opinie gastronautów (25)
-
GoldLabel 5 recenzji
23.02.2010, 17:56 napisał:Szare miejsce...
Jak dla mnie szpilka pozbawiona jest klimatu... Szare, ponure miejsce, a o górnym poziomie nie wspomnę. Przyznam, że kawa świetna. Latem na ogródku przyjemnie, przestrzennie lecz hałaśliwie. Jest wiele fajniejszych miejsc, nawet w pobliżu...
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
parabelka 108 recenzji
04.02.2010, 11:16 napisał:Eh!...
Jak pojawiły się Szpilki, Szpulki, Szparki, bardzo się ucieszyłam, bo oznaczało to, że jest gdzie wpaść na śniadanie po nocnych rozpsotach, bez względu na porę. Potem mnie trochę nie było w Warszawie, a potem znów tu wróciłam.
I poszłam któregoś dnia do Szpilki. I cóż, albo ja się zmieniłam, albo zmieniła się Szpilka. Jedzenie, które dostałyśmy z przyjaciółką (ona jakiś makaron, ja sałatkę) było bardzo ładne, ale kompletnie pozbawione smaku. Równie dobrze mogłyśmy sobie kupić marketowe sałatki, zwłaszcza, że finansowo byłybyśmy do przodu. Ceny zdecydowanie za wysokie, jak za idealny brak smaku. Herbata torebkowa, oczywiście. Brrr.
Rozejrzałam się dookoła, żeby zobaczyć, jak teraz wyglądają goście Szpilki. Hmmm, dużo garniturów.
Jakiś czas później razem z kolegą z Brazylii załatwialiśmy jakieś sprawy w okolicach Pl. Trzech Krzyży. Kolega zgłodniał. Poszliśmy do Szpilki. Było ciepło, siedzieliśmy przed lokalem. Najpierw czekaliśmy jakieś trzy lata, żeby ktoś się nami zainteresował. Potem zapytałam jedną kelnerkę, czy może podejść. Mogła. Przyjęła zamówienie na kawę, piwo i jakieś danie dla mojego kolegi. Po czym nie było jej tak długo, że zdążyliśmy zapomnieć jak wygląda. A wcześniej dość długo z nią gawędziliśmy, bowiem okazało się, że po angielsku to ona mówi, ale mocno średnio. Nie mogli się z kolegą dogadać, bo jej umiejętności nie wychodziły poza "one cup of cofee and beer".
Wreszcie wróciła. Kolega zjadł, wyraz twarzy miał zniesmaczony, ale że jest kulturalnym młodym człowiekiem, powiedział, że było pyszne.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kalarepka 143 recenzje
19.11.2009, 11:46 napisał:Tylko na śniadanie
Do Szpilki kiedyś wpadałam na śniadanie w sobotni lub niedzielny poranek. Dobre buły z różnościami - z łososiem, fetą itp. Smaczne jajecznice - kiedyś w menu mieli m.in. jajecznicę z miodem i orzechami, ale ostatnio w menu tej pozycji nie zauważyłam. Do tego świeże chrupiące jabłuszko :) kawa lub jakiś energetyzujący sok.
Natomiast wieczorem w moim przekonaniu do Szpiki nie ma sensu wpadać. Ostatnio próbowałam quesadilli z kurczakiem i... porażka - potrawa zimna i tak mdła, jak można sobie to wyobrazić. Nie pomogła posiekana cebulka, gdyż nawet nie miała szansy rozwinąć aromatu. Lokal ma nudny wystrój, od dawna niezmieniany, na górze klimatyzacja kuleje. Jest tyle przyjemniejszych miejsc w Warszawie, do których można się wybrać przed klubowym maratonem... Ale rozumiem niektórych - plac Trzech Krzyży przyciąga specyficzny typ ludzi, zwłaszcza lubiących zabłyszczeć nowym super drogim samochodem (dziesiąte kółko wokół placu) czy nową dziewczyną oraz tych, którzy lubią się "ogrzać" w ich towarzystwie :)Czy ta recenzja jest przydatna?
-
no5feratu 147 recenzji
03.11.2009, 10:00 napisał:Imprezowe wspomnienia
Już za daaawnych czasów (zanim pojawiły się Szparki, Szpulki (R.I.P) itp.) na Placu Trzech Krzyży Szpilka czule przyjmowała sterty interesującej klienteli. Opuszczając w południe pobliską Klubokawiarnię po 'owocnej' imprezie warto było zwalczyć bolesne promienie słońca Nowego Świata, aby podleczyć się w Szpilce dobrym śniadaniem ze świeżymi owocami w przygotowaniu na 'kolejne 24 godziny'. Lokal zamykał się wtedy tylko na godzinę dziennie, a wiec był idealną ostoją na każdą porę dnia i nocy (oczywiście trafiałem tam nagminnie właśnie w tej nieszczęsnej godzinie, ale wtedy miało się jakoś więcej czasu, aby poczekać w ogródku w dobrym gronie przyjaciół) :)
Moja wczorajsza wizyta wzbudziła we mnie bardzo miłe wspomnienia. Owszem, czasy gdy warszawska 'creme de la creme' pojawiała się tam 'obowiązkowo' już minęły, natomiast lokal cały czas miły, czysty i przyjazny.
