R20 - Restauracja Rozbrat 20

gdzie jesteś? województwo: mazowieckie » miejscowość: Warszawa
3.4
liczba opinii: 23 oceny szczegółowe

to ulubiony lokal 2 gastronautów

do tego lokalu wybiera się 18 gastronautów

ul. Rozbrat 20 Warszawa tel: (22) 628 02 95
typ lokalu: restauracja typ kuchni: francuska cena dania głównego: 40 - 60 zł
godziny otwarcia
dodatkowe atuty

opinie gastronautów (23)

  • degustibus 2 recenzje

    19.12.2009, 13:58 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Potrzeba więcej takich miejsc - bez palenia

    Fajny, prosty wystrój tworzący bardzo ciepłą atmosferę.

    Menu proste, prezentacja i smak bardzo dobre. Ceny trochę wysokie.

    Polecam i sam na pewno wrócę, zwłaszcza na zrelaksowaną posiadówkę.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • mapaki 7 recenzji

    11.12.2009, 08:44 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Przyzwoicie

    Byłem na Rozbrat 20 dwa dni temu na lunchu. W sumie mam bardzo mieszane uczucia. Jedzenie było dobre, ale zwykłe, nic specjalnego. Dorada jaką jadłem była przyzwoita i w sumie nie ma się do czego przyczepić, tylko cena 54 złote to chyba duża przesada. Ryba plus 2 kartofelki w tej cenie to na prawdę dużo. W lokalu było dużo ludzi i miałem takie wrażenie, że ani lokal, ani obsługa nie jest w stanie sobie z tym dać rady. Miałem wrażenie jakbym siedział w korytarzu, gdzie cały czas ktoś się kreci wokół. Stoliki są tak blisko siebie, że w sumie powinienem był się przedstawić sąsiadom, bo czułem się jakbym się dosiadł do obcego stolika.
    Będę musiał tam wrócić żeby sobie wyrobić ostateczne zdanie o tym miejscu, ale pierwszy kontakt tak sobie.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Anushca 2 recenzje

    07.12.2009, 10:10 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Zdecydowanie odradzam

    Wybrałam się z moim przyjaciółmi ze Szwecji na moją urodzinową kolację. Mamy już taki zwyczaj, że staramy się zjeść jakiś ciekawy posiłek za każdym razem ich wizyty w Polsce - niestety wizyta na Rozbrat nie będzie dobrze wspominana.

    Obsługa restauracji przyjęła naszą rezerwację pomimo tego, że tego wieczoru w lokalu odbywało się jakieś firmowe przyjęcie świąteczne, było głośno, tłoczno, nie byliśmy w stanie dojść do swojego stolika, ani zwrócić uwagi obsługi, która uwijała się jak w ukropie. Nadmiar pracy nie tłumaczy jednak totalnego braku profesjonalizmu - przy naszym stoliku zostało całą kolację dodatkowe nakrycie, talerze na przystwki sami musieliśmy sobie sprzątnąć gdy przyszło danie główne, nie otrzymaliśmy zamówionej karafki wody, a wino po napełnieniu naszych kieliszków (i polaniu stołu) zostało zabrane.

    Ja jadłam wołowinę - faktycznie stek był idealnie wysmażony i miał świetną strukturę, ale co z tego, skoro był zimny... (przy cenie o ile się nie mylę 59 pln, to jest absolutnie nie do zaakceptowania), kaczka była całkiem średnia, ale i tak o niebo lepsza od cielęciny, która była po prostu gumiasta.

    Dla porównania powiem, że w sobotę wyskoczyliśmy na szybki lunch do Almi Decor przy okazji zakupów i obawiam się, że Knajpa roku 2009 nie wytrzymuje porównania z restauracją w centrum handlowym...

    Rachunek 400 pln, niezadowolenie z jakości jedzenia i poziomu obsługi.

    Biorąc pod uwagę różnorodność opinii najwyraźniej jest to lokal, w którym nigdy nie wiadomo na co się trafi, moje doświadczenie pokazują, że nie miałam szczęścia w tej loterii.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • kubel 36 recenzji

    01.12.2009, 16:17 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Egzamin zdany na 5

    Z mojego doświadczenia jednym z najtrudniejszych egzaminów w restauracji jest nakarmienie kilkulatka (pomijam tu 'dziecięce' frytki i parówkę) - szczególnie jeśli w menu nie ma nic odpowiedniego dla dziecka.

