opinie gastronautów (14)
-
jasti 42 recenzje
29.11.2008, 10:06 napisał:Galeria to raczej nie jest, ale smaki i owszem, wyborne
Recenzja jeszcze nie ostudzona, bo z wczoraj, gdy spędziliśmy tam z TŻ przemiłą godzinę. Ale zacznę od początku.
Stolik wcześniej zarezerwowany, ale ludzi było mało, raptem 2 zajęte stoliki, dopiero przed naszym wyjściem zjawili się kolejni goście i jak widać znajomi, sympatycznie. Pierwszym zapamiętanym wrażeniem był niestety nieprzyjemny zapach (trochę jak w barach wietnamskich, niestety). Szwankująca wentylacja i klimatyzacja, a do tego jedna para paliła, a to dla nas minus. Drugie wrażenie było fantastyczne, gdyż obsługująca nas kelnerka była przemiła i bardzo pomocna. Zamówiliśmy więc - TŻ zupę Tom Tam (17zł) i Pad Thai z krewetkami (29zł), a ja kaczkę w czerwonym curry z liczi (43 zł). W oczekiwaniu na dania obserwowaliśmy wnętrze. Proste, bez rewelacji i wielu dekoracji, ale przyjemne, byłoby jednak zdecydowanie lepiej, gdyby szafę ze świecącym szyldem Coca-Coli postawić gdzieś z boku, gdyż jej widok kojarzy się z podrzędną pizzerią... Drugi minus to drzwi do toalety na wprost wejścia, zwykłe białe z okienkiem i plastikową klamką - jw. A wystarczyłoby zamontować ładne drewniane, które nie kojarzyłyby się tak jednoznacznie.
Tyle o wrażeniach wizualnych, przejdźmy do smakowych. Zupa Tom Yam była dla mnie tak szalenie ostra, że myślałam, że wypali mi gardło. Ale TŻ, miłośnik ostrych rzeczy, zjadł ją ze smakiem. Była wg niego trochę za rzadka. Moja kaczka to prawdziwy majstersztyk, chyba nigdy nie jadłam tak mięciutkiej i rozpływającej się w ustach, świetne połączenie z liczi i idealny sos curry, kopczyk ryżu także idealnie kleisty. Brakowało nam tylko pałeczek, które lubimy, ale może się nie używa, nigdy w Tajlandii nie byliśmy, niestety. TŻ rozpływał się nad Pad Thai, a jedliśmy je już w paru miejscach, nie tylko w Polsce, sami również robimy niezgorsze, ale śmiem twierdzić, że to wykonane w GS było bardzo, bardzo dobre, to ten smak. Słuszne porcje, wyszliśmy pełni jak baloniki. A dodatkowo dostaliśmy na spróbowanie zupę Tom Kha Khai, którą chciałam zamówić (można pół porcji, polecam na mniejsze możliwości), ale ostatecznie zrezygnowałam. Bardzo smaczne białe wino azjatyckie (11 zł kieliszek). Herbata jaśminowa w dzbanuszku (8zł) dobrze pomagała nam w zmaganiach z ilością na talerzach.
Atmosfera była iście domowa, jeszcze raz chciałam pochwalić kelnerkę (właścicielkę?), gdyż dawno nie spotkałam się z tak miłą i fachową obsługą. Ceny do przełknięcia, nawet kaczki, zwłaszcza w relacji z jakością.
Na pewno tam wrócimy.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Idalia 1 recenzja
13.11.2008, 22:51 napisał:Pozytywne zaskoczenie w Warszawie :)
Sympatyczna restauracja z bardzo smacznymi tajskimi potrawami i super uprzejmą obsługą. Pyszne zupy (mmm... Tom Kha Kai) i dania główne, wszystko ładnie podane i w porcjach odpowiedniej wielkości. Nie pokuszę się o krytykę dań jak moi poprzednicy (marcinek, asiabrach) ponieważ nie byłam w Tajlandii - znam za to "warszawskie" tajskie restauracje i - w mojej ocenie - Galeria Smaku zdecydowanie wyróżnia się wśród nich na plus pod względem smaku potraw.
