opinie gastronautów (60)
-
matowi 8 recenzji
04.05.2012, 01:29 napisał:Niezdecydowanie
Ancora to trudny przypadek. Zdecydowanie nie jest to restauracja, w której każdy się odnajdzie, poczuje komfortowo i przyjemnie spędzi czas. To miejsce jest WYMAGAJĄCE!
Przede wszystkim wymaga dystansu wobec własnych oczekiwań odnośnie obsługi. Autor tego tekstu jest przyzwyczajony do jadania w nie najgorszych miejscach i ma sporą samoświadomość w kwestii upodobań kulinarnych, a także względem wystroju restauracji i poziomu/ charakteru obsługi. I to rodzi niezdecydowanie w opinii o Restauracji Ancora.
O jedzeniu można mówić w samych superlatywach. Broni się jakością (świeże, smaczne, świetnie podane, w porcjach "akurat", co znaczy, że spokojnie można zjeść przystawkę i główne danie) i pomysłowością. Super są ryby (turbot!). Boskie są desery (ciastko czekoladowe z płynnym wnętrzem, creme brulee z rozmarynem!). Nie ma co wątpić, że kuchnia jest najmocniejszą stroną Ancory. Podobnie karta win. Już te najbardziej przystępne cenowo są bardzo dobre (celowo nie piszę "najtańsze", bo takie określenie średnio pasuje do butelek za ponad 100 zł).
Niestety, cała reszta jest co najwyżej umiarkowana. Wnętrze jeszcze jakoś ujdzie. Puste ściany w pastelowych kolorach, nieliczne stoliki, ascetyczne umeblowanie. Zieje zadęciem. Nie ma lekkości, jest banalność. W każdym razie jest schludnie i wiadomo, że to miejsce pomyślane jako takie "z wyższej półki".
A teraz najsłabsza strona - obsługa. Osoby obsługujące gości są miłe, ale sposób ich pracy, rozmowy, odpowiadania na pytania, prezentowania pozycji z karty, etc. jest tak SZTUCZNY, że można poczuć się niemal intruzem w jakiejś świątyni. I to takim, co bezpardonowo zakłóca jakiś tajemny obrządek. Rzadko mam tak jasne poczucie obcości, jak w Ancorze. Tak nie powinno być i zastanawia mnie, czy właściciele restauracji celowo kształtują taką atmosferę tego miejsca. Nawet nie wiem, czy znajdę ochotę na ponowną wizytę przy kolejnym przyjeździe do Krakowa. Jest tu przecież tyle innych wspaniałych restauracji...
Na koniec o cenach: jest drogo. I kropka.Data wizyty w lokalu: 03 maj 2012, godz. 212 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Krasnal 6 recenzji
20.01.2012, 09:57 napisał:Wykwintnie
Byłem 2 razy. Za każdym razem urzeczony miejscem. Restauracja jest godna polecenia. Dla lubiących dużo zjeść polecam jednak inne lokale. W Ancorze większy nacisk położony jest na wykwintność dań, na obsługę niż na wielkość porcji i niskie ceny ;). Miałem okazję zjeść tam m.in. małże św. Jakuba, oraz jakieś mięsko, już nie pamiętam dokładnie jakie. Dokładnie pamiętam za to, że sposób podania rzucił nas na kolana. Jedzenie było wprost znakomite. Drugi raz byłem z grupą przyjaciół, zamówiliśmy różne dania, nie było osoby, która nie była zachwycona. Sommelier, wówczas był to Francuz pozbawiony zdolności komunikowania się po polsku :), doradził nam wina i nie były to najdroższe pozycje, ale coś co najlepiej pasowało wg niego do różnorodności zamówionych przez nas dan. Byli wśród nas dwaj domorośli znawcy win i byli zachwyceni wyborem.
Wybierając się na kolację trzeba się liczyć z wydatkiem 150-250 zł za dwie osoby. Fajne miejsce na wyjątkowe okazje.Data wizyty w lokalu: 18 listopad 2010, godz. 20:00Czy ta recenzja jest przydatna?
