opinie gastronautów (29)
-
Balbus 6 recenzji
30.08.2010, 13:21 napisał:Strzał w dziesiątkę
Lubię rosyjskie jedzenie. W rodzinnym domu miałem zawsze regularnie kilka wschodnich dań. Sam robię takie. W różnych miastach szukam właśnie rosyjskich restauracji. W Gdańsku są dwie - dobra Trzy Niedźwiedzie i b. dobra Kresowa. Obie warto odwiedzić. W Kresowej dobrze dają zjeść. Pielmieni to rzeczywiście pielmieni, a wareniki to rzeczywiście wareniki. Soljanka smakuje jak soljanka, jest taka, jak sam robię - esencjonalna. Przydałaby się większa porcja, ta miseczka jest stanowczo za mała. Obsługa, jak na polskie standardy, niespotykana. Właścicielka (przemiła, może troszeczkę zbyt się narzuca) zgodziła się spełnić zachciankę moich córek, chociaż dania takiego nie było w karcie. Widać, że kobieta dba o interes, ale we właściwy sposób. To znaczy przez podniebienie do portfela. Rozczarowała mnie tylko herbata. Mam wrażenie, że to kiepski assam z supermarketu, 9 zł za szklankę wymagałoby więcej zachodu (zresztą ceny, jak w całym Gdańsku, najdroższym mieście w Polsce, jednak za wysokie). Konfitury za to smaczne, bez szprycowania żelatyną. Polecam.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
dziki_zajac 2 recenzje
10.08.2010, 10:31 napisał:Warto ją znaleźć
Warto zboczyć z głównej trasy zwiedzania Gdańska i zajrzeć do Restauracji Kresowej. Jedzenie pyszne, przygotowane z pasją i tradycją. Chłodnik z szyjkami rakowymi palce lizać. Pierogi ręcznie lepione.
Bardzo polecam, tylko proszę nie zwracać nadmiernej uwagi na niedociągnięcia w wystroju i nie przejmować się gasnącym światłem, to nie jest tu ważne.Data wizyty w lokalu: 03 lipca 2010, godz. 16:00Czy ta recenzja jest przydatna?
-
dymitr 3 recenzje
20.07.2010, 00:16 napisał:Pyszne domowe jedzenie, kresowo-wschodni klimat
Potrawy z różnych regionów wschodnich: kresowa lwowska, rosyjska, kaukaska. Miejsce nie dla turystów, tylko smakoszów dań "od mamy".
Pani Tatiana - bez dwóch zdań - to dusza lokalu.
W takiej np. Warszawie przyzwyczajeni jesteśmy do sprawnej, europejskiej, ale "ustandaryzowanej" obsługi, więc niezwykłym zaskoczeniem jest to, że gospodyni domu zajmuje gości rozmowami, opowiadaniem o potrawach, żartami itd. W dzisiejszych czasach taka pasja to rzadkość. Nas Pani Tatiana zahipnotyzowała.
Wszystko w tej kuchni jest "swoje", bez "cywilizacyjnych" dodatków, proszku do pieczenia, glutaminianu sodu i innych "zapychaczy".
Podsumowując.
Wspaniała kuchnia "z sercem":
- najwspanialsze domowe pierogi rosyjskie które jadłem w Polsce (pielmieni z mięsem, wareniki z serem, z kapustą i prawdziwkami) na cieniutkim domowym cieście. Pycha.
- genialna "pieczeń lwowskich ułanów" - rozpływa się w ustach
- niesamowity kurczak po kaukasku - delikatne kotlety z dużą ilością warzyw i lekko pikanym smakiem
- świetne grillowane bakłażany na przystawkę, nadziewane twarożkiem z czosnkiem, rybką, warzywami
- domowe ciasta prosto "z blachy" - niebo w gębie
- do ciasta czarna herbata z własnoręcznie dobieranego mixu + konfitury własnej roboty
Jakość potraw : 6+
Byliśmy grupą 20 osób, nie było ani jednej osoby której cokolwiek by nie smakowało!