Menu od zawsze 'proste', ale dość obszerne. Nie sposób było nie znaleźć czegoś smacznego niezależnie od 'stanu zaawansowania', a jak zapewne wiecie te chwile nie bywają łatwe ;) Wczorajsze placki ziemniaczane z łososiem, kawiorem i cytrynką 'on the side' były dokładnie tym - nic dodać, nic ująć - ładnie podane, proste, smaczne. Quesadilla z kurczakiem również prosta (kurczak, cebulka, ser, parę przypraw) ładnie podane na okrągłym talerzu z miseczką świeżo posiekanej czerwonej cebulki z pieprzem - simple, but good :)
W menu znajdują się dobre pasty, fajne buły, smaczne śniadania (warto!) i sterta innych pozycji. Kucharze nie próbują dorównać Hestonowi Bluementhalowi, ale zupełnie nie o to chodzi, a pomysłów nie boją się.
Obsługa od zawsze bardzo dobra - przy ostatniej wizycie bez zmian. NAPRAWDĘ troszczą się o klienta - ewidentnie właściciel zwraca na to uwagę (co powinno być oczywiste, a jednak o dziwo często okazuje się, że nie jest!) - to widać w ich podejściu do swojej pracy.
Nie przychodzi się tu na WSPANIAŁE jedzenie, a raczej na szybkiego kęsa na rozsądnym poziomie - każdy znajdzie coś dla siebie, a obsługa zatroszczy się o mile spędzony czas.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ewa_tina 268 recenzji
18.10.2009, 01:05 napisał:Nie moja bajka
Lata temu tu byłam raz, drugi, trzeci i nie załapałam bakcyla. Teraz nie wiem czemu tam zajrzałam, tzn. wiem, koleżanka chciała się spotkać na Pl. Krzyży i tak jakoś wyszło. Bo co prawda to prawda lokalizacje mają niebiańską. Cóż z tego gdy jak dla mnie szwankują inne tematy. Ale wiem, że lokal ma swoich "fetyszystów", a raczej on jest fetyszem, więc co mogę napisać. Chyba tylko coś z Oskara Wilde'a: "It is a wise talker who knows when he has nothing to say" (czyli mądry mówca, to ten co wie, gdy nie ma nic do powiedzenia).
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
m_aux 4 recenzje
13.10.2009, 15:54 napisał:Stara miłość nie rdzewieje
Szpilkę cenię za otwartość i luz. Wystrój jest trochę przestarzały, krzesła mało wygodne, ale świetny klimat, muzyka i jedzenie też nie najgorsze. Zawsze zamawiam pasty do chleba - najczęściej jajeczną. Sałatki jak to sałatki bez wielkiego wow, ale smaczne i świeże. Placki ziemniaczane zasługują na uwagę tak samo zupy. Na duży głód polecam udka z kurczaka albo szaszłyk z indyka.
Kelnerzy na pełnym luzie. Jest ok.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
shogun 61 recenzji
10.10.2009, 23:21 napisał:Przyjemny lokal
Restauracja otwarta całą dobę, dobre jedzenie, gorsza obsługa. Wystrój już trochę przestarzały, ale nie jest źle. Można odwiedzić.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
tentimenti 132 recenzje
09.01.2009, 00:30 napisał:Tak sobie
Byliśmy w szpitalu przez noc i rano okrutnie zgłodnieliśmy. Wpadliśmy do Szpilki na śniadanie. Jedliśmy zbyt tłustą i jajecznicę góralską i piliśmy bardzo kiepską kawę. Pieczywo było przyjemnie ciepłe i chrupkie.
Było wcześnie rano, może dlatego nie uśmiechało mi się płacić za takie kiepskie jedzenie ponad 50 zł. W powietrzu unosił się jeszcze nocny dym papierosowy. Szkoda, bo miejsce mają dobre.0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
jacquespanek 12 recenzji
24.11.2008, 08:58 napisał:Szpilka w tym, że czegoś brakuje
To lokal służący do spotkań, rozmów, ale czasami odnoszę wrażenie, że do kreowania nowych postaci warszawskiego środowiska celebryckiego. Niby nie mam nic przeciwko, a jednak. Jedzenie smaczne, rewelacyjne są placki ziemniaczane z kawiorem i łososiem i zupa serowa z łososiem! Obsługa miła i fachowa. Klimat lokalu oceniam na mocną czwórkę.
0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
kurek 11 recenzji
15.10.2008, 13:21 napisał:Średnio
Zgadzam się z poprzednimi opiniami.
Szpilka jest położona w świetnym miejscu, faktycznie jest prawie zawsze otwarta. Niestety wszystko co tam podają jest "średnie". Nie jest specjalnie tanio, nie jest specjalnie drogo. Obsługa raz szybsza, raz wolniejsza. Zdarzyło mi się kilka razy czekać na śniadanie przesadnie długo. Nieważne!
W mojej liście lokali zdyskwalifikowało Szpilkę "jajko w koszulkach" podane "na twardo" i późniejsze tłumaczenie kelnera: że tak właśnie wygląda "jajko w koszulce".
Wstyd! Ale niestety to coraz częstsze w restauracjach, że nie pracują tam kucharze tylko przyuczeni pracownicy...Czy ta recenzja jest przydatna?