opinie gastronautów (53)
-
maryjan 7 recenzji
31.08.2010, 17:26 napisał:Po prostu ŻENADA!
Nigdy nie wyszedłem tak niezadowolony z jedzenia. Nieogarnięta kelnerka próbuje wcisnąć jedzenie, którego nie zamawialiśmy. Do wielkiego chleba z mięsem i warzywami podają ryż po upływie pół godziny. O co chodzi?!
Talerz z mięsem to nic innego jak Shoarma ze Sphinxa.
Do tego papierowe chusteczki.
ŻENADA!0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Makalu 3 recenzje
29.08.2010, 13:11 napisał:Vanitas vanitatum et omnia vanitas
Moja ulubiona restauracja sprzed lat... Pamiętam jeszcze pierwszy mały lokalik na ulicy Sławkowskiej na tylko kilka stolików, gdzie podawali i obsługiwali właściciele z gruzińskimi korzeniami, posiłki były przygotowane na oczach klientów, do Lawasza lano trzy sosy wewnątrz, a pierś z kurczaka w środku niego była obtaczana w płatkach i migdałach... to była poezja smaku. Zawsze przywołuje miłe wspomnienia... i niestety po tamtym wielkim gruzińskim Chaczapuri zostały tylko wspomnienia.
Teraz to skomercjalizowana sieć, która niestety postawiła na ilość, a nie na jakość. Jedzenie przyzwoite, ale zwyczajne. Zniknęła sławna pierś z kurczaka na rzecz poszatkowanych resztek wewnątrz lawasza. Teraz mam nieodparte wrażenie poczynionych oszczędności typu jeden sos zamiast trzech, szoti tylko do dań głównych, jeden rodzaj sałatki a'la 1/4 porcji.
Obsługa taka "zależy jak wiatr dmuchnie". Jadaliśmy tam wiele razy - zdarzała się miła, a zdarzała się i taka, że nic tylko uciekać... Jednego razu Pani obsługująca raczyła zabrać nam talerze w trakcie jedzenia, o łyżeczkę do sosu nie można się było doprosić, a wszystko to okraszone impertynencką wręcz bezczelnością i niemiłymi uwagami.
Wystrój ładny, przytulny, to jedyne co zostało po dawnym Chaczapuri...
Także marność nad marnościami i wszystko marność, a dla tych co nie pamiętają dawnego lokalu i właścicieli. Zwyczajność nad zwyczajnościami...0 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Marcin02 10 recenzji
28.08.2010, 21:30 napisał:Zwykła Krakowska restauracja
Uważam, że Gruzińskie Chaczapuri to zwykła, miła krakowska restauracja. Zamówiłem sobie tam chaczapuri z sosem i colą - smakowało zwyczajnie, jedzenie nie powaliło mnie na kolana, uważam że było zwykłe. Nie zachwyciła mnie ta restauracja, dlatego moje uczucia są mieszane.
0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
wajcha 2 recenzje
07.08.2010, 23:02 napisał:Prędzej na minus niż na plus
Jedzenie nie powaliło na kolana. Może za dużo się spodziewałem po relacji z wizyty mojego znajomego, która to z kolei do Chaczapuri mnie zwabiła. Co prawda smakowało, ale jadałem już lepsze saszłyki. Całej oprawki, która widniała obok dania w karcie, nawet nie poczułem, a obiecywałem sobie wiele, gdy zobaczyłem hasło: w winie. Obsługa w porządku, ale odniosłem wrażenie, że pani przyjmująca zamówienie była straszliwie znudzona swoją pracą. Jednak wielkim plusem tejże restauracji jest wystrój - najefektowniejszy, jaki miałem przyjemność uświadczyć. Ceny natomiast stanowczo za wysokie, biorąc pod uwagę, co trafiło na mój talerz. Chyba, że mówimy o napojach, czyli gruzińskiej oranżadzie, bo ta jest wprost wyborna. Można złożyć wizytę choćby z przyczyn wizualnych.