Wystrój: mniej wyszukany, w klimatach retro. Na pewno z niedociągnięciami o których piszą Gastronauci.
Ale to nie dla wystroju gorąco polecam to miejsce.Data wizyty w lokalu: 19 lipca 2010, godz. 20:001 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kecaj 4 recenzje
21.06.2010, 14:28 napisał:Poznaj nowe smaki znanych ci potraw
Kresowa to warte poznania miejsce w Trójmieście. Trafiliśmy trochę przypadkiem, weszliśmy przez "kuchnię" od ul. Zbytki – pierwsze wrażenie było dość bufetowe zatem. Obsługę oceniłbym jako fatalną – dziewczyny choć miłe i w regionalnych strojach, to niewiele mogą powiedzieć o ofercie. Ostatecznie oceniam na *** z powodu p. Tatiany. W zasadzie bez niej restauracja traci sens. Wystrój przeciętny, nie zniechęcający, choć na krzesłach na piętrze trudno zapaść się w desery. Jedzenie – z przystawek ciekawym eksperymentem lub raczej doświadczeniem smakowym jest tatar (inaczej robiony ostatecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i łosoś, pasztet i bakłażany nie były już tak interesujące. Z rzeczy zasadniczych polecam nieobecny w karcie mix pierogów oraz kartacze zrobione trochę inaczej. Na deser truskawki nietrafionym eksperymentem określiłbym Pavlovą której beza nie dość, że gęsta jak sernik to jeszcze była zmrożona na lód. Jest jeszcze jedna rzecz która zdecydowanie sprawia, że chętnie znowu zawitam do tego lokalu. Kwas chlebowy.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
jacekmaslak 5 recenzji
30.04.2010, 20:38 napisał:Wspaniała, wręcz rodzinna atmosfera
Zachęceni opiniami gastronautów, podczas zimowego urlopu spędzanego w Gdańsku, wybraliśmy się z żoną do Kresowej (lubimy popróbować różnych kuchni). A ponieważ nasze rodziny pochodzą z obecnych kresów, mogliśmy porównać kuchnie. Nie żałujemy.
Dodatkową atrakcją był koncert pani Iriny Szody, z którą śpiewaliśmy rosyjskie romanse i ballady Okudżawy.
Polecamy. Przytulna, rodzinna atmosfera kontrastująca z wnętrzami nawiązującymi do czasów "matuszki Rossii".Czy ta recenzja jest przydatna?
-
gosiastem 2 recenzje
21.03.2010, 21:52 napisał:Nie polecam
Nie polecam. Początek był obiecujący, niestety na początku się skończyło. Właścicielka pojawiła się zanim zdążyliśmy przejrzeć karty. Dania, które otrzymaliśmy nie zachwyciły, jedynie kawa była pyszna (niestety śmietanka do kawy zbyt tłusta). Pierogi były rozgotowane, warzywa - takie zwykłe z mrożonki. Nic szczególnego. Poza tym właścicielka wyrażała opinie, które niestety nie były dla nas zbyt miłe. Ja tam na pewno nie wrócę.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
olo36 11 recenzji
28.02.2010, 19:59 napisał:Bardzo miła atmosfera
Bardzo miła atmosfera (bardzo serdeczna właścicielka Tatiana), smaczne jedzenie. Ceny zaś niestety, mniej zachwycające, ale cóż... Trzeba przyjść, zobaczyć, spróbować i samemu ocenić. Szczególnie godne polecenia pierogi z mięsem, barszcz z uszkami, herbatka z konfiturą i gruzińskie wino.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
mmmniam 50 recenzji
06.07.2009, 11:37 napisał:W sam raz na delektowanie się długim wieczorem
