opinie gastronautów (7)
-
Le5zek 50 recenzji
01.03.2009, 18:13 napisał:Dobrze, intymnie, nieco drogo
Przetestowałem ten lokal mieszczący się na parterze niewielkiego kondominium. Miejsce, w którym można zjeść przyzwoicie na pustyni Gocławka. Obsługa faktycznie niezbyt szybka, bo 1 kucharz i 1 kelnerka/barmanka musi obsłużyć wszystkich gości. A tych jak na dość pustynną okolicę niemało.
Zadymienie faktycznie przeszkadza. Wystrój fantastyczny - 'przedziały' stoją na prawdziwych kołach i szynach. Ktoś się napracował.
Do kuchni nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Zarówno polędwiczki wieprzowe w sosie malinowym z przypiekanymi kluseczkami, jak karkówka z ziemniaczkami i sałatką były bez zarzutu. Sałatka świeża, karkówka dobrze przygrillowana, chrupiąca, nie za gruba. To na pewno była ta sama karkówka z recenzji poprzednika - kucharz musiał więc przez te półtora roku się zmienić. Zdecydowanie na lepszego. Dania wyraziste smakowo, nie można im zarzucić 'mdłości'. Na deser znakomita latte z pikantną nutą cynamonu.
Jedyną wadą są nieco zbyt wysokie ceny jak na lokalizację lokalu. Ponad 50 zł za niektóre główne dania to jednak cena z centrum Warszawy, a nie z peryferii Pragi Południe.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Snorkmaiden 59 recenzji
06.04.2008, 14:23 napisał:szkoda...
Gdyby ta recenzja miała być jednozdaniowa to brzmiałaby: zmarnowany potencjał.
Świetna nazwa, z potencjałem, bo "narzuca" wystrój i menu (aż się prosi o przegląd specjałów z miast, w których zatrzymywał się legendarny pociąg!!!). Wygląd lokalu mimo ciasnoty nie jest zły - aczkolwiek tylko trzy "przedziały kolejowe" stwarzają warunki do swobodnej rozmowy. Resztę stolików stłoczono na "peronie", jeden przy drugim. Byłam w Orient Expressie wczesnym popołudniem, zajęte były trzy stoliki, jednak gdyby było więcej gości i nie daj Boże któryś by palił papierosy - byłoby gorzej.
Menu rozczarowuje - pod kwiecistymi nazwami kryją się banalne dania - golonka, eskalopki, stek. Nie ma tu nic "orientexpressowego", ani jednej potrawy typowo francuskiej, tureckiej, rumuńskiej czy węgierskiej. No może schaboszczaka z buraczkami można przy odrobinie wyobraźni podciągnąć pod Wiener Schnitzel, a golonkę przypisać Monachium;) Zamówiłam karkówkę ("Jegomość w meloniku") była twarda, jakby wyschnięta; towarzysząca jej sałatka i ziemniaczki - bez zarzutu. Najlepsza jednak była herbata, aromatyczny roiboos z dodatkami. Wizyta w restauracji była tylko tłem do spotkania z przyjaciółką, więc nie narzekałabym, gdyby nie (opisany przez Smakoszkę) incydent, który nas wypłoszył z lokalu. Zostałyśmy - nie przesadzając - przegnane od stolika, bez cienia usmiechu, bez przeprosin, z kamienną twarzą. Z kawy zrezygnowałyśmy, wypiłyśmy ją gdzie indziej, a Orient Express stracił klientki. Szkoda, bo jestem lokalną patriotką, a na Pradze Południe ciekawych lokali gastronomicznych jak na lekarstwo...
Stanowczo nie polecam!Czy ta recenzja jest przydatna?