    Wiele niezłych restauracji, które odwiedzałem z córką kompletnie oblały np. skądinąd bardzo dobre Vestibul w Wiedniu podało gnocchi obsmażone - dla dorosłego super, a dla dziecka po prostu twarde; czy podano puree - ale doprawione gałką muszkatołową, dla dziecka niejadalne. R20 zdało ten egzamin na piątkę i na jedzeniu dziecięcym atrakcje się nie skończyły.

    Niesamowita rozbieżność recenzji obudziła moją ciekawość i w niedzielę wybraliśmy się tam z żoną i 6-letnią córeczką. Mieliśmy dużo szczęścia, bo lokal pełny i akurat zwolnił się stolik - bezpieczniej rezerwować. Już od progu wita nas smakowity zapach a wygląd potraw na talerzach jedzących jest bardzo zachęcający. Wnętrze przypomina mi jedną z najciekawszych knajpek w Brukseli (Viva M'Boma) - białe kafelki, białe ściany, czarne dodatki pozwalają skoncentrować się na tym co najważniejsze - na jedzeniu.

    Wielokrotnie narzekano tu na obsługę - i chyba właściciel wziął to sobie do serca - kelnerzy uwijają się bardzo sprawnie i są kompetentni, choć nie podzielam ich gustów kulinarnych ;-) Żadnej straty czasu, napoje pojawiają się przed posiłkiem itd. Może ci co przychodzą tu na piwo są traktowani inaczej, cóż lokal nie jest lokalnym pubem.

    Wróćmy do jedzenia. Zamówienie dla córki - kelner zasugerował spoza menu tagliatelle z wołowiną. Szybko podano solidną porcję szerokich wstążek (raczej pappardelle) w znakomitym, wyraźnym, sosie serowo-śmietanowym z dodatkiem pesto, do tego wciąż miękkie paseczki wołowe. Tylko te ostatnie udało mi się wyrwać córce spod widelca. W czasie naszego obiadu makaron systematycznie znikał, do pustego talerza. Tak naprawdę danie samo w sobie godne uwagi.

    Nasze zamówienie już z karty - ślimaki z risotto, sandacz na brulee z koziego sera, dorada grillowana i sandacz na warzywach. Do tego butelka przyzwoitego Gavi (chardonnay polecane jako house wine oczywiście się nie nadawało, ale i tak było niezłe jak na krajowe standardy). Podoba mi się, że można wybrać zarówno samemu z wystawionych jak i z bardzo ciekawej karty.

    Sandacz na brulee to danie historyczne. Obsmażenie wydobywa lekką słodkawość sandacza, a mus z koziego sera jest do tego idealnym dodatkiem. Moja żona nie narzekała nawet na szparagi, których normalnie nie jada. Ślimaki są sympatyczne, choć całemu daniu brakuje tego czegoś, może parę plasterków podsmażonego czosnku zamiast parmezanu?
    Dorada zaskakująca. Jest to zwykle zapchajdziura restauracyjna. Bez smaku, często za sucha - ot, ryba. Tutaj nie wysmażona za bardzo, soczysta, z delikatnym maślano-czosnkowym sosem, do tego małe warzywa, jak dla mnie typowy styl francuski.
    Sandacz z warzywami nie w moim stylu. Nie przepadam za rybą poached, szczególnie jeśli jest podana z nadmiernie wyraźnymi dodatkami jak ziarna musztardy. Moim zdaniem to danie znakomicie by pasowało z sandaczem pieczonym, z chrupiącą skórką i wtedy z musztardą. Albo jeśli poached to z delikatnym sosem. Ale w końcu moja wizja i kucharza może się różnić! Poza tym bez zarzutu - ciekawe dla amatora takich smaków.

    Patrzyliśmy też z zainteresowaniem na sąsiednie stoliki - kaczka i wołowina wyglądają bardzo apetycznie. To pewnie będzie kolejny wybór.