-
MarekLineker 1 recenzja
29.11.2011, 12:44 napisał:Superrestauracja
W Ancorze postanowiliśmy zjeść kolację z okazji rocznicy ślubu. Lokal polecił nam znajomy mieszkający w Krakowie.
Nasz wizyta przypadła na 26.11 (a więc wieczór Andrzejkowy).
Wystrój: ascetyczny, skromny, ze smakiem. W sam raz na ten rodzaj restauracji. Wszystko czyste. Dobrze dobrane sztućce i zastawy.
Obsługa: W większości młodzi sympatyczni ludzie. Obsługiwani byliśmy bardzo dobrze i dyskretnie. Kelnerzy odpowiedni dbali abyśmy nigdy nie mieli pustych szklanek i kieliszków. Wszystko z wyczuciem i klasą.
Jedzenie. Bardzo bardzo dobre. Na początek wzięliśmy zupy: ja - cebulową, żona - rakową. Pierwszorzędnie zrobione i bardzo smaczne. No i bardzo treściwe (duże porcje naszym zdaniem).
Na dania główne wzięliśmy:
1) Polędwica wołowa z medalionem z gęsiej wątróbki na postumencie z zapiekanych ziemniaków, z sosami: balsamicznym i ziołowym - i
2) Kotlety cielęce z rusztu podane z grzybową salsą w stylu babci i rozmarynowymi ziemniakami.
Oba bardzo udane. Polędwica wołowa - najlepsza jaką jadłem od lat. Miękka i w prost rozpływająca się w ustach. Nie wiem w czym tkwi tajemnica, ale wykonanie doskonałe.
No na koniec deser. Szczególnie możemy polecić tartę czekoladową z serem pleśniowym. Super ciekawa i... samczna kombinacja.
Wybór win spory. Ceny od 90 zł do...
Nam doskonale smakowało włoskie wino za... tylko 100 zł, czyli Valipocella. Odpowiednia relacja jakości do ceny.
Podsumowując, uważamy, że dwie godziny spędzone w Ancorze to była dla nas czysta przyjemność. A ponieważ to był dla nas szczególny wieczór, więc tym bardziej dziękujemy obsłudze restauracji. Tak trzymać.Data wizyty w lokalu: 26 listopad 2011, godz. 18:30Opinia dnia z 30.11.2011 r.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
Kasia-Smakosz 10 recenzji
28.11.2011, 12:29 napisał:Dużo szczęścia :)
Do Krakowa przyjechałam z chłopakiem, na "romantyczny weekend". W piątkowy wieczór wybraliśmy się na kolację. Chcieliśmy udać się do Miód Malina, jednak tam bez rezerwacji nie ma szans. Obsługa odpychająca. I bardzo dobrze. Poszliśmy niedaleko, właśnie do Ancory, polecanej przez zaprzyjaźnionych warszawskich restauratorów. Tu na szczęście nie było potrzeby rezerwacji, choć w tej klasie restauracji lepiej jednak wcześniej zamówić stolik. Zostaliśmy usadzeni na kanapach, w celu poczekania na stolik, który kelner miał dla nas przygotować. Szkoda, że nie zostaliśmy zapytani o chęć napicia się czegoś w oczekiwaniu.
Dostaliśmy stolik przy drzwiach do szatni/toalet, gdzie jest przeraźliwie zimno, więc przy każdym otwieraniu drzwi, kiedy goście chodzili do toalet lub kelner wynosił okrycia, zawiewał nas nieprzyjemny ziąb.
Wystrój sali - chłodny, nijaki, zbyt jasno, bez klimatu. Nie podoba mi się. Fajny pomysł z widoczną kuchnią, szkoda jednak, że nie jeszcze bardziej widoczna dla wszystkich stolików.
Jedzenie. Wino. Wyborne! Wyśmienite! Genialne!
Trafiliśmy na pierwszy dzień nowego menu z gęsiną. Był 11 listopada. :)
Poprosiliśmy o dobranie wina, Szef Kuchni zaproponował d o s k o n a ł e i rzeczywiście pasujące Shiraz.