-
smakoszka 23 recenzje
06.04.2008, 09:17 napisał:Nie polecam
W tym tygodniu byłyśmy z przyjaciółką w restauracji Orient Express. Obie lubimy dobre lokale z klimatem i nie jest nam obojętne do jakiego lokalu idziemy, więc wybór miejsca spotkania poprzedziło wertowanie stron www i gorąca dyskusja. Restauracja ładnie prezentowała się na zdjęciach, menu brzmiało obiecująco. Niestety po wizycie w Orient Expressie czułyśmy duży niesmak. Przede wszystkim, jak to często bywa, lokal prezentuje się w rzeczywistości gorzej niż na zdjęciach. Jest bardzo mały, stoliki stoją ciasno jeden przy drugim, więc brakuje swobody i intymności do rozmowy. Z miejsca, w którym siedziałyśmy, było np. widać to, co dzieje się w kuchni, co niestety rozpraszało i psuło klimat. Pomysł na restaurację i wystrój fajny, ale kompletnie nie pasujący do małego wnętrza. To nie koniec zastrzeżeń. Do restauracji przyszłyśmy ok. 15:30. Po przyjściu poinformowano nas, że możemy być w restauracji tylko do 17:30, bo potem restauracja jest zarezerwowana dla większej grupy. Postanowiłyśmy zostać w restauracji - stwierdziłyśmy, że 2 godziny wystarczą nam na pogaduszki. Obsługa okazała się jednak niekonsekwentna, bo 40 minut przed godziną 17:30 pani kelnerka poleciła nam przesiąść się do jednego z małych stolików tuż przy wyjściu, bo w części restauracji, w której dotychczas siedziałyśmy, obsługa chciała rozpocząć przygotowywanie stolików dla kolejnych gości. Słowa "poleciła" użyłam nieprzypadkowo, bo ton kelnerki był nakazujący - nie była to grzeczna prośba o przeniesienie się, nie było też przeprosin za niedogodności. Stoliki, które nam wskazano, były o wiele mniej wygodnie niż ten, przy którym usiadłyśmy na początku, więc zrezygnowałyśmy z dalszego ciągu. Zachowanie obsługi zaszokowało nas - powinni być konsekwentni i pozwolić nam dokończyć biesiadę przy tym samym stoliku do ustalonej wcześniej godziny 17:30.
Jeśli chodzi o menu, też nas rozczarowało. Obie zamówiłyśmy karkówkę z opiekanymi ziemniaczkami i sałatką. Ziemniaczki i sałatka były ok - świeże i smaczne, ale główny składnik dania czyli grillowana karkówka pozostawiał wiele do życzenia. Mój kawałek był prawie zimny - wydaje mi się, że nie było to świeżo grillowane mięso, lecz przygotowane wcześniej i podgrzane przed podaniem, ale podgrzane bardzo słabo. Przyjaciółka z kolei narzekała, że jej kawałek był twardy.
Na pewno więcej tam nie wrócimy.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
badracing 24 recenzje
29.03.2008, 23:49 napisał:Przyjemnie i smacznie
Dzisiaj wybrałem się do Orient Expresu. To co mi się od razu spodobało to zagospodarowanie przestrzeni. Knajpa nie zajmuje dużej powierzchni, ale stoliki są tak ustawione, że ta przestrzeń jest wykorzystana optymalnie – każde miejsce ma swoją sferę intymności i nie ma się wrażenia, że ktoś łazi nam po plecach. Miejsce to doskonale nadaje się na miły wieczór przy piwie, to na pewno. Okazało się, że na obiad również. Zamówiliśmy trzy dania główne: solę w białym sosie z zielonym pieprzem i kaparami, polędwiczkę wieprzową w pikantnym sosie z malinami oraz golonkę z pieca. Trzeba przyznać, że wszystkie dania wyglądały świetnie i smakowały doskonale. Na dania trochę się czeka, ale są tego warte. Ceny nie są zabójcze - za danie główne zapłacimy ok. 30 zł.
