opinie gastronautów (26)
-
kingkong 2 recenzje
06.12.2009, 00:13 napisał:Mistrzostwo świata!
W Absyncie byłem kilka razy i mimo, że kolejne wizyty dzieliło zawsze kilka miesięcy, wydaje mi się, że karta nie zmieniła się wcale. Może to minus, ale przynajmniej przekonałem się, że dania, które zamawiałem smakowały zawsze tak samo - wybornie!
Na początek zamawiaj - na pewno ośmiornicę i łososia z soczewicą, na drugie wołowinę z kozim serem albo jagnięcinę z ratatouille. Jeżeli chodzi o deser, to można w ciemno zamawiać dowolną pozycję z menu - wszystkie świetne, chociaż suflet czekoladowy rządzi.
Wystrój jest nijaki, ale przy takim jedzeniu i świetnej superdyskretnej obsłudze robi się mało ważny.
Ceny raczej wysokie, ale przynajmniej wiadomo, za co się płaci.
Prawie genialna restauracja.Czy ta recenzja jest przydatna?
-
MaciejZielinski 1 recenzja
27.11.2009, 09:45 napisał:Z nutą goryczy...
Lokal zrobił na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie – stonowane kolory, przyjemna sala i oświetlenie. Ładnie nakryty stolik przepasany fioletowym pasem materiału. Zamówiliśmy polecaną przez kelnerkę sałatkę z marynowanej ośmiornicy, która okazała się pierwszym bardzo ładnie podanym i smacznym daniem. Jako starter dostaliśmy również do spróbowanie domowego pasztetu z konfiturami z czerwonej cebuli – również rewelacja. Po świetnych przystawkach przyszedł czas na zupę cebulową – która niestety daleko odbiegała od mojego ideału – wyjątkowo ciężka, bardzo ciemna i wyraźnie słodka. Po zjedzeniu zupy okazało się, że w lokalu jest bardzo ciepło. Obsługa ratowała sytuację otwierając drzwi w celu wpuszczenie świeżego powietrza, ale niestety nie pomagało to na długo. Czas przyszedł na przejście do głównego dania, czyli polędwicy wołowej z zielonym pieprzem średnio wysmażonej oraz polędwiczek wieprzowych z gorczycą. Oba dania bardzo smaczne, jednak zupełnie nie odpowiadające sobie wielkością. Trzy małe plastry wołowiny stanowiły mniej niż połowę wagi podanej wieprzowiny. Zamówiliśmy również karafkę świetnego czerwonego domowego wina oraz dzbanek niegazowanej wody podanej z połówkami plastrów cytryny. Wizyta w Absyncie sprawiła na mnie bardzo mieszane uczucia – ale stosunek jakości i smaków do ceny raczej nie sprawi, że szybko tam wrócę.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
ericmalc 3 recenzje
13.11.2009, 11:42 napisał:Gęsina na Św. Marcina
Gratulacje za udział w programie promocji polskiej ekologicznej gęsiny. Proponowałbym jednak zwiększenie aktywności w zakresie aktualizacji strony (może więcej osób spróbuje jeżeli dowiedzą się na czas np. o ww. promocji gęsiny - a warto). No i promocja w prasie - mogłoby być więcej i wcześniej. Ale ja nie o tym.
Najważniejsze, że jedzenie b. dobre. Confit z gęsi z czerwoną kapustą i soczewicą świetne. Współbiesiadnicy potwierdzają.