Na początek - talerz przekąsek na środek - śledź z cebulą (ok), tatar z sarny (jadłam pierwszy raz, zachwycający), nóżki (fajnie udekorowane otoczone chrupiącą marchewką, właściwie samo mięsko, śladowe ilości galarety) i rilette z gęsi (słodziutkie, rozpływające się, numer jeden!).
Danie główne już indywidualnie. Ja - kulebiak z gęsich podrobów - uwielbiam. Porcja jednak była tak duża, nie do przejedzenia. Mogę się przyczepić do miksu warzyw, na których podany był kulebiak. Mi bardziej pewnie pasowałabym sama marchewka, bez dodatku cukinii, selera naciowego i co tam jeszcze było... za duża różnorodność. On - udko gęsi. Poprawne, takie jakie znam, rozpływające się, z chrupiącą skórką.
Deser - ostatnia pozycja, suflet czekoladowy z serem pleśniowym, z winogronami w winie. Zaserwował sam Szef Kuchni. Szybko, za szybko, chcieliśmy pochwalić i nawet nie zdążyliśmy. Deser powalił nas na kolana. Super! Tylko tak sycący... zbyt!
Obsługa... Wino polecił Szef Kuchni, nie zapytana kelnerka. O pieczywo musieliśmy poprosić, pani przyniosła w koszyczku, wzięliśmy po bułeczce (przecież nie weźmiemy na talerz garści pieczywa), kelnerka nie zostawiła go później na stole. Więc jak bułeczkę zjedliśmy, znowu musieliśmy poprosić o kolejną, a z tym był już większy problem, złapanie kelnera wzrokiem, a później czekanie, bo bułeczkę podgrzewają. Wino - butelka. Kelner nalał po kieliszku i odszedł z naszą butelką. Dwa razy musiałam upominać się o dolanie, ba! o przyniesienie butelki.
Ceny. Jeśli jedzenie powala smakiem, cena właściwie nie ma większego znaczenia. 35 zł talerz przekąsek, ok. 40-50 zł za dania główne, w normie, a porcje były duże. Wino - w normie ok. 200 zł/butelka. Są też tańsze i zdecydowanie droższe propozycje.
Ogólnie, po wizycie w Ancorze wychodziłam szczęśliwa. Dokładnie tak, pyszne jedzenie, dobrane wino, nie było żadnej wpadki. I bardzo dobrze, że trafiliśmy tu, a nie gdzie indziej. Polecam i na pewno wrócę przy następnej wizycie w Krakowie.Data wizyty w lokalu: 11 listopad 2011, godz. 18:001 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
mesecina 1 recenzja
14.07.2011, 10:01 napisał:Gromobicie snobizmu
Nasze wyjście do Ancory było przemyślane, a my zapoznani z opiniami i recenzjami. Stolik dostaliśmy - jakby mogło się wydawać - dzięki przysłudze kelnerki, bo jak wskazywało jej zachowanie, to lokal tylko dla gości wcześniej rezerwujących stoliki. Menu - jak się chwilę później okazało, też należałoby wcześniej rezerwować... Jednak dostaliśmy je. Wybór mocno ograniczony - ale w końcu przyszliśmy dla jakości, nie dla ilości! Upał nie zachęcał do ciężkich dań. Mój towarzysz wybrał sałaty, ja nie zdecydowałam się na główne danie - poprosiłam o kartę deserów i napojów. O zgrozo! Po minie kelnerki wywnioskowałam, że popełniłam potężne paux pas pytając o napoje! Karty napojów Ancora nie prowadzi! Wybrałam deser i kawę - tym sposobem kelnerka oceniła, że my i nasze zamówienie nie jesteśmy godni zasiadania przy stołach i zaprosiła nas na pufy... Jedyne, co cisnęło mi się na usta, to - żenada! Przyjść, czekać na wszystko, czuć się jak intruz, narażać się na teatralność kelnerów, a na koniec przesiadać... Wyszliśmy.