    Na deser nie starczyło miejsca, choć np. brioszka przysmażana z morelami bardzo kusiła. Tylko kawa - espresso podane na moją prośbę wyraźnie krótkie (normalnie podają we francusko-polskim stylu 'lungo').

    Podsumowując - to miejsce jakiego mi brakowało w Warszawie. Dotychczas nie trafiłem na jedzenie tej klasy i zrelaksowaną, ale elegancką atmosferę. Wyjście na obiad, ze względu na cenę raczej niecodzienne (90 euro za obiad na 2 i pół osoby to cena europejska), ale definitywnie warte i pieniędzy, i czasu.

    A na drinki lepiej poszukać innego miejsca, tu się po prostu dobrze jada.

    Opinia dnia z 02.12.2009 r.

    2 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • Marika1 1 recenzja

    25.11.2009, 21:25 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Warto przyjść dla wnętrza i herbaty

    Polecam R20 na babskie spotkanie przy pysznej herbacie. Atmosfera, którą tworzy wnętrze bardzo mi pasuje i na pewno będę tu wracać. Nie wypowiadam się w sprawie kuchni - nie miałam okazji za wiele spróbować. Creme brulee i suflet były smaczne. Fantastycznie, że lokal jest wolny od dymu papierosowego.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • barbs 9 recenzji

    13.11.2009, 16:25 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    A mi się podoba!

    R20 odwiedzam dość regularnie i z przyjemnością tam wracam - zawsze mogę liczyć na coś nowego w karcie, miłą obsługę i jak przyjemne dla oka wnętrze. Uwielbiam ten wystrój.
    Na żadnym daniu się nigdy nie zawiodłam - wszystko się pięknie prezentuje na talerzu i tak też smakuje, raczej nie idą w stronę przerostu formy nad treścią.
    Jest drogawo, ale pokażcie mi inną restaurację w Warszawie z jedzeniem na tym poziomie i niższymi cenami - wszędzie ceny są podobne.
    Z jesiennej karty polecam krewetki w tempurze, medalion wołowy (ten dodatek z bakłażanów to poezja) i koniecznie zostawcie miejsce na mus czekoladowy (to bardziej coś w stylu chocolate sponge cake niż mus jako taki).

    3 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • simon123 2 recenzje

    09.11.2009, 22:41 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Pretensionalne

    Jak więksoscz polski restauracji, R20 jest pretensionalne. I nie tylko. Brak podstawowe rzeczy. My byliszmy 09.11.2009 i...
    - nie ma polskie piwy. Oferta było Heineken lub Peroni. Oops, przepraszam, nie ma Heinekena.
    - Gin z tonikiem? OK. Ale tylko jeden typ gin. I dla tonika, kelner poszedł do sklep obok.
    - Campari? Nie ma.
    - Poproszę cocktail "Americano". Owszem! Dostaliszmy kawy Americano...
    - Specialność - zielone fikusy. Tylko mały problem - nie ma.
    - Poproszę karta winy. Nie ma. Muszisz grzybać w szafach i szukać i spytać cena na każda butelka (to na bardziej było pretensionalne!)
    - Proszę kurczak - nie ma
    A propos tej "konkursy" organizowane przez "Warsaw Insider", "Gazeta Stoleczna" itd. Są bzdura i oparty na "freebies".
    R20 ma ładny wewnętrz i to tylko. W Londyniu, Paryżu, Nowym Yorku nie trwałby 1 tydzien. Niestety, polzcy są cały czas bardo najiwne o kwestie restauracji. Jest trendy, więc muszy być super (np. Cafe Szparka ktora ma usługi chybe najgorszej w całym świecie... ale to jest inna historia...).
    Polacy - bącie trochę bardziej wymagające!

    6 z 13 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • lukasz 118 recenzji

    08.11.2009, 21:09 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    W oparach ignorancji

    R20 kandyduje do tytułu knajpy roku przyznawanej przez Gazetę Stołeczną i mimo wszystko niesie to za sobą pewne oczekiwania. Mimo wszystko, bo sam konkurs uważam za absurdalny - jury pod wodzą Macieja Nowaka składa się z czterech przypadkowych osób. Klucz doboru tych ludzi jest czysto towarzyski i nie bardzo wiem dlaczego mam ufać gustowi kulinarnemu Agi Zaryan czy Edwarda Dwurnika. Pozostałe kandydujące knajpy warte są grzechu, więc poszliśmy sprawdzić także R20. Ostrzeżeni przez innych Gastronautów przed fatalną obsługą liczyliśmy, że jej poziom uda się zniwelować dobremu jedzeniu.