Życzę udziału w podobnych programach.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
psyhe3 5 recenzji
04.09.2009, 14:25 napisał:Świetne jedzenie
Już na początku chciałbym zaznaczyć, że nie jestem koneserem kuchni francuskiej, więc moje opinie co do potraw są bardzo subiektywne. Przystawka - ravioli ze ślimakami w maśle ziołowym bardzo dobre. Moja towarzyszka zamówiła zupę cebulową, która bardzo jej smakowała. Danie główne też były bardzo dobre (tyle że nie mogę sobie przypomnieć co dokładnie zamówiliśmy). Deser - sorbety, jak to sorbety, dobre, ale bez rewelacji. W części opinii powtarza się zarzut długiego oczekiwania na zamówienie. W naszym przypadku dostaliśmy wszystko bardzo szybko, lecz trzeba zaznaczyć, że lokal był prawie pusty. Obsługa bardzo miła, dyskretna, nie narzucająca się. Co do wystroju - przy pierwszym kontakcie wrażenie jest pozytywne. Wnętrze (górna sala) eleganckie, proste i ładne (wystój raczej na spotkanie biznesowe niż na romantyczną kolację). Jednak przy "bliższym poznaniu" Absynt trochę traci na uroku. Stoliki trochę podniszczone, ze śladami kieliszków co w tej klasie restauracji nie powinno mieć miejsca. Jednak ten jeden drobny mankament nie może popsuć całości opinii o Absyncie, który jest wg mnie restauracją bardzo dobrą, ze smaczną kuchnią. Na pewno tam wrócę, spróbować innych potraw.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
rapataplan 26 recenzji
18.02.2009, 11:22 napisał:Po znajomości - ale bez przesady
Uważam, nie tylko ja, że Agata Wojda - jest jedną z najlepszych szefowych kuchni w tym kraju i nie przeszkadza mi w niej nawet ogromna dawka francuskiej ortodoksji kulinarnej (niektórzy biorą to za niechęć do wulgarnego używania przypraw). Wszystko zdecydowanie bardziej niż poprawne, rzadko może "z autografem" szefowej, ale niedzielne brunche w Absyncie polecam każdemu - głównie za to maksymalna ocena stosunku jakości do ceny. Ponadto tylko Agata i jej sztuka są w stanie zneutralizować fatalny efekt kolejnych beaujolais noveau. Moczymy usta w kieliszku, dyskretnie zostawiamy go gdzieś w kąciku i ustawiamy się w kolejce do tradycyjnej cebulowej zupy, z kilku gatunków cebuli, ale bez formalnych szaleństw.
Ja chciałbym umieć tak gotować.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
krkwaw 19 recenzji
17.02.2009, 23:03 napisał:Czy ja wiem...
Małże św. Jakuba w przystawce zawiodły. Francuzi będący ze mną na kolacji byli w ocenach co najwyżej uprzejmi, choć w niektórych marynowany łosoś wzbudził entuzjazm. Wystrój przyjemny, ascetyczny. Obsługa miła lecz zdecydowanie zbyt wolna, nawet na slow food. Za tę cenę w Warszawie można lepiej trafić. A konkurencja nie śpi.
0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
smakoszKRK 37 recenzji
25.12.2008, 17:39 napisał:Wyróżnienie Michelina?
Osobiście znam lepsze miejsca w Polce, ale nie mogę złego słowa powiedzieć o Absyncie. Jedzenie doskonałe. No może karta win nie powala jak na miejsce mające aspirację do wyjątkowego miejsca...
Ale jagniątko było doskonałe :)0 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
LesFeuillesMortes 86 recenzji
04.12.2008, 20:49 napisał:Wspaniale, jeśli tylko mamy sporo czasu...
Nie przepadam za kuchnią francuską, ale dobre jedzenie potrafię docenić. A w Absyncie karmią bardzo dobrze. Wczesnym jesiennym popołudniem zajrzeliśmy na Wspólną w miejsce po dawnym Mekongu. Wystrój niezbyt mi się spodobał - zauważyłam sporo niedociągnięć i ogólne zużycie wnętrza - aż się prosi o odświeżenie.
I to w zasadzie jedyna rzecz do jakiej się mogę przyczepić, no i może brak ravioli ze ślimakami, na które miałam ochotę.
Obsługa bardzo dobra - duża wiedza i pełen profesjonalizm. Dawno nie spotkałam się z tak dobrze przygotowanym personelem w restauracji nie należącej do zaprzyjaźnionych.
Na początek bagietka i pasztet ze wspaniałą konfiturą cebulową - pierwszy raz jadłam coś tak smacznego. Jedliśmy pyszne krewetki w cieście filo, sałatkę z wątróbkami (obawiałam się tego wyboru, bo przypomniała mi się fatalna sałatka z Żużu) oraz Croquepices, czyli sałatka z krewetkami i grejpfrutem - pycha! A później bardzo dobre mule (poza kartą, z polecenia kelnera), niezwykle delikatną polędwicę wołową oraz soczystą pierś z kurczaka z sosie truflowym. Wszystko było bardzo smaczne. A na koniec znalazło się także miejsce na deser - sorbety oraz rewelacyjny sorbet gruszkowy z calvadosem.