Dodam, że w Galerii Smaku byłam z grupą znajomych z Francji, którzy przez ostatnie rok przetestowali już chyba wszystkie modne warszawskie restauracje, a tym razem naprawdę im smakowało (a francuskie podniebienie jest wymagające :)).
Zdecydowanie polecam Galerię jako miejsce na kolację z grupką znajomych w miłej i bezpretensjonalnej atmosferze.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Marcinek 15 recenzji
09.11.2008, 17:59 napisał:Do Tajlandii daleko, ale pewna namiastka Azji i owszem
Cóż, nie sposób nie być krytycznym, w końcu chyba taki jest cel istnienia Gastronautów... Tak się składa, że podobnie jak Gastronautka asiabrach miałem okazję podróżować po Tajlandii, wprawdzie 1,5 roku temu, ale wrażenia kulinarne pozostały do dziś niezapomniane i to zarówno z tamtejszych oficjalnych lokali, jak i z przyulicznych grilli serwujących gorące ośmiornice. Prawdę mówiąc ówczesne wspomnienia zaprowadziły nas do lokalu Sunanta na Kruczej okrzykniętego jedynym prawdziwie tajskim przybytkiem w Warszawie, ale sorry, była to kompletna pomyłka nie mająca nic wspólnego z krajem ze stolicą w Bangkoku.
Zachęcający w Galerii Smaku był kucharz, pracujący wcześniej w Sheratonie, gdzie miałem okazję bawić się podczas którejś z sylwestrowych nocy i gdzie jedzenie było urzekające. W wydaniu stricte autorskim jednak chyba większość pary uszła bokiem, porcje rzeczywiście małe, chociaż urokliwie skomponowane. Z racji niedalekiej odległości od miejsca zamieszkania, wpadliśmy tam z małżonką w środku tygodnia, ot tak, żeby spróbować jak jest.
Zamówiliśmy niewiele, złociste pierożki z wieprzowiną i klasyczną chińską Wonton, czyli pierożki te same, tylko w dwóch formach. Były ok, ale nie wiem, czy nie lepsze są serwowane w chińskiej restauracyjce na tyłach Hali Gwardii.
W roli czegoś konkretniejszego wystąpiły polędwiczki wołowe z imbirem i makaron ryżowy z krewetkami, obydwa dania ładnie podane, smak gładki, bez podkreślania ich charakteru, a co najbardziej niestety dokuczające, z niewielka ilością białka zwierzęcego. W Sheratonie byłoby to zrozumiałe, tutaj, w głębi osiedla, już nie za bardzo, zwłaszcza, jeśli ma się zamiar zbudować bazę wiernych klientów. Jakieś 5-8 dag polędwicy to zdecydowanie zbyt mała porcja, aby poczuć jej subtelność w azjatyckim wydaniu (wczoraj kupiłem kilogramową za 40 zł, także ta z Galerii Smaku stanowiła koszt około 3 zł). Ciekawy był imbir osobliwie podkolorowany, za ten element dania wielkie podziękowanie. Makaron ryżowy z krewetkami to proste dranie, spotykane w Azji na każdym kroku, tutaj jak najbardziej poprawne.
Powiedzmy, że mimo dużej praktyki kucharza, na razie to początek, postaram się wybrać w styczniu jeszcze raz i skonfrontować przyszłość z niedawnymi doznaniami. W naszym przypadku ani zapachów z kuchni, ani uchybień ze strony obsługującej nas pani nie zanotowaliśmy.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
asiabrach 7 recenzji
04.11.2008, 20:18 napisał:Okropne jedzenie
Zaczynając od początku - żeby pokazać, że moja opinia jest jak najbardziej obiektywna.