    Potwierdzam, sandacz na creme brulee jest bardzo dobry, a tatar z łososia z rilette z wędzonego pstrąga z pianką z sałaty - pyszny. Świetne jest też zielone risotto ze ślimakami i pieczywo, i nawet masełko. Gorzej już z daniami głównymi - sandacz na warzywach julienne z musztardą był poprawny, ale czegoś mu brakowało. Zresztą, skoro mamy jeść po francusku, to z takich warzyw można zrobić małe arcydzieło, aby to sprawdzić, wystarczy wejść do pierwszej lepszej knajpy za granicą francuską. Nie mówiąc już o tym co można wykonać na francuską modłę z samą rybą i nie mam tu na myśli posmarowania jej łyżką gruboziarnistej musztardy. Naprawdę spodziewałbym się trochę więcej fantazji.

    Wszystkie te doznania przebija jednak poziom obsługi reprezentowany przez ludzi zatrudnionych w R20 do pełnienia funkcji kelnera. Czegóż to oni nie potrafią! Jak starają się zaktywizować klienta! Jakże nie pozwalają o sobie zapomnieć!

    Przede wszystkim, w życiu ważny jest ruch. Nie można przyjść do restauracji i tak sobie siedzieć za stołem. Na pytanie o wina odpowiedziano, że nie ma karty, a wina są w szafce przy wejściu. Wygimnastykowanie się zza stołu chwilę po usiądnięciu i mały spacerek nikomu nie zaszkodzi. I absolutnie nic nie będziemy doradzać, ufamy naszym klientom, wiemy, że na pewno najlepiej wybiorą wino samemu. W ramach rozrywek umysłowych proponujemy zgadnąć dlaczego w naszym francuskim bistro 90% oferty stanowią wina włoskie, hiszpańskie i argentyńskie.

    Klient musi czuć się jak w domu, więc jak miła ciocia zapytamy, czy mu wymienić sztućce do następnego dania, bo może wcale nie chce? Dania łącznie z czekadełkiem przynosimy bez pośpiechu, najlepiej na dwie tury, żeby się klient nie przestraszył. Jest niedziela, jest czas by kelner wyszedł przed wejście i pogawędził z przechodzącymi kumplami. Klient poczeka.

    Dosyć żartów. Prawda jest brutalna jak Alain Delon: obsługa jest bezwładna i bezmyślna, nie ma pojęcia o tym co robi, nie interesuje się gośćmi ani tym, co się dzieje na stołach. Nie widzi wywróconego widelca na obrusie, za to potrafi zaproponować kawę i deser zanim dostaniemy drugie danie. Pusty koszyczek po chlebie i puste szklanki zostawia na stole przez cały posiłek. Po daniu głównym rybie głowy kwitną na talerzach przez ponad 20 minut, bo nikt nie zebrał naczyń. Nawet po zapłaceniu rachunków (nasz napiwek: ZERO złotych) brudne talerze pozostają na stole.

    Kiedyś chodząc po restauracjach koncentrowałem się na jakości jedzenia. Teraz widzę, ile spustoszenia może dokonać niewyszkolona obsługa. Właścicielu, menedżerze, szefie kuchni, nie tylko z R20, ale z wielu innych miejsc w tym mieście! Knajpa nie jest miejscem, które sprzedaje jedzenie! Jedzenie mogę kupić w sklepie! Ja idę do knajpy kupić miło spędzony czas! Żeby mi ktoś doradził, ułatwił, na czas wokół mnie posprzątał i sprawił, że będę chciał tam wrócić!

    R20 - adieu. Nie mylić z au revoir.

    Opinia dnia z 09.11.2009 r.

    9 z 12 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • WaszMichal 6 recenzji

    08.11.2009, 21:04 napisał:
    • jedzenie
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Nominacja do Knajpy Roku ?! Och, nie...