Jedyny mały minus to trochę nieobecna obsługa.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
pyskalover 8 recenzji
24.11.2007, 17:17 napisał:Miły lokal na wieczorne piwo i spotkanie z przyjaciółmi
Mieszkam w pobliżu i często odwiedzam ten lokal. Fakt, wieczorami jest tam ciasnawo, przy tym obsługa jest powolna. Wynika to z tego, że zazwyczaj jest jedna kelnerka, która przeważnie robi wszystko, nalewa piwo, zbiera zamówienia, itd. Nigdy nie wyrabia się, chociaż kelnerki są miłe. Duże zadymienie też jest minusem. Nie polecam dla rodzin z dziećmi lub ciężarnych kobiet. Ale jedzenie jest bardzo dobre. Karta jest rozbudowana i wierzcie mi, nie ma w niej nietrafionych dań. Wszystko jest smaczne i ładnie podane. Szczególnie polecam ten lokal na popołudniowe obiady. Wtedy jest luźniej i obsługa jest lepsza. I jeszcze jedno, w lokalu jest zawsze genialna muzyka, snująca się w tle. Jak napisali inni, lokal dopracowany pod względem wystroju, miło i przytulnie.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
aniamala 27 recenzji
22.10.2007, 20:04 napisał:W Krakowie prezentuje się dużo lepiej
W zimne jesienne popołudnie, wracając głodni z leśnej wycieczki, postanowiliśmy z A. wstąpić do Orient Expressu, ponieważ było po drodze, a specjalnie jeździć na Pragę by nam się nie chciało. Lokal o takiej nazwie i szyldzie odwiedzaliśmy niegdyś w Krakowie - całkiem zadowoleni wtedy - liczyliśmy więc na miły posiłek.
Lokal mniejszy od krakowskiego - zaledwie 3 "przedziały" i kilka stolików "na peronie" ale wystrój dopracowany - wagon ma nawet koła kolejowe.
Po kilku minutach chciałam wyjść, bo zadymienie od dwóch palących stolików potworne i nie ma się jak przed nim uchronić, ale już złożyliśmy zamówienie, a ziąb na dworze zniechęcał do wychodzenia.
Żurek w chlebku (10zl) smakował raczej jak grzybowa - może był na grzybowej kostce, bo ani kawałka grzyba nie było widać, była za to kiełbasa i całość nawet wypadła nieźle, chlebek zjedliśmy do końca. "Jegomościa w meloniku", czyli karkówkę grillowaną z ziemniakami pieczonymi i sałatką wiosenną (26zł) oceniam jako całkiem przyzwoitą, bez rewelacji, ale bez minusów - porcja bardzo duża, mięso obficie przyprawione, dressing w sałatce wyważony, nie za kwaśny.
Penne all'arabiata (23zł) może trochę za mało ostre, porcja słuszna, dla głodnego zadowalający smak i wielkość. Grzane wino (7zł) nieco za chłodne, z plasterkiem pomarańczy (plus), przyjemny wybór kilku różnych ciekawych herbat w imbryczku (8zł).
Kelnerka miła, uprzejma, bez zarzuutu.
Nasze dania akurat były z tych tańszych bo np. polędwica wołowa w zestawie kosztowała powyżej 40zł, ale pierogi (w dziale przekąski) chyba 11zł, więc jest w czym wybrać.
Deserów nie próbowaliśmy, ale 17zł za tiramisu wydaje mi się lekko przesadzone.
Powinni jednak pomyśleć o lepszej wentylacji, albo zakazie palenia.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
mada 13 recenzji
15.04.2007, 23:32 napisał:Najciekawsze to wystrój i desery
Mam dzieci, więc jak już się wybieramy we czwórkę do restauracji, to musi być ciekawie. Zachęcona opiniami o niepowtarzalnym wystroju Orient Expressu, pewnej środy tam zaszliśmy. Owszem, lokal urządzony bardzo fajnie, choć nieco ciasny. Dzieci były zachwycone, bo mogły przymierzać czapki konduktorów kolejowych. Nasz stolik stał w przedziale.
Na przystawkę wzięliśmy krążki cebulowe, panierowane (dobre) i nachos. Danie główne: 'Frywolny Antonio' czyli pierś kurczaka nadziewana suszonymi pomidorami i 'Gentleman w podróży' czyli befsztyk. Dzieciaki oczywiście zamówiły zestawy Junior, czyli paluszki z kurczaka i fryty. Jedzenie nie było złe, ale brakowało mu tak naprawdę smaku, przypraw. Było trochę takie... gumowe. Niby do niczego nie można się przyczepić, ale jakoś wrócić tam nie mam ochoty. No chyba, że na deser. Bo tiramisu w pucharku bardzo mi odpowiadało. Wiadomo, rodzajów tiramisu jest tyle, ile restauracji, ale to z Orient Expressu wspominam do dziś. Były jeszcze wspaniałe lody. I przemiła obsługa, której nie denerwowały nasze dzieci.
Może kucharz nie powinien bać się użyć kilku przypraw ?Czy ta recenzja jest przydatna?