Musieliśmy dość długo czekać pomiędzy poszczególnymi potrawami, ale mieliśmy czas, więc nie było to uciążliwe. Tak czy inaczej - na obiad proponuję zarezerwować sobie minimum 2 godziny. Pełen posiłek dla trzech osób wraz z alkoholem (dwie karafki wina domowego) to wydatek rzędu 350-400 zł. Cena i jakość idą w parze.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
supelek 4 recenzje
04.12.2008, 18:42 napisał:Czas na zmiany
Przede wszystkim jeśli chodzi o menu. Kto jadł jagnięcinę w owocach leśnych, dobrego łososia, tartę, bardzo dobre przegrzebki, smaczne mule, pyszny krem z cukinii, poprawną wołowinę i wyśmienite desery czeka na więcej, ciekawiej i równie smacznie. A menu ani drgnie. Stałym bywalcom może się to znudzić. To chyba jeden z problemów wszystkich restauracji należących do duetu Kręglickich - za mało w nich zmian. A przydałaby się chociaż karta sezonowa. Przecież Francuzi doskonale przyrządzają trufle, jesienią na południu serwują doskonałe zawiesiste sosy np. do dziczyzny. A tu nic. Pani Agnieszko, na pewno ma Pani w głowie mnóstwo smakołyków, pora podzielić się pomysłem z kucharzem, dopracować szczegóły i dopisać lub wymienić parę pozycji w menu. Będziemy przychodzić częściej.
1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?
-
adams 104 recenzje
17.10.2008, 21:43 napisał:Zawiedziony... :(
Nie wiem czy może zbyt wiele oczekiwałem (oczekiwaliśmy) od restauracji z takim tytułem a może to nie był "ten dzień", ale niestety wyszliśmy zawiedzeni.
Po pierwsze nienajlepsze wrażenie zrobiło na nas wnętrze - siedzieliśmy na górze (dół był zamknięty) i niestety wystrój trochę "powróćmy jak zza dawnych lat", czyli lata późne 80 te - zniszczone stoliki ze śladami po kieliszkach, brudne zasłonki przedzielające salę na kilka części itd. - generalnie ponuro i mrocznie.
Wizyta wieczorem i tylko 3 stoliki zajęte (z naszym).
Mimo wystroju w dobrych nastrojach oczekując "nieba w gębie" zamawiamy kilka przystawek na środek i próbujemy: ślimaki w maśle czosnkowym w miarę ok, żabie udka po prowansalsku , czyli w cieście to najgorsze doświadczenie tego dnia - gruba , tłusta i niedoprawiona panierka były absolutną zasłoną dla delikatnego mięsa - ani odrobiny przypraw uczyniło to danie niezjadliwym, a trzeci starter jaki próbowaliśmy czyli ravioli z mięsem ślimaka okazał się najlepszą przekąską z tych trzech - chociaż przyznam, że przyprawy były potrzebne.
Po tym wstępie przyszedł czas na zamówienie "osobistych" przystawek oraz dania głównego. Próbowaliśmy krewetek w cieście filo z sosem aioli - smacznie, ale bez ekstazy, a sos aioli okazał się majonezem z czosnkiem. Próbowaliśmy również "Croquepices" , czyli sałatę z cykorii z krewetkiami i grejfrutem i to był dobry wybór - dośc ciekawy smak :)
Ponieważ Absynt odiwedziliśmy w czwartek była szansa na zamówienie świeżych muli (do wyboru w sosie pomidorowym lub śmietanowym) i tez z tej szansy skorzystaliśmy, ale też trochę dlatego , że takiego dania chyba nie za bardzo można zepsuć, a doświadczenie z przystawkami kazało nam uważać. Mule OK, smaczniejsze te w pomidorach, chociaż czasami dla odmiany warto chyba też wybrać ten trochę "cięższy" sos śmietanowy; porcja nie za duża , ale do najedzenia po przystawkach, chociaż przyznam, że i sposób podania i smak sosu pomidorowego do muli np. w Tabace bardziej nam odpowiada...
To co warto pochwalić za to desery - próbowaliśmy i sufleta czekoladowego - wyśmienity; próbowaliśmy mix deserów, w którym można było naprawdę się zapomnieć :); fajną pozycją był sorbet gruszkowy z calvadosem :)
Podsumowując - wnętrze niestety nas nie oczarowało i to co najważniejsze kuchnia również.... mhm ... mhm.... specjaliśmi z "Michelin" mają inne zdanie, ale pewnie każdy z gości musi sam odpowiedzieć sobie na pytanie czy to jest miejsce do którego będzie wracać... my raczej nie.1 z 1 użytkowników uznało tę opinię za przydatną.
Czy ta recenzja jest przydatna?