Pędzący Królik

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie » miejscowość: Warszawa
3.1
liczba opinii: 18 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 1 gastronauty

do tego lokalu wybiera się 5 gastronautów

ul. Moliera 8 Warszawa tel: (22) 826 02 45
typ lokalu: kawiarnia, restauracja typ kuchni: międzynarodowa, desery cena dania głównego: 20 - 40 zł
godziny otwarcia
dodatkowe atuty

opinie gastronautów (18)

  • Willow 4 recenzje

    31.01.2010, 19:29 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Wyśmienita tarta cytrynowa!

    Powolna sobota ok. 14:00. Miejsce wybrane na szybki lunch i... deser. ;)
    Bliny z łososiem - dobre chociaż aż tak nie rzucają na kolana, jak pisali wcześniej recenzenci. Za to deser - BOSKI! Tarta cytrynowa z bezą - wyśmienita... o czym nie omieszkałam zawiadomić znajomych. :)

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • ewa_tina 195 recenzji

    08.11.2009, 13:37 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Dobre miejsce na małe co nieco przed operą i nie tylko

    Przeczytałam wywiad z właścicielką (nie pamiętam gdzie). Moją uwagę przykuło stwierdzenie "Od początku wiedziałam, że chcę prowadzić kuchnię, która będzie opierała się w pełni na naturalnych składnikach. Chciałam mieć ciasta robione według starych, domowych receptur. Jeśli to miały być jajka, to naprawdę jajka, a nie proszek. Jeśli masło, to prawdziwe, a nie margaryna. Prawdziwe orzechy, a nie substytuty." Pomyślałam, że cenimy podobne "wartości" kulinarne i pogoniłam Ukochanego do Pędzącego Królika w pierwszym wolnym terminie.

    Lokalizacja jak dla mnie wymarzona. Uwielbiam okolice Teatru Wielkiego. Wnętrze sympatyczne choć nie w moim guście, to z pomysłem i klimatyczne. Bez tzw. "przesadyzmu".

    Doskonały tort orzechowy z nazwy (tort Mojej Mamy) wnioskuję, iż receptura rodzinna. Do tego kawa nie znanej mi dotąd marki Circi, bardzo aromatyczna i smaczna. Ucieszył mnie widok w karcie świetnych herbat firmy Ronnefeld. Miejsce, w którym świetnie spędza się czas - tak określiliśmy oboje. Chodziły za mną bliny z wędzonym łososiem, ogórkiem i kwaśną śmietaną, ale się im oparłam. Okazało się, że nie słusznie gdyż znajoma C. dowiedziawszy się, że byliśmy w Pędzącym K. i nie jedliśmy blinów wygięła usta w prawie obraźliwym lekceważeniu i wymamrotała "co ty wiesz o jedzeniu". Muszę wrócić na te bliny jak nic.

    Myślę, że idąc do teatru to dobre miejsce na nastrojenie się kulinarne przed ucztą duchową. Polecam.

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • gadzinka 4 recenzje

    06.03.2009, 21:04 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Raz i nigdy więcej!

    Trafiłyśmy z P. do Królika na lunch w przerwie między pracą. I nigdy więcej.
    Nie dość, że samo wnętrze jest mało przyjazne, to obsługa dosłownie odpychająca. Kelnerki zdecydowanie są zbyt zajęte rozmową z barmanami, żeby zainteresować się czymś tak przyziemnym jak klienci.
    Jedzenie - obie zamówiłyśmy sałatki. Przeciętne. Choć trzeba przyznać, że porcje raczej duże. Ceny też.
    Nie polecam.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Teklunia 130 recenzji

    19.01.2009, 10:22 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nie będę gonić tego króliczka

    Byłam w Króliku raz i więcej nie wrócę. Głównie ze względu na obsługę, która w mojej opinii jest po prostu fatalna. Kelnerki bardziej interesują się swoimi paznokciami i pogaduszkami niż klientami. Udają, że nie widzą, nawet gdy owi klienci wyraźnie się czegoś domagają...
    Na plus powiem, że kawa w Króliku była ok, sałatka też w porządku. Za to tort niezjadliwie mdły.
    Raczej już się z tym króliczkiem nie spotkam.