Data wizyty w lokalu: 24 czerwca 2010Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ewa_tina 268 recenzji
25.06.2010, 13:53 napisał:Nie wchodź nigdy dwa razy do tej samej rzeki...
Moja poprzednia wizyta w tym miejscu we wrześniu ubiegłego roku nie należała do ciekawych przeżyć kulinarnych, więc pewnie spytacie czy warto było "pchać" się tam ponownie... Cóż, nie odpowiem na to pytanie "tak" lub "nie".
Dzień był ciężki, spotkania, pośpiech, pociąg, czytanie 100 stronnicowego materiału.. no i moi znajomi Gruzini i Gruzinofile. Nie byli, więc chcieli sprawdzić na własną "gębę". Organoleptycznie dociec czy to tu czy nie tu czuć choćby zapach Gruzji. PRZEKONALI SIĘ, ŻE TO NIE TU.
Zgodziłam się bo wewnątrz było mnóstwo osób i było Saperavi. Czerwone, wytrawne z gron uprawianych w rejonie Kakheti. Znaczy się wino. Gruzini twierdzą, że jest najzdrowszą odmianą wina na świecie...tak... przecież to gruzińskie, ale ja lubię je za te skórzane i czekoladowe akcenty gdy już dociera do mojego przełyku, a jeszcze nie zadomawia się w mojej głowie.
Poza dobrym bakłażanem z czosnkiem i pietruszką (ale czy to można zepsuć) nic nie było takie jakim być powinno: lawasz, chinkali, chaczapuri. Z lekką nutą rozrzewnienia i bezrozumnie zamówiłam ormiański tort reklamowany jako ulubiony deser cara Piotra I. Znam go z domowych wypieków babci i powiem Wam, że to co podali na Floriańskiej miało się tak do ormiańskiego specjału jak nosorożec do konia w dowcipie... nijak niepodobne. Swoją drogą, sądzę, że car wysłałby ich na Sybir za takie "dowcipy".
Jedyna rzecz jaka była dobra, a nawet powiem nadzwyczaj dobra jak na polski standard - to OBSŁUGA. Dwie bardzo miłe, kompetentne i uśmiechnięte dziewczyny. Skarb.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
sprawdzacz 2 recenzje
26.04.2010, 07:26 napisał:Całkiem przyjemnie
Usiadłem tam sobie wieczorkiem i zjadłem szaszłyk gruziński z kurczaka. Obsługa była miła, było mało osób i ze smakiem, w przyjemnej atmosferze, delektowałem się smacznym posiłkiem. Smakowała mi też aczma ze szpinakiem. Wszystko było świeże i dobrze podane.
0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
anek666 3 recenzje
21.03.2010, 18:56 napisał:Nie polecam :( na Siennej
Pierwszy dzień wiosny! Mówię sobie - spacer po Krakowie. Do południa piękna pogoda, ale potem jak to w naszych polskich klimatach bywa powiało chłodem i zachciało mi się jakiejś dobrej zupki w stylu "gulaszowej".