Dopiero co wróciliśmy z mężem z miesięcznej wyprawy do Tajlandii, gdzie dosłownie każdą częścią ciała chłonęliśmy tajską kuchnię jedząc w miejscowych restauracjach polecanych w przewodnikach Lonely Planet, a potem idąc na żywioł przemierzaliśmy dzielnice Bangkoku pochłaniając jedzenie z przenośnych straganów, bazarów, barów w których byliśmy jedynymi Europejczykami. Podróżowaliśmy również przez południe kraju i nie muszę chyba dodawać, że nigdy nie jedliśmy w hotelowej restauracji? :) Była to nasza wielka kulinarna wyprawa - uczestniczyliśmy nawet w warsztatach kulinarnych, dzięki uprzejmości tajskiego kucharza, z którym później się zaprzyjaźniliśmy (oboje kochamy gotować).
Po tym długim wstępie przejdę do Galerii Smaku.
Stęsknieni za tajską kuchnią postanowiliśmy ją odwiedzić - zachęceni "oryginalnym" kucharzem :)
I srogo się zawiedliśmy -
Satay'e były MALUTKIE! Sos zupełnie nie taki i niesmaczny! Powinien być gęsty, ze zmielonych orzechów nerkowca, natomiast mięso powinno być lekko pikantne, marynowane w mleku kokosowym i curry - co wyraźnie wyczuwało się w Tajlandii w smaku.
Zielone curry - konsystencji zupy, powinno mieć w sobie bataty, nie muszę dodawać, że ich tam nie było.
Pad thai - najgorsze danie, tym bardziej, ze sami dobrze je już przyrządzamy. Powinno mieć w sobie tofu, sos chili, sos rybny, cukier, sok z limonki, zmielone i uprażone orzechy arachidowe.
Zupa kokosowa z kurczakiem - jedyne jako takie danie, ale nie było czuć dobrze smaku trawy cytrynowej i brakowało w niej imbiru i liście kaffiru.
Chciało mi się płakać - czułam się zwyczajnie oszukana.
To przykre, że po krótkiej wyprawie jestem w stanie sama przygotować w domu dania o niebo lepsze i bliższe do oryginału niż zawodowy tajski kucharz! Na dodatek potwierdzam informację o beznadziejnej obsłudze, i pragnę podkreślić, że wybierając się tam należy uzbroić się w dużo cierpliwości - długie oczekiwanie na potrawy i chyba maski gazowej - ponieważ właściciel postanowił zaoszczędzić na klimatyzacji i cały smród starego oleju z kuchni, która jest umiejscowiona na dole, nalatuje wprost do sali restauracyjnej na górze. Coś okropnego!
Wystrój przypomina trochę lepszego "chińczyka" lub bar szybkiej obsługi - brzydki gres na podłodze i sosnowe stoliki i krzesła.
Bardzo mi przykro, ale chciałabym wszystkich ostrzec przed tym miejscem - zmarnowane pieniądze i zmarnowany wieczór.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
zolwik 69 recenzji
23.10.2008, 18:44 napisał:Mmm... :)
Nie żałuję ani sekundy spędzonej w tej restauracji. Począwszy od sympatycznej pani z obsługi, po pyszne tajskie jedzenie, jakiego nie doświadczyłam jeszcze w żadnym innym miejscu. Na samo wspomnienie robię się głodna ;) Dobrze że byliśmy w czwórkę i zamówiliśmy dania "na środek stołu", dzięki czemu mogłam spróbować kilku pozycji. I moim faworytem jest zielone curry z krewetkami oraz zupa z dodatkiem mleczka kokosowego. Czekam teraz na desery, których nie było w karcie. Na pewno zawitam tam nie jeden raz.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
reuptake 59 recenzji
12.10.2008, 09:46 napisał:I wstrząśnięty i zmieszany
Jeśli chodzi o dania, to po dwukrotnej wizycie jakoś nie mogę wpaść w zachwyt. Nie wiem dlaczego, wszystko jest smaczne, ale dalej mam wrażenie, że podobne curry bez problemu robię w domu, a i inne potrawy nie mają czegoś wyjątkowego. Czuję, że jestem zbyt krytyczny i mam może zbyt wysokie oczekiwania, wrażeń z Galerii Smaku na pewno nie określałbym jako rozczarowujących, dam więc cztery gwiazdki. Byłem tam dwa razy, pójdę jeszcze raz i mam nadzieję, że zmienię opinię.