    3 z 6 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • mixuj 5 recenzji

    17.01.2009, 09:23 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Różowy szał

    Jako że wystrój jest dla mnie naprawdę, naprawdę ważnym czynnikiem w wyborze lokalu - duży plus za wystrój salki dla niepalących (gdy widzę, że jest zajęta, to wychodzę). Duże, zatapiające się fotele z obiciem komiksowym sprawiają, że aż chce się w nich zatopić na długi, długi czas :) Do tego cicha chilloutowa muzyka, rozbrzmiewająca z głośników... Jedyny minus (co by lekko zburzyć tą cukierkową atmosferę;)) to za wysokie stoliki! (cały czas piszę o mniejszej sali). Sprawia to, że trzeba jeść trzymając talerz na kolanach albo oczywiście na stoliku, z tymże jeśli siedzisz w fotelu, to powiedzmy że Twój podbródek styka się z brzegiem stołu. Niezbyt komfortowo.
    Dań obiadowych tam nie próbowałam. Natomiast kawy i ciacha - tak. Bardzo smaczne, zwłaszcza ciastko jabłkowe na ciepło. Rzeczywiście ciepłe, kruche, delikatne. Kawa standardowa.
    Co do obsługi to plus za ubiór w stylu Alicji w Krainie Czarów :) Generalnie sympatyczna. Będąc tam raz Pani przywitała nas mówiąc, że dziś mają wodę mineralną z bąbelkami i bez, po czym zaczęła się śmiać. Lekka dezorientacja, ale generalnie plus ;), choć czasami za dużo słodkości w tej sympatyczności całej.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • notka 12 recenzji

    14.07.2008, 10:45 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Fajny Królik...

    Do Królika wpadłyśmy z siostrą w maju, tuż przed koncertem Stacey Kent. Zamówiłyśmy zupę grzybową, pyszną, pełną chrupiących grzybków, carpaccio z polędwicy wołowej, dobre, choć nie wiem po co obsypane tanimi oliwkami, no i przydałaby się oliwa do skropienia i carpaccio z łososia, które okazało się być carpaccio z cebuli, gdyż to cebula królowała na talerzu. Do tego deser Pawłowej, czyli lody z bitą śmietaną, truskawkami (miały być świeże, ale nie były) i bezami (czyli czterema mikroskopijnymi bezikami).
    Za to wszytko zapłaciłyśmy 110 zł, ceny jak na centrum Warszawy standardowe. Nie spodobało mi się wliczenie serwisu do rachunku. Lubię sama decydować, czy chcę dać napiwek czy nie.
    Obsługa fajna, ładna :) Wnętrze klimatyczne, róż, czerń i biel, wygodne fotele. I widok na teatr wielki, gdy zasiądzie się "na wystawie".

    4 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Rizzo 6 recenzji

    05.06.2008, 19:13 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Słodkości w Krainie Czarów

    Pierwszy raz w Pędzącym Króliku pojawiłam się kilka lat temu, zaraz po otwarciu knajpki. Od tamtej pory lubię czasami wpaść na deser - ciasta, ciasteczka (zwłaszcza tarta cytrynowa wspominana przez wszystkich poniżej, oraz jabłko w cieście na ciepło) są tu naprawdę dobre. Moim hitem są też koktajle owocowe, chociaż porcja jest tak duża, że czasem mam trudności z wchłonięciem jej w całości. Wnętrze urządzone z pomysłem, bardzo oryginalnie, kapitalne fotele, które wręcz zapraszają, żeby się w nie głęboko zapaść na dłuższą chwilę.
    Minusem jest doliczanie 10% serwisu do rachunków - uważam, że klient sam powinien decydować o tym, czy jest na tyle zadowolony z obsługi, żeby zostawiać jej napiwek. Ja robię to prawie zawsze, jednak nie lubię być przymuszana do czegokolwiek. A jeśli czasem jakość obsługi pozostawia jakieś wątpliwości, to niepozostawienie napiwku powinno być dla menedżera lokalu sygnałem, że należy coś zmienić.

    1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • rimshot 26 recenzji

    14.05.2008, 12:57 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Generalnie ok, ale bez szaleństw

    super wnętrze, zrobione z pomysłem, genialna toaleta, aż się wychodzić nie chce :) Największym asem w rękawie są desery, tarta cytrynowa bije na głowę konkurencję! Co do jedzenia - pasty przeciętne, bez szaleństw, szpinak niedoprawiony (jeżeli lubi się szpinak z wyczuwalnym czosnkiem i np. lazurem to penne ze szpinakiem rozczaruje), penne z kurczakiem curry super, jednak jakby nie było porcje małe. Bardziej na kawę i ciacho niż na obiad. Fajne drinki!