Niestety trafiłam do Gruzińskiego Chaczapuri... Zamówiłam zupę Charczo i cały czar prysł. Zupa wodnista, bez ziół i z mięsem wieprzowym (cały jeden kawałek). Nie będę ściemniać - ohyda. Nie mówię o obsłudze... Nie polecam.2 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
lemonjelly 5 recenzji
16.03.2010, 14:28 napisał:Studencki Smak 2 :)
Hmm, jeśli chodzi o nazwę restauracji, a to co jest w niej serwowane to cóż, jedno się nijak ma do drugiego. ;/ Ale jeśli chcę coś szybko zjeść, a do wyboru mam Mc na końcu Floriańskiej albo Chaczapuri wybierałam do tej pory Chaczapuri. :) Porcje były "solidne" i na Grodzkiej miła obsługa, a jeśli chodzi o Floriańską to patent z otwartym oknem tak, że miało się wrażenie jedzenia posiłku na środku ulicy był fajny, tylko jednak latem na takiej uliczce i przy takim ruchu turystycznym wszędobylski kurz, co nie sprzyjało zbytnio spożywaniu dań... Jednak wieczorem było przyjemnie. Jak wyżej napisałam, do tej pory wybierałam Chaczapuri, ale po lekkim liftingu cen w górę niestety nie są one bardzo adekwatne do jakości i proporcji. Ogólnie rzecz biorąc nazwa restauracji nie odzwierciedla zupełnie serwowanych dań.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Tom2010 1 recenzja
28.02.2010, 17:57 napisał:Fast food jak fastfood
Zacznę od tego, że kiedyś mi się przytrafiło być w Gruzji na wycieczce: 2 tygodnie miłych wspomnień i przepysznych potraw. Przed wycieczką nigdy nie byłem w tej restauracji. Poniosła mnie tam ciekawość, aczkolwiek nie oczekiwałem takiego samego jedzenia, co próbowałem w Gruzji, ale człowiek na to człowiekiem jest, żeby mieć nadzieje. Kiedy dostałem menu, zapytałem się od razu czy kucharz jest Gruzinem, odpowiedź była "Nie". No cóż, chciałem spróbować, więc to mnie nie zatrzymało. Przeglądając menu po nazwach oprócz "szaszłyk", "chaczapuri", "chinkali" i "charczo" nie znalazłem nic wspólnego z Gruzją. Zamówiłem zupę, jako drugie danie chciałem zamówić chaczapuri, ale kiedy zobaczyłem chaczapuri z dodatkami jak mięso czy warzywa, to postanowiłem aż tak nie ryzykować :) i zamówiłem talerz gruziński. Jako zupę dostałem bardzo rzadkie coś w czym pływało 2 kawałki tłustego mięsa. Charczo bez kolendry i bez tkemali nie jest charczo. Kiedy zobaczyłem talerz gruziński zastanowiłem się czym to danie się różni od shoarmy wspomnianego Sphinxa? Nie wiem. Kiepsko, kiepsko, kiepsko! Jedyne co ratowało knajpę to lemoniada i wino gruzińskie.
Obsługa była w miarę dobra. Ucieszyły też zdjęcia i obrazy miejsc, jakie odwiedzałem będąc w Gruzji.
P.S. Nigdy nie pójdę do tej knajpy, żeby nie popsuć wspomnień o jedzeniu gruzińskim.3 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
monsek 5 recenzji
22.02.2010, 13:30 napisał:Uważam, że ok!
Trochę mnie zaszokowało to co przeczytałam na temat tej restauracji. Na pewno można zgodzić się z kiepską obsługą, tak niestety jest, bo zatrudniają ludzi za kiepskie pieniądze. Brak tam kogoś nadzorującego, może warto zainwestować w managera z prawdziwego zdarzenia? Nie zgadzam się z opinią na temat jedzenia, bo było ciepłe, przyzwoicie podane, sztućce były czyste. Czy było smacznie? Może nie jakoś super, ale też nie tragicznie, a w każdym razie adekwatnie do ceny. Bardzo często ludzie dają się skusić cenie i wymagają nie wiadomo czego! Nie miałam przyjemności próbować oryginalnej kuchni gruzińskiej, ale za tę cenę kupuję to co proponują. Jadłam lawasz i starterek też nam podano i bardzo żałuję, że w naszym mieście ich nie ma. Uważam, że opinia o tym, że są gorsi niż oklepany Sphinx jest grubo przesadzona!
0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
nowe lokale: Kraków
-
Gościniec Polski
opinii: 0 -
Pizzeria Tina
opinii: 0 -
Polskie Jadło Compendium Culinarum
opinii: 0 -
Restaurcja Morskie Oko
opinii: 0