    O R20 nasłuchałem się sporo. Z jednej strony dużo dobrej prasy opisującej świetną kuchnię, z drugiej nominacja do Knajpy Roku - od ładnych paru miesięcy miałem R20 na liście, ale jakoś nie zgrywało się z bieżącymi planami posiłkowania. Wreszcie jednak jakaś koniunkcja planet albo może garnków czy talerzy tak się ułożyła, że pusty żołądek, gastrociekawość, a do tego kulinarnie zorientowani znajomi zeszli się pod jednym adresem przy ulicy Rozbrat.

    I cóż tu widać? Wnętrze urocze i gustowne - w klimacie nawet paryskie, choć od progu się czuje, że wszelkie porównania z bistro kończą się na gęstości ustawienia stolików, bo karta sugeruje spore ambicje (pianka z sałaty!), a i ceny za nimi nadążają z powodzeniem.

    W żadnej paryskiej knajpie o porównywalnym metrażu nie spotkałem tylu kelnerów - tutaj krzątało się ich aż pięcioro. Niestety, ich zainteresowanie łatwą do ogarnięcia salą wyraźnie nie szło w parze z liczebnością. Przy stoliku obsługiwały nas cztery różne osoby - kto inny przyjął zamówienie, kto inny zajął się czekadełkiem, talerzami, a na koniec rachunkiem. Miło, jednak efekt był taki, że po przystawkach zaproponowano nam... deser (tymczasem nasze zamówienie na dania główne dawno poleciało już do kuchni). A win do posiłku nie zaproponowano wcale. W restauracji aspirującej do francuskiego stylu! Swoją drogą rzut oka na półki z winem przekonał nas potem, że wybór win francuskich jest słabiusieńki.

    Na powitanie dostaje się pysznie chrupiący chleb i świetne masło - prosty i mocny punkt programu. Przystawki to błysk klasy kucharza - zielone risotto ze ślimakami i crème brûlée z sandaczem wyglądają, pachną i smakują wybornie.

    Minestrone esencjonalne, a warzywa w niej zieloniutkie i smacznie aldentyczne. Dorada smaczna, choć zupełnie niesłona. Mimo sporej obsady kelnerskiej logistyka nie nadąża z wydaniem dań dla czterech osób równocześnie. To już nie kwestia robienia wrażenia na gościu, ale pewnego poziomu.

    Skoro na miejscu był szef kuchni (widzieliśmy go na własne oczy), to można by zakładać, że z kuchni nie powinno się wydostać danie zepsute. A jednak! Nie pamiętam, bym kiedykolwiek jadł twardą cielęcinę. Towarzyszył jej sos tak nijaki, że aż smutny i zupełnie nie był w stanie zabić zamrażarkowego antyaromatu zielonego groszku. Byliśmy tym daniem tak zaskoczeni, że nawet zapomnieliśmy odesłać je do kuchni.

    Obsługa to najsłabszy punkt tego miejsca - po posiłku czekaliśmy 16 minut na sprzątnięcie talerzy, co wydawałoby się wskazane nie tylko ze względu na obecność na nich choćby rybich ośćców. Niestety, nie doczekaliśmy się, dzięki czemu jednogłośnie przepadły deser, kawa i napiwek.

    Jeśli R20 ma być Knajpą Roku, to na pewno nie powinno chodzić o rok 2009. Trzeba tu jeszcze sporo dopracować.

    5 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

  • bororo 7 recenzji

    26.09.2009, 16:07 napisał:
    • jedzenie
      nie oceniam
    • wystrój
    • obsługa
    • jakość / ceny

    Odmówiono mi obsługi

    No cóż, usiadłem i zamówiłem kawę i piwo - z mojego punktu widzenia jest to gastronomia lokalna, w której miałem nadzieje bywać. Po dziesięciu minutach od zamówienia zostałem powiadomiony o tym, że nie zostaniemy obsłużeni bo stolik to gorący towar, a nasze zamówienie nie zawiera dań.

    6 z 7 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.

    Czy ta recenzja jest przydatna?

nowe lokale: Warszawa

Ładowanie wyników...