Do Kresowej trafiliśmy głodni jak wilki po intensywnym sobotnim zwiedzaniu Trójmiasta. Restaurację polecali nam znajomi jeszcze w Warszawie, zatem czekał na nas zarezerwowany stolik. Był ciepły lipcowy wieczór, stolik pod lipą i rosyjskie pieśni na żywo przy gitarze. Idealnie. Zmęczeni zalegliśmy w ratanowych fotelach w oczekiwaniu na menu. Wokół zaledwie 6 stolików. 10 minut i nic. Gdy karta znalazła się w naszych rękach długo się nie zastanawialiśmy, co nie znaczy, że wybór mały czy też nie atrakcyjny. Wręcz przeciwnie - wszystko zapowiadało się smakowicie. Ale jeść się chciało jak diabli. Menu wymownie zamknięte. 15 minut i nic. Choć trzy z naszych trafień z menu okazały się niemożliwe do zrealizowania (sobota przed 21), złożyliśmy zamówienie. Szczęśliwie nie musieliśmy czekać na napoje tyle, ile na dania główne. "Zaledwie" po godzinie od przyjścia do Kresowej karp duszony w warzywach, ziemniaki a la Puszkin, Cziburiaki z jagnięciną, świeże warzywa oraz kolejna runda napojów (po pierwszej nie było już śladu) szczęśliwie znalazły się na stoliku. Jedzenie było fenomenalne, to fakt. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to wielkość porcji, ale smak był warty swojej ceny. Tyle że z pewnością nie był wart tego oczekiwania, bo w brzuchach burczało niemiłosiernie wdychając kresowe zapachy płynące z talerzy innych gości. I za to duży minus na tle wielkich plusów dla tego miejsca.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
R2xCaliente 21 recenzji
02.04.2009, 22:55 napisał:Dobrze, że ludzie z pasjami cały czas istnieją
Restauracyjka bardzo fajnie ulokowana - centrum, a jednak bez zgiełku długiego targu i hordy obcokrajowców z mapami.
Cała estetyka kresowego domostwa klasy wyższej widać była porządnie przemyślana, bo nie ma za bardzo się do czego przyczepiać jeśli chodzi odbiór wizualny.
Na początek wita wystrojona w ludowe fatałaszki Pani kelnerka. Co prawda niezbyt zadowolona ze swojej pracy (sądząc po minie) i z faktu, że klient o coś tam pyta i w ogóle zawraca głowę. Mniejsza jednak o oprawę. Przejdźmy do sedna. Podaje kartę dań a tu wachlarz różnych ciekawych pozycji od zup przez roladki bakłażanowe do dziczyzny, aż zachęcających do nieprzyzwoitego obżarstwa. Niestety zwłaszcza mięsnych przez co wegetarianie nie mogą sobie poszaleć.
Polecam zwłaszcza bardzo dobrze przyrządzoną gicz jagnięcą, która w akompanimencie ziemniaczków ze śmietaną i boczkiem rozpływa się w ustach. Nie jestem smakoszem ciężkiej kuchni, ale dania z Kresowej mają taki klimat w sobie, a zarazem pieczołowicie dobrane zestawienia smaków, że nie da się tego odczu.
Niestety finisz nie jest już tak dobry, gdyż na rachunek można czeka jak się okazało 10 min., dzięki czemu nawet lwowskie zawodzenie wydobywające się z głośnika zaczyna denerwować.
Podsumowując, naprawdę dobre solidne jedzenie, które co prawda trochę kosztuje, ale pozostaje w pamięci i zachęca do ponownego przyjścia.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
MisUszatek 9 recenzji
22.03.2009, 23:27 napisał:Restauracja z pasji
Do Kresowej wybrałem się zachęcony pozytywnymi opiniami na Gastronautach oraz wiedziony poszukiwaniami „Najlepszej Restauracji w Trójmieście”.
Na Kresy wyruszyliśmy w cztery osoby, specjalnie aby spróbować jak największej ilości dań.
Na początku należy wspomnieć iż w weekendy nie ma możliwości dostania stolika bez rezerwacji.