Wrażenie ogólne: z każdej strony ascetycznych ścian odbija się snobizm i spływa kącikiem ust z uśmiechem kelnerów.
Niestety, nie dane nam było zdegustować kuchni Ancory...Data wizyty w lokalu: 13 lipiec 2011, godz. 20:303 z 9 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
lEnU 24 recenzje
15.06.2011, 03:32 napisał:Kolejne wizyty, kolejna recenzja
Jednak Ancora to moja ulubiona restauracja. Jedzenie od dawna uważałem za najlepsze (nie idealne), cóż że są drobne wpadki, a ostatnio doszły kolejne, jakoś jak dochodzi do wyboru miejsca obiadu, wychodzi Ancora. Jedzenie – ostatnio nawet udaje się kucharzom nie przesalać, miejscami jest genialnie. Nigdy ilość jedzenia na talerzu nie była dla mnie istotna dla oceny, ale przegięciem jest danie na talerz niewypasionych krewetek sztuk 3 jako danie, nawet jako przystawka. Ale że jakość klasa, to mniejsza o to. Ktoś tu wspominał o dzieciach. Fakt, nie rozpieszcza się tu młodych klientów, jeśli chodzi o dania w karcie, ale po rozmowie z kelnerem dało się zmodyfikować odpowiednio danie tak, by smakowało dziecku (grzyby i kapusta nie są zgrozą dla wszystkich dzieci). Wystrój – od ostatnich moich opinii lokal odświeżono i mnie to satysfakcjonuje – jest minimalistycznie i dobrze. Może przyjdzie czas, że i podłogę uda się odświeżyć. Obsługa i tym podobne – generalnie dobrze jak było, ale z wpadkami – coś tam troszkę obtłuczone – nie zastawa, ale elementy wystroju stołu. Ktoś już wcześniej wspominał przeganianie gości, którzy zamawiają samą kawę lub jak ja – kawę, deser i wino na sofy. Jaki to ma sens? Szczególnie w czasie, kiedy klientów zero, można chyba zmienić nakrycie stołu po kimś, kto nawet jadł ciasto i pił kawę, szczególnie że stoliki przy sofach nie są zbyt wygodne. Inna rzecz to wino – raz dało się wypić tokaja na kieliszki, raz nie – tego nie rozumiem – nie mówimy o jakimś super drogim winie. Zresztą gdy dostąpiłem tego zaszczytu, tokaj okazał się przedni. Co do włoskości knajpy – z tego, co pamiętam, chyba nikt mocno się włoskości knajpy trzymać nie obiecywał.
Data wizyty w lokalu: 19 maj 20111 z 3 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
bozenasz 21 recenzji
10.06.2011, 10:33 napisał:Nadmuchany "bon ton"; zero klimatu włoskich knajp
Restauracja, która z Włochami ma tylko nazwę wspólną. Menu wyszukane, autorskie i niewłoskie (pasty nie uświadczysz), zdecydowanie nie dla dzieci (mięso zaproponowane przez kelnerkę mojemu 5-letniemu synowi okazało się strasznie twarde, było z dodatkiem grzybów i kapusty, zgroza dla dziecka). Ale najgorsze jest to zimne wnętrze, kelnerzy, którzy chodzą po sali dla samego chodzenia, bez uśmiechu na twarzy i czekanie na wszystko - 15 minut czekania na podanie wina, kolejne 15 na podanie karty (prosiłam dwa razy, bo dziecko było głodne i zależało nam na czasie) - nieuzasadnione zupełnie i potraktowałam to jako nieszanowanie klienta. Atmosfera była tak ciężka, że prawie baliśmy się oddychać, każde głośniejsze słowo było natychmiast "korygowane" surowym spojrzeniem kelnerki czy kelnera. Okropność. Zdecydowanie nie polecam Ancory rodzinom wesołym i żywym, z dziećmi albo hałaśliwej grupie przyjaciół. Tu - mam wrażenie - mile się widzi bogatych biznesmenów na rozmowach handlowych albo cichej kolacji z żoną czy kochanką.
