opinie gastronautów (6)
-
che85 29 recenzji
07.06.2010, 13:51 napisał:Nie zachwyca
Zamawiam tylko w dostawię do domu, więc nie będę oceniał obsługi ani wystroju.
Niektóre dania lepsze niż w innych miejscach z chińskim jedzeniem, inne - słabe. Porcje są olbrzymie, więc samym drugim daniem można się porządnie najeść. Najczęściej zamawiam, bo też i najbardziej mi smakuje, wieprzowinę w sosie czosnkowym na ostro. Choć muszę przyznać, że wcale ostra - przynajmniej dla mnie - nie jest. Raz pomylono zamówienie - zamówiłem tym razem wołowinę w sosie czosnkowym, a dostarczono mi do domu wieprzowinę. Zupełnie nie smakowała mi wołowina po seczuańsku na ostro ani tamtejsze zupki - zupa chińska z wieprzowiną i zupa wonton. Obie zupy były mdłe i bez smaku - jedynie w zupie wonton całkiem smaczne były same pierożki won-ton, ale reszta zupy to woda bez smaku. Ponieważ tutejsze jedzenie nie powala mnie na kolana, preferuję zamawiać z Sapayi - tam przynajmniej jest taniej. Z Jin Ren zamawiam tylko, jak mam ochotę na wieprzowinę w sosie czosnkowym.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kaga 4 recenzje
08.02.2010, 17:38 napisał:Restauracja z tradycją :)
Lokal odwiedzam już 12 lat (wcześniej był na ul. Pod Lipą). Od 12 lat kelnerki podają mi kartę, a ja od 12 lat z uporem maniaka jem żeberka w sosie z czarnej soi, kaczkę na chrupko lub golonkę w sosie czosnkowym ;), doskonałą sałatkę z alg.
Mimo odległości (jakieś 20 km) jesteśmy parę razy w roku i w dalszym ciągu nam smakuje!Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Balbina 17 recenzji
29.07.2008, 14:15 napisał:Tam coś się zepsuło... tam coś się zmieniło...
Zepsuło, bo na początku było genialnie! O Jin Ren donieśli nam przyjaciele, mieszkający w sąsiedztwie - że koniecznie tam trzeba się spotkać. Nie udało się uzgodnić terminu, poszliśmy rodzinnie sami. Wystrój mocno przaśny, nowy, mały pawilonik, brzydki i ciasny - jako ozdoba, azjatycki kicz. Ale w niewielkiej sali na pięterku (ciut dusznej, ciut zajeżdżającej smażonymi w oleju przyprawami) jedno wydało nam się OK: dwa okrągłe stoły zajmowali, ramię przy ramieniu, sami śniadzi, skośnoocy, czarnowłosi obywatele! O, skoro tu jadają Azjaci, nie może być źle. Następne zaskoczenie: menu. Skromniutka kartka papieru odbita na ksero, za to gęsto zadrukowana pysznościami w bardzo przystępnych cenach! Przystąpiliśmy do badań. Ja wybrałam ulubione słodko-kwaśności, mąż wołowinę na ostro. Szef kuchni przysłał kelnerkę, żeby dopytać, czy na pewno - "Bo to bardzo ostre jest!" Mąż potwierdził, a potem mówił, że danie było jak dla niemowląt ;) Młodzież zaczęła od przystawek, krewetek, chrupek, sałatki - wszystko dostaliśmy szybko i smaczno, a pani sama z siebie zaproponowała, że ustawi dania na obrotowej tacy, żebyśmy mogli próbować wszyscy - wszystkiego. Do tego leciutkie piwo chińskie, a potem desery: karmelizowane jabłko okazało się doskonałym zwieńczeniem posiłku. Zapłaciliśmy, opchawszy się ponad miarę, niewiele ponad 100 zł. Wracaliśmy potem kilkakrotnie, między innymi na chrupiącą kaczkę, która rozpływała się w ustach. Za ostatnim podejściem to już nie było to... Obsługa się ślimaczyła, mięso (kaczka i kurczak) było obeschnięte i twarde, ledwie je zmęczyliśmy. Skośnookich bywalców wymiotło, a menu w plastiku (lepiącym się i brudnym) zawierało zdecydowanie wyższe ceny. O jakaż przykra, o jakaż zmiana. Sprzedano ten lokal? Szef kuchni się zmienił? Chwilowa niedyspozycja? Cóż, pójdziemy tam jeszcze raz - ale to może być już ostatni raz.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Wojtek79 27 recenzji
04.03.2008, 14:36 napisał:Bez zachwytów, choć czasem można wpaść
Byliśmy tam w zeszłą sobotę. Knajpa pełna – wszystkie stoliki zajęte, na dużej plazmie leciała chińska telewizja z satelity, co potęgowało uczucie autentycznej "chińskości". Na start zamówiliśmy zupy: ostro-kwaśną oraz won-ton. Obie poprawne, choć zbyt mało esencjonalne. Jako przystawka wjechały też świńskie uszy w czosnku – zdecydowanie gorsze niż te, które pamiętałem z "Chinatown". Bardzo dobre, wręcz wzorcowe były za to sajgonki.