Natomiast doświadczyłem tam chyba najbardziej spektakularnej serii wpadek jeśli chodzi o obsługę. Piszę to (staram się pisać) bez złośliwości, ale co powiecie jeśli: najpierw kelnerka obleje wodą ubrania dwóch osób, potem okaże się, że nie ma piwa z karty, potem okaże się, że nie ma też innego piwa z karty, potem nastąpi straszne zmaganie z kieliszkiem do wina przewracającym się na korkowej podkładce służącej za tace, napoje zostaną podane w formie butelka + pokal (nie nalane), woda mineralna bez cytryny mimo wyraźnej prośby, następnie dwa dania główne zostaną pomylone ("bo kucharz jest obcokrajowcem i nie doczytał") - najprawdopodobniej zostały jedynie zamienione, ale kelnerka ich nie odróżnia, w smażonym ryżu z kurczakiem kurczaka ewidentnie nie ma, rachunki podane na skrawkach papieru i znowu dowiadujemy się, że czegoś zabrakło, kartą można płacić, ale znowu coś tam szwankuje, byliśmy godzinę i mówiąc szczerze żal było patrzeć na zmagania obsługi z grawitacją, siłą tarcia i innymi prawami fizyki. Mieliśmy gościa z UK, spytał, "is it always like that?", odparliśmy, że nie zawsze, tylko od kiedy kelnerzy wyjechali na Wyspy do pracy, co przyjął za dobrą monetę.
Myślę, że dobrze by Galerii Smaku zrobiła zmiana nazwy i lokalizacji. Może wstąpiłby w to miejsce jakiś nowy duch.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Tangerinka 4 recenzje
09.10.2008, 14:13 napisał:Idealne jedzenie
Przepysznie i do wytrzymania cenowo, co - jak na warszawskie warunki i przy tym poziomie kuchni jest rzadkością. Zawodowstwo kulinarne kucharza - właściciela przerosło moje oczekiwania. Jadłam pyszną zupę thom ka z łososiem i szaszłyki z kurczaka w sosie thai satay, próbowałam pad thai z krewetkami (pycha!) i soczystych polędwiczek wieprzowych na ostro. Właścicielka zachwalała specjalność Galerii - kaczkę. Trzeba będzie tam wrócić :)
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
frrr 6 recenzji
08.08.2008, 19:25 napisał:Koniecznie trzeba spróbować
Do restauracji zawędrowałem za szefem kuchni z The Oriental licząc, że nie zawiedzie mnie jego autorskie przedsięwzięcie. I dla jedzenia trzeba do Galerii przychodzić - jest świetne, a w szczególności zupy. Ostra krewetkowa Tom Yam z delikatnym posmakiem kolendry - idealna, Won-ton jedna z najlepszych w Warszawie. Dania główne bardzo dobre, ale nie tak rewelacyjne jak zupy. Może przy drugim podejściu, kiedy skusimy się na białe mięso zamiast czerwonego zmienię zdanie. Chociaż trzeba przyznać, że sosy są doskonale wyważone (polecam sos słodko-kwaśny do wieprzowiny), tak samo jak kompozycja na talerzu.
Ukryta na Woli restauracja korzysta ze wszystkich zalet drugoklasowej lokalizacji. Przede wszystkim cisza i kameralność. Kiedy szef kuchni przechadza się między stolikami, współwłaścicielka dba o to, żeby wszystko smakowało i było miło, a obsługa jest świetna naprawdę można odetchnąć od fałszywej uprzejmości dużych restauracji.
Koniecznie trzeba raz spróbować, na Tom Yan mam ochotę co chwilę (uwaga - zupa jest bardzo ostra - nie dla każdego).Czy ta recenzja jest przydatna?