Co do jedzenia. Drogie, bo dobre jakościowo, ciekawe, ale porcje - jak to określa Maciej Nowak - homeopatyczne. Mięso, które jadł syn (niestety nie pamiętam nazwy potrawy) było twarde i żylaste, moje krewetki zupełnie przeciętne, choć w doskonałym sosie z dodatkiem suszonych pomidorów. Dość dobre są desery, polecam ciekawy smak - creme brulee z rozmarynem. Potrawy nie były zbyt ciepłe, ale były ładnie podane.Data wizyty w lokalu: 21 maj 2011, godz. 19:002 z 4 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
julita 1 recenzja
01.06.2011, 22:36 napisał:Pyszności
Odwiedzam Ancorę co miesiąc, w czasie pobytu w Krakowie. Uwielbiam gotować i smakować nowe potrawy w dobrych restauracjach, do których Ancora na pewno się zalicza. Pyszne jedzonko, ładnie podane, świetne kompozycje. Przystawka z tate de moine - pysznym serkiem, millefogie z tuńczyka, zupy - chłodnik, borowikowa z lanymi kluseczkami, na drugie danie przepiórka, kaczka z musem gruszkowym lub sandacz - pycha - i desery: tarta z białej czekolady lub sernik. Obsługa bardzo miła. Rewelacyjny szef kuchni pan Adam - przesympatyczny, otwarty, odpowiadający na wszystkie pytania, pozwala zaglądać do kuchni. Uwielbiam jadać w Ancorze i przeszkadzać szefowi kuchni swoimi pytaniami, bo to jedyna szansa, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o gotowaniu i przenieść przepisy do swojej kuchni, chociaż w niewielkiej części. Polecam, trzeba się tam wybrać choć raz, ale myślę, że na jednym razie się nie skończy, ja na pewno się tam jeszcze pojawię i to już w czerwcu.
Data wizyty w lokalu: 21 maj 2011, godz. 20.002 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
olesniak 4 recenzje
14.03.2011, 12:24 napisał:Wspaniała, aż chce się wracać jak najprędzej
Zachęcona dobrymi recenzjami postanowiłam sama sprawdzić, czy podzielę te opinie i zapewniam, że jestem całkowicie usatysfakcjonowana i z całą pewnością tam wrócę.
Rolada z królika - nie znałam tego mięsa i obawiałam się "nowości" - okazała się soczysta, smaczna, przypominała dobrze doprawionego kurczaka i bardzo mi smakowała.
Sałata z warzyw z rusztu także godna polecenia, ale zupa-krem z chrzanu i zielonego groszku (nalane oddzielnie, brawo dla kucharza) to już mistrzostwo świata. Jagnięcina i kaczka berberyjska bardzo smaczne, ale suflet czekoladowy z winogronami i serem pleśniowym w środku (suflet nie opadł) to kolejny mistrzowski popis kucharza. Jeszcze słówko o pysznym malinowym sorbecie i serniku na ciepło - rewelacja.
POLECAM.
Data wizyty w lokalu: 12 marzec 2011, godz. 16:001 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
olo2510 3 recenzje
01.02.2011, 00:32 napisał:Górna półka, polecam
Szkoda, że drogo. Obsługa nie pozwoliła napić się kawy przy stoliku, więc zamówiłem jedzenie i nie żałuję. Śledź poprawny, ale jagnięcina niebo w ustach. Otwarta kuchnia i przemili kucharze zatarli obraz średniej obsługi kelnerskiej. Co prawda nie powinni przeganiać mnie od stolika na fotele, bo nie jem, ale też korona z głowy by mi nie spadła, jakbym zmienił miejsce, a tak niesmak pozostał. Jedzenie tam to doznanie, więc miejsce jest super na szczególne okazje. Wystrój tylko ascetyczny, ale dobór win przedni.
1 z 2 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
ostatnio dodane
bądź pierwszy
nowe lokale: Kraków
-
Sindbad
opinii: 0 -
Kuchnia u Doroty
opinii: 0 -
Restauracja pod Kopcem
opinii: 0 -
Czuły Barbarzyńca
opinii: 0