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • jasti 39 recenzji

    09.04.2008, 12:31 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przytulnie i abstrakcyjnie

    Odwiedziłam wczoraj z koleżanką Pędzącego Królika na podwieczorek, a jakże. Pierwsze wrażenie zrobiły na mnie obrotowe drzwi. Fajnie. A za nimi słodko i różowo-popartowo, obraz królika i neon królik. Gdy zapada zmrok bufet zaczyna się mienić abstrakcyjną grą kolorów. Fajnie, wszystko pasuje. Wg mnie zbyt dużo małych stolików od wejścia, niechętnie usiadłabym przy którymś z nich. Zasiadłyśmy na szczęście w przepastnych fotelach pod oknem, ze stolikiem pod brodą, faktycznie można się poczuć jak Alicja ;) Zamówiłam koktail Rabbit Mix, bardzo smaczny, ale ciut za słodki. Koleżanka szarlotkę na ciepło z lodami i cynamonem Och Charlotta, podobno bardzo dobra, a porcja ogromna. Ja Deser Anna Pawlowa, czyli lody śmietankowo-truskawkowe, z musem truskawkowym, bezami, białą czekoladą (które miały być wiórkami, a okazały się 3 kostkami Alpen Gold). Smaczne, ale nie dałam tej Annie rady. Ceny 18-19 zł. Bardzo miło się siedziało i gawędziło, a co drażniło na początku, to bliskość drugiego stolika. Ogólnie w pierwszej sali jest bardzo wąsko, wręcz "tramwajowato". Drugiej sali nie widziałam, była zarezerwowana i zasłonięta kotarami.

    Ogromny minus jak dla mnie, to doliczenie do rachunku serwisu, za podanie dwóch deserów dla dwóch osób. Naprawdę, zawsze, ale to zawsze zostawiam napiwek +/- 10 proc. Ale nie lubię, jak mi się to odgórnie narzuca.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • LesFeuillesMortes 85 recenzji

    19.03.2008, 13:02 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Warto wpaść na carollowski zwariowany podwieczorek

    Na razie oceniam Pędzącego Królika jako miejsce na szybką kawę i chwilę oddechu w trakcie napiętego dnia. Kilka razy chciałam się wybrać po teatrze, ale spektakle kończyły się na tyle późno, że nie było sensu wpadać na 20 minut przed zamknięciem (o 22). Zajrzałam tam dzisiaj koło 10.30, panowała atmosfera rodzinnego, lekko nieprofesjonalnego rozprężenia. W niewielkiej części dla niepalących kanapa była zajęta przez, jak się domyślam, znajome właścicielki/obsługi, które co jakiś czas zaglądały na zaplecze i za bar. Osoby uczulone na sierść zwierząt powinny uważać, gdyż lokal jest otwarty dla czworonogów i piesek pań siedzących obok mnie hasał po kanapie (choć może był to wyjątek dla znajomego pieska a inne zwierzaki obejmuje zakaz wstępu, ewentualnie dostęp do mebli mają ograniczony, tak czy siak alergikom polecam zorientować się wcześniej czy miejsce jest bezpieczne dla nich).

    Zamówiłam cappuccino i polecaną tartę cytrynową. Cappuccino smaczne - konkretna pianka, proporcje kawy i mleka dobrze wyważone. Tarta rzeczywiście świetna, kruchy spód, przyjemnie kwaskowa warstwa cytrynowa. Efekt trochę psuła zbyt słodka beza, którą mniej więcej po 2/3 kawałka ciasta zeskrobałam. No i zaskakujące odkrycie - talerz był nieco zakurzony.
    Karta interesująca, jeśli będę w okolicach w godzinach lunchowych wpadnę na sałatkę lub coś konkretnego.

    Obsługa szybka, sympatyczna, stroje kelnerek przyciągają wzrok. Serwis doliczany do rachunku, czego nie lubię, wolę sama zdecydować, czy i jaki napiwek chcę pozostawić.

    Wystrój specyficzny, robi wrażenie. Popartowskie zestawienie biało-czarno-różowych kontrastów i komiksowego obicia mebli zapowiadało, że wzrok szybko się zmęczy - czekała mnie miła niespodzianka: wcale tak się nie stało. Wygodne fotele w które można się zapaść, wziąć w dłoń książkę i oderwać od rzeczywistości. Atrakcyjna, czysta łazienka, choć potpourri chyba dawno nie zmieniane, lekko zakurzone.

    Za cappuccino i tartę zapłaciłam 22 zł.

    2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

nowe lokale: Warszawa

Ładowanie wyników...