-
halicz 210 recenzji
04.08.2008, 12:30 napisał:Właściwie - dobrze...
To dobra restauracja. Przytulna, niewielka, z miła obsługą. Położenie przy Ogrodowej jest pewnym minusem – widok zmęczonych życiem dżentelmenów przechadzających się pod oknami nie wszystkim dodaje apetytu... Jedzenie – momentami zadziwia! W jednym lokalu zdecydowano się serwować dania kuchni polskiej i tajskiej – przyznacie, że to nieczęste połączenie! Ale nie zauważyłem zbyt wielu gości spożywających pomidorową – skupmy się więc na "tajszczyźnie"... Satay (nazywany w karcie "sate") jest klasyczną przystawką kuchni tajskiej – niewielki szaszłyk z marynowanej w przyprawach wołowiny, wieprzowiny lub kurczaka podawany jest z gęstym, pikantno-słodkawym sosem orzeszków ziemnych... W Galerii to świetne danie jest nieco bez smaku – myślę, że zapomniano o właściwej marynacie. Wegetariańskie spring rolls – ze słodkim sosem chili – raczej bez zachwytów. Szczerze mówiąc najbardziej smakowała mi zupa z kurczaka z mleczkiem kokosowym (Tom Kha Kai) – pyszna! Curry – również klasyczna potrawa kuchni tajskiej - podawana jest w restauracji jako "kurczak w zielonym curry" i "kaczka w czerwonym curry". Oba smaczne, chociaż wg mnie zachwiano proporcje pomiędzy ilością sosu, a mięsa i warzyw. Moje zielone curry wyglądało jak rzadka zupa – z trudnością znalazłem w niej kilka kawałków kury. Lepsze pod tym względem było curry z kaczki – polecam! Nie próbowałem curry z krewetek – może następnym razem. Z alkoholi w Galerii można dostać piwo lub wino. Niestety, do podawania tego drugiego restauracja ewidentnie nie jest jeszcze przygotowana – podobnie jak do przyjmowania opłaty kartami kredytowymi! Postarajcie się więc mieć ze sobą trochę gotówki – średnio 60-70 zł na osobę!
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Gastronaut 113 recenzji
03.08.2008, 14:28 napisał:Tajlandia na Woli
Wola czy Phuket – takie od pewnego czasu pytanie zadawać sobie mogą wielbiciele tajskich smaków, bo choć klimat jeszcze nie ten, a i oceanu brak, to thai cuisine już jest. A przyczyną tego jest niepozorna, wyrosła trochę niepostrzeżenie w okolicach Chłodnej, Galeria Smaku. I właśnie położenie wydaje się być jedynym minusem, a w zasadzie „plusem ujemnym”, jak mówił nasz były Prezydent, tej przesympatycznej knajpki – trudno ją bowiem znaleźć. Ale jak się pokona ten pierwszy, choć jak zwykle najtrudniejszy krok, to potem są już same plusy, a nawet „plusy dodatnie”.
Jedzenie wyśmienite – zupy won ton z fantastycznymi pierożkami, tom yam z krewetkami na ostro, tom kha kai z delikatnym kurczakiem w mleku kokosowym, czy krewetki w zielonym curry, kurczak w zielonym curry, kaczka w czerwonym curry, czy pad thai – wszystko idealnie dopracowane, świeże, odpowiednio pikantne bądź nie, w zależności od życzenia, a do tego za bardzo rozsądne pieniądze.
Co ważne, nad wszystkim osobistą pieczę pełni właściciel, a jednocześnie mistrz kuchni w jednej osobie. Po wyczerpujących emocjach kulinarnych, których nam dostarczył, wyszedł do gości i uciął sobie ciekawą pogawędkę na temat kondycji kuchni tajskiej i generalnie azjatyckiej w Polsce.
Chciałoby się więcej takich miejsc w Warszawie, gorąco polecamy, nie tylko wielbicielom kuchni tajskiej.Czy ta recenzja jest przydatna?