Co do dań głównych: żeberka w pięciu smakach niezbyt ciekawe – podane w całości, a nie na modłę chińską pokrojone na małe kawałeczki (tak, by można by je chwytać pałeczkami), kurczak z porem dość mdły w smaku (choć mięso bardzo soczyste). Z trzech zamówionych dań głównych najlepsza była chyba moja wieprzowina z czosnkiem na ostro. Ryż też był mało azjatycki – był zbyt sypki, by dało się go wygodnie chwytać pałeczkami.
Na deser były tradycyjnie: herbata jaśminowa, banan w cieście i jabłka w karmelu. Banan trochę za mało słodki, kawałki jabłek upieczone w cieście z cynamonową posypką całkiem niezłe.
Szczerze mówiąc – spodziewałem się lepszej kuchni. Moje rozczarowanie pogłębiła niesamowicie ślamazarna (choć sympatyczna) obsługa.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kubik 31 recenzji
22.01.2008, 18:31 napisał:Najlepsza w Warszawie!!!
Zabrał mnie do niej kolega, który przez wiele lat mieszkał na placówce w Chinach. Powiedział, że to najlepsza restauracja chińska w Warszawie. Patrząc z zewnątrz na pawilon nie bardzo chciałem wierzyć, że na piętrze jest ta "znakomita restauracja". Gdy wjechała na okrągły stół misa zupy kwaśno-ostrej, zrozumiałem, że to jest to! I tak do końca! Wszystko dobre, a szczególnie rachunek za 4 osoby na 120zł! Polecam!
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Gastronaut 113 recenzji
11.11.2007, 13:43 napisał:Warto...
...udać się do Jin Ren. Choć dla niektórych wyprawa na Ursynów może być długa, dwupasmowa arteria Rosoła nie zachęca by zwolnić i rozejrzeć się dookoła, a i sam budynek, w którym znajduje się restauracja, nieszczególnie zaprasza do środka, to jednak na wysokości stacji Orlenu, pomiędzy Płaskowicką a Belgradzką warto zdjąć nogę z gazu i po przeciwnej stronie wypatrzyć jedną z, naszym zdaniem, najlepszych chińskich restauracji w Warszawie.
Po przekroczeniu progu i wdrapaniu się schodkami na pierwsze piętro wita nas typowy wystrój restauracji chińskiej w Polsce, trochę lampionów, trochę czerwonego, ot tak by poczuć się swojsko.
Wszystko jednak wynagradzają dania. Z tych, które próbowaliśmy, właściwie wszystkie, może poza kaczką (niestety! ale podejmiemy kolejną próbę…) są godne polecenia. Na początek np. ogórek słodko-kwaśny, potem zupa ostro-kwaśna, na główne szczególnie wołowina z warzywami lub w sosie czosnkowym na ostro lub, dla prawdziwych wielbicieli ostrych dań, gotowana na bardzo ostro. Deserów nie próbowaliśmy, ale zwolennicy dań w cieście powinni coś dla siebie znaleźć.
Mając porównanie do kultowych warszawskich „chińczyków” (Bliss, China Town) Jin Ren nie zostaje ani trochę w tyle, a przy tym jeszcze cenowo wygrywa. Jednym słowem, wart wyprawy przyczółek Państwa Środka na warszawskim Ursynowie.Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
najpopularniejsze
nowe lokale: Warszawa
-
Jaskinia
opinii: 0 -
Na kłopoty... Bednarska
opinii: 0 -
Instytut Cafe
opinii: 0 -
Drukarnia Cafe Bar
opinii: 0