Po wejściu przywitała nas kelnerka ubrana w tradycyjny rosyjski/ukraiński strój pytając o rezerwację, ale po chwili "przejęła nas" szefowa pani Tatiana. Od razu wypatrzyła, iż moja Ukochana jest w stanie błogosławionym i zaprowadziła nas do stolika, a dla niej wybrała najlepsze krzesło w najlepszym miejscu, co siłą rzeczy musiało zrobić na nas dobre pierwsze wrażenie... ale do rzeczy
Jedzenie:
Czytając opisy restauracji przeczytałem iż pani T. patrząc na osobę potrafi zgadnąć co powinno się zamówić. Postanowiłem sprawdzić jej szósty zmysł. Pani T. stwierdziła, że dla mojej cery najlepszy będzie Solnik, a na dania główne ułańska pieczeń z kopytkami ma się rozumieć, do tego kapusta zasmażana ze skwarkami. Wszystko było rewelacyjne! Szczególnie kopytka, troszkę mniejsze od tych jakie zwykłem jadać, ale po prostu palce lizać. Moja Ukochana zamówiła sandacza w kurkach, a na przystawkę roladki z bakłażanem. Ryba może troszkę mało słona, ale za to roladki były najlepszym daniem jakie nam podano! Absolutna rozkosz! Pozostali towarzysze zamówili żurek z białą kiełbasą i talerz pierogów. Żurek może za mało kwaśny, ale pani T. zaproponowało odrobinę cytryny... Ostatnia osoba zamówiła indyka w sosie cytrynowo-morelowym oraz barszcz z kołdunami. Barszcz był nieco inny niż wszystkie barszcze, których próbowałem, czuło się w nim świeże buraki. A przepis na indyka ponoć przyśnił się pani T.! Podczas jedzenia wymienialiśmy się daniami, więc każdy z nas posmakował wszystkich dań. Wszyscy byliśmy zachwyceni, jedzenie było po prostu swojskie! Smakowało jak w domu!
Podsumowując daję 5 - za menu, jakość i połączenie tradycji z różnorodnością.
Wystrój:
Spójny - nawiązujący do tematu przewodniego restauracji. Może brakowało jakiś obrazów, rekwizytów tak potrzebnych aby stworzyć klimat. Wielkim atutem była muzyka na żywo - fortepian oraz pani śpiewająca rosyjskie i polskie piosenki! A teraz dwa największe minusy:
Fatalna toaleta! Jak z niskiej klasy baru bistro oraz co już ktoś zauważył - zastawa stołowa! Litości! Pani T! Talerze niczym z mleczaka?! Chyba można by postarać się o porządną zastawę? Za toaletę i zastawę stołową odejmuję po gwiazdce - 3.
Obsługa:
Cały czas zajmowała się nami Pani T. raczyła nas ciekawymi opowiadaniami o potrawach, pomogła wszystkim wybrać dania i to ona osobiście przyjmowała zamówienie, była naprawdę bardzo miła i zrobiła na nas ogromne wrażenie. Szczególnie stwierdzeniem, iż nie prowadzi tej restauracji głównie dla zarobku, ale ponieważ to jest jej pasja! Ona stwierdziła, że po prostu uwielbia gościć ludzi i tak traktuje klientów - jak gości we własnym domu. Jako dowód na te słowa opowiedziała nam, iż miasto prosiło ją o założenie kolejnych fili restauracji, ale odmówiła bo nie o to chodzi... Reszta kelnerek również niczego sobie, szybkie, sprawne i miłe. Po wyjściu mieliśmy wrażenie, iż byliśmy na obiedzie u starej znajomej, a nie w lokalu. Może zostaliśmy tak potraktowani ponieważ byliśmy tam pierwszy raz, ale rozglądając się zauważyłem iż wszyscy klienci cieszą się takimi względami szefowej.
Bez wahania 5!
Jakość/cena:
Nie jest tam tanio, za wielki obiad dla 4 głodomorów (plus jedno w drodze) zapłaciliśmy około 320 PLN. No cóż naprawdę było warto. Za dobre żarcie w dobrej restauracji potrafię zapłacić sporo... Daję więc 4. Czemu nie 5? - prześladuje mnie widmo tanich i kiepskich talerzy - a temu!1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
nowe lokale: Gdańsk
-
Restauracja Mercato w Hotelu Hilton
opinii: 0 -
F32 & High 5 Terrace Bar w Hotelu Hilton
opinii: 0 -
Sempre Pizza e Vino
opinii: 0