczy albo po prostu mi się znudził. Pierwsze co mnie odpycha, to porządek...przydałoby się od czasu do czasu wyprać te zabawne kanapy i poodkurzać. Druga sprawa to ceny - są zdecydowanie za wysokie. Ostatnio jadłam jabłko w papilotach - nazwa i wygląd zachęca, ale to tyle. Sposób podgrzania - w domu też mam mikrofalę. Ciasto francuskie, na nim było ciagnące się a jabłko w środku zimne. Do obsługi nie mam zastrzeżeń, kelnerki są zawsze uprzejme mimo że jesteśmy w zbliżonym wieku :).
Polecam Królika, ale raczej na coś do picia :).Czy ta recenzja jest przydatna?
-
battleboy 55 recenzji
06.05.2010, 11:37 napisał:Drogo, nic specjalnego
Zwykle odwiedzam to miejsce przed spektaklem w Narodowym, a więc raczej wieczorami. Nigdy nie trafiłam na tłumy, stąd nigdy nie czekałam na nic zbyt długo. Lokalizacja oczywiście świetna, co ma wpływ na wysokość cen (2 kawy, 2 herbaty, 3 ciastka = ok. 85 zł) i lanserski klimat, który niestety daje się odczuć.
Wystrój jest szalony, mnie się podoba, choć kontrastujące kolory mogą niektórych męczyć. Fajnym pomysłem są lampy zrobione z imbryczków i piękne fartuszki kelnerek. Wszystko jak z psychodelicznej bajki, spójne i profesjonalne zaprojektowane - można nie podzielać gustu właścicielki lokalu, ale trzeba przyznać, że jest to jedno z niewielu miejsc, w których naprawdę zadbano o wystrój.
Najważniejsze jednak jedzenie - ostatnia wizyta, to wyłącznie zestawy napój+ciasto, ale miałam też okazję spróbować w Króliku sałatek (nie pamiętam już dokładnie jakich, pamiętam jedynie dodane do jednej grzanki z kozim serem). Były ok, ale nie wbiły mi się w pamięć (a jadłam je ok. 4 miesiące temu, a nie, jak mogłoby się wydawać, rok temu).
Kawa nie powala, daleko jej do ideału z Placu Zbawiciela. Herbata owocowa smaczna, orzeźwiająca. Ciastka - bardzo dobra tarta cytrynowa, nieco słabsza tarta z truskawkami (nijaki krem), ale plus dla pani kelnerki, że poleciła ją zamiast malinowej, którą wybrałam jako pierwszą.
Kiedy tak czytam to, co napisałam, myślę sobie, że nie ma w Króliku niczego specjalnego, tzn. jest jednym z tych miejsc, gdzie zjemy dobre ciastko, możemy też przekąsić lunch w starannie dopracowanym wnętrzu lub sympatycznym ogródku letnim z widokiem na Operę Narodową. Cóż, jak na sumę pieniędzy, którą trzeba tu zostawić, to jednak nieco za mało.
Plus za obsługę, błyskawicznie podano nam karty, szybko zebrano zamówienia, pani umiała polecić desery i herbatę. Nie wiem, jak wygląda Królik podczas lunchu (z kilku recenzji poniżej wnioskuję, że jednak dużo gorzej), ale wieczorem była bez zarzutu.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
minime 3 recenzje
21.03.2010, 23:50 napisał:Warto wpaść choć na chwilę
Wybierając się z żoną do opery, dosłownie wpadliśmy na kilka chwil do Królika (wielki plus za lokalizację) na kawę i ciastko, z góry zawiadomiliśmy że nam się spieszy więc tak też zostaliśmy migiem obsłużeni, co nie znaczy że byle jak, wręcz przeciwnie kelnerka dołożyła starań by kontakt pozostał w pamięci. Tort orzechowy pyszny, espresso miało piękną cremę, wyraziste i pełne w smaku. Z chęcią zostałbym dłużej, następnym razem tak też zrobię.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Willow 8 recenzji
31.01.2010, 19:29 napisał:Wyśmienita tarta cytrynowa!
Powolna sobota ok. 14:00. Miejsce wybrane na szybki lunch i... deser. ;)
Bliny z łososiem - dobre chociaż aż tak nie rzucają na kolana, jak pisali wcześniej recenzenci. Za to deser - BOSKI! Tarta cytrynowa z bezą - wyśmienita... o czym nie omieszkałam zawiadomić znajomych. :)2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ewa_tina 268 recenzji
08.11.2009, 13:37 napisał:Dobre miejsce na małe co nieco przed operą i nie tylko
Przeczytałam wywiad z właścicielką (nie pamiętam gdzie). Moją uwagę przykuło stwierdzenie "Od początku wiedziałam, że chcę prowadzić kuchnię, która będzie opierała się w pełni na naturalnych składnikach. Chciałam mieć ciasta robione według starych, domowych receptur. Jeśli to miały być jajka, to naprawdę jajka, a nie proszek. Jeśli masło, to prawdziwe, a nie margaryna. Prawdziwe orzechy, a nie substytuty." Pomyślałam, że cenimy podobne "wartości" kulinarne i pogoniłam Ukochanego do Pędzącego Królika w pierwszym wolnym terminie.
Lokalizacja jak dla mnie wymarzona. Uwielbiam okolice Teatru Wielkiego. Wnętrze sympatyczne choć nie w moim guście, to z pomysłem i klimatyczne. Bez tzw. "przesadyzmu".
Doskonały tort orzechowy z nazwy (tort Mojej Mamy) wnioskuję, iż receptura rodzinna. Do tego kawa nie znanej mi dotąd marki Circi, bardzo aromatyczna i smaczna. Ucieszył mnie widok w karcie świetnych herbat firmy Ronnefeld. Miejsce, w którym świetnie spędza się czas - tak określiliśmy oboje. Chodziły za mną bliny z wędzonym łososiem, ogórkiem i kwaśną śmietaną, ale się im oparłam. Okazało się, że nie słusznie gdyż znajoma C. dowiedziawszy się, że byliśmy w Pędzącym K. i nie jedliśmy blinów wygięła usta w prawie obraźliwym lekceważeniu i wymamrotała "co ty wiesz o jedzeniu". Muszę wrócić na te bliny jak nic.
Myślę, że idąc do teatru to dobre miejsce na nastrojenie się kulinarne przed ucztą duchową. Polecam.5 z 5 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?